Dobre białko a zdrowe stawy

.

Katarzyna Szewców:

.

„Większość młodych ludzi żyjąc pełnią życia nie zastanawia się ani przez chwilę nad stanem własnego zdrowia. Nie myślą co i jak jedzą a życie w dobrym zdrowiu uważają za wieczność. Tak też było w moim przypadku. Żyłam bezkarnie 33 lata. Byłam zdrową, energiczną i szczupłą kobietą, matką dwójki dzieci. Pewnego dnia mój organizm zaczął sygnalizować, że dzieje się z nim „coś” niedobrego.

Zaczęło się od dyskomfortu prawej dłoni. Później zauważyłam niewielki obrzęk palca i delikatną sztywność. Próbowałam łączyć powyższe objawy z niektórymi jednostkami chorobowymi. Zaczęły się więc wizyty u specjalistów (reumatolog, neurolog), potem różne badania . Poszukiwanie sprawcy moich dolegliwości trwało około 4 miesięcy, stan zdrowia z dnia na dzień pogarszał się. Czułam się bardzo zmęczona i osłabiona a wyniki podstawowych badań krwi mieściły się w granicach norm. Sztywności i bóle zajęły obie dłonie i kolana a czynności życia codziennego (wstawanie, klękanie, wysiadanie z samochodu, utrzymanie szklanki) i praca zawodowa sprawiały mi coraz więcej trudności. Miałam wtedy 33 lata a samopoczucie i sposób poruszania schorowanej staruszki. Jako osoba dociekliwa zaczęłam łączyć własne objawy z chorobami reumatycznymi. Następnym krokiem było oznaczenie przeciwciał przeciw cytrulinie – badanie charakterystyczne w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Na wynik czekałam w ogromnym stresie około tygodnia – poziom przeciwciał bardzo wysoki (1793 a norma do 60 jest już wysoko dodatnia). Nie miałam już żadnych wątpliwości że to ciężkie schorzenie tkanki łącznej czyli reumatoidalne zapalenie stawów zwane też gośćcem przewlekle postępującym.

W tym ciężkim dla mnie okresie schudłam około 7 kg (przy wzroście 170cm ważyłam niespełna 55 kg). Zaczęło się poważne leczenie i oficjalna diagnoza kolejnego reumatologa, czyli Metotrexat 22,5mg, niesteroidowe leki przeciwzapalne po których moje samopoczucie było nadal mierne. Ulgę przyniosły leki sterydowe – Metypred 16mg.

Jak już wspomniałam, RZS jest chorobą zapalną, przewlekłą i immunologiczną. Należy do chorób z autoimmunoagresji czyli organizm wytwarza przeciwciała skierowane przeciwko własnym komórkom, tkankom i niszczy je. Fizjologicznie powinien wytwarzać przeciwciała przeciw antygenom wnikającym z zewnątrz. Schorzenie to należy do chorób układowych tkanki łącznej, która odgrywa w ustroju ogromną rolę. Tkanka łączna jest głównym elementem budowy podstawowych części układu ruchu (więzadeł, ścięgien, powięzi, chrząstek, kości oraz płynu stawowego). RZS charakteryzuje się nieswoistym, symetrycznym zapaleniem stawów, występowaniem zmian pozastawowych a także układowych powikłań. W późniejszym okresie trwania choroba prowadzi do niepełnosprawności, kalectwa a także przedwczesnej śmierci. Schorzenie stwarza w społeczeństwie ogromny problem socjalno – ekonomiczny. Znaczna część chorych musi przerwać pracę zawodową, gdyż dochodzi do coraz większego inwalidztwa. Reumatoidalne zapalenie stawów jest chorobą coraz częściej występującą w społeczeństwie, dotyka ona osoby młode – częściej kobiety, u szczytu aktywności zawodowej, społecznej i rodzinnej. Medycyna konwencjonalna nie poznała dotąd przyczyn tej choroby a leczenie jedynie łagodzi objawy.

Perspektywa wózka inwalidzkiego i dożywotniego przyjmowania toksycznych leków spędzała mi sen z oczu. Wiedziałam, że każda choroba ma swoją przyczynę, więc zaczęłam szukać. Trwało to 2 lata, w których przeczytałam wiele książek i artykułów oraz nowinek internetowych na temat zdrowia, odżywiania, medycyny niekonwencjonalnej, oczyszczania organizmu z toksyn. Zaczęłam podejrzewać, że choroba ma związek z niewłaściwym odżywianiem. W tym czasie eksperymentowałam na sobie różne „zdrowe” diety – jadłam duże ilości owoców, chude mięso w postaci drobiu, miód, melasę, tłuszcze tylko roślinne – olej słonecznikowy i margaryny. Na potrzeby „zdrowych diet” kupiłam parowar i sokowirówkę aby uciec od smażenia potraw i pić dużo soków owocowych, które miały mnie uleczyć. Próbowałam też akupunktury, która jednak nie przyniosła żadnych efektów, podobnie jak stosowane „zdrowe diety”. Dwuletnie poszukiwania nie wniosły żadnych pozytywnych efektów w samopoczuciu. Objawy mojej choroby nie ustępowały a leki nie przynosiły oczekiwanej poprawy a wręcz zaczęły mi szkodzić. Z powodu uczulenia na Sulfasalazynę wylądowałam w szpitalu, a po Metotrexacie miałam podwyższone próby wątrobowe (Alat, Aspat). Ciągle byłam zmęczona i odczuwałam zimno. Nie dawałam jednak za wygraną i dalej dużo czytałam.

Przełomowym okresem w moim życiu była jesień 2011roku, kiedy przypadkiem znalazłam w internecie informacje na temat zupełnie innego modelu żywienia opracowanego przez Dr Jana Kwaśniewskiego. Zaczęłam odkrywać zupełnie odmienny od dotychczasowego sposób odżywiania…Ogromnie mnie to zaciekawiło, więc postanowiłam kupić książkę dr Kwaśniewskiego. Początek mojej historii z żywieniem optymalnym zaczął się od lektury „Tłuste życie”, którą szybko i z wielkim zainteresowaniem przeczytałam. Pomyślałam że to może mieć sens, gdyż jest przeciwieństwem mojego dotychczasowego stylu odżywiania. Kolejnym krokiem w stronę diety optymalnej, bo tak ją nazwał autor, był wyjazd do Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze. Spędziłam tam 2 niesamowite tygodnie mojego życia, gdzie nauczono mnie jak stosować żywienie optymalne przestrzegając proporcji BTW a także po konsultacji z lekarzem przyjęłam serię zabiegów prądami selektywnymi dostosowanymi do mojego schorzenia. Po konsultacji lekarskiej, dowiedziałam się jaka powinna być moja waga należna czyli przy moim wzroście 170cm powinnam ważyć 70 kg (+- 10%). Wyznaczenie wagi należnej było podstawą do ułożenia proporcji BTW – według zaleceń lekarza proporcja dla mnie wynosiła: B 60-70g, T 200g, W 60g. Żywienie optymalne w moim przypadku nie przyniosło od razu zadowalających efektów, a wręcz odczuwalny dyskomfort. Byłam dziwnie ospała, zmęczona i odczuwałam bóle pod żebrami. Trwało to około miesiąca, ale nie stresowałam się tym, wiedząc że każdy człowiek może inaczej reagować na przejście na ten sposób żywienia. Z książek dr Kwaśniewskiego dowiedziałam się, że przyczyna chorób z autoagresji tkwi w nieprawidłowym modelu żywienia, w moim przypadku było to żywienie pastwiskowe. W mojej diecie przeważały węglowodany – głównie proste, mała ilość pełnowartościowego białka i znikoma ilość tłuszczu nasyconego, co doprowadziło do niedożywienia tkanek i rozwoju mojej choroby. Leczeniem przyczynowym RZS jest żywienie optymalne, które dostarczy organizmowi odpowiednie składniki odżywcze. Po powrocie z Jastrzębiej Góry, zaczęłam żywić się optymalnie ściśle przestrzegając danych zasad, tak aby zachować w posiłkach odpowiednie proporcje pomiędzy białkami, tłuszczami i węglowodanami (BTW). Ilość zjadanego pokarmu musi być dostosowana do wagi należnej naszego ciała.

W przypadku mojej choroby droga do pełnego wyzdrowienia jest długa dlatego, że tkanka łączna jest słabo ukrwiona i regeneruje się później niż narządy bardziej ukrwione. Pomocą dla moich stawów jest białko, najlepiej wysokowartościowe, czyli takie które składem chemicznym podobne jest do białek mojego organizmu. Podstawą jest żółtko, które przyswajane jest prawie w 100% przez organizm i zawiera większość składników budulcowych, witamin, mikro i makroelementów nam potrzebnych. Ważną rolę odgrywa kolagen, którego dobrym źródłem są nóżki i skórki wieprzowe, salcesony, flaczki, tłuste rosoły na kościach szpikowych i chrząstki. Jego zadaniem jest budowa kości. Aby kolagen się lepiej wchłaniał, potrzebna jest witamina C.

Istotną rolę w żywieniu optymalnym odgrywa tłuszcz, który jest podstawowym źródłem energii. Zalecane są głównie tłuszcze nasycone, ponieważ zawierają w sobie najwięcej cząstek wodoru. W diecie nie można zapominać również o węglowodanach, potrzebnych do pracy mózgu i serca. Najlepiej spożywać węglowodany złożone, które wolniej się trawią.

W leczeniu RZS ważną rolę odgrywają prądy selektywne PS, które rozszerzają naczynia tętnicze poprawiając przez to krążenie żylne. W ten sposób chore tkanki zostają szybciej odżywione. Prądy selektywne działają o wiele skutecznej, jeżeli idą w parze z żywieniem optymalnym.

Po około dwóch latach ścisłego przestrzegania zasad żywienia optymalnego w moim organizmie zaszło wiele pozytywnych zmian. Ustąpiło wieczne uczucie zimna i zmęczenia, pomimo ciężkiej pracy zawodowej jestem pełna energii na co dzień. W końcu przybrałam na wadze utracone przez chorobę kilogramy (obecnie ważę 63kg czyli osiągnęłam wagę należną). Przestały mnie męczyć infekcje bakteryjne a koleżanki „zazdroszczą” mi gładkiej i promienistej cery.

Żywienie optymalne poprawiło znacznie stan moich stawów. Obecne badania USG kolan nie wykazują już przerostu błony maziowej, parametry stanu zapalnego są w granicach normy (CRP, czynnik reumatoidalny), ustąpiły sztywności i charakterystyczne przeskakiwania w stawach. Mogę nawet zrobić przysiad, co kiedyś było niemożliwe. Prowadzę bardzo czynny tryb życia, choroba nie przeszkadza mi już w uprawianiu hobby (wycieczki rowerowe), praktycznie nie czuję że mam stawy. Wizja wózka inwalidzkiego odeszła w zapomnienie. Myślę, że mój organizm przebudował się, gdyż obecnie zmniejszyłam ilość białka do 40 – 45g, która w zupełności mi wystarcza. W moim przypadku przebudowa organizmu trwała 1,5 roku, czyli dosyć długo. Myślę, że było to związane ze znacznym niedożywieniem organizmu i wyniszczającą chorobą. Obecnie po przebudowie moje BTW wynosi: B 45g, T 200g, W 50g.

Po moich pozytywnych doświadczeniach z żywieniem optymalnym, postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę na ten temat, poprzez spotkania z długoletnimi bardziej doświadczonymi optymalnymi. Zaprenumerowałam miesięcznik „Optymalni”, w którym mogę znaleźć wiele ciekawych artykułów. Wiem, że w przyszłości będę mogła pomagać innym, równie dobrze jak pomogłam sobie. Tylko żywienie optymalne jest receptą na życie w prawdziwym zdrowiu.

Katarzyna Szewców”

Źródło – http://optymalni.hol.es/porcja-wiedzy/83-dobre-bialko-a-zdrowe-stawy.html .

Katarzyna Szewców na youtube – https://www.youtube.com/watch?v=bdf5grJtyTo&index=13&list=PLlLlJaplWUoeMLg3l0aMgU7V0qffNRQoX .

.

Polecam:

http://www.dr-kwasniewski.pl/

– Książki dr Jana Kwaśniewskiego – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4

– Arkadie – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=category&id=54&seo=arkadie

– Miesięcznik „Optymalni” – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=category&id=39&seo=prenumerata

.

Polecam również:

– Jedz kolagen a nie albuminę – http://www.stachurska.eu/?p=14752

– Synteza kolagenu – http://www.stachurska.eu/?p=14748

.

19 Responses to Dobre białko a zdrowe stawy

  1. Gavroche pisze:

    Brawo!

  2. ElaC pisze:

    Pani Katarzyno, to bardzo dobre wiadomości i nadzieja dla chorych na choroby z autoagresji. Podniosła mnie Pani na duchu.

  3. Renia pisze:

    Kasia jest Członkiem naszego Pomorskiego Oddziału Optymalnych. Oprócz zdrowia tryska ona energią, humorem i pięknym, zdrowym wyglądem. Inna Pani z naszego Oddziału już od kilkunastu lat (dzięki DO) jest wolna od reumatoidalnego zapalenia stawów – bez żadnych nawrotów choroby. 😀

  4. bogusa pisze:

    Renia napisala Kasia wiec i ja pozwole sobie na to Pani Kasiu, przeczytalem z zapartym tchem. Jestem na etapie przekonywania siebie ze ZO ma sens… Schorzenie podobne to tego co dotknelo pania. Przebieg inny, nie jest mi zimno , nie chudne, niemam zakazen bakteryjnych, ale… z samochodu wyjsc to cale przedsiewziecie, schody przerazaja bolem itp. …Wiem, że w przyszłości będę mogła pomagać innym, równie dobrze jak pomogłam sobie…. pani slowa, przyszlosc nadeszla… niewiem czy wybralem dobra forme na kontakt. Prosze o wskazowki jak uzyskac Pani zapal, podzielic sie wiedza i doswiadczeniem… prosze o kontakt, na blog p. Stachurskiej trafilem przypadkiem, ,,obczytalem” sie na lewo i prawo. Brak mi doswiadczenia w kontaktach internetowych, dziekuje za odzew.

  5. Renia pisze:

    Tutaj jest Kasi adres e-mailowy (za jej zgodą)…

    kasiasz1@op.pl

  6. „Ze statystyk wynika, że co czwarty chory na RZS wymaga wszczepienia endoprotezy dużego stawu, a połowa chorych po 5 latach choroby traci zdolność do pracy. U jednej trzeciej na skutek zmian stawowych dochodzi do inwalidztwa”.
    http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1584006,4,rzs-to-nie-koniec-swiata,index.html .

  7. Gavroche pisze:

    Jedna na trzy osoby ląduje na wózku!
    Też mnie to trzepnęło, jak przeczytałem, a wystarczy DO.
    Tej pani się udało:

  8. Domka pisze:

    Bądź tu mądry, chyba już lepiej zostać przy Metotreksacie i sterydach. Z jednej strony doktor Dąbrowska i wyleczeni przez nią chorzy dietą owocową-warzywną poprzez oczyszczenie organizmu i zwolnienie metabolizmu. Tutaj widzę grupę skrajnie przeciwną, zgromadzoną wokół innego guru i innej teorii, choć schorzenia niezmienne. Czy ze zdania „w moim przypadku było to żywienie pastwiskowe” mam rozumieć, że odpowiednia dieta jest bardzo osobniczą cechą i nie wszystkim żywienie optymalne pomaga? Co z alergiami i nietolerancjami pokarmowymi, ktoś w ogóle to bada poza celiakią?

  9. Gavroche pisze:

    To oznacza, że różnymi drogami można osiągnąć podobny skutek.
    Ale cel osiągnięty fajnie byłoby utrzymać na zawsze :)

  10. GR pisze:

    Domka. Piszesz tak jakby DO była sprzeczna z oczyszczaniem organizmu. Jest wielu „fachowców” którzy twierdzą że organizm oczyszcza się tylko na diecie wegetariańskiej a na niskowęglowodanówce opartej na produktach zwierzęcych to już jest zatruty jak składowisko odpadów chemicznych.
    To jest kolejna legenda.

    Zwolnienie metabolizmu nie ma wpływu na cofanie się chorób autoagresywnych. Na logikę rzecz biorąc spowolnienie metabolizmu powinno także spowodować wolniejsze oczyszczanie się organizmu z toksyn.
    To przyspieszenie nieco metabolizmu na DO sprzyja szybszemu oczyszczaniu.
    Już któryś raz z kolei zauważam że ludziom nie mającym polecia o biochemii czy fizjologii można wcisnąć każdy kit.

  11. krontergron pisze:

    Tak, a Ty jestes fizjolog pierwsza klasa? Nie ty jestes po prostu nudzacym sie kompletnym durniem, idz trolowac na dobradiete, albo forum kulturystyczne…

  12. GR pisze:

    krontergron. Fajny pseudonim. To chyba kolejne wcielenie Diepnosophista, któremu zaszkodziła DO albo jakiś chłopczyk z DD który już kompletnie nie wie co ze sobą zrobić 😉

  13. Aneta Maciejewska-Durlik pisze – https://www.facebook.com/autismlowcarbdietdietetyklodz/posts/4343789610948 :

    Witam. Mając 18 lat przeszłam na żywienie O z 6 letnim już RZS. Dziś mam 36 i ani śladu po chorobie, a przecież lekarze mówili że to jest nieuleczalne, kazali nauczyć się żyć z bólem i pogodzić się z wizją wózka za kilka lat.”

  14. jagoda pisze:

    Sprawdzone przy rzs całkowite odstawienie nabiału. Białko powoduje zapalenia .Dowiedziałam się o tym od starego profesora reumatologa.

  15. Białko mleczne w naszej szerokości geograficznej szkodzi nielicznym osobom. Tam gdzie zdarza się to często produkty mleczne, jak i wołowina, nie są jadane. U nas owe nieliczne osoby z reguły wiedzą „od dziecka” że trzeba im je omijać. Inni odnoszą ze skoncentrowanych produktów mlecznych pożytki – http://www.stachurska.eu/?p=11297 .

    Polecam również: Alergia pokarmowa – http://www.stachurska.eu/?p=15235 .

  16. Boguś pisze:

    witam
    czy z ZZSK też pomogą w Jastrzębiej Górze ??
    i czy też dieta Kwaśniewskiego ??

  17. Tak, Dieta Dr Kwaśniewskiego i prądy selektywne.

    Polecę Panu jeszcze:

    – Żywienie Optymalne w chorobie Bechterewa (ZZSK) – http://www.stachurska.eu/?p=6676
    – Synteza kolagenu – http://www.stachurska.eu/?p=14748

    – Choroby autoimmunologiczne – http://www.stachurska.eu/?p=14527 .

    – Ksiązki Dr Jana Kwaśniewskiego – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 . Zasad Diety trzeba przestrzegać bezwzględnie.

    Powodzenia :)

Dodaj komentarz