W kwestii zaczadzenia

 

Piotr Pietucha 06.02.2018 r. o 23:52 napisał:

„W kwestii zaczadzenia.

Wydajemy miliardy na katechetów, ale nas nie stać na lepszy opał. Wszyscy trujemy się czadem z węglowego miału, bo mamy zaczadzone od dziecka umysły.
My, sobie, na własny koszt i własnym kosztem.

Demokracja ( nawet tak ułomna jak nasza ) gwarantuje zbiorowości autonomię w ustalaniu priorytetów. Zdrowie, fizyczne i duchowe, to fundament, o który nie potrafimy, nie chcemy należycie zadbać. Ta autodestrukcja narodowa się ciągle reprodukuje – wybieramy głupców, którzy decydują o tym, co dla nas najważniejsze. Tych najnowszych, przejętych sobą, swoim udziałem w bohaterskiej przeszłości, najbardziej przejmuje jakość pedicure na stopie zajętej gangreną.

Jako zbiorowość, robimy wszystko, by podtrzymywać dwa okrutne mity na temat ludzkości: bogata elita pozwoli sobie na każdy hedonistyczny idiotyzm( ,,po nas choćby potop „), a biednych nigdy nie stać na zdrowe i mądre życie !”

Źródło – https://www.facebook.com/piotr.pietucha/posts/10211583319960218 .

.

Polecam stronę Pana Piotra – https://www.facebook.com/piotr.pietucha .

.

14 Responses to W kwestii zaczadzenia

  1. OPTY pisze:

    Jak zaczadzono świat kłamstwami o Jedwabnem inny tego typu zdarzeniach

  2. OPTY pisze:

    Kwestię „zaczadzenia” świetnie wyjaśnia dr Ewa KUREK

    „Bajki historyczne , które ludziom do wierzenia się podaje…”
    https://www.youtube.com/watch?v=1JqvqOxlo9A
    dr Ewa Kurek: „O zbrodniach żydowskich mówić nie wolno. Ten kanon jest utrzymywany przez wieki”

  3. OPTY pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=Q8I-M9pal4M
    Respect Us „(…) i tylko nas jedno przenika do głębi…”

    Wiersz z komentarzy:

    Kamil D
    1 dzień temu

    „Żyd Mnie obraża,Ja Go nie mogę,
    Od razu staje się ksenofobem.
    Antysemitą albo rasistą,
    Choć tylko Flagę trzymam Ojczystą.
    Wróćmy do wojny i do Hitlera,
    Na dziesięć Żydów,Polak umiera.
    Ale dlaczego? Bo Was chowali,
    I własne życie tym narażli.
    A Ty w tej chwili razem z Niemcami,
    Właśnie nazywasz Nas Faszystami.
    Tak z tymi ludźmi i wielkiej skali,
    Co Was miliony wymordowali.
    Powiedz to babci,powiedz dziadkowi,
    Być może prawdę wtedy Ci powie.
    Kto był Faszystą – Czy to Polacy?
    I co to słowo naprawdę znaczy.
    To Wasza nacja tworzyła Kapo,
    W gettach,obozach niczym Gestapo.
    By tylko Sami wojnę przetrwali,
    To Własnych braci na śmierć wydali.
    Czemu akurat o tym nie mówisz?
    Kim było Kapo tym się nie chlubisz.
    Ale Ty z błotem mieszasz Polaka,
    Już widać Wasza natura taka.
    Bo Polak nigdy się nie poddawał,
    I nawet w Waszej obronie stawał.
    Walczył na frontach w całej Europie,
    A dziś Go właśnie Europa kopie.
    Poznałeś prawdę przez całą dobę,
    Choć jest mi przykro,Wybaczam Tobie.
    Na koniec powiem Ci prawdę taką:
    Być może żyjesz Dzięki Polakom…”

    A Jew insults me, I can not do it,
    It immediately becomes xenophobe.
    Anti-or-racist,
    However, I only keep the Flagship Native.
    Let’s go back to the war and Hitler,
    On the side of the Jews, the Pole dies.
    But why? Because they hid you,
    And they exposed their own lives.
    You in the night with the Germans,
    You just call us Fascists.
    So with the above and large scale,
    What has been said.
    Tell grandma, tell grandpa,
    Perhaps the truth will tell you that.
    Who was the Fascist – Are they Poles?
    I mean a lot to words.
    It was your nation that created Kapo,
    In ghettos, camps like the Gestapo.
    They survived only through the Sami,
    They released their own brothers to death.
    Why do not you just talk about it?
    Who was Kapo you do not boast about.
    But you will confuse the Pole with a blot,
    You can already see your nature like that.
    Because a Pole never gave up,
    And he stood in Your defense.
    He fought on the fronts all over Europe,
    And today, Europe is kicking him.
    You’ve got to know the truth around the clock,
    I am sorry, I forgive you.
    Finally, I will tell you the truth:
    Maybe you live thanks to Poles …

  4. OPTY pisze:

    Wnikliwy obserwator stosunków panujących na ziemiach polskich na przełomie wieku XIX i XX, pozytywista Bolesław Prus, tak ujął tę sprawę w „Kronikach”:

    „Stosunek niektórych grup żydowskich do Polaków jest nie tylko niegodziwy, ale wprost – nieprzyzwoity. Prawie w tej samej chwili, kiedy liberałowie żydowscy drwiącym tonem w imię rycerskości żądają od Polaków, aby głosowali za zupełnym równouprawnieniem Żydów w radach miejskich, w tej samej chwili ” litwacy” odgrywają rolę rusyfikatorów u nas, nawet obrażają nas, a Żydzi poznańscy wręcz głoszą, że zawsze walczyli przeciw Polakom w interesie Niemców (…). No i naturalnie upominają się o łapówkę. Dla zupełności tego ohydnego obrazu niektóre partie czy grupy Żydów nie cofają się przed pogróżkami, a nawet czynami. Polskim sklepom kooperatywnym Żydzi nie chcą wynajmować mieszkań w swoich domach; młynarze-Żydzi roszczą pretensje wyłącznego prawa dzierżawienia wszystkich młynów w kraju (…) Żydzi prawowierni u nas znają tylko jedną formę uspołecznienia: swoją narodowość; lekceważązaś prawa jednostki (choćby co do przechodzenia na inne wyznanie, lekceważą sąsiadów i używając łagodnego wyrazu nie tolerują cywilizacji. Takie stanowisko nie ma przyszłości (…)” (B. Prus, „Kroniki”, t. XX).

    Nieco dalej Prus ocenia sytuację Żydów w Królestwie:

    „Wracam teraz do Żydów nieprzejednanych. Narzekają oni na upośledzenie. To prawda, są oni upośledzeni – w państwie, ale nie wobec nas, Polaków. Wobec nas posiadają oni przywileje, o których ciągle się zapomina:

    1) mają swój samorząd gminny, do którego nigdy nie mieszał się żaden Polak;

    2) posiadali i posiadają mnóstwo, ale to mnóstwo stowarzyszeń ekonomicznych, filantropijnych i oświatowych;

    3) prawie każdy Żyd umie czytać, pisać i rachować dzięki szkólkom elementarnym, które Żydzi w swoim języku mają, a jakich nam mieć nie wolno;

    4) w razie konkurencji z chrześcijanami nie robią sobie ceremonii, to jest, nie dopuszczają do współzawodnictwa, bojkotują, doprowadzają do bankructwa i jeszcze wniebogłosy narzekają na ucisk!

    Innymi słowy, w wyścigu o dobrobyt, dzięki zakazom, które spadły na nas, a nie dotyczyły ich, Żydzi mają i mieli ogromną przewagę. Toteż już dziś prawie cały handel, cale płynne bogactwo narodu znajduje się w ich rękach”

  5. OPTY pisze:

    https://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2014/01/22/wspolodpowiedzialnosc-zydow-za-holocaust/
    WSPÓŁPRACA ŻYDÓW z NIEMCAMI i POMOC udzielona NAZISTOM „W UNICESTWIENIU WŁASNEGO NARODU STANOWI NAJCZARNIEJSZY ROZDZIAŁ CAŁEJ TEJ PONUREJ HISTORII”

    *****

    Prasa zachodnia doniosła w tym tygodniu, że zapowiadany na jesieni br. proces sądowy o zbrodnie wojenne przeciw John Demjaniukowi, rozpocznie się za trzy tygodnie, tj. przy końcu października. Demjaniuk jest oskarżony za udział w zapędzeniu 29 000 Żydów do komór gazowych w Sobiborze, niemieckim obozie zagłady we wschodniej Polsce, gdzie pełnił funkcję wartownika. Według wcześniejszych zapowiedzi, śledztwo przeciw Demjaniukowi i proces sądowy ma rzucić światło na rolę wspólników i współpracowników bandy nazistowskiej w systemie zagłady Żydów. Według wstępnych obliczeń rozmaitych ekspertów, głównie niemieckich i żydowskich, w eksterminacji Żydów brało udział około 200 000 nie Niemców, czyli ludzi innej narodowości, niż niemieckiej. Wśród tych innych narodowości wymienieni są „polscy chłopi”, czyli Polacy. Natomiast całkowicie pominięci zostali Żydzi. Poniższy artykuł, który wcześniej ukazał się na portalu „KWORUM”, ma na celu uzupełnienie tej luki informacyjnej

    Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski holocaust praktycznie nie istniał w mediach przed 1967 rokiem. Rodzić zaczął się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko arabskiej. Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów. Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”. Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu.

    Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu.

    Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa Śląska w stosunku do Niemiec przedwojennych.)

    Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji: „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów.” – pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

    „Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S.Nowicki, jak wyżej, str. 12)

    W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

    „Stosunek naszego rządu – pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku – do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.

    Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności następującej treści:

    My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona”.

    (Za S.Nowicki, str. 13).

    Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji.

    Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych.

    Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik.

    Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych.

    Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego.

    Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat jest obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenrat”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

    Wspomniany wcześniej S.Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” – cytuję:

    „A czy nie było policjantów żydowskich w gettcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

    Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Żydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach. Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej-Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą „Wolność”. Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw.

    Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów. „Wielkopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie – pisał dr. Szymon Datner – która się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta”.

    Historyk żydowski, B.Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Zydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: „Tylko 10 000 żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem… Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży… Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową… Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili…”

    „Niemcy doprowadziły do tego – pisał Marek Edelman – że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta… Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

    Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę?

    Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?” Tyle na razie Stefan Nowicki. Jeszcze do jego pracy powrócę.

    W książce pt. „Auschwitz, the nazis & the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Żydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

    O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

    Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” – wołał. „Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” – mówi Lucille E. I dodaje – „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

    Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Żadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. „Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił – i dodaje przy tym: „Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rozejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

    Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że – cytuję

    „Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.

    Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie… Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny… Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia… Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21).

    Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:

    „Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Żydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie warszawskim.

    „Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: „Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań… Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych… Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”. Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym – pisze Czerniakow – niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta”. Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

    Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Żydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz załącznik „The holocaust Kingdom”)”.

    „The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S.Nowicki, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A.Donata dowiadujemy się, że:

    „Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu,dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.

    Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

    Sredniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski – przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

    W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

    Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy” z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej… czarował szczególnie intelektualistów żydowskich… chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju Mesjasza. Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie. W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost – Skąd przyszedłeś?

    Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział – Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

    I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż ulica Sienna i Plac Grzybowski pozostały wewnątrz getta. Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka kaszy na głowę.

    Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamienic na ul. Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę ambulansową, która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

    Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

    Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

    Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

    Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Zydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. – Wówczas – obiecywał – uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności.

    W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha – Moryc Kon i Zelig Heller – utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”.

    Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (…).

    W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję” z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec.” To tyle z relacji Zyda A. Donata.

    Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim. Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polskobrzmiące. Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali). Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego G.Z. Informacji Wojskowej. Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia.

    Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Żydzi. O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie.

    Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy plakaty z instrukcją:

    „Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”. Niemieckie Sonderkomando 4 A , które liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Żydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem. Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Żydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998).

    W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszczania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny. Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Żydów w całym kraju i wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Żydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Żydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Żydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny.

    W związku z ekstradycją w maju b.r. Iwana Demjaniuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 000 ludzi. Obozu strzegło 30 SSmanów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demjaniukowi ma posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Żydów. Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000.

    Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych?

    Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów.

    Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach żydowskich i filosemickich). Książka ta, pt. „Eichmann w Jerozolimie” zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się rola Żydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu. Współpraca Żydów z Niemcami i pomoc udzielona nazistom „w unicestwieniu własnego narodu stanowi najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii” – pisze H.Arendt. Twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi. Autorka powołuje się na dane różnych badaczy, według których – gdyby nie było tak ogromnego zaangażowania się Żydów, zwłaszcza w Judenratach, we współpracę z mordercami, „z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej połowa”.

    Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) obiegu. Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne.

    W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej ofiar żydowskich w wyniku współpracy z Niemcami – Ukraińcy, Łotysze, Litwini, Polacy, czy Żydzi?
    (To pytanie skierowane jest do cynicznych oszczerców typu Jana T.Grossa (USA), Aliny Całej z Żydowskiego Inst. Historycznego (Polska) i do głupich, wrzaskliwych Żydów amerykańskich, hochsztaplerów, mających chorobliwe pretensje do reprezentowania Żydów na całym świecie i do odgrywania roli ich jedynych spadkobierców).

    8 październik 2009 Władysław Gauza

  6. OPTY pisze:

    https://passent.blog.polityka.pl/2018/03/02/kto-wypije-to-piwo/#comments
    Levar
    3 marca o godz. 12:07
    Znalezione w sieci.
    (i z pewnoscia pomocne w zrozumieniz pewnych problemow):
    „Rzetelna dyskusja na temat historii jest obu stronom bardzo potrzebna, pod warunkiem że wyjdzie poza dotychczasowy, zakłamany schemat, a oba narody traktować się w niej będzie w taki sam sposób. Polacy powinni z pokorą przyjmować prawdę o niegodziwościach popełnianych przez swoich rodaków jeśli faktycznie miały miejsce i to samo powinno dotyczyć Żydów. Przejrzenie się w lustrze opinii drugiej strony sporu może być pożyteczne dla obu nacji, o ile będzie oparte na prawdzie (a więc rzetelnie udokumentowane) i życzliwości, szczere i pozbawione obłudy. Dlatego warto kontynuować cykl o żydowskim współudziale w zagładzie.
    Niesprawiedliwe oskarżenie Polski o systemowe współsprawstwo w holocauście, o którym mówił Benjamin Netanjahu, a którym Polska jako państwo się nie splamiła, odwraca niestety uwagę od bolesnego faktu systemowej współpracy żydowskich elit z Niemcami, co Hannah Arendt określiła jako rolę przywódców żydowskich w unicestwieniu własnego narodu, a Emanuel Ringelblum jako dopomożenie okupantowi przy wymordowaniu Żydów. Współpraca ta wynikała z odcięcia się od państwa polskiego w ogóle, a od jego podziemnej postaci w szczególności i została podjęta już na samym początku okupacji, kiedy eksterminacyjne działania Niemców dotyczyły przede wszystkim Polaków. Było to z kolei konsekwencją ogólnego wyobcowania Żydów, których znaczna część żyła osobnym życiem niewiele mając wspólnego i nie identyfikując się z państwem polskim. Pisze o tym znakomita badaczka relacji polsko-żydowskich Ewa Kurek w swoich książkach, takich jak Poza granicą Solidarności czy Polacy i Żydzi: problemy z historią.
    Podaje ona wiele wymownych przykładów odcięcia się Żydów od spraw polskich, które stało się podstawą tragicznie chybionej kalkulacji politycznej nastawionej na wykorzystanie klęski Polski do utworzenia na jej terenie „samodzielnych autonomii żydowskich”, których Żydom nie chciała dać Druga Rzeczpospolita. W 1920 r. utworzenia takich autonomii domagał się w Komisji Konstytucyjnej Sejmu poseł Izaak Grünbaum w imieniu Związku Posłów Narodowości Żydowskiej proponując wpisanie do Konstytucji artykułu 113 w brzmieniu:
    Ziemie Rzeczpospolitej, zamieszkałe w przeważającej większości przez narodowości niepolskie, stanowić będą autonomiczne prowincje, które otrzymają osobne przedstawicielstwo ustawodawcze… Osobne ustawy określą kompetencje tych ciał ustawodawczych oraz stosunek prowincji autonomicznych do Państwa.
    Okupacja niemiecka stała się dla Żydów okazją do stworzenia takich samodzielnych autonomii. Wyjaśnia to postawę Adama Czerniakowa, senatora RP i radnego Warszawy, który został czasie obrony miasta przed Niemcami mianowany przez Prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego na prezesa Zarządu Gminy Żydowskiej w Warszawie. Nie włączył się on czynnie do obrony miasta, a potem ignorował zachęty do współpracy z władzami państwa polskiego – jawnymi, a potem podziemnymi. Od samego początku okupacji podjął natomiast ścisłą współpracę z Niemcami przy opracowywaniu zasad funkcjonowania odrębnej żydowskiej enklawy w Warszawie. Mamy otrzymać Selbständige Autonomie [samodzielną autonomię] – pisał w swoim dzienniku, z którego wynika również, że w początkowym okresie okupacji codziennie odwiedzał siedzibę SS prowadząc rozmowy w tej sprawie.
    Ślad tych żydowskich dążeń i wychodzenia im naprzeciw przez Niemców znajdujemy w Kronice getta warszawskiego Emanuela Ringelbluma:
    … Frank bądź Leist [odpowiednio – gubernator Generalnej Guberni i okupacyjny starosta warszawski] powiedział, że nie jest w stanie wprowadzić tego wszystkiego, co Żydzi wykoncypują (utworzenie getta, itd.) Inni powiadają, że tamci wprowadzają w życie to co [sami] Żydzi wymyślą
    Odpowiednik Czerniakowa w Łodzi, Chaim Rumkowski, swoją część miasta nazywał nie autonomią, a żydowskim państwem. Ringelblum pisał o nim tak:
    … przyjechał z Łodzi Rumkowski, nazywają go tam królem Chaimem […] Jest tam państwo żydowskie z 400 policjantami i 3 więzieniami. Ma on ministerstwo spraw zagranicznych i wszystkie inne ministerstwa. Rumkowski przechwalał się z satysfakcją: zobaczycie, za rok, za dwa będę miał najlepsze getto w Polsce.
    Mimo okrutnej okupacyjnej rzeczywistości, w początkowej fazie funkcjonowania getta, zanim Niemcy przystąpili do eksterminacji, Żydzi dostrzegali zalety tej autonomii vel osobnej państwowości. Odnotowywał to Ringelblum:
    Obrazki w tramwaju. Żyd w czapce z daszkiem i czerwoną chustą na szyi odpowiada kobiecie żydowskiej, zwracającej się do niego po polsku: „W żydowskim tramwaju mówi się po żydowsku”. Inny odzywa się: „A po hebrajsku?” „Po hebrajsku także”. Stary Żyd wysiada z tramwaju i mówi wszystkim: „Żydzi, szczęśliwego roku!” Słowem, ludzie czują się swojsko. Jest tylko trochę za ciasno. […] Obcokrajowiec bez opaski chciał wsiąść do tramwaju żydowskiego, ale konduktor nie wpuścił go.
    Antoni Marianowicz tak opisywał pierwsze miesiące getta:
    Wszyscy urządzili się zupełnie nieźle. Panowała atmosfera odprężenia… Optymiści tryumfowali. Nawet kiedy 15 listopada [1940 r.] nastąpiło faktyczne zamknięcie getta, nie przejęliśmy się tym zbytnio. Perspektywa odcięcia od świata stwarzała, z drugiej strony, iluzję odizolowania się od zagrożeń ze strony Niemców. Nie brakowało głosów, że tu, intra muros, uda się nam spokojnie przetrwać wojnę.
    Henryk Makower, autor Pamiętnika z Getta warszawskiego pisał: Mieliśmy więc właściwie powód do radości, bo [Niemcy] nam dali takie duże i ładne getto w śródmieściu.
    W 1940 r. Adam Czerniakow pisał w swoim dzienniku, że mury są po to, żeby Żydów bronić przed ekscesami, w związku z czym planuje się opracowanie obrony obszaru ghetta. Miał na myśli ekscesy ze strony Polaków. Trudno o większą pomyłkę, skoro w planach Niemców wciągnięcie Żydów do współpracy było zasadniczym założeniem koncepcji „ostatecznego rozwiązania”:
    Pierwszym założeniem prowadzącym do ostatecznego celu jest koncentracja Żydów z prowincji w większych miastach. […] – głosił telefonogram szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinharda Heydricha – W każdej gminie żydowskiej należy ustanowić Żydowską Radę Starszych […] Radę należy obarczyć pełną odpowiedzialnością […] za dokładne i terminowe wykonanie wszelkich wydanych lub wydawanych poleceń.
    W ten sposób wyjście Niemców naprzeciw żydowskim aspiracjom stało się podstępem wciągającym Żydów w pułapkę. Najpierw, w odizolowanych i przeludnionych gettach masowo umierali z głodu najbiedniejsi i chorzy pozbawieni opieki medycznej. Z chwilą przystąpienia Niemców do „ostatecznego rozwiązania” pozostali stanowili zgromadzoną w jednym miejscu masą ludzką gotową do przerobu w „fabrykach śmierci”. Judenraty zaś i podległe im instytucje z żydowską policją na czele okazały się gotową kolaboracyjną maszynerią pobierającą tę ludzką masę z gett, dostarczającą je na kolejową bocznicę i pakującą do wagonów.
    Myślę, że sami Żydzi powinni odpowiedzieć sobie na pytanie, czy i na ile strach usprawiedliwiał współudział w nadzorowaniu i bezpośrednie uczestnictwo w taj machinie śmierci, zwłaszcza kiedy stało się jasne, że służy ona zagładzie całego narodu. Pytanie to zadał sam Ringelblum:
    Dlaczego nie przeciwstawiono się, kiedy rozpoczęli deportację 300 000 Żydów z Warszawy? Dlaczego dali się prowadzić jak owce na rzeź? Dlaczego przyszło to wrogowi tak łatwo, tak gładko? Dlaczego oprawcy nie ponieśli ani jednej bodaj ofiary? Dlaczego 50 esesmanów (inni powiadają, że nawet mniej) przy pomocy oddziału około 200 Ukraińców i tyluż Łotyszów mogło dokonać tego tak gładko?
    Niezależnie od moralnych rozrachunków, które musiałyby uwzględniać indywidualne okoliczności, niezmiernie ważne jest (dla Żydów przede wszystkim) pytanie o odpowiedzialność polityczną. Czy źródłem owej łatwości dokonania zagłady nie był zasadniczy błąd popełniony przez Adama Czerniakowa polegający na postawieniu na pełną współpracę z Niemcami i zerwaniu lojalności wobec Polski? Lojalności wobec jedynego państwa (niech mnie historycy poprawią jeśli się mylę), które w warunkach niemieckiej okupacji pozostało w pełni lojalne wobec swoich obywateli narodowości żydowskiej.
    Dokonanie zagłady trzech milionów Żydów było gigantycznym przedsięwzięciem logistycznym i bez wciągnięcia do współpracy w jego wykonaniu tysięcy żydowskich pomocników nie mogłoby zostać przeprowadzone tak skutecznie. Czy nie jest więc uzasadniona hipoteza, że współpraca z Polskim Państwem Podziemiem na poziomie Judenratów, utrudnienie i spowolnienie koncentracji Żydów i tworzenia gett, zorganizowany opór, wcześniej wzniecone powstanie i masowa ucieczka sprawiłyby, że masowe mordowanie nie przyszłoby wrogowi tak łatwo? Czy nie należy sądzić, że machina zagłady pracowałaby wtedy wolniej, bardziej chaotycznie, mniej skutecznie, z mniejszą wydajnością, wymagałyby zaangażowania większych sił niemieckich i w rezultacie przyniosłaby mniej ofiar?
    Oczywiście każdy z narodów ma inną perspektywę. Polacy z niechęcią patrzyli i patrzą na odcięcie się Żydów od państwa polskiego w godzinie nieszczęścia. Żydzi widzieli Polskę jedynie jako dłuższy przystanek w swojej wędrówce po świecie podczas wygnania, epizod w liczącej blisko 4 tysiące lat historii. Czy jednak zerwanie solidarności z państwem polskim nie było błędem także z perspektywy dbałości o interes samych Żydów?
    23 września 1939 r. Adam Czerniakow zapisał w swoim dzienniku:
    zostałem nominowany przez prezydenta Starzyńskiego prezesem Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Historyczna rola w oblężonym mieście. Postaram się jej podołać.
    Czy podołał? Adam Czerniakow dostrzegł oblężenie Warszawy, ale ani ono, ani klęska Polski nie była dla niego żydowską sprawą i dlatego postawił na współpracę z Niemcami. Za jego przykładem tak samo postąpiły wszystkie żydowskie społeczności w Polsce. Z perspektywy tego co potem nastąpiło, można do tej decyzji odnieść znana słowa Talleyranda – to gorzej niż zbrodnia, to błąd. Ciekawe, czy Żydzi zgodzili by się z taką opinią? Czy ich powtarzające się ataki na Polskę i Polaków nie są odreagowywaniem własnego narodowego poczucia winy?”

  7. Radosław Czarnecki 04.03.2018 r. napisał:

    „Obserwacja Polaków i Polski (czasy II RP, lata 30-te XX wieku) przez literata i publicystę francuskiego i jego refleksje po powrocie nad Sekwanę ([za]: W.Studnicki >PISMA WYBRANE< tom. II s. 104) „W duszach polskich nie ma miejsca ani dla rozpaczy , ani dla protestów gwałtownych, ani dla satanizmu na modłę rosyjską; gdy toczy się walka o prawdę, nikt nie oświadcza się za nią i nikt przeciw niej; pustka zupełna i nicość, obrzydliwa podłość, ubrana w gesty brutalne wobec słabych, w gesty służalcze wobec silnych. A wówczas, co za słodycz. Albo, co za tępe okrucieństwo. O, nie na próżno byli Polacy niewolnikami. Niepotrzebnie zwolniono ich z łańcuchów, ale ślady wytarte przez te łańcuchy pozostawiły niezatarte ślady…jeżeli jest w tym kraju jakiś człowiek w pełnym znaczeniu tego wyrazu, to musi odczuwać ból ogromny, budząc się każdego poranka wśród rasy żywych trupów ze świadomością, że w obliczu obojętnej natury otacza go naród ludzi, którzy sami zarażeni rozkładem, niszczą zarodki prawdziwego życia”. Memento dla czasów dzisiejszych." Źródło - https://www.facebook.com/radoslaw.czarnecki1/posts/10208674926790391?pnref=story.unseen-section .

  8. OPTY pisze:

    https://www.odkrywamyzakryte.com/wezwanie-czerwiec-2018/

    „Wezwanie czerwiec 2018 o kryptonimie „Działanie A” to akcja wzywająca każdego z nas, każdą jednostkę, każdego pojedynczego człowieka, każdego Polaka dbającego o dobro swojej rodziny do wzięcia odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za cały naród. To, co obecnie dzieje się w Polsce, to jak system próbuje nas zniewolić, to jak odbiera się nam naszą wolność – staje się coraz bardziej widoczne, wręcz obezwładnia nas na każdym kroku. Jeśli jednak wspólnie zjednoczymy siły, razem możemy zatrzymać machinę zniewolenia.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>