Gołąbki Pani Ani

.

Dostałam mailem – Anna Tychota

„Jak na każde Wielkanocne Święta, robiłam dla rodziny gołąbki. Muszę przyznać że wszyscy zawsze je bardzo chwalą i czekają od Świąt do Świąt żeby się nimi nasycić. Trochę im pozazdrościłam, bo w naszym żywieniu nie je się ryżu, a to integralna część gołąbków.

Pomyślałam że muszę zastąpić ryż jakimś innym składnikiem, ale takim żeby nie miał wpływu na smak gołąbków. PŁATKI JAGLANE okazały się świetnym zastępstwem dla ryżu.

dav

dav

Składniki :

–  boczek świeży 0,500 kg
–  karczek świeży 0,500 kg
–  płatki jaglane 0,200 kg
–  kapusta biała – liście 1 kg
–  masło 0,100 kg
–  cebula 0,200 kg
–  sól , pieprz,

Główka kapusty została  obgotowana w wodzie z dodatkiem octu winnego ( może być jabłkowy , albo w ostateczności spirytusowy ). Z liści odcięłam grubszą część. Płatki jaglane w miseczce zalałam letnią wodą (do przykrycia) by zmiękły zanim zmiele się mięso. Cebulkę zeszkliłam na maśle.

Wszystkie składniki farszu zostały doprawione i zawinięte w liście kapusty, następnie ciasno ułożone w naczyniu żaroodpornym, tam podlane wodą i wstawione do piekarnika na do 2 godzin. Piekłam do miękkości kapusty.

W 100 gr :

B – 6,33 g
T – 16,35 g
W – 7,66 g

Można polać je dodatkowo roztopionym smalcem lub zrobić sos pomidorowy na śmietanie 30 albo 36.”

.

Dziękuję Pani Aniu.

.

14 Responses to Gołąbki Pani Ani

  1. Michasia pisze:

    Witam.Ja takie gołąbki robię bardziej wypasione.Do środka z kasz daję albo gryczaną albo jaglana 100g., tj.pół szklanki, którą gotuję wcześniej w 2 .szkl.wody.Taka ilość wody jest idealna bo kasza jest dobrze napęczniała. To mieszam z pozostałymi składnikami. Zawijam w liście, układam w garnku po bokach, tak żeby był środek pusty,potem zalewam wywarem kolagenowym około 1 litr, wcześniej przygotowanym .Gotuję na wolnym ogniu około 1 godz., potem dodaję przecier pomidorowy 2 solidne łyżki i wlewam jeszcze śmietanę i śmietankę po trochu tzn. około po pół szklanki. Jak sos za rzadki to zagęszczam jeszcze żółtkami. Wychodzi wspaniały sos i bardzo smaczne gołąbki.

  2. Anna Tychota pisze:

    Pani Michasiu,
    Pani gołąbki rzeczywiście są „wypasione”. Pozytywnie, optymalnie wypasione. Sos oczywiście również robię, bardzo podobnie, jak Pani i też go wzbogacam. Jednak największą niespodzianką był dla mnie wywar kolagenowy, który mam przecież zawsze w zapasie. Że też na to nie wpadłam!!!!!! Moja mama zalewała gołąbki „rosołkiem” (oczywiście w „złotkowej” kostce ,wówczas bardzo popularnej) rozcieńczonym w gorącej wodzie i takim uzupełniała ten, który wyparował. Teraz bym tego nie zrobiła, z wiadomych powodów, ale wywar kolagenowy użyję na pewno w kolejnej porcji gołąbków. Będą jeszcze pyszniejsze. Dziękuję za to przypomnienie mamusinych gołąbków. Jakoś tak nostalgicznie mi się zrobiło …

  3. Michasia pisze:

    Pani Aniu
    Co do składników powyżej w Pani przepisie to tam nie ma jajek[chyba przez pomyłkę nie zostały wpisane].
    Ja rosołek w kostce kupiłam kiedyś tylko raz dla ciekawości, przede wszystkim mi to dziwadło nie smakowało, a jeszcze przez to strasznie mi się chciało pić wody[bardzo słone i coś tam]..Przez pół godziny wypiłam 1 litr wody i jeszcze dalej mi się chciało pić, było to wieczorem, a rano oddanie moczu ani tyciu.Do tej pory to pamiętam i nikt mnie nie namówi na taki syf. Wywary kolagenowe u mnie są prawie przez cały czas.Jak się kończą to robię następne.
    Cieszę się że mogłam przysłużyć się z pomocą.
    Pozdrawiam

  4. Anna Tychota pisze:

    Pani Michasiu,
    „rosołki” to już prehistoria, lata 70-te. Teraz już wiemy, że to czysta chemia. Poza tym my, optymalni, jemy tylko zdrowe produkty, prawda? Natomiast bardzo mnie zdziwiły jajka w gołąbkach. Tego nigdy nie było w naszej rodzinnej tradycji. Jak widzę, u Pani jest inaczej. Chętnie poznam Pani przepis na gołąbki z dodatkiem jajek. Może być ciekawy i moje następne gołąbki będą już inne. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Michasia pisze:

    Witam Pani Aniu
    Co do jajek to zawsze dodaję tam gdzie jest mięso, jak robię gulasz to zagęszczam sos żółtkami, a i do gulaszu też daję wywar kolagenowy, jest sos smaczniejszy.Tak w ogóle do wszystkich sosów dodaję wywar kolagenowy bo jest zdecydowanie smaczniejszy.Jak mi się zapomni dać tego wywaru to nie mogę znaleźć smaku w potrawie.
    Jajka czy to w mielonych czy np. w gołąbkach sklejają masę, lepiej się łączą i nie rozsypuje się masa po ugotowaniu i są zdecydowanie smaczniejsze potrawy.
    Ja mam męża typowego korytkowca, nie zje nic gdzie widzi tłuszcz biały, wszystko odkraja .Bierze dziennie 15 rodzaje leków i mówi że musi brać bo chce żyć, nie za bardzo docięrają do niego moje słowa.Tłuszcz i żółtka ukrywam w potrawach jak się da.
    Wracając do gołąbków to robię trochę podobnie,opiszę na bazie Pani produktów.
    Skład;
    -50 dkg.boczek świeży tłusty
    – 50 dkg. karkówka
    -10 dkg.kasza gryczana lub jaglana [ pół szklanki]
    – 1 większa kapusta biała[ teraz jest młoda i zdecydowanie podatniejsza] lub pekinka ale z szerszymi liśćmi lub włoska
    -50g.smalec i masło 50g. lub 100g.smalec
    -20 do 30 dkg.cebula
    -2 jajka
    – 3 żółtka
    -1 łyżeczka soli [około]
    -2 lub 3 łyżeczki pieprzu ziołowego[ ja używam z Prymat, jakoś najlepiej pachnie w potrawie i nie ma sztucznych dodatków.
    -pół główki czosnku
    DO SOSU
    -1 litr wywaru kolagenowego lub więcej
    -2 łyżki koncentratu pomidorowego
    -1 litr przecieru pomidorowego własnego jak się ma
    -100ml. śmietany 18 lub30%
    -100ml. śmietanki 30 %
    – jak sos za rzadki to 3-4 żółtka

    Ja robię w większym garnku więc mięsa mam więcej i sosu też.Teraz skończyły mi się zapasy z zeszłorocznego własnego przecieru pomidorowego, więc na razie będę dawać bez niego. Jest dość gęsty i jak połączę z wywarem kolagenowym i koncentratem pomidorowym to z reguły już nie zagęszczam żółtkami.Koncentrat pomidorowy dodatkowo daję dla wzmocnienia koloru.

    -1
    Kaszę gotuję dzień wcześniej wieczorem lub wcześnie rano żeby zdążyła wystygnąć.
    Na pół szklanki kaszy daję 2 szkl. wody zimnej i gotuję w garneczku pod przykryciem lub lekko tylko uchyloną pokrywką żeby woda nie wyparowała.Jak tylko zacznie się gotować to zmniejszyć ogięń na minimalny na najmniejszym palniku i gotować cały czas pod przykryciem tylko 10 minut.Od momentu zagotowania się, gotować jeszcze tylko 10 minut.Przykrywka jeśli będzie podskakiwać to podnieść ją na chwilę i znowu przkryć .Po 10 minutach wyłączyć i zostawić na około pół godziny do napęcznienia pod przykrywką.Przez ten czas ładnie wchłonie wodę, napęcznieje i zmięknie.Ja zostawiam garneczek na kuchni.
    -2
    Następnie cebulę kroję w kostkę i czosnek również.
    Smalec wrzucam na patelnię i dodaję w pierwszej kolejności cebulę, smażę na mocno złoty kolor, wtedy wydobywa się ładny zapach cebuli.Jak uzyskamy ładny kolor to łopatką lub łyżeczką odgarniamy cebulę z jednego boku patelni [wiekszy plac],i na pusty bok wrzucamy pokrojony czosnek i z boku koło niego pieprz ziołowy.To delikatnie mieszamy jedno i drugie osobno dla uzyskania aromatu, to jest około 10 do 20 sek..To się robi bardzo szybko.Jak czujemy zapach czosnku i pieprzu to wtedy wyłączamy palnik i wszystko mieszamy razem na patelni do połączenia składników przez chwilę.Odstawiamy na bok do całkowitego wystudzenia, można wyłożyć na talerz jak mało czasu, bo patelnia gorąca dłużej się chłodzi.
    -3
    Wlewam wodę do garnka i wkładam kapustę, wcześniej w niej wydrążam środek żeby lepiej woda doszła..Do wody nic nie dodaję ponieważ zostaje około 2 litry wody z wywaru i wtedy taką wodę nie wylewam tylko mam do picia.
    -4
    Mielę mięso jedno i drugie i również mielę warzywa z patelni wcześniej usmażone.
    Do miski z mięsem dodaję kaszę ugotowaną, jajka i żółtka i sól.To wymieszać dobrze.
    Nakładać na ugotowane liście.Ja wkładam do garnka na boki tak by był wolny środek i jak gołąbki już włożyliśmy to zalewamy pusty środek wywarem kolagenowym i przykrywamy talerzem węższym średnicą od objętości garnka.Gotujemy pod lekkim przykryciem pokrywą na wolnym ogniu około 1 godz.Potem bierzemy trochę tego wywaru z garnka i rozprowadzamy w nim koncentrat pomidorowy.Wlewamy do garnka do zagotowania.Do śmietany wlewamy z jedną chochelkę wywaru gorącego , mieszamy i z powrotem do garnka ciągle mieszając żeby się nie zważyło i zagotować.Śmietanę słodką można wlać bezpośrednio.Jak za rzadki sos to zagęścić żółtkami.Można doprawić solą jeśli mało słone.
    Ps.
    Wywaru daje się tyle żeby przykryć gołąbki, ale tak żeby zmieściła się jeszcze śmietana.U mnie to wychodzi prawie po brzegi a i tak sosu na ostatnie gołąbki brakuje i jeszcze dorabiam.
    Ja daję tylko 100g.kaszy którą gotuję ponieważ nie którzy moi domownicy lubią gołąbki z ziemniakami.
    Cebulę jak i czosnek smażę tylko na smalcu bo ma lepszy zapach i smaży się na mocnym ogniu.
    Przygotowanie gołąbków jest trochę czasochłonne ale efekt jest wyśmienity.
    Jak robię to w niedzielę bo mam wtedy więcej czasu.
    Opisałam jak robię po swojemu, lubię gotować i lubię modyfikować przepisy. Sprawia mi to przyjemność.
    Pozdrawiam

  6. Anna Tychota pisze:

    Pani Michasiu, łykałam ślinkę, czytając Pani przepis. Jest rewelacyjny! Następne gołąbki będą wg niego. Punkt po punkcie. Już nie mogę się doczekać!
    Widzę, że Pani ma ogromne doświadczenie w żywieniu optymalnym i gotuje Pani z pasją. Proszę „podrzucić” parę przepisów. Bardzo jestem ich ciekawa. Pozdrawiam!!!

  7. Michasia pisze:

    Witam Pani Aniu
    Prawdziwie optymalnie to gotuję od 3 lat, od połowy maja 2014r.
    Wcześniej też było ale pół optymalnie i optymalnie bo było za mało tłuszczu i nie taki jak powinien.Teraz wyciągam sama z tego wnioski.Nie wiedziałam że częściowo byłam i optymalna i pół optymalna.
    W stanie wojennym pracowałam za ladą i to na dziale mięsnym.Kartki które były na mięso to oddawałam znajomym a ja wolałam podroby świeże, pasztety z wątrobianki i tym podobne.Bigos gotowałam na głowiźnie.Ser żółty był zawsze i pasztety z wątróbką , to były codzienne posiłki. Wątroba często gościła w posiłkach.Robiłam i robię pierogi z podrobami, bardzo czasochłonne ale bardzo smaczne, wcześniej były bez dodatku dodatkowego tłuszczu a teraz jest odwrotnie.Wyliczam żeby było chociaż 1 do 1,5 T.
    Dzieciństwo to ubogie pastwisko ale też i optymalnie.Było nas pięcioro z dzieci i ja jako dziewczyna najstarsza gotowałam posiłki już jako 9 letnia dziewczynka.Tata był myśliwym a po odstrzeleniu zwierzyny mógł wziąść podroby do domu i były smażone z cebulą, czasami cała zwierzyna też ale bardzo rzadko.I głównie ja z mamą brałyśmy się za obieranie i przetwarzanie.Wiosna do jesieni to ubogie pastwisko, białko to głównie strączkowe i chude mleko i chudy twaróg bo śmietany nie wolno było zebrać bo było odstawiane do mleczarni.Do dziś nie toleruje mój żołądek strączkowych, po zjedzeniu 1 łyżki takiego czegoś dostaje po kilku sekundach wzdęcia..Mąż jak chce to sam sobie gotuje coś na fasoli czy grochu.Było ciężko ale mam ogromne doświadczenie z życia.
    Dziś już wiem z jakiego powodu wpadają zwłaszcza mężczyźni w alkocholizm i palenie papierosów.Była bieda a rodzice jedno i drugie palili po dwie paczki papierosów dziennie a ojciec potem w alkocholizm wpadł .Ile to pieniędzy przepuścili z dymem i zmarnowali sobie zdrowie.Kur było niedużo głównie na jajka które były sprzedawane żeby coś kupić innego brakującego.Czasami używaliśmy do potraw.Kilka kogutków było do zabicia.Ja gotowałam i zjadałam po kryjomu wątróbkę ugotowaną tak że dla innych nie starczało.Dziś wiem dlaczego miałam i mam jeszcze problem z żołądkiem i dlaczego leciała mi samoistnie krew z nosa prze 40 lat.Chodziłam po lekarzach, sporo leków i żadnej nie było poprawy.Od 3 lat już świadomie sama się leczę.
    Ciasta zawsze piekłam sama, lubiłam i lubię Torty , na śmietanie , maśle i żółtkach.Na razie z powodu cukru i mąki przestałam piec.Za to robię desery z ubitą śmietaną i owocami drobno pestkowymi lub czekoladki lub ciasta ale głównie dla męża i gości z małą ilością cukru .Męża kusi słodkie, czasami kupił sobie w sklepie ciasto bo ja nie chciałam piec bo kto zje resztę i tak czasami raz jedno raz drugie kupne ciasto, mówi że bardzo smaczne a mi się zapaliła lampka w głowie, mówię żeby rano zmierzył cukier,znowu miał wysoki.I zapytałam czy wiesz z jakiego powodu masz taki wysoki nie dałam kolejnego wykładu mu bo aż się bał, od tamtej pory nie kupuje kupnych ciast, tylko czekoladę 90%. Bierze też tabletki na zbicie cukru pomimo że mu zbiłam do poniżej 100 na czczo, nie docierają moje słowa.Marnuje sobie zdrowie, ale wierzy że leki go wyleczą.Alkocholizm i papierosoy i złe żywienie zrobiły swoje, jadł to co lubił, teraz je to co ja przygotuję.Od roku zaczęła się trzęść prawa dłoń, łyżkę trzyma w lewej ręce bo w prawej nie da rady, wydaje mi się albo silna nerwica a raczej początek parkinsonizmu.I tłumaczy że z powodu genów.Kiedyś może by mi wcisnął taką bajeczkę ale nie teraz.
    Ja przez żołądek mniej jadłam, błędy częściowo żywieniowe zrobiły swoje.Miałam zawsze niskie ciśnienie i niski cukier a także niskie trójglicerydy.Nie mogę zjeżdżać do 20-30g. węgli bo jestem w ketozie, 50g też za mało.
    Jestem szybka, dużo się ruszam jak nie w pracy to przed i po pracy.Przy posiłkach optymalnych mam więcej czasu na spacery, na rower, grzebanie w ogródku.Z reguły w niedzielę więcej robię a później przez następny tydzień odgrzewanie lub dorabianie zup z wcześniej przygotowanego wywaru kolagenowego co zajmuje 15-30min. zależy jaka zupa.Wczoraj dostałam nóżki, więc dziś wywar będzie na co najmniej kolejne 2 tyg. Mam jeszcze jedną kurę wiejską w zamrażalniku do ugotowania, czeka w kolejce .
    Nie znosiłam zupek w proszku,a mój mąż uwielbiał i kupywał i dodawał do zup jak gotował, bywał w domu częściej i gotował i ja to zjadałam.Jak 3 lata temu trafiłam na izbę przyjęć z powodu silnego bólu żołądka bo zjadłam zupę ogórkową i lekarz powiedział mi że mam stosować dietę żołądkową.Weszłam do internetu a tam na moje dolegliwości- żółtka, masło,śmietanka.Po 3 miesiącach poszłam do lekarza pierwszego kontaktu po coś i powiedziałam lepiej z żołądkiem i jak się odżywiam a ten mi powiedział że jem za tłusto.Od tamtej pory nie byłam u lekarza.Robię tylko do pracy podstawowe badania.
    Dzięki zdarzeniu trafiłam na forum Kwaśniewskiego a dopiero po 2 latach na to forum.Cały czas się uczę, zdobywam dla mnie przydatne wiadomości i kulinarne również i lubię kombinować smakami i przez to zaskakiwać.

    Nie ma problemu z podaniem przepisów tylko muszę pomyśleć co by Panią interesowało lub jakieś podpowiedzi.
    Ale się opisałam.Kończę.
    Pozdrawiam

  8. Anna Tychota pisze:

    Pani Michasiu, jak widać , całe życie „coś” Panią kierowało do żywienia optymalnego, chociaż jeszcze Pani o nim nie wiedziała. Teraz, w XXI wieku internet umożliwia nam korzystanie z zasad tego żywienia bez wysiłku. Strony internetowe Doktora oraz fora internetowe sprawiają, że możemy korygować nasze błędy, weryfikować skutki żywienia i pomagać sobie po prostu. Ja trafiłam na książkę dr. Kwaśniewskiego, zaczęłąm się tak żywić, ale nie było efektów. Dopiero kontakt z panię Teresą otworzył mi oczy na popełniane błędy. Skutki to odstawienie wszystkich leków: na ciśnienie, na rozrzedzenie krwi, na refluks, na pozbycie się kamieni nerkowych. Jestem silna fizycznie, pogodna, śpię bez trudu, cieszę się życiem. Na żywienie przeszłam z siostrą i wspieramy się, gdy coś nas kusi (najczęściej chleb). Może jakiś sprawdzony przepis na chleb bez mąki? A może właśnie temat podrobów, tu brakuje nam wyobraźni. Czekam na przepisy. I serdecznie pozdrawiam!

  9. Michasia pisze:

    Pani Aniu
    Dzięki za miłe słowa. Mam cały czas pod kontrolą nabiał bo za bardzo go jeszcze nie trawię, jak zjem nawet po maśle i idzie mi tętno do 90 to już wiem że moje enzymy jeszcze nie całkiem hulają, wtedy jem szybko coś kwaśnego i po 5 min.spada tętno do 80.
    Dzisiaj ciekawy objaw,rano zaczęła lecieć lekko krew z nosa przez chwilę.Zjadłam śniadanie dość chude celowo, mierze ciśnienie a ono 90/70/80 .Mój wniosek że nie tylko
    po nabiale leci mi krew z nosa teraz to już raz na pół roku albo rzadziej ale również z za niskiego ciśnienia.Jak dam więcej tłuszczu to jest na 1gB – 4 gT to jest okej, ciśnienie jest około 110 to pierwsze, tłuszcz z masła, a ze smalcu jest trochę wyższy.
    Kilka lat temu mój Mąż też miał taki objaw że leciała mu krew z nosa, nie mogliśmy mu zatrzymać w końcu po pół godzinie się udało i tak kilka razy dziennie, tak przez dwa dni. Ja myślałam że tak jak u mnie a okazało się że ma za wysokie ciśnienie, było 200/120.W pracy trafił do szpitala bo nie szło opanować krwi no i się okazało co mu jest, a przy okazji miał też podwyższony cukier.Prze to jest w domu aparat do ciśnienia i do cukru.A ja dzięki aparatom nabywam doświadczenia co się dzieje po zjedzeniu pokarmów.Najpierw eksperymenty robiłam na sobie z ciekawości a później na mężu i udało mi się obniżyć mu i ciśnienie i cukier.Pomimo że ma teraz prawidłowe to i tak bierze leki, źle się po nich czuje, ale bierze.Brak mi słów.
    Wiedzę miałam z książek Doktora i z forum.

    Robiłam dwa dni temu placki gryczane smażone i pierogi z podrobami. Pierogi nie da się zrobić bez mąki zbożowej żeby były ładne i zwarte, chodzi o ciasto.Robiłam już z zmieloną mąką gryczaną ciasto, ale ciasto się kruszy i ciężko utrzymać w całości pieroga, po wrzuceniu do garnka z gotującą wodą trochę się rozpadają.Mąka z kaszy gryczanej jest krucha i stąd ten problem. Ja robię farsz i dla siebie część odkładam, a potem podgrzewam i z ziemniakami jem, a pozostałe nakładam na ciasto.Tak piszę i myślę że taki farsz można by też włożyć w liście jak gołąbki i do tego sos odpowiedni. No i chyba zrodził mi się nowy przepis .
    Piekłam już chleby bez mąki zbożowej na ziarnach i mące gryczanej z makiem i bez, są bardzo smaczne, prze zemnie modyfikowane.Mam zapisane przepisy,jak wychodzą smaczne to przy przepisie piszę Pyszne i wracam do takich przepisów.Kiedyś uwielbiałam wszystko co z makiem a teraz zauważyłam że tłuszcz roślinny z ziaren coś nie bardzo zaczął mi służyć, organizm męczy się z trawieniem.Doktor pisał że tłuszcze roślinne ciężko trawi wątroba i ja to już zauważam.Piekę chlebki optymalne ale rzadziej.Jak mam ochotę na taki chleb to piekę.
    Przepis na pierogi z podrobami podam jutro i na chlebek optymalny też.
    A że robiłam placki gryczane ostatnio to podaję już teraz przepis;
    Skład;
    -100g.kaszy gryczanej[ pół szklanki]
    – 2 jajka
    – 4 żółtka
    – odrobina soli
    – 2 szkl.ciepłej wody
    -smalec do smażenia

    Kaszę zmieliłam suchą w młynku do kawy na mąkę, jak się nie ma młynka to można ugotować w 2 szklankach wody tak jak do gołąbków a potem zmielić albo w maszynce do mięsa albo robotem.Ja ze względu na błonnik wszystko mielę na miał.
    Mam zasadę że pęcznieć ma w garnku a nie w żołądku bo inaczej cierpi mój żołądek.
    Zmieloną kaszę wsypuję do większej miseczki i zalewam ciepłą wodą 2 szkl. ciągle mieszając widelcem lub trzepaczką, to ładnie napęcznieje.Do tego dodać jajka i żółtka i odrobina soli ,dobrze wymieszać , ciasto jest jak na racuchy, nie za gęste.kłaść łyżką na rozgrzany smalec na patelni.Wychodzą cienkie placuszki, zwarte, nie kruszą się, dobrze są połączone i nie łamią się.Luźniejsze ciasto było i myślałam że będzie tragedia a tu miłe zaskoczenie..Smalcu bardzo mało wpijają.
    Podaję BTW całość bez smalcu, 34,4 ; 29,9 ; 70,8
    Robiłam dwa dni temu z połowy produktów dla eksperymentu, już je zjadłam i jutro robię kolejne, zaskoczyły mnie pomyślnie.Fajne cienkie kromeczki.Mnie z połowy produktów wyszło 12 szt, zależy jaka łyżka.
    Robiłam eksperyment i się udał.Robi się bardzo szybko.
    Pozdrawiam

    niej

  10. Michasia pisze:

    Witam.Podaję przepis na PIEROGI Z PODROBAMI
    Skład; Kupiłam na oko a później warzyłam gdyż porcji było na dwa razy
    -53 dkg.Nerki wieprzowe
    -73,6 dkg.Serca wieprzowe
    -53,5 dkg. Płucka wieprzowe
    -50 dkg. Wątróbka wieprzowa
    -80 dkg Słonina jak nie mam podgardla[Podgardla około 1 kg.]. Odłożyć słoniny z 10 dkg do przyrumienienia cebuli
    – 2 jaja
    -4 żółtka
    – 2 kg. kapusty kiszonej
    -20 dkg. cebuli
    -sól 2 łyżeczki
    -3 łyżeczki pieprzu ziołowego
    -kilka liści laurowych, kilka ziaren ziela angielskiego

    Skład na ciasto do pierogów ;
    – 40 dkg.mąki pszennej wrocławskiej lub do pierogów [ 2,5 szkl.]
    -1 jajko
    -3 żółtka
    -2 łyżki śmietanki słodkiej
    -około pół szkl. ciepłej wody

    Wykonanie;
    -1.
    Dzień przed robieniem pierogów do większej miski wlewamy zimną wodę około 2-3litrów do tego 4 łyżeczki soli kamiennej i dobrze rozpuścić sól w wodzie.Do tego włożyć podroby oprócz słoniny i niech przez noc się to moczy w chłodnym pomieszczeniu.Serca i nerki lubią mieć skrzepy krwi więc trzeba po przekrajać nożem żeby krew wyciągnąć lub wtedy sama wypłynie. Na drugi dzień robimy kolejne kroki.
    -2.
    Do większego garnka wlewam około 2 litry wody i gotuję do wrzenia.Jak już woda się gotuje to wkładamy wszystkie podroby włącznie ze słoniną którą kładziemy na końcu bo szybciej będziemy ją wyciągać.Dodajemy kilka liści laurowych, i kilka ziela angielskiego. Jak wody za mało to dolać tak aby podroby były pokryte wodą. To gotujemy, po zagotowaniu na wolnym płomieniu około pół godziny.Słoninę wyciągamy po około 10 min.od zagotowania, ale sprawdzić widelcem, jak wchodzi widelec tzn. że można wyciągać.I tak pozostałe podroby sprawdzić i po ugotowaniu wyciągnąć je z garnka do miski do schłodzenia.Nie wolno wylewać tej wody.
    -3
    Do wody po ugotowaniu wkładamy kapustę kiszoną i gotujemy około pół godziny na wolnym ogniu.Po ugotowaniu przecedzamy na cedzaku aby zachować ten wywar. Kapustę przekładamy do miski do schłodzenia.Wywar dalej zostawiamy.Jak kapusta wystygnie chociaż częściowo tak żeby ręce włożyć można było do niej, to bierzemy w ręce tyle ile zmieścimy tej kapusty i wyciskamy ją na cedzaku.Cedzak na wywarze.Wyciśniętą kapustę przekładamy do innego naczynia.
    Wywar który pozostał przecedzony zagotowuję go i wlewam do słoików litrowych.Zakręcam i odwracam do wystygnięcia.Jest to wspaniała baza do zup, np.biały barszcz lub kapuśniak bez dodatku kapusty bo wywar z kapusty jest w środku.Można sam bez niczego pić też.
    -4
    W czasie gotowania kapusty jest czas na podsmażenie cebuli.
    Słoninę 10 dkg. lub jak zapomnieliśmy zostawić to dać z 50 g.smalcu na patelnię, rozstopić i włożyć pokrojoną cebulę, podsmażyć na złoty kolor, odsunąć z jednego brzegu cebulę i wsypać pieprz ziołowy do lekkiego podsmażenia i wydobycia zapachu około 10 sek., do pieprzu można też dać z połówkę wcześniej obranego czosnku i pokrojonego w kostkę..Mija około 10 sek. wszystko to łączymy razem z cebulą, zdejmujemy z ognia i chłodzimy.
    -5
    Możemy mielić teraz wszystko po kolei.Najpierw mielimy podroby , potem kapustę, a na końcu z patelni cały farsz. W misce wszystko mieszamy, dodajemy jajka, żółtka i sól i jeszcze raz całość dobrze wymieszać.
    Ja robię to wszystko rano przed pracą a wieczorem kończę.
    Robię ciasto na pierogi z wymienionych składników i wkładam farsz do środka.
    Odkładam dla siebie 2 miseczki farszu a reszta idzie w ciasto.
    Z podanej mąki wychodzi mi około 40 szt. pierogów, czasami zostają ze 2 czy 3 kulki ciasta.
    Takie pierogi smażę na drugi dzień na smalcu na patelni.
    Na trzeci dzień są najsmaczniejsze, potrzebują więcej czasu na przegryzienie się.
    Taki farsz można też włożyć w liście od kapusty i można je podsmażyć też na patelni na smalcu
    albo włożyć do garnka jak gołąbki
    albo upiec w piekarniku
    i dorobić sos
    albo podgrzać z ziemniakami czy innymi warzywami.
    Takie pierogi robię raz na 3 msc.
    Pozdrawiam

  11. Michasia pisze:

    Przepraszam, nie dopisałam BTW powyżej w poście więc wpisuję poniżej
    Całość BTW pierogów sam farsz 429,76 ; 795,86 ; 80
    Jak użyliśmy dodatkowo smalcu do podsmażenia cebulki to jeszcze go doliczyć do tłuszczu.
    Ciasto ma BTW całość 56,2 ; 31,6 ; 289,6
    Nie ważyłam

  12. Anna Tychota pisze:

    Bardzo ciekawe przepisy, pani Michasiu! Trochę po swojemu zmodyfikuję farsz do pierogów – chodzi głównie o ilość- ale wykorzystam go do zrobienia gołąbków. Zachwycił mnie ten farsz. No, rewelacja! Serdecznie Panią pozdrawiam.

  13. Michasia pisze:

    Miło mi .Służę pomocą.
    Pozdrawiam

  14. Michasia pisze:

    Witam. Podaję przepis na moje NALEŚNIKI
    Ciasto
    – 4 jajka M -18dkg
    -3 łyżki mąki pszennej -9 dkg., lub tyle mąki gryczanej
    -100ml.mleka lub maślanki
    – woda odrobina do prawidłowej konsystencji
    -odrobina soli
    -kawałek słoniny około 30g., do smarowania patelni
    Wszystko włożyć do wyższego pojemnika, wymieszać robotem lub trzepaczką do piany, dolać troszkę wody jak za gęste.Nagrzać dobrze patelnię,rozsmarować nią słoniną i chochelką wylewać na patelnię .Ja mam taką do zupy i 1 chochelka wystarcza na jeden naleśnik na patelni o średnicy 28cm..Z tego ciasta wychodzi mi 5 do 6 szt.
    Gdy nagrzewamy patelnię dobrze jest przed pierwszym nalaniem naleśnika najpierw nie smarować słoniną a włożyć pół łyżeczki smalcu.Z powodu tego że jak jest nie za bardzo rozgrzana patelnia to ciasto się przykleja do patelni i pierwszy naleśnik jest do wyrzucenia, lub taki po rozszarpany może też zjeść jako paciaja.
    W tym BTW całość 34,7 ; 22;26 ; 72 jak mąka gryczana to mniej węgli o 4 g. w całości.

    MASA TWAROGOWA
    -60 dkg.twarogu tłustego 12% lub podobny %
    -13 żółtek M -19,5 dkg
    -100 ml.śmietanki 36% słodkiej lub mniej %
    -100g.masła
    – 1 cukier waniliowy 15g. Delecta , ma prawdziwą wanilię

    Przy robieniu tej masy w garneczku nie odchodzimy od kuchni, robimy cały czas po kolei według opisu to się nie zważy.Robi się szybko.
    Śmietankę wlewam do garneczka mniejszego i dosypuję wanilię.Gotuję do zagotowania się.Odstawiam z palnika.Żółtka wcześniej oddzielone, jedną ręką wlewam do śmietanki a drugą ręką mieszam trzepaczką.Wstawiam garnek na palnik do za gęstnienia się masy, cały czas mieszając.Nie gotować, bo się zważy.Odstawić z palnika, dodać w kawałkach masło, połączyć dobrze masę z masłem.Już nie wstawiać na palnik.Wlać zimną wodę do zlewu i schłodzić dobrze, ale jeszcze przez chwilę mieszać masę do częściowego schłodzenia żeby się nie zważyło.
    Twaróg wrzucić do wyższej miseczki, rozdrobnić widelcem, dodać schłodzoną masę i całość dobrze wymieszać robotem lub trzepaczką. Gdyby masa była lekko za ciepła i by się zaczęła masa z twarogiem warzyć to zaraz dołożyć z 1 lub 2 łyżki gęstej śmietany i połączyć, wtedy całość pięknie się uratuje i połączy.
    W całości masy BTW 135,5 ; 214 ; 37,5

    CZEKOLADA- wspaniały krem czekoladowy do różnych polew
    -100 ml .śmietanki 36%
    -100 g. masła
    -15 g, cukru waniliowego
    -1/2 paczki kakao tj.40g. Deco Moreno
    – 3 żółtka M
    Przy robieniu takiego kremu nie odchodzimy od kuchni, bo chwila nieuwagi i się zważy.
    Śmietankę wlać do garnka, dołożyć wanilię i kakao i mieszając zagotować.Zdjąć z ognia.Dołożyć pokrojone masło, ciągle mieszając wstawić na palnik , mieszać i doprowadzić tylko do wrzenia.Zdjąć z palnika.Dodać żółtka i ciągle mieszać jeszcze z 15 sek.Wlać wodę zimną do zlewu, wstawić garneczek i jeszcze ciągle przez chwilę mieszać do częściowego schłodzenia. Taki lekko ciepły jest wspaniały do polania na naleśniki lub inne desery, polewy na ciasto lub inne.
    Z takiego całkowitego za gęstnienia masy można mieć czekoladki. Wziąść łyżeczkę, moczyć w zimnej wodzie,nabierać masę tyle ile wejdzie na łyżeczkę i obtulać w wiórkach kokosowych.Pomysłów jest sporo.
    Całość BTW kremu czekoladowego 15,72 ; 140,44 ; 24,4

    Łącząc to wszystko to całość BTW wynosi 185,92 ; 376,70 ; 133,90

    Na naleśniki nakładamy masę twarogową, zwijamy i polewamy czekoladą.
    Można też położyć trochę owoców lub dżemu.Jako węglowodany dodatkowe.

    Jak naleśników wyszło 5 szt. , i nałożyliśmy wszystko ze składników , to
    – 1 naleśnik BTW 37,18 ; 75,34 ; 26,78
    1 ; 2,02 ; 0,72

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>