Posty owocowo – warzywne nie są najlepsze dla zdrowia

 

Dostałam mailem – Tomasz C. :

Posty owocowo – warzywne nie są najlepsze dla zdrowia

Wraz z upływem życia moje zdrowie powoli, ale systematycznie pogarszało się. Masa ciała wzrastała, najpierw nadwaga, potem otyłość. Wydawało mi się to wtedy normalne. Bo niby mało ruchu, wtedy praca za biurkiem. Około 2009 roku zaczęły się problemy skórne. Dermatolog stwierdził łuszczycę. Z początku nie wydawało się to problemem, przecież są jakieś kremy, maści, czy co. No właśnie nie. To co nie wydawało się problemem po pewnym czasie nim było. Maści, kremy z początku pomagały, ale po ich odstawieniu problem wracał. Później było tylko gorzej. Niczym nie mogłem zaleczyć ognisk łuszczycowych. Niby nie było ich wiele, ale w widocznych miejscach. Z biegiem czasu pojawiały się nowe. W pewnym momencie zdiagnozowano u mnie nadciśnienie. Niby nie dramatycznie wysokie, ale jednak. Stawy, dawniej zdrowe – zaczęły boleć. Wejście po schodach czasami bywało uciążliwe ze względu na ból kolana.

Późnym latem 2014 roku poczułem się bardzo źle. Niby grypa, zapalenie płuc. Jak nigdy nie mogłem wyzdrowieć. 3 tygodnie antybiotyków, leków wspomagających infekcje wirusowe, a tu poprawa prawie żadna. Zmęczenie takie, że po 11 godzinach snu i wypiciu 2-3 kaw na rozbudzenie nie mogłem usiąść, bo głowa opadała – zasypiałem na siedząco. Stawy zaczęły tak boleć, że nie potrafiłem się bezboleśnie wyprostować. Po paru miesiącach wykryto u mnie boreliozę.

W tym momencie zdecydowałem, że muszę coś zrobić ze swoim zdrowiem. Znajomy wegetarianin, niemal weganin polecił mi posty owocowo – warzywne, jako coś wzmacniającego organizm, uzdrawiającego z chorób. Spróbowałem – TO DZIAŁA – pomyślałem. Bo faktycznie, czułem się fantastycznie, nadciśnienie przeszło, stan skóry się poprawił, trochę kilogramów straciłem. Po zakończeniu postu poprawa nie trwała długo. Wszystko wróciło.

Zatem zacząłem stosować posty co jakiś czas. Zawsze było tak samo, poprawa, ale na krótko. Jedyne co przeszło, to borelioza. To podstępna choroba, lubi się ukryć, nawet na parę lat. Znam osoby z nawrotami boreliopost szzy. Może się ukryła.

Posty niby pomagały, ale TYLKO w trakcie ich stosowania, ogólnie było coraz gorzej. Ani się obejrzałem, a nadciśnienie wzrosło do 160/110, tętno 90-100. Stan skóry coraz gorszy, nogi, ręce, a na koniec powieki, twarz zajęte stanami zapalnymi. No i przytyłem, 118 kilogramów przy wzroście 191cm.

W tym stanie, na początku 2017 roku podjąłem decyzję. Przejdę najdłuższy post, jaki jest „zdrowy” – według tego co wyczytałem, czyli dla bardzo chorych osób 6 tygodni. Musi pomóc – tak wtedy myślałem.

W jego połowie już wiedziałem, że na skórę na pewno nie pomoże. Osłabłem strasznie, infekcje jakoś wyjątkowo zjadliwe się okazywały, do tego opadłem z sił. Po sześciu tygodniach byłem lżejszy o niemal 24 kilogramy, nadciśnienie przeszło, stan skóry tylko trochę lepszy. W tym czasie wiedziałem, że więcej raczej tego nie powtórzę, jeszcze poszcząc zacząłem szukać nowej ścieżki do zdrowia. Myślałem i wymyśliłem, że skoro organizm na poście jest zajęty metabolizmem tłuszczu, a białko jest brane ze zwyrodnień, później z mięśni (u mnie już tylko z mięśni), to gdybym dostarczył białko zwierzęce w pokarmie – powinienem tracić nadal na wadze, a zdrowie zachować. Później do diety mógłbym włączyć jakieś inne źródło energii, mógłby być tłuszcz, skoro na postach jest tłuszcz. Szukałem jak by „ugryźć” ten temat. No i trafiłem na temat żywienia optymalnego. Szybko pochłonąłem wszelkie dostępne opracowania na ten temat, wiedza ta przemawiała do mnie. Logiczna, zgodna z moim wcześniejszym rozumowaniem. Po najdłuższym, ostatnim poście celowo zrobiłem sobie przerwę od wszystkiego związanego z odżywianiem. Jadłem jak dawniej. Efekt piorunujący – w 2 tygodnie 4 kilogramy więcej, a problemy ze zdrowiem jeszcze nigdy nie nie wróciły tak szybko.

To co prędzej wydawało mi się ewentualną recepta na zdrowie, rozwinięte poprzez lekturę dostępnych opracowań dot. żywienia optymalnego potwierdziło się w 100%. Nadciśnienie szybko wróciło w ramy norm, tętno spadło do 60 uderzeń na minutę, stan skóry znacznie się poprawił – zmiany z prawie całego ciała ustąpiły, a w miejscach jeszcze zajętych łuszczycą jest dużo lepiej. Stawy przestały boleć. Wzrok się trochę poprawił. Infekcje można powiedzieć, że się mnie nie imają, od początku żywienia optymalnego zdarzyła się raptem chrypka (trwała 4 godziny) i jeden katar z kaszlem, 2-3 dni i po sprawie. Dobrze to rokuje z boreliozą, wyniki krwi mam takie, jakbym nigdy nie miał styczności z tą chorobą. Jestem pełen nadziei, że odżywiając się jak teraz nigdy już nie wróci. Waga po rozpoczęciu żywienia optymalnego najpierw szybko spadła do 88kg, jak gdy miałem 17 lat, po postach mięśni zapewne brakowało. Potem unormowała się w okolicach 91-92kg, zapewne tak jest prawidłowo przy moim poziomie aktywności. Szybko wypoczywam, dziennie wystarcza mi 4-6 godzin snu. Głodny nie bywam. No i faktycznie, jest tak jak miało być – zrobiłem się bardzo spokojny. Dobre odżywienie mózgu zdecydowanie poprawia pracę umysłu.

Był później jeszcze problem nietolerancji pokarmowych, nadmiaru białka w diecie, ale… To już temat na inną historię. Poznawanie własnego organizmu i czynienie mu jak najlepszych warunków bytowych to sprawa dla jakości życia najważniejsza. Dlatego też staram się cały czas pogłębiać swoją wiedzę na ten temat.

Tomasz C.”

.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>