ROSJA W OCZACH POLAKÓW (2)

 

Dostałam mailem – Radosław S. Czarnecki:

ROSJA W OCZACH POLAKÓW

My Polacy, nie myślimy politycznie
lecz głośno (lub cicho) politycznie deklamujemy.
Stanisław CAT – MACKIEWICZ

We Wrocławiu przy ul. Zelwerowicza 16 lokal 18 (Pomieszczenia Demokratycznej Unii Kobiet) w dniu. 17.12.2017 o godz. 17:00 odbędzie się zapowiadana dyskusja w ramach Społecznego Forum Wymiany Myśli – Klub Dyskusyjny afiliowany przy Wolnym Związku Zawodowym „WALKA” Wrocław:

– moderator: dr Ewa GROSZEWSKA (WZZ „WALKA” – Wrocław)

Panelistami będą:
– Renata BERENT – MIESZCZANOWICZ (Demokratyczna Unia Kobiet)
– Wojciech BROWARNY (Partia „Razem”)
– Radosław S. CZARNECKI (publicysta niezależny, WZZ „WALKA”)
– Wincenty ELSNER (SLD – Wrocław, b. poseł)
– Jacek Cezary KAMIŃSKI (Porozumienie Socjalistyczne)
– Maciej WIŚNIOWSKI (dziennikarz, Portal Strajk.eu.)

Czy mamy do czynienia w naszym kraju z rusofobią ? Czy jest to tylko manipulacja ze strony mainstreamu oraz elit politycznych ? Taki sąd może kreować powszechny zachwyt czasami rządów Borysa Jelcyna w Moskwie – przeciwstawianymi dwóm dekadom (prawie) Władimira Putina – jako przykładu demokracji, wolności, otwarcia, ale też i kolejnej w historii tego kraju „wielkiej smuty”, „raskołu”, „razwału” itd. (jak to postrzegają obywatele Federacji Rosyjskiej). To jest nie tylko moim zdaniem nieszczere i faryzejskie. W tej admiracji tkwi bowiem ziarno paternalizmu i wyższości jaką wielu Rodaków raczy odnosić – wbrew swoim pro-wolnościowym i pro-demokratycznym deklaracjom jak również przeciw politycznym i gospodarczym interesom naszego kraju – w zasadzie do każdego INNEGO. Szczególnie tego ze Wschodu

Czy naprawdę wszyscy Polacy idą za przykładem manii wyższości okazywanej Rosji i Rosjanom przez topowego dziennikarza, niezwykle opiniotwórczej gazety (przeznaczonej dla polskiego inteligenta), stawiającego retoryczny (czy aby bez podtekstu wartościującego ?) wniosek zakreślony hiperbolą, że gdy „…..na jednym końcu, choćby w Kaliningradzie, jeszcze piją, a na drugim, choćby na Czukotce, już leczą kaca” (Wacław Radziwinowicz). To tak jakby do Polski i Polaka odnieść szlagwort Dobrego Wojaka Szwejka: „Na dworcach kradło się zawsze i będzie się kradło dalej. Inaczej nie można”. I przyporządkować takie sądy funkcjonujące o moich Rodakach w wielu krajach Zachodu – per analogiam – do ogólnej oceny Polski i Polaków.

Bo ma się wrażenie, że cały czas chcemy Wschód (a Rosjan i Rosję w szczególności) uczyć demokracji, wolności, europejskości, kultury, poczucia wartości, estetyki itd.

Spotkanie spróbuje odpowiedzieć na te – i nie tylko – dylematy. Organizatorzy serdecznie zapraszają do udziału w spotkaniu.”

.

| | 3 Komentarzy

Badania. Żywienie Optymalne na Białorusi

 

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

„Badania. Żywienie Optymalne (®) na Białorusi

Ciechocinek 16.01.2006 r.

Kilka lat temu odwiedził mnie prof. Gorochow (z małżonką – też lekarzem), członek Białoruskiej Akademii Nauk, zainteresowany bardzo Żywieniem Optymalnym (®). Później był redaktorem tłumaczenia na język rosyjski książki pt: „Żywienie Optymalne”. Przysłał mi ostatnio list, w którym napisał tak: Prawie 3-letnie doświadczenia w wykorzystaniu Żywienia Optymalnego (®) u chorych wykazały jego wysoką efektywność i wskazały kierunki jego dalszego udoskonalenia dla zabezpieczenia gwarantowanych pozytywnych rezultatów bez ubocznych efektów.

Pan prof. Gorochow i inni, prowadzą badania na sześciu grupach chorych po 25 osób, ludzi starszych, obserwowanych kilka lat (już niedługo) – wyniki są bardzo korzystne. Natomiast, jeśli chodzi o te efekty uboczne, z którymi w Polsce nie ma problemów, to na Białorusi okazało się, że takie problemy występują. Otóż, u części ludzi – pisze profesor – pojawiają się zaparcia i podwyższone ciśnienie krwi. Wyniki te różnią się nieco od tych, spotykanych w Polsce. Najczęściej bywało, i bywa, w Polsce, że utrzymujące się różnie długo zaparcia, pod wpływem Żywienia Optymalnego (®) ustępują po kilku, kilkunastu dniach i nie powracają. Ale czasami bywa, że Żywienie Optymalne (®) nasila lub powoduje wystąpienie zaparć. Natomiast zgaga po przejściu na Żywienie Optymalne (®) praktycznie u chorych w Polsce, w Niemczech i w innych krajach europejskich nie pojawia się. Przeciwnie, zgaga ustępuje po dwóch, trzech dniach, nadkwasota ustępuje po dwóch, trzech dniach prawie w każdym przypadku. Bardzo szybko następuje wyleczenie z choroby wrzodowej, choroby Leśniewskiego-Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i różnych chorób wątroby i trzustki.

Natomiast nadciśnienie chwiejne u chorych w Polsce ustępuje u ponad 90% już po dwóch, trzech dniach, natomiast nadciśnienie miażdżycowe, czy pochodzenia nerkowego – ustępuje znacznie później, czasem kilka, kilkanaście miesięcy trzeba żyć optymalnie. Tak bywa u chorych w Polsce. Ciśnienie krwi bywa niskie w dwóch przypadkach: wtedy, gdy organizm podnieść go nie musi i wówczas, gdy nie ma siły go podnieść. Najniższy poziom ciśnienia krwi znalazł Max Bürger u ludzi w wieku 85-90 lat. Czyli mężczyźni żywiący się na tyle dobrze, że mogli żyć tak długo, mają bardzo niskie ciśnienie krwi, ponieważ organizm ich nie potrzebuje podnosić ciśnienia. U chorych wyniszczonych, najczęściej wegetarian – ciśnienie krwi bywa niskie, ponieważ organizm nie ma siły go podnieść, aby w ten sposób poprawić odżywianie swojego mózgu. U tych chorych po przejściu na Żywienie Optymalne (®), po kilku, kilkunastu dniach organizm już może poprawić zaopatrzenie mózgu, co czyni przez wzrost ciśnienia krwi. W Polsce takich chorych, u których ciśnienie krwi przejściowo wzrasta po przejściu na Żywienie Optymalne (®) nie bywa wielu, w biednych krajach, biedniejszych od nas – może być takich chorych więcej.

Chciałem wspomnieć, że Krajowa Izba Gospodarcza od kilku lat usiłuje wprowadzić międzynarodowy program badawczy EUREKA. W pierwszym etapie planuje się przeprowadzić badania nad wpływem Żywienia Optymalnego (®) u chorych na cukrzycę typu II, a następnie typu I. Dotychczas dzięki stosowaniu Żywienia Optymalnego (®) wyleczono z cukrzycy typu II i typu I kilkadziesiąt tysięcy chorych, a przy okazji wyleczono wiele innych chorób towarzyszących cukrzycy, a spowodowanych wspólną przyczyną wyższą. Program EUREKA ma być międzynarodowy, zainteresowani są i uczeni w Polsce w Krakowie, w Norwegii, w Szwajcarii, w Białorusi i Izraelu, zgłaszają się też i z innych krajów. Jak już Państwu przekazałem, lekarzy (ponad dwudziestu), którzy byli na spotkaniu, na szkoleniu, napisali takie oświadczenie, w którym napisali, że uwolnienie Polaków od cukrzycy przyniosłoby co najmniej 30 mld złotych oszczędności rocznie. I nic… nic to nie zainteresowało tych, którzy kierują zdrowiem narodu, czy losami narodu, – czyli rządzących.

Dziękuję.
Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=627 .

.

| | Dodaj komentarz

Pętla dobrego samopoczucia

 

Jarosław Klebaniuk 08.12.2017 r. napisał:

„„Im bardziej władza traci wiarę w reformy strukturalne, tym poważniej zaczyna interesować się przedsięwzięciami na małą skalę. Zamiast polityki otrzymujemy bełkot na temat cielesności oraz coraz bardziej inwazyjne triki lifestyle’owe. W rezultacie rezygnujemy z obowiązków politycznych – sprawiedliwa redystrybucja zasobów materialnych (opieka społeczna), zauważenie wcześniej szkalowanych mniejszości (polityka tożsamości) i zapewnienie reprezentatywności podmiotom politycznym (demokratyzacja) dziś zastąpione zostały przez nowy cel: odnowę osobistą. Bezrobotnym nie zapewnia się już zasiłku, lecz coaching. Dyskryminowane grupy nie mogą eksponować swoich tożsamości, ale otrzymują plan ćwiczeń. Obywatele nie są w stanie wpływać na decyzje, które oddziałują na ich życie – chodzą za to na lekcje „uważnej obecności”. W tym samym momencie nierówność, dyskryminacja i autorytaryzm uznawane zostają za problemy, którym nie sposób stawić czoła, a aspiracje polityczne ograniczają się do poprawy naszego dobrobytu”.

Carl Cederström, Abdre Soucer: „Pętla dobrego samopoczucia”, PWN, Warszawa 2016, s. 152-153.”

Źródło – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10214356231760389&id=1255251940 .

.

Książka – http://www.empik.com/petla-dobrego-samopoczucia-cederstrom-carl-spicer-andre,p1130581395,ksiazka-p .

.

| | Dodaj komentarz

Dr Jan Kwaśniewski: Co czytać?

.

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

„Co czytać?

Ciechocinek 13.04.2007 r.

Otrzymywałem często telefony oraz informacje w listach od stosujących żywienie optymalne, żeby przekazać im, co należy czytać, żeby poszerzyć swoją wiedzę. Człowiek powinien dużo czytać od czasu, gdy nauczy się czytać aż do późnej starości. Najlepiej by było, gdyby wiedział, gdzie może znaleźć wiedzę – potwierdzenie, że kroczy właściwą drogą. Przez tysiące lat ludzkość odkrywała rzeczy nowe, a rozumniejsi usiłowali swoje spostrzeżenia przekazać potomnym w nadziei, że może w przyszłości ludzie będą mądrzejsi i potrafią z ich wiedzy skorzystać. Jak dotąd, w sprawach dla ludzi najważniejszych, nie potrafili skorzystać z tej wiedzy. Ludzie nauki w Sumerze, w starożytnym Egipcie, w Grecji, przekazali sporo wiedzy o sprawach dla ludzi najważniejszych, ale najwięcej zachowali i przekazali autorzy Starego Testamentu, a także niedawno odkrytych tekstów z Qumran. Aby odszukać, wyszukać i zrozumieć wiedzę zawartą w Starym Testamencie, trzeba koniecznie mieć umysł o strukturze i czynności takiej, jaką mieli autorzy Biblii. Aby mieć taki umysł, trzeba koniecznie jeść tak, jak jedli autorzy Biblii, czyli zgodnie z prawami obowiązującymi w naukach podstawowych. Długoletni poszukujący optymalni informowali mnie, że czytająi rozumieją to, czego dawniej zrozumieć nie mogli. Czytanie z kluczem, to nie jest zwykłe czytanie. Niektórzy optymalni ten złoty klucz znaleźli, innym się nie udało. Jest kilkaset książek wartych przeczytania. Na przykład Cervantes w książce „Don Kichot” opisał m.in. w jaki sposób i w jakim czasie, gospodyni Błędnego Rycerza – mocno chorego i poturbowanego przywróciła go do zdrowia i dobrej formy fizycznej i ile na to musiała zużyć jaj.

W mojej książce „Jak nie chorować” w wykazie piśmiennictwa zamieściłem kilka pozycji książek wartych przeczytania. Są to oczywiście tylko niektóre książki. Załączam dla poszukujących wykaz książek wypożyczonych, przeczytanych i zrozumianych, z biblioteki Uniwersytetu w Toruniu, w drugiej połowie 1977 roku przeze mnie.

Sporo złotych myśli, często wiedzy nawet, mogłem w nich znaleźć i zapisać. Dobrze jest przy czytaniu wartościowych ksiąg zapisywać złote myśli. Czasem trafi się jedna taka myśl, czasem kilka, a czasem w ogóle ich nie ma.

Pozycje książkowe z Biblioteki Uniwersytetu Toruńskiego, wypożyczone i przeczytane w okresie pół roku od 27 czerwca 1977 roku do 1 grudnia 1977 roku:

1. Platon – „Eutydem”.
2. Platon – „Alkibiades I i inne dialogi”.
3. Platon – „Fajdros”.
4. Platon – „Gorgiasz”.
5. Platon – „Apologia. Kriton”.
6. Platon – „Eutyfron. Obrona Sokratesa. Kriton”.
7. Platon – „Hippiasz Mniejszy. Hippiasz Większy”.
8. Pliniusz – „Historia naturalna” (to warto przeczytać).
9. Platon – „Laches”.
10. Platon – „Państwo” (to warto przeczytać).
11. Platon – „Parmenides”.
12. George Byron – „Giaur”.
13. Arystoteles – „Polityka z elementami ekonomii”.
14. Arystoteles t. I – „Analityki pierwsze”, „Analityki wtórne”.
15. Arystoteles t. I – „Kategorie”.
16. Awicenna – „Metafizyka”
17. Awicenna – ‚Księga wiedzy”.
18. Arystoteles t. II – „Fizyka”.
19. Arystoteles t. IV – „O ruchu zwierząt”.
20. Zajączkowski Ananiasz- „Awicenna”.
21. Plutarch – „Moralia”.
22. Thucydides (Tukidydes) – „Wojna peloponeska”.
23. Plutarch – „Żywoty sławnych mężów” (to warto przeczytać).
24. Kotarbiński Tadeusz – „Hasło dobrej roboty” (to też warto przeczytać, ponieważ
ludzie nie potrafią zgodnie z odkryciami Kotarbińskiego pracować rozumnie).
25. Kotarbiński Tadeusz – „Kurs logiki dla prawników”.
26. Kotarbiński Tadeusz – „Abecadło praktyczności”.
27. Kotarbiński Tadeusz – „Czyn”.
28. Kotarbiński Tadeusz – „Elementy teorii poznania logiki formalnej”.
29. Staszic Stanisław – „Ród ludzki”.
30. Staszic Stanisław – „Przestrogi dla Polski” – warto przeczytać, bo te przestrogi są
nadal aktualne
31. Staszic Stanisław – „Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego”.
32. Kant Immanuel – „Krytyka czystego rozumu”.
33. Kant Immanuel – „Krytyka władzy sądzenia”.

W mojej książce (ostatniej) pt: „Jak nie chorować” zamieściłem kilka pozycji książkowych wartych przeczytania, na przykład:

1. Marian Bielicki – „Zapomniany świat Sumerów” Wyd. PIW Warszawa 1969.
2. Brantome – „Żywoty pań swawolnych” Wyd. PIW Warszawa 1957 (Wydawałoby się, że tam nie znajdzie się wiedzy, jednak i w takiej książce można znaleźć wiedzę ważną dla każdego).

3. C. Bronte – „Dziwne losy Jane Eyre” PIW. Warszawa 1976 r.

4. Bürger Max – „Biomorfoza i jej znaczenie w procesie starzenia się i w stanach
chorobowych” Wyd. PZWL Warszawa 1965.

5. Dubois R. – „Człowiek – Środowisko – Adaptacja” Wyd. PZWL Warszawa 1970.

6. Gorki Maksym – „Matka” Wyd. PIW Warszawa 1970.

7. Grzesiuk Stanisław – „Pięć lat kacetu” Wyd. Książka i Wiedza Warszawa 1972.

8. Hasek Jaroslav – „Przygody dobrego wojaka Szwejka” Wyd. Śląsk, Katowice 1972 r.

Ta książka jest godna polecenia, ponieważ przy niej można się dobrze ubawić, ale praktycznie Hasek jako jedyny odkrył prawdziwe przyczyny wybuchu wojny światowej.

Wojna światowa wybuchła w okresie kilkudziesięciu lat prosperity i postępu. Jak opisuje tę przyczynę Haszek w tej książce: „Ano zasłużyli sobie ludzie na wojnę. Przecież już i miłosiernemu Panu Bogu zbrzydło patrzeć, jak wszyscy spysznieli. Dawniej chadzali tu sekretnie, żeby im sprzedać jednego i drugiego baranka, ale ostatnio to się im zachciewa samej wieprzowiny, mięsa, wszytko masłem obficie podlane. Ale ich Pan Bóg ukarze za tą ich pychę. Przyjdą do rozumu, jak zaczną żreć lebiodę, jak to bywało w wojnie napoleońskiej.” Degeneracja klas rządzących, która jest od kilkuset lat w Europie we wszystkich prawie narodach, została przed I Wojną Światową rozszerzona na degenerację klas średnich, właśnie na skutek niekorzystnych błędów w żywieniu. Narody rzuciły się na siebie i mordowały aż trzeszczało. Nawet i działacze partii komunistycznych podpisywali zgodę na zbrojenia i na wojnę. Także warto tę książkę przeczytać.

9. Encyklika Jana Pawła II „Dives in misericordia” – z dnia 30.11.1980 r.

10. Kołłątaj Hugo – „Wybór pism politycznych” Wyd. Zakład Ossolińskich Wrocław 1952.

11. Engels Fryderyk – „Pochodzenie rodziny” Marks K., Engels F. ‚Dzieła Wybrane”
Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1949 tom II. (Od Kołłątaja, i od Engelsa można
wiele wiedzy znaleźć i wykorzystać).

12. Nowicki Andrzej – „Ostatnia noc Vaniniego”. Wyd. Śląsk, Katowice 1976 r. To był
człowiek rozumny, który wiedział od czego zależą losy narodów. To, co już cytowałem nieraz: „Losy narodów zależą od ich sposobu odżywiania, od narodowych potraw, od soków czerpanych z ziemi i od obyczajów”. A obyczaje zależą od tego samego. Czyli tutaj Vanini podał faktyczną przyczynę degeneracji klas rządzących i średnich, i tego co najbardziej złe dla ludzi. Oczywiście, nie mając wiedzy biochemicznej, nie znając składu chemicznego produktów, które zjadamy i składu chemicznego organizmów, trudno byłoby mu znaleźć faktyczną przyczynę, dlatego się nie udało. Ale wskazówka jest ważna. Trzeba dobre soki ciągnąć z ziemi, wtedy i obyczaje będą dobre, porządne, ludzkie, godne, bez agresji, bez wojen, bez złodziejstwa, bez chamstwa, bez poglądów.

13. Wańkowicz Melchior – „Od Stołpców po Kair” – Jeśli ktoś szuka, to tam znajdzie
odpowiedź na ważną sprawę.

Dziękuję Państwu
Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=800 .

.

Polecam: Jak nie chorować? – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=6 .

.

| | Dodaj komentarz

Spotkanie – w Legionowie – z Piotrem Jastrzębskim

 

Marek Markowski 06.12.2017 r. napisał:

„Kochani,

Przypomnę o drugim naszym spotkaniu z Piotrem Jastrzębskim.

Zapraszamy na wspólne pogadanie o wykluczeniu, o uzależnieniach, o losie współuzależnionych, o uwikłaniu, o sposobach wychodzenia z nałogu…

A może, po prostu, odważymy się!… I uczciwie odpowiemy sobie na pytania: Czy to możliwe i jak to zrobić?.. Który świat jest normalny?… i dlaczego?

Chcielibyśmy się też wspólnie zastanowić, czym jest pomaganie? I czy potrzebna jest nam pomoc innego człowieka? Gdzie są granice tej pomocy i na ile możemy ją lekceważyć i odrzucać? A na ile sami pomagać?

Zapraszamy do pogadania w gronie ludzi, którzy z własnego wyboru, lub losowego przypadku, mają ciężkie życiowe bagaże.

Zapraszamy, bo może właśnie przed Świętami Bożego Narodzenia, warto trochę tego ciężaru sobie, lub komuś ująć.

08. 12. 2017 Piątek
o godzinie 11.30
Centrum Komunikacyjne w Legionowie, przy ul. Kościuszki 8 a

Źródło – https://www.facebook.com/marek.markowski1/posts/1530939330294314

.

Polecam:

– Fragmenty książki „Z DNA” – https://www.facebook.com/groups/242873486192743/

– Z DNA – do nabycia – http://www.dkmedia.pl/sklep/?37%2Cz-dna

.

| | 3 Komentarzy

Etiologia i przyczynowe leczenie cukrzycy typ I

 

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

Przyczynowe leczenie i wyleczanie z cukrzycy typu I (cz. I) – insulinozależnej

Wśród zwierząt żyjących w warunkach naturalnych zarówno u trawożernych jak
i mięsożernych cukrzyca typu I nie występuje.

Na cukrzycę zapadają przedstawiciele gatunków głównie mięsożernych, które z braku wiedzy (zasługa człowieka lub pod wpływem człowieka – psy i trzoda chlewna) odżywiane są produktami przeznaczonymi dla trawożernych lub produktami o składzieniewydolność  chemicznym gorszym od składu diety spotykanej u trawożernych.

Cukrzyca typu I nie występuje u Eskimosów, Masajów, Hunzów, długowiecznych pasterzy z Abchazji, Gruzji, Azerbejdżanu, Jakucji, Bułgarii – czyli u ludzi, którzy spożywają bardzo mało węglowodanów. Na przykład Eskimosi na Grenlandii spożywali średnio tylko 23 g węglowodanów na dobę. Chorzy na cukrzycę typu I spożywają ponad 500 g glukozy, czy innych cukrów na dobę.

Jak sama nazwa wskazuje, przyczyną choroby jest cukier. Cukrów jest dużo, ale różnią się one od siebie niewiele. Mają wspólną nazwę – węglowodany, czyli chemicznie są połączeniem węgla z wodą z przewagą wody. Na jedną gramocząsteczkę cukru prostego ważącą 180 g przypada 72 g węgla i 180 g wody. I chemicznie i faktycznie jest to „paliwo” bardzo niskiej jakości i bardzo, bardzo trudno spalane w organizmach zwierząt i ludzi. Spalanie węglowodanów wymaga zużycia dużych ilości białka, witamin, składników mineralnych i hormonów. Natomiast przy przetwarzaniu węglowodanów na tłuszcze, a następnie na cholesterol, na inne związki – zapotrzebowanie na białko, witaminy, składniki mineralne jest mniejsze, a przy tym potrzebne są inne hormony.

Główną przyczyną cukrzycy jest dieta, w której na 1 gram białka przypada zbyt dużo węglowodanów, co zmusza organizm do spożywania większej ilości pożywienia w kaloriach, ale i do spożywania zbyt dużej ilości węglowodanów. Spożywanie produktów zawierających tylko węglowodany (np. cukier, miód, słodycze, słodzone płyny, dżemy, mąka ziemniaczana) i owoców, w których na 1 g białka przypada więcej niż 10-12 g cukru (rodzynki, gruszki, jabłka, daktyle, winogrona, ananasy, czereśnie, banany, śliwki, brzoskwinie, renklody), przy uwzględnieniu bardzo niskiej wartości biologicznej białka z owoców, niezjadanych części owoców zawierających głównie białko (np. pestki jabłek) – powoduje, że ilość białka w takiej diecie jest zbyt niska i nie wystarcza do przebudowy organizmu, i także do budowy dużej ilości enzymów białkowych potrzebnych do spalania węglowodanów, czy do ich przetwarzania.

Do spalania węglowodanów, czy ich przemiany na tłuszcz i cholesterol, do wielu innych procesów życiowych – potrzebna jest insulina wytwarzana przez komórki beta trzustki w ilościach proporcjonalnych głównie do ilości spożywanych węglowodanów. U różnych ludzi jedna jednostka insuliny może wystarczyć na spalenie /przetworzenie w tłuszcz i cholesterol, czy na inne przemiany glukozy w innych drogach – potrzebuje różne ilości węglowodanów. Może być 6, 10, 15, nawet 20 g cukru na 1 jednostkę insuliny.

Przed nadmiarem wprowadzonych w diecie węglowodanów organizm musi się bronić tak jak może, czyli przez wytwarzanie przeciwciał przeciwko komórkom beta trzustki (czyli tych, które produkują insulinę) i przez niszczenie tych komórek.

Na kilka, kilkanaście miesięcy przed wystąpieniem objawów cukrzycy u wszystkich przyszłych chorych we krwi znajdują się przeciwciała przeciwko komórkom beta trzustki.

Gdy znaczna część komórek beta zostaje zniszczona, organizm przestaje niszczyć pozostałe komórki. Dlatego w momencie zachorowania przeciwciała przeciwko komórkom beta wykrywa się u 30-70% chorych. Niedobór własnej insuliny powoduje, że znaczna część węglowodanów nie może być spalona (czy przetwarzana na tłuszcz, czy cholesterol, czy w inny sposób), wzrasta poziom glukozy we krwi, bo tkanki jej nie chcą, nie spalają, nie przetwarzają – i jest ona wydalana z moczem jako produkt niepotrzebny i szkodliwy. Wkrótce dochodzi do ciężkich zaburzeń w przemianie materii i chory ginie bez podania insuliny.

Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=816

.

Etiologia i przyczynowe leczenie cukrzycy typ I (cz. II)

Chorzy na cukrzycę typu I leczeni insuliną żyją średnio o 25% krócej, a giną przeważnie z powodu niewydolności nerek, spowodowanej zmianami w drobnych tętniczkach, zmianami prawie identycznymi z miażdżycą.

U prawie każdego chorego na cukrzycę część komórek beta jest zachowana i nadal wytwarza insulinę, ale w zbyt małych ilościach. Ponieważ wszystkie dotychczas zalecane diety cukrzycowe zawierają kilka, kilkanaście razy za dużo węglowodanów, zachodzi konieczność podawania insuliny w zastrzykach. Gdy podaż węglowodanów w diecie nadal jest zbyt wysoka, organizm uruchamia następne mechanizmy obronne: wytwarza przeciwciała przeciwko receptorom insuliny i w komórkach i przeciwko własnej i podawanej w iniekcjach insuliny. U tych chorych zapotrzebowanie insuliny wzrasta do 100 a nawet więcej jednostek na dobę, przy czym insuliny działające długo działają słabo gdyż są rozkładane.

Aby wyleczyć się z cukrzycy typu I należy znacznie ograniczyć ilość spożywanych węglowodanów do poziomu, przy którym ilość wytwarzanej insuliny własnej będzie wystarczająca, czyli do poziomu 40-60 mg dla dorosłych i do ok. 1,5 g /kg wagi ciała na dobę u dzieci. Należy też ograniczyć podaż białka do ok. 0,5 g /kg wagi ciała na dobę, ale powinno to być białko o najwyższej wartości biologicznej, czyli: żółtka jaj, wątróbki drobiowe, nerki. Głównym źródłem energii muszą być tłuszcze o najwyższej wartości biologicznej: szpik, żółtka, śmietana, masło. Na 1 g białka powinno być ponad 4-5 g tłuszczu, otyli – ok. 2,5 g.

Wprowadzić Żywienie Optymalne (®) w pełnym zakresie.

Od pierwszego dnia obniżyć dawkę insuliny o 50%. Podawać insulinę tylko raz na dobę, tylko insulinę o przedłużonym działaniu. I żeby była szybko niszczona, można podawać kilka razy mniejsze dawki insuliny działającej krótko. Przy poziomie glukozy poniżej 140 mg% na czczo i pobieraniu do 10-15 jednostek na dobę u dorosłych (czyli po kilku, kilkudziesięciu dniach od zastosowania Żywienia optymalnego (®) ) insulinę należy raz na zawsze odstawić pod warunkiem stosowania dalszego Żywienia Optymalnego (®) podanego w mojej książce
pt: „Żywienie Optymalne”.

Zagrożenia w okresie przejściowym

Teoretycznie zmniejszenie spożycia węglowodanów ponad 10 razy powinno wyleczyć cukrzycę w okresie jednego dnia, ale tak nie jest, chociaż się zdarza, że pierwszy posiłek powoduje spadek cukru (u dzieci chorujących krótko) i możliwość odstawienia insuliny od pierwszego dnia.

Organizm chorego w każdej komórce zawiera liczne enzymy białkowe zużywane do spalania cukru i do innych jego przemian. Po wprowadzeni Żywienia Optymalnego (®) stają się zbędne i są szybko usuwane i spalane /przetwarzane w około 58 procentach na glukozę.

Z kilograma przetworzonych białek organizm uzyskuje 580 g glukozy, czyli porcję na 10-12 dni przy Żywieniu Optymalnym (®), nie licząc podawanego w diecie cukru. Najwięcej glukozy organizm wytwarza z własnych białek w pierwszych dniach i tygodniach od zmiany diety. Najwcześniej z cukrzycy można wyleczyć się po tygodniu u dzieci chorujących krótko i pobierających mało insuliny, najpóźniej po kilku tygodniach.

Cukrzyca typu I zwłaszcza u dzieci nieustabilizowana z powikłaniami, z dużymi dawkami insuliny powinna być bezwzględnie leczona przez pierwsze dni w warunkach szpitalnych. Współcześni lekarze w ogóle, a diabetolodzy w szczególności tak bardzo wierzą, że cukrzyca jest nieuleczalna, że moje liczne próby zainteresowania tym problemem od trzydziestu ponad lat nie mogą być ani zrozumiane, ani skuteczne. Przy większej inteligencji chorego (rodziców inteligentnych w przypadku cukrzycy u dzieci) w cukrzycy trwającej krótko, niepowikłanej, ustabilizowanej, wymagającej niewielkich dawek insuliny, po dokładnym zapoznaniu się z zasadami leczenia cukrzycy, po dokładnym poznaniu składu chemicznego spożywanych produktów – ostatecznie można wyleczyć się z cukrzycy w warunkach domowych. Powinno być to wyjątkiem, a nie regułą.

Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=817 .

.

| | Dodaj komentarz

ROSJA W OCZACH POLAKÓW

.

Radosław S. Czarnecki 01.12.2017 r. napisał:

„ROSJA W OCZACH POLAKÓW

My Polacy, nie myślimy politycznie
lecz głośno (lub cicho) politycznie deklamujemy.
Stanisław CAT – MACKIEWICZ

Nestor polskiej humanistyki prof. Jerzy Jedlicki w liście skierowanym kilka lat temu do Dyrektora IPN-u (protestując przeciwko rusofobii i niszczeniu pomników Armii Radzieckie oraz obelisków upamiętniających śmierć na ziemi polskiej ponad 600 000 żołnierzy w czasie II wojny światowej) napisał: „Cokolwiek się zdarzy, Rosja pozostanie naszym wielkim sąsiadem, a w jej narodowej pamięci nie ma nic świętszego niż przechowywana w każdej rodzinie cześć dla bohaterstwa i ofiar wojny z hitleryzmem. Projekt usunięcia pomników już wzbudza zrozumiałe zgorszenie, a na świecie zostanie to odczytane jako jeszcze jedno świadectwo polskiego nacjonalizmu i rusofobii”. Trudno go posądzać, znając jego życiową drogę, o rusofilię bądź sympatie pro-kremlowskie. Zdaniem prof. Ludwika Stommy, felietonisty POLITYKI i PRZEGLĄDU „„….Judzenie przeciwko Putinowi i Rosji stało się dzisiaj niemal obowiązkiem mediów”. A doświadczony, były polski dyplomata Ryszard Sznepf, zwraca natomiast uwagę na nasz „….. paternalistyczny stosunek do sąsiadów na Wschodzie. To się czuje, tę naszą wyższość. Europa Zachodnia rozwijała kolonie głównie za morzami, a państwo polskie rozwijało ekspansję na Wschód. Na lądzie. Był moment, gdy istniały dwa wielkie imperia w Europie – hiszpańskie i polskie. Pierwsze, z naturalnych przyczyn, mogło podjąć akcję tylko przez morza, my z kolei dostrzegaliśmy szansę w najbliższym sąsiedztwie. Ciekawe, że obu przypadkom towarzyszyło poczucie misyjności, głównie religijnej”.

Co jest charakterystycznym elementem dla stosunków Polaków do Rosjan i Rosji ? Czy medialny i mainstreamowy obraz naszego Wschodniego Sąsiada jest adekwatny do sympatii / antypatii, nienawiści / apologii powszechnie funkcjonujących ? I czy tylko skrajne, antynomiczne, zamykające się w ramach biel – czerń, dobro- zło opinie poparte argumentacją o prawdzie (oraz naszą martyrologią i pasyjnością) mają rację bytu i muszą rzutować na dzisiejsze stosunki między naszymi społecznościami ? Nie, nie państwami – społeczeństwami. Warto zadumać się – w kontekście naszych wzajemnych relacji – nad sentencją (niezwykle uniwersalną) jaką wyraził w jednym ze swych listów św. Izydor z Peluzjum (ok. 360 – 440) „….Stronniczość nie ma bystrego wzroku, niechęć zaś wcale nie widzi”. I to jest najlepsza puenta do opisu – jak się wydaje – polskiego stosunku do Rosji i Rosjan.”

Źródło – https://www.facebook.com/radoslaw.czarnecki1/posts/10208151685589688?pnref=story .

.

| | 6 Komentarzy

Etiologia i przyczynowe leczenie cukrzycy typ II

 

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

Etiologia i przyczynowe leczenie cukrzycy typ II (cz. I)

Przyczynowe leczenie i wyleczenie z cukrzycy typu II z Akademii „Arkadia”

Ciechocinek 20.04.1990 r.
Na cukrzycę typ II chorują tylko ludzie, ponieważ u innych gatunków praktycznie nie może być diety koniecznej do wystąpienia zachorowania na cukrzycę typ II. Przyczyną choroby jest dieta zawierające tłuszcze i węglowodany spożywane w ilościach kalorycznie zbliżonych np: po 45% energii z tłuszczu i z węglowodanów.

Węglowodany są głównym źródłem energii dla zwierząt trawożernych i dla niewolników. Tłuszcze są prawie jedynym źródłem energii dla człowieka rozumnego. W żadnym gatunku zwierzęta nie mieszają ciągle (pomijam zwierzęta, które przesypiają zimę) w diecie węglowodanów i tłuszczów w proporcjach koniecznych do zachorowania na cukrzycę typu II, ponieważ przyroda praktycznie uniemożliwia taki model żywienia. Człowiek, w którego diecie cukry i tłuszcze są spożywane w ilościach kalorycznie zbliżonych, podobny jest do samochodu, który połowę energii otrzymuje w benzynie (czyli tłuszcze), a połowę w węglu
z wodą (węglowodany – czyli cukry), 180 g zawiera – 72 g węgla i aż 108 gram wody.
Takie paliwo nie nadaje się nawet dla parowozu, tym bardziej nie nadaje się dla człowieka. W takich warunkach żaden kierowca nie wylewa benzyny i nie jeździ na węglu z wodą. Jeździ mniej, tylko na benzynie (czyli węgiel przetwarza na benzynę, a jego nadmiar wydala). Podobnie jest z człowiekiem. Dlatego żaden człowiek nie może zachorować na tłuszczycę, na cukrzycę choruje wiele milionów ludzi.

Z cukrzycy typu II można wyleczyć się głodem, jak to bywało w obozach koncentracyjnych, bardzo znacznym ograniczeniem spożycia tłuszczu i zastąpieniem ich przez węglowodany, podawaniem najmniej wartościowych biologicznie tłuszczów (czyli olej sojowy, zwłaszcza kukurydziany) w połączeniu z zimnem i wysiłkiem fizycznym. Każdy z tych sposobów znacznie skraca życie człowieka i wybitnie degraduje czynność umysłu ludzkiego. Przy pomocy tych sposobów z miażdżycy wyleczyć się nie można, można natomiast znacznie częściej zachorować na raka. Cukrzyca typu II obecnie jest leczona (to nie znaczy, że wyleczana) najczęściej lekami doustnymi wymuszającymi zwiększone wydzielanie własnej insuliny przez trzustkę (u części chorych podawana jest insulina). Przy takim leczeniu zarówno leki podawane doustnie, jak i insulina – wybitnie przyspieszają rozwój miażdżycy. Insulina jest jednym z najbardziej działających silnie czynników powodujących miażdżycę, a przyczyną insuliny jest oczywiście cukier i leczenie cukru. Tyle wytwarza insuliny dopóki jest zdrowy. Głównie z tego powodu cukrzyca typu II skraca życie średnio 20%. A chorzy ci wymierają przedwcześnie najczęściej z powodu powikłań miażdżycy. Szczególnie szybki postęp miażdżycy u tych chorych spowodowany jest podawanymi lekami doustnymi, czy podawaną insuliną.

Przyczynowe leczenie cukrzycy typu II i wyleczenie polega na około 8-10-krotnym zmniejszeniu w diecie spożywanych węglowodanów i zastąpieniu ich przez tłuszcze.
Takie leczenie jest bezpieczne, skuteczne, może być prowadzone w warunkach domowych. A wyleczenie cukrzycy uzyskuje się prawie u każdego chorego w okresie od kilku tygodni do trzech miesięcy, rzadko dłużej. Równolegle ustępują inne choroby towarzyszące cukrzycy, spowodowane tą samą co cukrzyca wspólną przyczyną wyższą, takie jak: nadciśnienie, miażdżyca, choroba zwyrodnieniowa stawów, kręgosłupa, otyłość, choroby przewodu pokarmowego, inne choroby. Leczeniem przyczynowym cukrzycy jest żywienie optymalne opisane w mojej książce pt: „Żywienie Optymalne” i w innych książkach.

Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=818 .

.

„Etiologia i przyczynowe leczenie cukrzycy typ II (cz. II)

Zasady postępowania dla chorego są następujące:

W jednym dniu należy wprowadzić Żywienie Optymalne (®) w pełnym zakresie.
Chorzy przyjmujący do trzech tabletek na dobę powinni natychmiast je odstawić.
Chorzy przyjmujący cztery i więcej tabletek powinni ograniczyć ich ilość o połowę.
Chorzy przyjmujący insulinę w dawce do 20 jednostek (dorośli oczywiście) mogą ją natychmiast odstawić.

Chorzy przyjmujący insulinę w dawkach powyżej 20 jednostek powinni natychmiast zmniejszyć dawkę insuliny o połowę, należną insulinę podawać najlepiej raz na dobę, najlepiej rano. Powinna to być insulina działająca długo (o ile te insuliny działają i nie są niszczone).

Chorzy przyjmujący insulinę w dawkach powyżej 20 jednostek na dobę mogą również (zwłaszcza, gdy uprzednio przyjmowali leki doustne, odstawić insulinę, a przejściowo wprowadzić leki doustne w dawce o połowę niższą od przyjmowanej przez nich przed wprowadzeniem insuliny.

Należy badać poziom glukozy we krwi i nie należy dopuszczać do spadku poziomu glukozy we krwi poniżej 80-100 mg% glukozy na czczo i do wzrostu tego poziomu powyżej 200 korygując odpowiednio dawkę przyjmowanego leku.

Przy poziomie glukozy poniżej 140 na czczo należy zmniejszyć dawkę leku o dalsze 50%, a następnie odstawić.

Możliwe zagrożenia

U części ludzi, którzy radykalnie zmniejszają spożycie węglowodanów i zastępują je tłuszczami, może wystąpić przejściowa kwasica, występująca najczęściej między szóstym a dziesiątym dniem od zmiany diety, czy u ludzi głodujących. W szóstym dniu głodówki ilość energii z cukru wynosi średnio 85%, z białek 13%, z węglowodanów tylko 2%. W głodówkach leczniczych (głodówka lecznicza – to jest prawie dieta optymalna) wystąpienie przejściowej kwasicy między szóstym a dziesiątym dniem nie jest powodem do odstąpienia od głodówki. Przy Żywieniu Optymalnym (®) kwasica zdarza się mniej często, a jej nasilenie jest mniejsze niż się to spotyka w głodówkach.

Powstające przejściowo ciała ketonowe są dobrym źródłem energii, a praktycznie paliwem dla mózgu i mięśnia sercowego, są lepsze od wolnych kwasów tłuszczowych w cukrzycy. Chorujący na cukrzycę człowiek może w spoczynku spalać ok. 2,5 g tłuszczu na kg wagi ciała bez wydalania ciał ketonowych w moczu. Dla człowieka o wadze 70 kg spalanie 175 g tłuszczu własnego i podawanego z pożywieniem nie powoduje jeszcze wydalania ciał ketonowych z moczem. Należy zatem, zwłaszcza w okresie między piątym a dziesiątym dniem od wprowadzenia diety, zmniejszyć zapotrzebowanie organizmu na energię, co można uzyskać przez zmniejszenie spożycia białka, podawania tłuszczu o najwyższej wartości biologicznej, ograniczenia aktywności fizycznej, przebywanie w cieple.

Należy przejściowo spożywać produkty zapobiegające kwasicy, czyli alkalizujące, takie jak: żółtko jaj, śmietana, czy jarzyny. A ograniczyć lub wyłączyć w tym okresie: mięso, ryby, drób, orzechy, białko jaj kurzych. Ewentualne pojawienie się ciał ketonowych w moczu w niewielkim stężeniu nie jest szkodliwe.

Ciała ketonowe są oznaczane w moczu znakami ” + ” od jednego do czterech. Przy jednym do trzech plusów nie należy zmieniać składu diety, przy czterech plusach wystarczy zwiększyć nieco spożycie węglowodanów do 50-70 g na dobę.

Po wprowadzeniu Żywienia Optymalnego (®) może przejściowo wzrosnąć ogólny poziom cholesterolu, ale głównie wzrasta poziom cholesterolu dobrego HDL, co świadczy o ustępowaniu zmian miażdżycowych. Najwyższy poziom cholesterolu HDL jaki spotkałem u chorego na cukrzycę po przejściu na Żywienie Optymalne (®) wynosił aż 180 mg% przy ogólnym poziomie cholesterolu 242 mg. To było 2 lata temu, w tej chwili najwyższy poziom cholesterolu HDL spotkałem u lekarki ze Stanów Zjednoczonych – wynosił 200 mg% HDL przy ogólnym poziomie 400 – czyli prawie 50% było cholesterolu HDL. Wysoki poziom ogólny cholesterolu nawet powyżej 400 nie musi oznaczać, że rozwija się miażdżyca. Poziom cholesterolu może być bardzo wysoki bez miażdżycy i bardzo niski może towarzyszyć szybkiemu postępowi miażdżycy. W ocenie postępu miażdżycy lub jej ustępowania, najważniejszy jest poziom trójglicerydów, czyli surowca do produkcji cholesterolu. Jeżeli ten poziom wynosi poniżej 90 mg% – miażdżyca cofa się.

Dziękuję Państwu. Życzę zdrowia.

Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=819 .

.

Polecam książki Dr Jana Kwaśniewskiego – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 .

.

| | 2 Komentarzy

Klasa robotnicza idzie do nieba

 

Piotr Ikonowicz 18.10.2017 r. napisał:

„Klasa robotnicza idzie do nieba

Przyszła do naszej sutereny na Grochowie kobieta, której mąż jest niepełnosprawny i otrzymuje zaledwie 153 zł. zasiłku. „A pijaczkom spod sklepu opieka daje”, żaliła się. „Niech pani tak nie mówi”, Agnieszka i Iwona zareagowały bardzo emocjonalnie. „Czy pani coś wie o tych ludziach? Wielu z nich zanim znalazło się na ulicy, a przepracowali uczciwie całe życie. Aż coś się zdarzyło. Coś w nich pękło. Nie ma im czego zazdrościć, zwykle nie żyją długo. Ale stanowią świetne wytłumaczenie, żeby nikomu nie pomagać. Również pani mężowi.” Obie kobiety same były kiedyś bezdomne, a dziś niosą pomoc, stają na sprawach sądowych, negocjują, piszą pisma procesowe w imieniu tych, którym już opadają ręce. Nie mają wielkiego wykształcenia, za to o stygmatyzacji wiedzą więcej niż niejeden profesor.

Ruch Sprawiedliwości Społecznej składa się ludzi, o których kiedyś się mówiło, że są to „niziny społeczne”. A jednak ci kierowcy, ochroniarze, handlarki uliczne, dozorczynie potrafią wznosić się na wyżyny empatii, tolerancji. Ich lewicowość rzadko wynika z lektur, bardziej z życiowego doświadczenia i odruchów moralnych. Nierzadko też bywa wyniesiona z domu tak jak grzeczność, kultura osobista.

Mamy w partii trochę cudzoziemców. Rosjanki, Ormian, Bułgarkę, Mongołkę, imigrantów z Ukrainy. Olga, Rosjanka, która musiała uciekać z Taszkientu przed prześladowaniami ze strony dumnych Uzbeków, wyznawców islamu, którzy z dnia na dzień przestali w niej widzieć sąsiadkę, a zaczęli ja wyzywać od ruskich świń, wyznała, że nie znosi muzułmanów, mieliśmy problem. Ale obyło się bez odgórnego uświadamiania. Marek, tramwajarz warszawski, który w zajezdni na Młynarskiej przepracował 40 lat ma zięcia Turka. Był u nich na weselu i przekonuje Olgę, że to wspaniali, gościnni ludzie. Najlepiej jednak sprawiła się Beata. Samotna matka dwóch synów, żyjąca w nędzy, ale organicznie równościowa i postępowa. Podobnie jak Jola jej matka, która dorabia do chudej emerytury opiekując się autystycznym dzieckiem pewnej zamożnej rodziny. Kiedy Olga po uzbeckiej traumie upierała się, że nie wolno do Polski wpuszczać imigrantów z Syrii, Beata nie wytrzymała i stwierdziła „A myślisz, że my tu was ruskich w Warszawie tak bardzo chcemy?” Nie znaczy, że Beata ma coś do Rosjan. Przeciwnie. Ale chciała by nasza koleżanka/towarzyszka przez chwilę poczuła jak to jest być nie chcianym imigrantem. Pomogło. Skończyły się islamofobiczne teksty.

Jesteśmy czerwoni i od czasu do czasu jakieś łobuzy zdzierają czerwoną flagę wiszącą w oknie lokalu partyjnego na warszawskiej Woli. Bezdomny muzyk, Roman pogonił za nimi, kiedy wyzwali go od komuchów. Wtedy zapytał: „A wy choć wiecie co to słowo znaczy? Komunizm?”

Kiedy w Bydgoszczy składaliśmy kwiaty pod grobem ofiar faszyzmu przywitała nas grupka młodzieży z transparentem ONR. Krzyczeli, że na drzewach zamiast liści…

Wtedy starsze panie, ciężko pracujące kobiety podeszły do nich i zaczęły im wyjaśniać co znaczy czerwony sztandar, i że one rozumieją, że są wściekli, bo zapewne w pracy szef ich czołga i upokarza. „Spróbujcie tak pyskować szefowi w McDonaldzie, a nie tu na starszych ludzi się drzeć. Też mi odwaga”, perorowała Mirka, która na co dzień utrzymuje się z handlu ulicznego i jeździ po jarmarkach. Raptem groźni narodowcy zamienili się w zagubionych sztubaków. Bo mówiły do nich kobiety, które mogłyby być ich matkami i też po matczynemu ich łajały.

Oczywiście cotygodniowe zebrania, ciągłe akcje bezpośrednie w obronie wykluczonych też wyrabiają polityczną świadomość. Kiedy po pochodzie 1 maja nad Wisłą ochrzaniałem komunistów, że przychodzą fotografować się na naszym tle z sierpem i młotem, przywołałem Darka, żeby ich przekonać jak bardzo „lud” tego znaku nie znosi. „Co sądzisz o sierpie i młocie?” zapytałem Darka, który jest kierowcą autobusu miejskiego i jednym z czołowych aktywistów RSS. A ten pyta” Chodzi o państwo czy symbol?” O symbol, odpowiadam. A do symbolu to ja nic nie mam. Okazało się, że jest w Warszawie przynajmniej jeden kierowca, dla którego sierp i młot oznacza sojusz robotniczo-chłopski, który on, robotnik popiera.

Przez naszą organizację partyjną przewija się wiele osób. Niektórzy zostają i bycie socjalistami staje się dla nich sposobem na życie. Inni po jakimś czasie przestają się pokazywać. Do takich efemeryd należeli Iza i Marcin. On homoseksualista, ona osoba po zmianie płci. Przez ponad rok ich aktywności w RSS nikt nigdy nie uczynił najmniejszej aluzji czy złośliwej uwagi, które dotyczyłyby ich seksualności. Kiedy jakiś sympatyk, świeży w naszym gronie czyni homofobiczne uwagi zrywa się wrzawa, kolektyw go od razu prostuje. Wtedy taka osoba godzi się z naszym punktem widzenia, albo przestaje się pojawiać.

Najbardziej wrażliwi jesteśmy jednak na wszelkie objawy wykluczenia. W tym problem nałogów. Ludzie, którzy próbują walczyć, wyjść na prostą, jak się u nas mówi dostają wszelkie możliwe wsparcie. Zresztą w siedzibie partii odbywają się sesje terapeutyczne dla uzależnionych. Nikt się z tym nie kryje. O tym się rozmawia talk jak o innych chorobach. Kiedy młoda dziewczyna, która już wiele sprawiła kłopotu swym nałogiem przebywa na drugim końcu Polski w szpitalu, członkowie RSS jeżdżą tam, żeby ją wspierać psychicznie. Mirka, zanim do nas trafiła była już nie pijącą alkoholiczką i sama z siebie odwiedzała w więzieniach uzależnione kobiety, aby je wesprzeć w walce z nałogiem.

Jeżeli mamy jakieś uprzedzenia to są to uprzedzenia klasowe. Wynikające z życiowych doświadczeń, ciągłego upokarzania przez pracodawców i innych lepszych gości. Kiedy na zebraniu ktoś zaczyna mówić o strategii partii językiem korporacyjnym, natychmiast napotyka na opór i nieufność. Ludzie nie chcą znowu dać się oszukać, nie godzą się też, by nawet w imię najszczytniejszych idei, ktoś miał używać rynkowych technik prania mózgów.

Ta klasowość, często nawet przesadna dała o sobie znać w przypadku Romana. Były muzyk Filharmonii Białostockiej, agent ubezpieczeniowy, który nie sprostał kredytowi hipotecznemu i ogłosił upadłość tracąc dach nad głową. Bezrobotny, bezdomny inteligent pomaga innym pechowcom przeprowadzić procedurę upadłościową. Nie ma żadnego dochodu, jada darmowe obiady, które mamy dzięki hojności jednego z warszawskich restauratorów i nie idzie do żadnej roboty. Wielu naszych członków zaczyna kłuć w oczy jego nieustający dobry humor, nienaganne maniery i elegancki ubiór. Proponują mu więc różne zajęcia. Nagrywają chałtury, a on niewzruszenie ogranicza swą aktywność do społecznej pracy, od rana do nocy dla klientów Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej i starań o emeryturę i mieszkanie socjalne. Mieszka po znajomych, nie chce iść do przytułku, nie chce też podejmować pracy poniżej posiadanych kwalifikacji. Cześć naszych członków uważa, że się wywyższa. Mówią, że oni muszą brać każdą beznadziejną robotę. Jednak czy nie byłoby szkoda, gdyby inteligent, który skutecznie pomaga tak wielu ludziom, przestał korzystać ze swoich zdolności i poszedł do fizycznej roboty, harować od świtu do nocy, by zarobić parę złotych i wtopić się w tłum tych, którym nie wystarcza czasu na bycie dla innych?

A u nas równość jest wartością niemal ewangeliczną. Każdy myje po sobie szklankę i talerz, każdy nosi flagi, każdy wreszcie wychodzi na ulice by zabiegać o poparcie dla naszych akcji i postulatów. Nie ma aparatu partyjnego, jest kolektyw, który sam siebie kształtuje. Często do partii ludzie zapisują się całymi rodzinami. A w rodzinie jak w rodzinie poziom świadomości politycznej bywa różny. To powoduje tarcia, ale rzadko trzeba je zażegnywać na zebraniu ogólnym. Zwykle ludzie dogadują się „horyzontalnie”. Kiedy jednak jest robota, trzeba pójść wypłoszyć licytantów, którzy mają kupić mieszkanie z lokatorami, zablokować eksmisję czy pójść do sądu by być na sprawie z poszkodowanym biedakiem, grupa staje się znów jednością. A ludzie, którzy jeszcze wczoraj skakali sobie do oczu, stoją w jednym szeregu.

Są wśród nas ludzie wierzący, ateiści i wojujący antyklerykałowie. Nie pamiętam jednak, żeby względy religijne doprowadziły w RSS do jakiejś poważnej różnicy zdań. Nie wiem dlaczego tak jest i czy jest to miarodajne. Ale zrzeszamy zwykłych ludzi pracy o postępowym, lewicowym światopoglądzie. Nasze doświadczenie zadaje kłam dość powszechnemu wśród inteligencji mniemaniu, że lud jest ciemny. Może pewne światło na te kwestie rzucą wyniki badań nad opinią w sprawie liberalizacji i zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Otóż, wśród zwolenników liberalizacji ustawy największa grupa, to osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Klasa robotnicza, taka jak RSS.

Nasi klienci, ci którym pomagamy, których bronimy i organizujemy, ludzie ubodzy i religijni często dziękując nam za pomoc, mówią, że żywcem pójdziemy do nieba.

Piotr Ikonowicz

(tekst ukazał się na portalu Krytyka Polityczna)”

Źródło – https://www.facebook.com/piotr.ikonowicz/posts/10209592484721281 .

.

| | Dodaj komentarz

Bóle fantomowe

.

Dr Jan Kwaśniewski pisze:

„Bóle fantomowe.
Mam 63 lata. Od ponad 10 lat choruję na miażdżycę tętnic w nogach. Jeden z lekarzy, u którego się leczyłem, już w 1988 roku powiedział, że wie jak mnie wyleczyć z choroby „tłusta dietą”, ale oficjalnie nie może tego zrobić. W 1988 roku amputowano mi lewą nogę ponad kolanem.

Choroba rozwijała się w drugiej nodze, mimo systematycznego leczenia. Z nogą było coraz gorzej i groziła mi jej amputacja. Noga była silnie obrzęknięta, skóra była cała w brązowych plamach i łuszczyła się, bóle były tak silne, że dostawałem morfinę. Stopa czerniała.

Od początku choroby przeszedłem na dietę jarską, jadałem dużo ziemniaków, warzyw i owoców. Miałem trupią cerę, oczy zapadnięte i wychudłem do 56 kg. Z bólu nie mogłem sypiać – przez wiele lat zjadłem duże ilości nitrazepamu i wiele innych leków, średnio 16 tabletek na dobę.

Żywienie optymalne stosuję od lipca br. Odnotowałem 99% zmian na lepsze pod każdym względem. Ustąpiły obrzęki i bóle nogi, skóra robi się ładna, noga żyje, skurcze przy chodzeniu i bóle w spoczynku ustąpiły po kilku tygodniach. Ogromne zaparcia, które miałem od lat, ustąpiły po kilku dniach.

Po operacji pojawiły się w amputowanej nodze silne bóle fantomowe w bliźnie po operacji. Na diecie bóle te nieco się zmniejszyły, ale występują nadal. Czy dłuższe stosowanie diety może pomóc i na te bóle, czy też będzie potrzebna, jak mówią mi lekarze, następna operacja?

Dlaczego już 10 lat temu lekarz powiedział, iż wie, jak może mnie wyleczyć tłustą dietą , a nie mógł tego zrobić, bo nie było wolno. Kto zabraniał lekarzom skutecznego leczenia chorych. Wiem, że gdybym wówczas zastosował tłuste jedzenie, to miałbym obie nogi, gdyż prawa noga nie była w lipcu lepsza od lewej, którą mi obcięto.

Dlaczego stosując cały czas dietę niskotłuszczową miażdżyca nawet mi się nie zatrzymała, a postępowała nadal?

S.F.

.
Odpowiedź:

Spotykałem bardzo wielu jaroszy, u których poziom cholesterolu i trójglicerydów był bardzo wysoki, a miażdżyca postępowała bardzo szybko.

Stwierdzono powszechne występowanie miażdżycy u słoni afrykańskich, nie znajdywano natomiast miażdżycy u Eskimosów, Masajów, Hunzów i innych pasterzy.

Słonie nie jedzą jajek, masła, słoniny, nie palą tytoniu, nie prowadzą siedzącego trybu życia. Zatem jajka, masło, smalec, wieprzowina, palenie tytoniu, brak ruchu i inne „czynniki ryzyka” przyjmowane za pewnik przez „naukę” – nie są przyczyną miażdżycy.

Eskimosi jedzą dużo białka zwierzęcego, a pasterze jedzą dużo tłuszczów zwierzęcych, ale łączy ich to, że jedzą mało węglowodanów!.

Wniosek może być tylko jeden: gdy węglowodanów w diecie jest mało, miażdżycy być nie może. Gdy węglowodanów w diecie jest mało, miażdżyca musi się cofać.

Miażdżyca może rozwijać się u ludzi jedzących chudo (w tym jarsko) tylko wówczas, gdy działają dodatkowe czynniki zmuszające organizm do zamiany węglowodanów na trójglicerydy, a następnie na cholesterol w komórkach ścian tętnic.

Najważniejszym i najczęściej spotykanym takim czynnikiem jest niedobór białka w diecie, w stosunku do spożywanych węglowodanów i niska jakość biologiczna tegoż białka.

Słonie mają dość białka w trawie, gdy trawa jest zielona. Gdy trawa wyschnie białka im brakuje, a miażdżyca rozwija się bardzo szybko. Równie szybko zmiany miażdżycowe cofają się u słoni, gdy trawy ponownie zazielenią się na sawannie.

Do spalania węglowodanów potrzebna jest duża ilość białka, składników mineralnych (szczerólnie magnezu) i witamin. Gdy tych czynników w diecie brakuje, organizm jest zmuszony do zamiany dużej ilości węglowodanów na trójglicerydy i cholesterol.

Jeśli wytwarzanie trójglicerydów i cholesterolu odbywa się w ścianie (śródbłonku) tętnic – to rozwija się miażdżyca.

Przy przetwarzaniu węglowodanów na trójglicerydy i cholesterol zużycie białka, witamin i składników mineralnych jest znacznie mniejsze, niż przy ich spalaniu w cyklu heksozowym i przede wszystkim daje duże ilości tlenu w tkankach dystroficznych, do których należy śródbłonek tętnic.

Na miażdżycę bardzo często chorują ludzie otyli otyłością ubogich, którzy jedzą chudo. Występuje u nich ten sam mechanizm, który jest przyczyną miażdżycy u słoni afrykańskich.

A więc miażdżyca rozwija się w organizmie w dwóch przypadkach, gdy:

– na pastwisku (dieta jarska, ubogobiałkowa),gdy organizm zmuszony jest głównie przez dietę do oszczędności białka i mikroelementów,

– przy kotytku, gdy węglowodany są dla organizmu „niechcianym” źródłem energii z uwagi na wystarczającą ilość tłuszczy. W takim przypadku węglowodany są wykorzystywane przez organizm głównie jako źródło tlenu w tkankach dystroficznych.

Złym człowiekiem i złym lekarzem był lekarz, który już w 1988 roku wiedział jak mógłby pana wyleczyć z choroby „tłustą dietą”, ale nie zrobił tego.

W tym czasie prowadziłem Arkadię w Ciechocinku, nadawane były programy telewizyjne o metodach stosowanych w Arkadii i o wynikach leczenia, emitowano programy radiowe i publikacje prasowe.

Lekarzowi nie wolno odrzucać, bez sprawdzenia żadnej nowej metody leczenia, gdyż może być skuteczna – nauczał ojciec medycyny Hipokrates.

Jeśli przed 10 laty już trafiali się lekarze, którzy potrafili zrozumieć moją wiedzę i wyciągnąć trafne wnioski, to ich obowiązkiem było praktyczne stosowanie wiedzy, którą udało im się pojąć i która w praktyce jest tak skuteczna.

Od 1980 roku każdy minister zdrowia, wielu profesorów i polityków było informowanych o możliwościach jakie stwarza moja wiedza. Skutek był żaden.

W Akademii Zdrowia „Arkadia”, którą prowadziłem w latach 1987-1990 przebywało wielu chorych na miażdżycę tętnic czy chorobę Buergera. W większości choroba była bardzo zaawansowana, mieli duże owrzodzenia, martwicę, byli po długoletniej chorobie i długoletnim „leczeniu”, które z zasady nasilało postępy choroby. Szybka i bardzo duża poprawa występowała u wszystkich, a kilkadziesiąt nóg zakwalifikowanych do amputacji udało się uratować. Po kilku, kilkunastu miesiącach Diety Optymalnej „nieuleczalne” choroby ustępowały.

Gdyby więc w 1988 roku zastosowano u pana „tłuste jedzenie” to miałby pan obie nogi i zupełnie inne życie.

Bóle fantomowe są spowodowane przyczyną psychologiczną i jeśli już są to Żywienie Optymalne nie może w pełni ich usunąć.

Jan Kwaśniewski.”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=754 .

.

| | Dodaj komentarz