Żółtka najcenniejsze

.

Sporo czytam, można powiedzieć że od zawsze. Obecnie również w internecie. Trafiłam tam na artykuł „Jajo – cenny pokarm dla człowieka” na internetowej stronie Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli (1) znajdując tam informacje na temt jaj, z ktorymi spotkałam się już wiele razy jak i takie, które czytałam po raz pierwszy w tekstach – że tak powiem -dalekich od wypowiedzi Doktora Jana Kwaśniewskiego. Te pierwsze mogę spokojnie podzielić na dwie grupy, czyli takie co do których wątpliwości nikt nie ma, oraz takie którymi zmanipulowano chyba świat cały tworząc mity na temat cholesterolu.

Te, które czytałam po raz pierwszy, przynajmniej co do szczegółów i oczywiście nie w książkach Dr Jana Kwaśniewskiego, to:

– „Cholesterol jest niezbędnym czynnikiem w funkcji życiowej organizmu ludzkiego i nie można go traktować jako niebezpiecznej substancji. Jest on prekursorem hormonów płciowych, kwasów żółciowych i witaminy D3. Jest składnikiem błon komórkowych i osocza krwi i bierze udział w aktywnym transporcie. Gdyby wykluczono cholesterol i jego pochodne z organizmu życie przestałoby istnieć.” Idzie mi oczywiście o to, że „krótko i na temat” wprost o tym że cholestrol jest potrzebny i że żyć bez niego się nie daje.

– „Struktura żółtka jest podobna do krwi – zawiera substancję zwaną plazmą. Zawarta w plazmie grupa białek odpowiedzialna za funkcję ochronną to immunoglobulina Y, tego samego typu co immunoglobulina zawarta w ludzkiej lub zwierzęcej krwi. Działa przeciwko niektórym antygenom, a w szczególności przeciw bakteriom, zwiększając jednocześnie odporność organizmu.” Tylko dlaczego mainstream nie zaleca żółtek jadać profilaktycznie jak i w chorobie, by tę odporność organizmu zwiększać? I czemu hodowcy nie bębnią, bo mówić to za mało, o tym bez skrępowania, ba, z zadowoleniem i ku przestrodze, a tłumaczą się za żółtko z cholesterolu?

– „W żółtku występuje także foswityna – białko o właściwościach antyoksydacyjnych. Foswityna nie wychwytuje wolnych rodników, ale wiąże metale, które sprzyjają ich powstawaniu. Rozpuszcza się zarówno w wodzie jak i w tłuszczach i jest alternatywą dla antyoksydantów chemicznych w produkcji żywności.” Słyszał kto, aby polecający owe chemiczne antyoksydanty eksperci, niejednokrotnie utytułowani lekarze, wspominali o żółtkach? Albo aptekarze? Interesu nie mają?

– „Innym cennym składnikiem białka kurzego jaja jest cystatyna – będąca inhibitorem wytwarzanych przez bakterie enzymów odpowiedzialnych za stany zapalne i choroby, jak na przykład paradontoza.” Wytrwałym, warto, polecam wędrówkę np po stronie – http://www.zdrowie.senior.pl/ , gdzie eksperci z bożej łaski zalecają chorym co i jak. Niestety o wspaniałych właściwościach żółtek tam nie ma. Skutek tego taki, że jak gdzieś czytałam w Polsce lekarze średnio żyją 57 lat, bo przecież i oni nie wiedzą. Akademie Medyczne tego przecież nie uczą.

Informacje, ktorymi zmanipulowano chyba prawie świat cały, hodowców i rolników nie wykluczając to:

– „…  podawanie zbyt dużych ilości jaj małym dzieciom może powodować krzywicę a u ludzi starszych- osteoporozę.” No, coś takiego? Jak to było wymyślić?

– „Organizm zdrowego człowieka przyswaja ok. 35% cholesterolu, natomiast tzw. cholesterolemia spowodowana jest najczęściej zaburzeniami przemiany materii.” A za te „zaburzenia” to co odpowiada? Czy autor artykułu zdaje sobie sprawę, że to co ludziom zaleca się z jajami jadać: zboża i inne cukry? Nie zdaje! Zestawianie spożycia jaj z zaburzeniami przemiany materii w jednym niejako zdaniu odciska na jajach niesprawiedliwe piętno, podczas gdy taka łata należy się zbożom i cukrom prostym. Dla własnego dobra należy jadać żółtka, zaś nie jadać produktów zbożowych i cukrów prostych.

Lektura powyższego artykułu zostawiła mi wrażenie, że opracowano go w myśl reguły  „przepraszam że żyję”, może dlatego że nie zaczęto go od stwierdzenia iż jajko nie ma przepraszać za to że jest, bo jest najbardziej właściwym pokarmem dla człowieka i że kto tego nie honoruje to choruje. No i tłumaczono to jajko z cholesterolu, zamiast się więcej na ten temat dowiedzieć i głowę jajku podnieść, by go ten cholesterol nie krępował.

W sumie artykuł na internetowej stronie LODR w Końskowoli zawiera cenne informacje, ale niepotrzebnie je zamula, ba, zaśmieca, tymi w części dotyczącej… cholesterolu. Najprościej będzie powiedzieć, że to co kursuje w przestrzeni publicznej na temat cholesterolu to naukowe kłamstwa wysmażone na potrzeby polityczne wsparte przez spolegliwych wobec polityków naukowców.

Kurcjatę przeciw cholestrolowi i tłuszczom zwierzęcym zapoczątkował nie gdzie indziej, jak w USA senator George McGovern (2), który w 1977 roku ogłosił publicznie dokument zatytułowany „Cele Żywieniowe dla Stanów Zjednoczonych”, a który to dokument mógłby w ogóle nie powstać, gdyby McGovern wygrał, jak tego chciał, wybory prezydenckie. Oczywiście do zespołu pracującego nad tymi akurat celami żywieniowymi nie zaproszono osób przeciwnych ordynowaniu społeczeństwu lęku przed produktami pochodzenia zwierzęcego. „Zespół roboczy” Komisji McGoverna składał się z prawników i byłych dziennikarzy, często historyków. Tak to Amerykanie odeszli od diety bogatej w mięso i tłuszcze lansowanej w I połowie XX wieku do zalecanej przez komisję McGoverna do diety, w której nacisk położono na konieczność zwiększenia spożycia zbóż, warzyw i owoców.

35 lat funkcjonowania powyższych zaleceń przyniosło olbrzymi wzrost zachorowalności na wiele tzw chorób cywilizacyjnych nie tylko w Ameryce, bo i w Polsce, gdyż u nas wyjątkowo chętnie powiela się amerykańskie wzory. One nam po prostu imponują… Pisze Mateusz Rylik (2), że „rząd federalny postawił sobie za cel nie tylko zmniejszenie spożycia tłuszczów, podniesienie konsumpcji skrobi, zbóż, warzyw i owoców, ale także zamianę tradycyjnych tłuszczów zwierzęcych w jadłospisie na nowe, wielonienasycone oleje roślinne.”, ja zaś dodaję, że a u nas jak za Panią Matką 😉  . Jest śmiesznie, ale nie na tyle by się radować.

Cytuję z artykułu pt „Nauka w komisjach, czyli polityczne korzenie hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej”  Mateusza Rolika na stronie www.nowadebata.pl (2) : ” George McGovern, historyk z wykształcenia, pozostał przez wiele lat wpływowym politykiem na amerykańskiej scenie politycznej, do końca swojej aktywności politycznej kształtującym politykę żywieniową nie tylko w USA, ale na całym świecie. W latach 1998-2001 pełnił funkcję ambasadora ONZ ds. Rolnictwa i Żywności. W 2001 został mianowany globalnym ambasadorem ds. głodu na świecie. W 2000 roku prezydent Bill Clinton odznaczył go Prezydenckim Medalem Wolności. W 2008 roku za wkład w walkę z głodem został wraz z Bobem Dolem uhonorowany nagrodą World Food Prize. Jednak nie te wszystkie urzędy, zaszczyty i ordery senatora McGoverna zapamiętają przyszłe pokolenia, ale fatalną rolę, jaką odegrał w skierowaniu polityki żywieniowej USA, a poniekąd i świata, na całkowicie fałszywe tory.”

Żeby mity o cholesterolu odeszły w niepamięć spod strzech, czyli z miejsc, gdzie się tak gruntownie choć zbędnie, bo szkodliwie, zakorzeniły w każdym bez mała domu, trzeba dziś wiele pracy. Producentki jaj, kury mianowicie, zadbać o to nie mogą, a rolnikom ta wiedza też na polu nie urośnie. Ośrodki Doradztwa Rolniczego mogą rolnikom, jak i ich klientom, czyli konsumentom jaj, wiele pomóc. Człowiek może i powinien jaj zjadać więcej niż to obecnie ma miejsce i trzeba by takie instytucje jak ODR-y o tym wiedziały. Dlatego w weekend napisałam list do LODR w Końskowoli i dlatego piszę o tym Optymalnym.

Zauważmy, że na niekompetencji konsumentów oraz producentów żywności w tej sprawie od lat nieskrępowanie żerują producenci suplementów, witamin i mikroelementów, a także wielu leków. Dla przykładu coś o kwasie asparginowym, cytuję : „Acidum asparticum(kwas L-aminobursztynowy) jest aminokwasem dwukarboksylowym. Działa na receptory NMDA (N-methyl D-aspartate), zwiększa napływ wapnia do neuronów. Pobudza aktywność neuronów, ułatwia tworzenie engramów (śladów pamięciowych), ułatwia uczenie i zapamiętywanie oraz odtwarzanie informacji. Wzmaga koncentrację, poprawia samopoczucie. Posiada właściwości anaboliczne, bowiem pobudza wydzielanie somatotropiny, czyli hormonu wzrostu, ponadto insuliny i glukagonu. Obecnie jest stosowany do leczenia zaburzeń rozwoju u dzieci, stanów wyczerpania psychicznego i fizycznego i zaburzeń intelektualnych u osób starszych. Obecnie dostępny w formie preparatów prostych i złożonych, najczęściej w połączeniu z magnezem, np. Aspargin, Laktomag, Magnefar, Magnokal, Magnevit, Asparginum, Asmag. Dawka lecznicza kwasu asparaginowego wynosi 3-5 g/dobę (maksymalnie 15 g/dobę).” (3)

Jednego słowa Pan doktor Henryk Różański (3) nie dał o tym, że kwas asparginowy znajduje się w jajku. Bardzo możliwe, że nie wie, skoro systemy edukacyjne życzą sobie kształcić zainteresowanych w tzw wąskich specjalizacjach, jak to ma obecnie miejsce, a co nikomu nie służy.

To jeszcze proszę spojrzeć na lecytynę i cholinę, cytuję (4): „Lecytyna (Lecithinum) i cholina (Cholinum) to prekursory acetylocholiny. Zatem substancje te przyczyniają się do zwiększenia stężenia choliny w neuronach i być może szybszego jej uwalniania do przestrzeni synaptycznych. Poprawia to przepływ informacji, co przyczynia się do usprawnienia procesu zapamiętywania i odtwarzania zapamiętanych informacji. Pod względem chemicznym lecytyna jest fosfolipidem (fosfatydylocholina). Pełni również rolę budulcową i proregenerującą w stosunku do neuronów i komórek glejowych. Stabilizuje strukturę neurolemmy i osłonek mielinowych. Lecytyna zmniejsza stężenie cholesterolu i triglicerydów we krwi, działa przeciwmiażdżycowo i przeciwzawałowo. Poprawia przepływ krwi przez mózgowie. Jest też niezbędnym składnikiem do syntezy surfaktantu na pęcherzykach płucnych, który pełni funkcje ochronną i stabilizującą. Skuteczne dawki lecytyny wynoszą kilka-kilkanaście gram na dobę. Cholina i lecytyna to czynniki lipotropowe i hepatoprotekcyjne. Cholina i lecytyna zapobiegają marskości i stłuszczeniu wątroby nerek i serca. Poprawiają przepływ i funkcje żółci, zapobiegają kamicy żółciowej. Cholina jest dawcą grup metylowych niezbędnych do wielu reakcji biochemicznych. Efektywne dawki choliny wynoszą od 1do 2 g dziennie.” Również doktor Henryk Różański. I to dopiero początek. Bo wszystkie składniki żółtka są – tyle że w suplementach 😉  – szczegółowo opisane. A o żółtkach prawie cicho… W porównaniu do suplementów, które wciskają się do naszej świadomości ze wszystkich stron, to o żółtkach zupełnie cicho.

To oczywiście przypadek, że poszukując informacji nt kwasu asparginowego trafiłam na stronę Pana Różańskiego, bo mogło mi się otworzyć w jej miejsce, nie wątpię, więc i sprawdzać nie będę, wiele innych.

Nie widzę dobrych powodów, by akurat przemysł farmaceutyczny, parafarmaceutyczny, a także przetwórstwo spożywcze, dominowały na rynku ze szkodą dla konsumentów żywności jak i hodowców. Dlatego napisałam do LODR w Końskowoli, również przypadkowo, przyznaję. Ich strona internetowa otworzyła mi się po wpisaniu w google zapytania o skład jajka. Znaczenie przypadków w życiu jest nie do przecenienia…

.

Polecam: Żółtko jaja kurzego – http://www.niam.pl/pl/produkty/3511-zoltko_jaja_kurzego .

.

Źródła:

(1) – http://www.wodr.konskowola.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=123:jajo-cenny-pokarm-dla-czowieka&catid=57:drobny-inwentarz-&Itemid=128 ,

(2) – http://nowadebata.pl/2011/03/06/nauka-w-komisjach-czyli-polityczne-korzenie-hipotezy-tluszczowo-cholesterolowej/

(3) – http://luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p44.htm

(4) – http://luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p42.htm 

.

143 Responses to Żółtka najcenniejsze

  1. Dostałam mailem:

    „Super artykuł, nadmieniam też, że lecytyna w suplementach jest niestety pochodzenia sojowego, a nie z naszego wspaniałego żółtka….
    BZ”

  2. Nemer pisze:

    Znalazłem w internecie tutaj :

    „Zbawienna lecytyna

    To składnik żółtka. Nazywają ją “pogromcą tłuszczu”, głównie ze względu na właściwości emulgujące. Rozbija spożywane tłuszcze oraz cholesterol na małe cząstki, zapobiega przyczepianiu się ich do ścianek naczyń, tym samym redukując odkładanie się blaszki miażdżycowej.
    Około 50 proc. lecytyny stanowią wielonienasycone kwasy tłuszczowe, głównie linolowy, który jest prekursorem tzw. prostaglandyn, hormonopodobnych substancji regulujących ciśnienie krwi oraz działających przeciwzapalnie i przeciwskrzepowo.
    Lecytyna dobrze działa na wątrobę, m.in. rozpuszcza cholesterol w żółci i chroni przed tworzeniem się kamieni żółciowych. Uczestniczy też w hamowaniu niepożądanych procesów utleniania i poprawia funkcjonowanie układu nerwowego. Dzięki niej łatwiej się uczymy i panujemy nad stresem.
    Potrzebne barwniki

    Jajko zawiera ważne dla zdrowia ksantofil i luteinę (barwniki w żółtku). Ksantofil zapobiega osadzaniu się złogów na ścianach tętnic. Luteina w organizmie człowieka gromadzi się głównie w plamce żółtej oka i soczewce. Działa jak filtr chroniący przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB. Jest również silnym wymiataczem wolnych rodników, dzięki czemu zapobiega uszkodzeniom delikatnych naczyń włosowatych siatkówki oraz fotoreceptorów.
    Jajka to doskonałe źródło minerałów, witamin z grupy B i rozpuszczalnych w tłuszczach witamin A, D, E. Dlatego poprawiają wygląd skóry i wzmacniają kości.”

  3. Nemer, bardzo dziękuję. Może przeprze lepsze, że żółtek nalezy jeść dużo i warto na żółtka wydawać pieniędze. Zamiast wynosić je do apteki 😉 na substytuty tego co w żółtku jest w oryginale. Nosiłam okulary -6,5 dipotrii, a noszę -1,5, dla przykładu.

  4. Renia pisze:

    Zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie ma na świecie cenniejszego i bardziej wartościowego produktu spożywczego jak jajko.
    Dostarcza organizmowi wszystkich witamin (oprócz C) i skladników mineralnych w odpowiednich proporcjach. Nie podnosi poziomu cholesterolu we krwi (chociaż ten poziom wcale nie świadczy o naszym zdrowiu, czy też jego braku) jak to powszechnie nagłaśniają (ostatnio jakoby mniej). Najdłużej w Europie żyją Francuzi, u których stwierdza się najwyższy – spośród Europejczyków – poziom cholesterolu we krwi… (wszystkie wątróbki z polskich gęsi właśnie oni importują na swoje słynne pasztety)…
    http://nowadebata.pl/2011/06/30/5-powodow-zeby-nie-martwic-sie-poziomem-cholesterolu/#more-2260

  5. Maryla pisze:

    Wreszcie ktos broni JAJ a zwlaszcza ZOLTEK!! DZIEKUJE za to z calego serca. Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie , ale zawsze wierzylam i wierzw w to ze JAJ – ZOLTKA sa najlepszym sposobem (moze jednym z najlepszych) odzywiania sie , zwlaszcza kiedy mamy powazne problemy zdrpwotne np. nowotwor , podawana chemia i skutki uboczne jej , utrata apetytu , oslabienie organizmu itd. Toz to nasze babcie / prababcie , mowily , ze zoltka maja wszystkie skladniki potrzebne do zycia . Niestety ale takim firmom ktore produkuja , sprzedaja itd . chemiczne leki , propagowanie jaj , chociazby jako dodatkowej odzywki , nie jest na reke . A politykom ? no coz , ktos ich sponsoruje . Lekarze , naukowcy , mysle ze oni wierza w to co robia , i jak kiedys ktorys z lekarzy mi powiedzial to ; ” ja nie chce na ten temat (ziol czy jaj) ani slyszec , ani rozmawiac . Mozliwe ze im nie wolno , bo mozliwe ze utracili by prace . Nie wiem , ale napewno maja swoje powody . Postraszono ludzi ze jaja = cholesterol , a ze wiara czyni cuda , a czlowiek (na szczescie nie kazdy) wierzy w ……… , to mamy co mamy . Mam nadzieje ze ludzie sie obudza i zmadrzeaj .

  6. Renia pisze:

    Witam Cie serdecznie Marylo. Podpisuję się pod wszystkim co tutaj napisałaś. :)
    Nasze babcie znały się na zdrowym jedzeniu i wiedziały co chorym podawać, a obecni lekarze niestety tego nie wiedzą… :( Jak długo jeszcze będą próbowali poprawiać Pana Boga?

  7. Ja ja pisze:

    Jajko jest zdrowe , a cholesterol szkodliwy – nie ma wątpliwości. Tylko że cholesterol w niewielkich ilościach jest POTRZEBNY naszemu organizmowi, ale w nadmiarze szkodzi. Zapotrzebowanie na cholesterol zalezy tez od trybu życia – kiedyś chłopi jadali chleb ze smalcem czy polewane tłuszczem kasze lub ziemniaki i nic im nie było. Tylko że całymi dniami ciężko pracowali własnymi rękami w polu lub lesie, wszędzie chodzili pieszo w zimie często przez zaspy, spali w niedoizolowanych i nieogrzewanych pomieszczeniach, gdzie pod grubą pierzyną musieli się zagrzać i sami sobie nachuchać nawet w zimie. Więc wszystko to spalali. Jednak tłuszczu i mięsa nie jedzono na co dzień, a jeśli już to gotowane lub pieczone nie smażone.

    Samo jajko zaś, jajku nierówne. Wszystko zależy od warunków produkcji, czyli co kura jadła. Mówi się że jaja kur zielononóżek zawierają mało cholesterolu a dużo kwasów omega – tylko że kurki te same zbierają sobie jedzenie – a to zjedzą robaczka, a to skubną trawki (która zawiera niekiedy kwasy omega). Zwykłe kury na fermie trawy w życiu nie zobaczą, a żywione są paszą zbożową. Podobnie zwykła kura żywiona zbożem będzie znosiła mniej zdrowe jaja niż zwykła kura pasąca się na łące. Polecam artykuł: http://permakulturnik.blogspot.com/2010/04/dlaczego-nie-powinnismy-karmic-zwierzat.html
    jak i całą stronę, gdyż można się z niej dowiedzieć wiele nie tylko o alternatywnym rolnictwie ekologicznym, ale także o diecie naszych przodków.

  8. @ Ja ja, rozumiem że nie czytał/a Pan/i „Niedobór cholestrolu groźny dla życia” – http://www.stachurska.eu/?p=1546 . Polecam, komplet, czyli z zawartością linków.

  9. Renia pisze:

    To co jedli kiedyś chłopi wynikało z biedy a nie z dbania o zdrowie. Wiedzieli co jest zdrowe,( chorym dawali rosoły, masło, żółtko i mięsa.) Jednak sobie tego musieli najczęściej odmawiać . Dlatego zawsze w okresie największych postów była największa śmiertelność – głównie ludzi starych. Ludzie bogaci odżywiali się lepiej i na ogół dłużej żyli, chyba, że nadużywali alkohol i jedzenie (jak za króla Sasa).
    Czy cholesterol zjadany jest szkodliwy czy ten, który gromadzi się w tętnicach? To są dwie całkiem różne sprawy. Cholesterol zjadany nie może zaszkodzić (a pomaga zdrowiu), gdyż nie ma takiej możliwości biochemicznej, która pozwoliłaby mu na osadzenie się w tętnicach lub na powstanie z niego tkanki tłuszczowej.
    Tutaj dużo osób to myli i uważa, że cholesterol zjadany (egzogenny) podwyższa nam poziom cholesterolu w organizmie i osadza się w tętnicach. Lata propagandy antycholesterolowej zrobiły swoje i większość ludzi zwyczajnie boi się zjeść masło, więcej żółtek czy też tłuste mięso.
    A prawda jest taka, że szkodzi tylko ten cholesterol (endogenny), który wątroba tworzy z węglowodanów, zamieniając je w trójglicerydy, które z kolei zamieniane są w tkankę tłuszczową i/lub odkładają się w tętnicach – w postaci złogów cholesterolu.
    Powtórzę – zjadany cholesterol nie może nam zaszkodzić, tylko wzmacnia układ odpornościowy, wspomaga wszystkie komórki naszego organizmu, poprawia równowagę hormonalną i dostarcza nam energii – będąc najlepszym jego źródłem…

    Cholesterol – raczej tabletki na jego zbicie to jest tylko biznes. U ludzi starszych z niskim poziomem cholesterolu odnotowuje się w szpitalach wyższą śmiertelność…

    http://nowadebata.pl/2011/03/06/nauka-w-komisjach-czyli-polityczne-korzenie-hipotezy-tluszczowo-cholesterolowej/

  10. Renia pisze:

    http://zdrowie.onet.pl/newsy/dwa-jajka-dziennie-z-korzyscia-dla-zdrowia-oczywis,1,4834924,artykul.html

    …tylko dwa?! Przecież cholesterol w organizmie powstaje z węglowodanów, które w wątrobie zmieniane są na trójglicerydy a te potem odkładają się w postaci cholesterolu.
    Zjadany cholesterol nie może się odłożyć ani w postaci tkanki tłuszczowej ani w tętnicach. Nie ma takiej biochemicznej możliwości…

    Czemu dawniej nie ograniczano ani jajek ani tłuszczów i na miażdżycę tak nie chorowano…?

  11. Renia pisze:

    Na Diecie Optymalnej dr. Jana Kwaśniewskiego miażdżyca się cofa…

  12. Adi pisze:

    Pani Tereso ten artykuł chyba Panią zainteresuje:

    http://www.uwm.edu.pl/wnz/v3/fck_files/text/1.pdf

  13. Norbert pisze:

    Od ponad roku jem na śniadanko 3 żółtka w różnych kombinacjach i uważam, że to elikir młodości.
    Do tego co tu znalazłem dodam, że zawiera komplet witamin niezbędnych dożycia (poza wit. C) ponadto wszystkie aminokwasy egzogenne a w tym jeden z ważniejszych
    Cysteinę.
    Z niej organizm wytwarza glutation – jeden z najcenniejszych wymiataczy wolnych rodników z organizmu. To istna tarcza antynowotworowa !!!
    Oczywiście, żaden lekarz Ci tego nie powie !

    Gdyby farmaceuci „wyprodukowali” sztuczne/lecznicze jajo to kosztowało by nie 50 gr a 5 zł.

    Ludzie powinni o tym wiedzieć !!!

    Oczywiście mówię o jajku 0 lub 1 -ce bo 2 i 3 to porażka.

  14. Hanna11 pisze:

    Bardzo lubię jajka, a nie jem ich iuż od ponad dwóch lat. Sam zapach czasem, albo kilka kęsów powoduje katastrofalny odruch wymiotny. Faktycznie wymiata mi wszystko cokolwiek mam w środku i tak sie kończy moja przygoda z jajkiem. Jajecznica czy ugotowane na twardo, na miękko to juz od dawna- nie chcą we mnie zostać. Co to może być? Kiedys mogłam je jeść w dowolnej ilości. Chciałabym do tego wrócić.

  15. Hanna11,

    witam :) Nic mi nie przychodzi do głowy. Może to nie jajka (żółtka) a to co im ew. towarzyszy? Pieczywo? One nie lubią nadmiaru węglowodanów, nawet wówczas gdy tego od razu nie widać.

  16. Renia pisze:

    Może jajka fermowe Tobie Hanna nie służą? Może spróbować zacząć np. w formie budyniu (żółtka ze śmietanką z dodatkiem wanilii i odrobiny cukru)?

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=3947.0

    Często smak tkwi w „głowie” a nie w potrawach. Jak np. dowiedziałam się, że zjadany cholesterol „szkodzi” to nagle tłuszcz przestał mi smakować. Nawet pyszny tłuszcz spod pieczeni wylewałam bez wyrzutów sumienia. A teraz go uwielbiam i podobnie jest z jajkami… 😀

  17. N orbert pisze:

    Z tymi jajami to chyba problem leży w głowie 😉
    Nie ma takiej opcji aby np. po jaju zagotowanym na twardo dostać jakiś niestrawności …. chyba że to jakieś chemiczne chińskie jajko ….
    Nasze polskie – są najlepsze – oczywiście nie 3 lub 2-ki tylko
    te z wolnego wybiegu 1 lub 0 (eko)

  18. Mira pisze:

    Wreszcie znalazł się ktoś mądry i napisał, to co zawsze mówiła mi babcia:”z jajka musi wykluć się życie, więc muszą być w nim zawarte wszystkie substancje potrzebne do rozwoju kurczaczka” Moja mama ma już ponad 60 lat, od ok 5 jada na sniadanie 1 jajko na miękko. Wyniki ma dobre: cholesterol, cukier itp. Ponadto miała początki zaćmy i wadę wzroku. Okulista zdziwił się bo wzrok się poprawił. Ja osobiście uważam, że lepiej jest zjeść jajo na sniadanie niż te sztuczne szynki, czy serki-deserki. Sama mam małe dziecko i pilnuję, by jadło wmiarę naturalnie. Pozdrawiam! Wspaniały artykuł!

  19. Mira, witam :) Dziękuję za dobre słowo.
    Pozdrawiam wzajemnie!

    PS. Życie (cały kurczaczek) wykluwa się z zółtka. Białko w jaju to ponoć coś takiego jak wody płodowe.

  20. http://wiadomosci.onet.pl/nauka/eksperci-naduzywanie-suplementow-witaminowych-zwie,1,4999439,wiadomosc.html . Po co komu suplementy, poza ich producentami, ich marketingowcami i handlowcami?

    Mamy żółtka i podroby!

  21. koto pisze:

    Witam, mam prośbę może ktoś podpowie w jakiej formie najlepiej zjadac jajka [ żółtka] surowe ,gotowane czy jeszcze w innej formie z gory dziękuj

  22. Koto, proszę uprzejmie: gotowane, smażone, pieczone (w różnych potrawach). W zakładce „Na moim stole” na tej stronie jest sporo przepisów zawierających zółtka, np: jajecznice, omlety, tortille, serniki.

  23. Marcin pisze:

    Najzdrowsze są surowe żółtka. Ja np. jem 6 dziennie.

  24. Marcin pisze:

    Jeszcze raz ja. Mi bardzo smakują zmiksowane surowego żółtka, do których dodaję szczyptę Stewii i troszeczkę wody (z łyżeczkę), żeby się to lepiej zmiksowało. Oczywiście jeszcze lepiej pewnie jest w ogóle nie dodawać nic do osłodzenia.

    Czasami jem nawet 12 żółtek dziennie, np. 6 rano i 6 wieczorem.

    Uwielbiam surowe żółtka, dlatego cieszy mnie to, że coraz więcej pojawia się głosów, że zjadany cholesterol nie jest szkodliwy.

  25. Marcin, witam :) Tak, zjadany cholesterol nie szkodzi, a pomaga. Szkodzi niedobór cholesterolu!
    Polecam omlety i tortille. Na kuchni stachurskiej w zakładce „Na moim stole” jest ich sporo. Król to omlet z kwaśnym jabłkiem. Proponuję sprawdzić :)

  26. eli pisze:

    Co to za bzdury . Kuchnia zwiazana z okrucienstwem nigdy nie bedzie zdrowa. A moze powiecie mi jakie jaja kupujecie i gdzie ???
    Produkty pochodzenia zwierzecego nigdy nie byly i nie beda zdrowe dla organizmu.
    Nie bede sie tu rozpisywala na temat kuchni zwierzecej , bo mozna kliknac ja mleko, jaja, wieprzowiina, wolowina i wszystkiego sie dowiedziec.
    Od dawna wiadomo czym sie karmi i jak zyja zwierzeta w chowach przemyslowych i w wiekszosci gospodarstw rolnych,( hormony, pestycydy, chema, antybiotyki, i pasza ktora tylko z nazwy jest pasza ) dodatkowo stres, bol, okrucienstwo , nagminne bicie i torturowanie )
    na pewno te zwierzeta nic nie daja zdrowego w zamian.
    Jestem weganka od 15 lat , nie jem cial zwierzat ani zadnych produktow odzwierzecych, jestem zdrowa, szczesliwa ze nie zlecam i nie place za morderstwa zwerzat.
    Polecam blogi – weganizm ,wegetarianie :)
    Jedyna najzdrowsza dieta :):)

  27. eli, witam 😉 Spróbuję tą samą metodą: co to za bzdury. Rośliny chemią nie są karmione i ich się nie zabija? A co do konsekwencji – może o chorobach z autoagresji warto się dowiedzieć.

  28. Renia pisze:

    Wegetarianizm to jest ideologia a nie przystosowanie człowieka przez Naturę. Żadne plemiona „nieskażone” cywilizacją tak się nie odżywiają. Skutków takiego sposobu odżywiania się nie trzeba daleko szukać… 😕
    Pani ElaC pisała na tym blogu o utracie zdrowia przez dietę wegetariańską u Niej i Jej znajomych…

    Polecam…
    http://nowadebata.pl/2010/12/15/%E2%80%9Eweganizm-moze-zabic%E2%80%9D/

  29. Marcin pisze:

    Ja akurat jem mięso, głównie wołowię, baraninę, bo czytałem, że najzdrowsze. Kupuję jednak tzw. organic grass-fed (żyję w USA). Organic to jak ekologiczne, a grass-fed oznacza, że zwierzęta były karmione trawą, a nie zbożem, soją itd. Mięso takich zwierząt jest dużo zdrowsze.

    Jajka kupuję od kur, które chodziły sobie po trawie, ogrodzone, swobodnie, nie ściśnięte jedna obok drugiej.

    Eli, jeżeli Tobie służy weganizm, ciesz się tym. Ja raz przez rok byłem wegetarianinem. Było OK. Teraz jednak bardziej pasuje mi zmodyfikowana wersja diety paleo.

  30. Marcin pisze:

    W ogóle to polecam stronę mercola.com. Niestety, w języku angielskim. Mnóstwo pożytecznych informacji na temat zdrowego odżywiania dowiedziałem się właśnie z tej strony.

  31. Renia pisze:

    Takie zdrowe jedzenie – głównie mięso, bo jajka dobre łatwiej zdobyć – to i mi się marzy…Ale na to chyba innego wyjścia by nie było jak wyprowadzić się na wieś i samemu dla siebie hodować zwierzaki, warzywa i owoce…To mi się marzy…

  32. OPTY pisze:

    ” Jestem weganka od 15 lat , nie jem cial zwierzat ani zadnych produktow odzwierzecych, jestem zdrowa, szczesliwa ze nie zlecam i nie place za morderstwa zwerzat. ” –
    eli pisze:
    Luty 18, 2012 o 16:02
    ———————————-
    No cóż pozostaje mi zacytować , nie powiem trochę przewrotnie nie mniej trafnie jak się dobrze zastanowić samego JHS –
    ” Eli , Eli , lama sabahtani ”
    Rozumie , rozumie ,czemuś mnie opuścił – przestroga dla wszystkich wege(a)-utracjuszy.

    Żeby mówić o zdrowiu trzeba najpierw je samemu wpełni posiadać , złudzenia zastępują takim jak Ty rzeczywistość . Złudzenia są produktami chorych umysłów.

  33. Ondraszek pisze:

    Od kilku lat jadam do 30 szt. jajek tygodniowo,w różnej postaci i niezauważyłem jakich kolwiek negatywnych zjawisk związanych z moim zdrowiem.W książce/ niestety nie mam jej obecnie/ Patologia kliniczna /wydana w Anglii w latach 50/ostrzegano przed spożywaniem więcej niż 4 sztuki dobowo całych jaj,ograniczenie nie dotyczy żółtek.Powodem ograniczenia jest występowanie aminokwasu,który ogranicza wchłanialność witamin z grupy H.

  34. Ondraszek, witam :) W białkach jaj nic wartościowego nie ma więc warto z nich na ile się da zrezygnować. To co cenne jest w żółtkach i można ich zjeść więcej niż cztery dziennie. Podroby i nabiał też są bardziej wartościowe od białek jaj.

    Nie warto marnym białkiem obciążać sobie zbędnie wątroby – http://www.stachurska.eu/?p=5910 i nerek. Do przyjęcia?

  35. Z forum.dr-kwasniewski.pl :

    „…A do tego jaja są naukowo bardzo niezdrowe, bo zawierają dużo cholesterolu, dużo witamin i minerałów, dużo aminokwasów egzogennych, czyli wszystkiego, co niezbędne do uniezależnienia się od mafii suplementacyjnej. Dlatego są SZKODLIWE.
    W warzywach i owocach nie ma ani dużo witamin z wyjątkiem C, ani minerałów z wyjątkiem Mg, co każdy może sobie sprawdzić w twbelah odżywczych.
    Dlatego warzywa i owoce są polecane, bo prędzej, czy później będąc na diecie 5*wio trzeba sięgnąć po suplementy i to nie z żółtek, a ze zdrowych pigułek…”

    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/608289,drozyzna_zywnosci_zmieni_nasz_jadlospis.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+GazetaPrawna+%28GazetaPrawna.pl%29 – niewidzialna ręka rynku sama wygoni na zdrowiuśkie naukowo pastwisko. ”

    „Tak dla ścisłości, to zapamniałem dodać, że warzywa i owoce są zasobnym źródłem mikroelementów: kadmu, niklu, rtęci i ołowiu.
    Zasobne też są w azotyny i dioksyny. Czyli – samo zdrowie! 😉 ”

    Autor: Admin.

    Cytuję ku przestrodze.

  36. Żółtka cenne – http://wyborcza.pl/1,75476,11493479,Jedzcie_jaja__Na_sniadanie__na_obiad__na_kolacje.html?as=1&startsz=x . Chcą z nich robić preparaty farmaceutyczne… Kabaret, czy jakoś tak, bo chemia nie może się obejść bez zysku. Niechy jajkami w miejsce preparatów handlowali, ale pewnie tyle co na tabletkach by nie zarobili? Straszne czasy.

    Jeszcze z 10 lat i zechcą sprzedawać smalec oraz masło w tabletkach :( Taki jest obecnie świat nauki. Doktor Kwasniewski może co najwyżej pokręcić głową „ze zrozumieniem”, bo niby co jeszcze można zrobić…

  37. http://gotowanie.onet.pl/wideo/detal/kuchnia-molekularna,765178/ .

    W odżywianiu nie może chodzić o fajerwerki… Kondycja ważniejsza!

  38. basia pisze:

    Mam pytanie do Pani Teresy Stachurskiej….poniewaz po przeczytaniu kilku Pani wpisow,zgadzam sie z pania w 100 %.
    Mam wysoki cholesterol LDL i pomimo zazywania tabletek
    Simwasterol 40 lub jego odpowiednikow,wcale mi nie spada.
    Nadmieniam,ze nie naudzywam weglowodanow ani tluszczow.
    Jaka diete wobec tego zalecilaby mi Pani bo chcialabym sie tego
    cholerstwa pozbyc.Moj ojciec zmarl w wieku 57 lat na miazdzyce..
    wobec tego moze odziedziczylam po nim takie sklonnosci.

  39. Pani Basiu, to proszę policzyć ile gramów białek, tłuszczów i węglowodanów Pani zjada dziennie. Tabele składników odżywczych znajdzie Pani w internecie, albo w książce dr Jana Kwasniewskiego „Dieta Optymalna”, polecam. Ile ma Pani cholesterolu ogółem, ile LDL, ile HDL? Prof. Hartenbach mówi że długowieczni mają cholesterol wysoki…

    Albo niech Pani mi tu napisze co konkretnie i ile tego zjada Pani w ciągu dnia, to spróbujemy doliczyć się razem chociaż z grubsza.

    Po drugie za miażdżycę odpowiadają trójglicerydy… Ile u Pani wynoszą?

  40. Renia pisze:

    Jajka (głównie żółtka) są zdrowe, obniżają poziom trójglicerydów, więc dlaczego WHO zaleca tylko jedno jajko dziennie… :roll:

    http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/jaka-wartosc-odzywcza-ma-jajko_33713.html?page=0&

  41. annabella pisze:

    O ile mi wiadomo to żadne produkty żywnościowe nie posiadają cholesterolu, tylko organizm go wytwarza, u jednych tyle ile trzeba a u innych w nadmiarze. Nam nie szkodzą ani produkty zwierzęce ani roślinne tylko zawarta w nich wszechobecna chemia, która dostają do jedzenia zwierzęta oraz rośliny. I tyle.

  42. Renia pisze:

    Jakie białko i w jakich ilościach potrzebujemy?

    W żywieniu człowieka najwyższą wartość ma białko pochodzenia zwierzęcego. Białka, to główny składnik naszych komórek i tkanek. Określa się je też mianem protein, wywodzącym się od słowa „proteios” czyli pierwszy, najważniejszy. Białka pełnią w naszym organizmie zadziwiająco wiele różnorodnych funkcji.

    Białkami są: enzymy, przeciwciała, hormony, cząsteczki transportujące, wchodzą też one w skład naszego szkieletu.
    Na różne rodzaje białek składają się 22 aminokwasy. To z nich są zbudowane mięśnie i wszystkie niezbędne do życia narządy i tkanki, np: krew, skóra, tkanki łączne.
    Dziewięć aminokwasów spośród 22 to aminokwasy NIEZBĘDNE, co oznacza, że muszą one być przyjmowane w pokarmie [w danym posiłku] ponieważ nasz organizm nie może ich syntetyzować [wyprodukować].
    Znaczna część składników odżywczych może być syntetyzowana wewnątrz komórek z dostarczonych do nich prostszych elementów, ale składniki niezbędne MUSZĄ wchodzić w skład pożywienia.
    Badania wykazały, że do regularnej syntezy niezbędnych białek potrzeba wszystkich niezbędnych aminokwasów, a spożycie posiłku, który zawiera tylko kilka z nich sprawia, że są one rozkładane i usuwane, ponieważ organizm nie gromadzi ich aż do chwili, gdy otrzyma wszystkie w komplecie. Jest to jedna z przyczyn, dla których pokarmy zwierzęce odgrywają tak ważną rolę w żywieniu człowieka.

    Niezbędne aminokwasy o których mowa to: Histydyna, Izoleucyna, Leucyna, Lizyna, Metionina, Fenyloalanina, Treonina, Tryptofan, Walina.
    Pokrótce omówię działanie poszczególnych aminokwasów.
    HISTYDYNA – występuje przede wszystkim w mięsie, jajach, drobiu, niektórych serach żółtych i jest nieodzowna w procesie powstawania krwinek czerwonych i białych. Pokrywanie zapotrzebowania na histydynę sprzyja procesom regeneracji i naprawy uszkodzonych tkanek. Histydyna jest substancją wyjściową do produkcji ważnego neuroprzekaznika- histaminy, która odgrywa ważną rolę w reakcjach odpornościowych organizmu.
    IZOLEUCYNA- występuje w dużych ilościach w mięsie, jajach, drobiu, serach żółtych i niektórych rybach. Jest jednym z trzech aminokwasów ważnych w stresie, niezbędna jest też w procesie wytwarzania hemoglobiny i uwalniania energii.
    LEUCYNA- znakomitym źródłem tego aminokwasu są: mięso, drób, sery żółte, Ten kolejny „aminokwas stresowy” szczególnie obficie występuje w chudym mięsie. Poprzez umożliwienie syntezy odpowiednich białek, ma fundamentalne znaczenie w procesach wzrostowych, jak: rozwój kości, mięśni i skóry.
    LIZYNA- występuje w dużej ilości w mięsie, jajach, drobiu, rybach, serach żółtych, a także w warzywach strączkowych. Lizyna ma szczególne znaczenie dla zdrowia skóry i kości, sprzyja tworzeniu się zdrowego kolagenu, oraz umożliwia skuteczne wykorzystywanie wapnia.
    METIONINA- zdrowe ilości metioniny zawiera mięso, jaja, sery żółte wiele nasion i orzechów. W skład metioniny wchodzi siarka. Aminokwas ten jest ważny dla przemian metabolicznych i tłuszczów i pełni w organizmie funkcję przeciwutleniacza.
    FENYLOALANINA- to aminokwas niezwykle ważny dla zdrowego funkcjonowania mózgu. Występuje w mięsie, jajach, niektórych serach żółtych, jest bardzo istotna w wytwarzaniu niektórych neuroprzekazników. Badania wykazały, że jest naturalną substancją przeciwdepresyjną, zmniejsza też odczuwanie bólu.
    TREONINA- w którą obfitują jaja, mięso i fasola. Jest to aminokwas niezbędny dla prawidłowego układu odpornościowego, sprzyja też dobrej kondycji zdrowotnej skóry, kości i prawidłowemu wykształcaniu szkliwa zębów, wspiera funkcjonowanie tarczycy.
    TRYPTOFAN- występuje przede wszystkim w mięsie, szczególnie w mięsie indyka, oraz niektórych serach żółtych i orzechach. Tryptofan to prekursor serotoniny, neuroprzekaźnika, który jest w dużej mierze odpowiedzialny za nastrój i dobry sen.
    WALINA- występuje w mięsie, jajach, drobiu, serach żółtych. Jest to trzeci z aminokwasów ważnych w okresach zwiększonego stresu. Walina ma wpływ na gospodarkę hormonalną organizmu i jego metabolizm. Jest niezbędna w procesach wytwarzania energii.

    Białko pochodzenia zwierzęcego określa się mianem KOMPLETNEGO bowiem każda jego porcja zawiera komplet niezbędnych aminokwasów. Białko pochodzenia roślinnego nie zasługuje na to miano, ponieważ nie ma takiego warzywa czy zboża, które zawierałoby wszystkie dziewięć aminokwasów.
    Gdyby w diecie zabrakło któregokolwiek z niezbędnych aminokwasów, nasz organizm w ogóle nie byłby w stanie funkcjonować.
    Jeśli spożywamy za mało któregoś z pozostałych aminokwasów, wówczas nasz organizm po prostu sam go syntetyzuje. Jeśli jednak brak nam jest któregoś z dziewięciu niezbędnych aminokwasów, to dla jego uzyskania organizm zaczyna pożerać własną tkankę mięśniową. Z całą pewnością taki obrót rzeczy jest niekorzystny dla organizmu.
    Białka wzmacniają układ odpornościowy, sprzyjają wytwarzaniu przeciwciał, które stanowią armię chroniącą organizm przed chorobami. Przeciwciała są nieodzowne do zwalczania chorób wywołanych zakażeniem, wirusami i bakteriami. Białka są też niezbędne do prawidłowego działania układu immunologicznego, do rozwoju tkanek do ich gojenia i procesów naprawy, odgrywają też niezwykle istotną rolę w tworzeniu się neuroprzekaźników w mózgu. To dzięki białkom w naszym organizmie mogą powstawać nowe komórki potrzebne do zastąpienia tych niezliczonych, które giną każdego dnia. Białka krwi zatrzymują wodę, od nich zależy ilość wody w komórkach, a także odpowiadają za gęstość krwi w naszych tętnicach i żyłach. Białko działa jako substancja, która odwraca działanie insuliny. Kiedy dany człowiek zjada wystarczające ilości białka – trzustka zaczyna wytwarzać glukagon w ilości wystarczającej do tego, by uruchomić zasoby zgromadzonego tłuszczu, dzięki temu organizm zaczyna spalać własną tkankę tłuszczową i czerpać z tego procesu energię do życia.
    Nie można określić ilości zapotrzebowania na białka w organizmie. Objawy braku białka są odczuwalne dopiero w późniejszym okresie, 2-4 lat, a wtedy niektóre zaniedbania mogą być nieodwracalne. Światowa Organizacja Zdrowia w swoich opracowaniach przyjęła najmniejszą ilość białka dla człowieka zdrowego: 50 g na dobę, jako podtrzymanie funkcji życiowych. Każdy z nas ma inne potrzeby, są one zależne od warunków w jakich żyjemy i jakie białko zjadamy.
    Zapotrzebowanie na białko u każdego człowieka jest inne i zależy od różnych czynników: klimat, rodzaj pracy, wiek, choroby, nie można z góry podać, że człowiek potrzebuje tyle a tyle białka, organizm bezbłędnie ustali to zapotrzebowanie. Unikanie spożycia mięsa, jaj, żółtych serów, które są tak doskonałym źródłem białka, nie jest ani dobrym sposobem na obniżenie poziomu cholesterolu, ani drogą do uniknięcia choroby serca i otyłości.
    Wielu osobom wydaje się, że robią dobrze, gdy zmniejszają spożycie pokarmów białkowych- często mają przekonanie, że przyczyni się u nich do poprawy stanu zdrowia. Nic bardziej mylnego. Osoba cierpiąca na niedobór białka może mieć poważne zaburzenia fizyczne i psychiczne: zmęczenie, dezorientacja, drażliwość, zaniki pamięci, osłabiony popęd seksualny, problemy z przesuszoną cerą, łamliwymi paznokciami, wypadaniem włosów, zatrzymaniem wody w organizmie/opuchnięcia nóg/. To najczęściej spotykane objawy niedoboru białka w pożywieniu.
    Jeśli zaobserwowałeś już u siebie któryś z wymienionych objawów, zastanów się, czy ilość białka, które spożywasz jest wystarczająca i kompletna.

    M Gałuszkiewicz [ Marnaj]
    Opracowane na podstawie
    Biochemii Harpera.

  43. Renia pisze:

    Z żółtek robią leki przeciwnowotworowe…
    …a jednocześnie straszą ich szkodliwością… 😕

    http://sklep.domzdrowia.p…CFQRJ3wodMEkAMw

    Koncerny farmaceutyczne na jajkach nie zarobią, ale na tabletkach całkiem nieźle…

  44. Renia pisze:

    „Zawarte w żółtkach kwasy tłuszczowe omega-3 oraz lecytyna działają przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo. Zapobiegają też odkładaniu się płytki miażdżycowej…”

    http://polki.pl/odzywianie_artykul,10013144.html

  45. Reniu,

    bardzo Ci dziękuję za te linki. Za 370 zł można kupić kilka razy więcej żółtek niż tych kapsułek. One „potrzebne” dla przemyslu farmaceutycznego dla zysku. Chorym – i zdrowym również! – potrzebne są żółtka. Dużo żółtek. Byle pamiętać że nie z węglowodanami – źródłem energii mają być tłuszcze!!! – czyli na diecie optymalnej tak, na innych – niestety, nie.

  46. Renia pisze:

    Teresa jesteś mądrzejsza od nich i – co najważniejsze – bezinteresowna w swoim działaniu…
    Teraz tylko pieniądz się liczy a człowiek jest narzędziem służącym do jego zdobycia. Pozycje przedmiotu (pieniądza) i podmiotu (człowieka) zamieniły się miejscami…
    Na szczęście da jeszcze ludzi o szlachetnym sercu do których Ty należysz…

  47. OPTY pisze:

    Myślę podobnie jak Renia , Tereska is The Best .

  48. adamel pisze:

    Jeżeli ktoś jest w stanie zrozumieć prawdę, zawartą (coraz śmielej) w niektórych publikacjach (szkoda, że w „niszowych”), to o.k. – popieram. Jednak z doświadczenia wiem, że i tak ludzie wierzą w większości lekarzom, a nie, choćby i najlepszym forom. Szkoda, że stosując zalecaną dietę nie przeczytają np oficjalnej pracy pod redakcją prof(?) Ziemlańskiego, z której to jednoznacznie wynika zapotrzebowanie na witaminy i minerały w diecie człowieka. Aby ich nie suplementować, trzeba stosować zupełnie inną dietę, niż te zalecane… A swoją drogą, jak obchodziły się pokolenia pra-, pra-,pra…-babek i -dziadków. Toż powinni wymrzeć przed okresem rozrodczym…

  49. maniusia pisze:

    Każdy człowiek powinien to jeść na co ma ochotę w danym momencie i co mu nie szkodzi.Dawniej jedli jajka, bo tylko to mieli, mięso jedli rzadko raz na rok bili świniaka i nikt nie miał wysokiego cholesterolu.Teraz ludziom mącą w głowach ,a ludzie poddają się takim modom i chorują.Idą do lekarza byle z bólem ,zamiast samemu go zwalczać,sposobami babcinymi,lekarze piszą pigułki a te rozregulowują organizm ,więc znów do lekarza i następne leki i tak w koło.

  50. sprutygolf pisze:

    Cudnie, przepraszam za wyrwane z kontekstu fragmenty, ale nie mogę się powstrzymać:
    „odciska na jajach niesprawiedliwe piętno” – aż mi się ciepło zrobiło..
    ” i głowę jajku podnieść” – no, to rozumiem;)
    Czy ktoś z Was pamięta jeszcze kogel-mogel (lub w zależności od rejonu Polski: „kogiel-mogiel’?) Ze słodyczami (i nie tylko) było krucho, więc do szklanki wbijało się kilka żółtek, ale też, niestety, wsypywało parę łyżeczek cukru, no i ucierało się toto na jasnożółtą masę.. (a jeśli jakimś cudem moim Rodzicom udało się kupić cytryny, wyciskałem tam jeszcze odrobinę soku.. no co, pamiętam z dzieciństwa, takie były czasy za Gierka w okolicy świąt: „cytrusy dopływają do Gdańska”;). Gdybym wtedy wiedział, że cukier nie krzepi, ech..
    .. i potem zasiadałem przed TV (czarno-białym rzecz jasna), aby z lubością zajadać się tym koglem i oglądać „Brygady Tygrysa”:)

  51. Madzia pisze:

    Świetny artykuł, wiele ciekawych informacji się dowiedziałam i pamiętam kogel-mogel jedzony wieczorem przed czarno białym TV jak osoba komentująca powyżej.
    Nigdzie jednak nie przeczytałam jeszcze, czy jajko pod wpływem wysokich temperatur – smażenie, gotowanie, traci swoje najcenniejsze wartości, czy nie? Może ktoś wie?
    Pozdrawiam gorąco!

  52. Renia pisze:

    Ja do kogla-mogla dodawałam kakao… 8)

  53. Madziu, żółtka są świetne, tyle że… nie do kilku łyżeczek cukru. Dieta wysokowęglowodanowa z dodatkiem dużej ilości żółtek to nieuniknione problemy zdrowotne. Na wysokotłuszczowej, niskowęglowodanowej i niskobiałkowej (Dieta Optymalna) są bardzo pożyteczne. 100 g żółtek to 16,3 g białka, 31,9 g węglowodanów oraz 0,7 g węglowodanów. Dieta wysokowęglowodanowa musi być niskotłuszczowa – 0,5 g tłuszczu na 1 g białka. Wysokotłuszczowa odwrotnie: ma zawierać dużo tłuszczu, a mało węglowodanów.

    Niestety, Pani Madziu, dietetycy – w przytłaczającej większości – o proporcjach między białkami, tłuszczami i węglowodanami w menu nie mówią. Lekarze tak samo.

  54. Jaco pisze:

    co do jajek i ich nietrawienia to dziwie się troche tak oczytanym ludziom tutaj że dziwią się iż ktoś ich nie „trawi”, można być uczulonym np na białko kurze (niestety to mam) i całych jajek nie toleruje, objawia się to podobnie jak pisano wyżej, niestrawnością po zjedzeniu, bólami żołądka, czasami biegunką czy wypryskami na skórze.. po czasie można faktycznie „nabyć” odruch wymiotny – co wg mnie to jest reakcja obronna organizmu przed czymś co szkodzi. co można doradzić takim ludziom, jeść jajka bez białka albo z minimalną ilością

  55. Adrian pisze:

    Witam ja się chciałem dowiedzieć w jaki sposób jeść jaja .. poniewaz w tym artykule i komentarzach nie ma nic na tn temat, a przecież to jest główną kwestią !!! Czyli w jaki sposób je spożywać ??? Jako surowe czy tak jak to robimy … pod postacią obróbki cieplnej i albo bedzie jajecznica albo jajko na twardo .. Prosze mi odpowiedzieć na to nurtujące Mnie pytanie .. i ododa na konic jeszcze , że wiadomo jeżei się coś podgrzewa można to nazwać pasteryzacja .. to wiadomo że cześć witamin i różnych kwasow ulega zniszczeniu .. , także pytam jak to jajko spożywać ???

  56. Jaco, Adrian,

    ŻO tak ma że w małej porcji dostarcza organizmowi maksymalnie wiele składników odżywczych. Obróbka cieplna sprzyja ich przyswajaniu. W zakładce „Na moim stole” większość przepisów zawiera żółtka, dla przykładu:

    – jajecznica, np ze szczypiorkiem – http://www.stachurska.eu/?p=1643

    – omlet, np z kwaśnym jabłkiem – http://www.stachurska.eu/?p=377

    – tortilla, np z pieczarkami – http://www.stachurska.eu/?p=1488

    – naleśnik z pieczarkami – http://www.stachurska.eu/?p=6821

    – źółtka sadzone – http://www.stachurska.eu/?p=1931

    – placki twarogowe – http://www.stachurska.eu/?p=7041

    – pizza – http://www.stachurska.eu/?p=3697

    – zupa, np grzybowa z żółtkami – http://www.stachurska.eu/?p=9390

    – chlodnik – http://www.stachurska.eu/?p=8951

    – sernik, np – http://www.stachurska.eu/?p=3595

    – pączki – http://www.stachurska.eu/?p=6530

    – keks makowy, np – http://www.stachurska.eu/?p=55

    – koktajl waniliowy – http://www.stachurska.eu/?p=2020

    – chleb migdałowy – http://www.stachurska.eu/?p=780

    Mało białka, dużo tłuszczu i mało węglowodanów, czyli niskobiałkowo – wysokotłuszczowo – niskowęglowodanowo. Nasza wątroba – ba, przewód pokarmowy, tak lubi – http://www.stachurska.eu/?p=5910 , serce – http://www.stachurska.eu/?p=1970 oraz mózg również – http://www.stachurska.eu/?p=3383 .

    Warto sprawdzić, czy to nie produkty jajkom/żółtkom towarzyszące uczulają.

    Cukrów w ogóle, w tym i cukrów prostych w tej diecie jest b. mało, fakt.

    Polecam książki dr Kwasniewskiego – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 .

  57. Nemer pisze:

    Znalezione tutaj: http://www.dieta-dla-zuchwalych.pl/jedzenie-dla-zuchwalych/jajka-zoltka-jaj.html

    „Jednym z naturalnych, odwiecznych i praktycznie niezmiennych produktów spożywczych z mega dawką składników odżywczych i budujących są, były i będą jajka. Kurze jajka, które na szczęście od lat istnieją w niezmienionej postaci. 
    ( Autor ma na myśli jajka od prawdziwych dziobiących trawę i jedzących ziarno kur nie pędzonych odpadami z produkcji penicyliny i hormonami )

    Otóż stwierdzona została pewna zależność pomiędzy spożywaniem kurzych jaj, a raczej masowym spożywaniem kurzych żółtek, a zahamowaniem epidemii czarnej dżumy, która dziesiątkowała ludność Europy w piętnastym wieku.

    Budownictwo sakralne w owym czasie jeszcze wtedy do zaprawy murarskiej używało często i nagminnie białko kurzych jaj – towar ogólnodostępny i dość tani. Można sobie wyobrazić ile wtedy tych jaj zużywano na budowę monstrualnych budowli. Pozostawały żółtka, które sprzedawana na kwarty na placach miejskich, wprost z miejskich kadzi za śmieszne wręcz pieniądze. 

    Więc przez niemal cztery wieki żółtka były podstawowym budulcem każdego organizmu i dostawcą niezbędnych składników pokarmowych. Takie zaprawione w sole mineralne, witaminy, mikroelementy, biopierwiastki organizmy średniowiecznego człowieka potrafiły niekiedy zwalczyć bitwę z atakującymi zarazkami dżumy.

    Warto dodać, że w piętnastym wieku zaczęto masowo piec sękacze, bo to właśnie ogromna ilość dostępnych żółtek na ówczesnym rynku spowodowała rozwój i powstanie tego ciasta!!! 

    Bibliografia
    Żółtka jako naturalny obrońca przed dżumą?! 
    autor Joanna Pek 2007 „

  58. Renia pisze:

    Moja Mama jeszcze pamiętała czasy, gdy ludzie masowo chorowali na gruźlicę. Nie było lepszego leku niż tłuste jedzenie i jajka…

  59. Rolka pisze:

    Jaka fajna strona, a artykul o jajkach rewelacyjny. :)
    Moj wujek (obecnie ma ponad 90 lat) mawial kiedys do mnie gdy bylam mala: moje lekarstwa to sa: jajka, smalec, maslo, boczek, cebula, czosnek …..
    No wlasnie, czy lekarze znaja sie na zdrowiu i takich ignorantow tylko udaja? Czy uczelnie medyczne przygotowuja ich tylko pod katem uzytecznosci dla Wielkiej Farmacji i maja oni znac tylko choroby, diagnozowac je i wypisywac recepty? Gdyby wiekszosc ludzi nad tym chwilke sie zastanowila to pewnie nie ufaliby tak bardzo lekarzom. Sluzby medyczne, farmacja, producenci zywnosci potrafia czlowieka zmanipulowac a ten juz zatracil zdolnosc sluchania swojego organizmu. Ostatnim hitem, jaki uslyszalam w tv i od znajomej, ktora zapisala sie na jakas diete, jest to ze mieso trzeba smazyc na wodzie. Bo tylko takie jest zdrowe. I kobieta w to wierzy i jeszcze placi za stek bzdur, ktore w nia wciskaja. A tluszcz jest nam przeciez potrzebny, zebysmy byli zdrowi.
    Ludzie od najdawniejszych czasow jedli jajka i mieso. Produkty rolnicze zaczeli jesc duzo duzo pozniej bo rolnictwa bardzo dlugo nie bylo.
    Ktos tutaj przekonywal o tym, ze weganizm i tym podobne sa najzdrowsze. Ja tez mam za soba wegetarianizm. Krotki ale mam. Ja nie potrafie zyc bez miesa i jajek. Bylam ciagle glodna i zle sie czulam.
    Nauczylam sie sluchac swojego organizmu i sama wiem co jest dla mnie dobre. Wegetarianizm i jego odmiany do tego nie naleza. Ale ja nikogo nie zmuszam ani nie przekonuje bo kazdy musi zdecydowac sam co ma jesc.
    Oczywiscie, dzisiaj problemem jest jakosc tego co jemy. Praktycznie wszystko jest paskudne i niewiele z tego co jest w sprzedazy nadaje sie do jedzenia; ale co my mozemy zrobic? Z jednej strony chca nad podtruwac a z drugiej oferuja leczenie. :))
    W ekologiczne uprawy nie wierze, nie ma czegos takiego. To co jest sprzedawane jako ekologiczne jest rowniez pryskane roznymi swinstwami. Jeszcze nie widzialam w marchewce ekologicznej robaka.
    No dobra, na tym skoncze ale bede tutaj zagladac.
    Dzieki za artykul (musze zapoznac sie z pozostalymi) i jedzmy jajka !!
    Pozdrawiam

  60. Renia pisze:

    Cieszą mnie takie wpisy. Nie wszyscy ludzie są jednak otumanieni mediami… 😀 Chyba takich ludzi posiadających myślenie refleksyjne i potrafiących wyciągać własne wnioski jest coraz więcej…

  61. Rolka,

    witam :) Dziękuję za dobre słowo :) Mam nadzieję, że więcej tekstów tu zamieszczonych będzie można uznać za satysfakcjonujące.

  62. malinornelion pisze:

    Witam, zainteresował mnie ten aspekt z leczeniem wzroku, tzn. napisała Pani :
    „Nosiłam okulary -6,5 dipotrii, a noszę -1,5, dla przykładu.”
    Mam pytanie: po jakim czasie zaszła tak diametralna poprawa? I ile żółtek dziennie jadła Pani przez ten czas? I czy nosiła Pani cały czas okulary, czy nie zawsze, robiła może ćwiczenia wzroku?
    Bardzo mi zależy na poprawie wzroku, też jestem krótkowzroczna.
    pozdrawiam

  63. Malinornelion,

    można sobie pomóc jak mój przykład wskazuje :) Żółtek jadam sporo, 5 – 6 dziennie, czyli około 100 gram. W jajecznicach, np – http://www.stachurska.eu/?p=1643 , omletach, np – http://www.stachurska.eu/?p=377 , tortillach, np – http://www.stachurska.eu/?p=1488 , zupach – http://www.stachurska.eu/?p=9727 , koktajlach, np – http://www.stachurska.eu/?p=2020 , sernikach, np – http://www.stachurska.eu/?p=3595 , często również żółtka sadzone – http://www.stachurska.eu/?p=1931 . Jak pewnie widać jadam również dużo masła. I śmietany 30 % oraz śmietanki, również 30 %. I smalcu, słoniny, boczku. A, jeszcze placki twarogowe, które zastępują pieczywo, np – http://www.stachurska.eu/?p=7041 .

    Cukrów zasadniczo unikam, jeśli już to niewiele, w ramach mego limitu węglowodanów. Cukry to inaczej węglowodany. Jest na ten temat tu kilka wpisów. Nie unikam tłuszczu, który nie tylko daje mi najlepsze źródło energii – http://www.stachurska.eu/?p=3383 , ale jeśli w adekwatnej proporcji do białka to niejako strzeże mnie przed nadmiernym spożyciem białka co z wielu wzgledów nie jest wskazane. Niedobór też jest wredny. Edukacja jest więc konieczna.

    Parę lat temu, około dziesięciu, byłam na kursie „Korekty wad wzroku”, który prowadził pan Siergiej Litwinow. Paru istotnych informacji się tam dowiedziałam. Pierwsza rzecz nie trzymać okularów na nosie non stop, bo to wadę nie tylko utrwala, ale i pogłębia. Logiczne, ale sama na to nie wpadlam i krótko mówiąc wręcz bez okularów czułam się nie dosć ubrana. Pewnie wiele osób używających okularów tak ma, wszak okulary zaburzają poczucie bezpieczeństwa.

    Dobrze jest odkładać szkła zawsze kiedy można się bez nich obejść. Proste wytłumaczenie celowości to analogia z gipsem na ręce, której rehabilitować się nie da póki gipsu się nie zdejmie. Poza tym warto mieć pod ręką slabsze szkła, by „gipsu” na głowie było mniej. Jak najmniej. Obecnie wkładam szkła na ulicę, w domu jeśli mi trzeba używam okularów ajurwedyjskich, ale to rzadko. 1,5 dioptrii i tylko na ulicę to dobry wynik :) . Nie chciałabym wrócić do poprzedniego stanu, tak miła jest zmiana… Nie nastąpiła z dnia na dzień, ale nie potrafię powiedzieć jak długo dochodziłam do obecnego stanu. Po 0,5 dioptrii i jest. Książkę Litwinowa pewnie można kupić. Mojej nie ma, komuś pożyczyłam i nie wraca.

    Coś jeszcze?

    Powodzenia!

  64. Czterdzieści lat minęło i drgnęło – http://wyborcza.pl/1,75476,13032594,Cudowna_moc_jaj.html . Będą te dobroci sprzedawać w aptekach za ciężki pieniądz, a od jaj nadal odstręczać?

  65. Panie Nemer,

    dziękuję, przeczytałam, również źródło do powyższego tekstu. Dietetykę widzę zakłamaną na przestrzał 😕

  66. karola pisze:

    żółteczka na surowo z dodatkiem salmonelli polecam.

  67. Nemer pisze:

    Droga Pani Karolo,
    jak wynika z badań przeprowadzonych w USA, na sto jaj zniesionych przez kury nosicieli salmonelli, żółtka były zakażone w 0,6%, podkreślam, chodzi o żółtka jaj od kur zakażonych salmonellą. Poza tym, bakterie wszystkich szczepów giną w temperaturze 55 stopni C więc przy starannym obchodzeniu się z jajami, np umycie przed użyciem gorąca wodą z dodatkiem detergentu i nabywaniu ich ze stałego, znanego źródła, zagrożenie jest niewielkie. Ja się zaraziłem salmonellą w restauracji zakąszając rybką w galarecie zanim zacząłem pochłaniać ok 7 żółtek dziennie od nastu lat i jakoś nic.
    Życzę zdrowia, Nemer

  68. http://wiadomosci.onet.pl/nauka/naukowcy-z-wroclawia-udoskonalili-kurze-jajo,1,5457246,wiadomosc.html . Pomysłodawcom jak i ich mocodawcom – finansowym – ręka nie zadrżała? Ludzie mają woleć pastylki od jajecznic, omletów, innych dań z żółtkami, z dużą ilością żółtek, byle się im – pomysłodawcom – opłaciło? 😯 😕 :(

  69. Renia pisze:

    Kury im wybaczą… wiadomo…
    Biznes to biznes… 😉

  70. Renia pisze:

    Może chińscy naukowcy okażą się lepsi od amerykańskich.
    Odkrycia amerykańskich naukowców przyczyniły się do znacznego pogorszenia kondycji zdrowotnej praktycznie całej populacji globu…

  71. Radek pisze:

    Witam. Mam 23 lata. Przy wzroście 180cm ważę 84 kg. Dla mnie to zdecydowanie za dużo. Odżywiam się w miarę dobrze, nie ograniczam się zbytnio. Jednakże chciałbym ograniczyć słodycze do minimum a także spożycie węglowodanów. Nie ukrywam, że lubię puree z ziemniaków, spaghetti itp. Przy tym jednak jem dużo oliwek, jajek itp. Czyli przy sporym spożyciu tłuszczy , są też węglowodany niestety. Co do jajek, jem średnio co 2 dni jajecznice z 4 jaj, na kiełbasie i cebuli z dodatkiem pomidorów. Ojciec śmieję się ze mnie, że będę mieć wysoki cholesterol. On unika jaj jak ognia i z tego co wiem ma problemy z podwyższonym poziomem cholesterolu.
    Tak zapytam. Jest jakaś norma która mówi o limicie spożywanych jajek?

  72. Renia pisze:

    Norm jest sporo, różni „specjaliści” z dziedziny dietetyki mają różne zalecenia. Najnowsze badania wykazują, że już nie trzeba tak się bać tak tych jajek, i nie trzeba zjadać maksymalnie 2 na tydzień tylko można 2 dziennie.
    Ale dr Kwaśniewski zaleca jedzenie minimum 4 jajka (głównie żółtka) dziennie. Nie ma zdrowszego produktu spożywczego i lepszej jakości białek i tłuszczu – jak tych w żółtku jaj.
    Cholesterol w tętnicach i w tkance tłuszczowej odkłada się ze zjadanych węglowodanów (przetworzonych w wątrobie najpierw na trójglicerydy a z nich na cholesterol) a nie z tłuszczów (czy zjadanego cholesterolu).

    Zerknij tutaj… 😀

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

  73. „…Omega 3 – stosunek Omega 6 do Omega 3 w jajkach od kur z hodowli otwartych wynosi 1,5 : 1, a w jajkach od kur z hodowli klatkowych 20:1 / co może być nawet niebezpieczne/

    cholesterol – w jednym jajku jest średnio 213 mg cholesterolu. Nie ma nic złego w cholesterolu jajek, póki są one spożywane świeże i nie nadtłuczone. Nie można tego powiedzieć o jajkach przetworzonych przez przemysł spożywczy. Obróbka przemysłowa prowadzi do utleniania cholesterolu. Dlatego kupując produkt zawierający w składzie jajka, należy zwrócić uwagę na to, czy jest on zrobiony z całych świeżych jajek, a nie z żadnych ich przetworów…” Więcejhttp://zdrowo-szczesliwie.blog.onet.pl/2013/04/19/jedz-jajka/ .

  74. Andy pisze:

    „Teresa Stachurska pisze:
    Sierpień 30, 2012 o 17:56
    Madziu, żółtka są świetne, tyle że… nie do kilku łyżeczek cukru. Dieta wysokowęglowodanowa z dodatkiem dużej ilości żółtek to nieuniknione problemy zdrowotne. Na wysokotłuszczowej, niskowęglowodanowej i niskobiałkowej (Dieta Optymalna) są bardzo pożyteczne. 100 g żółtek to 16,3 g białka, 31,9 g węglowodanów oraz 0,7 g węglowodanów. Dieta wysokowęglowodanowa musi być niskotłuszczowa – 0,5 g tłuszczu na 1 g białka. Wysokotłuszczowa odwrotnie: ma zawierać dużo tłuszczu, a mało węglowodanów.”
    Pytanie do autorki tego wpisu, cytuję: (100 g żółtek to 16,3 g białka, 31,9 g węglowodanów oraz 0,7 g węglowodanów) to jest przepis na D.O ?

  75. Andy, to są informacje o różnicach między dietami wysokowęglowodanowymi, a wysokotłuszczową DO/ŻO. Niestety z błędem. Winno być: 100 g żółtek to 16,3 g białka, 31,9 g tłuszczu oraz 0,7 g węglowodanów. Przepraszam.

    Dieta wysokowęglowodanowa – http://www.stachurska.eu/?p=9928 .
    Żywienie Optymalne – http://www.stachurska.eu/?p=7412 .

  76. „What is it with the royal family and eggs? If we are to believe Charles Oliver, a servant who worked at Buckingham Palace under Victoria, George VI and Queen Elizabeth II, and whose „lost” diaries were eventually used, in 2003, as the basis for a rather odd book called Dinner at Buckingham Palace, the royals have a „passion” for them. Like the rest of us, they like them scrambled, fried, boiled and poached, but they also enjoy them en cocotte à la crème (baked with cream, a treat they like to accompany with minced chicken); plat chasseur (garnished with chicken livers and a sauce of white wine, consommé and herbs); and farcis à la Chimay (stuffed with mushrooms and coated with Mornay sauce). Every day begins with an egg, and they’re eaten for tea, too – with crumpets, if you’re Prince Charles. The Queen favours brown eggs, believing that they taste better. Her great-great grandmother, Queen Victoria, ate her boiled egg, served in a golden egg cup, with a golden spoon.

    Leaving aside the indelicate fact that constipation must surely be endemic in the royal palaces, this passion for eggs…

    Elizabeth loved After Eight ice cream (to make quantities for six people you will need two boxes of After Eights and no fewer than six egg yolks), the Soufflé Rothschild created by Carême (its essential ingredient is Goldwasser, a strong liqueur containing flakes of gold leaf) and – what did I tell you about eggs? – Oeufs Drumkilbo, a sort of prawn-cocktail-meets-eggs-mayonnaise dish which she liked to serve on picnics. (Drumbilko is the next estate to Glamis Castle, the Queen Mother’s childhood hood; this dish was also served at the wedding of Prince Andrew and Sarah Ferguson in 1986).” Więcejhttp://www.guardian.co.uk/lifeandstyle/2012/may/20/what-the-royals-eat-at-home-rachel-cooke .

  77. piko pisze:

    JEZELI SIĘ PISZE o zbawiennych właściwościach żółtek i podkreśla,że to nie z książek Kwaśniewskiego,to jest zwykła manipulacja,bo kto jak nie dr Kwaśniewski już od lat 70-tych pisze o tym fakcie i opiera na tym wskazania żywieniowe określone przez jego wieloletnie badania własne a nie jak obecni wielcy naukowcy,profesorowie,którzy swoje tytuły uzyskują główie na bazie istniejacej literatury,jak twierdzi Kwaśniewski,bo gdyby sami takie badania przeprowadzili doszli by do podobnych wniosków,więc dobrze by było jednak wskazać zasługi dr Kwaśniewskiego w tej materii i głównie jego,bo jeżeli ktoś posługuje się takimi tematami to musi wynikać z jego badań,gdyż nie są znani inni opisujący takie właściwości jaj (Atkins w USA wzorował się właśnie na Kwaśniewskim i jego zmodyfikowana dieta nie wyszła mu na zdrowie,bo coś optymalne nie jest do poprawiania!!!

  78. piko, witam :) Nie ujmuję Doktorowi Kwaśniewskiemu ani na milimetr. Pisałam o wypowiedziach innych autorów.

  79. W0jtek1 pisze:

    Pozdrawiam
    Jestem nowym czytelnikiem tego fora
    zainteresowałem się ta dietą proszę o odpowiedź jakie jajka są najzdrowsze:surowe, gotowane czy smarzone

  80. Wojtek1,

    gotowane, smażone, pieczone, jeśli na maśle to na maleńkim ogniu by nie przypalić tłuszczu. Polecam, np omlety – http://www.stachurska.eu/?p=377 , jajecznice (żółtkownice :) ) np – http://www.stachurska.eu/?p=11733 , ze śmietanką np – http://www.stachurska.eu/?p=14718 , z zupą np – http://www.stachurska.eu/?p=9727 . Z uwzględnieniem osobistej wagi należnej oraz zasad DO/ŻO – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 .

  81. Wacław pisze:

    Jest jeszcze jeden sposób – na żywca.
    Na jedno posiedzenie 3/trzy/ surowe żółtka.
    Z konieczności,żona nie lubi zapachu smażonej
    słoniny. Dla „świętego spokoju” , w czasie jej
    absencji kuchennej, obsmażam 4 plasterki słoniny,
    ok.8 dkg, na wcześniej rozgrzanej patelni, żeby tłuszcz
    nie uciekł ze środka, na koniec wrzucam żółtko.
    Na talerzu dodaję musztardę lub chrzan.
    Na patelnie robię grzanki z dwóch cienko ukrojonych
    kromek chleba, żeby się tłuszcz nie zmarnował, ten na patelni
    i talerzu.
    Do popicia , kawa z masłem, lub woda z plasterkiem cytryny,
    która zawsze stoi u mnie w kuchni przy czajniku.

  82. Panie Wacławie,

    co oznacza „na żywca? Żółtka przed smażeniem? I jak ten chleb rzutuje Panu na BTW całego dania?

  83. Wacław pisze:

    „na żywca” wędkarze łowią ryby.
    Żółtko jest produktem żywym, przed obróbką cieplną,
    dlatego, zjedzone w tym stanie, na surowo, może, fantazyjnie,
    być nazwane – zostało zjedzone na „żywca”.
    Chleb, który używam do czyszczenia patelni i talerzyka waży
    mniej niż powietrze przez niego zajmowane. Praktycznie nic
    nie znaczy w ogólnym bilansie.
    Ten precedens stosuję od trzech lat, bez negatywnych konsekwencji.
    Wprost przeciwnie, surowe żółtka są mi lżejsze w żołądku niż smażone,
    gotowane…

    Jeżeli jestem przy głosie, to mam na podorędziu, dla Pani, inny mój
    wynalazek; kwaśne /zsiadłe/ mleko, z mleka niepasteryzowanego, 3/trzy/litry w tygodniu/ 6,00 polskich złotych/, którym „przegryzam” wszystkie tłuste potrawy, w szczególności jajecznice. Dzięki temu unikam spożywania białka w karkówce,i nie tylko, obróbki cieplnej, gotowania. Przy okazji moje nerki są zadowolone, ciśnienie nie skacze, nie ma wieczornych obrzęków na nogach – same plusy „dodatnie” .
    O bakteriach mlekowych nie wspominam, przy tym wynalazku
    tabletki z bakteriami, z apteki, są mi niepotrzebne.

  84. Jak to mówią „co człowiek to rozum”. Nie używam mleka zsiadłego, ale używam kwaśnej śmietany 30 %, którą nie zawsze mam gdzie kupić i często zakwaszam słodką śmietankę 30 % śmietaną kwaśną (jedno opakpowanie w lodówce jest na wszelki wypadek, wypadek braku) też 30 %. W aptece bakterii mlekowych nie szukałam. Uważa Pan że można ufać aptece?

    Ciśnienie mi też nie skacze, jak i nie skakało, choć surowych żółtek rówież nie jadam, ani chleba. A chleb w bilansie znaczy sporo (żadnych plusów) więc go mogę nie używać i nikomu nie polecać. Nie dość że zboże – http://www.stachurska.eu/?p=12204 , to jeszcze (najczęściej) z drożdżami.

  85. Optymalny pisze:

    Witam,

    Pani Tereso ile mniej więcej je Pani żółtek oraz całych jajek dziennie? Zastanawiam się czy moje spożycie na poziome 10-12 żółtek dziennie od przeszło pół roku nie jest zbyt wysoką ilością?

  86. Optymalny,

    Całych jajek jadam mało (do jajecznicy jedno, do omletu też jedno, i żółtka). Żółtek jadam często sześć dziennie, ale zdarza się i więcej, znaczy bywa że coś ze sporą ilością żółtek jest i na śniadanie, i na obiadokolację. Dla przykładu:

    – omlet z kwaśnym jabłkiem – http://www.stachurska.eu/?p=377
    – kapuśniak z żóltkami – http://www.stachurska.eu/?p=9727

    – jajecznica z groszkiem – http://www.stachurska.eu/?p=6268
    – tortilla z oliwkami i kaparami – http://www.stachurska.eu/?p=14985 .

  87. Chutor1 pisze:

    Staram sie wylamac ze sciezek ustalonych przez zwyczaje, nauke itp.
    Stad dobierajac kury przyszlo mi do glowy, ze jaja od liliputow powinne byc bardziej pozywne niz od normalnych kur a to dlatego, ze ponoc kury pochodza z dzungli a skoro tak to spaly na drzewie i aby tam dofrunac musialy byc mniejsze. Jaka jest powszechna opinia?

  88. gavroche pisze:

    Jaja to jaja.
    A jeśli interesują Cię różnice rzędu 0,1% to Twoja sprawa.
    Tylko co to wnosi?
    W zasadzie każde jajko może być inne, bo znosząca je kura jest codziennie w nieco innej formie fizjologicznej ograniczonej swoją genetyką i parametrami środowiska.

  89. „…W 2014 r. konsumpcja jaj skoczy do 150 szt…” – http://biznes.onet.pl/jaja-wychodza-z-recesji,18562,5623545,1,news-detal .

    Tragizm, czy jakoś tak? Najbardziej wartościowe biologicznie białko ma tak niskie zainteresowanie? Tyle żółtek to ja zjadam miesięcznie. No, ale trzeba było o dobrociach w żółtkach się skądś dowiedzieć. Zdaje się, że rolnicy nie mają pojęcia o skarbach w kurnikach, bo co by ich kosztowało rozdawanie ulotek przy sprzedaży jaj? Parę groszy za ulotkę? A świadomość konsumencka mogłaby wzrosnąć.

  90. Nemer pisze:

    Szanowna Pani Tereso
    Pisze Pani – Parę groszy za ulotkę? A świadomość konsumencka mogłaby wzrosnąć.

    Czyżby Pani chciała, by ceny jaj wzrosły 😉 . Do czego potrzebna Pani ta „świadomość konsumencka”? Jak ktoś jest zainteresowany, to się dowie a jak nie chce wiedzieć, to jest kandydatem do nagrody Darwina i już.
    Jego sprawa.

    Ja Pani życzę, również wszystkim Pani gościom blogowym, smacznych jajeczek w te Święta Wielkanocne, podczas których obfitość posiłków jajecznych służy utrzymywaniu tradycji wynikającej z legendy, bajeczki o zmartwychwstaniu a jak przy okazji zdrowia się załapuje przez spożywanie jaj, to super. To dobre jest.

    Dla zdrowia, to posiłkami jajecznymi można by też upamiętniać np. chodzenie po wodzie czy zamienianie wody w wino i inne takie tam.
    Jednym słowem jaja! .

    Pozdrawiam, Nemer

  91. Szanowny Panie Nemer,

    fakt „to dobre jest”. Za życzenia w imieniu Gości i własnym bardzo dziękuję i życzę najwzajmniej :) „Świadomość konsumencka” potrzebna mi jest tak samo jak moja własna. Przemysł reklamowy troszczy się w imieniu producentów śmieciowej żywności by jej (świadomości konsumenckiej) nie było więc ja wołam i wołam. I liczę na Pana wsparcie :)

  92. serduszka pisze:

    Optymalni będą chyba mogli zarobić :)))

    a ja rano wywaliłem do WC :((

    Run na białka z jajek

    http://weekend.pb.pl/3701141,22418,run-na-bialka-z-jajek

    Drastyczny wzrost cen białek, nadpodaż żółtek – to krajobraz po amerykańskiej modzie na „dietetyczne” dania z samych jajecznych białek, którą upowszechniły sieci fastfoodów

  93. janusz pisze:

    Do pani Stachurskiej. Jedzcie te żółtka kilogramami a nawet tonami, jeśli taka wasza wola. Innym nic do tego. Tylko , kobieto, przestań zamieszczać tę mądrości wszędzie, gdzie mowa o jedzeniu. Zaśmiecasz każde forum. To jest po prostu spam.

  94. Znaczy zajęłam Pana miejsce? No przepraszam…

  95. Renia pisze:

    Wolny kraj…

  96. janusz pisze:

    Kraj wolny ale to nie znaczy, że wszystko w nim wolno. No i spamowanie raczej w bardzo złym guście jest. Macie swoje fora i nie pchajcie się tam, gdzie was nie chcą, o czym świadczą negatywne opinie czyli czerwone „łapki”

  97. janusz pisze:

    No właśnie, o to chodzi. Produkujcie się na swoich forach, youtube itp ale nie wrzucajcie tych rewelacji gdy mowa o potrawach z pomidorów, truskawek i in. Była mowa o szparagach a wy o żółtkach. To jest właśnie spam. Niechciane informacje zupełnie nie na temat.

  98. Renia pisze:

    Te Pana informacje tutaj też są niechciane i nie na temat… 😕
    Jeśli tutaj wchodzą przeciwnicy DO i pod różnymi nickami z tego samego komputera (nr IP) piszą obelgi pod adresem dr Kwaśniewskiego i bzdury na temat DO, to jest OK? Teresa nie może na innych blogach pisać tego co wie i sprawdziła na sobie? Wiem, że to robi bezinteresownie i z dobrego serca. Nie chce, aby ludzie niepotrzebnie chorowali…

  99. Janusz,

    o szparagach, mówi Pan? Po sufit zaopatrzonych w witaminy i mikroelementy… I dla porównania informacja o kondycji żółtek była im (szparagom?) nie po drodze? A może się komuś przydała, choćby jednej osobie? Przeszkadzałoby to Panu? Bo mnie nie… Ciężko chorowałam i gdyby nie inni ludzie byłoby po mnie.

    Inni ludzie dzielili się wiedzą na temat biologicznych potrzeb organizmu człowieka jak i biologicznej wartości dostępnej żywności – aż tyle. Warto dzielenia się zaniechać? Dla kogo i po co?

    Polecam Panu: Lekarz z USA – http://www.stachurska.eu/?p=16744 .

  100. Deipnosophist pisze:

    janusz – wypowiada się pan jako samozwanczy lider niezadowolonych? Prosze sobie darowac i przestac wystepowac jako nieproszony przez nikogo dobroczynca ludzkosci. Niech pan skorzysta ze swojej mozliwosci, czyli „lapka w dol”, do ktorej ma pan prawo takie samo, jak kazda inna osoba do pisania tego, co chce

  101. paweł s. pisze:

    „Prosze sobie darowac i przestac wystepowac jako nieproszony przez nikogo dobroczynca ludzkosci. ”
    Odnieś tą dobrą radę do samego siebie, mikkolubie, i przestań zaśmiecać libertariańskim spamem nielibertariańskie fora i blogi.
    PS. Poproś twoją panią z gimnazjum, żeby ci wyjaśniła, jak używać na komputerze polskich znaków.

  102. Deipnosophist pisze:

    Ps. * Odnieś tą dobrą radę
    Naucz się pisać po polsku – weź TĘ dobrą radę do serca :) Reszty nie komentuję ze względów oczywistych.

  103. OPTY pisze:

    Jajko – od zawsze uznawane za symbol życia, dziś wzbudza wiele emocji, ma zarówno swoich wielbicieli, jak i zagorzałych przeciwników. Nierzadko więc, zanim po nie sięgniemy, zastanawiamy się czy dobrze robimy. Przypatrzmy się zatem naukowym faktom.

    Jajko od czasów starożytnych uważane było za jeden z najbardziej wartościowych produktów, podkreślano, iż zaspokaja zapotrzebowanie na wszystkie niezbędne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu składniki odżywcze. W latach 70 ubiegłego wieku uznano je jednak za produkt szkodliwy, który należy znacznie ograniczać w diecie. Co wpłynęło na taką odmienną postawę? W tym okresie przeprowadzono badania, które wykazały, iż zbyt duży poziom cholesterolu we krwi zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Jako że jajko (a dokładnie żółtko) dostarcza spore ilości tego składnika uznano, że jest ono szkodliwe i zalecono ograniczenie jego konsumpcji. Dziś, kiedy jesteśmy bogatsi o nowe badania, jajko wraca do łask. WHO (World Health Organization) podaje, że możemy zjadać nawet 10 jajek/tydzień (wliczając w to także jajka użyte do produkcji ciast, makaronów, itp.) bez obawy o swoje zdrowie. Przyjrzyjmy się zatem jego składnikom.

    REKLAMA

    Cholesterol i tłuszcze

    Jedno jajko zawiera ok. 216 mg cholesterolu, czyli tylko troszeczkę mniej niż wynosi dzienne zapotrzebowanie organizmu na tę substancję. Chociaż cholesterol jest bardzo ważnym składnikiem błon komórkowych i bez niego nie mogłaby działać żadna komórka, wykazano, że jego nadmiar przyczynia się do odkładania blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych, co zwiększa ryzyko takich chorób jak miażdżyca, udar czy zawał serca. Jednak wykazano również, iż nie tylko cholesterol lecz także nasycone kwasy tłuszczowe zawarte w pożywieniu, przyczyniają się do wzrostu stężenia cholesterolu we krwi. Pod tym względem jajko nie stanowi więc zagrożenia, bowiem zawarty w nim tłuszcz zawiera: jedynie 29 % kwasów tłuszczowych nasyconych, podczas gdy 44 % stanowią kwasy tłuszczowe jednonienasycone, a 11 % – kwasy tłuszczowe wielonienasycone. Tak korzystny profil tłuszczu pozwala zniwelować skutki dostarczonego wraz z jajkiem cholesterolu.

    Ciekawe badania zostały przeprowadzona na Uniwersytecie w Kansas. Trójka naukowców wykazała, że cholesterol zawarty w jajkach nie przyczynia się do rozwoju miażdżycy, ponieważ towarzyszy mu inny związek – fosfatydylocholina. Substancja ta zmniejsza wchłanianie cholesterolu z przewodu pokarmowego. Ponadto, jako składnik błon komórek nerwowych jest niezbędna do prawidłowego rozwoju mózgu już w łonie matki.

    Warto też podkreślić, że poziom cholesterolu we krwi podlega w naszym organizmie regulacji. Większość cholesterolu zawarta w naszym organizmie nie pochodzi z pożywienia lecz z własnej produkcji. Głównym „producentem” jest wątroba, ale swój udział mają także inne narządy (np. skóra, czy mózg). Jeśli dostarczymy do organizmu zbyt dużo cholesterolu, narządy te otrzymują sygnał o zaprzestaniu jego syntezy. Oczywiście chroniczne spożywanie produktów wysokocholesterolowych może zaburzyć mechanizm regulacji, dlatego przyjęto, iż wraz z pożywieniem powinniśmy dostarczać nie więcej niż 300 mg cholesterolu dziennie. Kwestia ta dotyczy osób zdrowych. U tych zaś, u których poziom cholesterolu we krwi jest podwyższony, zaleca się większe ograniczenie jego spożycia. Przekłada się to także na ilość zjadanych jajek. W porównaniu do 10 jajek dozwolonych w przeciągu tygodnia w przypadku osób zdrowych, osoba u której stwierdzono zwiększony poziom cholesterolu we krwi powinna ograniczyć się do 2-3 jajek (żółtek)/tydzień.

    Omawiając substancje tłuszczowe jajka, należy zwrócić uwagę także na bardzo istotny składnik żółtka, jakim jest lecytyna. Dzięki swojemu emulgującemu działaniu rozbija ona tłuszcz i cholesterol na małe cząsteczki, co zapobiega ich „przyklejaniu się” do ścian naczyń krwionośnych, zmniejszając tym samym ryzyko chorób naczyniowo-sercowych. Lecytyna jest także prekursorem prostaglandyn, które regulują ciśnienie krwi, działają przeciwzapalnie i przeciwskurczowo.

    „Pozytywne” barwniki

    Żółtko zawiera także barwniki: ksantofil oraz luteinę. Ten pierwszy, podobnie jak lecytyna, zapobiega odkładaniu się złogów na ścianach tętnic, wykazując działanie antymiażdżycowe. Mając więc na uwadze wszystkie te informacje, nie można jednoznacznie powiedzieć, że jajka są szkodliwe i ze względu na wysoką zawartość cholesterolu przyczyniają się do wzrostu zapadalności na choroby cywilizacyjne.

    Luteina – głównie gromadzi się w plamce żółtej oka i soczewce, chroniąc je przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB. W ten sposób zapobiega uszkodzeniom naczyń włosowatych siatkówki.

    Wzorcowe białko

    Białko zawarte w jajku jest uznawane za białko wzorcowe, bowiem zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne, czyli takie, których organizm nie potrafi sam wyprodukować, lecz musi dostarczyć wraz z pożywieniem. Jest także bardzo dobrze przyswajalne przez organizm, bo aż w 94 %.

    Witaminy i składniki mineralne

    Jajko jest źródłem wszystkich witamin (oprócz witaminy C), a także takich składników mineralnych jak: wapń, fosfor, cynk, żelazo, potas, siarka, jod i selen. Nie tylko więc zaopatruje organizm w składniki odżywcze, ale także w te regulujące, które mają istotne znaczenie w przebiegu wielu procesów zachodzących w organizmie.

    Uwaga na:

    alergię: białko jaja kurzego, zaraz po białku mleka krowiego, jest najczęstszą przyczyną alergii u dzieci. Z tego też względu dzieci charakteryzujące się wysokim czynnikiem ryzyka wystąpienia alergii, nie powinny jadać jajek przed ukończeniem 12 miesiąca życia. Pocieszający jest jednak fakt, że właściwości alergenne są zminimalizowane po ugotowaniu jajka na twardo
    awidynę: zawarta w białku, blokuje przyswajanie witaminy H (biotyny). Gotowanie jednak niszczy ten związek, a ponadto badania wykazały, że koncentracja biotyny w jajku jest na tyle wysoka, że nie należy obawiać się, iż częste spożycie jajek doprowadzi do jej niedoborów w naszym organizmie
    salmonellę: jedzenie surowych jaj grozi zakażeniem salmonellą. Obróbka termiczna (ok. 70 st. C.) niszczy jednak te bakterie.
    Praktyczne wskazówki:

    najlepiej przyswajalne są jajka ugotowane na miękko (4 minuty). Wielbiciele jajek na twardo muszą bowiem liczyć się ze znacznymi stratami witamin oraz z obniżeniem wartości odżywczej jajka
    zielonkawa obwódka wokół żółtka nie świadczy o tym, że jajko jest stare, lecz o tym, iż było za długo gotowane (powyżej 10 minut) – wtedy bowiem dochodzi do reakcji siarki z żelazem, czego wynikiem jest właśnie takie zielone zabarwienie
    białko ścina się w temperaturze 60 st. C., co pozwala na smażenie jajecznicy np. na maśle. Punk dymienia masła przypada na temperaturę ok. 207 st. C. i wtedy to zaczyna wydzielać się toksyczna akroleina
    chociaż masło jest dozwolone, do smażenia jajka lepiej używać olejów roślinnych, które nie zawierają cholesterolu i dzięki temu możemy pozwolić sobie np. na 2, a nie na 1 jajko dziennie
    jajka wykazują zdolność pochłaniania obcych zapachów – niska temperatura znacznie spowalnia ten proces, ale go nie eliminuje. Podczas przechowywania zachodzi także proces starzenia jaj, co wiąże się z obniżaniem ich wartości odżywczej. Dlatego też maksymalny czas przechowywania jajek wynosi 3 tygodnie (oczywiście w warunkach chłodniczych).
    Autor: Marta Tomaszewska

    Komentarze (130)
    ~kos : JADAM 35 JAJ TYGODNIOWO OD 12 LAT,miałem przedtem nadciśnienie,nerwicę i wszystko minęło po tym jak zacząłem jeść jajka-5 samych żółtek/dzień.Żadnych mącznych potraw oprócz 2 ziemniaków do obiadu i mięska,buraczki gotowane i tyle. Nie rozumiem jak ktoś może cytować wyniki badań amerykańskich jak w latach 70-tych takie badania wykonał Polak dr Kwaśniewski i dlaczego nikt jego wyników nie cytuje.Nawet Amerykanin Atkins wzorował się na Kwaśniewskim,jednak to modyfikował i mu na zdrowienie wyszło.Chwalmy się naszym naukowcem a nie amerykańskim.

    http://facet.onet.pl/forma/co-kryje-jajko/nrydw

  104. OPTY pisze:

    http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/jajko-samo-dobro/3qpyr

    Zen : „Owczy pęd” zjawisko, które niszczy zdrowe społeczeństwo. Już 10 lat temu byli w Polsce lekarze, którzy na temat jajek mieli inne zdanie niż „poprawność polityczna” wówczas nakazywała. Mój lekarz w Łodzi (niestety nie pamietam nazwiska) po godzinnym wykładzie, jak mam walczyć z nadmiarem cholesterolu w organiźmie, na moje zapytanie o jajka, odpowiedział, cytuję jak zapamietałem ” jajka pan jeść musi, bo inaczej będą kłopoty z myśleniem” . O zmianie podejścia do tzw. piramidy żywieniowej (dziś jako jej podstawę uważa się wszelką aktywnośćm fizyczną) wiadomo już od wielu lat, a dziś serwuje nam sie „odkrywcze” informacje o korzyściach płynacych z jedzenia jajek. Lepiej późno niż wcale.

    A najważniejsze to – ” jajka pan jeść musi, bo inaczej będą kłopoty z myśleniem” .

  105. janusz11 pisze:

    Wszystko fajnie, tylko, że ja już nie mogę patrzeć na jaja po pól roku.

  106. Janusz11,

    na DO jestem 9 lat :) Żółtka jadam w ilości 5-6 dziennie. Gotowane na miękko, sadzone, w jajecznicach/żółtkownicach właściwie (jest tu chyba z sześć przepisów, tortillach, omletach i zupach – dla przykładu:

    – zupa żółteczkowa – http://www.stachurska.eu/?p=14076

    – zupa orzechowa – http://www.stachurska.eu/?p=12288

    – kapuśniak z żółtkami – http://www.stachurska.eu/?p=9727

    – chłodnik – http://www.stachurska.eu/?p=8951 .

    W wyszukiwarkę wystarczy wpisać np: jajecznica i sprawdzić która może się przydać. Podobnie z omletami i tortillami. Z dużą ilością żółtek są też serniki, jest koktajl, budyń czekoladowy, placki twarogowe, i nie pamiętam co jeszcze 😉

  107. janusz11 pisze:

    Dań na słodko nie jadam wcale. Odpadają więc budynie, koktajle , serniki itp. A jajecznice, tortille, jaja na miękko, sadzone, omlety wyszły mi już bokiem. Podziwiam tych co jedzą po 5.6 dziennie. Ja jadłem dwa dziennie i po pól roku nie wiem czy kiedykolwiek spojrzę na jajka.

  108. I z dwu żółtek robił Pan omlety, tortille?

    Zdarzyło mi się rozmawiać z panem, który uważał że ma uczulenie na żółtka więc jeść ich nie może. Zaproponowałam by dwa kolejne dni jadł tylko żółtka jako źródło białka. I nie dość że przeżył :) to dopiero od tej pory liczy czas jaki jest na DO. Bardzo sobie chwali tę zmianę.

    Ad rem. Co Pan więc jada obecnie?

  109. janusz11 pisze:

    Prowadzę jednoosobowe gospodarstwo domowe, więc omlet z dwóch jaj jak najbardziej a tortillę z trzech i wystarczy.
    Chyba wyraziłem się niejasno. Ja nie mam uczulenia na jajka. Po pól roku codziennego jedzenia jaj czuję do nich obrzydzenie. Obecnie zarzuciłem tę dietę, bo jak się jej dokładnie przyjrzeć jest niezwykle monotonna, żeby nie powiedzić nudna.. Owszem jadam smalec, sery przeróżne, masło i mięso (różne, bo sama wieprzowina mi się też powoli przejada) ale także dużo warzyw, których w DO jak na lekarstwo a jeżeli już to przeważnie kapucha, której nie cierpę. Za to nie jem żadnych rzeczy, które są słodkie lub słodkawe. z wyjątkiem owoców. O dziecka tak mam, ku zdziwieniu wszystkich. Co słodkie to mój wróg. Oczywiście słodzone napoje też odpadają. Jestem smakoszem, lubię dobrze przyrządzone mięsa, ryby, domowe wędliny (od czasu do czasu robię je sam i przechowuję w zamrażalniku lub dzielę się z przyjaciółmi). Prawie nie jadam kasz, makaronów i bardzo mało pieczywa. Zachęciła mnie ta Państwa dieta ale na początku nie zauważyłem, że jest ona tak jednostronna. No bo omlet zawsze pozostanie omletem, jajecznica jajecznicą niezależnie od innych dodatków a wieprzowina będzie zawsze smakować jak wieprzowina niezależnie od tego jak się ją przyrządzi. Podziwiam Państwa, że możecie całymi latam jeść to samo i że Wam się nie znudzi. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

  110. Może się przyda:

    – Puste kalorie – http://www.stachurska.eu/?p=14743

    – Jedz kolagen a nie albuminę (białe białko jaj) – http://www.stachurska.eu/?p=14752

    – Synteza kolagenu – http://www.stachurska.eu/?p=14748

    – Zasady diety optymalnej w pigułce – http://www.stachurska.eu/?p=16604

    – I wszystko o ATP: Energia dla mózgu i serca – http://www.stachurska.eu/?p=13441 plus zamieszczone tam linki. Im bardziej wartościowe biologicznie posiłki jadamy tym one mogą być mniejsze objętościowo, i tym więcej nasza osobista wątroba wytwarza ATP.

  111. janusz11 pisze:

    Te wszystkie linki to może dla specjalistów, biochemików czy żywieniowców. Laikowi niewiele powiedzą. A ja jestem tępym inżynieren i zawodowym fotografikiem. Zupełnie to do mnie nie przemawia. Zbyt zawiła terminologia. Na dietę przeszedłem nie z potrzeby ale z ciekawości. Namówiła mnie do tego soistra. Spróbowałem. Wiem, że nie dla mnie. Tak na marginesie. żywiąc się tak jak się żywię, jem niewiele. Mniej już nie można chyba, że wcale. Mam 46 lat, 180 cm, 83 kg i wyniki badań książkowe. Muszę się często badać, bo przy swoim zawodzie czasem podróżuje po krajach tropikalnych. Ostatnio pól roku spędziłem w Polsce. Stąd możliwość wdrożenia DO.

  112. DO sprzyja układowi odpornościowemu człowieka właśnie dzięki konsumpcji białka o najwyższej wartości biologicznej oraz ATP, też na marginesie :)

    Zaczynając DO byłam w innej sytuacji niż Pan, chorowałam – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4622.0 , ale choć obecnie mam się dobrze DO na inną, tym bardziej na „chybił-trafił” dobrowolnie zmieniać nie zamierzam.

    Powodzenia życzę :)

  113. Nareszcie! Po wielu latach wreszcie trafiłam na głos rozsądku, który nie jest moim własnym :). Dziękuję za ten artykuł i serdecznie pozdrawiam!

  114. Srebrna Patelnia,

    witam przy stole :)

  115. „Osta­tecz­nie ogła­sza­my, że za­ży­wa­nie wi­ta­min i mi­kro­ele­men­tów w ta­blet­kach to stra­ta pie­nię­dzy, po­nie­waż nie daje żad­nych ko­rzy­ści zdro­wot­nych: nie chro­ni przed cho­ro­ba­mi, a może być nawet szko­dli­we – piszą au­to­rzy ra­por­tu w pi­śmie „An­nals of In­ter­nal Me­di­ci­ne”…” Więcejhttp://wiadomosci.onet.pl/nauka/raport-amerykanscy-eksperci-oglosili-koniec-witamin-w-tabletkach/qzg6y .

  116. magda pisze:

    świetny i potrzebny artykuł! Musimy odczarowywać stare, dobre i zdrowe produkty, które dawniej dawały ludziom zdrowie!

  117. madzik120 pisze:

    szkoda, ze tak niewiele osób ma taką dużą świadomość

  118. Jolanta pisze:

    Pan dr Henryk Różański zajmuje się ziołolecznictwem i pisze wszystko o ziołach w tym między innymi witaminach,minerałach i różnych związkach w nich występujących. Co ma żółtko do ziół. Nie można zarzucać autorowi (H.Różańskiemu), że nie zajmuje się dietą. I tak sporo swojej wiedzy publikuje a my mamy możliwość zapoznać się z nią lub nie. Można zażywać zioła i jeść jajka. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego oprócz kwas asparginowego występującego zarówno w ziołach, jak i w żółtku. Odrobinę szacunku Pani Stachurska dla wiedzy Pana Różańskiego czyżby cierpiała Pani na przerost formy nad treścią. Pan dr H.Różański jest dr nauk biologicznych z zakresu medycyny a Pani kim jest.
    Pozdrawiam

  119. Jolanta,

    należało mi się, skoro zwątpiłam w powagę zajęcia Doktora nauk biologicznych. Chociaż nie jest to nazbyt… jednoznaczne. Polecam:

    – Strasznie i (nie)śmiesznie (1) – http://www.stachurska.eu/?p=2190

    – Strasznie i (nie)śmiesznie (2) – http://www.stachurska.eu/?p=5463 .

  120. prezio pisze:

    Gdzie Pani doktora nauk biologicznych walnęła, że Jolę zabolało?
    Proszę.

  121. Że „walnęłam” to chyba przesada? Wspomniałam pod koniec wątku chyba w trzech akapitach.

    W gooogle hasło „dr Różański” jest popularne, właśnie zajrzałam.

  122. OPTY pisze:

    @Teresa
    Muszę Ci „potajemnie” zdradzić co napisała mi moja najukochańsza a jakże, córeczka Ania
    „No ja tu czytam też Przepisy u Tereski i ślinka cieknie haha” – ze sypa
    Masz uznanie u mojej dziewczyny – no nie ma co, moja krew, jak by nie patrzył hehehehe

  123. Miło, dziękuję :) I się kłaniam czapką do ziemi Pani Ani :)

  124. anna nemo pisze:

    witam wszytkich no jak sie czyta ton chyba nie wsposob swego nie dodac..zeby jak najktocej to powiem tak jesli ktos ma alergie na cos z jajka czy wogle jakokolwiek alergie to jej przyczyna jest jedna zanieczyszczenie organizmu wiec najpiewr czyscimy organizm np. ostropestem lub ekstraktem z 26 ziol alveo a potem jemy wszytko no i kochane jajka oczywiscie..suorwego jajka trudno zjesc nieloskiego wiec ja daje miod ale so tez owoce tak slodkie jak naprzyklad gruszka ze mozna je miksowac z owocami o ile metal z miksera nie zniszcy nam witamin bo cos slyszlalam ze tniecie metallowym nozem zalatwia nam wiele..dla wegeterian kturzy tu zagladajo powiem krotko jesli kura nie wspolzyla z kogutem to nie poczelo sie zycie i jajko jestv tylko zespolem skladnikow przygotowanym do zycia..co do miesa to w ksidze rodzaju zaraz po wygnaniu adama i ewy bog powiedzial ze mogo jesc mieso gdyby bylo ono szkodliwe tz tluszcz to by im go zakazal jak to zrobil z niekturymi produktami za czasow mojzesza..bog zakazal jesc krew zeby czlowieka chronic przed chorobami wiec gdyby jajko bylo szkodliwe i mieso zakazal by i tego..o tym by nieruszac krwi nie tylko dlatego ze jest w niej dusz inaczej zycie pismoswiete mowi od czasow mojzesza az do jezusa i apostolow..o jajkach i miesie tego nie mowi..nie poruszamy tu faktu ze smazyc nalezy na smalcu lub olejach odpornych na teperature typu arachidowy..moda jest taka ze ludzie smazo na slonecznikowym i innych wiec wielko szkode taka jajecznica robi..poniewaz padajo pytania ile i jak wiec ja bym dala optymalno uwage ze skoro jest substancja ktura w surowym przeszkadza innej ale znowu w surowym so inne cenne kture traco przy teperaturze to najlepiej zjesc gotowane na sniadanie gdyz potzrbujemy byc syci i wiadomo ze gotowanych wiecej jak 3 nie da sie zjesc i 3-4 surowe wieczorem gdyz uwazam ze so lekkostrawne bo po nich nie czuje sie syta..surowe jak mowilam mozan z owocami slodkimi lub miodem gdyz jest to tak naturalny weglowodan ze jedna lyzeczka nie zabije nas a jesli w ciagu dnia nie jedlismy weglowodanow to troche ich potrzeba..ja zrozumialam ze kwasniewski to reguluje wzrostem tz ja mam 150 cm wzrostu to potzrebuje 50 bialek 150 tluszczow i 50 weglowodanow tak tez trzymam i mam sie swietnie..oprocz odpowiedniego odzywiania sie zapominamy o oczyszcaniu organizmu bo dzisiaj nic nie jest czyste..nie powiedziano tez tu ze mleko krowie ma laktoze ktura nie dopuszcza do wiazania sie wapnia w kosciach wiec ja pije mleka roslinne i te wszytstkie przetwory z mleka krowiego majo laktoze wiec malko roslinne jogurty tez..ser twardy nie ma laktpsy ale ma sol ktra jest rafinowana i bardzo szkodliwa wiec jak juz to tylko swoje sery z solo kamienno..sol morska to to co ma morze a morze ma tony ropy i inych tosyn bo w morzu robio poptajemne proby bomb jadrowych bo gdzies je muszo robic…ryby z jezior to swinstwo bo zeglaze szczajo israjo do wody na potege..tran i to co w rybach tak cenne jest 3 razy wiecej tego w siemieniu lnianym kture jest bardzo cenne wiec rano przed jajkami mozemy se kisielek z siemienia wypic..tu na tyle wystarczy bede pisac ksiazke w kturej nie bedzie slowa dieta..pozdrawiam wszytkich i przepraszam za beldy miedzyinnymi moj komp nie ma liter polskich bo jest wloskim kompem..przykladam wage do tresci a nie do gramatyki..

  125. anna nemo pisze:

    jeszcze chcem dodac ze pisalam w lozku wiec te litery tak skakaly ze jak se potem przeczytalam to faktycznie moge sie spodziewac ze jakas pani nauczycielka mnie zjedzie ja tez bylam nauczycielko ale tresc najwazniejsz wiec przepraszam i pozdrawiam

  126. Pani Anno,

    na Diecie Optymalnej „oczyszczać się” nie ma potrzeby, jak i jadać surowych żółtek. Zanim Pani uzna że zna DO proponuję lekturę książek Doktora – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 . Uważną lekturę.

  127. Zenon pisze:

    pięknie napisane, ja od roku „na szczęście” wciągam 5 żółtek dziennie. Pozdro. :)

  128. Dzięki za dobre słowo :)

    Jest tu sporo przepisów z wykorzystaniem żółtek: jajecznice, tortille, omlety, serniki, placki twarogowe. Może się przydadzą?

Dodaj komentarz