Zapiekanka z mielonym mięsem i papryką

.

Dostałam mailem od Pana Ryszarda Gralińskiego:

Pan Ryszard lubi gotować, rodzinie – czteropokoleniowej – smakuje, więc tym bardziej lubi gotować, smażyć, piec i co tam jeszcze może być trzeba :)  Zapiekanka z mięsem mielonym i papryką - WP_20170319_19_22_34_Pro

Składniki:

– 225g włoszczyzny paski
– 100g tłustej mielonej wieprzowiny
– 50g kiełbasy żywieckiej
– 170g żółtek
– 40g białka
– 75g śmietany 30%
– 150g papryki czerwonej
– 25g smalcu
– 2 ząbki czosnku
– sól
– pieprz

Włoszczyznę chwilę przesmażyć na smalcu na patelni, dodać mielone mięso oraz pokrojoną w drobną kostkę kiełbasę i – również w kostkę – czerwoną paprykę. Wszystko przełożyć do żaroodpornego naczynia do zapiekania.

Żółtka, białko. śmietanę, sól, pieprz i przeciśnięty przez praskę czosnek roztrzepać i dodać do naczynia wyżej. Piec w piekarniku ca 40 minut w 160 stopni Celsjusza.

W 100 g gotowego dania mamy:

– Białko – 6,4 g
– Tłuszcz – 15,5 g
– Węglowodany – 2,7 g

– B : T : W = 1 : 2,4 : 0,4

Smacznego!

 

| Dodaj komentarz

Kwalifikacja wojskowa

.

Marek Markowski 21.02.2017 r. o 17:24 pisze:

„Kwalifikacja wojskowa.
Niby nie pobór, a na odległość czuć służbę wojskową.
Posłuchajcie więc przyszłe koty rad starego dziadka rezerwisty. Kilka sposobów na dobre służenie Ojczyźnie wam zdradzę. Dziś sposób pierwszy:

Kochani! Żołnierską rzeczą jest ginąć!
Pamiętajcie jednak, by zawsze, ale to zawsze, przodem puszczać dowódców. Niech wam pokażą, jak to się robi, jak to jest… godnie umierać za Ojczyznę. Nieprawdą jest, że dowódca idzie ostatni, bo jest niezastąpiony. Gwarantuję wam, że każdy następny, będzie dużo lepszy, bo bogatszy o doświadczenia poprzednika.

Umiejętność puszczania dowódców przodem gwarantuje narodom życie w pokoju.
Niby instrukcja jest dla młodych, ale gdyby taki generał w swej uprzejmości puścił przodem pana ministra… wielką przysługę ludowi swemu by uczynił.
Pozdrawiam M.M.”

Źródło – https://www.facebook.com/marek.markowski1/posts/1262075550514028 .

.

| | Dodaj komentarz

Pedofilia w Kościele

.

„Nawet 15 proc. duchownych z niektórych diecezji jest podejrzanych o pedofilię, a tylko wśród członków zakonu bonifratrów domniemani pedofile to nawet 40 procent – takie dane na temat pedofilii w Australii przedstawiła komisja królewska. Ofiary to najczęściej 10 i 11-letnie dzieci. Ok. 500 sprawców wciąż pozostaje niezidentyfikowanych…” Całośćhttp://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/przerazajace-dane-na-temat-pedofilii-w-kosciele-sprawcami-ksieza-i-zakonnice/heejkte?utm_source=taboola&utm_medium=referral .

.

Polecam – http://wiadomosci.onet.pl/swiat/australia-kosciol-katolicki-wyplacil-213-mln-usd-ofiarom-naduzyc-seksualnych/9zxlq6v .

.

| | Dodaj komentarz

Magdalena Rauk: program medyczny o Hashimoto

.

Dostałam mailem – Magdalena Rauk (tvn):

„Dzień dobry,

Jesteśmy w trakcie realizacji nowego programu medycznego do którego chcemy zaprosić osoby, które chorują na Hashimoto, ale nie stosują hormonów, tylko starają się wspomagać i regulować swoje samopoczucie dietą. Jeśli jest pani zainteresowana rozmową na temat proszę o przekazanie kontaktu telefonicznego na pewno się odezwę ze szczegółami. A może kojarzy pani kogoś kto będzie takim tematem zainteresowana?

Pozdrawiam, Magdalena Rauk”

.

Polecam:

– Choroby autoimmunologiczne – http://www.stachurska.eu/?p=14527

– Choroba Hashimoto jest uleczalna – http://www.stachurska.eu/?p=1814

– Luna Ratler: Niedoczynność tarczycy i Hashimoto – http://www.stachurska.eu/?p=19695

– Nie zgrzeszę to nie sponiewiera – http://www.stachurska.eu/?p=19245

– Uratowało mnie żywienie dr Kwaśniewskiego – http://www.stachurska.eu/?p=18350

.

| | Dodaj komentarz

Wsparcie dla ogólnopolskiego strajku listonoszy – 16.03.2017 r.

.

Piotr Ikonowicz 14.03.2017 r. o 06:42 pisze:

„Apelujemy do wszystkich zainteresowanych walką o prawa pracownicze o pomoc i wsparcie dla ogólnopolskiego strajku listonoszy, który będzie miał miejsce również w Gdańsku w najbliższy czwartek.

Wsparcie dla strajku jest szczególnie ważne, ze względu na złą i stale pogarszającą się sytuację listonoszy związaną z fatalnym zarządzaniem władz Poczty Polskiej i brakiem zainteresowania tą sytuacją ze strony rządzących. Kiedy państwowy operator utracił tymczasowo obsługę przesyłek sądowych, które przejęło niesławne przedsiębiorstwo InPost, dokonano znacznych redukcji składu osobowego. Szybko okazało się, że prywatni operatorzy kompletnie nie radzą sobie z obsługą tych przesyłek. Gdy po kolejnym przetargu Poczta Polska odzyskała segment rynku związany z obsługa sądów i kancelarii prawniczych, nie zwiększono jednak odpowiednio liczby etatów i mimo zmian na rynku pracy nie zwiększono pensji dla chętnych do wykonywaniu trudnej służby publicznej z jaką wiąże się zawód listonosza. Wskutek tego od wielu miesięcy na Poczcie brakuje rąk do pracy, natomiast Ci którzy zostali są zmuszani do pracy ponad siły, za te same niskie pensje. Przyczynia się to do zwiększenia rotacji, pogroszenia jakości usług i w rezultacie obniżoną satysfakcją klientów Poczty Polskiej, którymi jesteśmy w zasadzie my wszyscy.

Listonosze przymuszani są do tzw. „rozbiórek”, które wiążą się z tym, że listonosz poza pracą na swoim rejonie musi jeszcze dodatkowo pracować po godzinach na innych rejonach, które nie są obsługiwane z powodu braku rąk do pracy. Wyniszcza to fizycznie i psychicznie zarówno młodych jak i już doświadczonych listonoszy. Polityka prowadzona przez władze Poczty Polskiej nie równoważy podaży pracy z popytem na nią, natomiast ma na celu skrajny wyzysk poprzez drastyczne podniesienie wydajności aż do krańca fizycznych możliwości pracowników przy niezmienionych pensjach. Urąga to jakimkolwiek cywilizowanym standardom XXI wieku i cofa nas do czasów brutalnej dziewiętnastowiecznej rzeczywistości drapieżnego kapitalizmu. Jest nie do pomyślenia, aby takie rzeczy działy się u publicznego, posiadającą wieloletnią tradycję operatora i za rządów ponoć prospołecznego ugrupowania.

Dlatego wspieramy strajk listonoszy i zachęcamy innych do jego poparcia.

Żądamy zwiększenia liczby etatów, tak aby każdy listonosz miał jeden, stały rejon, na którym czuje się pewnie i jest w stanie optymalnie wykonywać swoje obowiązki.

Żądamy także radykalnego wzrostu pensji, który będzie równoważył wzrost wydajności listonoszy, wynagrodzi im dotychczasowy trud, a także zachęci młodych kandydatów do podjęcia tego niezbędnego dla społeczeństwa zawodu.

16.03.2017 godz. 8.00 – Gdańsk, ul. Targ Rakowy 7/8

https://www.facebook.com/events/1842617236003058/ ”

Źródło – https://www.facebook.com/piotr.ikonowicz/posts/10208022146823815 .

.

 

| | 1 Komentarz

Sowa: Proszę nie przeszkadzać [Polemika]

.

Jan Sowa pisze:

„…Jest to kwestia kluczowa, pokazuje bowiem, że państwo opiekuńcze było nie tylko wehikułem emancypacji z biedy klas niższych, ale również warunkiem możliwości istnienia klasy średniej, nawet jeśli ta ostatnia składa się w pewnej mierze z jednostek, którym wydaje się, iż ich sukces jest ich własnym dziełem, a prawa socjalne, gwarancje zatrudnienia, redystrybucja i inne elementy państwa opiekuńczego finansowane – o zgrozo! – z podatków służą tylko biednym nieudacznikom. Niskie podatki i brak osłon socjalnych są w rzeczywistości dobre tylko i wyłącznie dla jednej grupy: ultrabogatej elity, przysłowiowego 1%. Dysponuje ona zasobami wystarczającymi, aby poradzić sobie samodzielnie nie tylko z codziennym funkcjonowaniem, ale też z koniecznością zapewnienia sobie warunków reprodukcji statusu oraz bogactwa. Z tego powodu bogaci nie tylko nie potrzebują państwa opiekuńczego, ale jest ono dla nich niepotrzebnym obciążeniem. Widać zresztą, że cenę za wyraźne wzmocnienie kapitału względem pracy, jakie dokonuje się pod egidą neoliberalizmu od końca lat 70. ubiegłego stulecia, płacą nie tylko klasy niższe, ale również klasa średnia. Jej osłabienie postępuje równolegle do demontowania państwa opiekuńczego, pogarszania warunków pracy, delokalizacji produkcji, nawet jeśli owe zmiany uderzają najsilniej w biednych…” Całośćhttp://krytykapolityczna.pl/kraj/sowa-prosze-nie-przeszkadzac-polemika/ .

.

| | 3 Komentarzy

Mielone z boczku i serca wieprzowego

.

Dostałam mailem od Pani Anny Tychota:

Mielony z boczku i serca wieprzowego.

Postanowiłam przemycać podroby, gdzie się da. Wynikiem tego postanowienia był eksperyment z sercem wieprzowym. Inspirowałam się przepisem Doktora na mielone duszone na maśle. Oto składniki mielonych „z sercem”:

– 450 g boczku

– 330 g serca

– 0,7 g bułki (następnym razem z niej zrezygnuję, ponieważ wykluczyłam gluten z mojego żywienia)

– 90 g cebuli

dav

dav

– 90 g żółtek

– 50 g jajka

Zmielony boczek i serce wymieszałam z pozostałymi składnikami z wyjątkiem cebuli, którą zeszkliłam na 100g masła i 2/3 dodałam do mięsa. Uformowałam małe kotleciki i obsmażyłam je na połowie kostki smalcu. Ułożone na patelni zalałam pozostałą częścią masła i cebuli. Przykryłam pokrywką i dusiłam na maleńkim ogniu ok.30min. Pyszne ! Delikatne ! Z lekko wyczuwalnym smakiem podrobów.

W 100 g gotowych kotletów było:

– B = 17,9 g
– T = 57,5 g
– W = 7.75 g

– B : T : W = 1 : 3,2 : 0,4

SMACZNEGO !!!

.

Dziękuję Pani Anno :)

.

Polecam: By pamiętać o ATP – http://www.stachurska.eu/?p=20320 .

.

| | Dodaj komentarz

Spotkanie chorych

.

Marek Markowski 30.01.2017 r. o 13:58 pisze:

„Spotkanie chorych
Żul, łajza, jeden w wielu, obstawiający swój rewir Starówki, krokiem starego pingwina, doczłapał się do przechodzącego, dobrze zbudowanego wariata, z prośbą o parę groszy.

Tamten z racji ograniczeń umysłowych, nie mógł go zrozumieć. Długo i ze zdziwieniem, z góry patrzył na menela. Ten mu tłumaczył, pokazywał pustą rękę i znów tłumaczył, a tamten jeszcze bardziej się w niego wpatrywał, wpatrywał, niemal pożerał go wzrokiem. W tej patowej sytuacji umysłowy, poszedł po rozum do głowy i zawołał swoją starą matkę, pilnującą jego kalekiego brata, by pomogła mu zrozumieć, o co chodzi temu alkoholikowi… Matka o lasce jakoś do nich dotarła, coś powiedziała i się rozeszli.

To nie dowcip, to obserwacja z wczorajszego spaceru po Starówce wschodniego wojewódzkiego miasta. Dużo ludzi starych, dużo schorowanych, dużo żebrzących alkoholików, a nawet młodzi mało radośni i dziwnie nie roześmiani – może zimno, a samo słońce dziś nie wystarcza… Katedra ogrzewana, więc większość pewnie udała się pogrążyć w modlitwie o lepsze jutro.

Czy tak wyglądają ostatni Polacy…? – pomyślałem- to o wiele gorzej niż ostatni Mohikanie.

Piękne mamy katedry, pasaże, ciągle coś modernizujemy, ciągle coś w przebudowie. Psom przedłużamy łańcuchy, lekarze w telewizji nie mogą pojąć czemu nie wpadamy do nich na badania profilaktyczne? Ostatnio nawet walczymy z modnym smogiem… a jakie fajne mamy telefony. Dalej jednak jest, jak na Starówce u Bolesława Prusa… mnogość filantropii, karma dla kotów przy piwnicach, a nie ma misek z ciepłą wodą dla ludzi chodzących z pustymi garnkami. Jeżeli nie zaczniemy budować na prawdziwych wartościach, to będzie tylko gorzej… a może tylko obłudniej…? Nie wiem, co gorsze…”

Źródło – https://www.facebook.com/marek.markowski1/posts/1241339279254322?pnref=story .

.

Polecam:

– W Warszawie widać co i jak – http://www.stachurska.eu/?p=2712

– Bariery twarde jak beton – http://www.stachurska.eu/?p=2473

.

| | Dodaj komentarz

Igraszki z głodem

.

Igraszki z głodem.

To niewątpliwie jedno z najbardziej przykrych odczuć, jakie przekazuje nam organizm. Czasami jest tak silne, że wydaje się nie do powstrzymania. Zaburza funkcjonowanie zmysłów, takich jak powonienie i wzrok, utrudnia skupienie się i koncentrację, bywa że powoduje utratę kontroli nad naszym zachowaniem. O czym mowa? Oczywiście o głodzie – uczuciu, które towarzyszyło człowiekowi od zarania dziejów, a dziś (przynajmniej w naszych szerokościach geograficznych) jest niemal nieznane. Jakże często po tym, gdy nie zjemy śniadania, wpadamy do domu w porze obiadu z okrzykiem „umieram z głodu”. To oczywiste nadużycie.

Głód, ongiś tak powszechny w Europie, występujący na ogromnych obszarach, dziesiątkujący populacje bardziej niż wojny i epidemie, od ponad półwiecza nie pojawił się na szerszą skalę w żadnym państwie europejskim. Ale niedostatki żywności występowały zawsze i wszędzie. Zawieruchy pierwszej i drugiej wojny światowej sprawiły, że milionom ludzi zarówno wśród zwycięzców, jak i zwyciężonych brakowało pożywienia, a głodowe katastrofy pochłaniały więcej ofiar niż ginęło od najbardziej śmiercionośnej broni.

Dziś ci syci Europejczycy, którzy nigdy nie zaznali uczucia głodu, próbują z głodem „eksperymentować”. Stosując rozmaite kuracje oczyszczające igrają z tym, co doskwierało ludzkości od jej narodzin. Organizm zaprogramowany przed tysiącleciami na gromadzenie zapasów magazynuje tłuszcze, które może wykorzystać w okresie niedostatku. Ponieważ dziś na Zachodzie okresy niedostatku w zasadzie nie występują, człowiek na własną rękę próbuje sztucznie je sobie stworzyć. Choć więc głodówki teoretycznie są zgodne z odwiecznym rytmem przyrody, to głodówki z wyboru są wszak czymś absolutnie obcym naturze ludzkiej, podobnie zresztą jak spożywanie posiłków o określonej porze, a więc wtedy, gdy organizm wcale się tego nie domaga. Urągające naturze świadome powstrzymywanie się od spożywania posiłków, a potem powrót do starych nawyków „nieumiarkowania w jedzeniu i piciu”, w sytuacji, gdy w Afryce tysiące ludzi umierają z prawdziwego głodu, zakrawa na kpinę i nie może być nazwane inaczej, jak tylko bezmyślnością. Człowiek głodować nie powinien, gdyż walka o pełny żołądek była zawsze motorem rozwoju ludzkości. Żadne zwierzę nigdy nie będzie głodować dla kaprysu. Tak jak nie powinniśmy świadomie unikać jedzenia, tak też nie wolno nam przejadać się. Oba te stany są równie szkodliwe dla naszych organizmów.”

(Fragment rozdziału „Igraszki z głodem”) „

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=276 .

.

Polecam: DIETA OPTYMALNA DIETA IDEALNA – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=4  .

.

| | 2 Komentarzy

Piotr Ikonowicz: Nasz czerwony feminizm

.

Piotr Ikonowicz 02.03.2017 r. o 08:17 pisze:

„Nasz czerwony feminizm

Pojechaliśmy w pięćdziesiąt osób do Wronek upomnieć się o kobiety zatrudnione w Amice, które nie dość, że pracują za marne grosze, choć spółka jest giełdowa i ma wielkie zyski, to są traktowane przez mężczyzn z dozoru w sposób urągający ludzkiej godności. Jedna z nich miała już tego dość. Ponieważ nie ulegała końskim zalotom mistrza doznała wielu upokorzeń, była przerzucana na najgorsze wydziały, poganiana do utraty tchu. Zrobiono jej wszystko, co kryje się pod definicją mobbingu, ale dyrekcja nie chciała widzieć ani słyszeć. Więc kiedy kończyło się jej zwolnienie Ilona Puljanek odebrała sobie życie. Wolała śmierć niż dalsze upokarzanie. Ale ani prokuratura ani zakład nie dopatrzyli się związku przyczynowego między zaszczuwaniem kobiety, matki i żony, która nie uległa napastującemu ją bydlakowi z dozoru, a jej tragiczną śmiercią. Wtedy one przyjechały. Dzielne dziewczyny zwróciły się do nas o pomoc. W biurze RSS w Warszawie opowiadały o biciu, wyzwiskach nam i dziennikarzom z publicznej telewizji. Przywiozła je Ania Wilk, redaktorka Gazety Powiatowej, która jako jedyna miała odwagę podnieść alarm w tej sprawie. Największe wrażenie zrobiła na nas córka tragicznie zmarłej pracownicy, Joanna. Ona wciąż jeszcze pracuje w Amice, jej pełna godności postawa, odwaga i cierpienie budzą szacunek i chęć działania.

Mieliśmy jechać w piątek, kiedy dowiedzieliśmy się, że dyrekcja ze strachu zrobiła piątek dniem wolnym od pracy. Pojechaliśmy, więc we czwartek. Już w autokarze dowiedzieliśmy się, że dyrekcja zamierza wypuścić załogę dwie godziny przed fajrantem. W piśmie do załogi kłamliwie zapewniła, że próbowała się ze mną i Ruchem Sprawiedliwości Społecznej kontaktować. Nie próbowali. W tym samym okólniku informowali, że aby oszczędzić pracownikom „dyskomfortu” spotkania z nami, polecają wychodzenie specjalnie w tym celu otwartą boczną bramą. Główna brama, inaczej niż zwykle, była zamknięta.

Kiedy przyjechaliśmy rozwinęliśmy przed tą bramą transparent: „Z niewolnika nie ma pracownika”. Zaczęliśmy wiec, a po drugiej stronie ulicy gromadzili się pracownicy Amiki. Kiedy tam poszliśmy z ulotkami potwierdzali, że w zakładzie źle się dzieje, ale nie chcieli podejść, bali się kamer i uważnych oczu dyrekcji, która obserwowała bacznie z okien biurowca. Ci, którzy by podeszli straciliby pracę. O tym zresztą bez ogródek załogę uprzedzono.

Podchodzili głównie byli pracownicy zakładu. Twierdzili, że za poprzedniej dyrekcji to wszystko byłoby nie do pomyślenia. Mistrz, który ze złością roztrzaskuje plastykowy czajnik o podłogę, a gdy pracownica schyla się by posprzątać zostaje kopnięta w rękę. Molestowanie seksualne pracownic, znieczulica w obliczu poważnych wypadków przy pracy. Dlatego jednym z postulatów zbuntowanych pracownic jest załatwienie samochodu, który byłby dostępny bez przerwy na wypadek, gdyby kogoś, kto uległ wypadkowi trzeba było odwieźć na pogotowie czy do szpitala. Żądają wyższych płac, a przede wszystkim skończenia z mobbingiem i wyjaśnienia okoliczności śmierci Ilony. Podczas protestu trzymają w rękach jej zdjęcia. Widać, że była piękna. Jej mąż stanął przed kamerami, ale tylko się rozpłakał. Nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa.

Była pracowała Amiki pisze: „Pracowałam na montażu, po kilku godzinach pracy przy taśmie produkcyjnej jeden z pracowników zasłabł. Podjęto akcje reanimacyjną, a kierownik wszystkim kazał pracować dalej mówiąc, że takie sytuacje się zdarzają. Kolega leżał, a ludzie obok pracowali dalej. Jednak po krótkim czasie zbuntowaliśmy się i wyszliśmy do stołówki. Po chwili przyszedł pan kierownik i rozpoczął swoją mowę, że przecież powinniśmy pracować, bo nic się takiego nie stało, że takie jest życie. Wiele razy podczas pracy słyszałam nagonkę koordynatora „zapierdalamy” i okropne słowa do kobiet typu „kurwa, co ty robisz”. Nieraz płakałam idąc do pracy, ponieważ nie było czasu w trakcie pracy napić się wody, takie jest tempo”.

Dziki wyzysk i pogarda dla ludzkiego życia i zdrowia to powszechne praktyki, podobnie jak niskie płace za tę ciężką harówkę. Pod wpisem opisującym sytuację w Amice pojawia się coraz więcej relacji jak choćby ta: „W zakładzie, w którym pracował syn, maszyna wciągnęła i zmiażdżyła kobiecie rękę. Też zaraz mieli wracać do pracy, choć ludzie byli cali rozdygotani i w szoku.”

Kiedy staliśmy pod zakładem we Wronkach w strugach deszczu, podchodzili do nas ludzie, głównie mężczyźni z sąsiedniego zakładu, Samsunga i mówili, że u nich pod tym względem jest równie źle, jeżeli nie gorzej? Walka z mobbingiem w pracy, a w szczególności z seksistowskimi, brutalnymi zachowaniami mężczyzn z nadzoru, to będzie nasze hasło na zbliżająca się manifę. Walka o prawa kobiet w pracy to nasz „czerwony feminizm”.

Piotr Ikonowicz”

Źródło – https://www.facebook.com/piotr.ikonowicz/posts/10207908194095068 .

.

Polecam: Dzień Kobiet, Dzień, nie Święto – http://www.stachurska.eu/?p=763

.

| | 2 Komentarzy