WIEDZA I PRAWDA, A POGLĄDY

.

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

WIEDZA I PRAWDA, A POGLĄDY (cz. I)

Ciechocinek, 21.01.2005 r.

Szanowni Państwo,
Przy przeglądaniu swojego archiwum znalazłem mój artykuł pt: „Poglądy, wiedza, prawda – wzajemne związki” z 30 października 1985 roku. Ponieważ moja wypowiedź jest nadal aktualna i warta przemyśleń przeczytam Państwu to, co napisałem na ten temat:

W „Polityce” Krzysztof Teodor Toeplitz zamieścił wypowiedź, której fragmenty przedrukowało „Życie Warszawy”. Cała wypowiedź, a w szczególności jej fragment, wymagają odpowiedzi, ponieważ może być i tak, że rozumowanie autora jest fałszywe, a zatem w skutkach szkodliwe.

Moje kategoryczne sformułowania, może niepoważne, a dla niektórych mogą wydać się wręcz głupie, ale czy pozostanie takim po przeczytaniu do końca tej wypowiedzi? Czy nie zmusi do refleksji, do zastanowienia się, że może być, iż „prawdy” uznawane powszechnie za najbardziej oczywiste i niepodważalne, wcale takimi być nie muszą i nie są.

Krzysztof Teodor Toeplitz:

Czy jest normalne, że w społeczeństwie tak różnorodnym, jak nasze, występują rozmaite zapatrywania na kwestie społeczne, polityczne, a nawet ustrojowe?

Oczywiście, że tak i nie wyobrażam sobie, aby to normalnych można było zakwestionować w ramach jakiejkolwiek normalizacji.”

Jeden z wybitnych filozofów stwierdził, że „Wielu rzeczy robić nie wolno, ale ostatecznie można, byle cel był wzniosły.” Mając na względzie właśnie taki wzniosły cel, jakim jest szeroko pojęte dobro narodu polskiego i ogólnie dobro całego rodzaju ludzkiego, twierdzę, że nie tylko można, ale koniecznie trzeba zakwestionować tę „normalność’ w ramach normalizacji, która nazywa się normalizacją rozumu. Powszechnie uważa się, że rozmaitość poglądów, czy rozmaitość zapatrywań, występująca wśród współczesnych ludzi jest zjawiskiem normalnym, pożądanym, zdrowym, że jest gwarancją szeroko pojętej demokratyzacji życia. A pełna demokracja ma być najlepszym lekarstwem na wszelkie bolączki, trapiące rodzaj ludzki. Są to mniemania równie niebezpieczne, jak i fałszywe, a skutki są dla ludzkości, jak dotąd, fatalne.

Nie zawsze większość ma rację, a z zasady – zawsze większość nie ma racji.

Sokrates twierdził, że „Wiedza powinna rozstrzygać, a nie ilość, jeśli rozstrzygnięcie ma być dobre”. O wszelkich zgromadzeniach publicznych, o wszelkich naradach, (czyli można powiedzieć: sejmach, senatach) mówił: „Gdyby tak szerokie koła mogły powodować największe dobro, jak i największe zło, dobrze by to było. Ale one ani jednego, ani drugiego nie potrafią. Ani mądrym człowieka nie zrobią, ani głupim. Ot, robią to, co im się trafi.”

Naiwnością jest sądzić, że mogą im się trafić tylko rzeczy dobre. Naszemu narodowi nic nie jest tak bardzo potrzebne, jak rozstrzygnięcia dobre. A dobre rozstrzygnięcia może zapewnić tylko wiedza, a nigdy ilość. A wiedza, to jest to, co się wie na pewno i to bez żadnych wątpliwości, co zawsze można udowodnić w rozumnie zaplanowanym doświadczeniu. Wiedza, czyli to, co się wie, jest jedna i niepodzielna. Wyklucza ona zupełnie istnienie poglądów i rozmaitość zapatrywań, wyklucza w ogóle możliwość istnienia poglądów. „W sądach czystego rozumu mniemać nie wolno z goła.” – uczył wielki filozof z Królewca Emanuel Kant. Według Platona: „Prawda – jest to zgodność rzeczy z naszą o nich wiedzą.”. „Każda prawda musi się zgadzać z wszystkimi innymi prawdami.” – według Kanta. Znajomość, że zgodność rzeczy z naszą o nich wiedzą, czyli prawda, może być tylko jedna i niepodzielna, bowiem musi się zgadzać ze wszystkimi innymi prawdami.

Rozmaitość poglądów, czy zapatrywań, może jedynie dotyczyć wiary,

ale nie może dotyczyć wiedzy.

Jeśli np. w nauce występuje różnorodność poglądów, czy zapatrywań na jakiekolwiek kwestie, oznacza to zawsze, że taka nauka jest nauką tylko z nazwy, że nie ma ona nic wspólnego z wiedzą, czyli z prawdą – czyli jest fałszywa. Fałszywa nauka nie jest wiedzą, ani prawdą, a zatem proponowane przez nią działania z zasady nie mogą być rozstrzygnięciami dobrymi.

Niektórzy wybitni ludzie w przeszłości właśnie w różnorodności zapatrywań i poglądów widzieli przyczynę wszelkiego zła i wszelkich nieszczęść, trapiących rodzaj ludzki. i Ale byli i inni, może to właśnie oni mieli rację, może im było dane zbliżyć się do wiedzy równoznacznej z prawdą?

Kołłątaj twierdził, że „Wszelkie zło pochodzi z odosobnienia wyobrażeń.” – a „odosobnienie wyobrażeń” – to są właśnie poglądy.

Jeśli to właśnie rozmaitość zapatrywań jest przyczyną wszelkiego zła, to czy wolno jest ludziom szukającym dobrych rozstrzygnięć nie zakwestionować, w ramach normalizacji rozumnej, prawa do rozmaitości zapatrywań?

i To, co już Państwu mówiłem, co mówił na ten temat Sokrates, to już nie będę powtarzał.”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=507 .

.

„WIEDZA I PRAWDA, A POGLĄDY (cz. II)

Czy Kołłątaj się mylił? Może tak, może nie. Trzeba to wiedzieć na pewno lub powstrzymać się od wszelkiego sądzenia. Ponieważ wiem to na pewno, że się nie mylił – czytam dalej.

Jeden z najsprawniejszych umysłów w pisanej historii ludzkości – Stanisław Staszic również wiedział, że rozmaitość poglądów, czy zapatrywań, jest największym nieszczęściem, trapiącym rodzaj ludzki. Pisał tak: „Poglądy, czyli oddzielność w wyobrażeniu zewnętrznego jestwa będzie najszkodliwszą ludziom i będzie nierównie dłużej trapić rodzaj ludzki, aniżeli oddzielność własności.” A co będzie, jeśli Kołłątaj i Staszic mają rację? Może właśnie oni wiedzieli, może oni dysponowali wiedzą równoznaczną z prawdą? Jeżeli właśnie oni uważali rozmaitość poglądów, czy zapatrywań, za przyczynę wszelkiego zła, za coś dla ludzi najbardziej szkodliwego, co ma trapić rodzaj ludzki nawet po zniesieniu oddzielności własności, to czy wolno ludziom poszukującym wiedzy, prawdy i dobrych rozstrzygnięć, opartych tylko na wiedzy, nie kwestionować prawa do rozmaitości zapatrywań, czy poglądów?

Według Platona „Mądrość – jest to wiedza dotycząca tego, co niezmienne, wiedza dotycząca tego, co odwieczne, wiedza, która bada przyczyny rzeczy.” Prościej (moja definicja):

Mądrość, jest to znajomość przyczyn rzeczy.

Jeśli zna się przyczyny rzeczy – można je usuwać zgodnie z potrzebami. Wtedy jest działanie bez poglądów, bez wiary, tylko z wiedzą. W całej pisanej historii ludzkości można znaleźć niewielu ludzi, którzy znali przyczynę najważniejszych dla ludzi rzeczy. Jednym z nich był Mojżesz, drugim był Staszic, bowiem tylko oni umieli potwierdzić w rozumie w zaprogramowanym doświadczeniu na ludziach swoją znajomość rzeczy i znajomość przyczyn rzeczy dla ludzi najważniejszych. Zarówno Mojżesz, jak i Staszic, czy Kołłątaj – znali przyczynę wyższą wszystkich nieszczęść, trapiących ludzi. Zgodnie z wiedzą, równoznaczną z prawdą, co zawsze można sprawdzić w doświadczeniu, różnorodność poglądów i zapatrywań jest rzeczywistą i jedyną przyczyną wyższą, (ale nie najwyższą), wszystkich nieszczęść trapiących ludzi.

Różnorodność poglądów i zapatrywań jest dla ludzkości znacznie bardziej szkodliwą, niż alkohol dla pijaka, czy narkotyki dla narkomana, bowiem nieszczęścia spadające na ludzi za przyczyną poglądów (czy zapatrywań) są daleko większe od spowodowanych alkoholem, czy narkotykami.

Różnorodność poglądów jest przyczyną wszystkich chorób, wszystkich przestępstw, jest przyczyną alkoholizmu, narkomanii, przyczyną perspektywy gwiezdnych wojen i wszelkich wojen, jest przyczyną podziału, jednego przecież gatunku na tak liczne państwa i narody. Jest przyczyną tego, że ludzie dotychczas nie mają nawet jednego wspólnego języka i jednej wspólnej ojczyzny – Ziemi.

Jak dotąd, z przyczyn biologicznych nie jest możliwe, by ludzie potrafili skorzystać z wiedzy zgromadzonej przez Mojżesza, czy Staszica. Ale krokiem siedmiomilowym na drodze, którą przejść trzeba koniecznie, by trafić do „królestwa rozumu” byłoby przynajmniej uświadomienie sobie, że może być i tak, że właśnie rozmaitość poglądów i wyobrażeń, jest największą przeszkodą na drodze ludzkości do znalezienia rozstrzygnięć dobrych, które mogą być, i muszą być, oparte jedynie na wiedzy, i tylko na wiedzy.

Zatem odpowiedź na pytanie: Czy jest normalne, że w społeczeństwie występuje rozmaitość zapatrywań i poglądów? – może być tylko jedna: Nie jest to ani zdrowe, ani naturalne, ani mądre.

Jest to najcięższa choroba ludzkości. A tę normalność nie tylko można, ale i bezwzględnie trzeba zakwestionować w ramach normalizacji rozumnej, opartej na wiedzy, czyli opartej na prawdzie.

Gdyby ludzie nie mieli poglądów, wiary, przekonań, zapatrywań, a w ich miejsce dysponowali wiedzą – znaliby przyczyny nie tylko wszystkich chorób, ale i wszelkiego zła. Gdyby znali te przyczyny, umieliby nie tylko zachować swe zdrowie, ale i umieliby wyeliminować wszelkie zło ze swego życia.

Ponieważ nie umieją ani jednego, ani drugiego – oznacza to, że nie dysponują wiedzą i nie dysponują mądrością, a prawda jest, i na razie musi być dla nich rzeczą niedostępną.

Nie oznacza to wcale, że tak być musi. Może być zupełnie inaczej, ale to „inaczej” – musi być bez poglądów, sądów, zapatrywań, przypuszczeń, czy mniemań. Musi być z wiedzą, która to wiedza (i tylko ona) powinna rozstrzygać, jeśli rozstrzygnięcie ma być dobre.

Z tego, co dotychczas napisałem, uważny Czytelnik powinien wyciągnąć następujący wniosek:

Jeśli rzeczywiście może być tak, że różnorodność poglądów i zapatrywań, czy odosobnienie wyobrażeń, czy oddzielność w wyobrażeniu zewnętrznego jestwa – są przyczyną wszystkich nieszczęść trapiących ludzi, to wystarczy znaleźć ich przyczynę wyższą, usunąć tę przyczynę, a problem zostanie rozwiązany. Będzie to wniosek słuszny.

Jan Kwaśniewski

P.S. Oczywiście „Polityka” nie wydrukowała tego mojego artykułu, jak wielu innych, ponieważ zajmowała się polityką, a nie ludźmi. Dziękuję Państwu za uwagę.”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=509 .

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>