Spadać… mam ochotę

.

Jarosław Wocial 30.07.2017 r. pisze:

„Spadać… mam ochotę.

Wiecie Państwo dlaczego mam nieodpartą ochotę zmienić miejsce zamieszkania???
Nie jest to wynikiem takich czy innych rządów. Nie jest także problemem wprowadzanie „dobrej” czy jeszcze lepszej zmiany. Mam ochotę uciekać głównie z jednego powodu.

Czy zauważyliście moi drodzy, że w naszym kraju:
– strażacy nie gaszą pożarów – oni „walczą” z ogniem
– politycy nie robią reform – oni „walczą” z patologiami
– drwale nie wycinają drzew – „walczą” z kornikiem

Wszyscy w Polsce „walczą”… a mnie się marzy, żeby po prostu załatwiali sprawy. Małe i duże. Rozwiązywali problemy… a nie z nimi walczyli.
Póki walczą… chciałbym mieszkać tam gdzie nikt z niczym nie walczy.
Dziwne prawda???”

Źródło – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=698168620384880&id=100005752454160 .

.

Polecam komentarze pod ww linkiem.

.

One Response to Spadać… mam ochotę

  1. Jarosław Wocial 03.08.2017 r. pisze:

    „Jaskółki.
    Mój skromniutki, ostatni post spotkał się z nieoczekiwanie dużym odzewem. Ilość „polubień” znacznie przekroczyła normę pod moimi … zwykle raczej smutnymi i przykrymi a zapewne także kontrowersyjnymi tekstami, które staram się „osładzać” kpiną i drwiną.

    W sumie dziwne.

    Jest on wszak jakby preludium do strasznego stwierdzenia, że nasze „bohaterstwo”, „mesjanizm” i cholera wie co, opiera się na dołującej w końcu potrzebie posiadania wroga. Walczymy, ponieważ wrogiem dla nas jest wszystko: pożar, powódź i pioruny… ale także wszyscy obcy a gdy ich zabraknie…

    No cóż…

    Od bodaj 90 lat wciąż poszukujemy wrogów wśród własnych rodaków. Bereza, strajkujący robotnicy, ubeckie katownie, chłopi biorący ziemię z reformy rolnej – z odleglejszej przeszłości i całkiem nowi „komuniści i złodzieje”, „moherowe berety” czy ostatnie „zdradzieckie mordy” a nawet bliscy cyklistom „spacerowicze”.

    Dziś na szczęście jeszcze kule zastępuje tylko „jad”… choć nikt nie wie na jak długo.

    W tej radosnej twórczości tworzenia wrogów we własnym narodzie nie ma przodowników. Potępialiśmy z ochotą sami siebie, opluwając demokrację, sanację, „zaplutych karłów reakcji”, „utrwalaczy władzy ludowej”, „wichrzycieli” i ZOMO-wców. Po niespotykanym i nieznanym naszej tradycji okrągłym stole, będącym bodaj pierwszą udaną zmianą wrogów na przeciwników, norma wróciła wraz z krytyką PRL – dość udaną zresztą próbą eliminacji z życia politycznego i społecznego aktywnych jednostek i grup tamtego okresu.

    Dziś mamy do czynienia ze szczytową formą „walki” a przy okazji wykluczenia i… nikt nie jest bez winy. Wykluczający „komunistów” z PRL stronnicy Nowoczesnej PO ze zdziwieniem zobaczyli, że sami stali się wykluczanymi „komuchami” z III RP. Jutro zapewne dzisiejsi zwycięzcy ze zjednoczonej prawicy obudzą się w roli wykluczanych „komuchów”…

    Walka, walczyć, zwyciężać – wróg, wrogowie… i co.. powieszeni???
    W gronie moich znajomych – co jest moim wyjątkowym powodem do dumy, są wszyscy. Przedstawiciele wykluczających i wykluczanych.

    Nasze dyskusje wskazują, że jednak można… że trochę szacunku dla rozmówców i siebie i potrafimy się spierać bez chamstwa i złorzeczeń. Jest „Luzik” kierujący się podobnymi zasadami, tylko… jedna jaskółka nie czyni wiosny.
    Ile czasu i złej krwi potrzeba jeszcze… by przyleciały jaskółki???”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>