Mity współczesnej dietetyki

.

Otrzymałam mailem – Regina Ciereszko:

.

„Zanim przejdę do sedna tematu chciałabym wyjaśnić pokrótce dwa główne terminy występujące w powyższym tytule ? mianowicie pojęcie „mit” i „dietetyka”.

Czym właściwie jest mit? Z pewnością wszyscy często spotykamy się z tym terminem, ale nie bardzo zastanawiamy się nad jego znaczeniem.. Mit na ogół kojarzy się nam z czymś wyimaginowanym, baśniowym, albo z pojęciem z zamierzchłych czasów. Czy pokrywa się to z prawdą? Dalsze pytania, które się tutaj nasuwają to: czy mity przekazywane są jako fakty? Czy istnieją nadal – we współczesnych czasach? Czy powstają nowe?

Wg Huberta Czachowskiego mit należy do najbardziej popularnych terminów końca XX wieku. Ekspansja tego pojęcia dotyczy zarówno sfer życia potocznego, jak i terenu nauki. W odniesieniu do społeczeństw nowoczesnych zakres słowa mit zostaje znacznie poszerzony. (…) Mitem określa się rodzaj symbolu rozwiniętego w formie opowieści, artykułującemu się w czasie i przestrzeni, które nie są tożsame z czasem i przestrzenią w sensie historyczno-geograficznym.” Natomiast Marian Golka pojęcie
„mit” definiuje jako: „formę świadomości cechującą się subiektywnym poczuciem prawdziwości przy niemożliwości obiektywnego zweryfikowania zarówno stopnia tej prawdziwości jak i fałszywości. Stąd mieści się on poza kategorią prawdy i fałszu.”

Drugim z kolei terminem, który chciałam zdefiniować dla potrzeb tego rozważanie, jest „dietetyka”. Według Wikipedii dietetyką nazywamy: „naukę, zajmującą się zasadami żywienia, biochemicznymi podstawami żywienia, psychologią żywienia i technologiami gastronomicznymi” . Potocznie uważa się, że dietetyka zajmuje się dietami, a te z kolei kojarzą się nam ze sposobem odżywiania, pozwalającym na zrzucenie zbędnych kilogramów, lub – zdecydowanie rzadziej – ze zmianą nawyków żywieniowych, wymuszonych tymczasową koniecznością, spowodowaną chorobą lub stanem pooperacyjnym.

Przyjrzę się teraz naszemu podejściu do spraw dietetycznych, czyli mówiąc prościej ? do sprawdzenia produktów, które zjadamy. Powszechnie panuje zgodna opinia, że istotny wpływ na nasze życie – głównie na stan naszego zdrowia – wywiera skład naszego pożywienia. Popularne jest powiedzenie: „jesteśmy tym co jemy”. Natomiast Herodot głosił; „że z potraw, które zjadamy powstają wszystkie choroby ludzkie” . Ale jak to jest w praktyce? Co zjadamy, albo – jak to często jest określane ? „co wrzucamy na ruszt” żeby było smacznie i przede wszystkim, szybko? Powszechnie uważa się, że czas to pieniądz ? lecz tutaj nasuwa się pytanie, czym w takim razie jest jedzenie? Czy tylko niezbędną do życia czynnością fizjologiczną, która musi być zaspokojona? Czy nieistotne jest to, czym ją zaspokoimy ? byleby tylko na pewien czas odrzucić dyskomfort spowodowany uczuciem głodu?

Wrócę jeszcze do mitów. Dokładniej do mitów żywieniowych. Przede wszystkim chcę przytoczyć te powszechnie znane i spróbować odpowiedzieć na pytanie – kto je tworzy i rozpowszechnia? Do czego mają one służyć? Czy za tym kryje się coś interesownego, wyrachowanego..? Jak powinniśmy się odżywiać? Co na ten temat mówi nam oficjalna medycyna? Czy jej zalecenia są stałe ? czy zmienne?
Otóż obecna „piramida” zdrowego żywienia została opracowana w Stanach Zjednoczonych przez Departament Rolnictwa oraz Departament Zdrowia i Opieki Społecznej i jest zestawieniem zaleceń żywieniowym. Polscy dietetycy przystosowali ją do polskich warunków, wprowadzając niewielkie i niezbyt istotne zmiany zalecanych ilości porcji niektórych grup produktów. Podstawę Piramidy Zdrowego Żywienia i codziennej diety stanowią produkty zbożowe, których zaleca się spożywać około 5 porcji dziennie.

Drugi poziom piramidy to cztery porcje warzyw i trzy porcje owoców. Trzeci poziom stanowi od dwóch do trzech porcji mleka i produktów mlecznych oraz jedną do dwóch porcji mięsa, ryb, jaj, nasion roślin strączkowych. Na samym szczycie tej piramidy znajdują się tłuszcze
i słodycze, których spożycie powinno się ograniczać, a zalecanymi w małych ilościach tłuszczami ? powinny być oleje roślinne.

Tak wygląda obecnie zalecana „piramida zdrowia”:

Uważam, iż nie trzeba być specjalistą w dziedzinie dietetyki, medycyny czy biochemii, aby zauważyć, że jest w niej bardzo dużo produktów zbożowych, które mają bardzo ubogą wartość odżywczą (niską zawartość witamin i składników mineralnych), a z kolei mała ilość produktów białkowych, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży, których organizmy dopiero się kształtują i potrzebują spore ilości wartościowego białka do tworzenia nowych tkanek budulcowych (wiedziały już o tym nasze babcie). Czyżby specjaliści tego nie dostrzegali? Widać dokładnie „gołym” okiem, że obecne zalecenia dietetyczne i chude diety się nie sprawdzają. Diety kończą się najczęściej efektem jo-jo (po którym waga często przekracza poziom wyjściowy), a zalecenia dietetyczne powodują coraz większy przyrost osób z nadwagą. Wśród najmłodszych dzieci wystąpił już problem nadwagi i chorób cywilizacyjnych. Rośnie w zastraszającym tempie ilość osób chorych na cukrzycę i miażdżycę (pomimo prawie całkowitego odrzucenia tłuszczów zwierzęcych na rzecz roślinnych) ? a otyłość stała się już nie tylko problemem medycznym – czy też estetycznym, ale olbrzymim problemem społecznym, który uważam za zbyt słabo naświetlany. Naukowcy „coś” zaczynają oficjalnie dostrzegać i „już” pojawiają się próby modyfikacji obecnej piramidy zdrowia. Są to dopiero nieśmiałe próby…

Nowa „piramida  zdrowia” dużo nie różni się od poprzedniej ? jednak na wzór Amerykanów (przypuszczam, że jest to spowodowane walką z powszechnie panującą tam nadwagą) ? dodano, jako nową podstawę ? aktywność fizyczną. Z pewnością jest to posunięcie prozdrowotne ? tylko czy wystarczające?

O ile w obszarach nauk technicznych można zaobserwować ogromny postęp, o tyle dietetyka zdaje się nadal tkwić w pełnych czarownic mrokach średniowiecza. Oficjalne zalecenia w zakresie żywienia, pod którymi podpisują się autorytety, są nierzadko sprzeczne z faktami znanymi w naukach podstawowych. Nauka z zakresu zagadnień dietetycznych, na studiach medycznych, ogranicza się do koniecznego minimum i zepchnięta jest na margines wiedzy medycznej – jako mało istotna dla zdrowia. W ogóle profilaktykę zdrowotną, jak i szeroko pojętą higienę życia, w ostatnich latach zlekceważono.

Całą nadzieję na poprawę stanu zdrowia społeczeństwa zaczęto dopatrywać się w produkcji nowych leków. Media reklamują suplementy diety i leki – jako specyfiki niezbędne do utrzymania zdrowia i dobrego samopoczucia. Praktycznie nie dba się o wyeliminowanie przyczyn, chociażby podstawowych chorób, a „leczenie” polega głównie na łagodzeniu ich objawów. Medycyna w większości chorób podaje, że etiologia ich jest nieznana ? nie upatruje źródła choroby w nieprawidłowym odżywianiu, nie zaleca zmiany diety przy wystąpieniu różnych schorzeń, nie zauważa związku między zmianą nawyków żywieniowych, a nasileniem się chorób cywilizacyjnych. Przyczyn chorób ? ba, nawet otyłości, upatruje się w genach ? jakby człowiek nagle w ostatnim stuleciu przekształcił się genetycznie – co w skali okresu istnienia życia człowieka na ziemi, wydaje się absurdalne…

Wrócę raz jeszcze do tematów mitów dietetycznych. Jak każde mity, powtarzane wielokrotnie, stały się obowiązującą „prawdą”. Hasła takie jak: „tłuszcz jest szkodliwy”, „długość życia zależy głównie od genów”, „owoce są najlepszym źródłem witamin” i wiele innych – przyjęto za fakt.

Najpopularniejszymi, utartymi mitami żywieniowymi są;

– człowiek jest istotą roślinożerną

– pokarmy zwierzęce są ciężkostrawne

– tłuszcz roślinny jest zdrowszy od tłuszczu zwierzęcego

-spożywanie cholesterolu powoduje miażdżycę

– warzywa i owoce są łatwo przyswajalne i bogate w składniki odżywcze

– podstawą diety powinny być węglowodany

Przy powyższych mitach nie wymieniłam tego, że jakoby margaryna była zdrowsza od masła, gdyż został on niedawno oficjalnie obalony. Ale co z pozostałymi? Czy zależy komuś na tym, aby ich nie weryfikować? Kto ? ewentualnie – mógłby stracić na ich zdementowaniu? Czy powyższe mity są faktami? Zacznę może kolejno od pierwszego: jakoby człowiek z natury był roślinożerny.. Aby zbadać naturę człowieka najlepiej przyjrzeć się obecnym plemionom „dzikich”, których życie najbardziej przypomina życie naszych praprzodków. Istotne jest to, czy istnieją takie plemiona, które odżywiają się wyłącznie pokarmem roślinnym? Czy istnieją ludy wegetariańskie? Okazuje się, że nie ma takich. Podstawą jedzenia wszystkich „dzikich” społeczności jest mięso – a co za tym idzie – głównym i najważniejszym ich zajęciem jest polowanie.

Jako potwierdzenie tego stwierdzenia przytoczę tutaj fakt, iż na wykładzie z „Metodologicznych problemów badan antropologicznych” w „naszym” Uniwersytecie Gdańskim, profesor Wojciech Bęben ? w odpowiedzi na moje w tym temacie pytanie – powiedział, że wśród badań sporej ilości ludów prymitywnych – praktycznie na całym świecie – nigdzie nie zetknął się z plemieniem roślinożernym, wręcz odwrotnie, we wszystkich nierozwiniętych kulturach, spotyka się spożywanie mięsa już od najmłodszych lat ? mięso jest podstawą całego jedzenia. Czyli pierwszy mit nie ma potwierdzenia w praktyce. Nawet budowa zębów człowieka ? jak i przewodu pokarmowego, dużo bardziej zbliżona jest do zwierząt mięsożernych, niż roślinożernych (u zwierząt roślinożernych długość układu pokarmowego jest kilkakrotnie większa).

Następny mit mówi, że pokarmy zwierzęce są ciężko strawne. W podstawowych książkach z których korzystają studenci na studiach medycznych (np. „Biochemia” Harpera) uczą, iż białko zwierzęce jest bardziej wartościowe od białka roślinnego i łatwiej przyswajalne. Nie od dziś wiadomo, że surowe warzywa i owoce są ciężkostrawne i np. przy dolegliwościach układu pokarmowego, czy po operacjach, nie są zalecane.

Przechodząc do następnego mitu należałoby zadać pytanie; czy na pewno tłuszcz jest szkodliwy? Nasi przodkowie spożywali praktycznie tylko tłuszcz zwierzęcy – a choroby takie jak miażdżyca, czy cukrzyca – nie były im znane. Tłuszcz roślinny, a raczej jego produkcja, jest wynalazkiem człowieka ostatnich czasów. Zatem, czy zalecane wprowadzenie tłuszczu roślinnego, zamiast dotąd stosowanego zwierzęcego, przyniosło spodziewane rezultaty? W USA praktycznie zakup słoniny stał się niemożliwy ? takie „niezdrowe” tłuszcze są tam po prostu wyrzucane – ludzie nie chcą go za nawet darmo.. boją się utyć, albo zachorować na miażdżycę. A jaki jest tego skutek? Odwrotny od zamierzonego. Rząd USA przeznacza sporą część budżetu na walkę z otyłością, lecz nie zmienia kierunku polityki żywieniowej. Stale „pcha drzwi” w jednym kierunku – z coraz to większą siłą – nie próbując leciutko pchnąć je w stronę przeciwną.

Obecną fobię cholesterolową opisał w swojej książce prof. dr. hab. med. Walter Hartenbach, specjalista w dziedzinie chirurgii. Pisze on, że w trakcie jego kilkudziesięcioletniej pracy badawczej, nie udało mu się znaleźć zależności między stężeniem cholesterolu we krwi a rozwojem miażdżycy. W swojej książce próbuje uchronić potencjalnych pacjentów od psychozy strachu, wywołanej przez zdeklarowanych „przeciwników cholesterolu”. Pragnie oszczędzić im niepotrzebnych obaw i niepokoju oraz uchronić przed poważnymi problemami zdrowotnymi, np. większą zapadalnością na raka i choroby cywilizacyjne. W tej książce profesor Hartenbach wyjaśnia największe zagrożenie dotyczące stosowania leków obniżających cholesterol oraz dokładnie tłumaczy istotne znaczenie cholesterolu oraz jego korzystny wpływ na ludzki organizm. Udowadnia, że powszechnie występujące schorzenia, takie jak miażdżyca czy zawał serca, nie mają nic wspólnego z podwyższonym cholesterolem. Autor pisze również, iż przypisywane przez lekarzy leki na obniżanie poziomu cholesterolu we krwi, oznaczają olbrzymie zyski dla firm farmaceutycznych oraz dla lekarzy – jak również dla producentów żywności „dietetycznej”.

Z wymienionych powyżej mitów żywieniowych, nie został jeszcze omówiony ostatni, który mówi, że jakoby węglowodany powinny zajmować podstawowe miejsce w naszej diecie. Jakie rzeczywiście miejsce w naszej diecie powinny mieć węglowodany? Mówi się o tym, że w społeczeństwach, które obecnie mają największą ilość zawałów, wzrosło znacznie spożycie tłuszczu. Nie zwrócono uwagi jednak na fakt, iż – równolegle w tym samym okresie ? znacznie wzrosło tam spożycie węglowodanów: w tym cukru, mąki i słodyczy. Ludy, które jedzą dużo białka i tłuszczu, a małą ilość węglowodanów, nie cierpią na choroby cywilizacji. Wydawałoby się, że dieta Eskimosów powinna być klasycznie degeneracyjna. Tak jednak nie jest. Choroby cywilizacji pojawiły się u Eskimosów dopiero od niedawna -od kiedy zaczęli oni jeść mąkę i cukier.

Naród amerykański, który ma niesłychaną obsesję na punkcie dietetyki, zbudował prawdziwy przemysł żywieniowy. W żadnym innym kraju na świecie nie ma tylu lekarzy specjalizujących się w odchudzaniu, trenerów aerobiku, fitness, autorów cudownych diet oraz wydawców i dziennikarzy z tym przemysłem związanych. Jednocześnie nigdzie na świecie nie widuje się tylu otyłych ludzi na ulicach. Często producenci wytwarzają taką żywność, na której da się najwięcej zarobić, a nie taką, która byłaby zdrowa dla ludzi. Oczywistym jest fakt, iż żywność szkodliwą wytwarza się tanio i również tanio można ją przetwarzać. Producenci takiej żywności zarabiają krocie ? co pozwala na przeznaczenie sporej części dochodu na reklamę swoich produktów.

Przez takie działania zaczynamy wierzyć, że np. margaryna jest zdrowsza od masła, a olej jest zdrowszy od smalcu. Wydaje się logicznym, że produkty pochodzenia naturalnego są zdrowsze, od tych, które sztucznie wytworzył człowiek. Jednak reklama jest potężną siłą i zmienia nasz światopogląd. Często jesteśmy zdezorientowani i sami nie wiemy już co kupować, żeby zdrowo się odżywiać. Nasze zapotrzebowanie na produkty spożywcze kształtuje w znacznym stopniu reklama i marketing, które to przekonują nas, w sposób niezwykle sugestywny, do słodkich napojów, cukierków, chipsów, ciastek i innych słodyczy.

Tłuszcz zwierzęcy obecnie uważany jest za jedną z przyczyn chorób cywilizacyjnych – w tym również otyłości – pomimo, iż praktycznie nie ma go w diecie „cywilizowanego” człowieka. Samo zatem nasuwa się pytanie: kto tworzy mity żywieniowe? Czy to jest celowe wprowadzanie świata medycznego ( i nie tylko medycznego) ? w błąd? Nasuwają mi się obawy, że opinie tzw. czynników decydujących o ujawnieniu i interpretacji wyników badań, ( zlecanych najczęściej przez dysponujące potężnymi
kapitałami koncerny farmaceutyczne) nie są bezstronne. Powszechnie wiadomym jest fakt ? jak wielki wpływ wywierają decydenci na wyniki badań, jak również na wykorzystanie ich.

Stopniowo niektóre mity żywnościowe są przez niektórych naukowców weryfikowane. Np. w listopadzie bieżącego roku, niemiecka gazeta Bild Zeituq podała „odkrywczy” artykuł o roli tłuszczów zwierzęcych w diecie człowieka. Wyjaśnia w nim, iż masło, śmietana, gęsi, a przede wszystkim jajka są zdrowsze, niż do tej pory powszechnie sądzono. Zwraca uwagę na fakt, że pomimo tego, iż obecnie spożywa się coraz mniej tłuszczu – ludzi otyłych stale przybywa. Artykuł w tej gazecie podaje ponadto, że nie jest prawdą, iż margaryna jakoby była lepsza od masła i że do tej pory nikt tego nigdy nie udowodnił. Informują także, że tłuszcze zwierzęce podwyższają dobry cholesterol HDL, a węglowodany go obniżają. Tutaj korci mnie bardzo, aby sobie samej zadać pytanie – po co jadłam przez prawie 20 lat margarynę, skoro znacznie bardziej smakowało mi masło? Dlaczego naukowcy twierdzą, że ludzie się mylili w ocenie tłuszczów i jajek, skoro to oni sami te „mity” rozpowszechniali.

Aż trudno uwierzyć jak olbrzymi wpływ na nasze życie mają „odkrycia” naukowców i propaganda medialna. Jest rzeczą oczywistą, że tłuszcz w pożywieniu towarzyszył człowiekowi od czasów prehistorycznych. Dopiero w latach 50 – tych ubiegłego wieku, kiedy to amerykański lekarz, w przeprowadzonych przez siebie badaniach, „udowodnił”, że tłuszcz, a zwłaszcza cholesterol, jest szkodliwy dla człowieka. W tą rewelację uwierzył, nie sprawdzając jej dokładnie, wkrótce cały świat.

Tylko nieliczni lekarze i naukowcy, a wśród nich nasz rodak lek. med. Jan Kwaśniewski, mieli odwagę twierdzić wręcz coś przeciwnego. Doktor Kwaśniewski poszedł jednak dalej niż inni. Opierając się na studiach dotyczących sposobu żywienia dawnych ludzi, plemion żyjących na wolności, a także na podstawie własnych badań i obserwacji sformułował wzór optymalnego odżywiania się człowieka, czyli proporcje podstawowych składników pokarmowych: białka, tłuszczu i węglowodanów , jakie powinny być zawarte w pożywieniu każdego człowieka. Podał też jakie rodzaje produktów nadają się do spożywania przez człowieka, a także te, których powinien się on wystrzegać. Ten określony sposób odżywiania doktor Kwaśniewski nazwał Żywieniem Optymalnym. Polega on głównie na jedzeniu pokarmów zwierzęcych: jaj, mięsa, tłuszczów – w wyznaczonych proporcjach ? z jednoczesnym drastycznym ograniczeniem spożycia cukrów, mąki i owoców. Wyjaśnił także przyczynę powstawania chorób, zwłaszcza tzw. chorób cywilizacyjnych trapiących ludzkość w ostatnich czasach, szczególnie w „państwach rozwiniętych” – a także podał sposoby ich leczenia i zapobiegania.

Dr Kwaśniewski przez wiele lat na próżno starał się o upowszechnienie swoich odkryć. Wciąż napotykał i napotyka nadal, zwartą, wrogą postawę środowisk lekarskich. Choć przeprowadzono badania, które potwierdziły jego założenia, oficjalna medycyna nie chce uznać opracowanej przez niego teorii. Wiele autorytetów potępiło ją, nawet jej nie sprawdzając ? opierając się jedynie na przyjętych w medycynie dogmatach. Teoria ta, sprzeczna z głoszonymi powszechnie zasadami dietetyki, jest bowiem potężnym zagrożeniem dla tytułów naukowych, stanowisk, posad, autorytetów. Dowodów na prawdziwość teorii dr Kwaśniewskiego, na skuteczność modelu żywienia optymalnego, dostarczają setki tysięcy ludzi, których wyleczył z chorób uznawanych za nieuleczalne przez współczesna medycynę – takich jak: cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie, choroba Buergera, choroby zwyrodnieniowe i inne.

Podjęłam się rozważań na temat mitów dietetycznych, gdyż ? jak zresztą większość ludzi cywilizowanych państw ? przyjęłam je jako niepodważalną prawdę i dokładnie przestrzegałam. Poskutkowało to u mnie powstaniem licznych chorób, na które medycyna konwencjonalna nie miała leku – jedynie mogłam lekami uśmierzać objawy chorób – co oczywiście nie odbywało się bez skutków ubocznych. Dopiero zapoznając się z powyżej opisaną Dietą Optymalną i zastosowaniem jej zasad, w krótkim czasie pozbyłam się dręczących mnie chorób (Hashimoto, nerwica i arytmia), jak i przy okazji pozbyłam się zbędnym kilogramów. Poznałam również sporo ludzi (w arkadiach zdrowia, które leczą tym sposobem odżywiania ? jest ich w Polsce kilkanaście) wyleczonych z chorób nieuleczalnych przez oficjalną medycynę (głównie są to cukrzyce, miażdżyce, stwardnienie rozsiane, choroba Leśniewskiego ? Cohna i inne).

Podsumowując powyższe zagadnienia, dodam jeszcze, że nasuwają mi się takie przypuszczenia, że mity żywieniowe, nie są jakimiś zakorzenionymi przesądami, czy opowieściami przekazywanymi spontanicznie przez mało zorientowane w sprawach żywieniowych osoby – lecz, że jest to celowe tworzenie ich przez instytucje mające dochody z takiej polityki. Zaliczają się do nich głównie koncerny farmaceutyczne, które mają decydujący wpływ na wyniki badań jak i ich profil. Na pewno czas zweryfikuje powyższe przypuszczenia, jednak ? głównie dla dobra niepotrzebnie chorujących ? uważam, że dobrze byłoby, aby stało się to jak najszybciej. Nasuwa mi się tutaj taki wniosek dotyczący współczesnych mitów, iż powstają one obecnie w znacznie większej ilości niż dawniej i w dużo szerszym zakresie. Wykorzystują je producenci żywności, artykułów przemysłowych, politycy (zwłaszcza przed wyborami tworzą mity oczerniające lub ośmieszające przeciwnika politycznego), traktując mity jako skuteczne narzędzie reklamy i marketingu – jak również jako skuteczną broń do walki z konkurencją.

Regina Ciereszko”

.

Nic dodać, nic ująć. Z podziękowaniem – wyrazy uznania :)

.

==========

PS. Polecam: Jajka i cholesterol? Na zdrowie. Ameryka przywraca je do łask – http://www.stachurska.eu/?p=18339 .

.

1 050 Responses to Mity współczesnej dietetyki

  1. Renia pisze:

    Tak to wygląda z tymi zaleceniami dietetycznymi. Zalecają nam jedzenie tego, na czym mogą zarobić a nie tego co jest zdrowe. Zakłamana jest ta cała sytuacja liczy się pieniądz a nie człowiek. Lekarze sami są chorzy i nie wiedzą co pomaga a co szkodzi. Natury się nie oszuka, ona stworzyła to co zdrowe, a nie fabryki z margaryną czy płatkami śniadaniowymi.

  2. Reniu, te zalecenia to chyba jedne z serii najgłupszych rzeczy jakie się światu przytrafiły. Senator McGovern jako naczelny autor nieporozumienia jak tsunami co się nie kończy – http://nowadebata.pl/2011/03/06/nauka-w-komisjach-czyli-polityczne-korzenie-hipotezy-tluszczowo-cholesterolowej/ bardzo się postarał, no i jest. Pięćdziesiąt lat może być za mało by sprawę na nogach (głową do góry :) , śmieszne co prawda może tylko osobom, które z tych okowów się wyzwoliły) postawić z powrotem.

    Mówi się, że specjalistom duma nie pozwala się przyznać do błędu więc brną dalej w zaparte. Szkoda, że nie dowiedzą się, że lepiej się żyje bez dumy, bo ona się też dziwnościami karmi. Starczy popatrzeć na synonimy i antonimy.

  3. Aśka pisze:

    Pani Tereso, przypadkiem trafiłam na ten blog, bardzo mnie zainteresował.
    Ponieważ dziś już późna pora, więc wpiszę tylko kilka słów na temat żywienia…
    Należę do pokolenia( 52l), które wzrastało na dobrych , nie skażonych chemicznie warzywach i owocach, nabiał od zdrowych krów, mięsko nie w nadmiarze, aczkolwiek dodające energii również od bydlątek własnego chowu; moje dorosłe już dzieci też podobnie odżywiały się, dlatego cieszymy się stabilnym zdrowiem i wyglądem .
    W mojej rodzinie żadnych radykalnych „cud metod” nie stosowaliśmy , ot , po prostu organizm sam dopominał się – kiedy i co mu trza :);
    Na potwierdzenie wpadła mi kiedyś w ręce książeczka o zdrowym odżywianiu Ojca Bonifratra- dokładnego tytułu niestety nie pamiętam, ale treść mocno ciekawa i taka „normalna”, bez wyliczeń i wskaźników kalorii :)
    Pozdrawiam

  4. Aśka, witam :) I do poczytania :)

  5. Renia pisze:

    Dieta Optymalna z początku wydaje się trudna i pracochłonna. Jak pozna się już wzrokowo ile czego powinno się jeść, to już nic nie trzeba liczyć ani ważyć. Dieta jest prosta i naturalna, je się tak jak jedli dawniej. Dawniej wiedziano co jest zdrowe, chorych leczono rosołem z żółtkiem, ale na co dzień to najczęściej z biedy chlebem i ziemniakami się „zapychano”. Jak byłam na diecie śródziemnomorskiej, to dużo więcej czasu spędzałam w kuchni niż obecnie…

  6. Aśka pisze:

    Reniu, ale nie o” zapychanie” chodzi w naturalnym spożywaniu posiłków!, napisałam wcześniej, że natura sama już tak nas stworzyła, że czasem organizm dopomina się więcej flory, a czasem fauny :).
    Wydaje mi się, że w obecnych „dziwnych” przepychankach na rynku żywności zabrakło ZDROWEGO ROZSĄDKU, te wszystkie fast foody itp…., że nie wspomnę o braku normalnego chleba na zakwasie !, och, jak tęsknię za piekarnią za rogiem :)

    Na czym zatem polega dieta optymalna ? – wg mnie na zachowaniu umiaru we wszystkim, a ponieważ nie ma już ” piekarni za rogiem”, więc plastikowego chleba prawie nie jadam :), wolę uprażoną pszenicę z żytem do mięska zamiast ziemniaków
    – – – – –
    PS do Teresy – och , jest w Twoim blogu sporo do czytania, ale spojrzałam na zegar, i – o zgrozo, jak ja wstanę rano do roboty ! :);
    Dołączę do rozmówek w innym czasie

  7. Renia pisze:

    Aśka – masz rację, organizm sam nas informuje na co ma ochotę i czego potrzebuje. To jest faktem i tak to działa u ludzi ze zdrowym metabolizmem. Jeśli natomiast ktoś je zbyt dużo węglowodanów (chleb, makarony, słodkie napoje, owoce itp.) to organizm nie funkcjonuje dobrze, brakuje mu podstawowych składników mineralnych i witamin – potrzebnych do przetworzenia takiej ilości węglowodanów i dalej wysyła on sygnały głodu. W ten sposób powstaje cykl błędnego koła i je się coraz to większych ilości węglowodanów, które nota bene uzależniają. Można to przyrównać do głodu alkoholika czy narkomana, u którego organizm domaga się coraz większych ilości tego, co go zabija. Nie piszę tutaj „Aśka” o Tobie, bo nawet nie wiem dokładnie jak się odżywiasz, ale o większości populacji Polaków i nie tylko Polaków…

  8. Renia pisze:

    Jak może propagować „zdrowe” żywienie ktoś, kto o tym zielonego pojęcia nie ma. Dalej proponują to samo, zmienili jedynie obrazki… :(

  9. Renia pisze:

    W Anglii sporą kwotę przeznaczyli na walkę z otyłością, a otyłość jak się zwiększa tak się zwiększa. Tak długo jak będą pchali „drzwi” w jedną stronę – nawet coraz to mocniej – tak długo będzie źle. Gdyby spróbowali pociągnąć leciutko w stronę przeciwną – to by się otworzyły…

  10. Czytałaś :

    „… Kolorowy talerz stworzony został przez Departament Rolnictwa USA we współpracy grupą utworzoną przez Michelle Obamę do walki z otyłością. Na konferencji obok pierwszej damy wystąpili Tom Vilsack z Departamentu Rolnictwa i Regina M. Benjamin z Departamentu Zdrowia. Dotychczas na żywieniowy projekt edukacyjny rząd wydał 2 mln dolarów.” ? – http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,9720223,Michelle_Obama_radzi__jak_jesc__piramida_zywieniowa.html#opinions

    Działania pozorne są najdroższe ?

  11. Renia pisze:

    Przypomniało mi się pasujące tutaj powiedzenie (nie pamiętam autora):

    „Głupotą jest czekać na zmiany nie zmieniając nic.”

  12. Nemer pisze:

    No i widzicie Panie i Panowie, nie macie pojęcia, co należy jeść żeby być zdrowym i bogatym a nie chorym i biednym. Obamowa wie, patrzcie jaki szczupły jest jej Barack Hussajn.
    A Wy tu jakieś optymalności i tym podobności. Zastanówcie się!

  13. Nemer, witam Pana :) miło czytać. Zastanawiać się to ja nie będę, spróbuję może tak:

    Po pierwsze zalecający innym jakąś dietę nie zawsze sami takiej używają i nie jest to odosobnione 😕 Po drugie i weselsze Marian Załucki wywiódł że zastanawiać się jest od -nawiać od potencjalnych decyzji, trudności, czegokolwiek jeśli z wydatkiem energii związane, i przebić się tego nie da :) 😆 Ja takiego refleksu jak Załucki niestety nie mam, ale pamięć mi dopisuje dostatecznie, co też nie jest hetka-pętelka :)

    Obamowie to jeszcze młodzi ludzie więc jeszcze się pochorować nie zdążyli, to tak na wszelki wypadek, gdybym powyżej się myliła 😉

    Słoneczników wyszło mi mnóstwo, nie darmo lato mamy.

  14. Aśka pisze:

    słoneczniki uwielbiam, i nasadziłam ich we wszystkich możliwych kątkach naszego zagonu ogrodowego :)
    Wracając do tematu – zwolenników DO jest więcej niż można by wnioskować tylko z rozmów w tym blogu :)
    Sobotni poranek to czas na porobienie zakupów i możliwość spotkania zaganianych w dniach tygodnia znajomych.
    Od trzydziestu lat mieszkam w niewielkiej wsi, ona rozrasta się w piękne domki mieszczuchów ( też kiedyś nim byłam) , którzy dopiero teraz poznają znaczenie naturalnego życia:)
    Okazuje się, że kiedyś odrzucali smalec i masło jako be !!! , a teraz odkrywają, że to cenne źródło energii dla naszego zdrowia.
    Mogłabym podać więcej porównań , ale po co ?….

    dopiszę coś w innych zakładkach :)

  15. Nemer pisze:

    Szanowna Aśko
    Też się cieszę ze słoneczników szczególnie ze strony naszej nieocenionej Gospodyni.

    Co do wsi, to zawsze chciałem być „wiejskim dupkiem” a większość życia byłem miejskim niestety. Dopiero 16 lat temu mi się udało, jak to pisze Marks Karol w „Kapitale” – utkwić w „idiotyzmie życia wiejskiego”.
    Niestety tubylcy jacyś dziwni się porobili, w większości. Nie hodują już ani kurek ani krów ani świń. W żarcie zaopatrują się głównie w supermarketach.
    Z wielkimi trudnościami wyszukałem metod zaopatrywania się w miarę naturalne produkty, czyli jaja masło, mleko i mięsko.

    Co do tłuszczyków, to ćwierć wieku temu próbowałem się odżywiać „zdrowo”, np. jeśli smażone, to na oleju, fryteczki też, mięsko tylko chude i białe itd. Rezultaty okazały się koszmarne dla mego zdrowia, ale nie o tym chciałem. Gdy zmieniłem dietę i zacząłem używać frytownicy ze smalcem, to cały ten kamień, (który wcześniej osadzał się na uszczelce i nie dawał się zmyć bez jej uszkodzenia) zszedł.
    Dało mi to trochę do myślenia.

    Pozdrawiam, Nemer

  16. Renia pisze:

    Ja posiadam sklep spożywczy i chociaż sama w nim nie sprzedaję, to jednak często go zaopatruję, (miedzy innymi w nabiał) i też zauważyłam znaczną zmianę upodobań konsumentów. Sprzedaż masła wzrosła nam trzykrotnie (w ostatnich dwóch latach), a margaryny zmniejszyła się też wyraźnie. Teraz częściej klienci kupują śmietany tłuściejsze niż chude, chociaż ceny te się obecnie zróżnicowały (tłuściejsze są droższe, a nie jak dawniej, w tej samej cenie co tanie). Również smalec wrócił do łask, ale jeszcze na niezbyt dużą skalę. Mleko 0,5% tłuszczu (które to nota bene ja sama piłam i dodawałam do kawy chyba przez 10 lat) przestaliśmy sprzedawać, bo skończył się na nie popyt. Coś dzieje się w dobrym kierunku, ale jeszcze ludzie wydają zbyt dużo pieniędzy na prawie bezwartościowe owoce i warzywa…

  17. Aśka pisze:

    nemer – 16,11

    :););):)…. =dupkowa =, to i JA nadal jestem; bo niby jestem z „miasta” :) , lecz zamieszkałam wśród ludzi, którzy wieś tworzyli ( ziemie tzw. odzyskane, zachodnie) ; – dla moich teściów ogromną wartością było utrzymanie 2 krów, kilku świnek, kilkunastu kurek dla jaj , a to – na zaledwie 4ha. Ale zawsze oprócz tego wszyscy w rodzinie mieli stałą pracę etatową.

    Niestety – tak się POGMATWAŁO w rządach naszego ( i nie tylko ) kraju, że te 4ha od ponad kilkunastu lat stanowi tylko i wyłącznie hobby nasze ! ( czytaj hobby- czyli dokładasz ! )) .
    Od wielu lat to hobby dotyczy tylko uprawy pola ( i to dzięki skromnym dotacjom unijnym ! ), bowiem już wcześniej nieopłacalne było utrzymanie krów i świń , kozy też mieliśmy.
    W naszym przypadku bilans był na duży minus ! .
    W rezultacie , mimo woli staliśmy się MIESZCZUCHAMI :):):),
    W większość żarcia – dobrego – też zaopatrujemy się u innych hobbystów

    – słonecznikom w ogrodzie daleko do rozkwitu, niechaj tutaj nas weselą :):) 😉 : ) :) :) :) :)

  18. Aśka pisze:

    Reniu, dodam tylko jeszcze, – ja nigdy nie uległam wpływom medialnym :),
    dla mnie śmietana, ser i masło miało być zawsze prawdziwe, a margaryny baaardzo rzadko używałam, ; smalec sama przetapiam ze słoninki od świń gospodarza, którego znam.
    Ciekawostka – nie jestem już DZIWOLĄGIEM , dla którego specjalnie miejscowy sklepikarz przywoził droższe produkty :)

  19. Renia pisze:

    „Aśka” „Reniu, dodam tylko jeszcze, – ja nigdy nie uległam wpływom medialnym…”

    Za to ja uległam tym wpływom całkowicie. Przez około 20 lat jadłam chleb z margaryną (ciemny chleb najczęściej z „Benecolem”), masło i smalec wyeliminowałam z mojej kuchni i używałam tylko „zdrowego” oleju roślinnego. Mięso, to były głównie piersi z kurczaka lub indyka. Do tego dużo owoców i warzyw i obowiązkowo sok z grapefruita.
    Tylko mój jeden syn nie chciał się podporządkować takiemu „zdrowemu” stylowi jedzenia. Jemu musiałam kupować masło, boczek, i robić schabowe wieprzowe, a nie z kurczaka…

  20. Renia pisze:

    Warto poczytać: Komu pomagają lekarstwa? Kto „produkuje” przewlekle chorych?

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4164.from1307539159;topicseen#msg133536

  21. Wiola pisze:

    Kiedyś usłyszałam, że są trzy białe śmierci: biała mąka, biały cukier i białe fartuchy (czytaj lekarze).
    Od dawna zwracam uwagę na to co jem (znajomi się śmieją, że będę żyć wiecznie). W rodzinie mam sporo przypadków cukrzycy i piramidkę znam od dawna i nigdy mi się nie podobała. Za to bardzo przypadł mi do gustu sposób odżywiania MM, czytałam tez dużo o Optymalnej. Intuicyjnie korzystam trochę z tego, trochę z tego i odpukać jak na razie nic mi kompletnie nie dolega a jestem już po czterdziestce:). Nigdy nie byłam na zwolnieniu:)
    Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za ten artykuł:)

  22. Wiola, witam :) Dzięki za dobre słowo :) Pochwalę się: jest tu dużo ciekawych materiałów. Zapraszam do lektury. I zdrowia życzę.

  23. unimatryca2009 pisze:

    Witajcie.
    Macie rację.
    Wystarczy przykład zgagi. Koncerny prześcigają się w produkcji środków na zgagę a wystarczy nie jeść i nie pić tego co ją powoduje. Te środki są nieraz gorsze od samej zgagi jak np. mleczko aluminiowe. I tego syfa potem zostaje w mózgu….

    Ja zgagę ma tylko wtedy, jak w gości się udam.wtedy wypijam maślankę , kefir albo zsiadłe mleko. I po kłopocie.

  24. Renia pisze:

    Czytałam (nie pamiętam już gdzie), że prawie do wszystkich leków dodają uzależniaczy, które działają podobnie jak narkotyki. Raz, że uzależniają, a dwa, że nie leczą, tylko poprawiają chwilowo samopoczucie i przy ich odstawianiu pojawiają się różne niemiłe dolegliwości, choroba się nasila i już trzeba z tymi lekami się nie rozstawać do końca życia… Leki są po to żeby „leczyć”, ale – broń Panie Boże – wyleczyć .. :(

  25. Verbal pisze:

    „Czytałam (nie pamiętam już gdzie), że prawie do wszystkich leków dodają uzależniaczy, które działają podobnie jak narkotyki. Raz, że uzależniają”

    No to fundamentalna kwestia akurat gdzie można znaleźć dowody na coś takiego.Bo inaczej to tylko urban legend

  26. Renia pisze:

    Chcesz dowody? To wskakuj… 😉 Chyba nikt tutaj nie pisze po to, żeby swoją fantazję rozwijać, lub żeby kogoś wprowadzać w błąd… Po co miałby to robić? Jesteśmy chyba rozsądnymi ludźmi…Uzależniacze są również w fast-food’ach (to wiem od wykładowczyni UG)…

  27. Verbal pisze:

    A jakie uzależniacze są w fast-foodach?

    A co do „prawie wszystkich leków” to oczywiste jest poszukiwanie dowodu , czyż nie?

  28. Renia pisze:

    Tutaj nie pisze się pracy naukowej, żeby każde słowo podpierać dowodami. Ani nie jest to zeznanie sądowe. To jest blog – „rozmawiamy” sobie, wymieniamy się doświadczeniami i spostrzeżeniami. Jeśli komuś nie udowodni się, że kłamie, to nie powinno posądzać się go o „bajki” – no chyba, że coś jest wyraźnie niemożliwe. Każdy może z tego co przeczyta coś „wziąć” dla siebie lub całkowicie informacje zignorować. Wolny kraj. Ja np. z Internetu dowiedziałam się o „diecie Kwaśniewskiego” i wypróbowałam ją na sobie. Nie żądałam od nikogo dowodów. I nie żałuję…

  29. Nemer pisze:

    unimatryca2009 pisze:
    Czerwiec 15, 2011 o 11:17
    „Macie rację.
    Wystarczy przykład zgagi. Koncerny prześcigają się w produkcji środków na zgagę a wystarczy nie jeść i nie pić tego co ją powoduje.”

    Verbal
    ja znalazłem w internecie super lekarstwo na zgagę. Jeżeli chodzi o mnie, to się sprawdza. Jest to plasterek albo dwa surowego ogórka. Stąd zawsze go mam do dyspozycji.
    Pozdrawiam, Nemer

  30. Verbal pisze:

    „….. no chyba, że coś jest wyraźnie niemożliwe.”
    „lub całkowicie informacje zignorować. Wolny kraj”

    No i tak przyjmę , następnie , skoro to wolny kraj , zignoruję.

  31. Renia pisze:

    Można nawet w ogóle nie czytać…Wolny kraj…ale ja wybrałam czytanie i skorzystałam. Wiedza jest wtedy, gdy teoria sprawdza się w praktyce, a nie gdy potwierdzi ją dowód „na papierze”.

  32. tomasz1000 pisze:

    witam. Pani Tereso. Cierpię na nadciśnienie tętnicze – miewałem już 170/90… przez rok brałem tabletki na ciśnienie (10tki lisinoratio) ale teraz (22 lata) dowiedziałem się co nie co o nich i juz ich nie tknę. Trochę zbiłem ciśnienie mocno ograniczając sól i jedząc dużo pomidorów (potas). Zamierzam dodać teraz przyprawę wschodnią – NIGARI któa w 95% skłąda sie z chlorku magnezu i liczę że ona także pomoże. Co pani sądzi o moich metodach? Może jakies rady, wskazówki?

  33. Panie Tomaszu, witam :)

    Niech Pan napisze czym i w jakich ilościach Pan się obecnie odżywia. Może się okazać że zlokalizujemy problem :)

    Polecam:

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=2034.0

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=1780.msg26805#msg26805

  34. Verbal pisze:

    „witam. Pani Tereso. Cierpię na nadciśnienie tętnicze – miewałem już 170/90… ”

    Proszę tylko uważać na piewców tzw dziety optymalnej.Jej autor, p dr Kwaśniewski nigdy nie wykazał w sposób wyczerpujący ,że jego dieta leczy nadciśnienie tętnicze.

  35. Verbal,

    Pan doktor Jan Kwaśniewski wykazał to wielokrotnie. Nigdy to Pan się nie nauczył. Multum numerów IP pod jakimi Pan występuje to nie jest to i nigdy tego nie zastąpi, że tak powiem :(

  36. Verbal pisze:

    Satysfakcjonująco , jak dla mnie, nigdy nie wykazał.Co zaś się tyczy Pani dziwnego zainteresowania moimi IP (bez sensu bo występuję zawsze jako Verbal) informuję,że mam mobilny IP od dostawcy internetu.Mogę również czasami korzystać z komputera w pracy.Są to informacje bez żadnego znaczenia chyba ,że doszukuje się w tym Pani jakiejś dziwnej tajemnicy.Ale to nie mój problem.

  37. Renia pisze:

    Cyt. z Verbal: „Satysfakcjonująco , jak dla mnie, nigdy nie wykazał”…

    Na pewno dr. Kwaśniewski nie stworzył tej diety po to, żeby Pana usatysfakcjonować, tylko po to, żeby pomóc chorym. Ja takich osób, którym pomogła Dieta Optymalna na różne choroby, poznałam bardzo dużo w arkadiach leczących właśnie tą dietą.
    Wypowiedzi osób wyleczonych można usłyszeć na licznych filmach. Ale wątpię, żeby to Pana usatysfakcjonowało :(

    http://www.youtube.com/watch?v=HGe5CCITcmw&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=Srdea6M92s4&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=eJM6tYJ4bZo&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=lhqTNU3d11s&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=Hj9HejF5ViE&feature=related

  38. Renia pisze:

    Doktor Kwaśniewski nie stworzył Diety Optymalnej po to, żeby Pana usatysfakcjonować, tylko po to, żeby pomóc chorym. Ja osobiście sporo osób poznałam wyleczonych tą dietą z chorób (z którymi zwykli lekarze sobie nie radzili) w arkadiach leczących właśnie tym sposobem.
    Jest sporo filmów z relacjami wyleczonych osób, podam kilka z nich, ale wątpię, żeby to Pana usatysfakcjonowało… :(

    http://www.youtube.com/watch?v=AukwVtbn12M&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=shl1wv7FwKo&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=Srdea6M92s4&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=l0ItlHRAwH8&feature=related

    http://www.youtube.com/watch?v=lhqTNU3d11s&feature=related

  39. Renia pisze:

    Komentarz nie chciał mi wejść, a jak wysłałam drugi, to ukazały się obydwa… 😀 Ale tak istotna sprawa powinna być chyba podwójnie podkreślona… 😉

  40. Verbal pisze:

    Ma Pani rację.Wylinkowane filmy nie są dla mnie przekonujące ani satysfakcjonujące.

  41. Renia pisze:

    Dla Pana nie muszą być, ale może ktoś w potrzebie skorzysta z nich…

  42. Gośka pisze:

    Witam, z problemami nadciśnienia, cukrzycy i otyłości spotykam się zawodowo od wielu lat. Największą zagadką dla ludzi jest zrozumienie skąd ta cukrzyca, skoro nie jem za dużo słodyczy? Gdybyśmy na co dzień , zamiast durackich reklam z odżywczymi batonikami, oglądali procesy powodujące cukrzycę i otyłość(dokładnie tak jest, to ten sam proces za te choroby jest odpowiedzialny), łatwiej byłoby nam zrozumieć czego unikać, aby być zdrowym. W temacie zdrowej diety: możesz zjejść wszystko, bez złych konsekwencji, ale pod jednym warunkiem, musisz to sobie sam złowić, upolować, nazbierać, nazrywać, wychodować i przetworzyć, nie jesteś w stanie się utuczyć mając taki tryb życia. Powodzenia i smacznego.

  43. Gośka, witam :) Proszę się rozgościć :)

  44. tomasz1000 pisze:

    To ja ten od ciśnienia. No to tak… moja dieta to taka typowa dieta kulturystyczna.
    -Rano bałko ostrowia 80%białka z płatkami owsianymi 100g,
    -potem najczęsciej jajecznica na bekonie i pół pomidora plus bułka
    -potem obiad czyli kura/karkówka/ryba do tego ryz lub ziemniaki i jakieś warzywo ogórek/pomidor/brokuły, zup nie jadam
    -znowu białko ostrwowia 80% białka. + jakieś owoce ew.kanapki
    -i kolacja, zazwyczaj o co zostaję od obiadu- mięsco+ ryż/ziemniak/chleb + warzywo.
    Smaże na oleju rzepakowym, żeby obciąć troche kalorii czaesem nie smaże tylko griluje lub gotuje. Nie używam żadnych sosów, bardzo mało solę. Do picia używam wody kranowej (ze studni na wsi), 1 lub 2 razy w tyg jakiś sok 100%. Bardzo rzadko pepsi w puszcze lub z wódką

  45. tomasz1000 pisze:

    aha dziennie piję kieliszek oliwy z oliwek na zimno czywiście

  46. Panie Tomaszu,

    nie interesowałam się dotąd kulturystyką, więc się i nie domyślam jaka jest typowa dieta kulturystyczna. Białko ostrowia 80 % to jakiś preparat? Uważa Pan, że jest pomocny zdrowiu? Czy nie lepiej jadać np salceson – http://www.stachurska.eu/?p=3022 ? Zjada Pan – zdaje się – ogromne ilości białka. I obydwa źródła energii, czyli i tłuszcze, i węglowodany, co niczyjemu zdrowiu służyć nie może.

    Ile węglowodanów ma Pan w 100 g płatków owsianych? I jeszcze to białko roślinne, po co? Dalej idzie jeszcze ryż, ziemniaki, warzywa. Soki 100 % to pewnie „soki” których głównym składnikiem jest cukier lub aspartan?

    Pana dieta daje Panu nadciśnienie.

    Czy czytał Pan: ABC Żywienia Optymalnego – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80 ? Polecam. Idąc tym tropem warto też poznać „Jak nie chorować” – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=6 .

    Panie Tomaszu,

    dla Pana: Nadmiar białka karcerogenny – http://www.stachurska.eu/?p=3359 . Trzeba wiedzieć, że nadmiar białka organizm ogromnym wysiłkiem swoich organów przetwarza na węglowodany. Ten nadmierny wysiłek nie jest bez skutków, co przecież oczywiste.

  47. Renia pisze:

    Nadmierne spożycie węglowodanów jest główną przyczyną nadciśnienia.
    Więcej o możliwości pozbycia się nadciśnienia można przeczytać tutaj:

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=687

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=745

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=743

  48. tomasz1000 pisze:

    boziu a liczyłem na jakieś uwagi, rady a tu sie okazuję że odżywianie to działka o której nie wiele pani wie… niestety. Salceson zamiast odżywki białkowej? Że co? Po za tym spożywam 2g białka na kazdy kg ciała- jest to norma wśród osób ćwiczących na siłowni. Bo nie wiem czy pani wie ćwicząc i biegając traci sie więcej białka dziennie niż zwykły pracownik biurowy czy uczeń. …”nadmiar białka organizm ogromnym wysiłkiem swoich organów przetwarza na węglowodany”…? na przyswojenie 1gr białka potrzebne jest ZUŻYCIE 4g węglowodanów, które tak pani straszne, ja jem w każdym posiłku ok 40g białka a więc nie aż tyle by były przetwarzane na węgle. Płatki owsiane sa złe? Bo co? Bo mają dużo węglowodanów? Bzdura. Płatki owsiane to najlepsze źródło energii jakie można znaleźć na ziemii, najdłużej dostarczają siłę do działania. Sportowcy, alpiniści, kulturyści, wszyscy na pierwszy posiłek wybierają płatki. Przypadek? Co do soków to wybieram 100% bez dodatku cukru. Wiem również o szkodliwości aspartaMu którego nazwy nie jest pani nawet dobrze napisać i równiez unikam takich produktów. Dziwię się że osoba taka jak pani udziela rad żywieniowych… tracę tu tylko swój cenny czas. Pozdrawiam

  49. Renia pisze:

    A ja myślałam, że Panu, Panie „tomasz1000″ najbardziej zależało na pozbyciu się nadciśnienia. Jeśli Pan uważa, że odżywia się prawidłowo, to skąd to nadciśnienie? Przy kulturystyce to faktycznie białka należy spożywać więcej niż średnia zalecana ilość. Ale energię powinno się czerpać głównie z tłuszczów a nie z węglowodanów.
    Ja przez dlugie lata odżywiałam się podobnie jak Pan. Przez kilkanaście lat na śniadanie jadłam zawsze płatki owsiane, na obiad bardzo chude mięso albo rybę. Dużo warzyw i owoców. I jakie były tego efekty? Nabawiłam się tylko chorób, na które lekarze nie potrafili mi pomóc. Dopiero na Diecie Optymalnej te choroby się cofnęły, wróciła energia i chęć do życia. 😀

  50. 😆 4 gramy węglowodanów na 1 gram białka to galopująca miażdżyca. Jeśli ma Pan ochotę kierować się polityką marketingową firm zaopatrujących kulturystów to przecież ja Panu w tym nie przeszkodzę 😉 2 g białka na kg nmc jest omówione w wątku „Nadmiar białka karcerogenny”, wkleiłam Panu link. Mieliśmy rozmawiać o nadciśnieniu…

  51. Wiola pisze:

    No i nie opublikowało się :(

  52. Wiola pisze:

    Panie Tomaszu, na nadciśnienie dobrze robi herbata z hibiskusa (ok. 1 litra dziennie) oraz 2-3 ząbki świeżego czosnku również dziennie. Jeśli obawia się Pan zapachu czosnku proszę go dodawać do jogurtu, twarożku lub popić szklanką mleka. Natka pietruszki też zabija jego zapach. Czosnek jak miotła oczyszcza naczynia krwionośne co chroni przed miażdżycą i udarami. Linki nie przechodzą to spróbuję tak: pl.todaherbal.com/sklad.html, strefalekow.pl/advice/view/czosnek-roslina-przyjazna-zdrowiu.html, centrumcosmetica.pl/dzial1-przyprawy_dobre_na_wszystko.html, vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_czosnek.html.

    W necie znajdzie Pan dużo informacji na ten temat.
    Podobne działanie ma również seler naciowy.
    Pozdrawiam

  53. tomasz1000 pisze:

    dziękuję pani wiolu. Na taki komentarz czekałem! A dla informacji wcześniejszych osób- zanim zacząłem ćwiczyć i spożwać większe ilości białka, moje ciśnienie było jeszcze wyższe niż teraz więc uważam że poczyniłem duży krok nie tylko do ładnej sylwetki ale i do zdrowia ( i wcale nie chodzi o rekukcję tkanki tłuszczowej bo wtedy byłem dużo szczuplejszy niż teraz). Co do argumentów że na diecie optymalnej sie nie choruje- ja przy mojej diecie i treningach siłowo aerobowych równiez nie choruję i jestem ostoją zdrowia, do rozwiązania pozostaje mi tylko uregulowanie ciśnienia… a już teraz wyniki mam zadowalające i są coraz to lepsze. Przyznaję jednak rację jesli chodzi o smażenie na smalcu- jest korzystniejsze dla zdrowia i… jedzone mięso jest mniej kaloryczne niż na oleju.

  54. tomasz1000 pisze:

    aha. do pani Teresy. Po raz kolejny nie zrozumiała mnie pani jeśli chodzi o białko. Pisałem że organizn używa 4g wegl. na przyswojeni 1g białka. Nie chodzi mi o to (bo chyba tak pani to zrozumiała) że nie trzeba jeść 4g węlgli na każdy zjedzony 1g białka ! Chodzi o to że organizn przyjmując np porcję mięsa bez zjedzenia węgli, pobierze je z organizmu. Dlatego najpopularniejsze i najbardziej skuteczne sa diety proteinowe.
    A jeszcze takie pytanie na koniec. czy znacie może jakiegokolwiek sportowca któy coś osiągnął stoując waszą OPTYMALNĄ DIETĘ ?

  55. Renia pisze:

    Na „naszej” Diecie Optymalnej są na ogół osoby starsze i schorowane, którym medycyna konwencjonalna nie miała już nic do zaoferowania.
    Ale są wśród nich osoby biorące systematycznie udział w maratonach biegowych i w zawodach pływackich

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=1493.3220

    Jest nawet pan Optymalny, który w wieku 75 lat objeździł rowerem wokół całą Europę.

    Panie Tomaszu, Pan sam decyduje o swoim sposobie odżywiania i nikt nic Panu nie narzuca…a informacji nigdy nie jest za wiele…

  56. Renia pisze:

    Tutaj jest książka, w której autor opisuje swoje przygody w trakcie zwiedzania Europy rowerem…

    http://www.optymalni.org.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=44

  57. Renia pisze:

    Odnoście diet proteinowych… one nie mogą być stosowane przez dłuższy okres czasu, bo szkodzą – głównie nerkom i wątrobie – a po zaprzestaniu jej waga wraca do poprzedniego stanu…

    http://zdrowie.onet.pl/newsy/dieta-dukana-szkodliwa-dla-zdrowia,1,4406264,artykul.html

  58. Wiola pisze:

    Panie Tomaszu, nie będę wypowiadać się na temat diety optymalnej bo jej nie stosuję. Tylko czytałam sporo o niej. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie M. Montigniac, Ann Louise Gittleman, Gillian McKeith i Jan Dries. Nie jestem ani żywieniowcem ani lekarzem. W mojej rodzinie jest sporo cukrzycy, miażdżycy, astmy, nowotworów jelita grubego itp. Prawie każdy, łącznie z facetami, jest po usunięciu pęcherzyka żółciowego. Po każdych odwiedzinach w szpitalu coraz bardziej stawałam się maniaczką zdrowego odżywiania. Jak miałam 26 lat dopadła mnie łuszczyca. I czara się przelała. Medycyna nie pomogła. Za to dieta owocowo – warzywna Dąbrowskiej – bardzo. Tylko i wyłącznie dzięki temu, że praktycznie wyeliminowałam wieprzowinę z diety, glutaminian sodu, cukier, białą mąkę itp. nie mam obecnie żadnych objawów. Na zjedzenie boczku i smalcu pozwalam sobie kilka razy w roku ale i tak potem muszę to odpokutować. Natomiast uwielbiam tłuste ryby, oliwę, olej lniany i kokosowy. Szczególnie ten ostatni polecam do smażenia. Jem dużo białka pod postacią jajek, twarogu, drobiu, fasoli itp. Kefiry i jogurty tylko naturalne. Sporo warzyw (bardzo dużo kapusty świeżej i kiszonej, ale nie gotowanej) i ziół. Orzechy, słonecznik, siemię lniane, otręby i płatki owsiane. Owoców wcale nie tak dużo i to głównie sezonowe. Zimą mrożone i suszone. Soki tylko takie co sama zrobię lub jednodniowe. Za to uwielbiam herbatę z hibiskusa oraz wodę z cytryną i świeżym imbirem. Generalnie dbam o równowagę kwasowo – zasadową. No i jestem zdrowa, tryskam energią, pęcherzyk żółciowy na swoim miejscu, wątroba niestłuszczona, ciśnienie prawidłowe, cholesterol i cukier w normie. Ładne włosy i paznokcie, skóra gładka, twarda i jędrna, zero cellulitu i nadwagi. A fanką sportu nie jestem. Nie ima mnie się grypa i inne anginy, anemie, zaparcia, wzdęcia i inne przekleństwa :)
    Nie widzę więc powodów aby zmieniać dietę.
    Nie przekonuje mnie tak duża ilość tłuszczu w diecie. Człowiek pierwotny wcale go tak dużo nie jadł (dziczyzna była i jest bardzo chuda). A współczesny człek żyje w ciepłych mieszkankach, jest dobrze ubrany a poza tym mało się rusza i tak duża ilość energii wcale nie jest mu potrzebna. To samo myślę o węglowodanach o wysokim IG.

    Za największe przekleństwo naszych czasów uważam wszechobecny cukier, glutaminian, skrobię modyfikowaną, przemysłową produkcję czegoś co wypycha żołądki i kieszenie producentów ale na pewno nie odżywia organizmu. Nazywam to paszą przyszłych pacjentów.
    Proszę wygooglować „Nieżywi lekarze nie kłamią” – świetny artykuł.

    I na tym zakończę i idę na spacer :)

    Pozdrawiam serdecznie

  59. Renia pisze:

    Poleciłabym książkę profesora Waltera Hartenbacha >Mity o cholesterolu.

    http://merlin.pl/Mity-o-cholesterolu_Walter-Hartenbach/browse/product/1,566754.html?skad=ahhlicuabh&gclid=CK682fvSzKkCFRNTfAodPTk8MA

    …”profesor Hartenbach rozprawia się z najpoważniejszymi błędami, oraz dokładnie objaśnia niebagatelne znaczenie cholesterolu oraz jego korzystny wpływ na ludzki organizm. Udowadnia, dlaczego powszechnie występujące schorzenia, których najbardziej się obawiamy, takie jak miażdżyca czy zawał serca nie mają nic wspólnego z podwyższonym cholesterolem, i udziela rad, jak się przed nimi bronić.”

  60. Renia pisze:

    Cyt. z Wiola „…praktycznie wyeliminowałam wieprzowinę z diety, glutaminian sodu, cukier, białą mąkę itp…”

    Jeśli wieprzowinę wyeliminowałaś ze swojej diety, a inne mięsa nie, to duża zmiana w składzie Twojej diety nie zaszła. Natomiast całkowita eliminacja mąki i cukru jest bardzo dużą zmianą w proporcjach głównych składników pokarmowych – jak i w samym składzie biochemicznym pokarmu – oczywiście z pożytkiem dla zdrowia. 😀

  61. Wiola pisze:

    Pani Reniu, odnośnie szkodliwości diety białkowej….

    Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że od 14 lat stosuję dietę białkową. Moja wątroba i nerki są w idealnym stanie. Żadna z diet nie jest dla bezmózgowców szczególnie tych od porad na Onecie, proszę wybaczyć.
    W każdej diecie trzeba dbać o równowagę kwasowo – zasadową. Dlatego nie tylko ważne jest to co jemy ale też to co z czym łączymy. Dlatego łososia kropimy sokiem z cytryny a twarożek jemy ze szczypiorkiem, ogórkiem, cebulką i czosnkiem lub ze świeżymi owocami takimi jak truskawki czy jagody. Obok mięsa na talerzu kładziemy sałatę, kapustę, paprykę, ogórka najlepiej takiej samej objętości a do tego szklanka mleka lub kefiru zamiast soku. Jeżeli jemy dużo białka wystarczy zadbać o odpowiednią ilość produktów o odczynie zasadowym i odpowiedniej ilości wapnia. No i sporą ilość wody.

    Dodam jeszcze, że zjadam 2-3 jajka dziennie… tak dziennie, bo bardzo je lubię. Ale zawsze do tego jakieś zielsko. I nic mi nie dolega.

    Pozdrawiam

  62. Renia pisze:

    Bardzo dobrze, że pani nic nie dolega. Zalecenia co do ilości spożywanego dziennie białka są następujące :
    – Szczygieł w „Podstawy fizjologii żywienia” PZWL W-wa 1975 s. 192 podaje następujące dobowe normy białka referencyjnego w g/kg n.m.c. średnio z odchyleniem +/- 20% wynikającym z uwarunkowań osobniczych:
    dzieci i młodzież:
    1-3l. – 0,88,
    4-6l. – 0,81,
    7-9l. – 0,77,
    10-12l. – 0,72,
    13-15l. – 0,70,
    16-19l. – 0,64,
    dorośli – 0,59.

    I tyle średnio dziennie Optymalni spożywają (dorośli średnio 60 gram dziennie). Większe niż zalecane ilości białka i niż dany organizm potrzebuje (niektórzy, bardzo aktywni fizycznie potrzebują go więcej) organizm przetwarza na węglowodany, co z kolei skutkuje odkładaniem się tkanki tłuszczowej i/lub rozwojem chorób cywilizacyjnych (miażdżyca, cukrzyca, nadciśnienie i inne).
    Ja przez kilkanaście lat stosowałam rygorystycznie dietę śródziemnomorską i to zaowocowało u mnie powstaniem rożnych chorób. Organizm potrzebuje wszystkich składników pokarmowych w optymalnych ilościach i wszelkie nadmiary, jak i niedobory ich, odbijają się niekorzystnie na naszym zdrowiu. Jeśli np. eliminuje się z diety węglowodany (głównie mąkę i cukier) to powinno zwiększyć się spożycie tłuszczów, aby bilans energetyczny się zgadzał. Zbyt mała ilość energii w diecie skutkuje zmęczeniem, depresją (często występującą u aktorek i modelek przy diecie jednocześnie niskowęglowodanowej i niskotłuszczowej). Organizm energię nie powinien czerpać z białka, bo to jest bardzo obciążająca organizm, zbędna i szkodliwa reakcja biochemiczna. Białko jest potrzebne tylko jako budulec i jako regeneracja tkanek, ale nie jako źródło energii.

  63. Źródła energii dla człowieka – http://www.stachurska.eu/?p=3383 . Bez uwzględnienia węglowodanów, bo dla osób na ŻO węglowodany źródłem energii nie są.

  64. Renia pisze:

    Co do jajek to ja zjadam minimum 4 żótka dziennie. Białko na ogół tylko jedno, gdyż białka w diecie nie potrzebujemy zbyt dużo… Żółtka są niedocenionym produktem spożywczym. Nie ma nic zdrowszego i bogatszego w składniki odżywcze jak właśnie żółtko. Nasze babcie o tym wiedziały, a lekarze obecnie nie…

  65. tomasz1000 pisze:

    do komentarzy powyżej… nie bede wyszczególniał co do kogo. Dieta proteinowa to ostatnia dieta po której może nastąpić efekt jo jo. Można ją stosować długookresowo, jeśli ktoś nie chce jeść dużej ilości mięsa codziennie to może zjeść groszek, biały ser, tofu lub jajka. Efektem diety proteinowej będą uszkodzenia wątroby??? Elementarna wiedza na temat wątroby mówi że najlepeij działają na nią witaminy z grupy B (szczególnie b12 występująca tylko w mięsie) a więc im więcej białka (oczywiście bez przesady) tym lepiej dla wątroby. Zapotrzebowanie organizmu dorosłego człowieka na białko to 0,8 g/kg m.c.
    – ok. 1,4 g białka/kg m.c. – zalecana zawodnikom dyscyplin wytrzymałosciowych
    – 1,6 – 1,8 g/kg m.c. – zalecana zawodnikom dyscyplin wytrzymałościowo-siłowych
    – 2,0 – 2,5 g/kg m.c. – zalecana zawodnikom dyscyplin szybkościowo-siłowych. Co do cukru to również go nie jadam (jak dla mnie może być i po 50 zł za kg… chciaż nie… bo wino robie… ^^). Białe pieczywo również staram się zmieniać na razowe, ryż białyna brązowy, a więc jak widać OPTYMALNI i bywalcy siłowni mają dużo wspólnego. Różnice są jeśli chodzi o żóltka jaj- kulturyści jedzą góra jedno żółtko na pięć białek z jaj, unikają przy tym kalorii i pestycydów znajduących się w żółtku. Co do tłuszczów fora sportowe polecają proporcje jedno,wielo i nasoyconych 1 do 1 do 1 . Co o tym sądzicie?

  66. Renia pisze:

    Tak właśnie pisałam, że osoby ćwiczące powinny białka spożywać więcej. Ale tłuszczu też, bo z niego powstaje energia – jest wydajniejszy i zdrowszy niż węglowodany – nie obciąża wątroby.
    Białko z grochu czy fasoli czy też soi jest dużo gorzej przyswajalne niż zwierzęce i jest mniej wartościowe. Najlepsze białko (wzorcowe) jest w żółtkach.
    A co do nadmiaru białka to popatrz:

    ” Zbyt duża podaż białek skutkuje zaburzeniami metabolizmu i w efekcie rozwinięciem się zmian miażdżycowych. Ponadto obciąża się praca ważnych narządów, takich jak wątroba i nerki. Gdy uszkodzeniu ulegają nerki, rośnie ryzyko powstania obrzęków i nadciśnienia tętniczego, a to z kolei pociąga ze sobą kolejne problemy zdrowotne: choroby serca, bezsenność, podenerwowanie i rozdrażnienie. Nadmiar białek w diecie jest przyczyną zaparć, a to z kolei powodem namnażania się w jelitach bakterii gnilnych, których toksyny mogą stać się przyczyną chorób nowotworowych jelita grubego. Z powodu dużej ilości białek uszkadzają się stawy, pojawiają się alergie, upośledza się wchłanianie wapnia (osłabienie kości). ”
    Żródło:

    http://www.we-dwoje.pl/za;duzo;bialek;w;diecie;-;skutki;uboczne,artykul,18179.html

  67. Panie Tomaszu,

    mnie Pan do powyższych proporcji nie przekona 😉 Ja jadam 30 – 40 g białka, w tym połowa z żółtek, 100 – 150 g tłuszczu zwierzęcego, i węglowodanów nawet tylko 20 g. Używam pasków do kontrolowania ketonów. Czuję się świetnie.

    Jeśli zauważył Pan linki do materiałów, które Panu polecałam, to pewnie je Pan czytał, więc co mogę Panu jeszcze objaśniać? Że ATP pożyteczne najbardziej, a nadmiar białek organizm musi przetworzyć na węglowodany? Już Pan to wie… Hm, może polecę jeszcze coś:

    – o nadciśnieniu – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=65

    – przez sport do kalectwa – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=733

    – o doborze pokarmów – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=711

    – o szamanach – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=190

    Wszystkie stąd – http://dr-kwasniewski.pl/ . Może Pan poznać jej zawartość, bo jest dostępna.

  68. Renia pisze:

    Dostałam w e-mailu od znajomej z Berlina:
    „Co do piramidy… w Ameryce i Niemczech kursuje teraz nowa piramida, utworzona w Harvardzie- tzw. LOGI, (Low Glycemic and Insulinemic) utowrzono ja po badaniach na otylych dzieciach chorych na cukrzycę. ”

    http://perlbal.hi-pi.com/blog-images/509361/gd/1271266007/Logi-Pyramide-die-neue-Harvard-Pyramide.jpg

    Już zalecają mniejsze ilości węglowodanów (głównie chleba), ale podstawą zdrowia nie mogą być owoce i warzywa. Nasz układ pokarmowy nie jest do tego przystosowany, nie jesteśmy „roślinożerni”.

  69. Wiola pisze:

    W świecie zwierząt możemy zaobserwować, że każdy gatunek ma odmienne potrzeby, nawyki i upodobania. Rozróżniamy pomiędzy karniworami (mięsożercami), herbiworami (roślinożercami), graniworami (zbożożercami) i frugiworami (owocożercami). Przedstawiciel grupy karniworów ma zupełnie odmienny aparat trawienny niż przedstawiciel herbiworów. Pies, kot czy lew odżywia się zupełnie inaczej niż krowa, królik czy koza. Graniwory, takie jak kura czy inne ptaki dysponują dziobem, wolem, przedżołądkiem, żołądkiem mięśniowym, trzustką z trzema kanałami transportowymi i długim, skomplikowanym systemem jelitowym. Ich system trawienny nastawiony jest głównie na spożywanie skrobi (zbóż).

    Naczelne, do których zgodnie z przyjętą klasyfikacją należy człowiek odżywiają się głównie owocami, jagodami, orzechami itd .. Ich specyficzny system trawienny jest w stanie uwalniać duże ilości energii ze stosunkowo niewielkich porcji pokarmu. Jednak człowiek sam siebie określa jako istotę wszystkożerną. I rzeczywiście je wszystko, nie biorąc sobie do serca zasad doboru pokarmów. Dokonywane wybory dyktowane są li tylko przez reklamę, cenę, smak, modę, gastronomię i inne tego typu czynniki.

    W kręgach naukowych coraz powszechniejsze uznanie znajduje pogląd, że człowiek z natury rzeczy jest roślinożercą – a więc wegetarianinem. Wypowiedź taką jednak niemal natychmiast uzupełnia się stwierdzeniem, że z biegiem czasu stał się wszystkożerny. Nauczył się tego, tak jak można nauczyć się zawodu, czy gry na skrzypcach. Człowiek je mięso, ryby, zboża, warzywa, mleko, owoce i orzechy. W dodatku je wszystko naraz, wymieszane bez ładu i składu. Jednak mimo ewolucji i kulturowego rozwoju człowiek nie nabył ani jednej cechy karniworów, herbiworów czy graniworów. Jedząc mięso, potrzebuje wykałaczki, gdyż jego zęby w przeciwieństwie np. do zębów psa są osadzone zbyt blisko siebie. Człowiek nie może spożywać trawy a i z surowymi warzywami wielu ludzi ma trudności. Mimo 10 000 lat rolnictwa i odżywiania się z przewagą produktów zbożowych nie wykształcił nam się dziób, wole, czy drugi żołądek. Rysują się tu od razu dwa problemy: po pierwsze, człowiek je pokarmy nie odpowiadające jego systemowi trawiennemu, po drugie, zestawia je w nieprawidłowy sposób.

    Podsumowując: z człowiekiem jest tak jak z silnikiem wielopaliwowym- może funkcjonować nieźle, lepiej, trochę gorzej – na różnym paliwie.

    Nie wiem na jakiej podstawie wyciągnęłaś z tej piramidy wniosek, że człowiek jest roślinożercą. Jest tam mięsko, jajka, są i rybki.

    A propos jej nowości to nie jest taka nowa. Są jeszcze bardziej radykalne: ograniczające owoce na przykład. Gdyby wyrzucić to co jest na górze a wrzucić tam owoce to właściwie byłaby moja piramidka.

    Część diet nisko węglowodanowych została już jakiś czas temu uznana przez gremia naukowe i jest polecana zwłaszcza chorym na cukrzyce i miażdżycę. Nie należy do nich dieta optymalna pomimo, że zalicza się ją do diet nisko węglowodanowych.

    Większość diet nisko węglowodanowych nie wrzuca węglowodanów do jednego wora. Rozróżnia się węglowodany nisko, średnio i wysokoglikemiczne. Bierze się też pod uwagę ładunek glikemiczny. Tłuszcze też dzieli się podobnie jak i białka. Ich zaletę poza tym, że przywracają zdrowie, energię, prawidłowe funkcjonowanie organizmu, zwiększają odporność i sprawność umysłową jest to, że są łatwe do stosowania. A po doprowadzeniu organizmu do stanu idealnego można pozwolić sobie na małe grzeszki od czasu do czasu. Restrykcyjność diety optymalnej jest jej poważną wadą. Sami optymalni wszelkie komplikacje zdrowotne tłumaczą niezachowaniem proporcji i uleganiu pokusom.

    Czytam często fora łuszczyków. W wypadku tej choroby akurat jest więcej niezadowolonych niż zadowolonych z diety optymalnej. Dodam, że ja pozbyłam się całkowicie objawów łuszczycy stosując przez pierwsze trzy miesiące dietę warzywną z dodatkiem niektórych owoców. Jadłam głównie kapustę. Stopniowo potem wprowadzałam pozostałe produkty poczynając od gotowanych na parze ryb i drobiu, jaj i chudego nabiału. Dziś właściwie nawet kawy i alkoholu mogę się napić i nic nie ma. Ale wieprzowinkę (a boczuś bardzo lubię) prawie zawsze odchoruję małą plamką.

    Jak dla mnie większym problemem niż to czy zjem więcej tego czy tego (bo to mam już opracowane) jest zwracanie uwagi na jakość produktów z których komponuję posiłki. Zmorą jest przemysłowa produkcja żywności i wszechobecne dodatki. Nieźle trzeba się nabiegać aby kupić coś dobrego.

    Na koniec tego lekko przydługiego wywodu :) zapytam, czy któraś z was robiła analizę pierwiastkową włosa?

    Pozdrawiam

  70. Wiolu, na temat tego co je krowa zdania są podzielone. Owszem, trawę, ale z trawą np owady (białko) i jest ich wiele.

    Dieta optymalna różni się od innych i tym, że jej nikt nie sprzedaje :) , czyli nie da się na niej zarobić. W świecie, który z człowieka robi durnia, bo upodmiotowił (powiedzmy, że „świat” opodmiotowił, skoro ci których uprzedmiotowił nie wrzeszczą jakby ich kto ze skóry obdzierał choć powinni) ZYSK, to poważny mankament. Nie dla mnie jednak. Wyjątków jest więcej. Najczęściej rekrutują się oni spośród tych, którzy nie wytrzymali terapii medycyny mainstreamowej podtrzymującej chorobę, skoro z niej nie wyleczającej.

    Łuszczyca jest zdaje się z nadmiaru białka?

  71. Renia pisze:

    Wiolu, dużo piszesz o Diecie Optymalnej, ale jej nie znasz. Też jest w nij brany pod uwagę rodzaj węglowodanów. Człowiek i małpa nie maja takiego samego układu pokarmowego. Małpy mają raczej roślinożerny, mogą żyć bez trzustki a ludzie nie. Na pewno ludzki system pokarmowy nie przypomina układu pokarmowego ssaków trawożernych. A co naukowcy mówią …cóż to widać po nasileniu chorób cywilizacyjnych. Na Diecie Optymalnej cofa się cukrzyca (odstawia się insulinę) miażdżyca, SM, choroby z autoagresji, reumatyczne, choroby serca, nadciśnienie i inne…Jeśli lekarz nie może pomóc pacjentowi, to często ostatnią deską ratunku jest dla niego DO. Czasami i na to jest już za późno… :(

  72. Wiola pisze:

    Czy człowiek z natury jest istotą mięsożerną ?
    Fragment z „What Wrong With Eating Meat” Autor: Barbara Parham
    (Osobiście nie stronie od mięska)
    Naukowcy wiedzą że dieta każdego zwierzęcia odpowiada jego strukturze fizjologicznej. Ludzka fizjologia, funkcjonowanie organizmu, układ trawienny są całkowicie różne od ich odpowiedników u zwierząt mięsożernych. Ze względu na rodzaj diety możemy podzielić kręgowce na trzy grupy: mięsożerne, roślinożerne i owocożerne. Przyjrzyjmy się bliżej każdej z tych grup i sprawdźmy do której pasuje człowiek.
    ZWIERZĘTA MIĘSOŻERNE
    Zwierzęta mięsożerne, takie jak np. lew, pies, wilk, kot itd. mają wiele cech wyjątkowych, które wyróżniają je spośród innych przedstawicieli królestwa zwierząt. Posiadają one bardzo prosty i krótki układ trawienny . tylko trzy razy dłuższy niż ciało każdego z nich. Jest tak dlatego, ze mięso rozkłada się bardzo szybko i substancje powstałe w wyniku jego rozkładu szybko zatruwają krwioobieg, jeżeli pozostają zbyt długo wewnątrz ciała. Tak więc krótki układ trawienny rozwinął się po to, aby można było szybko wydalić bakterie gnilne pochodzące z rozkładającego się mięsa, podobnie jak i żołądek z dziesięciokrotnie większą niż u niemięsożernych zwierząt zawartością kwasu chlorowodorowego (dla trawienia włóknistych tkanek i kości). Mięsożerne zwierzęta, które polują w chłodzie nocy i w dzień kiedy jest gorąco, nie potrzebują gruczołów potnych do chłodzenia swego ciała, dlatego też nie pocą się przez skórę ale raczej przez język. Z drugiej strony zwierzeta-wegetarianie takie jak krowa, koń czy zebra, jeleń itd. spędzają większość czasu w słońcu zbierając pożywienie, dlatego też swobodnie pocą się poprzez skórę, chłodząc swoje ciało. Ale najbardziej znaczącą różnicą miedzy zwierzętami z natury mięsożernymi a innymi zwierzętami są zęby. Prócz ostrych pazurów, wszystkie mięsożerne, ponieważ muszą zabijać głównie zębami, posiadają potężne szczęki i spiczaste, wydłużone kły aby przebić twardą skórę i szarpać mięso. Nie posiadają one zębów trzonowych (płaskich tylnych zębów), których zwierzęta-wegetarianie używają do rozdrobnienia pokarmu. W przeciwieństwie do ziarna, mięsa nie trzeba żuć w ustach dla wstępnego trawienia . jest ono trawione przede wszystkim w żołądku i jelitach. Kot na przykład, prawie w ogóle nie może żuć.
    ZWIERZĘTA ROŚLINOŻERNE
    Zwierzęta roślinożerne (słoń, krowa, owca, lama itd.) żywią się trawą, ziołami i innymi roślinami, z których wiele jest szorstkich i dużych objętościowo. Trawienie tego rodzaju pokarmu zaczyna się w pysku przy użyciu enzymu występującego w ślinie – ptialiny. Tego rodzaju pokarm musi być dobrze przezuty i dokładnie zmieszany ptialiną, aby mógł być rozłożony. Dlatego też zwierzęta roślinożerne mają 24 specjalnie do tego celu wykształcone żeby trzonowe, mają też wykształcony ruch szczęk z boku na bok, aby rozdrabniać pokarm poprzez tarcie w przeciwieństwie do mięsożerców, które porusza je szczekami wyłącznie w gore i w dół. Zwierzęta roślinożerne nie mają pazurów ani ostrych zębów; piją wódę wsysając ją do pyska w przeciwieństwie do mięsożernych, które wychłeptują ją przy pomocy języka. Ponieważ nie jedzą szybko rozkładającego się pokarmu jak mięsożerne, i ponieważ ich pokarm potrzebuje dłuższego czasu trawienia, mają znacznie dłuższy układ trawienny – jelita są dziesięć razy dłuższe niż wynosi długość ich ciała. Interesujące że ostatnie badania wykazały, że mięsna dieta ma szczególnie szkodliwy wpływ na organizmy roślinożerne. Dr. William Collins, naukowiec z nowojorskiego Maimonides Medical Center, odkrył że jedzące mięso zwierzęta mają „prawie nieograniczoną zdolność neutralizowania nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu”. Jeżeli natomiast pół funta tłuszczu zwierzęcego będzie się dodawać codziennie przez dłuższy czas do pokarmu zająca, po dwóch miesiącach jego naczynia krwionośne będą oblepione tłuszczem i rozwinie się poważna choroba – arterioskleroza. Ludzki układ trawienny, podobnie jak i zająca, nie jest przeznaczony do trawienia mięsa i jak później zobaczymy w miarę jedzenia mięsa będzie się starał coraz bardziej chory.
    ZWIERZĘTA OWOCOŻERNE
    Te zwierzęta to przede wszystkim antropoidalne małpy. Dieta tych małp składa się przede wszystkim z owoców i orzechów. Ich skóra ma miliony porów, którymi wydziela się pot, mają także zęby trzonowe do rozdrabniania i przeżuwania pokarmu, ich ślina ma odczyn zasadowy i podobnie jak u roślinożernych zawiera ptialinę służącą do wstępnego trawienia. Ich jelita są niezmiernie pozakręcane i są dwanaście razy dłuższe niż długość ich ciała, z powodu powolnego trawienia owoców i warzyw.
    LUDZIE
    Charakterystyka ludzi w najwyższym stopniu przypomina charakterystykę zwierząt owocożernych, jest bardzo podobna do roślinożernych i całkiem niepodobna do mięsożernych, jak to dalej wykażemy. Ludzki układ trawienny, budowa zębów i szczęk, funkcjonowanie organizmu są całkowicie różne od ich odpowiedników u zwierząt mięsożernych. Podobnie jak w przypadku małp antropoidalnych ludzki układ trawienny jest dwanaście razy dłuższy od długości ciała; nasza skóra ma miliony drobnych porów którymi wyparowuje wodę i chłodzi ciało potem i pijemy wodę zasysając ja tak jak i wszystkie zwierzęta- wegetarianie; konstrukcja naszych szczek i zębów jest wegetariańska; nasza ślina ma odczyn zasadowy i zawiera ptialinę dla wstępnego trawienia ziarna. Ludzie nie są też mięsożercami ze względu na fizjologię – nasza anatomia i układ trawienny jasno pokazuje że musieliśmy się rozwijać przez miliony lat żywiąc się owocami, orzechami, ziarnami i jarzynami. Poza tym jest oczywiste, że nasze przyrodzone instynkty nie czynią nas mięsożercami. Większość ludzi wykorzystuje innych dla zabijania zwierząt dla siebie i byłoby to dla nich obrzydliwe gdyby musieli zabijać osobiście (Jeżeli myślicie inaczej, wybierzcie się do ubojni zwierząt i popracujcie tam trochę a zobaczycie inną stronę tego najbardziej podstawowego produktu dla człowieka: mięsa). Zamiast jeść surowe mięso, jak robią to wszystkie mięsożerne zwierzęta, ludzie mięso gotują, pieką, smażą, jednym słowem robią wszystko, aby zmienić jego smak przy pomocy różnych sosów, przypraw itd. aby tylko jak najmniej mogło przypominać swój smak w stanie surowym. Pewien naukowiec wyjaśnia to w ten sposób: „Kot ślini się i odczuwa głód gdy poczuje zapach surowego mięsa ale nie odczuwa nic wąchając owoce. Gdyby człowiek mógł odczuwać rozkosz rzucając się na ptaka, rozdzierając zębami jego żywe członki i pijąc ciepłą krew można by uznać, że natura dała mu instynkt mięsożerny. Z drugiej strony kiść soczystych, gładkich winogron wywołuje ślinkę w ustach i nawet nie będąc głodnym każdy sięgnie po nie z przyjemnością”.
    Naukowcy i przyrodnicy włącznie z Karolem Darwinem, który stworzył teorie ewolucji, zgadzają się, że wczesne istoty ludzkie były owoco- i roślinożerne i że od tej pory nasza anatomia się nie zmieniła. Wielki szwedzki naukowiec VonLinne stwierdza: „Struktura człowieka, zarówno wewnętrzna i zewnętrzna, w porównaniu z innymi zwierzętami pokazuje, że owoce i soczyste rośliny stanowią jego naturalny pokarm”.
    Tak więc z naukowych studiów jasno wynika że fizjologicznie, anatomicznie i instynktownie człowiek jest idealnie przystosowany do diety złożonej z owoców, roślin, orzechów i ziarna..

    Dodam od siebie, że wśród zwierząt uznawanych za mięsożerne nie ma czegoś takiego jak żywienie się tylko i wyłącznie mięsem. Drapieżcy zjadają „swoją porcję roślinek” razem z żołądkami roślinożerców, jeżeli mają niedobór pokarmu roślinnego, to uzupełniają go jedząc odchody roślinożerców albo po prostu wolno rosnące rośliny.

  73. Renia pisze:

    Człowiek jest indywidualnością w świecie zwierząt (chociaż ma więcej wspólnego z drapieżnikami niż z roślinożercami) i ma specyficzną budowę układu pokarmowego, zębów i pozostałych narządów. Tylko ludzie jedzą pokarm obrobiony termicznie, czyli tylko ludzie zaczęli korzystać z ognia, przez co pokarmy stały się wartościowsze i łatwiej przyswajalne.
    Plemiona prymitywne nie są wegetariańskie. Wegetarianie bez suplementów (głównie witaminy B12) żyć nie mogą. Czyli coś jest wbrew naturze.

  74. Renia pisze:

    Dostałam e-mailem z Niemiec – oto fragment:

    …” Kiedys widzaialam program w TV , w którym pani naukowiec tłumaczyła, że margaryna faktycznie obniża poziom cholesterolu (badania), ALE udowodniono, że równanie: TLUSZCZ=CHOLESTEROL=CHOROBA WIENCOWA SERCA się nie zgadza. Więc całe to obniżanie cholesterolu nie ma sensu. Oczywiście program był w nocy i na jakimś ambitnijeszym programie, żeby się naród nie dowiedział. Cieszę się że Hartenbach napisal książkę „Mity o cholesterolu”, bo dotarł do wielu. Pani w tym programie powiedziała także, że badania, które w przeszłości wykazały, że rośliny nie podnosza cholesterolu a tłuszcz i mięso tak-były przeprowadzane na …. królikach. Czyli na wegetarianach. Powtórzone na szczurach czy myszach ( nie pamietam, które są tak do nas podobne, znaczy się genetycznie) wykazały, że tak nie jest. I ignoruje się to wszystko, bo właśnie miesci to „poza kategorią prawdy i fałszu…€ „

  75. Wiola pisze:

    Teresko, a propos sprzedawania diet. Nie mów, że książki propagujące dietę optymalną są rozdawane za darmo a lekarze „optymalni” przyjmują w swoich gabinetach nieodpłatnie.
    Jaką gwarancję masz, że nie wspiera tego ruchu lobby hodowców wieprzowiny, która przestała być chwalona i „modna” a zyski z jej sprzedaży spadły dość drastycznie w okresie kiedy za zło całego świata obwiniano wieprzowinę i tłuszcze zwierzęce?

    Ja za zło całego świata uznaję przemysłową produkcję żywności i rosnącą konsumpcję cukru i innych węglowodanów wysokoglikemicznych.

    Człowiek jest taką istotą, że wszystko robi dla jakiegoś rodzaju zysku czy korzyści. Każdy z nas jest w jakimś stopniu manipulowany i ulega manipulacji jak nie tej to innej.

    Łuszczyca nie bierze się z nadmiaru białek (na pewno nie wszystkich rodzajów białek) i nie bardzo rozumiem dlaczego obie z Renią tak się tego uczepiłyście. Białek jem dużo ale odpowiedniego rodzaju i w ilości odpowiedniej do zapotrzebowania mojego organizmu, wcale nie za dużo.
    Łuszczyca bierze się głównie z nadmiaru chemii w pożywieniu, glutenu (fakt specyficzne białko występujące w pszenicy, jęczmieniu, życie i owsie a właściwie powstające po połączeniu mąki z owych z wodą), zachwiania równowagi kwasowo – zasadowej, zbyt małej ilości produktów neutralizujących szkodliwe odpady przemiany materii, zbyt dużej ilości smażonego i grillownego no i stresu a w moim przypadku również po wieprzowinie (już po 6 godzinach od zjedzenia plasterka szynki nawet dobrej gatunkowo jeśli zjadłam ją bez obstawy zieleniny (sałata, kapusta) pojawiała się czerwona plama – takie doświadczenia na sobie przeprowadzałam naście lat temu, po rybach i drobiu tego nie było).

    Nie poznałam żadnego łuszczyka, który stosując dietę optymalną osiągnął takie rezultaty w tak krótkim czasie jak ja. Aspekty odchudzające diety mnie kompletnie nie interesują. Przy wzroście 172 wchodzę w 36 – ty rozmiar.

    Chciałam wam pokazać, że do zdrowia można dojść wieloma drogami a dieta optymalna nie jest jedyną i jedynie słuszną a już na pewno nie ostateczną bo za taką uznaję terapię Gersona, z której mam nadzieję nigdy nie będę musiała skorzystać. Nikomu nic nie sprzedaję a jedynie staram się poszerzyć horyzonty i poznać punkt widzenia innych ludzi.

  76. Wiolu, skąd nadajesz 😉 ?

    A o krowie już wspomniałam…

  77. Wiolu, wybacz, ale takie „odkrycia”, jakie tu serwujesz ja spotykałam już z 15 lat temu. Jakoś nie pomogły mi…

    Co do „rodzajów człowieka” też się nie domówimy…

  78. Wiola pisze:

    Teresko, ze stolicy :)

  79. Renia pisze:

    Cyt. z Wiola
    „Jaką gwarancję masz, że nie wspiera tego ruchu lobby hodowców wieprzowiny, która przestała być chwalona i „modna” a zyski z jej sprzedaży spadły dość drastycznie w okresie kiedy za zło całego świata obwiniano wieprzowinę i tłuszcze zwierzęce?”

    Optymalni jedzą mięsa mniej, niż osoby będące na diecie tradycyjnej. Jeśli już węszysz w tej pomocy (propagowaniu) jakiś podstęp, czy zysk – to jestem przekonana, że najbardziej zyskaliby producenci jajek – od kur z wolnego wybiegu. Gdyby nagle DO się rozpowszechniło, to jajka podrożałyby najbardziej. One są podstawą naszego jedzenia. Mięsa nie zjadamy na ogół więcej niż 100g – 150g dziennie.

  80. Wiola pisze:

    Reniu, na Boga, to był przykład, aluzja a propos robienia z człowieka durnia, żeby obrazowo pokazać, że możesz nim być również Ty, przyjmując bezkrytycznie wszystkie prawdy objawione! Możesz tam sobie wstawić co tylko zechcesz nawet jajka i proszek do prania a ja warzywa .

    Cyt. Tereski „Co do „rodzajów człowieka” też się nie domówimy…” – ano wcale nie mam zamiaru się domawiać. Sama stwierdziłaś, że człowiek nie jest roślinożercą (pomimo, że nikt wcześniej, ani w piramidce, nie twierdził, że właśnie tak jest) nie podając konkretnych argumentów. Ja pokazałam, że nie jest ani jednym ani drugim ale bliżej mu do pierwszego.

    A propos krowy, nie stanie się ona mięsożercą zjadając parę robaczków. Widocznie potrzebne jest jej również białko.

    Reniu, zgodzę się, że weganie muszą suplementować witaminę B12, ale wegetarianie już nie koniecznie. Zależy to od ilości spożywanego nabiału. Poza tym nigdzie nie napisałam, że człowiek jest roślinożercą. Typowy tylko mięsożerca (jakiego ciężko znaleźć wśród zwierząt) też nie przeżyje choćby bez witaminy C. Optymalni z tego co wiem powinni a nawet muszą suplementować witaminę E. (Nieoptymalni ok. 10-30 mg. Optymalni ok. 300 mg. Praktycznie tylko kapsułki z witaminą E zaspokajają taką potrzebę. Niedobór witaminy E powoduje zwiększoną podatność błon komórkowych na uszkadzające działanie promieniowania jonizującego). „Przemiana podstawowa (cóż za określenie) spala u optymalnych do ok. 1500 kcal kobiety i ok. 1700 kcal mężczyźni (na wskutek nieobciążania jelita małowartościowymi produktami). W tak małej ilości kalorii nie da się zapakować wszystkich potrzebnych witamin, soli mineralnych i pierwiastków śladowych.” Cytat z porad dla optymalnych.

    Wrócę jeszcze raz do białek. Ilości białka nie należy obniżać ale bilansować. Forsowanie tak zwanej diety niskobiałkowej (20g białka dziennie) jest największym zagrożeniem dla ruchu optymalnych. Masowe zaniżanie białek prowadzi do niszczenia dorobku dr. J. Kwaśniewskiego.

    A to dla przykładu dwie pułapki diety optymalnej:
    1. Zmuszanie organizmu do produkcji glukozy przez złe zbilansowanie węglowodanów i białek:
    – U optymalnego powstaje w naturalny sposób około 20g glukozy w wątrobie.
    – Organizm optymalny zużywa około 1g glukozy na 1 kg wagi ciała na dobę; z tego 80% należy spożyć, a 20% powstaje w naturalny sposób w wątrobie.
    – Każdy większy niedobór w spożyciu będzie wymuszał dodatkową nienaturalną produkcję glukozy w wątrobie.
    – Budulcem do wymuszonej syntezy glukozy w wątrobie są białka organizmu, co na dłuższą metę prowadzi do wyniszczenia organizmu (katabolizm).
    2. Dalsza konsekwencja nadmiernego ograniczenia węglowodanów jest niedobór glukozy w komórkach, a przez to nie możność produkcji mannozy (mannoza jest podstawową substancją do kodowania adresów na białkach komórkowych):
    – bez mannozy nie funkcjonuje wewnętrzny transport komórkowy,
    co prowadzi do przyspieszonej apoptozy (programowa śmierć komórki), a to w konsekwencji do przyspieszonego starzenia się organizmu.
    – bez mannozy nie funkcjonuje transport substancji przemiany materii z macierzy pozakomórkowej do komórki, a to prowadzi do nagromadzenia się tychże produktów w macierzy pozakomórkowej.

    To są dopiero „rewelacje” … ja się tak pilnować nie muszę.
    To by było na tyle…

  81. Renia pisze:

    Wiolu, dużo jest nieprawdy w Twojej wypowiedzi (nieznajomości Diety Optymalnej). Organizm nie musi wytwarzać u Optymalnych glukozy z białka, bo my spożywamy dostateczną ilość węglowodanów, potrzebną do prawidłowej przemiany materii. Jemy warzywa, w małej ilości ziemniaki i owoce też. Nie jemy samego mięsa i tłuszczu.
    W małej ilości pokarmu mieści się wystarczająca ilość składników odżywczych, jeśli człowiek nie zapycha się bezwartościowymi pokarmami, takimi jak chleb, makarony i spore ilości niestrawnego błonnika.
    A dlaczego niby Optymalnym miałoby brakować witaminy E?
    Witamina E jest przyswajalna tylko łącznie z tłuszczami (rozpuszcza się w nich) a występuje również w żółtkach. Warzywa przecież też jemy.

    Ale jeśli ktoś na siłę będzie szukał „dziury w całym” to ją zawsze znajdzie. Mi ta dieta służy i dzięki niej pozbyłam się chorób, z którymi inne diety (np. śródziemnomorska) czy lekarze konwencjonalni sobie nie radzili.

  82. Wiola pisze:

    Podskoczyłam z radości Reniu:) :) :).
    Te wszystkie rewelacje na temat witaminy E i pułapki diety wzięłam ze strony dla optymalnych. No i do tego sama przyznałaś, że wasz żołądek jest również przystosowany do jedzenia warzyw i owoców. Brawo i dzięki, że zarzucasz mi pisanie nieprawdy i brak znajomości diety! Brawo! Jeszcze raz dziękuję i życzę dużo zdrowia!
    a i nie zapomnij o pierwiastkowej analizie włosa, aby upewnić się, że idziesz we właściwym kierunku… :)

  83. Wiolu, zlituj się. Skąd ty czerpiesz te dezinformacje o DO? Przeczytaj „Jak nie chorować” dr Jana Kwaśniewskiego, pojedź na szkolenie do Jastrzębiej Góry. Obejrzyj filmiki na you tube – są na stronie OSBO. Poczytaj materiały na dr-kwasniewski.pl .

  84. Renia pisze:

    Nie zdziwiłabym się Wiolu, gdybyś te informacje o „diecie optymalnej” czerpała z tej strony… :( a ona nic z optymalnością nie ma wspólnego.

    http://www.dobradieta.pl/forum/index.php

    Tutaj jest strona Optymalnych i Forum:

    http://www.optymalni.org.pl/

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php#2

  85. Renia pisze:

    Za pieniądze, które zarabia OSBO plus pieniądze z przeznaczania przez niektóre osoby 1 % podatku na to Stowarzyszenie – jest przeznaczane na dofinansowanie badania Diety Optymalnej na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz na pokrycie kosztów leczenia w arkadiach (Dietą Optymalną i prądami selektywnymi) osób schorowanych i ubogich.
    Wiolu, mogę się spytać, dlaczego jesteś tak wrogo nastawiona do Diety Optymalnej i do Optymalnych w ogóle?

  86. Viola, 22:38,

    internet jest „przebogaty”. Dieta „dla zuchwałych” zaleca spożywanie olejów. podczas gdy dr Kwaśniewski pisze o tych tłuszczach tak:

    „… Tłuszcze wielonienasycone, czyli głównie roślinne, są w organizmie utleniane, to znaczy w miejsce wiązań podwójnych wchodzi tlen, czego skutkiem jest powstawanie tlenków, nadtlenków, ponadtlenków, czyli wytwarzanie w organizmie wody utlenionej, która aktywnym tlenem zabija wszystko co żyje. Powoduje to u człowieka w różnych tkankach uszkodzenia i stany zapalne, a także miażdżycę, nowotwory, starzenie się organizmu. Czynnikiem ochronnym jest głównie witamina E, ale trzeba zjadać jej bardzo dużo na dobę, tyle ile jest jej w 6 żółtkach lub 15dag masła. Człowiek, który spożywa wielonienasycone tłuszcze roślinne, nigdy nie zjada równocześnie tylu żółtek i masła, aby mu tłuszcze roślinne nie szkodziły. Zatem szkodzą mu, bo szkodzić muszą.

    A zatem, jeśli człowiek zjada tłuszcze roślinne wielonienasycone, to zamiast pożytku, przynoszą mu one szkody: są przetwarzane na gazy techniczne i wydalane, przedtem podtruwając organizm. A więc kupuje się je, płaci za nie, po czym po zjedzeniu przetwarza na trucizny i wydala. Bez żadnego pożytku dla siebie…”

    Więc Wiolu zlituj się 😕

  87. Wiola pisze:

    Reniu, nie jestem wrogo nastawiona. To Twój punkt widzenia i Twoja ocena stanu rzeczy.
    Ciężko z Wami prowadzić dyskusję, kiedy na każde argumenty, że można osiągnąć taki sam a może i lepszy skutek trochę inaczej lub lżej nie dostaję kontrargumentów, tylko jestem atakowana zarzutami, że czegoś nie wiem, nie rozumiem albo korzystam z niewłaściwych stron internetowych. Pomiędzy medycyną konwencjonalną a DO jest jeszcze wiele innych możliwości, zdecydowanie mniej radykalnych, wygodniejszych i mniej kontrowersyjnych. Ale Wy nawet nie chcecie tego słuchać.

    Jeśli chodzi o moje zdanie na temat med. konw. lub akademickiej (jak zwał tak zwał) to uważam, że jej największym osiągnięciem jest to, że każdy żywy jest na coś chory. Mam nadzieję, że rozumiesz ironię w tym zdaniu.

    Wcale nie mam zamiaru Was do czegokolwiek przekonywać. Każdy z nas ma swój własny rozum, wolną wolę i prawo do własnego zdania. Każdy z nas odpowiada za swoje własne zdrowie.

    Aczkolwiek jedyna reklama (w dziale optymalne firmy) na stronie optymalni.org.pl, którą poleciłaś, a którą znałam już wcześniej, jest bardzo wymowna. Potraktuj moją uwagę z uśmiechem :)

    Na dobranoc przytoczę mój ulubiony wiersz Khali Gibrana:

    Wtedy naprawdę wolny jesteś, gdy dni twoje bez trosk upływają,
    A noce bez pragnień mijają i zgryzoty.
    Niechaj opaszą one raczej twe życie, byś ponad nie mógł się
    wznieść, nagi i od więzów wolny.

    A jak ponad dni swoje i noce się wzniesiesz,
    dopóki łańcuchów nie zerwiesz,
    Które o świtaniu rozumienia twego
    Wokół południowej godziny życia splątałeś?

    Prawdziwie to, co wolnością nazywacie
    najsilniejszym jest z owych łańcuchów,
    chociaż w słońcu błyszczy i oczy wasze oślepia i mami.

    I cóż to jest, jak nie cząstki ciebie samego
    które odrzucić musisz, by wolnym się stać?

    Jeśli jest to prawo niesprawiedliwości pełne,
    które obalić ci przyjdzie,
    to twoją własną ręką na czole twym wypisane zostało

    Nie zdołasz go wymazać księgi kodeksów paląc
    ani czoła sędziów twoich obmywając,
    chociażbyś morze całe na głowy ich wylał.

    A jeśli to jest despota, którego z tronu chcesz zrzucić,
    zważ najpierw, by ów tron, w tobie samym wzniesiony,
    zniszczeniu uległ.

    Bo jakże tyran wolnymi i dumnymi rządzić może,
    Jeśli nie przez tyranię w ich własnej wolności tkwiącą
    I wstyd w ich dumie zaczajon?

    A jeśli jest to troska, którą byś chciał odrzucić,
    to wiedz, że troska ta wybrana przez ciebie,
    niż narzucona ci została.

    A jeśli to strach, który rozproszyć byś pragnął
    to rzeknę ci, iż siedlisko tego strachu w twym sercu,
    a nie w dłoni ciemiężcy się mieści.

    Zaprawdę, wszystko w twej istocie w półuścisku się porusza,
    pożądanie i lęk budzące, odrażające i umiłowane, a także to,
    za czym gonisz, i to czego byś uniknąć pragnął.

    Wszystko to w tobie faluje jak światła i cienie
    wzajem do ciebie przytulone.
    A gdy cień płowieje i w niebycie znika,
    światło wciąż się jeszcze ociągając,
    dla innego światła cieniem się staje

    Podobnie wolność wasza, gdy więzy swe zrzuca
    sama dla jeszcze większej wolności więzami się staje.

    Chyba nie wymaga komentarz z mojej strony

    Pozdrawiam i miłej nocy życzę:)

  88. Wiola pisze:

    Teresko, zlituj się, myśl logicznie i czytaj ze zrozumieniem. Czy ja cokolwiek pisałam o tłuszczach ze strony dla zuchwałych?

    Tam również zamieścili cytat (przedruk) na temat wit. E i pułapek DO itp. z niemieckiej strony dla optymalnych. Jeśli jest tam coś nie tak to miej pretensje do swoich, bo ja tego nie pisałam

  89. Wiolu, jakich „moich” jak Twoich? Ty się powoływałaś nie ja. Sugerowałam Ci co możesz przeczytać, żeby wiedzieć w jakiej sprawie zabierasz głos, ale chyba jeszcze tego nie przeczytałaś…

  90. Wiola pisze:

    Teresko, dodam jeszcze aby było jaśniej: To optymalni twierdzą, że potrzeba im więcej witaminy E niż nieoptymalnym.

  91. Optymalni niczego takiego nie twierdzą. Optymalnym akurat wszystkiego trzeba mało z wyjątkiem żółtek. Nawet z tego co zostało zamieszczone na tym blogu gdyby zostało sumiennie przeczytane, to nie byłoby takich narwanych wniosków. O co chodzi?

  92. Wiola pisze:

    http://www.optymalni.de/htm/zjazd.htm

    Powtórzę bo widać nie dociera:) I nie ma w tym nic nerwowego:)

  93. Renia pisze:

    Wiolu – podaj chociaż jedną uzasadnioną wadę Diety Optymalnej, skoro twierdzisz, że jest ona zła.
    Skoro w tej diecie podstawą są żółtka, a w żółtku są wszystkie niezbędne do życia witaminy i składniki mineralne (brakuje jedynie witaminy C, którą można zdobyć z owoców i warzyw, które też w ograniczonych potrzebami organizmu ilościach Optymalni zjadają) w odpowiednich dla organizmu proporcjach. Skoro z samego żółtka może powstać nowe życie, to to musi być skład idealny.
    Wiolu przeszkadza Tobie tylko Dieta Optymalna, czy wegetarianizm też?

  94. Renia pisze:

    Ja już kończę ta dyskusję bo dalsza jej kontynuacja nie ma sensu. Ja pisze tylko po to, żeby każdy mógł usłyszeć prawdę o Diecie Optymalnej a nie tylko krążące pogłoski wysyłane często przez lekarzy i nie poparte argumentami. Tylko szkodzi bo nie jest zgodna z zasadami IŻiŻ i jest w niej za dużo tłuszczu. Koniec. Kropka. Zatrzymanie się na dogmatach medycznych i żadnej otwartości na ewentualne metody alternatywne.
    Każdy ma prawo do własnego wyboru, jak i do rzetelnej informacji… Ja wybrałam DO i nie żałuję…

  95. miyoki pisze:

    Nie zgadzam się zupełnie. Absolutny brak wiedzy. Po pierwsze, czy ktoś widział kiedyś wegetarianina grubego – NIE! a nie jedzą tłuszczów roślinnych. Po drugie kiedyś ludzie nie tylko bo produkty nie były przetworzone, więcej się ruszali i pracowali (np. chodzili a nie jeździli samochodami), nie pili napoi gazowanych, jedli mniej słodyczy itd, itd. Problem otyłości jest wśród ludzi którzy jedzą zbyt dużo, chipsy, fast foody, cola itd, mało się ruszają.

  96. Anna Maria pisze:

    Przez przypadek trafiłam na tą stronę. Mam ponad 60 lat i dietę optymalną poznałam 7,5 roku temu. Dzięki niej wyleczyłam się z dolegliwości trawiennych, które mi dokuczały przez ponad 40 lat. Mieszkam od lat w Szwecji i chciałabym opowiedzieć, że od niedawna co czwarty Szwed ogranicza węglowodany w pożywieniu, wszystko dzięki odważnej lekarce, która się nazywa Annika Dahlqvist i idącym w jej ślady młodemu lekarzowi o nazwisku Andreas Eenfeldt. Zapamiętajcie sobie te nazwiska, bo u nas nastąpiła prawdziwa rewolucja jeśli chodzi o żywienie. Wielu cukrzyków ale i innych chorych odzyskało zdrowie dzięki tym lekarzom, którzy mają aktywne blogi. Oni też napisali książki, podobnie jak dr Jan Kwaśniewski, ale ponadto dostali się wiele razy do telewizji i mieli okazję dotrzeć do jeszcze szerszych kręgów społeczeństwa.
    U mnie w biurze w lodówce nastąpiły też wielkie zmiany, zamiast imitacji masła można obecnie znaleźć tylko masło!

  97. Anna Maria, witam :)

    Dziękuję za cenne informacje. No właśnie: Szwecja. Nazwiska, o których wyżej zapisałam ku pamięci w tagach.

  98. miyoki pisze:

    Autor tego tekstu nie ma pojęcia o żywieniu. Nie ma mitu, że człowiek jest roślinożerny, żaden dietetyk, lekarz tego nie powie człowiek jest wszystkożerny. Ale jak pisałam powyżej badania i obserwacje wykazują, że wegetarianie nie tyją i mają się całkiem dobrze zdrowotnie. Kolejne tezy, że na dole piramidy są produkty zbożowe i to źle bo nie zawierają witamin. Zalety węglowodanów dla wiedzy autora:
    1. Są głównym źródłem energii dla organizmu
    2.Są niemal jedynym źródłem energii dla mózgu i czerwonych krwinek
    3.Są niezbędne do prawidłowego spalania tłuszczu
    4.ODPOWIEDNIA ILOŚĆ WĘGLOWODANÓW CHRONI BIAŁKO PRZED SPALANIEM ( to odpowiedz na tezę że dzieci powinny jeść więcej białka niż węglowodanów)
    5. Stanowią materiał budulcowy do wytwarzania substancji strukturalnych i biologicznie czynnych
    Czyli mimo, że nie zawierają witamin są niezbędne i główne w naszej diecie. Witaminy dostarczamy jedząc zalecaną dawkę warzyw i owoców. A zalecana dawka białka jest wystarczająca ponieważ większa powoduje zakwaszenie organizmu co za tym idzie w lekkiej formie zła praca wielu narządów np. nerki w wersji hard uszkodzenie.
    Teza 2 o białku zwierzęcym oczywiście i każdy dietetyk się zgodzi, że białko zwierzęce musi być w diecie a jeśli rezygnujemy z tego trzeba bardzo mądrze zastępować je roślnnym. Ale chodzi o chude białko zwierzęce czyli kurczaki i wołowina oraz ryby. Nie na darmo niektóre narody nie jedzą wieprzowiny jest tłusta i mało wartościowa. Wiadomo że chudy kurczak jest zdrowy a smażony tłusty i duży kotlet schabowy już nie. I tutaj dietetycy nikomu nie mówią o niejedzeniu białka zwierzęcego ale o jedzeniu chudego białka. A poza tym przypomnę autorowi iż nasi przodkowie jedli mięso tylko przy niedzieli w tygodniu nie było mięsnych obiadów.
    Teza 3. Nasi przodkowie jedli tłuszcz i roślinny i zwierzęcy a jeśli autor ma na myśli suto zastawiane stoły na dworach to przypomnę autorowi, iż owi dworzanie nie dożywali 40 lat a medycyna była za słabo rozwinięta, żeby zbadać czy umierali na mażdżycę itp. Odwoływanie do Amerykanów znowu zawiera błędy merytoryczne. Amerykanie tyją nie od nadmiaru jedzenia czy niejedzenia mięsa ale od jedzenia gotowej, przetworzonej żywności , fast foodów. Tam nawet w szkolnej stołówce jest hamburger i frytki smażone na starych tłuszczach. A tłuszcz jest niezbędny ten zdrowy czy to zwierzęcy w rozsądnych ilościach czy roślinny do rozpuszczenia witamin bo w nim się one rozpuszczają. I jeszcze jedno narody długowieczne to Grecy, Włosi, Hiszpanie spożywający duże ilości oliwy i ryb małe mięsa.
    4. Teza 4 wpływie cholesterolu na miażdzycę nie mam tutaj zdania nie jestem ekspertem w tej dziedzinie ale mimo wszystko głos owego lekarza odosobniony wiec ja bym nie ryzykowała
    5. spożycie węglowodanów zdrowych a wymienione przez autora biała mąka, cukier, słodycze są węglowodanami niezdrowymi cukier prosty jest szkodliwy to jasne jak słońce. Chodzi w piramidzie o zdrowe węglowodany w odpowiednich ilościach czyli ciemne pieczywo, kasze (podstawa posiłków naszych przodków do których autor się ciągle odnosi ), razowe makarony itd, które utrzymują stały poziom glukozy we krwi.
    O diecie dr. Kwaśniewskiego wystarczy poczytać fora jakie ludzie mieli po niej problemy
    Wystarczy spojrzeć na dietę śródziemnomorską gdzie dominują warzywa, oliwy, ryby, owoce i zdrowe pieczywo, ryż itd. Są to kraje gdzie jest największy odsetek ludzi długo żyjący i najmniejszy problem z chorobami cywilizacyjnymi.

  99. Anna Maria pisze:

    Dziękuję pani Tereso,
    Jestem bardzo wdzięczna doktorowi Kwaśniewskiemu za jego odwagę. On i dr Wolfgang Lutz dali mi cenną informację jak zdobyć zdrowie i jak je utrzymać. Kilka miesięcy temu robiłam m in badania krwi oraz arteriografię, która ma na celu zbadania stanu aorty i wielkich naczyń krwionośnych. Ku mojemu zaskoczeniu i radości dowiedziałam się, że moje żyły są tak czyste, że stan ich jest na poziomie zdrowej czterdziestolatki! Czyli 20 lat młodsze ode mnie:)!
    Wystarczyło 7,5 roku diety optymalnej by ten stan uzyskać. Wszystkie moje wyniki są dobre lub bardzo dobre.
    A przecież 8 lat temu miałam ogromne problemy- puchłam, tyłam, spędzałam dużo czasu w toalecie, nabawiłam się powiększonej wątroby, i mimo, że chodziłam na siłownię moja kondycja podupadała.
    Teraz jest na odwrót, nie chodzę na siłownię a jestem silna, bez wysiłku rąbię drewno i potrafię pracować godzinami fizycznie nie czując ani głodu ani łaknienia czy zmęczenia. Po śniadaniu składającego się z jajecznicy na maśle i kawy ze śmietanką, bez żadnego chleba czy innych dodatków bez problemu pracuję 5 czy 6 godzin, zanim czuję ochotę na jedzenie.

  100. Renia pisze:

    Cyt. z miyoki :
    „…O diecie dr. Kwaśniewskiego wystarczy poczytać fora jakie ludzie mieli po niej problemy
    Wystarczy spojrzeć na dietę śródziemnomorską gdzie dominują warzywa, oliwy, ryby, owoce i zdrowe pieczywo, ryż itd…”

    Dietę śródziemnomorską stosowałam przez kilkanaście lat i nabawiłam się na niej chorób, na które lekarze nie potrafili mi pomóc (jedynie lekami mogłam uśmierzać objawy) i które dopiero Dieta optymalna pokonała.

    Na forach różne rzeczy można przeczytać (wszystkiego są zwolennicy i przeciwnicy) np. o wegetarianach:
    „Zostałem wegetarianinem z powodów ideologicznych. Było to ok. 20 lat temu. Wiedzy na temat zdrowia, nie miałem właściwej. Ponieważ byłem wege, uważałem, że będę ZAWSZE ZDROWY. Ponadto uważałem podświadomie, że jestem lepszy od ludzi, którzy jedzą mięso. Uznawałem, że wege to jest wyższy stan rozwoju duchowego. Aż tu nagle moja cudowna konstrukcja runęła mi na głowę. Zostałem ukarany za swoją ignorancję utratą zdrowia. Walczyłem, ale już na straconej pozycji o swój wegetarianizm. Próbowałem zamienników, żeby się wyleczyć nie rezygnując z wege. Nie udało się. Poddałem się pewnego lata (ok. 2005 roku), kiedy bolące stawy prawie przestały mi się ruszać. Przeczytałem w książce Dr Normana Walkera (też wegetarianin), o rybach morskich i o niedoborach pewnych substancji, która jest potrzebna do produkcji mazi stawowej. Substancje te właśnie występują tylko w takich rybach. Opisuję stan swojej świadomości i wiedzy sprzed lat. Zacząłem jeść więc ryby morskie. Bóle stawów minęły. Wróciłem więc do wegetarianizmu. Ale zdrowie znowu mi padło. Tyle, że na całej linii. Zaostrzyłem swoje wege do weganizmu (2007) a potem do witarianizmu (2008). Potem zacząłem szaleć z terapiami, bo ze zdrowiem było coraz gorzej. Kto kieruje się ignorancją, też zbierze swoje żniwo. Swoje a nie cudze. Jestem tego przykładem. Odkąd otrzymałem namiar na Biosłone, oświeciło mnie jak odzyskać zdrowie. Ale nawyki wege były silne. Wmawiałem sobie, że jajka wystarczą. W jeden tydzień miałem taki ciąg na jajka, że zjadłem ich 67 sztuk. Potem już jadłem mniej jajek. Tematu jedzenia mięsa, nie da się ominąć. Powrót do zdrowia, wiąże się z jedzeniem mięsa i już. Teraz wytapiam swój smalec. I kupuję już mięso. Rozumiem tok myślenia wege. Zwłaszcza ten ideologiczny. Mam staż. Teraz z perspektywy już zdrowiejącej osoby wiem, jak trzeba postępować. Odżywianie dla idei może stać się samobójstwem. A to jest tak samo złe, jak zabijanie. Żaden argument wege nie ma zastosowania, jeżeli chodzi o zdrowie. Ale odwoływanie się do emocji, odnosi jednak skutek. Wege zostają głównie młodzi ludzie. I rujnują swoje zdrowie. Starsi zostają wege, bo myślą, że to sposób na odzyskanie zdrowia. Ja zaliczyłem te dwie opcje.”

  101. Anna Maria, to jest nas dwie, że tak powiem. Ja się miałam pogodzić z tym, że jakikolwiek wysiłek fizyczny jest nie dla mnie (dusznica bolesna), wątrobę miałam powiększoną od 12. roku życia, miałam okropne kłopoty z górnymi drogami oddechowymi (skutek alergii) i jeszcze parę drobniejszych (w porównaniu do powyższych) przypadłości. Od dziecka byłam w marnej kondycji. Nie było łatwo to naprawić, ale się przydarzyło. Jak to mówią: nie „planowałam żyć bogato, ale się przyszło :) ” Czuję się jak nowa.

    Ten blog miał być polityczny. Pan Admin zapytał o nazwę i za trochę czasu zadzwonił – gdy ja się jeszcze zastanawiałam nad nazwą – żeby powiedzieć że na naradzie rodzinnej Im wyszło, że dobra nazwa to: kuchnia stachurska. Mnie się propozycja spodobała i to ta nazwa stała się powodem poszerzenia blogu o drugi dział. Jest dobrze. Jedynie nie zawsze mam łatwość wyboru między „W kwestii formalnej” w dziale „Kulinaria”, a działem „Polityka”. Zawartość talerza to również kwestia polityczna, co zawdzięcamy senatorowi McGovern, a co pracowicie wyjaśnia Gary Taubes. I to dopiero początek…

  102. Komentarz pisze:

    Nie ma to jak odgrzewane kotlet. Ile szczepionek zakupiły rządy rożnych krajów a ile ludzi poddało się szczepieniu? Zdaje się, że np. we Włoszech tylko ok 3%. Naród nie jest tak tępy jak wam optymalnym się wydaje:)

  103. Renia pisze:

    Takie liczby są przy nieobowiązkowym szczepieniu przeciw grypie. Ale już przy szczepieniach niemowląt i dzieci te liczby tak nie wyglądają.
    My (inni?) staramy się nie kierować tym, co nam się wydaje, tylko tym co mówią statystyki.
    Jednak nie da się ukryć, że media, reklama i marketing mają duży wpływ na działanie ludzi.

  104. adamel pisze:

    Witam. Tereso, Reniu, macie „za swoje”. Doświadczenie mówi, że trzeba być naprawdę bardzo chorym, aby spojrzeć na pewne sprawy z dystansu. Niektórzy w takiej sytuacji posiłkują się smołą tybetańską, mlekiem komarzycy o północy, etc – wierząc, że to pomoże. No, cóż, wszystko polega w jakiś sposób na wierze. Większość na niej poprzestaje, a szkoda. Zastosowanie myślenia czasem daje zdumiewające efekty – pozwala oprzeć się stereotypom zbyt głęboko zakorzenionym w sterowanych medialnie umysłach.

  105. Robcio pisze:

    Jako dietetyk nie zgadzam się osobiście z zaleceniami diety optymalnej Dr Kwaśniewskiego. Nikt jakoś nie wspomina, że przy zwiększonej podaży składników lipidowych zwiększa się stężenie ketokwasów we krwi. A to powoduje zakwaszenie organizmu. Warzywa i owoce to pierwszoplanowe źródło witamin, a po nich inne produkty.
    O czym można rozmawiać, skoro jesteście ukierunkowani na jakieś schematy żywienia. Starożytne ludy zjadały wiele roślin, więc nie wciskajcie bubli że jedli tylko mięso.

  106. Renia pisze:

    Dawne ludy na pewno nie jadły 5 x dziennie warzywa i owoce – jak to zaleca obecna dietetyka. Nawet rolnictwo istnieje stosunkowo krotko. ludy dawniej zajmowały się głównie polowaniem, później hodowlą i zbieractwem (ale to tylko o określonych porach roku i w niewielkich ilościach). Żywili się również jajami ptaków. Obecne prymitywne plemiona są tego niezbitym dowodem.
    A co do witamin, to na pewno łatwiej przyswajalne są te z jaj i mięsa, niż te z warzyw (wyjątkiem jest tylko witamina C) Ludy pasterskie żyją często w rejonach trudno dostępnych dla innych kultur i żywią się głównie produktami zwierzęcymi. Są to narody długowieczne, w których choroby cywilizacyjne nie występują.
    W temacie zakwaszenia …(swoją drogą to Eskimosi by musieli być zakwaszeni na amen :?)
    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=3896.msg67052#msg67052

  107. Renia pisze:

    Co do schematów żywieniowych, to właśnie współczesna medycyna niezmiennie (już chyba od 50-ciu lat) trzyma się dogmatu, że tłuszcz zwierzęcy jest szkodliwy, a tłuszcz roślinny zdrowy. Nie jest otwarta na inne podejścia i nie weryfikuje własnych.

  108. Robcio,

    polecam Panu/i opracowania Gary Taubes’a, o których znajdzie Pan na stronie nowadebata.pl , no i może Pan/i sięgnąć do oryginałów.

  109. Adamel, mnie się dosyć podoba, że „mam za swoje”:) . Mniej by mi się podobało gdybym wciąż była w kondycji sprzed sześciu lat i nie miała świadomości możliwości jakie daje zmiana zawartości talerza. Każdy, zamiast się np ze mną spierać, może skontrolować swój talerz choć na tyle by mieć świadomość jego zawartości i szukać informacji o tym co z czego może wynikać. Taka edukacja ma przyszłość… Moja w każdym razie się okazała pomocna.

    Moja osobista przyjaciółka, której zawdzięczam powrót do zdrowia bo własnym staraniem wywiozła mnie do Jastrzębiej Góry na szkolenie z DO (sama nie byłam w stanie tam się dostać) właśnie się zdecydowała sprawdzić dla siebie swój talerz. Zredukowała węglowodany, w ich miejsce dodając tłuszcze i insulina okazała się niepotrzebna, bo cukier ma w normie. Już tak z miesiąc. Ale jak któregoś dnia pojadła czereśni to ten cukier natychmiast powędrował pod sufit. Doświadczenie jak w laboratorium: jesz i masz skutki.

    Dzielę się swoim doświadczeniem po to jedynie by ktoś jeszcze wiedział że ma możliwość wyboru, tyle że wymaga to edukacji. Tu dodam, że skoro „samemu to się można ogolić”, więc i szerokiego dostępu do informacji.

  110. Renia pisze:

    Żywność przetworzona (głównie węglowodany) jest praktycznie pozbawiona naturalnych witamin – przez co wywołuje choroby.
    ” Co ciekawe, mimo że obecnie choroby te są oficjalnie definiowane jako schorzenia spowodowane niedoborami witamin z grupy B, to i tak nie podaje się z reguły przyczyn wystąpienia tych niedoborów, chociaż są one dobrze znane.”

    http://nowadebata.pl/2011/06/13/kilka-uwag-o-przetworzonej-zywnosci/

    Potwierdza to wpływ zawartości naszego talerza na nasze zdrowie…

  111. Kamil pisze:

    To, że „dawne ludy” i „obecne dzikie plemiona” kiedyś czegoś nie robiły lub robiły nie oznacza, że to było korzystne. Dawne ludy nie używały szczoteczek do zębów, dawniejsze ludy obuwia, a jeszcze inne polowały strzałkami z trutkami. Rezultat był taki, że dawne ludy miały sito w zębach, częste zatrucia pokarmowe, zakażenia stóp itd. itp. Śmiertelność była ogromna i niski wiek „starości” – dodam, że całkiem poważnej starości np. w wieku 30 lat, gdzie osobnik był obarczony całym spektrum chorób.
    Do czego zmierzam ? Ano do tego, Drodzy Państwo, że argumentacja oparta na czymś co robiły dawne ludy jest, mówiąc łagodnie, niedorzeczna. Zamiast gdybać nad piramidą żywieniową warto rozpocząć samodzielne badania ale bez nacechowania tym co ktoś powiedział lub zalecił. Powyższy artykuł uważam za tendencyjny, namawiający (w sposób dość zakamuflowany) do jedzenia mięsa i tym samym narażania się na wiele chorób. Proponuję zrozumieć o jakich „węglowodanach” traktują badacze żywieniowi. Mowa jest o np. gotowanej kaszy gryczanej niepalonej, kaszy jęczmiennej itd. itp. Te produkty odpowiednio przygotowane mają komplet mikroelementów i prawie wszystkie witaminy niezbędne do funkcjonowania człowieka, przy czym są lekkostrawne. Jeżeli dodać do tego warzywa, trochę owoców i bardzo mało nabiału w dziwny sposób dochodzimy do odpowiednika piramidy żywieniowej.
    Może więc warto zaufać specjalistom, ruszyć 4 litery i PRZESTRZEGAĆ zaleceń a nie dyskredytować lata badań szukając kolejnej teori spiskowej.
    Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i wytrwałości w samodzielnym myśleniu.

  112. Renia pisze:

    Wyniki obecnej piramidy zdrowia widać gołym okiem na ulicach i w poczekalniach lekarskich… Koncerny farmaceutyczne zacierają ręce…

  113. adamel pisze:

    Ksiądz swoje i stara Kaśka swoje… Parę osób pisało już tutaj o chorobach, wobec których dzisiejsza medycyna okazała się bezsilna. Po doświadczeniach na własnych organizmach z dietami węglowodanowymi, m.in. dietą śródziemnomorską, okazało się, że nie było efektów. Mnie też swego czasu zalecano stosowanie benecolu, czy flory pro-activ, jako panaceum na ponoć zbyt wysoki cholesterol. Stosowałem się do tych zaleceń. Odstawiłem wieprzowinę, jadłem głównie ryby, chudy drób i używałem trochę oliwy z oliwek. Główny wypełniacz – ryż, kasza gryczana. I co? Totalny brak efektów. Sam Pan pisze o stosowaniu samodzielnego myślenia, więc proszę nie pisać, że ktoś tutaj jest ślepo zapatrzony w „jakiegoś Guru”.

  114. Vebal pisze:

    Ano parę osób pisało , np o chorobie Hashimoto.Niby opracowanie danych nt. „wyleczeń” miało być opublikowane przez OSBO (deklaracja p Reni) a tu parę miesięcy…….. i nic.

  115. Renia pisze:

    Jeśli ktoś potrzebujący (chory) chce się przekonać czy Hashimoto można wyleczyć Dietą Optymalną, to wystarczy spróbować. W czym problem? Czy lepsza jest teoria mówiąca o tym, że choroba jest nieuleczalna, czy praktyczne wyleczenie. Nie jestem jedyną osobą wyleczoną z Hashimoto samą dietą optymalną.

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=3587.140

    Dlaczego tak starasz się o to, żeby ludzie nadal wierzyli w to, że Hashimoto nie da się wyleczyć? Chory ma do wyboru tylko dwie opcje: albo wierzyć takim jak Ty, że choroby nie da się wyleczyć i brać leki do końca życia, albo przekonać się empirycznie – na sobie stosując DO. Nie ma innej alternatywy wiec o co chodzi?

    Ja w ogóle nie wahałam się czy „zaryzykować” przejście na Dietę Optymalną. Naturalnym jedzeniem jeszcze nikt się nie zatruł, a lekami niejeden…

  116. Verbal pisze:

    Oczywiście ,że jest inna alternatywa.Tą alternatywą byłoby rzetelne, dla dobra potrzebujących , opublikowanie zweryfikowanych danych i materiałów dostarczonych do np OSBO , przez osoby deklarujące wyleczenie.Twierdziłaś w maju , że „wkrótce ” — no i co ? Nic. Nie ma nic do opublikowania czy zwyczajnie chodzi o to tylko żeby wierzyć? Mnie tam obojętne co kto je.Ale wciskanie kitu ludziom nie jest mi obojętne.

  117. Renia pisze:

    Żeby twierdzić, że ktoś wciska kit, to trzeba ten „kit” udowodnić . Ja nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Traktujesz ludzi tak jak było w Chinach, że kto nie udowodni, że jest niewinny to jest z założenia winny? Uważasz, że kłamię? Inni wyleczeni przez DO też kłamią? Robimy zabawę, żeby chorym zaszkodzić? Nie ważne, co myślisz, ważne jest to, że chorzy mogą się przekonać sami.
    Nie pisałam, że wkrótce przedstawię wyniki! Może mam kserować i wklejać bo Ty tak sobie życzysz? Pisałam o badaniach, które są kontynuowane na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Stowarzyszenie Optymalnych też zaczęło prowadzić ewidencję wyleczeń. Część wyników badań była podawana na stronie Stowarzyszenia. Osoby chore na Hashimoto nie będą potrzebowały dowodów, tylko zdrowia.
    Czego się w ogóle obawiasz? A w wyleczenia z cukrzycy Dietą Optymalną też nie wierzysz?

  118. Verbal pisze:

    „……Tam będą publikowane dane o wyleczeniach z wielu „nieuleczalnych”chorób – wraz z dokumentacją medyczną. Również cykliczne wyniki badań osób Optymalnych, które prowadzi Uniwersytet Medyczny w Poznaniu . W późniejszym terminie dane te będą udostępnione w miesięczniku „Optymalni” i na stronie”

    Powyżej zacytowałem Twoją wypowiedź z maja tego roku.Materiały nie zostały opublikowane , stwierdzam tylko fakt.Twoja czy tam wasza motywacja mnie nie obchodzi.Zapewne nie ma nic do publikacji i tyle.I po co tyle gadać.

  119. Renia pisze:

    http://www.optymalni.poznan.pl/fakty-naukowe/wyniki-badan-pan-w-czstochowie.html

    I tak w nic nie uwierzysz – taka jest Twoja tutaj rola. Lepiej według Ciebie jest jak pacjenci są przekonani o nieuleczalności swojej choroby i nawet nie próbują wyleczenia – tylko zasilają dochody lekarzy i farmacji…

    Jakbyś miał cukrzycę lub chorobę Hashimoto to nie „zaryzykowałbyś” Diety Optymalnej? Truł byś się do końca życia lekami?

  120. Verbal pisze:

    Akurat Ty to nie wiesz nic na temat „co jest dla mnie lepiej” więc nie wymyślaj.

    W linku nie ma żadnej publikacji materiałów o rzekomych wyleczeniach ani z Hashimoto ani z żadnej innej choroby a to było deklarowane i o tym była mowa.I tyle.Po raz kolejny – wychodzi na to ,że nie ma nic do publikowania.

  121. Renia pisze:

    Czemu tak starasz się ludzi przekonać, że wyleczenie Dietą Optymalną jest niemożliwe. Na niewygodne pytania nie odpowiadasz. Ja poznałam teorię na temat DO, która u mnie potwierdziła się w praktyce. To już jest wiedza a nie przypuszczenia albo wiara. Ty wierzysz – bez sprawdzenia – w nieskuteczność DO. To jest niemądre. Ja uważam mówienie o skuteczności działania Diety Optymalnej za swój moralny obowiązek. Pomogłam sobie, wiec czemu by inni mnie mogli skorzystać z wiedzy Doktora Kwaśniewskiego i przestać chorować?
    Celu Twojego odciągania od DO nie znam…no chyba, że jesteś lekarzem, albo uzyskujesz dochody z farmacji i zależy Tobie na tym, aby ludzie chorowali…

  122. Verbal pisze:

    Odciągać od DO……chcesz żebym dostał zajadów ze śmiechu? :).A kogo ja tu odciągam? Ja tylko zadaję konkretne pytania na które nikt z was nie potrafi odpowiedzieć albo piszę czystą prawdę jak z tymi obiecankami o publikacjach co to miały być a ni ma.A niemądre to najwyżej jest wymaganie wiary w wasze opowieści— byle bez dowodów bo jak się gada o porządnych i rzetelnych materiałach to wtedy tracicie grunt po nogami.
    Eee , mało to znachorstwa na świecie.

  123. Renia pisze:

    To dlaczego nie odpowiedziałeś na to pytanie?
    „Jakbyś miał cukrzycę lub chorobę Hashimoto to nie „zaryzykowałbyś” Diety Optymalnej? Truł byś się do końca życia lekami?”

  124. Moze sie komus przyda – http://nowadebata.pl/2011/08/20/grzech-otylosci/ ?

    Co do znachorstwa to najlpiepiej bedzie jesli kazdy swemu sie poprzyglada 😉 Mainstreamowi spece sie doliczyli, ze ich mozliwosci pomocowe ograniczaja sie do 15 % , ale potencjalny pacjent moze sie zdac i na 100 , jak to mowia – z wyboru.

  125. gianna pisze:

    Ludzie, jedni, drudzy, trzeci…..najwazniejsza rzecza w calym tym temacie jest WSLUCHANIE SIE W SWOJ WLASNY ORGANIZM….Skoro po pszenicy i zycie czuje sie zle i rosnie mi brzuch, to zadne piramidy mnie nie przekonaja, ze akurat jedzenie tych weglowodanow jest takie zdrowe..DLA MNIE (bo dla kogos innego moze byc). Skoro po owocach bola mnie zeby i mam plamy na twarzy, to wiadomo, ze witaminy czerpac bede z warzyw (bo te akurat mi sluza). Skoro po zjedzeniu nawet bardzo malej ilosci dania typu mieso/ryba-salata/surowka-ziemniaki/ryz/makaron mam problemy z oddychaniem, a po zjedzeniu 250g mesa z gora salatki mam ochote na wiecej – to znaczy, ze nie moge laczyc weglowodanow z proteinami na jednym talerzu (wiekszosc ludzi moze). Skoro po piciu duzej ilosci czerwonego wina przez wiele lat moj organizm funkcjonuje bez szwanku (potwierdzone badaniami) to przeciez nie odstawie tego cudownego produktu natury tylko po to, bo tak wszyscy mowia (tzn oprocz krajow srodziemnomorskich), bo im wino kojarzy sie z wodka albo innym syfem. Jezeli by mi nie sluzylo – oczywiscie bym zredukowala. Skoro po jogurtach mam niestrawnosci, to przeciez nie bede ich jesc, tylko dlatego bo niby sa zdrowe (moze dla innych tak). Skoro mam duza wiedze na temat oliwy z oliwek, to nie ulegne jakies propagandzie, ze tylko do salatek, bo rozgrzana szkodzi (bzdura totalna)….Skoro po wypiciu kawy mam leki, to przeciez nie bede jej pic litrami, bo np. jestem w Italii i tu wszyscy tak robia. Moj Tata wyleczyl do calkowitego zaniku wrzody zoladka zmiana diety, tak, ale DOPASOWAL DIETE DO SWOJEGO ORGANIZMU, BO WSLUCHAL SIE W SWOJ ORGANIZM. No ale do wszystkiego w zyciu potrzebne jest myslenie. A nie popadanie w skrajnosci, albo wzorowanie sie na innych – to co pomaga jednemu niekoniecznie musi pomoc tobie!!!!! I pijcie wode, zanim przeskoczycie z jednej diety cud na druga, albo udacie sie do lekarzy – oczyscie swoj organizm z toksyn. Ale tak na codzien, a nie od swieta. Pozdrawiam wszystkich myslacych, a szczegolnie Viole!!!! Bardzo ciekawe i madre wypowiedzi Viola!

  126. Sargen pisze:

    Wszystko fajnie, różne są diety i sposoby żywienia, każdy zresztą opiera się na jakichś tam podstawach i zasadach, które tym niemniej przeczą jedne drugim, ale przez wyznawców są uważane za jedynie słuszne i naturalne.
    Ostatnio przeczytałam kilka książek dot. zdrowego żywienia, w których z takim samym przekonaniem i opisem zjawisk biochemicznych, zachodzących w ludzkim organizmie zachęca się do pełnej rezygnacji z jedzenia mięsa, tłuszczu zwierzęcego oraz jaj, ryb i olejów. (Małachow, Szatałowa – Rosjanie)
    Nie jestem biochemikiem i trudno mi rozstrzygnąć kto ma rację.
    A do powyższej dyskusji taka uwaga: nie powołujmy się na „dawniej”.
    Dawniej ludzie (przed II poł. 20 wieku) byli tak biedni, że mięso jedli parę razy do roku. Na święta. Na pewno tłuszcze zwierzęce nie były obecne w ich pożywieniu na co dzień. Natomiast węglowodany były podstawą: kasze, warzywa, później ziemniaki.
    Nie twierdzę, że oni byli zdrowsi, ale nie mówmy, że DO to jest tak jak dawniej. To nie prawda. Na takie luksusy pozwalała sobie jedynie bogata szlachta.

  127. I ta „szlachta”, jak i dzisiaj, żyła dłużej – http://www.stachurska.eu/?p=2712 ?

  128. Renia pisze:

    Szlachta żyła dłużej, o ile nie zaczęła przesadzać w drugą stronę…jak za króla Sasa…

  129. Aga pisze:

    Witam,

    A co powiecie o diecie Montignaca? Czy raczej sposobie odżywiania i Indeksie Glikemicznym?

  130. Agata pisze:

    Witam pani Regino!
    Mam tak dosc nie typowa sprawe do pani, chcialabym napisac prace licencjacka na temat wplywu odzywiania na zdrowie czlowieka. Glownie sie chce oprzec na diecie optymalnej. Jest to dla mnie bardzo trudny temat, poniewaz z gory moge byc skazana na porazke, ze wzgledu na brak zrozumienia ze strony wykladowcow. Trudno cos napisac a potem to bronic, wiedzac ze wykladowcy sa bardzo negatywnie nastawieni do takiego sposobu odzywiania, nie tylko swoja niewiedza , ale samym tym ze nie chca wiedziec i rozumiec a tym samym jeszcze dac mi za to ocene i dyplom licencjacki, kiedy Oni maja zupelnie inne poglady. Jestem na kierunku studiow Promocji Zdrowia, mam mnostwo przedmiotow z dietetyki i pokrewnych dziedzin, slucham wykladow i modeli odzywiania i widze ze piszac taka prace jestem z gory skazana na porazke. Wykladowcy sa z tytulami doktorskimi z dietetyki i roznych dziedzin medycznych, wykladaja piramidy zdrowia, obliczanie indeksow glikemicznych, kalori, wagi ciala , itd mnostwo rzeczy, ale nie takich na ktore ja bym chciala pisac prace. Jednak mimo wszystko chcialabym sprobowac wlasnie z tematem diety optymalnej, niskoweglowodanowej, wysokotluszczowej, promujacej produkty zwierzece, a w nmiejszym stopniu roslinne. Jakby pani zechciala mi pomoc w najprostrzy sposob od podstaw wyjasnienia tej diety, takim jezykim dla kazdego czlowieka, aby mogl zrozumiec proste zasady funkcjonowania ludzkiego organizmu i wplywu pozywienia na ludzki organizm oraz jego funkcjonowanie bylabym bardzo wdzieczna. Jakby byla pani zainteresowana to moj mail konstancja160@wp.pl. Agata

  131. Agata pisze:

    Witam to do pani Stachury pisalam, ale tak zaczytalam sie w mitach ze zle zatytulowalam. Przepraszam, jakby pani chciala mi odpisac, bylabym wdzieczna
    Mam tak dosc nie typowa sprawe do pani, chcialabym napisac prace licencjacka na temat wplywu odzywiania na zdrowie czlowieka. Glownie sie chce oprzec na diecie optymalnej. Jest to dla mnie bardzo trudny temat, poniewaz z gory moge byc skazana na porazke, ze wzgledu na brak zrozumienia ze strony wykladowcow. Trudno cos napisac a potem to bronic, wiedzac ze wykladowcy sa bardzo negatywnie nastawieni do takiego sposobu odzywiania, nie tylko swoja niewiedza , ale samym tym ze nie chca wiedziec i rozumiec a tym samym jeszcze dac mi za to ocene i dyplom licencjacki, kiedy Oni maja zupelnie inne poglady. Jestem na kierunku studiow Promocji Zdrowia, mam mnostwo przedmiotow z dietetyki i pokrewnych dziedzin, slucham wykladow i modeli odzywiania i widze ze piszac taka prace jestem z gory skazana na porazke. Wykladowcy sa z tytulami doktorskimi z dietetyki i roznych dziedzin medycznych, wykladaja piramidy zdrowia, obliczanie indeksow glikemicznych, kalori, wagi ciala , itd mnostwo rzeczy, ale nie takich na ktore ja bym chciala pisac prace. Jednak mimo wszystko chcialabym sprobowac wlasnie z tematem diety optymalnej, niskoweglowodanowej, wysokotluszczowej, promujacej produkty zwierzece, a w nmiejszym stopniu roslinne. Jakby pani zechciala mi pomoc w najprostrzy sposob od podstaw wyjasnienia tej diety, takim jezykim dla kazdego czlowieka, aby mogl zrozumiec proste zasady funkcjonowania ludzkiego organizmu i wplywu pozywienia na ludzki organizm oraz jego funkcjonowanie bylabym bardzo wdzieczna. Jakby byla pani zainteresowana to moj mail konstancja160@wp.pl. Agata

  132. Renia pisze:

    Zaraz do Ciebie napiszę. Tutaj tylko wspomnę, że podziwiam Twoją odwagę w podejmowaniu się tego kontrowersyjnego tematu pracy licencjackiej.
    Ja pisząc ten artykuł „Mity współczesnej dietetyki” też pisałam go jako pracę szkolną – esej zaliczeniowy z „Antropologii współczesności”. Też miałam obawy co do tematu mojej pracy, ale wykładowca był bardzo wyrozumiały i pozytywnie nastawiony do tej pracy. Powiedział mi, że zgadza się ze mną w powyższym temacie i z ekonomicznym podłożem powstawania mitów, ale… (zawsze musi być jakieś ale…) nasuwa mu się kolejne pytanie po przeczytaniu tej pracy – mianowicie czy „dieta Kwaśniewskiego” nie jest kolejnym mitem? Ja odpowiedziałam mu, że już przekonałam się, że nie jest , gdyż sprawdziłam ją na sobie… :)

    Tutaj są podane główne zasady Diety Optymalnej:

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

    Więcej materiałów przyślę Ci pocztą. 😀

  133. Pani Agato, witam :)

    na blogu kuchnia stachurska jest dział „W kwestii formalnej”, w nim zaś zgromadzonych wiele poytecznych materiałów. I jeszcze ponad 40 przepisów kulinarnych w dziale „Na moim stole”, które też może Pani ewentualnie w pracy uwzględnić. Pozwalam :)

    Oczywiście trzeba otwierać linki dołączane do wpisów, żeby nie tracić ważnych informacji.

    Proszę się odzywać w miarę postępów w pisaniu pracy. Postaram się odpowiedzieć na pytania, ale umówmy się że najpierw Pani pozna te materiały, które tu są :) Pani Regina też pomocy z pewnością nie odmówi. Jak przypadnie Pani do gustu edukacja na temat DO/ŻO przy licencjacie, to będzie Pani tę pracę mogła kontynuować przy pracy magisterskiej, więc warto podejść do zagadnienia solidnie. Tak?

  134. Agata pisze:

    Drogie Kobiety!
    Bardzo Wam dziekuje za pomoc, oczywiscie zapoznam sie z wszelka literatura z tematu dr Kwasniewskiego i z wszystkim mozliwym co jest w internecie. Caly czas licze na Wasze wsparcie i pomoc.
    Pozdrawiam Agata

  135. Verbal pisze:

    Pisanie jakiejkolwiek sensownej poznawczo pracy w oparciu o tzw dietę optymalną mija się z celem.Nie ma żadnych materiałów poświadczających deklarowaną przez autora skuteczność owej diety choćby w takiej materii jak „cofanie się wszystkich (prawie) chorób” .Istniejące doniesienia mają wyłącznie charakter niepotwierdzalnych prywatnych deklaracji , bez znaczenia poznawczego.Weźmy choćby kwestię choroby Hashimoto co to niby materiały były w opracowaniu i miały być opublikowane.No i co? Nigdy nie były.Optymalni natomiast alergicznie reagują na samo pytanie o rzetelne dowody.

  136. Verbal,

    ma Pan problem… Niechybnie alergiczny 😉 I się Pan nim dzieli. Ktoś, kto choruje, może i Pana alergię wziąć w rachubę i ewntualnie sprawdzić która alergia jest zdrowsza.

  137. Verbal pisze:

    Pani pseudokomentarz jedynie potwierdza to co powiedziałem :)

  138. Więc ma Pan wg życzenia. Powodzenia życzę.

  139. Renia pisze:

    Pan chyba należy do tej grupy ludzi co mają interes w tym, aby ludzie chorowali…
    Koledzy po fachu?
    http://wolnemedia.net/zdrowie/przerazajaca-inkwizycja-medyczna/

  140. Renia pisze:

    Przecież każdy chory może sam sprawdzić działanie Diety Optymalnej na sobie i przekonać się o jej skuteczności. W czym problem…?

  141. Renia pisze:

    Dodam tylko, że wiedza jest wtedy, gdy teoria potwierdza się empirycznie. Tak jest w przypadku Diety Optymalnej. Doktor Kwaśniewski stworzył teorię, a praktycznie każdy może się przekonać na sobie…
    Najważniejsze jest zdrowie, ten tylko się dowie, kto je stracił i…odzyskał…
    😀

  142. Renia pisze:

    Badania (nadal trwające) nad Dietą Optymalną w Katedrze Bromatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu pod kierunkiem prof. dr hab. J. Przysławskiego:

    http://www.ptfarm.pl/pub/File/bromatologia_2010/3.2010/br%203,2010%20s.%20270-275.pdf

  143. Verbal pisze:

    Optymalna Pani Renia jak zwykle na wstępie posuwa się do insynuacji wobec adwersarza :) co znakomicie potwierdza moje spostrzeżenia odnośnie jakości argumentacji optymalnych.
    Droga Pani :) , jedynie internetowa anonimowość sprzyja Pani insynuacjom. Czyni je Pani po raz kolejny , dość żałosne trzeba przyznać.

    Dr Kwaśniewski stworzył teorię ….tylko jakoś trudno znaleźć literaturowe dowody jak to w empirii. :)

  144. Renia pisze:

    Przecież podawałam filmy z wyleczonymi… to jest science fiction? Albo ci wszyscy ludzie są podpłaceni przez dr. Kwaśniewskiego?

    http://www.youtube.com/watch?v=l0ItlHRAwH8&feature=related

    Ale Pana i tak nic nie przekona, takie jest Pana zadanie na tym blogu i pewnie na innych też… 😕

  145. Verbal pisze:

    Widzę ,że insynuacje wobec osób mających inne poglądy to coś od czego nie może się Pani uwolnić :). To a propos „moich zadań” itp.Podobno osoby żywiące się optymalnie mają prawidłowo funkcjonujące mózgi – czyżby insynuacje „na wejście” wobec adwersarzy były elementem prawidłowej pracy mózgu??

    Te filmy są faktograficznie bez wartości.Każdy może sobie stanąć przed mównicą i powiedzieć co chce. W sensie faktów ma to takie samo znaczenie jak Pani deklaracje o wyleczeniu z Hashimoto. Czyli żadne.

  146. Verbal, Pan jakoś nie może zauważyć, że wzdraga się na inne „poglądy” niż Pańskie 😉 Jak to mówią przyganiał kocioł garnkowi. Potrzebuje Pan pomocy, ale nie potrafi o nią zapytać (tzw. wołanie o pomoc), czy może żyje Pan z dochodów uzyskiwanych w dziedzinie medycyny „konwencjonalnej” z przemysłem farmaceutycznym na czele?. O Panu to my tu dopiero nic nie wiemy… A Panu się zdaje, że od nas to może Pan żądać informacji jakie się Panu tylko zamarzą. I to w te pędy 😕

    Trzeba Panu więcej wiedzieć nt Diety Optymalnej to proszę czytać książki i artykuły doktora Kwaśniewskiego, rozmawiać z lekarzami optymalnymi, bo są w kursie dzieła i można ich mieć „oko w oko”, wybrać się na turnus do którejś Arkadii, gdzie spotka się Pan na żywo z osobami w trakcie leczenia i już wyleczonymi z różnych chorób, w tym i Hashimoto. Kuchnia stachurska oferuje zajawki, wszak to blog.

    Ja czytałam książki i artykuły, nadal do nich zaglądam, byłam (6,5 roku temu) w Arkadii w Jastrzębiej Górze i przez 10 dni uczestniczyłam w szkoleniu prowadzonym przez lekarza medycyny z doktoratem oraz egzaminem z diety optymalnej i – powiem Panu – chwalę sobie, bo to czego się nauczyłam zastosowałam skrupulatnie. Wyszłam z okropnej dusznicy bolesnej, z nieżytu wazomotorycznego górnych dróg oddechowych na tle alergicznym, nawet krótkowzroczności mam mniej (z -6,5 na -1,5) i astygmatyzm (3,5) znikł, przestałam się przeziębiać po parę razy w roku. Bardzo mi z tymi zmianami dobrze.

  147. Renia pisze:

    Verbal – nie odpowiedział Pan, czy gdyby miał Pan chorobę np. Hashimoto lub cukrzycę, czy „zaryzykowałby” Pan zastosowanie Diety Optymalnej, czy zdecydował się „leczenie” lekami, przy których choroba i tak nadal postępuje? Jakoś Pan unika odpowiedzi na to pytanie…

  148. misia411 pisze:

    Witam, czytam o czym dyskutujecie od dłuższego czasu, i widze , że problem haszimoto nie jest tylko moim problemem spędzającym mi sen z oczu.
    Reniu a jak zauważyłam masz bardzo dużo ważnych spostrzeżeń dla mnie i nieograniczoną mądrość. Chiałąbym się czegoś więcej dowiedzieć jak żyć aby zdrowieć, bo póki co tylko przytyłam ( zrobiłam sie mieciutka jak kaczuszka) leki łykam od prawie roku, TSH się zmiejszyło znacznie ale TPO jest 600. To dużo za dużo. Jak i co robić aby było lepiej?

  149. Misia411, witam :) Na tym blogu jest również wątek tyczący choroby Hashimoto, polecam póki Renia się pokaże – http://www.stachurska.eu/?p=1814

  150. Renia pisze:

    Witaj „misia411″. Wystarczy tylko chcieć… i spróbować.
    Tutaj jest mój powrót do zdrowia…powodzenia 😀

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=3587.0

  151. OPTY pisze:

    Znalazłem w necie to o czym wiedział J. Kwaśniewski ponad 40 lat temu – poczytajcie z uśmiechem i politowaniem;
    ——————-
    Dieta na zdrowe stawy9 lis, 10:29
    Lynsey Haywood i Justin Stoneman
    The Sun

    Ruch bez bólu i dobra forma zależy od tego, co kładziemy sobie na talerzu. Miliony ludzi zmagających się z artretyzmem ma skuteczne leki w zasięgu ręki – a raczej: widelca.
    http://zdrowie.onet.pl/profilaktyka/dieta-na-zdrowe-stawy,1,4902354,artykul.html

  152. Greg pisze:

    A propose diety Kwaśniewskiego – jakie plemiona żywią się tylko jajkami i mięsem – nie spożywając owoców? Chyba tylko eskimosi:)
    Nie wolno wciskać jakiejkolwiek diety jako dogmatu dla wszystkich – w dzisiejszych czasach na skutek znacznego wymieszania genów, każdy człowiek jest inny i wymaga INDYWIDUALNEJ DIAGNOZY I DIETY.
    Np. osoby ze słabymi nerkami (chorymi lub genetycznie obciążonymi) absolutnie nie mogą stosować diety Duncana czy Kwaśniewskiego – grozi to wylądowaniem na dializach – wiedza ta zaczerpnięta jest od znajomej nefrolog.

  153. Greg pisze:

    Ktoś tu nieźle miesza: artretyzmu (dny moczanowej) nie leczy się jedzeniem mięsa, wręcz przeciwnie:
    „leczenie dążące do obniżenia poziomu kwasu moczowego we krwi:
    dieta polegająca na wykluczeniu produktów bogatych w puryny i aminokwasy metabolizowane do nich. Są to głównie mięso (zwłaszcza podroby i dziczyzna), rośliny strączkowe, kakao, niektóre gatunki ryb i in. Należy także dążyć do utrzymywania stabilnej masy ciała, a także zrezygnować z alkoholu, który powoduje kwasicę mleczanową, przez co może wywołać atak dny. Ponadto należy spożywać odpowiednią ilość płynów, aby ułatwić eliminację kwasu moczowego przez układ moczowy. …” (wikipedia)

  154. OPTY pisze:

    Greg , czy po za wikipediami czytaleś co innego ? Może tak byłbyś łaskaw zapoznać się szerokim spektrum sprawy zwiazanej z żywieniem optymalnym i jego wpływem na zdrowie i zdolności umysłowe człowieka ?! I dopiero potem przystapimy do jakiejkolwiek dyskusji. jak sie nie wie to sie lepiej nic stanowczo nie twierdzi. Dieta zw. dietą Kwaśniewskiego, od jej twórcy jest oparta na naukach podstawowych -ścisłych i żadne tam takie widzimi się ludzi nie przygotownych merytorycznie do dyskusji nie ma na nic wpływu , jedynie miesza ludziom niepotrzebnie w głowach, ot co ! Radzę zatem przysiąść i zapoznać się z lekturą w tym temacie. Dnę moczanową wyleczyłem sobie sam osobiście bez pomocy żadnego lekarza, jedynie na podstawie informacji zawartych w książkach wspomnianego doktora. Jak się nie wie to lepiej głosu nie zabierać.
    Pozdrawiam i zachęcam do czytania.

  155. Renia pisze:

    Greg, aby zająć głos w jakiejkolwiek sprawie, trzeba wiedzieć o czym się mówi. Widać tutaj wyraźnie, że nie masz pojęcia o diecie dr. Kwaśniewskiego. Dieta (a raczej optymalny sposób żywienia na całe życie) nie polega na zjadaniu dużych ilości mięsa, a wręcz przeciwnie, na niewielkich. Jest to dieta niskobiałkowa. Chyba utożsamiasz ją z dietą Dukana. Więc…posłuchaj rady OPTY i wtedy możemy „pogadać”… 😀

  156. Greg pisze:

    ad Renia, opty(mista)
    Nie wykazuje się tu szeroką wiedzą lecz polemizuję z konkretną tezą.
    W artykule napisano że:
    Na podstawie obserwacji żywienia plemion:
    „Ten określony sposób odżywiania doktor Kwaśniewski nazwał Żywieniem Optymalnym. Polega on głównie na jedzeniu pokarmów zwierzęcych: jaj, mięsa, tłuszczów – w wyznaczonych proporcjach – z jednoczesnym drastycznym ograniczeniem spożycia cukrów, mąki i owoców.”
    Pytam się: które plemiona poza eskimosami i innymi żyjącymi w strefie wiecznej zmarzliny drastycznie ograniczają OWOCE i węglowodany (cukry)?
    Niestety nie skorzystam z rady samokształcenia się dietytycznego gdyż za wielu w ten sposób zniszczyło sobie zdrowie. Tak jak zaznaczyłem w pierwszej wypowiedzi cechuje mnie skrajny sceptycyzm w stosunku do wszelkich dogmatów żywieniowych stosowanych metodą małpowania – „bo tej spod piątki się udało schudnąć czy nawet wyleczyć”. Organizmy ludzkie są tak różnorodne, że NIE WOLNO NIC KALKOWAĆ! Tylko szczegółowa analiza KONKRETNEGO organizmu pozwoliłaby na wyznaczenie DIETY OPTYMALNEJ. Niestety mało kogo na to stać, więc wolą się OSZUKIWAĆ…
    p.s.Wrzuciłem diety do jednego worka, bo obie tak samo mogą szkodzić, tylko na inne narządy (nerki , wątroba serce etc.)
    Nie posiadamy genotypu eskimosów, więc nie możemy WSZYSCY tak samo jak oni się odżywiać (o trybie życia nie wspominąjąc) !
    Czy powstało już „Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez DIETY DOSKONAŁE”?
    Co jest nieprawdą w cytacie z WIKIPEDII?
    To pytania retoryczne!

  157. Greg pisze:

    Powtarzam: w moim mieście na oddział nefrologii coraz częściej trafiają osoby poszkodowane przez dietę Dunkana. Czas zrobić wywiad na temat tej drugiej…

  158. Greg, po pierwsze trzeba odróżniać Dietę Optymalną od Żywienia Optymalnego, po drugie jedno i drugie trzeba umieć. Oczywiście można korzystać z pomocy lekarzy którzy je znają, ale takich lekarzy jak na tak duży kraj jak Polska jest mało stąd tym bardziej kto chce skorzystać z dobrodziejstw DO i ŻO musi się uczyć żeby być w miarę samodzielnym. Oczywiście wymiana doświadczeń z innymi stosującymi te diety też może być pomocna. No i pilnowanie zasad. Chybił – trafił na talerzu prowadzi do chybił. Nieubłaganie.

    Możemy się zgodzić co do tego, że jak kto idzie do I klasy Sz P to się raczej nie spodziewa czego będzie się uczyć w klasie VI, tym bardziej tego co w Liceum? W każdej dziedzinie tak jest. Najpierw trzeba umieć by wiedzieć. Lekarz, który nie umie przynajmniej tyle by zdać stosowny egzamin z DO, dla mnie wypowiadając się na jej temat wiarygodny nie jest. Jakżeby mógł być?

  159. OPTY pisze:

    Greg , o tych nieszczęsnych wspominanych przez ciebie Eskimosach , jest rówież napisane książkach Kwaśniewskiego , radzę przeczytać wtedy wszelkie watpliwości się wyjaśnią. Ale skoro jak sam twierdzisz jesteś odporny na tką wiedzę , to co można poradzić ? Jeśli tak jest w Twoim życiu ze wszystkim, tzn. polegasz na tym co ktoś komuś powiedział , to marne Twoje życie kolego.
    A może w zamian założysz ale już sam ,Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez Medycynę Oficjalną ? Zareczam Ci ,że rozrosło by się do olbrzymich rozmiarów i co wtedy ?

  160. Greg pisze:

    Stosowanie jakiejkolwiek diety bez dokładnych badań lekarskich to ROSYJSKA RULETKA! No ale cóż – w dzisiejszych czasach, przy dzisiejszym stanie dostępu do służby zdrowia – czepianie się tak desperackich metod można nawet racjonalnie wytłumaczyć:)… wszak tonący brzytwy się chwyta!

  161. OPTY pisze:

    ” Stosowanie jakiejkolwiek diety bez dokładnych badań lekarskich to ROSYJSKA RULETKA! ” – Greg
    ————–
    O widzisz kolego teraz właśnie wyszła z Ciebie całkowita niewiedza w temcie , w ktorym usilujesz coś udowodnić nie posiadając żadnych dowodów, tylko jakieś domniemania. Musisz wiedzić ,ze stowsowne badania już były i powstały ośrodki leczenia zw. Arkadiami Zdrowia i ,że leczą tam lekarze jak najbardziej po współczesnych polskich uczelniach medycznych i co ??? – Zatkało ???
    Kolego sympatyczny zrób raczej jak Ci tu podpowiadamy, dowiedz się czegoś w temacie a potem zabieraj głos.

  162. Greg pisze:

    re Opty
    Spytaj się stulatków czy stosowali twoją dietę? Dałoby to jakiś obraz przydatności…
    Nie jestem fanatykiem medycyny oficjalnej lecz zwolennikiem korzystania z możliwie jak największej ilości źródeł naukowych WIEDZY, która NIEUSTANNIE SIĘ ROZWIJA w sposób niestety niedostępny dla większości (również lekarzy)
    Pamiętaj, że w logice istnieje możliwość wyciągania poprawnych wniosków z fałszywych przesłanek (tka wiedza) – tyle że jest to ROSYJSKA RULETKA!

  163. Greg pisze:

    opty
    Zapominasz o kontekście:
    Cały czas mówię o konieczności dokładnych badań w tym genetycznych – KAŻDEGO OSOBNIKA podejmującego dietę! Nie trzeba tu żadnej wiedzy by zastosować założenie iż Kowalska spod piątki nie robiła takich badań:)

  164. Greg pisze:

    Widzę, że podobnie jak każdej dziedzinie istnieje kasta optyfanatyków odpornych na argumenty logiczne, za to zaprawionych w życiowych (chorobowych) doświadczeniach i mających swoich guru/proroków i zapewne optybiblie, optykościoły i optyliturgie.
    Nie ma to jak siła auto i intersugestii – pozwala niektórym przetrwać w dżungli pełnej potwornych upiorów ciemności.:)

  165. Renia pisze:

    Greg naprawdę tak mało wiesz na temat diet, czy Greka zgrywasz? Przytoczyłeś z mojego tekstu fragment wyrwany z kontekstu i przyczepiony do innego urywka, mówiący, że Doktor Kwaśniewski ustalił Dietę Optymalną na podstawie analizy pożywienia ludów pierwotnych. Totalna bzdura. Zauważył jedynie wiele podobieństw. Dieta Optymalna powstała – jako jedyna – na podstawie badań i obliczeń biochemicznych. Doktor Kwaśniewski nie każe jeść wszystkim jednakowo, tylko pokazał ogólny przedział orientacyjny, w którym każdy może jeść według zapotrzebowania i podpowiedzi własnego organizmu. Jak można utożsamiać wysokobiałkową dietę Dukana z niskobiałkową Dietą Optymalną? Paranoja…

  166. Greg, żeby się nie rozwodzić, zapytam czy jest Pan świadomy swoich proroków?

    Dieta Optymalna od innych się tym różni, że jeśli jest stosowana jak należy to jest na tyle pomocna, że warto by i inni o niej wiedzieli. Proszę przeczytać choć „Jak nie chorować” Jana Kwaśniewskiego. Po co się rzucać z motyką na księżyc nie wiedząc w czym rzecz?

    To jest blog, tylko blog. Nie da rady ani czytać tu głośno Panu książek, ani bez końca w koło (takie opowieści już były w innych wątkach) o swoich osobistych doświadczeniach z dietami opowiadać.

    Też kiedyś w księgarni zdumiałam się tytułem „Dieta optymalna”, tyle że zanim ksiązki nie przeczytałam to jednak na temat jej zawartości nie głosiłam żadnych „refleksji”. Potem czytałam inne tego samego autora. Potem byłam w Arkadii w Jastrzębiej Górze, gdzie przez 1,5 tygodnia zawodowy lekarz z doktoratem 2 godziny, a drugie dwie dietetyczka, dziennie prowadzili na ten temat wykłady, a w których ja uczestniczyłam. Od tamtej pory upłynęło 6,5 roku i bardzo sobie chwalę skutki jakie wyniosłam ze zmian na moim talerzu. Ozdrowiałam z nieuleczalnych przypadłości zdrowotnych, proszę Pana.

  167. OPTY pisze:

    Kolego Greg , ja powiedziała kiedyś w TVN24 prof. J. Staniszkis ;
    ” Logika oparta jest na założeniu, którego nie da się zweryfikować .”
    I co ?
    Zdaje się , że używasz wyrazów ,których znaczenia nie rozumiesz , w tym przypadku fanatyzm . Odsyłam do prof. H. Mynarka – ” Zakaz myślenia ” i E Fromma – ” Analiza ludzkiej destrukcyjności ” , dowiesz się co to jest fanatyzm.
    ” Cały czas mówię o konieczności dokładnych badań w tym genetycznych – KAŻDEGO OSOBNIKA podejmującego dietę! ” – jw
    ———-
    Odsyłam do lektury wcześniej już zaleconej. Nie wyobrażasz sobie chyba ,że będzieny tu pisali niebotyczne epistoły w tym temacie. Bez tego nie masz praktycznie oprócz niczym nieuzasadnionej opartej na błędych przesłankach negacji ,rzeczy , której nota bene nie znasz. To tak jakbym ja rozmawiał wielce o mechanice kwantowej wiedząc ,że coś takiego jest ale tylko tyle . Tak jest z Tobą . I wiesz co , wytykanie nam i tworzenie słownych „oczerniaczy ” jest raczej nie na miejscu , nikt tu ci nie ubliża . Niewiedza pozostaje niewiedzą , czy to przyjmujesz czy nie.
    I nie pisz mi tu o rosyjskiej ruletce w przypadku 13 letniego stażu w takim typie odżywiania. Nie masz szans , wszystkie komory nabojowe są puste , zajrzyj tylko do magazynka.
    ” Nie jestem fanatykiem medycyny oficjalnej lecz zwolennikiem korzystania z możliwie jak największej ilości źródeł naukowych WIEDZY, ” – jw
    ——————-
    No więc możesz skorzystać również Ty z wiedzy jak najbardziej naukowej , tylko kolego rusz tyłek ,że tak kolokwialnie powiem i dowiedz się w tym temacie czegoś, a nie pleć trzy po trzy jak mówiła moja babcia.
    Wiem ,że – ” Niełatwo wierzymy w coś, co jest po za naszym kręgiem wiedzenia. „

  168. Renia pisze:

    Greg zobacz na czym polega Dieta Optymalna. Na DO jemy mniej mięsa niż osoby na diecie tradycyjnej i w ogóle spożywamy mniej pokarmów, za to bardziej wartościowe. Podstawą są żółtka. W niedużych ilościach zjadamy mięso i warzywa …ABC Diety Optymalnej… http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

  169. Greg pisze:

    Z sekciarzami (sic!) się nie zadaję – to nie ma najmniejszego sensu!
    Życzę zdrowia… i jak najmniej ofiar!

  170. Renia pisze:

    Podaj w takim razie definicję sekty i jakieś cechy u osób żywiących się w sposób optymalny, które wskazują na sektę. Co zdrowe odżywianie ma wspólnego z sektą? Najłatwiej tak podsumować – i to bezpodstawnie – jeśli się nie ma wiedzy ani argumentów… :(
    Możesz sobie wymyślać co chcesz, ale każdy może przekonać się praktycznie, na sobie samym, jakie zmiany powoduje Dieta Optymalna. Ja to wiem… 😀

  171. OPTY pisze:

    Reniu , co się dziwisz , na innych forach jest podobnie. Piszę argumentuję i ni w ząb zrozumienia. Blokoada umysłowa jest tak wielka,że żadne racjonalne argumenty nie docierają . Podobne stwierdzenia sekta i guru co do Kwaśniewskiego. Posługują się religioznawczymi sterotypami tak jakby żywienie optymalne było jedną z religii albo sekt religijnych , wyznaniem wiary czy czymś w podobie. Nietrudno wykazać takim braki w wiedzy o temacie a o żywiniu optymalmym nie wspomnę.
    Darujmy sobie polemikę z człowiekiem nieoczytanym.
    Pozdrawiam serdecznie

  172. Renia pisze:

    Masz rację. Czytam teraz książkę prof. Kołodki „Wędrujący świat”, w której to autor dzieli ludzi na trzy grupy (głównie polityków i naukowców – ale nie tylko ich) na tych, którzy wiedzą i głoszą swoją teorię, na tych, którzy nie wiedzą a i tak głoszą i tych, którzy wiedzą, że mówią nieprawdę a i tak ją głoszą. Pisze, że łatwo tych ostatnich poznać po tym, że nie słuchają tylko mówią, nie posługują się argumentami tylko ironią i cynizmem. Właśnie do tej trzeciej grupy pasuje „Greg” jak ulał. Wcześniej „verbal” też był modelowym przykładem ludzi tego pokroju… 😕
    Pozdrawiam – Renia 😀

  173. Verbal pisze:

    „Właśnie do tej trzeciej grupy pasuje „Greg” jak ulał. Wcześniej „verbal” też był modelowym przykładem ludzi tego pokroju… :?”

    Powyższe to cytat z p Reni.
    ” ludzie tego pokroju” hmmm. A jakiego Pani jest pokroju skoro najpierw przekonuje Pani ,że rzekome dane będą opublikowane na stronie OSBO, gdy zaś nie są , ucieka się Pani do insynuacji wobec innych ? Niech Pani sobie daruje osądzanie innych a przyjrzy się sobie cokolwiek.

  174. Renia pisze:

    Pan chce mieszać a nie znać fakty. Linki dawałam i dam z nowych badań. Aktualnie są prowadzone dwa niezależne od siebie badania nad Dietą Optymalną.

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4593.0

    PS. A sobie się przyglądam w lustrze codziennie…i nawet, nawet… nie najgorzej…… 😆

  175. Verbal pisze:

    Żałosne , jeszcze teraz idzie Pani w zaparte. Gdzie są te publikacje o Hashimoto???? Dobrze Pani wie o czym mówię. No i jakiego jest Pani pokroju???

  176. Renia pisze:

    Śmieszny chyba Pan jest. Nigdy nie pisałam, że moje własne wyniki opublikuję. Chyba Pan sobie kpiny robi. Nawet nie wiem czy tutaj jest taka możliwość. Nie mam zamiaru udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Każdy może sobie działanie Diety Optymalnej sprawdzić na sobie. W czym problem. Jeśli ktoś kogoś posądza o kłamstwo to niech sam udowadnia dlaczego to robi…
    A Pan nie widział kilku pytań do Pana skierowanych? Czemu Pan nie odpowie? Wie Pan o czym piszę czy nie?

  177. Verbal pisze:

    „Nigdy nie pisałam, że moje własne wyniki opublikuję. Chyba Pan sobie kpiny robi”

    Mam przypomnieć post , w którym stwierdziła Pani , że swoje dane przesłała do OSBO „celem opracowania i publikacji” ??? Cytacik podrzucić czy daruje Pani sobie ten wstyd?????

    Na co mam odpowiadać? Na bezsensowne pytanie czy bym spróbował czy nie??? Może bym spróbował może nie , starczy???

    Zanim się Pani zajmie „cudzym pokrojem” proszę się zająć swoim.

  178. Pan Verbal przyszedł się awanturować… A prosiłam!

  179. Verbal pisze:

    Nie , Proszę Pani. Nie przyszedłem się awanturować ale zwrócić tym razem uwagę osobie , która w sposób niedopuszczalny ucieka się do insynuacji i sformułowań „poza kulturą osobistą” tylko po to by przykryć swoje pustosłowie.

  180. Renia pisze:

    Pisałam, że wysłałam do OSBO . Ale nie pisałam, że na Pana życzenie Panu opublikuję.
    Bardzo zwięzłej i wygodnej odpowiedzi Pan udzielił, ale niczego lepszego nie oczekiwałam 😕

  181. Renia pisze:

    http://www.sfora.biz/Bogaty-kraj-oszalal-W-sklepach-brakuje-masla-a38552

    Moda na tłustą dietę w Norwegii…

    Jest to dieta wysokotłuszczowa i niskowęglowodanowa jak Dieta Optymalna dr. Kwaśniewskiego.

    http://www.gotujmy.pl/w-norwegii-konczy-sie-maslo,artykuly,9660.html

    Jeśli taka sytuacja się rozprzestrzeni to ceny masła i jaj poszybują w gorę. Mięsa też…

  182. Renia pisze:

    Coraz częściej jest odsłaniana żelazna kurtyna obłudy…
    Fałszywe zalecenia dietetyczne nie mogą być sprawą przypadku, aby dokładnie wszystko odwrotnie nakazywano jak biochemia mówi i zdrowy rozsadek…zalecenia żywieniowe są sprawą polityczną. Dlaczego akurat prezentacji tylko Diety Optymalnej zakazano w pierwszym i drugim programie TV? Wszystkie szkodliwe diety „cud” wolno propagować… 😕

    http://blogrysunkowy.nowyekran.pl/post/44532,zycie-full-wypas-tluste-zycie

  183. obserwator pisze:

    Nie czytałem dokładnie ani artykułu, ani komentarzy, ale dziwi mnie to, że autor artykułu i autorzy postów piszą o jakiś uniwersalnych, zdrowych dietach, które powinny się sprawdzić w każdych warunkach. Poza tym, że dieta powinna być dopasowana do każdego człowieka osobno (to najważniejsze) i nie zawierać w dużych ilościach toksyn i konserwantów, oraz być tak urozmaicona jak tylko pozwala zdrowie, to nie ma reguł. Pisze się, że cukry i tłuszcze szkodzą, ale ci którzy ciężko codziennie pracują (zwłaszcza na mrozie) potrzebują tłuszczy, a przed wysiłkiem lub gdy organizm jest wyczerpany i głodny najbardziej przyda się cukier. Pisze się, że sól szkodzi i tak najczęściej jest, ale w przypadku upałów, gdy organizm się mocno poci, należy spożywać więcej soli. Wegetarianie nie spożywają mięsa. Dzieci i młodzież potrzebują jednak więcej niż dorośli białka zwierzęcego, które trudno jest zastąpić. Bardzo ważna, często ważniejsza od jakości jest ilość spożywanego jedzenia (zbyt mała lub zbyt duża ilość najzdrowszego jedzenia jest szkodliwa). To czy masło, czy margaryna (ta do smarowania, a nie do pieczenia) jest zdrowsza zależy przede wszystkim od zdrowia danego człowieka, dla jednych będzie zdrowsza margaryna, dla innych masło. Przy kierowaniu się zdrowiem, ważne jest aby nie uogólniać. Nie wystarczy np wiedzieć, że ma się kamienie na nerkach, ale trzeba wiedzieć jakie są to kamienie. Ta sama potrawa w przypadku jednych kamieni pomaga przy innych szkodzi.

  184. Obserwator, jednak nie wystarczy popatrzeć „ogólnie” na tekst i komentarze, by wiedzieć co w nich jest zawarte. Lepiej przeczytać, by zyskać okazję zweryfikowania przekonań. Tak się składa, że odżywianie jest ważne na tyle, że zalezy od niego i jakość życia, i jakość zdrowia – kondycja znaczy. Zachwala Pan margarynę i cukier, bo mało o nich wie…

  185. Renia pisze:

    Jeśli naukowcy polecali margaryny (z tłuszczami trans) w trosce o nasze zdrowie i okazało się, że są one po prostu trucizną, to jakaś skrucha z ich strony powinna się pojawić. Chociażby banalne „przepraszam”… 😕
    Oni piszą o zwyczajnych pomyłkach, błędnych mitach…a gdzie odpowiedzialność za ludzkie zdrowie i życie?!
    Niech naukowcy i producenci margaryny płacą odszkodowania…

    http://szczuplejsza.pl/niezdrowa-ywno/64-/520-alternatywa-dla-tuszczow-trans-w-diecie.html

  186. Renia pisze:

    http://nowadebata.pl/2012/01/19/nowe-badania-diety-polakow-solidna-robota-czy-zwykla-fuszerka/

    Profesor Cichosz śmiało obala kolejne „mity” dietetyczne… (mity wzięłam w cudzysłów, gdyż według wielu „ekspertów” są one dogmatem medycznym)…

  187. Łukasz pisze:

    JELITA – mięsożercy
    Jelita tylko 3 razy dłuższe niż tułów, co pomaga w szybkim wydaleniu resztek mięsa rozkładającego się już w przewodzie pokarmowym.

    JELITA – roślinożercy
    Jelita 12 razy dłuższe niż tułów, ponieważ pokarm roślinny później niż mięso ulega procesom rozkładu.

    Jelita ludzkie to 4-6 metrów cienkiego i ok 1,5 metra grubego, czyli razem ok 5,5-7,5 metrów. Średnio 6, 5 metra podzielić przez około 75 centymetrów tułowia (to i tak z nadwyżką) i wychodzi nam 8,66 czyli bliżej nam do roślinożerców, choć nazwałbym nas raczej wszystkożernymi.
    Warzywa staram się jadać „żywe” bo prawie w żadnej innej postaci nie są już tak zdrowe nie licząc kapusty kiszonej czy też ogórków kiszonych…
    Pzdr

  188. Łukasz pisze:

    Polecam film, który pomógł mi zrozumieć na tyle dietetykę, że schudnąłem w ciągu 2 lat ze 101 kg na 77kg.
    Polecam

  189. Łukasz, witam Pana :) Gratuluję wyleczenia się z otyłości. Żeby nie wróciła i/lub żeby nie musiał Pan sie nabawić chorób z tzw autoagresji polecam dla przykładu – http://www.stachurska.eu/?p=3768 .

  190. Renia pisze:

    Raczej układ pokarmowy roślinożerców jest dłuższy niż 12-krotność tułowia.
    W tym artykule podają, że koń ma 12 razy dłuższy długość przewód pokarmowy niż swoje ciało i to jest najkrótszy stosunkowo przewód pokarmowy u zwierząt gospodarskich (przeżuwaczy) . Więc to nie może być średnia dla wszystkich zwierząt roślinożernych.

    http://www.konie.miscior.pl/ukladpok/index.htm

    Owca ma układ pokarmowy 18 razy dłuższy od ciała więc radzi sobie dobrze z trawieniem roślin…
    http://docs6.chomikuj.pl/552510727,0,1,Owce-3w.doc

    Krowa ma 4 żołądki, wiec też nie ma problemu. Nas natura nie stworzyła do zjadania dużych ilości pokarmów pochodzenia roślinnego.

    Panie Łukaszu, jeśli podaje się jakieś dane, to również powinno się do nich zamieszczać wiarygodne linki.

  191. Renia pisze:

    Właśnie przy odżywianiu się głównie pokarmem roślinnym chorujemy na choroby z autoagresji:

    http://www.stachurska.eu/?p=6790 – z autopsji też się o tym przekonałam…

  192. Renia pisze:

    Pieniądz się liczy a nie człowiek… 😕

  193. Renia pisze:

    Tłusta dieta jest najzdrowsza…

    „…diety, o których mówi się, że nas zabiją (tj. bogate w mięso, jaja, boczek, masło, śmietanę itd.), są w rzeczywistości najzdrowszym z możliwych modeli odżywiania. Eksperymenty, które dotychczas wykonano pokazują, że jeśli przejdziesz na dietę bogatą w tłuszcze i ubogą w węglowodany nie tylko schudniesz dzięki wyeliminowaniu tuczącej żywności, ale też poprawisz u siebie parametry uważane za czynniki ryzyka w chorobach układu sercowo-naczyniowego.”

    http://nowadebata.pl/2012/02/24/tlusta-dieta-jest-najzdrowsza-wywiad-z-gary-taubesem-czesc-2/

  194. Robert pisze:

    Pani Tereso, wyrazy uznania, cieszę się, że istnieją ludzie, którzy propagują „czystą” prawdę.

    Jako 28 latek nie miałem żadnych dolegliwości zdrowotnych, na dietę tłuszczową przeszedłem z czystej ciekawości. Efekty przeszły wszelkie wyobrażenia.
    Stosuję dietę podobną do DO, jednak jako osoba uprawiająca czynnie sport w innych proporcjach BTW (wg zaleceń Mauro Di Pasquale – B30% T65% W5%), czyli mniej tłuszczy na korzyść białka, węglowodanów trochę mniej – ograniczam do otrębów, warzyw włóknistych i orzechów, czasem owoców leśnych.
    Dieta tłuszczowa znacznie zwiększyła próg zmęczenia, bólu na treningach, przyspieszyła się znacznie regeneracja, procesy myślowe, zwiększyła wytrzymałość w sportach wytrzymałościowych, poprawił stan skóry (wyglądam młodziej) i co najważniejsze ograniczyła poziom tkanki tłuszczowej do 8-10%. Czuje się jak młody bóg, nie męczą mnie żadne choroby, nie odczuwam głodu jak na innych dietach.

    Boleję nad tym, że niewiele publikacji na temat zdrowego odżywiania się (na bazie tłuszczów zwierzęcych), a jeszcze mniej na temat zastosowania diety w sporcie. Jedyne czego żałuję, to że nie zetknąłem się z tą wiedzą wcześniej…

    Niestety ‚dieta optymalna’ i pochodne tej diety nigdy nie zostaną spopularyzowane u mas z prostego powodu – z jednostki powierzchni rolnej znacznie więcej osiągnąć można kalorii w postaci roślin niż zwierząt… Wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której następuje odwrót od węglowodanów.. wzrosłyby wielokrotnie ceny mięsa, mniejsi producenci bankrutowaliby. Zatem mała popularyzacja to szczęście w nieszczęściu, bo jaja czy wieprzowina nie należą do zbyt drogich produktów. Za 20-30 lat prawdopodobnie się do zmieni, gdy w szwach będą pękały szpitale od nadmiaru ludzi z cukrzycą i miażdżycą.

  195. Panie Robercie, ja bym to skonsultowała z lekarzem optymalnym. 30 % na biako wydaje mi się zawyzone, a 65 % na tłuszcz zanizone. Nadmiar białka w diecie niesie przykre konsekwencje – http://www.stachurska.eu/?p=3359

  196. Robert pisze:

    To prawda, jest zawyżona, jednak trzymam się tej wartości „w sezonie” przez około 2 miesiące, kiedy intensywnie eksploatuję ciało (kulturystyka+sporty szybkościowe), poza tym jest to w 1/3 białko średniej jakości (tłusty ser żółty).
    Na co dzień trzymam się wartości 20% z białka dobrej jakości, niestety dość opornie się przekonuję do tak dużej proporcji tłuszczu. Mimo wszystko spróbuję w tym roku bardziej optymalnych wartości, a konsultacja jest nieodzowna.

  197. Renia pisze:

    Słuszne masz podejście do spraw dietetycznych Robercie.
    Konsultacje na pewno nie zaszkodzą. Życzę wytrwałości i powodzenia. Rzadko kiedy młode, zdrowe osoby przechodzą na dietę wysokotłuszczową. To takie niemodne… 😕 (nawet słowo „wysokotłuszczowa” podkreślo mi jako błąd, nie ma takiego słowa w słowniku)
    Może przyda się Tobie ten wykład na temat białka?

  198. OPTY pisze:

    ” Rzadko kiedy młode, zdrowe osoby przechodzą na dietę wysokotłuszczową. ” – Renia
    ” Pani Tereso, wyrazy uznania, cieszę się, że istnieją ludzie, którzy propagują „czystą” prawdę. ” – Robert
    —————————–
    Nie tak rzadko , mam syna (28) i córkę(27) w wieku Roberta , którzy są na ” naszej diecie ” od 2006 roku . I też sobie chwalą .
    Tak to jest już z tą prawdą ,że najlepiej za Nią wielu wychodzi gniew.
    ” Prawda jest jak dupa , każdy siedzi na własnej ” – powiedział kiedyś R. Bratny, ale na myśli miał sytuacje politycze a nie zdrowotne.
    Prawdą jest coś wtedy , kiedy się sprawdza w życiu . Tak jest z dietą optymalną . Znam takich co za prawdę jej nie uważają bo chcieli koniecznie ją zmodyfikować po swojemu i doszli do wnisku ,że im nie służy lub nawet szkodzi. To jest oczywiste ,że jeśli coś jest ponad wszelką wątpliwość sprawdzone to nie trzeba tego na siłę ulepszać , bo można po prostu przedobrzyć i skutki będą odwrotne od oczekiwanych.
    Dobrze opisłaś kolego efekty diety wysokotłuszczowej , tak jest w rzeczywistości po dużej dawce tłuszczu zwierzęcego dostaje się niesamowitego ” pałera”. Wiem to sam z autopsji.
    Pozdrawiam

  199. Renia pisze:

    ” Prawda jest jak dupa , każdy siedzi na własnej ” – powiedział kiedyś R. Bratny, ale na myśli miał sytuacje politycze a nie zdrowotne.”

    W polityce (anty)zdrowotnej jest gorzej. Wszyscy siedzą na jednej, sponsorowanej przez koncerny farmaceutyczne. Wyniki badań są tylko wtedy ujawniane – albo tylko w takiej postaci – jak to jest korzystne. Nie chcą podcinać gałęzi na której siedzą, bo wtedy ta ich ‚wielka dupa’ 😳 spadłby na ziemię i mogłaby się roztrzaskać w drobny mak… 😆

    Nie lubią osób, które im przeszkadzają w „kręceniu lodów” na ludzkiej niewiedzy… 😕

    Nawet taki nastolatek może ich przestraszyć… nie lubią prawdy…

    http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Nastolatek-przed-ktorym-drza-swiatowe-koncerny,wid,14288516,wiadomosc.html?smgajticaid=6e030

  200. Anna pisze:

    CO za bzdura z tym, że człowiek jest bardziej mięsożercą niż roślinożercą. NAsz układ pokarmowy jest bardzo długi, tak jak u zwierząt roślinożernych. A z pomocą naszych zębów i pazurów nie upolowalibyśmy i nie zjedlibyśmy nawet zająca. Proszę sie douczyć z anatomii.

  201. Renia pisze:

    Pani Anno – może Pani jakiś link do badań podać, które potwierdza Pani słowa? Wiem, że takich po prostu nie ma. Powiedzieć tylko, że się ma rację, a ktoś inny pisze bzdury – to za mało. To jest ideologia a nie wiedza.
    Temat ten był „przerabiany” wyżej:

    „W tym artykule podają, że koń ma 12 razy dłuższy przewód pokarmowy niż swoje ciało i to jest najkrótszy stosunkowo przewód pokarmowy u zwierząt gospodarskich (przeżuwaczy) . Więc to nie może być średnia dla wszystkich zwierząt roślinożernych.

    http://www.konie.miscior.pl/ukladpok/index.htm

    Owca ma układ pokarmowy 18 razy dłuższy od ciała więc radzi sobie dobrze z trawieniem roślin…
    http://docs6.chomikuj.pl/552510727,0,1,Owce-3w.doc

    Krowa ma 4 żołądki, wiec też nie ma problemu. Nas natura nie stworzyła do zjadania dużych ilości pokarmów pochodzenia roślinnego.”

  202. Robert pisze:

    „Rzadko kiedy młode, zdrowe osoby przechodzą na dietę wysokotłuszczową. To takie niemodne… 😕 (nawet słowo „wysokotłuszczowa” podkreślo mi jako błąd, nie ma takiego słowa w słowniku)
    Może przyda się Tobie ten wykład na temat białka?
    http://www.youtube.com/watch?v=wHhcJ9GW45s

    Dziękuję za informacje o białku, rzeczywiście miałem kilka razy reakcje alergiczne, ale wtedy jeszcze nie znałem dokładnych przeliczników kalorii z białka i tłuszczu, teraz to robię intuicyjne. Muszę sobie tylko wbić, że tłuszczów musi być wedle zaleceń przynajmniej 2,5x więcej, w końcu na każde 1g białka przypada 24kcal.

    O przejściu z diety węglowodanowej na tłuszczową zadecydowała lektura książek biochemicznych, a katalizatorem był pewien fakt – wyczytałem, że jeden z redaktorów ‚Menshealth’, mający zbilansowaną dietę (węglowodanową) i prowadzący aktywnie bieganie, w wieku ~40 lat miał zaawansowaną arteriosklerozę naczyń wieńcowych, stan przedzawałowy. Potem trafiłem na publikacje dwóch autorytetów naukowych promujących dietę tłuszczową, w tym na książki dr Kwaśniewskiego.

    Dieta optymalna przede wszystkim zapobiega miażdżycy, dlatego zostałem przy takim systemie odżywiania. Mam tylko małe wątpliwości nie tyle odnoszące się do diety co mojego trybu życia – jak to się przedstawia przy dużym stresie oksydacyjnym. Wprawdzie DO wspiera naturalne mechanizmy antyoksydacyjne i dostarcza białek kolagenowych, ale czy to wystarczy aby przeciwdziałać wypełnianiu „ubytków” w tętnicach przez LDL ? W sumie wzbogacam dietę naturalnymi źródłami witaminy C (zapewniającą szczelność naczyń i budującą kolagen tętnic) – czerwoną papryką, czarną porzeczką i pietruszką oraz zielem gryki, ale nie wiem czy nie będę musiał dodatkowo wprowadzić suplement aceroli.
    Na diecie węglowodanowej witaminy są nieodzowne, a z tego co pamiętam dr Kwaśniewski nie zalecał ‚dodatkowych witamin’ w DO, bo nie są tak zużywane..

  203. OPTY pisze:

    ” A z pomocą naszych zębów i pazurów nie upolowalibyśmy i nie zjedlibyśmy nawet zająca. Proszę sie douczyć z anatomii.” – Anna
    ——————-
    No to się douczyłem i znalazłem taki organ zwany powszechnie mózgiem , który to organ zapewnia nam ludzim o wiele większe spektrum możliwości a niżeli wszystkie zęby i pazury razem wzięte zwierząt zamieszkujących tą planetę . Dorzucę do tego to ,że nawet powiekszając ten arsenał o dzioby ,szanse wszystkich drapieżców razem wzięte są niczym, co do wytworów mózgu jednego człowieka.
    Bzdurą jest natomiast ,twierdzić i uzwenętrzniać swoją niewiedzę w temacie budowy układów pokarmowych zwierząt roślinożernych i mięsożernych , jeśli nie nieuctwem. My ludzie polujemy za pomocą naszych umysłów , proszę o tym szanowna pani nie zapominać , bo to by żle o pani świadczyło. Już dawno wyewoluowaliśmy do poziomu technicyzacji naszego życia w odróżnieniu od innych istot zmieszkujących naszą przepiękną planetę , na której łowy uprawiało się ostrymi zakończenaimi kończyn i otworów gębowych. To właśnie dzięki diecie opartej o mięso i tłuszcze nasz mózg rozrósł się do rozmiarów dzisiejszych powodując kolosalna przewagę umysłową nad resztą świata zwierzęcego. Zresztą nasze osiągi fizyczne np. w biegach długodystansowych , dystansują wszekie porównania do przedstwicieli naszych braci mniejszych , idąc za klasykiem. To Rozum panuje nad siłą fizyczną a nie odwrotnie.
    Pozdrawiam pnią Annę – należałoby najpierw zapoznać się z odpowiedią literaturą a dopiero potem zabierać głos. Ok ? Ale nic straconego , na naukę podobno nigdy za późno.
    Seneka zapytał kiedyś jednego takiego – ” Masz rozum ? – – mam — to dlaczego go nie używasz ? „

  204. Renia pisze:

    Robercie osoby na Diecie Optymalnej potrzebują mniej witaminy C niż osoby na diecie tradycyjnej. Sporo jej trzeba do spalenia dużej ilości zjadanych węglowodanów. Na DO wystarczy jak się zje np. 1 owoc dwa, trzy razy w tygodniu, dodatek cytryny do hernaty, „zielenina” do obiadu, od czasu do czasu kapusta kiszona na przystawkę czy czerwona papryka. Ja np. bardzo lubię jajecznicę ze szczypiorkiem. Suplementy witaminy C nie są potrzebne. Niedobór tej witaminy jest łatwo zauważalny przy myciu zębów. Przy niedoborze występują krwawienia z nich.
    Nawet niektóre produkty zwierzęce zawierają pewne ilości wit. C np. wątróbka.

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4071.msg78592#msg78592

  205. Renia pisze:

    Co nam szkodzi?

  206. Renia pisze:

    Światowa Organizacja Zdrowia WHO uznała wegetarianizm za chorobę psychiczną…

    http://wiadomosci.onet.pl/nauka/who-uznalo-wegetarianizm-za-chorobe-psychiczna,1,5076408,wiadomosc.html

  207. Agata pisze:

    Nie wiem czy człowiek jest mięsożercą, czy roślinożercą. Wiem natomiast, że odkąd jem głównie owoce i warzywa, od czasu do czasu morskie ryby i wiejskie jajka, pozbyłam się problemów trawiennych, bóli głowy (bolała mnie co drugi dzień), pozbyłam się trądziku, bez żadnych leków, kremów. Pozbyłam się infekcji pęcherza, bez antybiotyku (zrobiłam badania moczu i stąd wiem, że miałam infekcje). Cały czas się źle czułam, z jednej choroby wpadałam w kolejną. Dodam, że wcześniej jadłam wiejska wieprzowinę i drób, warzywa i owoce również, codzienne kilka porcji. Stąd można wnioskować, że to mięso powodowało moje problemy zdrowotne.

  208. Pani Agato, może nie dlatego, że mięso wieprzowe, a że nadmiar białka – ilość ma znaczenie – http://www.stachurska.eu/?p=3359 ? Poza tym przede wszystkim należy jeść żółtka – http://www.stachurska.eu/?p=1659 i jednak jak najmniej azotanów, o których w internecie informacji jest dostatek.

    Najlepsza dieta jest niskobiałkowa, wysokotłuszczowa i niskowęglowodanowa, lada dzień w księgarniach Gary Taubes – http://www.stachurska.eu/?p=7299 , a w Polsce od czterdziestu lat dr Jan Kwasniewski – polecam strony:

    http://www.dr-kwasniewski.pl
    http://www.optymalni.org.pl

  209. Agata pisze:

    W sumie poza słodyczami, które zaznaczam nadal jem, moje odżywianie było raczej prawidłowe, 2 razy dziennie mięso, mleka nie piłam już od kilku lat, bo mam po nim problemy trawienne, z nabiału jadłam tylko jogurt naturalny kilka razy w tygodniu.

  210. Agata pisze:

    Jak to możliwe, że dieta niskowęglowodanowa jest najlepsza, skoro jem dziś głównie węglowodany, mało tłuszczu i białka i czuję się lepiej?

  211. Pani Agato, podeszłam do Pani komentarza serio stąd linki „na temat”. Nie mogła Pani ich zawartości poznać w przysłowiowe pięć minut. Może Pani poczekać na symptomy kolejnych chorób, jako że choruje się od niedoboru białka oraz nadmiaru węglowodanów i/lub nadmiaru białka, ale może Pani te kolejne choroby (jedne się nazywają z autoagresji, drugie to cywilizacyjne) uprzedzić i się na nie nie narazić.

    Trzeba wiedzieć ile się je białka, tłuszczów i węglowodanów, żeby kontrolować sytuację, bo rzecz jest w proporcji między nimi. To raz, a dwa że cukry proste zawsze szkodzą – http://www.stachurska.eu/?p=2845 .

    No i argument za tym, by źródłem energii były tłuszcze – http://www.stachurska.eu/?p=3383 – nazywa się ATP.

  212. Agata pisze:

    Bardzo dziękuję, za odpowiedzi. Nie znalazłam się na tej stronie, aby przejść na dietę dr Kwaśniewskiego, trafiłam na niej poprzez artykuł o mitach odżywiania, który mnie zaciekawił. Jestem teraz w okresie przejściowym, powoli przechodzę na surową dietę, która leczy różne schorzenia, również nowotwory. Wielu ludzi stosuje ją już od bardzo dawna bez uszczerbku na zdrowiu.

  213. Pani Agato, o uszczerbkach na ich zdrowiu to może dopiero wnuki będą mieć jakieś skojarzenia (moja babcia miała okropne żylaki i ja dopiero po wielu latach widząc takie same u jej siostrzenicy uzmysłowiłam sobie że obie miały wielkie upodobanie do jadania cukrów), więc podam jeszcze:

    ” Consumpcja tłuszczy nasyconych versus długość życia – Saturated Fat Consumption versus Life expectancy – http://dl.dropbox.com/u/48656216/Studia%20Epidemiologiczne/Saturated%20Fat%20Consumption%20versus%20Life%20expectancy.jpg

    Poziom cholesterolu versus długość życia – Cholesterol Level versus Life expectancy – http://dl.dropbox.com/u/48656216/Studia%20Epidemiologiczne/Cholesterol%20Level%20versus%20Life%20expectancy.jpg
    Źródło – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4651.0

    Zdrowia życzę!

  214. Agata pisze:

    Pani Tereso, na długość życia ma wpływ mnóstwo różnych czynników, takich jak warunki mieszkaniowe, poziom stresu, rodzaj wykonywanej pracy itd itd.

    Pozdrawiam i również życzę zdrowia.

  215. Renia pisze:

    To prawda, że sporo czynników wpływa na długość życia. Na wszystkie nie mamy wpływu (powietrze zatrute – można ewentualnie się przeprowadzić, zła woda, chemia w jedzeniu, stres, warunki socjalne…) ale warto zadbać o to, na co możemy – głównie o zdrowe jedzenie i prawidłowe proporcje miedzy jego głównymi składnikami. Nikt Panią nie zmusza do Diety Optymalnej, ale nadmiar wiedzy nigdy nie szkodzi. Wybór powinien być świadomy…
    Ja przekonałam się w praktyce, że Dieta Optymalna powoduje cofanie się chorób, nawet takich, które medycyna konwencjonalna uważa za niewyleczalne.

  216. Renia pisze:

    Jak można wierzyć naukowcom, którzy co kilka lat zmieniają zdanie i obalają swoje własne „mity”?…

    http://fitness.sport.pl/fitness/1,114431,11329160,Maslo_zdrowsze_od_margaryny___Prawda_czy_Mit_.html

  217. Renia pisze:

    Widzą, że jest coraz gorzej, spodziewają się dalszego pogorszenia stanu zdrowia mieszkańców praktycznie już całego globu – (anty)cywilizacja dotarła w najdalsze zakątki świata…Dlaczego nie próbują zmieniać zaleceń dietetycznych, tylko brną stale pod prąd… 😕 Czy ktoś tym z góry steruje ? Aż wierzyć się nie chce, że zaleca się przypadkowo akurat wszystko to, co jest najbardziej szkodliwe…a najzdrowszych produktów się zakazuje… :roll:

  218. Renia pisze:

    Jak można ufać opiniom naukowców, skoro co rusz okazuje się, że się mylili i zmieniają zdanie…to co zalecali okazuje się szkodliwe…

    http://fitness.wp.pl/zdrowie/wirtualny-poradnik/art781,antyoksydanty-czy-sa-bezpieczne.html

  219. Nemer pisze:

    Pani Reniu
    a co pani powie wysłuchawszy tej szkodniczki, która nie mając pojęcia o czym i co mówi głosi takie teksty: http://wirtualnaporadnia.wp.tv/i,Wirtualna-Poradnia-Wplyw-smietany-na-zdrowie,mid,1033111,index.html?_ticrsn=3&ticaid=5ea0d#m1033111
    Pozdrawiam, Nemer

  220. Renia pisze:

    Uciekł mi komentarz w kosmos… 😕 Chyba dlatego, że wzywałam w nim Boga na daremno, żeby zagrzmiał jak to widzi i słyszy (właśnie nadciągają ciemne chmury),
    Pycha ludzka nie zna granic, człowiek uważa, że stworzył zdrowszy produkt śmietanopodobny z tłuszczów roślinnych, niż Bóg prawdziwą śmietanę z tłuszczu zwierzęcego. Pycha zawsze się mści… Zastanawia mnie to, dlaczego ludzie nie widzą faktu, że jedzą coraz chudziej i są coraz grubsi i bardziej schorowani? Rozum tracą i logiczne myślenie? Dawniej nie do pomyślenia była np. kawa z mlekiem, musiała być śmietanka.
    Pozdrawiam Pana Panie „Nemer”. Jesteśmy szczęściarzami, że spadły nam „klapki z oczu”… 😀

  221. OPTY pisze:

    Posluchałem sobie tego z linku Nemera i ciarki mi po plecach przeszły. Tej pani jak najszybciej powinno zabrać się uzyskane tytuły , bo wprowadza ludzi w błąd. To ja już dawno powinienem „gryźć ziemię ” . Co za idiotyzmy wynikające z błędnej nauki i zupełnej indolecji w temacie. Głupiutki uśmieszek w przekonaniu ,że się wie co mówi, ale zupełnie nie zna się na produktach żywnościowych oraz funkcjonowaniu ludzkiego organizmu – szok. Wystarczy poczytać konentarze . Śmietana wysokoprocentowa jest niedobra ale wpołączeniu z cukrami – węglowodanami i to w proporcji , której ta pani nie zna. Zatrważający brak rozumu , wiedza błędna wprowadza właśnie to ,że ludzie tyją im mniej tłuszczy jedzą .

  222. praktyk pisze:

    tłuszcz zwierzęcy człowiek potrafi sam wytwarzać a nnkt nie.
    skuteczność waszej diety polega na odtawieniu powodującego wiele chorób glutenu.
    owoce i warzywa zawierają niezbędne enzymy.
    zółtko jest ok bo zawiera małe ilości omega 3 lecz oliwa i pestki i orzechy są NIEZBĘDNE do zdrowia.
    obecnie mięsio jest zatrute i niskiej jakośći więc trzeba z DUŻYM umiarem to jeść.

  223. praktyk pisze:

    acha kefir i podobne jest też niezbędny dla zdrowego żołądka i flory jelitowej produkującej witaminy i chroniącej od złych bakterii.
    ponadto kasza jaglana i gryczana jest tak bogata zwłaszcza w magez że warto je jeść. w owocach jest wiele polifenoli resweratrol kwertycyna i dobrej jakośći błonnik.

  224. Praktyk, może się przyda:
    – błonnik – http://www.stachurska.eu/?p=925 ?
    – żółtka – http://www.stachurska.eu/?p=1659 ?

    – wątrobę masz tylko jedną – http://www.stachurska.eu/?p=5910 . Po co ma wytwarzać tłuszcz jak – gdy ją uwolnimy od takiego obowiązku – ona wytwarzać może ATP – http://www.stachurska.eu/?p=3383 ?

  225. Renia pisze:

    Mięso jest zatrute a rośliny nie? Patryk piszesz o takich zaleceniach jakie ma oficjalna medycyna, a skutki tych zaleceń widać gołym okiem na ulicach…Ludzie dbają o kwasy omega 3 i 6, o kefirki i witaminki w roślinkach, do tego dodają suplementy i oleje roślinne i co? Tyją i chorują. Jeśli jeden sposób zaleceń przynosi odwrotne skutki od zamierzonych, to trzeba zmienić kurs na drogę przeciwną…

  226. praktyk pisze:

    tyle że toksyny z roślin kumulują sie w tłuszczu zwierzęcym i mięsie hodowlanym a w kaszy jaglanaej czy gryczanej ich nie ma prawie wcale a tyle co jest łatwo się oczyśzcza a po mięsie to tylko można siedzieć i trawić…
    prawie nikt nie stosuje sie do zasad zdrowego żywienia i dlatego widać to co widać po ludziach na ulicy.
    ludzie piją alkohol i nie uprawiają sportu.
    błony komórkowe zbudowane są z omega 3 więc nie ma zdrowia bez zdrowego tłuszczu i stosunku 1-3 omega3 do 6.
    rak odbytu po jedzeniu duzo mięsa i tłuszczu to nie mit to udowodniony fakt.
    powtarzam u was zdrowe jest tylko wyeliminowanie glutenu.

    owoce szkodzą tylko osobom chorym na poważną CUKRZYCE.

  227. Renia pisze:

    Nie martw się o nas…my już mamy za sobą „uroki” jedzenia 5 razy dziennie owoców i warzyw… nie ma to jak wypróbować na własnej „skórze”…

  228. Renia pisze:

    Poczytaj o doświadczeniach Pani EliC z dietą wegetariańską… 😕

    http://www.stachurska.eu/?p=7137

  229. Renia pisze:

    Ludzie nie stosują się do zasad „zdrowego” jedzenia? Mam sklep spożywczy i wiem, że się mylisz. Cale siaty warzyw i owoców tachają codziennie do domów, margarynę i chudy nabiał, a do smażenia oczywiście olej… Najważniejsze jest dla nich, żeby ziemniaków i chleba nie zabrakło… 😕

  230. Renia pisze:

    A młodzież jak wspaniale i chudo się odżywia: warzywa, owoce, kurczaki, oleje roślinne, witaminki w tabletkach, makarony, płatki śniadaniowe, chude jogurty, soczki…W szkołach dają im mleko i owoce i co się dzieje? Zapaść intelektualna i fizyczna… 😕

    http://www.oswiata.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/maleje-sprawnosc-fizyczna-dzieci-i-mlodziezy

  231. praktyk pisze:

    margaryna , smażenie, oleje rafiniowane… co w tym zdowego?

  232. praktyk pisze:

    wypróbowałem wasze jedzenie mięsa i dziekuje za przymulenie i xciężki żołądek i brak energii.
    czasem jem i boczek do kaszy gryczane dla smaku.
    oliwa z oliwek to samo zdrowie – skwalen, mówi wam to coś???
    każdy powie jak odstawi chleb i mąke to szybko poczuje sie lepiej a nawet wyzdrowieje.

  233. Nemer pisze:

    Szanowny Praktyku
    Jestem chyba nieco za tępy by pojąć Pańskie wpisy i ich intencje.
    Przykład 1: „margaryna , smażenie, oleje rafiniowane… co w tym zdowego?”
    A któż tu to propaguje?
    Przykład 2: „wypróbowałem wasze jedzenie mięsa …”
    Znaczy czyje? Gdyby się Pan zwracał do zwolenników „Diety Atkinsa” to byłoby to dla mnie zrozumiałe, ale wydaje mi się, ze na tym blogu spotykają się osoby prowadzące dysputę dot. tzw. „żywienia optymalnego” lub „diety optymalnej” co z dietą Atkinsa nie ma aż tak wiele wspólnego jak to zdaje się laikom.
    Przykład 3: Gdzie na tym blogu spotkał Pan krytyczne opinie na temat oliwy z oliwek?
    I dalej „skwalen – mówi wam to coś???” Komu, znaczy? – bo np. ” My”, Nemer, coś tam coś tam o dobroczynnej roli skwalenu wiemy od dawna i wiemy też, że sposób jego podania, nadmiar itd. może przynieść fatalne skutki, np. w szczepionkach aplikowanych żołnierzom armii USA. Mówi Wam to coś, Praktyku?

    Pozdrawiam, Nemer

  234. Renia pisze:

    Tak sobie pomyślałam, że Optymalnych (jeżeli ktoś w ogóle o takich słyszał) kojarzy się z osobami jedzącymi ogromne ilości mięsa. My w rzeczywistości jemy mniej mięsa niż osoby żywiące się w sposób tradycyjny. Podstawą naszego jedzenia są żółtka jaj. Jemy w ogóle mniej jedzenia kalorycznie i objętościowo. Nie napychamy sobie żołądków chlebem, czy duża ilością ziemniaków, warzyw, czy owoców…Jemy mało i tylko wartościowe (bogate w składniki mineralne i witaminy) produkty. Nie ma pokarmu bardziej wartościowego niż żółtko jajka…

  235. Pola pisze:

    Bardzo stronniczy blog !! dieta środziemnomorska szkodzi?? zgadzam się z wypiwiedziami p.Violi (chyba dobrze napisałam), Verbala, tutaj odmienne zdanie to złe zdanie, takie mam spostrzeżenia po przeczytaniu sporej ilości wypowiedzi zwłaszcza właścicielki, co nie znaczy że absolutnie się z nią nie zgadzam, uzywam i masła i oliwy z oliwek w zależności do czego i nie mam zamiaru tego zmieniać, nie wyobrażam sobie życia bez owoców ( oczywiście bez „zażerania”się) chleb piekę sama (raz w tygodniu) taki na jaki mam właśnie ochotę…mięso jem każde ostatnio zdecydowanie więcej wołowiny, oczywiście ryby ,makaron i ryż „ciemne”. Generalnie wszystko z głową bez skrajności..
    pozdrawiam

  236. Pani Polu, może Pani opinia o diecie śródziemnomorskiej jest barzdziej stronnicza? Proponuję – jeśli osobiście nie ma Pani kłopotów ze zdrowiem – pozestawiać dolegliwości rodziny i znajomych z zawartością ich diet/talerzy. Te cukrzyce, nadciśnienia, miażdżyce, osteoporozy, choroby serca, tarczycy, nerek, anemie, depresje, adhd, lista nie do wyczerpania, pochodzą z diet ich użytkowników. Jak Pani chce te choroby leczyć żeby wyleczyć? Ja dla przykładu Dietą Optymalną wyleczyłam się z ciężkiej choroby serca i bardzo zyskałam na odporności – http://www.stachurska.eu/?p=8109 .

  237. Renia pisze:

    Cyt. z „Pola”…używam i masła i oliwy z oliwek w zależności do czego i nie mam zamiaru tego zmieniać, nie wyobrażam sobie życia bez owoców…”

    Każdy ma prawo jeść to co uważa za słuszne…
    Ja nikogo do niczego nie zmuszam. Podzieliłam się wyłącznie swoimi obserwacjami, że po wieloletnim rygorystycznym stosowaniu diety śródziemnomorskiej nabawiłam się różnych chorób, a na Diecie Optymalnej się ich pozbyłam…Każdy jest kowalem swojego losu…
    Dobrze jest poznać różne rodzaje odżywiania, aby mieć świadomy wybór… 😀

  238. Robert pisze:

    Witam.
    Mam do Państwa pytanie, jaki produkt żywnościowy będzie najlepszym „paliwem” w sportach wytrzymałościowych typu kolarstwo szosowe (~120-140 km dziennie). Jak na razie bazuję na boczku wędzonym, migdałach i soku pomidorowym. Czy skwarki wieprzowe na tłuszczu wołowym z cebulą byłyby lepszym „nasyconym” odpowiednikiem ?
    Tak przy okazji gdzie można zakupić dobrej jakości łój wołowy ? Zauważyłem, że nie jest to zbyt popularny produkt spożywczy.

  239. Renia pisze:

    Tutaj może przyda się wypowiedź „toana”…

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=1976.msg30033#msg30033

    …i artykuł dr. Kwaśniewskiego…

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=733

    A na łoju wołowym w ogóle się nie znam…

    Pozdrawiam – Renia

  240. Proponuję się zainteresować Żyiweniem Optymalnym – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4&page=2 . Tłuszcze zwierzęce, więc słonina, smalec, masło, śmietana, boczek też go sporo zawiera. Proszę dbać o zachowanie proporcji B : T : W (białko : tłuszcz : węglowodany) – http://www.stachurska.eu/?p=3383 .

    Łoju wołowego może Pan szukać w rzeźniach, albo ich sklepach.

    Może ma Pan możliwość skontaktować się z lekarzem optymalnym? Ewentualnie poprzez Arkadie, których wykaz znajdzie Pan na stronie http://www.optymalni.org.pl .

    Może się przyda: Michał Jędroszkowiak, mistrz Polski na 100 km: – http://www.stachurska.eu/?p=8385 .

  241. Renia pisze:

    Jeszcze artykuł Doktora ze „Sportowca”…

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=42

  242. Nemer pisze:

    Z mitami współczesnej dietetyki od kilku (może kilkunastu) lat skutecznie i w praktyce rozprawiają się Szwedzi. Zapanowała tam moda na odżywianie typu LCHF, czyli mało węgla, dużo tłuszczu. Są już dzięki temu najbardziej szczupłym i zdrowym społeczeństwem w Europie. Z tego, co udało mi się zorientować, to jest ta dieta bardzo zbliżona do „optymalnej”.
    Kolejna jaskółka to ten artykuł: http://fitness.sport.pl/fitness/1,107702,12077882,Tluszczofobia___negatywne_skutki_diety_niskotluszczowej.html

    Dlaczego piszę o LCHF? otóż dlatego, że nie potrafię, nie chcę i nie umiem wyliczać BTW a LCHF niejako z tego zwalnia więc dla mnie ma walory praktyczne i myślę sobie, że tak naprawdę, to od czasu gdy zdecydowałem się na zastosowanie żywienia optymalnego, to jestem jednak na LCHF i rezultaty są, w zasadzie, zgodne z oczekiwanymi, bo żyję a mój stan zdrowia się na pewno nie pogarsza choć czas leci.
    dla znających angielski polecam: http://www.dietdoctor.com/the-swedish-diet-revolution-and-the-resulting-hysteria

  243. Panie Nemer, pięknie dziękuję za powyższe linki :) Ciekawe kto będzie ostatni by zgasić światło idei niskotłuszczowej?

    A liczenie BTW nie jest trudne, a może uratować przed… chorobą Alzheimera, zawsze to trochę ćwiczeń 😉 Liczy się dla kontroli proporcji B : T : W na talerzu. Jakość intuicji najłatwiej sprawdzić na typowaniu najbliższego losowania lotto.

    Wszystko mi mówi że świat cały będzie potrzebować jeszcze z pięćdziesiąt lat by odkryć co zrobił dr Jan Kwasniewski.

  244. Nemer pisze:

    Pani Tereso,
    oto „dieta śródziemnomorska” w polskim wydaniu: http://poradnikdomowy.pl/poradnikdomowy/56,116269,12104139,Czy_wiesz__co_jesz.html
    Najbardziej ucieszyły mnie porady, by oliwę z oliwek zastąpić olejem rzepakowym, bo ma – wg autorki – lepszy stosunek omega 3 do omega 6 oraz by spożywać margarynę wystrzegając się tłuszczów nasyconych, chleb moczyć w oleju rzepakowym, jak to podobno czynią Grecy. Poza tym chude sery, chude wędliny. Cieszy, że autorka dopuszcza 3-4 jaja tygodniowo.
    Zup „nie zaprawiaj” śmietaną tylko tartym chlebem! – pisze p. Dorota Załocka.
    Podpiera się przy tym autorytetem prof. Artura Mamcarza, kardiologa, kierownikaIII Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii WUM.
    I to wszystko w najbardziej poczytnej w Polsce gazecie.
    Zgroza.

    PS. Co do liczenia BTW, to zgadzam się, że służyć może ćwiczeniom mózgu ale często jest obarczone sporym błędem, bo np. w wędlinach a nawet mięsie kupowanym w sklepie nie wie Pani ile tam wkitowali insulatu sojowego, który potrafi wchłonąć i zżelować trzy razy tyle wody, jaką sam ma masę. Pomijam fakt, że te prawie wszystkie preparaty białkowe, którymi faszeruje się mięso i jego przetwory pochodzą z soi GMO, nad czym nikt nie ma kontroli. Dzisiaj w jednym z supermarketów spotkałem mieloną szynkę, która -wg opisu – składała się w 46% z mięsa! Ciekawe ile go tam było naprawdę.

    Pozdrawiam, Nemer

  245. Panie Nemer,

    zgroza. Że też nie ma nikogo kto zechciałby – żeby nie było za smutno – zawrócić w głowie tym SzamPaństwu? Ludziom radzą, częstokroć już chorym i potrzebującym pomocy. Jak ja kiedyś… Od hydraulika można oczekiwać że kran naprawi, od dietetyka i lekarza wciąż nie. Zrobiły sobie rachunki – http://www.stachurska.eu/?p=2190 , które pozwalają czuć się perfect cokolwiek robią i nie robią. I tak od lat – http://www.stachurska.eu/?p=5463 .

    BTW. No nie jest lekko z machlojami jakie nam handel i producenci podrzucają na wagę, albo cudnie zapakowane i polakierowane. Szczęściem – co by nie było – rzecz w proporcji B : T : W. Ja uważam w sklepie na ile to tylko możliwe. Czytam etykiety, nie kupuję wędlin, a mięsa jadam niewiele. Głównie żółtka, podroby i nabiał. Też pewnie pożal się Boże, ale cały ten nasz rynek spożywczy jest opłakany, choć i tak ponoć lepszy niż w „wielkim świecie”.

  246. Renia pisze:

    Tylko dziwne, że na tej zalecanej przez autorkę diecie śródziemnomorskiej Grecy są w czołówce światowej pod względem otyłości, zaraz po Amerykanach… :roll:

    Jednak się nie skuszę i zostanę na Diecie Optymalnej… 😆 😉
    Tamto już „przerabiałam”… 😕

  247. Renia pisze:

    Naukowcom się wydaje…

    http://www.solafide.dei.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=697&Itemid=65

    …ale badania wykazują co innego…

  248. Senator McGovern podjął decyzję jakie wnioski z badań mają być wyciągane, właśnie: wyciągane. Jak się nie da inaczej to na siłę z zamkniętymi oczami, czy jakoś tak. Nauka się poświęca 😕

  249. Renia pisze:

    Dziś prawdziwej nauki już nie ma (to tak jak z cyganami)…
    Przedszkole, to jest biznes, szkoła, studia – tak samo. Sama nauka nic lepiej i badania naukowe również podszyte są interesownością… Do póki to się nie zmieni to na inne wyniki badań nie ma co liczyć…

    Jest coraz gorzej a zalecenia wciąż te same… 😕

  250. alicja pisze:

    twoje sugestie co do spozywania bialak nie sa sluszne dla kazdego, bo ja np. w wieku ok. 30 lat zachorowalam na dne moczanowa i dzis mam 54 lata i mam problemy z poruszaniem sie. A nie wiem co bedzie za kolejne kilka lat. Tak ze spozywanie bialka to tylko symbolicznie moze byc dla zdrowia.

  251. Alicja,

    oczywiście. Nadmiar białka szkodzi – http://www.stachurska.eu/?p=3359 , niedobór również – http://www.stachurska.eu/?p=1441 , więcej – http://www.stachurska.eu/?p=6790 . Białka trzeba jeść w ilości adekwatnej, stosownej dla wagi należnej oraz kondycji zdrowotnej. Tak samo w sprawie źródła energii, które ma być jedno: albo węglowodany, albo tłuszcze. O wyższości tłuszczów – http://www.stachurska.eu/?p=3383.

  252. Renia pisze:

    Dieta Optymalna jest dietą nieskobiałkową, wysokotłuszczową i niskowęglowodanową.
    Każdego składnika wniej powinno być w optymalnej ilości dla każdego – dostosowanej indywidualnie – według zapotrzebowania…

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

  253. OPTY pisze:

    Czytajcie , takie rzeczy wypisuje się na jednym z forów ;
    —————–

    michu Wysłane: 12 sierpnia 2012 19:46:48

    Ranga: Początkujący
    Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

    Przyłączony: 09-01-2009
    Posty: 214
    Punkty: -114
    kapitan napisał(a):

    ——————————————————————————–

    ……..

    Rozmaite instytucje medyczno-żywieniowe coraz mocniej krytykuje się za rosnące uzależnienie od przemysłu farmaceutycznego. Jedni obserwatorzy doszukują się w tym zjawisku elementów zmowy, inni tłumaczą je logiką systemu, który w sumie działa dobrze, choć nie jest wolny od patologii. Bez względu na interpretację, nasila się przekonanie, że biurokracja medyczna coraz mniej kieruje się dobrem pacjentów, a coraz częściej działa w interesie swoim oraz swoich sponsorów…….

    ——————————————————————————–

    Jeżeli to prawda, to sponsorem
    fanatycznych głosicieli diety optymalnej
    oraz ich guru,
    jest korporacja świniopasów.

  254. Renia pisze:

    …albo hodowców kur niosek… albo jakiegoś wpływowego rolnika… :roll: 8)

    Ale dobrze, że coraz częściej zwraca się uwagę na powiazania i zależności finansowe między korporacjami farmaceutycznymi a światem lekarskim. Dopóki tylko koncerny farmaceutyczne poszukują leków na nieuleczalne choroby, dopóty takich leków nie będzie. Po co oni mają pozbywać się klientów? Leczenie ludzi zdrową żywnością tym bardziej nie jest w ich interesie…
    Ktoś kiedyś powiedział, że zdrowie jest zbyt cenne aby je powierzać lekarzom…

  255. OPTY, no żałosne te inwektywy 😕 Ich autor (@ michu) zdrowy jak przysłowiowy koń, czy przeciwnie? Pisał co kiedy na ten temat?

  256. OPTY pisze:

    Ten człowiek też jest żałosny , nigdy nic ciekawego oprócz nic nie znaczących wpisów nie wydobył z siebie . Taki klakier do robienia statystyki innym w popieractwie i moralizatorstwie . Zdrowo to chyba kopnięty

  257. OPTY pisze:

    Teresko ,wejdź proszę na forum Fim i przeczytaj ostatni wpis na ” grunt to zdrowie”, to dopiero zobaczysz z jaką patologia mamy do czynienia. Brak słów co ta baba wypisuje.

  258. goer pisze:

    Otylosc pochodzi przede wszystkim z miesa czyli nadmiaru bialka i tluszczu, bo kto je mieso trudno uniknac takiego nadmiaru. Od nadmiaru samych weglowodanow trudno jest utyc, jesli nie dostarcza sie jednoczesnie tluszczu. Po drugie kiedy sie nie je tluszczu i miesa nie ma takiego ciagu na jedzenie weglowodanow, zjada sie ich tylko tyle ile naprawde jest potrzebne, czlowiek szybko czuje sie nasycony i nie potrzebuje ani slodyczy ani produktow z bialej maki…
    Wiem ze swego doswiadczenia, ze jedzenie miesa pociaga pragnienie zjedzenia weglowodanow, a nigdy dodatkowej porcji miesa czy tluszczu. To naturalna obrona organizmu, dazenie do utrzymania rownowagi. produkty miesne i mleczne straszliwie zakwaszaja organizm, nie mowiac juz o procesach zachodzacych w jelitach, przepraszam za bezposredniosc, ale wystarczy powachac ekskrementy, resztki ktore zostaja po trawieniu miesa i tluszczu – odraazajace. Wydaliny odzywiajacego sie produktami roslinnymi nie maja prawie w ogole zadnego zapachu. Jedzenie miesa to zatruwanie organizmu, juz nie mowiac o jakiejes wrazliwosci wlasnej, bo jak mozna byc tak brudnym wewnatrz, paskudne to. Dlatego odzywiam sie tyko i wylacznie chlebem razowym i warzywami. Raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie zjadam, uwaga, jedno jajko. Jesli organizm jest odtruty po prostu nie czuje potrzeby jedzenia czegos niezdrowego. Nie wyobrazam sobie jak musi byc zatruty organizm zeby domagal sie jedzenia trzy razy dziennie miesa, jajek nawet trzech czy ryb. Mowi sie tu o otylosci czy dysfunkcjach
    organizmu, ktore maja niby dotykac tych, ktorzy nie jedza miesa, bo brakuje im B12 czy czegos innego, bez czego nie da sie funkcjonowac, albo braku zelaza, anemii itd.
    W sposob opisany wyzej odzywiam sie od 20 roku zycia i funkcjonuje lepiej niz nie jeden wszystko jedzacy. Diete zmienilem sluzac w wojsku w roku 1976, radykalnie odstawiajac miesno mleczno tluszczowe to co podawano na posilki. W wojsku nie ma wyboru, wiec kiedy rezygnowalem z kotleta czy w niedziele schabowego koledzy pukali sie w czolo i nie mogli sie nadziwic, ze oddaje im najlepsze danie z mozliwych… dla mnie to bylo niejadalne, uprzytomnilem sobie czym to jest i skad pochodzi, sam jadlem tylko such chleb i salatke, bialka mi wystarczylo z kolacji kiedy podawano fasolke po bretonsku czy bob. Tu zaznaczyl sie aspekt humanitarny i chrzescijanski, bo czyz przykazanie „Nie zabijaj” nie brzmi jednoznacznie? Zabrania ono wyraznie zabijania istot zywych. Ksieza, bislupi, a moze nawet sam papiez interpretuja je tlumaczac, ze jakoby odosie ono tylko do czlowieka. Ale czy gdyby odnosilo tylko do czlowieka Bog nie zaznaczylby tego wyraznie? A moze ludzie uwazaja Boga za kogos tak ograniczonego, ze zapomnial o tym, o na pewno nie, gdyby odnosilo sie tylko do zabijania ludzi, wyraznie by to podkreslil. Ludzie ,uwazajacy sie za cywilizowanych, kulturalnych, wyksztalconych, empatycznych , rozwinietych, humanistow bez skrupulow albo sami zabijaja albo co gorsza placa za zabijanie milonow niewinnych istot zyjacych, tylko po to aby zaspokoic swoje potrzeby smakowe widzimisie kulinarne, swoje zadze. dorabiajac przy tym usprawiedliwiajce siebie teorie zdrowotne. A to nie jest prawda calkiem, mozna zyc i funkcjonowac bez spozywania miesa, jestem tego zywym dowodem.

  259. Renia pisze:

    Kompletne bzdury. Nawet nie warto komentować…

  260. OPTY pisze:

    Goer , z jakiej Ty się choinki urwałeś ? Chyba z wysokiej i dekielek pokiereszowany co ?

  261. Renia pisze:

    Ale co tutaj można wymagać, skoro u wegetarian mózgi się kurczą… 😕

    http://www.second-opinions.co.uk/vegetarians-have-smaller-brains.html

  262. OPTY pisze:

    Witaj Reniu , może Ty wejdziesz na podany przeze mnie adres na” jedz optymalnie ” i poczytasz co też za debilizmy wypisują ludzie o ŻO i Kwaśniewskim i pomożesz i odeprzeć ataki , czy raczej nie warto ?

  263. Renia pisze:

    Witaj OPTY 😀

    Chętnie tam napiszę co sądzę o ich wpisach i o Diecie Optymalnej. Ale na forum Fakty i Mity jest wyjątkowo dużo wpisów chamskich, atakujacych personalnie a nie argumentami…

  264. goer pisze:

    Jasne, to typowy argument, z jakiej choinki sie urwales i nie ma co komentowac, gratuluje argumentacji, tak sie mowi po prostu w sytuacjach kiedy nie mzna znalezc zadnego argumentu. Bo jak mozna sprzeczac sie np z przzykazniami boskimi lub faktami konkretnymi ktore sa sprawdzalne empirycznie. Najlepij nie dopuscic do swiadomosci, ze czegos takiego nie ma i pare frazesow puscic, ze nie ma co komentowac czy ze ktos urwal sie z choinki. Powachaj swoje odchody po zjedzeniu miesa i po miesiacu niejedzenia go, ale nie stac Cie oczywiscie na takie wyrzeczenia, wiec o czym mamy mowic. Brak kontroli nad swoimi zadzami zwierzecymi, polegajacymi na kompulsywnym przyczynianiu sie do unicestwiania innych istot. Taka jest prawda i przez negacje niczego tu nie osiagniemy.

  265. goer pisze:

    Jasne, to typowy argument, z jakiej choinki sie urwales i nie ma co komentowac, gratuluje argumentacji, tak sie mowi po prostu w sytuacjach, kiedy nie mzna znalezc zadnego argumentu. Bo jak mozna sprzeczac sie np z przzykazniami boskimi lub faktami konkretnymi ktore sa sprawdzalne empirycznie. Najlepiej nie dopuscic do swiadomosci, ze czegos takiego nie ma i pare frazesow puscic, ze nie ma co komentowac czy ze ktos urwal sie z choinki. Powachaj swoje odchody po zjedzeniu miesa i po miesiacu niejedzenia go, a przekonasz sie kto mowi banaly, ale nie stac Cie oczywiscie na takie wyrzeczenia, wiec o czym mamy mowic. Brak kontroli nad swoimi zadzami zwierzecymi, polegajacymi na kompulsywnym przyczynianiu sie do unicestwiania innych istot. Taka jest prawda i przez negacje niczego tu nie osiagniemy.

  266. do OPTY i jej/jemu podobnych pisze:

    Najlepiej powiedzieć, ze komuś mózg się skurczył czy ma dekiel pokiereszowany i sprawa załatwiona, czyli kiedy nie ma sensownego kontrargumentu należy agresywnie zaatakować dyskutanta i poniżyć go paroma epitetami.
    Poza tym już lepiej mieć mozg skurczony niż pałać agresja, która się bierze z konsumowania mięsa naładowanego adrenaliną gromadzącą się tam w wyniku krańcowego strachu zwierzęcia prowadzonego na rzeż.

  267. Goer,

    Pan o przypadku skrajnym – http://www.stachurska.eu/?p=3359 . Proszę wziąć pod uwagę i drugą ewentualność – http://www.stachurska.eu/?p=1441 , więcej – http://www.stachurska.eu/?p=6790 , jeszcze więcej – http://www.stachurska.eu/?p=7137 .

    A co do mózgu, to czy ma Pan powody by się pozbawiać ATP – http://www.stachurska.eu/?p=3383 ? Osobista wątroba potrzebuje wysilać się jak najmniej – więc z „utylizacją” nadmiarów białek i węglowodanów jej nie po drodze – by ATP wytwarzać – http://www.stachurska.eu/?p=5910 .

  268. OPTY pisze:

    Nie myślałem, że żarcik , ot gada się tak czasami ze znajomymi i nie ma z tego tytułu żadnych kwasów , a tu masz babo placek. Przepraszam osobę pod nickiem Goer za ten dekielek i choinkę .
    Jednak tekst , który przeczyatłem tak daleko odbiega od rzeczywistosci tematycznej ,że tak mi się wypsnęło i palnąłem, a tu zaraz obraza . Jeszcze raz sorry .

  269. OPTY pisze:

    No cóż tak to już bywa ,że to dla ludzi najważniejsze umyka im w pogoni za realiami i wszechobecnym „głodem” materialnym , myślę o zdrowiu. Stare pwiedzenie mówi ,że zdrowy biedak szczęśliwszym jest o schorowanego bogacza , wiedzą niby o tym wszyscy ale jakoś z pratktyką krucho. Najpierw tracimy zdrowie aby pozyskać jak najwięcej pieniedzy , później zaś , tracimy te pieniądze oby je odzyskać – czy to nie jest paranoja ? W NT , jest wskazówka dla wszystkich wierzących jak postępować w takich sytuacjach jednak prawie nikt tego nie realizuje . Próżna taka wiara . Jak mi się wydaje , ale co tam wydaje , teraz ja to wiem , że musi być jakaś przyczyna odpowiedzialna z taki stan rzeczy, i jest nią ” schorowana wyobraźnia ” patologiczej czynności mózgów – umysłów ludzkich . Niestety przez rzeczonych jest to bagatelizowane i napiętnowane tym , którzy o tym mówią głośno . Oni sobie nie wyobrażają ,że mogłby być zupełnie inaczej. Ale jest tak jak to napisał ks. prof W. Sedlak w swojej książce pt. ” Quo vadis, homo ? Rekolekcje dla inteligencji ”
    ” Po 20000-leciu panowania Twej miłości z krzyża nad światem , świat nic na lepsze się nie zmienił . Nie wygasła nienawiść , nie umarło zwierzę w człowieku . Czyż nie widać próżni wokół Twego krzyża ? Widzę tylu szczęśliwych bez Ciebie i tylu przybitych z Tobą. ”
    Znamienne słowa , katolika księdza , profesora -naukowca i twórcy bioelektroniki, zapomianego przez naukę i religię w takim samym stopniu.

  270. Renia pisze:

    Nie tylko zwierzęta cierpią, warzywa też… 😉

    http://demotywatory.pl/3845787

  271. Szczęściem cholesterol może się zrehabilitować, piszą. Widać niedobór cholesterolu – http://www.stachurska.eu/?p=1546 u osób zaangażowanych w jego totalne obniżanie spowodował że wymyślono szereg środków i procedur (też środek) na rzecz jego obniżania. Cholesterol winien.

  272. Renia pisze:

    Owocowe pułapki… Zdrowe owoce to też mity dietetyczne?

    http://polki.pl/dieta_dietyodchudzajace_artykul,10001176.html

  273. Renia pisze:

    Gęsi już wróciły do łask… czas chyba na obalanie kolejnych „mitów”…

    http://www.mowimyjak.pl/zdrowie/diety/czy-wiesz-ze-mieso-z-gesi-jest-bardzo-zdrowe,97_32709.html

  274. Renia pisze:

    Tak długo naukowcy nie znajdą lekarstwa na leka, jak długo będą siedzieć w kieszeni potentatów farmaceutycznych. Ich celem jest zysk a nie leczenie, a tym bardziej nie jest w ich interesie wyleczenie……

  275. Mity współczesnej dietetyki trzymają się mocno, szkoda że kosztem chorych. Dietetyk i lekarz pospołu – http://zdrowie.onet.pl/fotogalerie/zespol-metaboliczny-choroba-naszych-czasow,5231236,12667209,foto-male.html .

  276. Admin 02.09.2012 r. o 07:15:13 pisze:

    Najbardziej zakwaszają się wegetarianie, którym w skrajnych przypadkach rozpuszczają się zęby pod wpływem kwasów organicznych zjadanych w pożywieniu, choć sikają na zasadowo! 😆
    To tak w ramach „obalania mitów”. 😉

    Źródło – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4696.from1346533458#new .

  277. Popatrz, popatrz… :) Tu było – http://www.stachurska.eu/?p=4914 i że najbardziej light są tłuszcze zwierzęce – http://www.stachurska.eu/?p=5910 .

  278. karwa pisze:

    Byłem na diecie optymalnej w 2002r.przez pół roku po odstawieniu diety po ok.2 miesiącach zaczałem mieć nadciśnienie i kłucie w klatce piersiowej,miałem wtedy 30 lat.Zacząłem mieć stany lękowe,przez to rozwiodłem się.Teraz po 10 latach leczę nadciśnienie którego przed dietą optymalną nigdy nie miałem.Diete polecił mi trener z siłowni,podczas rozmowy na ulicy.Chcę napisać ,że polecanie komuś diety na własnym przykładzie to ogromna odpowiedzialność,jednemu przyniesie korzyść komuś innemu nie.Fani DO nie przyjmują pod wzgląd skutków ubocznych,minusów bo sami ich nie doświadczyli,jest to waskie myślenie.Nieprzypadkowo z obozu dr.Kwaśniewskiego odeszli-Włodzimierz Pomarenko i Witold Jamłorowicz z tego co wiem wiedzieli o zgonach i skutkach ubocznych diety Kwaśniewskiego i nie mogli wytrzymać bezkrytycznej propagandy sukcesu pana Kwaśnieskiego.Wielu tu oddanych na DO nie lubi innych punktów widzenia tak jak byli zawężeni kedyś na innych dietach tak teraz to czynią bo czują się dobrze…Na mnie dieta Kwaśniewskiego źle zadziałała,po n iej mam nadciśnienie którego wcześniej nie miałem,stosowałem proprcje posiłków zgodnie z książkami i miałem wagę do produktów.

  279. karwa pisze:

    Witold Jarmołowicz przepraszam.

  280. karwa pisze:

    Faktem jest,że przez tyle lat nie ma wyników badań na których można oprzeć dowody na skuteczność tej diety.Wszystko opiera się na wierze i opowieściach czyli po prostu mitach.Gdyby były wyleczenia maiżdżycy ,nadciśnienia to potrzebne są badania koronografi i z ciśnieniomierza.Konkretne nazwiska pacientów wyleczonych i lekarzy którzy pod tymi badaniami by się podpisali.Na tym opiera się świat nauki,poważnie podchodzący do zagadnień,rozwiewający wątpliwości.

  281. Renia pisze:

    Tiaaaa, jedzenie naturalne zabija a medycyna konwencjonalna lekami potrafi wyleczyć…
    A my mamy „płacone” za namawianie ludzi do”zła”…

  282. Karwa,

    witam :) Też mi się na początek niespecjalnie wiodło z DO… Okazało się, że błąd był w moim menu. Po korekcie szybko doczekałam się pożądanej poprawy. Ten „początek” trwał 2,5 roku, niestety, ale wykazałam się dostateczną cierpliwością bo co miałam zrobić?

    Panu polecam informacje nt pardygmatu Lalonde’a – http://www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=4435 , jego rozwinięcie u naszego doktora nauk medycznych – http://www.stachurska.eu/?p=2190 , co nie nowina, bo i nasz minister od zdrowia przy tym samym zdaniu – http://www.stachurska.eu/?p=2712 .

    Co do diet, może Pan – jeśli jest Pan pewien że nie służyła Panu DO/ŻO – sprawdzić wysokowęglowodanową – http://www.stachurska.eu/?p=9928 . A skoro wspomniał Pan trenera to może zainteresuje Pana – http://www.stachurska.eu/?p=9837 i jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=8385 .

    Przyzna Pan, że warto wiedzieć o odżywianiu jak najwięcej?

    Pozdrawiam :)

    PS. Badań jest niemało. Najnowsze w Poznaniu i Warszawie.

  283. karwa pisze:

    Mam do was pytanie czy macie namiary mailowe,lub telefoniczne do człowieka na DO który wyleczył miażdżycę i nadciśnienie z chęcią porozmawiał bym.Mój adres karwa71@wp.pl.

  284. karwa pisze:

    Pani Reni anty do medycyny konwenjonalnej proponuję gdy będzie chorować na zapalenie płuc,zapalenie gardła ,krtani na zimę lub gdy będzie coś bolało nie brać antybiotyków i leków przeciwbólowych,lub trzeba będzie wykonać operację, leczyć zęba proponuję tego nie robić,bo to są wytwory medycyny konwencjonalnej a ona jest strasznie fe!!!!Trzeba pamiętać,że dzisiejsza medycyna ratuje życie!!!Wszyscy lekarze optymalni są po studiach medycznych.

  285. Wiem, że nadciśnienie szybko wyleczył Reni mąż. Ja zaś choć nigdy nie miałam żadnych badań na miażdżycę to jednak tak marzłam w stopy i dłonie przy byle okazji że gorzej nie można. Obecnie zimą nie mam potrzeby używać rękawiczek (kiedyś dwie pary na raz i też z miernym skutkiem) ani ocieplanego obuwia oraz skarpet, więc może jest coś na rzeczy. Tym bardziej że miałam poważne kłopoty z sercem.

    Może ktoś jeszcze się odezwie?

    Na temat nadciśnienia:

    http://www.stachurska.eu/?p=6787

    http://www.stachurska.eu/?p=2488

    http://www.stachurska.eu/?p=1915

    http://www.stachurska.eu/?p=992 .

  286. Medycyna sama do siebie jest anty… Wracamy do paradygmatu Lalonde’a 😕 Kto by nie chiał żeby było odwrotnie? Po hydrauliku w jego sztuce możemy spodziewać się więcej?

    O odporności – http://www.stachurska.eu/?p=8109 .

  287. Renia pisze:

    Teresa, ten Pan doskonale wie, że są co najmniej tysiące wyleczonych Optymalnych. Ale nie pasuje to jemu. Woli twierdzić, że my kłamiemy, dr. Kwaśniewski kłamie, osoby opisane w książkach „Odpowiedzi na listy” kłamią, albo są wymyślone, te osoby też kłamią…

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?board=10.0

    I te kłamią…

    http://www.youtube.com/results?search_query=Optymalni+wyleczeni&oq=Optymalni+wyleczeni&gs_l=youtube.12..0.6455.12351.0.14105.19.9.0.10.10.0.141.1123.0j9.9.0…0.0…1ac.1.-3ySqzhAbfo

    …tylko ten Pan karwa mówi prawdę…

  288. Renia pisze:

    Ten Pan karwa to jest pewnie nowe wcielenie pana Verbala… z jego „mobilnym” IP… :roll: ta sama śpiewka profarmaceutyczna…

  289. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/epidemia-zapalenia-opon-mozgowych-w-usa,1,5269840,wiadomosc.html :

    „W USA szybko rośnie liczba chorych na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Jak poinformowała w piątek telewizja CBS, powołując się na władze, chorobą zaraziło się już 47 osób, z których pięć zmarło.

    Choroba rozprzestrzenia się w siedmiu stanach. Jeszcze w czwartek władze informowały o 35 przypadkach.

    Najwięcej zachorowań jest w stanie Tennessee. Prawdopodobnie źródłem infekcji są zanieczyszczone sterydowe środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które wstrzykuje się pacjentom w kręgosłup.

    Choroba przenoszona jest przez wirusy i bakterie. Kończy się śmiercią, jeśli chory w porę nie trafi do szpitala.”

  290. karwa pisze:

    Pichcicie się w swoim własnym sosie wzajemnie się poklepując na znak akceptacji.Ja przez tą dietę mam dramat nigdy przed nią nie chorowałem na nadciśnienie!!!!Aktualne wartości bez leków jakie mam to 150/105 ,mam 39 lat!Robiłem ją by wyleczyć układ trawienny,mój trener z siłowni Zdzisław Trybull po AWfie mi ją polecił,zaufałem mu bo to człowiek wykształcony,nie wiem czy będąc na tej diecie żyje bo lata temu wyjechał do Anglii.Jestem żywym przykładem,że niektórym ta dieta szkodzi,czy nie możecie tego przyjąć do wąskich swoich umysłów!Stosowałem proporcje z kziażek i wagę z uporem maniaka!To że udowadniacie na podtawie wpisów o niczym nie świadczy papier przyjmie bezkrytycznie wszystko.Chodzi mi też o to,że od Kwaśniewskiego odeszli czołowi jego współpracownicy!!!!Pytanie dlaczego?Wy na pewno znacie odpowiedź bo z zawiści.Pomyślcie obiektywnie a nie fanatycznie!http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=15735 Witold Jarmołowicz pracował z tą dietą 10 lat!Pomarenko więcej lat i też pod koniec życia zaczął krytykować-http://www.dobradieta.pl/ponomarenko.php,tutaj Pomarenko wraz z Kwaśniewskim w 2002r-http://www.youtube.com/watch?v=PNymIV3yCPg,zacznijcie myśleć!A nie bezkrytycznie wszystko przyjmować!Nigdy wcześniej na tym forum nie byłem ,na żywo nie spotkałem wyleczonego tą dietą!Sam przez nią choruję!Nazywam się Dariusz Karwacki mieszkam w Gdyni mam 39 lat,mój nr.tel-503042346,a wy jak się nazywacie?

  291. karwa pisze:

    Filmy potwierdzające wyleczenia na Youtube sprzed 10 lat chciałbym widzieć świeższe filmy i tych ludzi czy nadal żyją.Wpisów do złotej księgi wyleczonych bardzo mało jak na cały rok turnusów w Arkadiach w całym kraju,właśnie w ciągu tych 10 lat od Kwaśniewskiego odeszli Pomarenko i Jarmołowicz,powtarzam wyczytałem w internecie,że nie mogli zaakceptować minusów które niesie ta dieta i o których pan Kwaśniewski nigdzie nie wspominał,każda akcja powoduje reakcje czasem dobrą czasem złą tak to jest w życiu!Wy macie pozytywne skutki ja negatywne,przez nadciśnienie mogę dostać zawał i w tym wieku oznacza to śmierć!

  292. karwa pisze:

    z wikipedii po wpisaniu Jan Kwaśniewski ostatnie zdanie- W 2005 roku, w pracy U źródeł diety niskowęglowodanowej, biochemik Włodzimierz Ponomarenko zarzucił Janowi Kwaśniewskiemu plagiat z książki Hermana Tallera Kalorie się nie liczą, wydanej w roku 1961[5].
    Jeden z autorytetów na które, dr Kwaśniewski się powołuje, doktor Włodzimierz Ponomarenko opowiada, że z tą dietą to tak naprawdę lipa, Kwaśniewski pościągał większość rzeczy z amerykańskiej książki „Kalorie się nie liczą” Hermana Tallera, a że mieliśmy wtedy żelazną kurtynę, to nikogo nie interesowały prawa autorskie. Internetu wtedy jeszcze nie było więc Taller miał swój bestseller za oceanem a my tutaj mieliśmy innego geniusza.Herman Taller-http://www.dobradieta.pl/taller.php. Herman Taller

    Herman Taller (Amerykanin pochodzenia rumuńskiego) jest autorem książki, wydanej w 1961 r., której tytuł w języku polskim brzmi: Kalorie się nie liczą. Autora, otyłego od dziecka, zainteresowała dieta Bantinga, a zwłaszcza próby naukowego wyjaśnienia jej niewątpliwej skuteczności. Szczególnie przypadła mu do gustu teoria dra Penningtona (1951 r.), który twierdził, że dieta niskokaloryczna nie zapewnia utraty masy ciała, mogą to jednak sprawić pewne tłuszcze, spożywane w dużej ilości. Dzieje się tak dlatego, że, jego zdaniem (teraz tak nie uważamy), organizm może spalić nieograniczoną ilość tłuszczu, ograniczoną zaś – węglowodanów. To założenie tłumaczyło i rozszerzało pogląd Bantinga, że nie jest ważne, ile się je, lecz co się je.

    Taller bardzo zafascynował się tą teorią, a po śmierci Penningtona (w wypadku), kontynuował jego dzieło, dopracowując się diety niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej, którą opisał w swej książce.

    Chcąc by dieta zyskała uzasadnienie naukowe, Taller bardzo wnikliwie przestudiował ówczesną fizjologię i biochemię.

    W książce „Kalorie się nie liczą” można znaleźć wiele rozważań nad żywieniem się człowieka w przeszłości, przed nastaniem rolnictwa, oraz o niekorzystnym wpływie diet niskokalorycznych i niskotłuszczowych na psychikę.

    Książka Tallera odniosła w Stanach ogromny sukces. W 1961 roku znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się tam książek.

    Taller także nie uniknął nieprzyjemności związanych z głoszonymi przez siebie poglądami żywieniowymi. W 1967 roku został oskarżony o nieprawidłowości przy sprzedaży zalecanego przez niego oleju linolowego który był przesyłany do klientów pocztą. Nie są mi znane dalsze jego losy

  293. karwa pisze:

    Przepraszam za błąd w nazwisku Ponomarenko we wcześniejszych wpisach.

  294. Deipnosophist pisze:

    Proszę Pana, to proszę się w końcu zdecydować: oskarżacie Kwaśniewskiego o to, że jego dieta jest szkodliwa, czy o to, że ściagał. Ja się nie znam na dietetyce, ale te Pana rzeczy kopiowane skadś tam, nie brzmia wiarygodnie. Wystarczy zrobić choć mały research i widać, że człek, od którego p. Kwaśniewski miał ściagac, promował jedzenie tłuszczów roślinnych, wielonienasyconych. W jaki zatem sposób p. Jarmołowicz dopatrzył się plagiatu, pozostanie dla mnie zagadka nierozwiazana, ale jakoś się z tym faktem pogodzę. Już pominę takie szczegóły, jak to, że amerykanski Kwaśniewski promował dietę wysokobiałkowa. Panu Jarmołowiczowi nie przeszkadza to twierdzić, że Kwaśniewski popełnia ogromny bład zalecajac tak niskie spozycie bialka. Jak widać Kwaśniewski może być krytykowany zarówno za promowanie diety wysokobiałkowej (copyright by Taller), jak i niskobiałkowej. To jakieś żarty sa?

  295. Deipnosophist pisze:

    Pan Jarmołowicz czołowym współpracownikiem dr. Kwasniewskiego? A wie Pan, jakie wykształcenie ma ten wybitny dietetyk? Pan Ponomarenko? O zmarłych się mówi dobrze, albo wcale, ale warto zastanowić się, dlaczego zasłużony doktor zmarł tak wcześniej i jaka sylwetka sie legitymował, kiedy głosił błędy diety optymalnej.

  296. Deipnosophist pisze:

    Fani DO nie przyjmują pod wzgląd skutków ubocznych,minusów bo sami ich nie doświadczyli,jest to waskie myślenie.

    A dlaczego waskie? jem co lubię, służy mi to, nie choruję, mimo że według słów wybitnego dietetyka imć Jarmołowicza powinienem prawdopodobnie już nie żyć (na ŻO od 2004 r.) i mam teraz z piana na ustach nawracać innych badź szukać dziury w całym? Sa badania na brak szkodliwości ŻO (linki na forum dr-kwasniewski.pl), na szkodliwość nie ma. Posługujac się Pana słowami, całe to ględzenie o szkodliwości ŻO to czcze gadanie i mity. Jak sa takie badania, to proszę je tu przedstawić, albo zamilczeć litościwie.

  297. karwa pisze:

    Pod koniec roku informowałem Was o śmierci pana Wiesława Kijanowskiego, Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej OSBO, wieloletniego optymalnego, doradcę żywieniowego . Zmarł on przypomnę na skutek nowotowru złośliwego żołądka . Do dnia dzisiejszego OSBO ani pan Kwaśniewski nie raczyli choćby ze zwykłej przyzwoitości poinformować o tym na swoich stronach czy w miesięczniku . Nikt nie podziękował za jego wieloletną pracę dla OSBO . To był dość młody człowiek między 50-60 .

    Los chciał że przed niespełna dwoma tygodniami także na raka zmarł doc . dr hab . med . Kazimierz Mądry wieloletni bliski przyjaciel pana Kwaśniewskiego . Znałem tego człowieka z organizowanych spotkań . To była bardzo bliska osoba tej rodziny . Wiem od znajomych że gdy pan Kwaśniewski udzielał porad lekarskich w Gliwicach to doc . Mądry podpisywał się pod jego receptami . Mógł to robić bo był lekarzem a pan Kwaśniewski nie miał wówczas takiego prawa .
    Dwa tygodnie mija od tej tragedii i tak jak poprzednio optymalni o tym milczą .

    To jest oburzające dla mnie . Tacy ludzie umierają na nowotwór a pan Kwaśniewski dalej opowiada bajki tym jak jego dieta uniemożliwia zachorowanie na nowotwór, że jest to niemożliwie i że nie zna takich przypadków . Stworzyli „złotą księgę” i mają w niej same przypadki wyleczeń . Może czas na to by stworzyć „czarną księgę”?
    Czy ktoś jest jeszcze na tyle naiwny by widząc to nadal ufać w czyste intencje pana Kwaśniewskiego? Ten człowiek pokazuje tylko pół prawdy . Drugie pół celowo z premedytają skrywa .źródło-http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=14089&postdays=0&postorder=asc&start=30

  298. Renia pisze:

    No to teraz przynajmniej wiemy, że żywność optymalna: głównie żółtka jaj, sery, mięsa są śmiertelną trucizną i zabijają ludzi. Trzeba swoje zdrowie i życie oddać w ręce lekarzy i farmacji bez mrzonek o wyzdrowieniu…
    Nikt nie ma obowiązku stosowania tej „śmiertelnej” diety…
    Jeśli ja poinformowałam o tym co wiem o działanie DO uważam, że spełniłam swój moralny obowiązek…Każdy może wierzyć komu chce, albo przekonać się na sobie i wiedzieć…

  299. Deipnosophist pisze:

    http://www.danwit.pl/gabinet/

    Tu Pan Jarmołowicz leczy nadciśnienie. Jak Pan sadzi, ma jakieś badania? Może pora publicznie się o te badania podopominać?

  300. karwa pisze:

    Przekonałem się sam na sobie ze skutkiem odwrotym od tego podawanego w książkach.Kwaśniewski nawet przez moment nie wspomina o skutkach ubocznych,ja mam skutki uboczne,oczekujecie bym się cieszył z tego,że skróciłem sobie życie?Szukam w tej cudnej propagandzie chociaż cienia powątpiewania zastanowienia się nad minusami tej metody.Firmy farmacełtyczne to mafia koszt wyprodukowania leku jest do 1% w stosunku do ceny ostatecznej,ja to wiem,ale jest faktem również ,że np.antybiotyki ratują życie i o skutkach ubocznych mamy w ulotce.Wiem,że wynikami badań można manipulować,ale przy DO nie ma żadnych badań,wszystko opiera się na wierze lub jej braku.Wy wierzycie w tą metodę bo wam pomogła ja kiedyś też wierzyłem ,ale już tak nie jest bo mi zaszkodziła.Zastanawiam się gdzie leży prawda bo często zależna jest ona od punktu siedzenia.Ja daję swiadectwo,że może zaszkodzić ta dieta,nie mam jak dotrzeć do Kwaśniewskiego by mu to uświadomić.Piszę do was,że mam inne doświadczenie w tej materii -to wy ,że jestem fanem farmacji,gdy krytykuję brak krytyki i szukam drugiego dna to też niedobrze?!Patrząc na cenzurę forów o DO i sposób ich prowadzenia,to wielbiciele DO nie przyjmują innych racji,nie zastanawiają się tylko odpierają zarzuty atakują,obrażają.To przez dogmaty wybuchają wojny po czym często następne pokolenia udowadniają,że żyło się w błędzie i to nazywa się postępem.Powtarzam -też byłem fanem DO ,ale już tak nie jest bo życie to zweryfikowało!

  301. Renia pisze:

    My nie wierzymy, tylko sprawdziliśmy teorie na sobie i wiemy, ze nam pomogła Dieta optymalna i jesteśmy zdrowi. Mój mąż nadciśnienia pozbył się też przez Dietę Optymalną , chociaż nie stosuje się dokładnie do jej zaleceń. Leki zbiły mu ciśnienie tylko do 160/100 ze 190/130 a bólów głowy nie zlikwidowały. Po przejściu na DO ( do czego nie było łatwo go namówić) już drugiego dnia miał niższe ciśnienie i pozbył się bólu głowy. Leki stopniowo odstawił.
    A panu karwie naturalne jedzenie podniosło nieodwracalnie ciśnienie…? „Kolejna ofiara Kwaśniewskiego”… tere fere kuku…

  302. karwa pisze:

    Pani Reniu nie chodzi by jak na podwórku za dzieciaka pisać tere fere kuku,aż tak jest pani odporna na doświadczenie kogoś innego!?Inne niż pani?!Powtarzam po zastosowaniu DO nie w jej trakcie zacząłem mieć nadciśnienie i kłucie w klatce piersiowej!Każdy jest inny-jestem optykiem i jeden człowiek nie ma wady wzroku ,a inny ma-10dptr,czy ten bez wady będzie dobrze się czuł w szkłach -10dptr.odp. brzmi nie bo każdy jest inny!Mam zapytanie jakie wartości ciśnienia ma teraz pani mąż?Ile czasu odstawiał leki?Czy kiedykolwiek przed czy po DO miał robioną koronografię,testy wysiłkowy?Chcę żyć,nie wiem jak sobie pomóc,szukam dowodów,na skuteczność tej diety przy nadciśnieniu bo w jej trakcie nic mi nie było.Być może jest to dieta do końca życia i nie można jej odstawiać o czym nie pisze Kwaśniewski,bo jest bezkrytyczny.

  303. Panie Karwa,

    chętnie przyjęłabym zakład (czwarty w życiu) że błąd/błędy były po Pana stronie. Bo dość łatwo jest je robić. Niedawno Pan stosujący jakoby DO zauważył – http://www.stachurska.eu/?p=8609 . Jak Pan znajdzie co Pan „łamał” to nadciśnieniu Pan sprosta. Ostrożność jest konieczna – http://www.stachurska.eu/?p=2600 , wobec swoich poczynań analogicznie. Jak się ktoś chce nauczyć grać na fortepianie to nie tylko czyta książki, ćwiczy, ale jeszcze wymienia doświadcenia i poddaje się kontroli? Jeśli ma Pan zeszyt z notatkami prowadzonymi w czasie gdy stosował Pan DO to może niech mi Pan jego kopię przyśle, a ja pomogę Panu naleźć odstępstwa.

    Skoro jest Pan optykiem… Nosiłam -6,5 dioptrii, cylindryczne – 3,5. Noszę -1,5 i sferyczne, jaki komfort… Na pewno zółtka i masło oraz trochę ćwiczeń. Ilu klientom Pan powiedział, że po pierwsze oczom należy dawać odpoczywać od okularów, bo one pogłębiają wadę? Nogi w gipsie się nie zrehabilituje, oka w okularach też? Ja się nie dowiedziałam tego od okulisty czy optyka.

    Jakiś czas temu rozmawiałam z Panią, której mąż zmarł na raka. Od kilku lat był na DO, ale rozpoczynał je jako chory człowiek, leczony latami ketonalem. Ketonal zdrowy? Rzuca Pan nazwiskami osób, których ja nie znam. Podzwoniłam dziś by zapytać o Pana Mądrego (Mondrego?) i dowiedziałam się, że zmarł nie dwa tygodnie temu, a cztery – pięć lat temu. Nie mam możliwości dowiedzieć się jak jadł, ale i Pan takiej możliwości chyba nie ma. Moja koleżanka jakiś czas próbowała DO, ale niemal każdego dnia fundowła sobie jakiś wyjątek: a to kasza, a to ryż (już GMO!), a to winogrona, bo ulubione. Jak truskawki to nie 100 gram ale 500, sałatka z soją (GMO!). Przeczytała jedną książkę…

    Skoro już było o potrzebie kontroli to i sam Pan może sprawdzać co Panu szkodzi. Zeszyt z zapiskami co jadł i ile, policzone B, T, W i B : T : W, wynik badania ćiśnienia, opis samopoczucia. Jest Pan w o tyle dobrej sytuacji że ma Pan blisko do „Lido” w Jastrzębiej Górze, gdzie może Pan uzyskać konsultację lekarską, a nawet wybrać się tam na 10 – 14 dni by wrócić bez nadciśnienia.

    PS. http://wiadomosci.wp.tv/i,USA-Smiertelnie-grozny-lek,mid,1099055,index.html?ticaid=6f4d5#m1099055 .

  304. Renia pisze:

    Panie karwa a u lekarza Pan był? Nie wierzę w to, że Panu DO zaszkodziło. Pan dokładnie zna Zarząd Optymalnych i stare spory. Wiem, że dla niektórych zemsta jest słodka…Nie chodzi o działanie DO tylko o to, że niektórzy chcieli z wiedzy Doktora czerpać zyski dla siebie…

    Prędzej czy później prawda zwycięży…i wiedza pokona wiarę…

  305. Reniu, czy możesz napisać z czego w menu zrezygnował i co ograniczył Twój Pan Mąż pozbywając się przy tym nadciśnienia? A, i czego sobie dodał?

  306. Renia pisze:

    Nie radziłabym brać z niego przykładu, bo on i owoców więcej podje i chleba czasami weźmie a i ciasta zwykłego nie odmówi. Ale je codziennie na śniadanie jajecznicę na boczku ze szczypiorkiem z 6 żółtek i 2 białek. Do pracy bierze jedną kanapkę, dawniej z optymalnego chleba teraz z razowego, bo mu ten biszkoptowy przestał smakować. Obiad je on wieczorem…w miarę optymalny, czasem przesadza z ziemniakami…Tak, że nie jest to książkowo…Ale tłuszcz lubi i go sobie nie żałuje…

  307. Renia pisze:

    Na nadciśnienie szybko pomagają prądy selektywne PS – rozszerzające naczynia krwionośne. Ale Pan karwa z pewnością to doskonale wie…

  308. karwa pisze:

    Przeczytałem książki-Dieta Optymalna dr.Kwaśniewskiego i Książka kucharska-Dieta optymalna.W tych książkach nie napisano,że trzeba przeczytać inne książki.Stosowałem dietę sciśle wedle proporcji i przepisów z tych książek,miałem czułą wagę.Faktem jest ,że od czasu do czasu napiłem się wódki lub piwa.W trakcie diety nie prowadziłem notatek i miałem skurcze w udach i łydkach.Nadciśnienie stwierdził lekarz po diecie gdyż wcześniej nie miałem nadciśnienia i nie urzywałem ciśnieniomierza!Nie jestem obcym agentem.Jestem człowiekiem który chciał sobie pomóc w sprawach żołądkowych stosując DO tylko na pewien czas,a nabawiłem się nadciśnienia i problemów z sercem!Powtarzam pytanie do pani Reni-Ile czasu zajęło odstawianie leków na nadciśnienie u pani męża?Jakie ma wartości ciśnienia teraz?Czy miał testy wysiłkowe i koronografię przed i po DO?Proszę o odpowiedź.

  309. Renia pisze:

    Pan nie odpowiedział czy był u lekarza i czy lekarz wykrył, że przyczyną nadciśnienia „była” Dieta Optymalna. Mój mąż odstawił leki w ciągu gdzieś tak dwóch tygodni – stopniowo i według samopoczucia i wysokości ciśnienia. Teraz ma średnio 130/80. Ale zdarza mu się sporadycznie, że obje się „byle czego” i zacznie mu głowa boleć i ciśnienie podskoczy do 150 – 160/100 i weźmie tabletkę. Ale to tylko na własne „życzenie”. Może Pan ma jakiegoś guza w nadnerczach, który daje nadciśnienie i żadna dieta go się nie zlikwiduje…albo Pan ściemnia jak Verbal…

  310. karwa pisze:

    Wielu lekarzy nie orientuje się w materii DO wielu nie wie co to jest,na czym polega ta dieta.Lekarz stwierdził nadciśnienie,ale nie stwierdził czy od tej diety.Wezwałem pogotowie bo miałem atak paniki i bóle w piersi.Mam stwierdzone nadciśnienie.Ja wiele lat uprawiam sport nigdy przed DO nie miałem nadciśnienia,regularnie miałem robione badania okresowe i miałem 128/78,czasem 130/80,ale nigdy wyższych wartości.2miesiące po tej diecie na normalnym jedzeniu się zaczęło,nie ściemniam tyle czasu bym nie tracił na przepychanki z wami.Ale wy i tak nie uwierzycie bo już tak macie.Miałem wtedy 30lat teraz mam 39.Straciłem zdrowie bo na ulicy zaufałem,dlatego pisałem do was o odpowiedzialności,to nie jest zwykła dieta,przeciętna,to niesie ogromne zmiany i pisanie- ja sie przekonałam i jest dobrze i niech ktoś sam się przekona to igranie z kogoś losem.Napisałem wam swoje dane jestem świadectwem także szkodliwości tej diety.Czuję się oszukany bo mam jedno życie i przechodziłem na DO by lepiej żyć!Ale wy tego nie zrozumiecie,bo tego wy nie macie!

  311. karwa pisze:

    Od nadciśnienia można umrzeć,w każdym bądź razie skraca to życie o wiele lat,możliwy jest zawał,wylew,zator.Do kogo mam mieć pretensje?Do siebie,że tak naiwnie uwierzyłem Zdzisławowi Trybullowi i wszechwiedzącemu,najmądrzejszemu,nieomylnemu Kwaśniewskiemu któremu mój los powiewa…Nurtuje mnie czy pan Kwaśniewski wiedział o innych przypadkach chorób i zgonów od tej diety,lekarze konwencjonalni widzą śmierć trudno im udowodnić ich błędy,zabespieczają się .

  312. Panie Karwa, więc jeśli na „normalnym jedzeniu” nadciśnienia Pan nie miał to wystarczy do tamtego wzoru wrócić. Bo to jedzenie jest decydujące. Ja chorowałam na serce i nie byłam w stanie funkcjonować. Profesor zalecał mi zero wysiłku fizycznego i nitroglicerynę w każdej kieszeni. Zero, wyobraża pan sobie? EKG wysiłkowe po chwili musiano przerwać. I Dieta Optymalna (B : T : W = 1 : 3 – 4 : do 0.6) mnie odratowała. Po drodze to samo DO wyciągnęło mnie jeszcze z paru innych uciążliwych dolegliwości. Bezboleśnie. Na DO jestem już 7,5 roku. Żałuję że nie więcej.

    A co do sportów – http://www.stachurska.eu/?p=8385 . No i – http://www.stachurska.eu/?p=9837 .

    My – skoro Pan pisze do „Wy” – się dzielimy własnym doświadczeniem. Pan może rozmawiać z lekarzami, także optymalnymi. Ma Pan niedaleko do Lido w Jastrzębiej Górze. Piszę drugi, czy trzeci raz to samo, bo Pan pisze to samo też któryś raz. Jeśli zechce Pan sobie pomóc to metoda się znjadzie – jest z czego wybrać. Jeśli mogę coś sugerować to proponuję przeczytać „Jak nie chorować?” – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=6 .

  313. karwa pisze:

    Czyli jeśli zmieniając jedzenie z DO na inne pani Reni mąż ma skoki ciśnienia to świadczy to o tym,że nadciśnienie DO nie wyleczyła lecz zapobiega.Czyli by nie mieć nadciśnienia trzeba cały czas być na tej diecie,jak z lekami.

  314. karwa pisze:

    A jaki jest mniej więcej miesięczny koszt bycia na tej diecie(tyle lat minęło).Czy można poprzestać na 1,2 posiłkach dziennie?

  315. Ano tak. Gdybym wróciła do trybu życia sprzed DO to chorowałabym znowu jak nic. DO leczy przyczynowo. Mnie zalezy na tym aby nie chorować. Zaznałam dostatecznie wiele niewygody z tego powodu i powrotu do tego stanu nie chcę.

    Dostał Pan tu mnóstwo informacji, oczywiście jeśli wszystko skrupulatnie Pan przeczytał. Pozostało mi życzyć Panu zdrowia, co niniejszym uprzejmie czynię!

    Podrawiam Pana :)

    PS. Proszę zawiadamiać o postępach, niezależnie od metody.

  316. Ja jadam najczęściej dwa razy dziennie, a ile Panu może być trzeba nie wiem. Ile kosztuje? To też zależy w dużym stopniu od Pana. Proszę zobaczyć przepis na salceson – http://www.stachurska.eu/?p=3022 . Dużo można zrobić w domu i wtedy jest taniej. Na tej diecie jada się mało. Bo treściwie. Najwięcej żółtek.

  317. Renia pisze:

    To jest logiczne, że tylko przy stosowaniu cały czas, do końca życia, poprawnego jedzenia możemy się prawidłowo czuć i być zdrowi. Jeśli się wróci do jedzenia „śmieciowego” to zdrowie też się robi „śmieciowe”…A co Pan myślał, że jak będzie jadł 2 miesiące zdrowo, to już szkodliwe produkty do końca życia przestaną szkodzić? Dziwne myślenie… 😕

  318. Nemer pisze:

    Panie Darku, pisze Pan:
    – „Stosowałem dietę sciśle wedle proporcji i przepisów
     od czasu do czasu napiłem się wódki lub piwa …”
    – „Nadciśnienie stwierdził lekarz po diecie gdyż wcześniej nie miałem nadciśnienia i nie urzywałem ciśnieniomierza” (To skąd Pan wiedział, że nie miał Pan nadciśnienia skoro wcześniej Pan ciśnieniomierza nie używał?)

    No to Drogi Panie, albo piwo z horrendalnym indeksem glikemicznym albo ścisła dieta Kwasniewskiego. Te dwie rzeczy naraz po prostu nie istnieją!
    To po pierwsze a po drugie, to proszę mi wierzyć, że naprawdę trudno znaleźć faceta między trzydziestką a czterdziestką którego opuszcza żona z dzieckiem i który nie miałby jakichś kłopotów z ciśnieniem. Rozumiem, że za to odejście wini Pan Jana Kwaśniewskiego i jego dietę. A może Pańska małżonka odeszła z trenerem Trybullem, który dietę Kwaśniewskiego Panu doradził? Jeśli tak, to to z pewnością był spisek Kwaśniewskiego, Trybulla i Pańskiej małżonki, że o dziecku nie wspomnę.

  319. karwa pisze:

    Panie Nemer to już przegięcie,pozwoliłem sobie opisać moją sytułację z przed lat,a już ma miejsce nabijanie się z kogoś kto stosował DO i ma odwrotne skutki od waszych.To,że nie miałem nadciśnienia wiedziałem z badań okresowych i z tego,że wcześniej nie miałem kłucia w klatce piersiowej,z samopoczucia.Faktem jest ,że w książkach Kwaśniewskiego nie ma nic o spożywaniu alkoholu w trakcie tej diety,alkohol spożywałem sporadycznie.Przy innych dietach nie ma ograniczeń co do picia alkoholu.Do tego w książkach Kwaśniewskiego nie jest napisane,że dietę należy stosować do końca życia,nie jest też opisane co może się stać gdy ktoś chce ją tylko stosować na pewien czas by się podleczyć,bez konieczności bycia na DO do końca życia.Przy każdym leku w ulotce opisane są skutki uboczne,w przypadku tej diety też tak być powinno!Wasz tok myślowy jest taki,że wykluczacie na różne sposoby możliwość tego,że komuś to zaszkodziło,wam to się w głowie nie mieści.Powtarzam o swojej sytułacji wielokrotnie bo widzę ,że nic nie dociera -totalny beton.MI DIETA OPTYMALNA ZASZKODZIŁA WIEM TO NA PEWNO_PRZEZ NIĄ MAM NADCIŚNIENIE I KŁUCIE W KLATCE PIERSIOWEJ!!!!!!!

  320. karwa pisze:

    Pewna para w wieku 85 lat miała 60-letni staż małżeński.
    Choć nie byli bogaci, to dawali sobie radę, ostrożnie
    gospodarując pieniędzmi.

    Choć nie byli młodzi, to byli dobrego zdrowia, w dużej mierze
    dzięki
    naciskowi żony na zdrowe jedzenie i ćwiczenia przez ostatnią
    dekadę.
    Pewnego dnia jednak, to dobre zdrowie w niczym im nie
    pomogło, ponieważ
    podczas podróży na wakacje rozbił się ich samolot, i trafili do
    nieba.

    Stanęli przed niebiańskimi wrotami i św. Piotr poprowadził
    ich do wewnatrz.
    Zabrał ich do pięknego dworku,umeblowanego w złoto i jedwabie,
    z w pełni wyposażoną kuchnią i wodospadem w głównej łazience.
    Zobaczyli służącą wieszającą ich ulubione ubrania w szafie.
    Westchnęli oszołomieni, gdy on powiedział „Witamy w
    niebie.To będzie teraz wasz dom.”

    Staruszek zapytał Piotra ile to wszystko będzie kosztować.
    „Ależ, nic”odpowiedział Piotr,”pamiętajcie, to wasza
    nagroda w niebie.”
    Staruszek wyjrzał przez okno i zobaczył wielkie pole golfowe,
    wspanialsze niż jakiekolwiek na ziemi..
    „Jakie są opłaty?”, mruknął.
    „To jest niebo”, odpowiedział św. Piotr.
    „Możesz codziennie grać za darmo.”

    Następnie udali się do klubu i zobaczyli obficie zastawiony
    stół,
    z każdą kuchnią,jaką sobie można wymarzyć, od owoców morza,
    poprzez steki aż do egzotycznych deserów oraz różnego rodzaju
    napojów.
    „Nawet nie pytaj”, powiedział św. Piotr zwracając
    się do staruszka.
    „To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was,
    cieszcie się.”
    Staruszek rozejrzał się wokół i nerwowo spojrzał na żonę.
    „No cóż, a gdzie są niskotłuszczowe i
    niskocholesterolowe potrawy,
    i bezkofeinowa herbata?”zapytał.
    To jest najlepsza część, odpowiedział św. Piotr,
    „możecie jeść i pić ile
    chcecie i nigdy nie bedziecie grubi ani chorzy. to jest niebo!”

    Staruszek naciskał, „Żadnej gimnastyki, aby to
    zgubić?”
    „Nie, chyba że chcecie”, padła odpowiedź.
    „Nie ma badania poziomu cukru ani ciśnienia krwi
    ani…”
    „Już nigdy. Wszystko co tu robicie ma wam sprawiać radość.”

    Staruszek spojrzał na żonę i powiedział:
    ” Ty i te twoje pierdolone otrębowe płatki. Mogliśmy już
    tu być dziesięć lat temu!!!

  321. Renia pisze:

    „.Przy każdym leku w ulotce opisane są skutki uboczne,w przypadku tej diety też tak być powinno”.

    Jakie niepożądane skutki zdrowego, prawidłowego jedzenia mogą być ?

  322. karwa pisze:

    Filmy z panem dr.Palą widziałem już kiedyś,czytałem też jego odp.na listy,wiem,że nadal jest na DO i przyjmuje w Jastrzębiej Górze,mam zapytanie czy znacie przypadki wyleczenia miażdżycy na DO,potwierdzone badaniem koronografi.Dr.Pala mówi,że najpóźniej po 3 latach miażdżyca się cofa.

  323. Renia pisze:

    Niech Pan zadzwoni do dr Pali, jeśli te papiery są Panu potrzebne…
    „Najlepiej” to czyni medycyna konwencjonalna – nawet nie daje cienia nadziei na wyleczenie…i z niczego wówczas nie musi się tłumaczyć. Skutki uboczne wypisuje na ulotce leku i jest pełna asekuracja…

  324. Biotymalny pisze:

    Witam. Odżywiam się optymalnie piąty rok. Uzyskałem kilka bardzo dobrych rezultatów na moim zdrowiu ( waga, serce, sen, samopoczucie) i nie zamierzam tego zmieniać. Gorące spory w obronie ŻO mam za sobą. Ludzi którzy są naprawdę optymalni poznaje po tym czy cieszą się życiem, czy narzekają. Dla przypomnienia, odzyskiwanie zdrowia trwa około 10% czasu już przeżytych lat.

  325. Biotymalny,

    witam :) Ciekawe ile osób w kraju używa DO?

  326. OPTY pisze:

    ” Ludzi którzy są naprawdę optymalni poznaje po tym czy cieszą się życiem, czy narzekają.” – Biotymalny’-
    ————————————————
    Witaj bracie !
    To jedno zdanko wystarczy aby wiedzieć z kim ma sie do czynienia.
    To prawda tylko ,że czasy niekiedy zmuszają do narzekania , ale ” broń boże ” na zdrowie , tylko na czasy , hehehe. Nie jest to narzekanie spowodowane dolegliwościami zdrowotnymi a jedynie sytuacyjnymi zdarzeniami ,z którymi przychodzi nam się pogodzić nie mając na nie wpływu a zasadniczo nie pogodzić, ze względu na posiadne doświadczenie i wiedzę jak mogło by być lepiej niż jest. A mogło by !
    Mogłoby jedynie wtedy gdy nas ździebko ” przybędzie ” a „ubędzie „. hehehe
    Myślę ,że za niedługo zaczniemy przemeblowanie walącego się świata ” cywilizacji śmierci „.
    Jak powiedzial św. Augustyn ;
    ” Cud nie dzieje się w sprzeczności z naturą lecz w sprzeczności z tym , co nam o naturze wiadomo „.
    A jak wiadomo o naturze jeszcze wiele musimy się dowiedzieć.
    Kto doświadczył cudu wyzdrowienia wie doskonale jakiego rodzaju jest to cud – nie ten z powszechnego mniemania i wpojonego przekonania o nim.
    Pozdrawiam

  327. OPTY pisze:

    Przepraszam ale wystapił jakiś błąd w zdaniu ( Mogłoby jedynie wtedy gdy nas ździebko ” przybędzie ” a „ubędzie „. hehehe) powinno pomiędzy ” przybędzie ” a ” ubędzie ” być czyli ,
    …… ” przybędzie ” a „ubędzie „. Sorry.

  328. karwa pisze:

    Biotymalny ,napisz co miałeś z sercem,szczegółowo.Po tym jak został tutaj- http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4159.200 potraktowany przez panią renie ream,wnioskuję,ze krytyka i mówienie nieprzychylne o DO w środowisku wielbicieli jest niewskazane.Ludzie na których DO nie działa lub szkodzi to jakieś nielubiane dziwaki.Gdy patrzę na starsze wpisy to obrońcy DO mówili w 2010r.,że badania o DO są robione,ale lata minęły i nigdzie nic nie opublikowano…dziwne…Arkadie też się nie chwalą…

  329. Renia pisze:

    Panie karwa Pan chce przed DO ostrzegać czy sam je stosować?
    O co Panu chodzi?

  330. Renia pisze:

    Czytelnicy nie muszą wierzyć mi, ani Gospodyni tego bloga, że DO nam pomogło Nie muszą też wierzyć Panu, że jest Pan ofiarą takiego żywienia, mogą sami przekonać się na sobie. Dieta Optymalna nie zaleca spożywania jakichkolwiek toksycznych chemikaliów, tylko naturalne produkty – więc nie ma ryzyka…

  331. Renia pisze:

    „ream” całkiem pasuje do „mobilnego” IP… ta sama śpiewka co Pan…Ładnie płacą za takie straszenie Dietą Optymalną?

  332. Renia pisze:

    Ta sama „mobilna ofiara” włóczy się po forach i blogach dietetycznych i straszy ludzi DO. „Odpowiednie” komentarze pod artykułami o dietetyce na poczytniejszych stronach też wstawia… Aby chorzy tylko dla swojego „dobra” jej nie spróbowali i nadal truli się lekami – bez nadziei na odzyskanie zdrowia…

  333. karwa pisze:

    Pani Reniu i nie podwarzam,że gopodyni ,pani i innym DO pomogła,najwyraźniej tak jest,chodzi mi o to ,że mi DO zaszkodziła czego nie chcecie przyjąć,gdy komuś coś tak radykalnego i trudnego w prowadzeniu jak DO się poleca trzeba mieć świadomość ,że na szalę kładzie się kogoś zdrowie i życie-największy dar.Łatwość z jaką to robicie zatrważa,ja bedąc na DO polecałem ją mojej żonie nie skorzystała,do teraz jest zdrowa ja walczę z nadciśnieniem.Mój trener na luzie zadowolony ze swoich wyników we wczesnym stadium polecił mi ją-uwierzyłem,pełen zachwytu przeczytałem książki Kwaśniewskiego,bezwłoczne zakupiłem wagę i bezkrytyczne przystąpiłem do diety,potem już wiecie po DO nadciśnienie,mój bezkrytycyzm i wiara mi się odpłaciły.Na forum jestem od niedawna,nie jestem i nie byłem reamem i innym wpisujacym się,wasze teorie spiskowe,sa zatrwarzające,tak nie mozecie pojąć,że DO nie działa lub działa negatywnie.Przeszukuję internet by znaleść potwierdzenie,że DO leczy nadciśnienie i miażdżycę i tak ream na początku DO nie ma niższego naciśnienia,nikt nie jest w stanie mu doradzić,tadzio po 2 latach ma wzrost nadciśnienia-http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4159.200 (według dr.Pali i dr.Kwaśniewskiego,miażdżyca i nadciśnienie po takim czasie powinny się cofnąć).Potem Jarosław F.nie ma spatku nadciśnienia-http://www.optymalni.pl/infopage.php?id=158,dr.Pala uważa,że juz powinien być zdrowy-ale tak nie jest.Tutaj po stosowaniu przez 5 lat DO pan Jerzy B.ma mieć wstawione baypassy(miażdżyca nie cofnęła się).Tak więc nie znalazłem pozytywnych wpisów o wuleczonej miażdżycy i nadciśnieniu.Szukam dowodów(proszę o linki),że na DO cofa się miażdżyca i nadciśnienie z ostanich 10 lat,nie chodzi mi o cytaty z książek pana Kwaśniewskiego.Najlepiej cofanie miażdżycy potierdziło by badanie koronografii przed DO i po,ale nigdzie w internecie znaleść tego nie mogę,wiele rzeczy ma opierać się na tym,że ktoś ma dobre samopoczucie.

  334. Renia pisze:

    Niech Pan najpierw tutaj przedstawi papiery potwierdzające, że jest Pan normalny…

  335. Renia pisze:

    …Panie „mobilna ofiaro DO”…

  336. karwa pisze:

    Pani Reniu,nie stać pani na rozmowę i przyjęcie pewnych racji innych od pani,trzeba kogoś innego obraźić podwarzyć jakie to charakterystyczne dla sposobu prowadzenia rozmów przez oddanych fanów DO.Od lat na forum.dr-kwasniewski.pl jest cenzura,jak więc oczekiwać bezstronniczej rozmowy,między zadowolonymi i nie zadowolonymi.Piszę,że szukam potwierdzenia wyleczonej miażdżycy i nadciśnienia chociaż w listach(można spreparować),ale nic nie znalazłem,pani też zamiast mi odpisać,że nie ma rzadnych linków o wyleczeniach obraża mnie,gdy pytam się gdzie są badania o których pisano 2 lata temu ,że są przeprowadzane co do diety to też nie ma odpowiedzi.Tutaj pokarzę bezradność fanów DO i niegrzeczne traktowanie nieuzdrowionego-pisze ream-Witam,

    Rozpocząłem dietę 3 dni temu. Skorzystałem z przepisów w książce ‚Żywienie optymalne’.
    Od 5 lat mam nadciśnienie które dobrze było regulowane lekami. Ciśnienie skurczowe było 130 – 135, powyżej 140 było bardzo rzadko. Po przejściu na dietę ciśnienie skurczowe wzrosło do granic 145 – 150 i takie się utrzymuje pomimo brania leku tak jak zwykle. Wraz z ciśnieniem mam dokuczliwy ból głowy który bardzo mi przeszkadza ( leków na ból głowy nie brałem ). Na nadciśnienie biorę Micardis w ilości 40 mg.
    Czy taki skok ciśnienia to norma na początku diety optymalnej ?

    Pozdrawiam Robert

    i jeszcze-Czytałem powyższy link wcześniej.
    W artykułach dr Kwaśniewskiego jest napisane, że osoby stosujące tą dietę mogą wraz z rozpoczęciem diety odstawić leki na nadciśnienie, co było praktykowane przez niego.
    Jak to rozumiem wprowadzenie DO powinno w bardzo krótkim czasie obniżyć ciśnienie a u mnie ono wzrosło.
    Czy inni mają takie doświadzenia ?

    Moim celem jest pozbycie się leków na nadciśnienie i samego nadciśnienia, bo dają nieakceptowalne dla mnie skutki uboczne.
    Jeśli więc zaczynam dietę i ciśnienie mi rośnie, dodatkowo nie mogę go obniżyć lekami, ani też dotychczas mi znanymi sposobami to trochę się niepokoję.
    Dodam jeszcze, że nie mam i nigdy nie miałem nadwagi, a wszystkie parametry z badań laboratoryjnych wychodziły w normie ( poza okresami chorób ). Dotychczasowy styl jedzenia był „korytkowy”.

    potem każdy doradza po swojemu,za mało białka za dużo węgli….za mało węgli itd.Nikt dodam nie ma wykształcenia medycznego a wypowiadać się potrafia jak uznane autorytety medyczne pan kangur zaufał baranim organom-Dzienne BTW mozna o kant d…. rozbic jak nie bedzie w produktach zywnowsciowych tego co potrzebuje organizm.
    Przezylem cisnienie 260/160 na diecie optymalnej. Na ZO jestem od 11/09/2001.
    Moja teoria do nadcisnienia jest nastepujaca:
    Mozg potrzebuje odpowiednich skladnikow (macro/microelementow, odpowiedniego paliwa i wiele innych nieznanych jeszcze skladnikow) do prawidlowego funkcjonowania.
    Jak brakuje w pozywieniu jakichs skladnikow potrzebnych dla mozgu, to mozg jako nadrzedny organ zaczyna szukac tego co mu brakuje. Jednym ze sposobow jest podwyszenie cisnienia.
    Teraz dostarczam organizmowi szerokie spektrum makro i mikroelementow w organach baranich. Baranie organy i mieso sa aktualnie najmniej zasyfione.
    Nie mam problemu z nadcisnieniem. Czasami w stresie skoczy do 170/110, ale to uwazam za normalne zjawisko. Tabletek nie biore, chociaz awarynie trzymam MIcardis 40mg. pan BACA doradza-Praktycznie wygląda to tak: Gdy zmniejszysz węglowodany poniżej 50 gram, lub gdy zmniejszysz białko do 45 gram, lub gdy zwiększysz tłuszcze powyżej 140 gram to zwiększysz przewagę układu S i możesz załapać choroby związane z przewagą tego układu, czyli m innymi wzrost ciśnienia. Te wartości BTW oczywiscie mogą być różne i zależne od wielu czynników. Tak więc nie ma nic pewnego,bładzenie w ciemnościach.Po ciągłym doradzaniu pytający ream ma nadal nadciśnienie.Potem jest doradzanie typu za mało witamin ,micro-macro-enzymów za dużo powoduje skoki ciśnienia znowu niepewność…Potem analiza jak na ciśnieni wpływają poszczególne posiłki-niezła jazda.Gdy reamowi nikt nie jest w stanie pomóc,zaczyna zastanawiać się nad skutecznością tej diety i niepodwarzalnością proporcji BTW i o zbadaniu w przyszłości tej diety by była bardziej skuteczna-Zakłada wiarę w coś czego nie jesteś w stanie sprawdzić. Nie czujesz takiej potrzeby. Pewnie nawet gdy coś sprawdzałeś to głównie, po to aby się utwierdzić w swoich wyborach. Czułeś i czujesz się świetnie. Czy nie tak ?

    Moje jest inne. Nie widzę nic zdrożnego w tym aby poprawiać, ulepszać coś co zostało podane przez Dr Kwaśniewskiego. Bez kompleksowych badań na bardzo dużej grupie osób, prowadzonych przez wiele lat, dieta ta niczym się nie różni od innych. Nie mamy wiedzy o tym, co można zrobić źle na DO i jak to wpłynie na nasze zdrowie. Widać, że wielu pomogła ale nie wszystkim. Czy to nie zastanawiające, dlaczego tak się nie stało ?
    Badań nie mógł dokonać Dr Kwaśniewski ani grupka osób z nim współpracujących. Poznali oni jakiś wycinek działalności organizmu każdego z nas i podzielili się tym z nami za co wielkie dzięki !. Ale to tylko wycinek !. Pozostałe elementy trzeba koniecznie uzupełnić i jest to pole dla następców i reformatorów. Ktoś to w końcu zrobi. Choćby za 100 lat.

    Moim zdaniem posty na forum świadczą o jednym: niekompletność diety. Każdy według siebie musi sobie skompletować odpowiadającą mu dietę. Od naszych rodziców, znajomych, gazet, lekarzy uczyliśmy się przez całe lata jak jeść. Oni będąc na ogół starszymi wiedzieli co jest dobre, a co nie. Intuicyjnie. Tą wiedzę przekazali nam.
    Lektura książek Kwaśniewskiego przewraca/neguje te poglądy. Okazuje się, że dotychczasowe trzeba zmienić. Ale jak ? Skoro nie ma doświadczeń. Nikt z otoczenia na ogół nie był na DO. Skąd tą wiedzę czerpać ?

    Rady Dr Kwasniewskiego są słuszne, zalecenia jak najbardziej trafne, jednak interpretacja ludzi dowolna, według posiadanej wiedzy i doświadczeń żywieniowych. Brak szczegółów a jedynie ogólne zalecenia to pole do popisu krytyków i pieniaczy. Dowolną dietę można tak „zjechać”. DO jest podatna, bo nie ma solidnych podstaw, takich jak publikacje pismach typu ‚science’ dla medycyny akademickiej. Nie dziwię się temu. Dopóki te braki nie zostaną uzupełnione a DO nie uzyska solidnych podstaw wynikających z badań statystycznych, mierzonych metodami akademickimi, każdy będzie mógł krytykować i zmieniać DO. Nie jest żadnym głupkiem. To tylko naturalna kolej rzeczy. Czas weryfikuje reformatorów, głupków i Twoją wiarę również.
    Gdy ream docieka i podważa na forum adampio nie wytrzymuje i pisze-ok, „ream” jestes tu na forum pare tygodni i dziwie sie Tobie, ze jeszcze tu jestes. Dziwie Ci sie poniewaz Twoje wypowiedzi sa dwuznaczne. Mowiac dwuznaczne mam na mysli zaprzeczajace sobie. Zaczne od poczatku. Moja teora jest taka: Masz cos do powiedzenia to mow nie masz to milcz….Nie znam Twojego, ani Twoich kolegow wyksztalcenia, ale dla mnie jest to wystarczajaca podstawa aby twierdzxic, ze albo nie macie zadnego albo male…..nazwij to jak chcesz…..wyksztalcenie……
    typowe obrażanie kogos gdy brak rzeczowych odpowiedzi lub umiejętności pomocy reamowi.potem jest przepychanka między reamem i oddanymi DO,ale najlepsze wpisuje syn kwaśniewskiego Admin-„ream”
    a po co ty na siłę sobie zawracasz głowę, tą Dietą Optymalną?
    Wybierz sobie jakąś inną dietę z miliarda dostępnych i nie będziesz musiał narzekać tu na „Kwaśniewskiego”.
    A jeśli już tak ci zależy na tej Diecie Optymalnej, to ponieważ nie radzisz sobie samodzielnie – możesz skorzystać z pomocy fachowców od Diety Optymalnej w Arkadiach, albo osób doświadczonych w problematyce DO w Klubach Optymalnych , albo z jakiejkolwiek innej diety pod konrolą fachowca, bo na tych swoich eksperymentach dietetycznych, to tylko możesz sobie jedynie krzywdę zrobić, czego nie życzę.Czyli młodszy kwaśniewski robi diecie antyreklamę i dla św.spokoju namawia na inną lub zaprasza do Arkadii za dodatkowe pieniądze,pan admin jest niekonsekwentny-to ma być na innej diecie czy na DO pod okiem fachowców?w Książce nie ma wzmianki o konsultacjach u fachowców w Arkadiach,książka i zawarta tam wiedza leczy nadciśnienie tak to brzmi w tej książce-a tu taki klops….ream nie wytrzymał-Przecież pisało, że leczy nadciśnienie.
    Rzeczywiście moja pisanina jest bez sensu.
    Żegnam . na co pani Renia-Ale leczy się u lekarza, a nie na Forum – każdy przecież jest inny i musi mieć inne zalecenia..Czyli doradzanie przez wiele stron to było czcze gadanie,tak dla jaj?!Książka kwaśniewskiego ma za mało informacji i należy przed zastosowaniem DO skonsultować się z lekarzem Optymalnym o czym nie ma w książce.Jednak najfajniej pisze admin-No i wybrał … Słusznie:)-czyli kolejny niewygodny,zadający trudne pytania i niewyleczalny odchodzi z forum-hip,hip churra!!!o czym to świadczy?świadczy to o jednostroniczości,zawęrzeniu,dogmatach w ty środowisku>Ludzie na DO najlepiej czują się wśród swoich wyleczonych!!!!a INNI to idioci i już!

  337. Renia pisze:

    Za długie… 😕 nie czytam… 😕
    A swoją drogą bardzo przykłada Pan się do wypełniania swojej misji…

  338. karwa pisze:

    Podałem to jako przykład braku kultury w środowisku fanów DO,czego potwierdzeniem jest obraźliwy wpis pani Reni sugerujący,że jestem wariatem-Niech Pan najpierw tutaj przedstawi papiery potwierdzające, że jest Pan normalny…teoria spiskowa obcego agenta-ream” całkiem pasuje do „mobilnego” IP… ta sama śpiewka co Pan…Ładnie płacą za takie straszenie Dietą Optymalną?I bądź w Polsce inny lub miej odmienne doświadczenie z czym chcesz się podzielić…Jakie to Polskie…takie oddanie to fanatyzm,a skrajności nie są dobre…

  339. karwa pisze:

    Mam nadciśnienie po tej diecie mogę umrzeć na zawał!!!Na dzień dzisiejszy krytykuję tą dietę bo nie chcę umierać-to proste tak jak i pani pani Reniu.Mam syna dla którego chcę żyć!!Szukam potwierdzenia,że ta dieta leczy nadciśnienie,miażdżycę,szukam rozwiązania chcę sobie pomóc…jestem nieufny bo zachorowałem po DO,lekarze konwencjonalni dają mi leki z różnym skutkiem.Piszę bo chce dać świadectwo,by inni tego nie mieli co ja,by nie cierpieli…na forum.dr-kwasniewski.pl tego nie mogę zrobic bo nie przyjmuje nowych członków.

  340. karwa pisze:

    Zastanawiam się jak sobie pomóc,dlatego szukam dowodów,namacalnych typu nr.tel.wyleczonego na nadciśnienie i miażdżycę,wpis w internecie,wyniki badań itd.nigdzie nie mogę znaleść tylko negatywy,lub bez braku poprawy.Książce zaufałem jak dziecko i mam nadciśnienie…W wieku 39 lat jeśli będę miał zawał to mam bardzo duże prawdopodobieństwo ,że umrę!!!!!!!

  341. Panie Karwa,

    czy może mi Pan napisać czemu się nie odniósł do moich (tu opisanych) doświadczeń z okulistyką i optyką (pańska profesja)? To po pierwsze. Po drugie z pewnością nie brakuje osób, którymi powoduje nadpobudliwość (nerwowość?), nieumiejętność przysiądnięcia fałdów, samodzielnego edukowania się (większość tak ma?), koncentracji wreszcie? Ma Pan blisko do Jastrzębiej Góry, więc i dostęp do lekarzy optymalnych, czemu się Pan tam nie chce udać? Czemu uważa Pan, że kręcąc się w kółko pomoże sobie w chorobie? Krytycyzm dobra rzecz, wobec siebie też trzeba go mieć. Przecież już Pan wie, że nie umie sobie pomóc. Fachowa opieka jest Panu niezbędna, wnioskuję. To nie wstyd. Nie jest Pan ani pierwszy, ani ostatni, o czym świadczą relacje cytowanych przez Pana osób.

    Swoją drogą skąd czerpie Pan pewność że to rzeczywiście osoby chore były, a nie szukające tzw zaczepki, albo i zarobku?

    Żywienie Optymalne jest dla osób zdrowych, dla chorych jest Dieta Optymalna, dobrana i ewentualnie korygowana indywidualnie. Problem, gdy ktoś nie ma możliwości skorzystać z pomocy fachowców, bo nie ma fizycznej (ja tak miałam, nie byłam w stanie wsiąść do pociągu) albo – niestety, u nas to częste – pieniędzy, by za tę pomoc zapłacić. Linkował tu Pan stronę W. Jarmołowicza, też nie dla każdego – w ofercie jadłospisy za gotówkę. Czemu nie ma Pan pretensji do medycyny mainstreamowej, że nie weźmie Pana na oddział szpitalny i w ciągu dwu tygodni dietą wyleczy Pana z Pańskiego nadciśnienia, przy okazji ucząc jeść bezpiecznie?

    Badania DO. Były i są. I są dostępne. Kto szuka ten znajdzie. Pan szuka nie tego…

    Może Pan i dziś notować co Pan zjada, liczyć białka, tłuszcze i węglowodany i doszukać się informacji o przyczynie swoich problemów zdrowotnych. Traci Pan czas? Czy dziś Pan jada wysokotłuszczowo, czy wysokowęglowodanowo? Czy niskobiałkowo, czy wysokobiałkowo?

    Optymalni często się interesują swoim zdrowiem, tak leczeniem jak i metodami jego utrzymywania. Dla przykładu – http://www.stachurska.eu/?p=9837 . Nie po łebkach, prawda?

  342. Polski poeta Marian Załucki wydedukował, że zastanawiać zawiera -nawiać i się nie pomylił. Błądzi Pan po okolicach do rozwiązania problemu się nie zbliżając. Problemom często można zaradzić, gorzej z absurdami.

  343. karwa pisze:

    Jeżeli są 2 mln.ludzi na tej diecie co podawne jest w internecie,to gdzie są wpisy wyleczonych z ostatnich 10 lat?bardzo ich mało,zauwarzam,że większość ludzi ratujących się tą dietą to ludzie starsi być może nie potrafią pisać na komputerze?!przecież z pareset nowych wpisów i wyleczonych powinno być?!Ktoś z wyleczoną miażdżycą po Koronarografii –( angiografia tętnic wieńcowych. Badanie polegające na podaniu do tętnic wieńcowych kontrastu, umożliwiającego uwidocznienie ich za pomocą promieniowania rentgenowskiego, stosowane szeroko w diagnostyce choroby niedokrwiennej serca)powinien się zdarzyć?!Przecież jeśli udokumentowało by się wyleczenia udowodniło skuteczność DO przez wyniki statystyk i badań z Arkadii,więcej ludzi nie bało by się tej diety,zaufało -a przecież o to chodziło panu Kwaśniewskiemu?!

  344. karwa pisze:

    zauważam- błąd sorki

  345. Panie Karwa, o koronografii pisząc nie podaje Pan że jest to badanie inwazyjne ze sporym ryzykiem dla pacjenta. Ja nie robiłam i robić nie będę. Chyba jednak robi Pan tu swój „teatr”?

    Coś mi się zdaje, że zbędnie do Pana pisałam przed ca dwiema godzinami?

  346. karwa pisze:

    Pani Tereso S.to,że spadła liczba dioptrii,jest rzeczą wyjątkowo rzadką,jeśli widzi pani pozytywny związek z dietą optymalną to pogratulować tylko mogę,to duża zmiana.Boję się po swoich doświadczeniach pojechać do Jastrzębiej Góry,jestem nieufny,ja naprawdę dostałem od DO nadciśnienia ,a wyleczyłem sobie żołądek,szukam potwierdzenia skuteczności tej diety w przypadku miażdżycy i nadciśnienia.Dociekam ,gdzie leży prawda,bo każdy chwali swój towar by po prostu zarobić-dotyczy to pana Kwaśniewskiego również.W życiu można mieć pozytywne lub negatywne skutki.Co do zaczepek jak w internecie się zdarza wydaje mi się ,że ream miał realny problem szukał odpowiedzi,pisał rzeczowo.Ja nie kłamię naprawdę czuje się oszukany przez DO,mam żal do siebie,że tak łatwo zaufałem,chociaż takiego przypadku jak mój nie spotkałem,czytuję tylko opisy lekarzy ogólnych,ze rozwija sie szybko miażdżyca.W książce Kwaśniewskiego nie ma wzmianki o skutkach ubocznych o konsekwencjach picia np.alkoholu jak ja od czasu do czasu.Powinno być uświadomienie,że nie każdemu ta dieta pomaga,że trzeba pojechać do ośrodków Arkadii,że drobna zmiana proporcji niesie poważne konsekwencje…

  347. karwa pisze:

    Pomyliłem koronografię z koronarografią,chodziło mi o to 2 badanie bezinwazyjne podanie kontrasu i rendgen.Po prostu dr.Pala mówi,że miażdżyca cofa się do 3 lat,ale nie znalazłem przykladów,dowodów to potwierdzaąacych,poleganie na tym czy ktoś czuje sie dobrze lub nie to za mało jak na tak skomplikowane schorzenie.Przykładów z otczytu ciśnieniomierza czeż nie uswiadczyłem ,na korzyść DO.Wracając do „teatru”ja nie gram,lecz to życie pisze dramat z nadciśnieniem…

  348. Niech Pan tę książkę przeczyta jeszcze raz i wszystkie następne równieź. Może Panu pomoże by lepiej syntetyzować informacje. Doktor z pewnością pisze o tym ile i jakiego alkoholu można, ale nikt tu nie będzie czytał Panu książek doktora głośno.

    Gdyby okuliści i optycy więcej umieli mniej osób potrzebowałoby żyć w okularach co zaburza – jak wiadomo – nawet poczucie bezpieczeństwa. Zaczynałam od -3,5 a nie co innego tylko okulary doprowadziły do -6,5 , zaś cylindry od -1 do -3,5.

    To niech Pan nie jedzie do Jastrzębiej Góry, ma Pan przecież do dyspozycji medycynę mainstreamową. Przynajmniej nie przed lekturą książek i odnalezieniem swoich błędów w pochopnym używaniu DO. Ja szukałam błędów na swoim talerzu, nie Kwaśniewskiego, i dobrze na tym wyszłam.

    Pan znajduje co Pan szuka. Jak Pan będzie znacznie więczej umiał to może zmieni Pan filtr, zamiast się więzić w dotychczasowym. Nic Pan nie zrobił by wiedzieć więcej, choć radzono Panu kilkakrotnie.

  349. karwa pisze:

    Przestrzeganie DO jest dopiero możliwe od niedawna tak jak koncepcja tej diety jest rzeczą nową.Przed 100laty i dawniej dietę dyktowała zasobność portfela zależna od statusu społecznego,dostępność do produktów(hodowla,polowanie),łatwość psucia się produktówi ich przechowywania, np.w Irlandii był wielki głód i większość społeczeństwa stać tylko było na ziemniaki.Większość społeczeństw jadła mięsa od święta,czasem raz w tygodniu.Przeżywali ci co mieli często cokolwiek do jedzenia,czy to takze w postaci węglowodanów(kasze,zboża-chleb,ziemniaki).Powoływanie się na dietę naszych dziadków co robi wielu optymalnych jest dziwne,bo przecież proporcji tak ważnych i jedynie słusznych w tej diecie na pewno nie przestrzegali,jedli nie licząc złotych proporcji,a żyli długo!?Może to jakość produktów decydowała o tym?!Szukać prawdy trzeba!

  350. karwa pisze:

    Być może pochopnie spożywałem alkohol podczas diety,ale przy rzadnej innej nie ma takich konsekwencji,więc tłustym drukiem na okładce powinno być,że jeśli podczas diety zjesz lub wypijesz więcej węglowodanów grozi to utratą zdrowia lub też życia,że jesli popełnisz błedy cena będzie sroga,że często trzeba być na niej do końca życia.To dało by do myślenia wielu potencjalnie ją stosującym,odstraszyło by to wielu.

  351. karwa pisze:

    wstyd mi za błędy-żaden.

  352. karwa pisze:

    Pani Tereso.Czyli mając -3,5 dptr.poszła pani najpierw do okulisty?Mogła pani nie iść!Przecież to duża wada i ogromny dyskomfort,nie można oglądać telewizji,prowadzić samochodu,wykonywac wielu czynności i prawidłowo przy takiej wadzie(tym bardziej z cylindrami) powinna pani nosić okulary na codzień do dali.Astygmatyzm wykrywany jest stosunkowo niedawno,nieleczony może być powodem bólów głowy leczonych jako migreny.W konsekwencji noszenia okularów wada może postępować,ale trzeba moc soczewki korekcyjnej zmniejszyć w stosunku do realnej wady by oko pracowało nie rozleniwiło sie tak więc gdy miała pani okulary -3,5dptr realna pani wada na sferze wynosiła ok.-4dptr.Naturalnym jest niestety,że często wada postępuje.Okulary były dobrane dla pani by w dzisiejszym typowo wzrokowym świecie(komputery,tv,telefony kom.,samochody,przystojny mężczyzna;))lepiej pani funkcjonowała.W dawnych czasach soczewki okularowe szlifowało sie ręcznie i okulary były bardzo drogie(równowartość małej wsi).

  353. MariuszM pisze:

    karwa jak to mówią: Pieski szczekają a karawana jedzie dalej… ]:D

    Odszuka sobie Pan/Pani sam(a)

    „Ja jada na optymalnej jakoś od stycznia tego roku. Tyle że ja już wcześniej od paru lat jechałem na LC i po przejściu na optymalną nie poczułem wielkich różnic. Jem mniej białka i jeszcze mniej węgli a wiecej tłuszczu. W czerwcu miałem zabieg na nos i miałem badania krwi. Wszystkie wyniki w normie. Jedyna różnica to wyraźny spadek ciśnienia. Wcześniej zawsze miałem w okolicach ~140/70 a ostatnio mam ~110/60. I to na kreatynie która trochę podnosi cisnienie krwi.
    A przed samym zabiegiem, już na stole pamiętam że miałem 200/100. Chyba się trochę denerwowałem zanim dostałem narkoze…”

    I nie bawić się zapałkami …. 😉 inaczej mózg będzie słabo odżywiony. :)

  354. karwa pisze:

    MariuszuM Proszę o źródełko.

  355. OPTY pisze:

    ” karwa twoja mać ” , rzec by można po polsku tak zwyczajnie może i wulgarnie ale nie obrażając nikogo ( jeśli to sorry) specjalnie użyłem tego zwrotu identycznego z nickiem Pana Karwy.
    Otóż drogi Panie od dłuższego czasu przeczytuję co też Pan wypisujesz na temat szkodliwości dla pana DO itp. niejasności . Twierdzisz Pan ,że to DO jest winna temu co jej teraz Pan przypisujesz . No dobra , ale czy rzecz umowna zw. dietą może w jakikolwiek sposób mieć na cokolwiek wpływ ? czy raczej stosujący jej zalecenia człowiek ( czasami błędnie) ?
    Zawsze winę ponosi człowiek , bo tylko on stosuje to czy tamto wiedząc lub nie ,że może mu to pomóc lub zaszkodzić. Podobnie jest w Pana przypadku. Żywienie optymalne , zresztą powinien Pan doczytać o tym w publikacjach książkowych i gazetowych i ogólnie medialnych, jest opracowaną i sprawdzoną naukowo , skuteczną i jedyną taką na świecie metodą żywienia i leczenia , która przy właściwym stosowniu leczy kompleksowo organizm ludzki. Doktor Kwaśniewski jedynie proponuje nam ( nikogo nie zmusza) to co spraktykował i co faktycznie działa i sprawdza się przy założeniu przestarzegania zasad, które jak mniemam Pan zna – ale pewnie z przestrzeganiem były kłopoty i dlatego tyle łez Pan tu wylewa. Ale nie jest Pan w tak opłakanym położeniu jak je tu Pan określa i ” o karwa mać ” (sorry) weź się Pan w graść i odwiedź Pan tę Jastrzębią Górę ( Wałęsa wyleczyl tam nieuleczalą cukrzycę w 2003 r. , sam o tym opowiada ) i dowiedz się od fachowców co źle Pan czynisz swojemu organizmowi ,że buntuje się przeciw swojemu właścicielowi tym, coś Pan nakreślił w swoich wpisach. Tylko żeby czasami nie sprawdziło się w tym przypadku powiedzonko B. Groninga
    ” Można uleczyć każdą chorobę , ale nie każdego człowieka. ”
    ( – z jednym wyjątkiem , chyba że już jest za późno . )
    Życzę powodzenia , głowa do góry, kierunek marszruty nakreślony , efekty opiszesz Pan jak już jedna taka Pani opisała tu po pobycie w „wylęgarni zdrowych ludzi ” , jaka jest bez watpienia Góra zw. Jastrzębią. Pozdrowionka

  356. Biotymalny pisze:

    Witam, nie mam zbyt miele wolnego czasu , dlatego bywam tu od czasu do czasu. Aby być optymalnym trzeba mieć mózg odżywiany optymalnie,wtedy myśli się logicznie i optymalnie. Zamknięte koło, trudno się do niego dostać. Wierzę że bywają nieprzewidziane skutki, współczuję ale nie zazdroszczę.

  357. OPTY pisze:

    ” Aby być optymalnym trzeba mieć mózg odżywiany optymalnie,wtedy myśli się logicznie i optymalnie. Zamknięte koło, trudno się do niego dostać. ” – Biotymalny
    —————–
    To zdanie i jego różne odmiany powodują to, że niejako traktujemy innych z ” góry ” – oczywiście mylne wnioski ale z tym się spotkałem. Tak jakby logika tworzona była przez i zarezerwowana dla optymalnych , których jak wiadomo przed Doktorem nie było.

  358. karwa pisze:

    Ciągle się wacham,czy jechać do Jastrzębiej Góry,gdybym miał więcej dowodów z wyleczonym nadciśnieniem i miażdżycą…Nieufny jestem…

  359. Biotymalny pisze:

    Myśleć logicznie a tworzyć logikę to nie to samo. Potyczki słowne to daremny trud.

  360. OPTY pisze:

    ” gdybym miał więcej dowodów z wyleczonym nadciśnieniem i miażdżycą…Nieufny jestem…” – Karwa
    ————-
    Dowodów jest aż nad to wiele by przestać wierzyć a zacząć wiedzieć , co mi pomóc może. Uważasz Pan ,że w miesięczniku Optymalni zebrali się do kupy ludzie – lekarze i wciskaja innym kit dla zmyły ? Ja już 15 lat praktykuję to żywienie i nie narzekam a wspomnieć muszę ,że na początku też miałem problemy i popełniałem błędy , jednak nigdy nie wieniłem za to diety czy jej twórcy a samgo siebie , tylko potrafiłem sam dojść gdzie błąd leży. Pojechałem do Poznania i wziąłem poradę u lekarza optymalnego i po sprawie . Teraz wiem jak sterować jedzeniem tak , by nie sprawiło bólu , choć zdarza się ,że coś doskwiera ale wiem ,że to ja a nie kto inny jest temu winien.
    pozdro

  361. karwa pisze:

    Prof. dr.hab. M.Krzemińska-Pakuła z Kliniki Kardiologii AM w Łodzi :
    ” Na nasz oddział trafiło już wiele ofiar diety dr.Kwaśniewskiego ”

    Nic nie wiadomo o odpowiedzialności karnej dr.J.Kwaśniewskiego z tytułu „produkowania” ofiar.
    Natomiast, jeżeli prawdą jest to co mówi p.M.Krzemińska-Pakuła, to popełnia czyn karalny, zagrożony sankcją prokuratorską za ukrywanie skutków działania przestępczego.
    Jeżeli potrafi udowodnić to co wyżej głosi , to powinna zgłosić do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie.
    ze strony-http://optymaln.republika.pl/opinie.html sprawdziłem i pani Krzemińska-Pakuła nadal jest cenionym kardiologiem.To jak odwrucono kota ogonem pomijam….udowodnienie konsekwencji na tej diecie jest bardzo trudne!

  362. Renia pisze:

    Panie karwa chce Pan być „kolejną ofiarą kwaśniewskiego?” 😯 Daj Pan sobie spokój i lecz Pan się u cenionych kardiologów…

  363. Renia pisze:

    Przez takich etatowych odstraszaczy (Pan karwa, Verbal i im podobni lub ci sami z „mobilnym” numerem IP) od Diety Optymalnej ludzie są zastraszeni tym naturalnym modelem odżywiania. Wolą oddać się w ręce specjalistów od leków i wiecznego chorowania… gdzie te osoby mają sumienie? W kieszeni?

  364. Renia pisze:

    „Ofiary” na etacie… 😡

  365. karwa pisze:

    Pani Reniu jak wyżej napisałem tzw.naturalnym modelem było jedzenie byle czego byle nie głodować przez wieki i przeżyć,nazywanie DO naturalną jest nadużyciem,od kiedy natura stworzyła wagę do dokładnego ważenia składników?Trzymanie sie tabel i składników w proporcjach i gramach,wielkie prawdopodobieństwo błędów-ta dieta jest wyrafinowana i trudna!Do tego latam po internecie i znajduję też negatywne wpływy,po moich doświadczeniach z tą dietą szukam potwierdzenia jej skuteczności,wszak mamy jedno życie i zdrowie!Bardzo czuli jesteście na krytykę,wypychacie ją,bo was to nie dotknęło!

  366. karwa pisze:

    Kolejną ofiarą Kwaśniewskiego już jestem!Szukam u siebie też błędów gdy stosowałem DO ,ale minęło już 10 lat.Powinno być napisane w książkach ,że nieścisłe stosowanie się do proporcji,nadinterpretacja mogą grozić utratą zdrowie i życia,że w wielu przypadkach by zacząć tą dietę potrzebna jest konsultacja z lekarzem optymalnym.

  367. Doktor Kwaśniewski wykazał się niezwykłym hartem ducha – http://www.stachurska.eu/?p=9564 , sępów jak nie brakowało tak nie brakuje. Jedni interesownie, za dwa złote nawet jak czytaliśmy, drudzy – pożyteczni idioci. Nic ta dyskusja z Panem Karwa nie da: albo nie wie czego chce i wiedzieć nie będzie, albo żarty tu sobie stroi. Jeśli żarty to marne, bo cyniczne. Pan Karwa zrobił trochę dobrej roboty bo uświadomił, mniemam, że leczenie przypadłości zdrowotnych to poważna sprawa więc skrupulatność jest ważna. Każdy może nauczyć się na pamięć tabelki – http://www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=4435 , by w aptece wiedzieć czego może się po jej (apteki) zbiorach spodziewać. I główkować jak sytuacji sprostać, od dbałości o pamięć poczynając – http://www.stachurska.eu/?p=2396 żeby się nie stać łatwym łupem mainstreamowej medycyny – http://www.stachurska.eu/?p=2190 . Z lekarzem trzeba rozmawiać, po to zaś trzeba sporo umieć. Calkiem jak z mechanikiem samochodowym czy hydraulikiem. Zaufanie winno być na kredyt, a ostrożność pomocna – http://www.stachurska.eu/?p=2600 .

  368. Panie Karwa, jeśli jest Pan ofiarą to własnej nonszalancji.

  369. karwa pisze:

    Prawie wszyscy tu wpisujący mają pozytywne skutki na DO,czego pozazdrościć,ja mam negatywne więc jestem czarną owcą,dlaczego zastanawiający się nad zastosowaniem DO nie mają znać plusów i minusów?!W życiu nie jest jak w bajce,że wszystko jest tylko dobre i piękne,są dwa przeciwstawne bieguny,są odcienie…Ja po prostu szukam prawdy,bo jeśli o skutkach ubocznych tej diety nawet pod wpływem błędów w jej stosowaniu(wszak jesteśmy tylko ludźmi)nie wspomniał nigdzie i pominął to pan Kwaśniewski,nie wyciagnął wniosków i nie uswiadomił o negatywnych konsekwencjach,lub braku poprawy to są to tylko półprawdy ,to jest to marketing,to jest to manipulacja w celu osiagnięcia korzyści.Każdy chwali swój towar.Zastanawia mnie czemu wiele stron o DO umarło,ludzie przestali być aktywni na nich,a jeśli są to ciągle ci sami,jest tego sporo,niektóre Arkadie już nie działają!?Filmy w internecie są sprzed wielu lat.Wpisów do złotej księgi w tonie hurrraoptymistycznych listów z książek Kwaśniewskiego też mało ?!Jeśli to jest samo dobro,tak skuteczne?!!!!Powtarzam szukam prawdy,glośno zastanawiam się.Pozdro.

  370. O zastanawianiu już było… -Nawiać, -nawiać, -nawiać… Od edukacji?

    Jak Pan chce dyskutować skoro nie czyta co piszę ja i Inni?

    Było żeby Pan przeczytał wreszcie tę książkę i inne też? Po kablu z niczyjej głowy Pan tego nie weźmie. I póki nie przeczyta Pan to dla Pana lepiej by sobie tę dietę odpuścił. Nie dla Pana jest i tyle, że się wyrażę dosadnie.

    Panu się zdaje, że inni zrobili jak Pan a pozytywne efekty spłynęły na nich mimo nonszalancji lepsze? Niech Pan się dowie na ile się Pan myli, od siebie niech się Pan dowie.

  371. karwa pisze:

    Pani Tereso puszcza ciśnienie…ta sama technika jak u pani Reni…obrażanie kogoś,tu chodzi o dyskusję wymianę odmiennych poglądów,ja pytam, szukam,wy już jesteście oświeceni…

  372. karwa pisze:

    Mam książki w Pdf-e i czytam,lata temu przed zastosowaniem czytałem z zapartym tchem,zafascynowany,pełen nadzieji,wtedy kupiłem książki.

  373. Z nieba nam to „oświecenie” nie spadło 😉 Ciśnienie zaś to Panu sprawia kłopot? Dobrze jest bić się we własne piersi, kiedy możemy się spodziewać po Panu? Ile czasu potrzebuje Pan by starannie, bez pośpiechu, przeczytać książki dr kwaśniewskiego?

  374. karwa pisze:

    „.Zastanawia mnie czemu wiele stron o DO umarło,ludzie przestali być aktywni na nich,a jeśli są to ciągle ci sami,jest tego sporo,niektóre Arkadie już nie działają!?Filmy w internecie są sprzed wielu lat.Wpisów do złotej księgi w tonie hurrraoptymistycznych listów z książek Kwaśniewskiego też mało ?!Jeśli to jest samo dobro,tak skuteczne?!!!!”-może ktoś rzeczowo odpowie?

  375. karwa pisze:

    Książek z tydzień mi zajmie czytanie.

  376. karwa pisze:

    Ciśnienie sprawia mi duży kłopot,być może gdy od czasu do czasu napiłem się alku to było za dużo węgli,ale konsekwencje są straszne(niemozliwe na innej diecie),chodzi mi o to,że dla wielu nieściśle ją stosujących(drobne grzeszki) ta dieta stwarza zagrożenie o czym nie jest napisane w książkach!

  377. Renia pisze:

    Żywienie Optymalne nie wymaga ważenia ani liczenia. Zjada się naturalne produkty, głównie żółtka, masło, sery, trochę mięsa…Je się według apetytu…Tylko gdy ktoś jest chory i chce stosować Dietę Optymalną to powinien stosować się do ściśle określonych przez lekarza optymalnego proporcji, gdyż przy każdym schorzeniu organizm ma inne zapotrzebowania.
    Żywienie Optymalne nikomu nie może zaszkodzić…

    http://www.youtube.com/watch?v=9AXaVJPIQKU

    Dieta Optymalna jest dla chorych (i należy ważyć produkty) Żywienie Optymalne jest dla zdrowych i nic się nie waży – je się zalecane produkty w ilościach jakie dyktuje nam apetyt… 😀

  378. O jakości tzw rynku konsumenckiego, czyli dochodach pracowników, emerytów, rencistów… coś dla przykładu – http://www.stachurska.eu/?p=5849 , więcej – http://www.stachurska.eu/?p=5422 , jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=8904 , jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=5936 , jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=6098 , jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=5162 , jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=3980 , jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=2712 . Jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=7112 .

  379. Renia pisze:

    Czemu tak mało Optymalnych pisze? Bo cieszą się życiem i szkoda im czasu na takie jałowe dyskusje z Panami karwałami……

  380. Panie Karwa,

    pisze Pan „…konsekwencje są straszne(niemozliwe na innej diecie)…” . Więc proste: bierzę Pan tę inną dobrą dietę i ciśnienie już Panu żadnego kłopotu nie sprawia. Oczywiste?

  381. karwa pisze:

    Pani Reniu toż to egoizm jest nie podzielić się tak dobrą nowiną!Czy może nie rozchorowali się?!I po raz kolejny pstryczek w nos-„jałową dyskusją”,ale widocznie taki styl…jakie to Polskie…

  382. karwa pisze:

    Pani Tereso,chyba pani nie rozumie,ja to nadciśnienie mam przez DO!!!Do tego nigdzie jak na razie nie znalazłem by inna dieta leczyła nadciśnienie.DO leczy nadciśnienie a ja po niej dostałem je??!!Pani Renia pisze ,że żywienie optymalne to dowolność bez ważenia?Tak więc umówmy się,chociaż ważyłem i byłem na DO to jednak przez alk.było to żywienie optymalne tak więc nic mi byc nie powinno?!A dostałem nadciśnienia?!W ksiażkach nie jest napisane że po przeczytaniu książki nie należy ruszać z dietą samemu lecz trzeba odwiedzić lekarza optymalnego!

  383. karwa pisze:

    Jeszce do pani Reni ja dostałem nadciśnienie przez(już sam nie wiem czy DO)czy żywienie O.mam poważny problem bo mogę umrzeć,szukam przyczyny zadaje pytania a dla pani Reni to jałowa dyskusja-tutaj to pokazuje klasę człowieka,pewnie w niedzielę na mszy pani Renia w pierwszym rzędzie stoi!

  384. Renia pisze:

    😆 Panie karwa…komu Pan te bzdury chce sprzedać? 😆 Dostał Pan nadciśnienia od Diety Optymalnej i chce Pan się go pozbyć Dietą Optymalną. 😯 Takie durnoty może Pan koniowi na ucho opowiadać… 😆 …

  385. karwa pisze:

    Na samym początku pisałem o ogromnej odpowiedzialnosci gdy komuś poleca sie tą dietę czy żywienie,mi przyniosło poważny uszczerbek na zdrowiu.Wy na swoim przykładzie bez zastanowienia się polecacie ją jak zjedzenie gofra.Ale jeśli ktoś przez was by umarł,przez niedopowiedzenia i nieścisłości?Wzięlibyście odpowiedzialność?!?Pewnie nie- wystarczyło by powiedzieć,źle ważył,nie przeczytał wszystkiego,nie zrozumiał itd.Lekarze tradycyjni są odpowiedzialni za życie ludzkie,to ogromny ciężar wielu ludziom tradycyjana medycyna pomogła,uratowała życie,lekarze boją się eksperymentować.Nie dziwie się.Mam znajomych okulistów.Podważacie dzisiejszą medycynę-najpierw zróbcie z parę sekcji zwłok,potem opanujcie tyle wiedzy medycznej!A przede wszystkim miejcie ten ciężar odpowiedzialności,to wtedy zacznijcie sie mądrować!Dr.Przemysław Pala łączy tradycyjną medycynę z DO.Do tego kilkanaście lat jest na ZO to daje do myślenia.To moze byc fachowiec!

  386. karwa pisze:

    Czuję się w sytułacji patowej,do końca życia na lekach.Nadcisnienie dostałem od DO ile mam PISAĆ!Szukam desperacko wyjscia dlatego szukam dowodów w internecie na wyleczenie tego!W książce Kwasniewski pisze ze można to wyleczyć!Wróciłem do tego po latach bo z roku na rok ciśnienie mi rośnie.Zastanawiam ,się czy to przez błędy było,chcę sobie pomóc.Dlatego patrze ile jest propagandy a ile prawdy co do DO.Ale wy już jesteście oswieceni,chcę dać wam do myślenia,ale wy wolicie własny sosik tylko pamiętajcie to tez może szkodzić!

  387. Renia pisze:

    Tiaaaaaaaa…

  388. karwa pisze:

    Do pani Reni -Tonący brzytwy się chwyta!

  389. Renia pisze:

    A pazerny kasy za wszelka cenę…

    Ja jestem przekonana, że ma Pan płacone za to. Kto normalny by stale takie durnoty pisał za darmo?
    Czemu farmacja nie miałaby wynająć sobie ludzi do bronienia jej przed „szarlatanami”… Po co ludzie mają sobie robić „krzywdę” alternatywnym leczeniem jak można ich ostrzec? Mają (nie)dobre intencje…

  390. karwa pisze:

    Teraz pojednawczo ktoś po ramieniu powinien utwierdzić i poklepać po ramieniu panią Renię.Tak jak w tym przypadku- http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4159.200 .Gdy nie mogliście skutecznie człowiekowi po prostu pomóc i podważał pewne rzeczy,zadawał niewygodne pytania.Potem się to rozmyje,sam sobie winien i tyle!Strasznie to egoistyczne i wąskie.MY i inni.

  391. karwa pisze:

    Oj pani Reniu już nie wytrzymujemy?Słabo!Jeśli ma pani namiary na firmę która mi za to zapłaci to poproszę.Piszę i zadaję niewygodne pytania,bo mam inne doswiadczenie.Wasze środowisko nie lubi dyskutować,gdy byłem na DO też z byłą małżonką nie chciałem rozmawiać-Kwaśniewski to był taki guru,jednak u mnie do czasu…nadciśnienia!Teraz szukam po prostu pomocy dla siebie,a przy okazji się zastanawiam,dlaczego tak a nie inaczej?!Ale po pani postawie widzę,że odpowiedzialności za kogoś zdrowie czy życie to pani by nie wzięła.Pani jest za jakąś szybą wiele nie dociera-Agent 007 farmacji!?tego jeszcze nie grali!!!!;)

  392. Renia pisze:

    Tutaj na blogu chce Pan się wyleczyć? Tiaaaaaaaaaaaa…a Kopernik była kobietą! 😆

  393. Karwa,

    już prosiłam by Pan poszukał błędów we własnym postępowaniu, ale się tym Pan zająć nie chce? Polecam Panu z forum inny wątek, też z problemami m.in. ciśnieniowymi – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4325.0 .

  394. karwa pisze:

    Mam zapytanie czy ktoś miał z państwa styczność z dr.Przemysławem Palą-naprawdę przez jego listy i nagrania robi wrażenie osoby kompetentnej.Przyjmuje w Jastrzębiej Górze.-007!

  395. Renia pisze:

    Pan zapomniał o robieniu błędów ortograficznych… 😯

  396. Renia pisze:

    Na Forum dr. Kwaśniewskiego Pan już też występował w roli ofiary… 😯 skoro Pan tak dobrze tam wszystkie „przypadki” zna… 😆

  397. Nemer pisze:

    Szanowny Panie „Karwa”
    Na jakiej podstawie raczy Pan twierdzić, że nadciśnienia nabawił się Pan od diety Kwaśniewskiego?
    Z Pańskich wynurzeń na różnych forach ja ośmielam się wnosić, że nadciśnienie ma Pan z zupełnie innych powodów. Jednym z nich są Pańskie problemy natury osobistej. Porzuciła Pana żona i zabrała ze sobą dziecko. Po drugie, przyznał Pan, że ma Pan rozwiniętą miażdżycę. Podstawową przyczyną miażdżycy są permanentne stany zapalne i ciągła potrzeba naprawy naczyń krwionośnych uszkadzanych w rezultacie tych stanów zapalnych, m. in likwidacja „przecieków” przez odkładanie się pewnych substancji w miejscach uszkodzeń i tworzenie się następnie złogów. Jeśli np. ma Pan uzębienie w złym stanie , to tętnice szyjne i mózgowe mają niedostateczne przepływy bo są uszkadzane „chlamydią pneumonią” więc wzrostem ciśnienia Pański organizm ratuje mózg, by go właściwie dotlenić. Może mieć Pan też np. problem z nadnerczami itd. itd. Jak Pan widzi przyczyn może być dziesiątki a Pan sobie ubzdurał, że jedyną przyczyną Pańskiego nadciśnienia jest DO. Przypominam Panu, że jest Pan OPTYkiem a nie OPTYmalnym lekarzem, więc swoje diagnozy niech Pan sobie włoży w buty a nie próbuje nas przekonać, że to DO jest przyczyną Pańskiego nadciśnienia. Pańskie o tym przekonanie jest dowodem arogancji i zarozumialstwa a w związku z tym, zanim znowu zacznie Pan truć, że DO jest przyczyną Pańskiego nadciśnienia, niech Pan poszuka gumowego młotka i poustawia sobie najpierw klepki przy jego pomocy.

  398. karwa pisze:

    Panie Nemer w 2002r od wakacji zacząłem stosować DO przez pół roku,miałem probleby z żołądkiem(notoryczne biegunki).Po odstawieniu tej diety w roku na początku roku 2003,zacząłem mieć problemy z kamieniem nerkowym ok.marca zaczęło się nadciśnienie i kłucie w kl.piersiowej Komień nerkowy urodziłem w czerwcu po wielu wizytach w szpitalu,problemy z żołądkiem mineły.Cały czas miałem nadciśnienie i kłucie w kl.piersiowej.Zacząłem mieć ataki paniki wraz z nadciśnieniem,było pogotowie ,czasem szpital.Poczatkowe wartości nadciśnienia były w granicach 140-145/90-95.Bóle w mostku miałem i mam do teraz codziennie.Rozstałem się z żoną w 2005r.tak wiec 2 lata po diecie.Początkowo byłem leczony na nerwicę,jednak bezskutecznie.Przeszedłem wlewy chelatacyjne w Gdyni u dr.Krasickiego,obiecano,ze jesli mam miazdzyce a przez to nadciśnienie to to mi pomoże.Oczywiscie nic nie pomogło.Przez lata lecze sie u kardiologów i psychiatrów,bo klucie i nadciśnienie psychiatrzy tłumacza jako powody psychosomatyczne kardiolodzy jako miażdżycowe po tej diecie.Już mam dosyć latania po lekarzach,jestem tym zmeczony.Jestem pewien ,że Dieta Optymalna spowodowała moje problemy z nadcisnieniem.Teraz mam wartości-150/105.Jem 10 lat jak wiekszość ludzi.Faktem jest,że gdy zacząłem DO stosować w wakacje napiłem się na wyjeździe troche wódki,potem w trakcie 1,2 razy w miesiacu piłem przedewszystkim wódkę.Proporcji sie trzymałem nie uwzgledniając tego alku.Sam czytam na forach i nikogo nie znalazłem kto ma cos takiego jak ja.Znajduję wpisy od kardiologów,że ludzie umarli na tej diecie.Na tej diecie będąc zmarł ginekolog Kopiec,ale miał juz swoje lata…Teraz widzę zwarcie waszych szeregów,wyparcie kogoś z innym doswiadczeniem poklepania z aprobatą się po ramionach i po sprawie,już w wielu sytułacjach tak optymalni robili na innych forach,czułem co nastąpi,ale chciałem się przekonać sam.Bez zmian.Choruje?!-agent-dziwak-niekumający-coś pomylił-niemożliwe-kłamie-Inny.Mówicie ,ze na DO mózgi dobrze pracują-ale jakoś strasznie wąsko to robią…

  399. karwa pisze:

    niech Pan poszuka gumowego młotka i poustawia sobie najpierw klepki przy jego pomocy.Ja jestem przekonana, że ma Pan płacone za to. Kto normalny by stale takie durnoty pisał za darmo?
    Panie Karwa, jeśli jest Pan ofiarą to własnej nonszalancji.Aby być optymalnym trzeba mieć mózg odżywiany optymalnie,wtedy myśli się logicznie i optymalnie. Zamknięte koło, trudno się do niego dostać. Niech Pan najpierw tutaj przedstawi papiery potwierdzające, że jest Pan normalny…Ten Pan karwa to jest pewnie nowe wcielenie pana Verbala… z jego „mobilnym” IP… ta sama śpiewka profarmaceutyczna.A to ode mnie-Nigdy nie polemizuj z idiotą – najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem …

  400. MariuszM pisze:

    Panie karwa na Pana miejscu podałbym do sądu lek. n. med. Jana Kwaśniewskiego,DO i już się tak nie męczył z nadciśnieniem. ]:D

    Ciśnienie skutecznie obniża seksowna kobieta, najczęściej po… Przed może trochę skoczyć,ale czego to się nie robi dla obniżenia ciśnienia…. he he 😀

    W tym wieku nie wypada uprawiać taki Ekshibicjonizm internetowy.

  401. karwa pisze:

    Wywalam bebechy internetowe,bo ta sprawa mnie wiele kosztowała i kosztuje.Pozwać pana Kwaśniewskiego nie mam szans minęło tyle lat i nic już nie udowodnię.Też się zastanawiam,że jeśli dieta bardzo by zaszkodziła to ktoś powinien się znaleść kto powinien pozwać,ale z mediów się tego nikt nie dowie.

  402. Renia pisze:

    „Najlepiej” to zrobić z dr Kwaśniewskiego przestępcę, bo „znafca” kardiolog powiedział, że DO spowodowało miażdżycę a ta nadciśnienie… jakie to „mundre” … hłe hłe…

  403. karwa pisze:

    Komuś trzeba zaufać,sam nie wiem komu,tyle sprzeczności,kiedyś zaufałem Kwaśniewskiemu teraz ufam kardiologowi,gdybym w internecie znalazł kilka wpisów wyniki badań osób które wyszły z nadciśnienia przez DO to pewnie bym zaryzykował,nie chcę łykać tabletek do końca życia…ale się boję po tym co mam…To ogromne ryzyko…

  404. karwa pisze:

    Pękaja mury
    Z inskrypcjami proroków
    A na narzędziach śmierci
    Odbija się jasny blask slońca

    …Gdy każdy z nas jest rozdarty
    Przez nocne koszmary i sny
    Nikt nie założy laurowego wieńca
    Gdy cisza zagłusza krzyk

    Pomiędzy stalowymi bramami przeznaczenia
    Zasiano ziarna czasu
    I podlewano je uczynkami
    Uczonych i znanych

    Wiedza jest niebezpiecznym doradcą
    Kiedy wszystko wymyka sie spod kontroli
    Los calej ludzkości jak widzę
    Spoczywa w rękach szaleńców
    Chaos bedzie moim epitafium
    Gdy pełznę wyboistą i zawiłą ścieżką
    Jeśli powiedzie się nam, usiądziemy
    I zaczniemy się śmiać
    Lecz obawiam się, że jutro będe płakał
    Tak, obawiam się, że jutro będe płakał
    -King Crimson

  405. karwa pisze:

    Zbyt dumni,pyszni-napompowani swoimi doświadczeniami,śmiali,nie potrafiący pochylić się nad losem kogoś innego…odmiennym…niepojęte szkaradztwo….Jedyny Wszystkowielkopępek który prawdę niesie!Ale czy dla wszystkich?Składanie ofiary na ołtarzu bezgranicznej pewności,że kiedy będziemy chcieli polecieć moc skrzydeł nas uniesie…

  406. karwa pisze:

    No chyba nie wyrobię ze śmiechu….Jak znaleść komercyjny sens by zwalczać garstkę ludzi która tutaj pisze?!Koncerny nie marwią się wami,nie stanowicie znaczącej siły(ubywa was na forach,nie ma nowych filmów)-mania wielkości daje na głowy,teorie spiskowe.Kobiety co wy tam pobieracie?Ja piszę z potrzeby swojej własnej bo ta dieta zrobiła mi krzywdę nie wiem do końca dlaczego,zastanawiam się…

  407. OPTY pisze:

    ” Karwa twoja mać „( sorki) , czy aby nie przesadzasz ździebełko , pokrzywdzony przez los człowieku o spaczonym pojęciu nawet o sobie samym ? Mówią ,ze jak Bóg chce czlwieka ukarać to pierwsze co robi odbiera mu rozum – nie widzisz ? , co Ty chłopie wypisujesz ? Przecież Twoje zdania w kolejnych wpisach są wzajemnie sprzeczne . Mam wrażenie ,że nadużywanie alkoholu i perypetie rodzinne spowodowały takie a nie inne skutki i musiało tej wódy być znacznie więcej jak napisałeś i w dłuższym okresie czasu. Taka mieszanka C2H5 OH i rozwodu, powoduje zanik wrażliwości co do funkcji własnego organizmu , ciągły stres , rozmyślania o przykrym co by nie powiedzieć w życiu przejściu . To daje mieszankę o skutkach tu przez Ciebie opisywanych – uwsteczniającą. Stoisz facet na rozdrożu życia i nie bardzo wiesz co ze sobą zrobić , szukasz wczorajszego dnia , ale jak to mówią Czesi – to se ne wrati pane Hawranek . Dieta ta nie zrobila Ci zadnej krzywdy , Ty i tylko Ty zrobiłeś ją sobie sam folgując we wszystkim co złozylo sie na takie a nie inne zakończenie. Zamknij ten temat , raz na zawsze i ” karwa mać ” weź się w garść , jako 39 latek masz jeszce dość życia przed sobą , ale wybór należy do Ciebie . Jak na razie idziesz po równi pochyłej , czas podjąć męska decyzję i udać się tam J G , nawet do wspomianego prze Ciebie dra Pali . Jeszcze jesteś do uratowania , ale to Ty musisz chcieć nie ja. Zdrowie lub choroba , oto ” to be, or not, to be ” dla Ciebie .

  408. karwa pisze:

    Wierzący w dietę optymalną zaatakowany argumentami lub kogoś odmienną historią broni się do upadłego, a przyparty do muru wykazuje daleko posuniętą agresję. Powód jest bardzo prosty. Argument logiczny wywołuje u Wierzącego w DO konflikt – sprzeczność wewnętrzną i burzy świat do którego został uwarunkowany – i bez którego jego własna psyche nie może istnieć. Dlatego Wierzący tak broni się przed logicznymi argumentami, i tak broni wiary w prawdy pana Kwaśniewskiego, ponieważ w przypadku braku tych czynników nastąpiłaby destrukcja pewności co do skuteczności DO w niektórych przypadkach. Co ciekawsze Wierzący odczuwa strach przed DRUGIM CZŁOWIEKIEM MYŚLĄCYM INACZEJ I MAJĄCYM INNE DOŚWIADCZENIE. Strach ten spowodowany jest właśnie możliwością zachwiania konstrukcji osobowości Wierzącego. W efekcie Wierzący czuje się najlepiej (najbezpieczniej ) w stadzie Wierzących którzy jak on na DO czują sie dobrze, podejmuje wszelkie działania aby to stado zwiększyć, i wyeliminować osobniki myślące inaczej. Z tego powodu u Wierzących obserwuje się propagację wiary w DO, która często przyjmuje formy skrajne.

  409. Panie Karwa, tę skrajną formę może Pan przyłożyć do siebie? I się w niej przejrzeć? Polecam: Ciągle się uczymy… – http://www.stachurska.eu/?p=10202 . Odwrotnie niż Pan, który na łapu-capu, a pretensje… do innych. W psyche to fiksacja? I obsesja? Dajmy sobie spokój, dobrze?

  410. karwa pisze:

    Pani Tereniu z powyższego linku-Moja mama, gdyby odżywiała się inaczej, dawno byłaby pod ziemią. Na ŻO pozbyła się miażdżycy, łuszczycy, arytmii serca. Dalej jednak zaprzeczenie tego-Poszliśmy do okulisty, a ten stwierdził, że chyba oko jest niedokrwione i chyba są tętnice zapchane. Wysłał nas od razu do neurologa . Tam USG żył i stwierdzenie, że zapchane. W tym samym dniu mama trafiła do radiologa. Kontrast i sprawdzanie, na ile żyły są w porządku . Tętnica główna zamknięta w 100% z jednej strony i w 80% z drugiej strony. Mama trafiła do szpitala. Na drugi dzień wsadzali jej stent. Kazali dziękować Aniołowi Stróżowi, że nic się nie stało . Przy takiej diagnozie to tylko udar. Mama udaru nie dostała. Jak już kiedyś czytałam u dr. Kwaśniewskiego: mózg na ŻO jest dożywiony i dotleniony, i pomimo iż żyły mogą być zapchane, nie dochodzi do udaru, bo mózg ma zapasy tlenu. Tak było u mojej mamy.To już nie kumam miażdżycę ŻO wyleczyło u mamy tej pani zapychając w 80 i 100% tętnice?!!

  411. karwa pisze:

    Dr.P.Pala pisze- Przechodząc na żywienie optymalne mamy do czynienia z odwróceniem procesów miażdżycowych. Czas ustępowania miażdżycy trwa zwykle od kilku miesięcy do 2 a wyjątkowo 3 lat, co zależy głównie od stopnia zaawansowania choroby. Pewne objawy jednak ustępują znacznie szybciej, ponieważ poprawia się zaopatrzenie w produkty odżywcze i spada zapotrzebowanie na tlen.Dr.Kwaśniewski pisze podobnie.Mama pani z linku-http://www.stachurska.eu/?p=10202 stosowała ŻO 13 lat i tętnice ma zapchane w 80% i 100%,tak więc jest to dowód,że ŻO nie leczy miażdżycy tylko ona postępuje.A ja szukam dowdów ,że miażdżyca po DO lub ŻO jest uleczalna,czego też jestem zaprzeczeniem.

  412. karwa pisze:

    Wnioski -pani pisząca ten list-http://www.stachurska.eu/?p=10202,jest oddana i zaślepiona wiarą w ŻO,że nie zauważa,że to żywienie zapchało tetnice mamy co wiecej-„Jak już kiedyś czytałam u dr. Kwaśniewskiego: mózg na ŻO jest dożywiony i dotleniony, i pomimo iż żyły mogą być zapchane, nie dochodzi do udaru, bo mózg ma zapasy tlenu”nadal widzi same dobrodziejstwa tego Żywienia!Nie dziękuje klasycznej medycynie-właściwa diagnoza,stent ratujące życie lecz DZIĘKUJE 13LETNIEMU ŻO!!!A wszystko przez to,że sama i jej dzieci na ŻO czują się dobrze.

  413. Renia pisze:

    O „karwa”! Po co Pan z siebie robi pajaca? Nie potrafi pan zrozumieć tekstu czytanego? Ta pani miała zniszczone tętnice radioterapią. Miała nowotwór. Dzięki DO żyje i ma się dobrze.

    P.S. Ile Panu zapłacą za te długie posty? 2 zł za sztukę czy więcej? Pan już chyba jest na wyższej stawce, dla „zaawansowanych specjalistów”… 😕

  414. karwa pisze:

    5zł +vat.Ok. tętnice miała zniszczone naświetleniami,ale myślałem,że ŻO leczy wszystkie przypadki!?A tu taki klops-jednak nie?.Książki nie mówią o wyjątkach niewyleczonych,powikłaniach(marketing).Dopiero na forach w internecie i w listach do Arkadii w Jastrzębiej Górze pokazane jest ,że nie jest to takie proste.

  415. Nemer pisze:

    Pani Tereso,
    wydaje się, że Renia ma dużo racji.
    Jeśli miałaby Pani chwilę, by zajrzeć np. tutaj: http://forum.kardiolo.pl/temat1251,3.htm
    a następnie przeanalizować niektóre wpisy pewnego pana, to będzie wtedy jasne, że mamy do czynienia z klasycznym internetowym trollem i na dodatek złodziejem cudzych tekstów. By nikt nie zarzucił mi, że mówię to bezpodstawnie, to proszę porównać tekst trolla:

    „Zaatakowany argumentami broni się do upadłego, a przyparty do muru wykazuje daleko posuniętą agresję. Powód jest bardzo prosty. Argument logiczny ( prawdziwy ) wywołuje u Wierzącego konflikt – sprzeczność wewnętrzną i burzy świat do którego został uwarunkowany – i bez którego jego własna psyche nie może istnieć. Dlatego Wierzący tak broni się przed logicznymi argumentami, i tak broni wiary … Co ciekawsze Wierzący odczuwa strach, nie strach przed Bogiem, ale strach przed DRUGIM CZŁOWIEKIEM MYŚLĄCYM INACZEJ. Strach ten spowodowany jest właśnie możliwością zachwiania konstrukcji osobowości Wierzącego. W efekcie Wierzący czuje się najlepiej ( najbezpieczniej ) w stadzie Wierzących, podejmuje wszelkie działania aby to stado zwiększyć, i wyeliminować osobniki myślące inaczej. Z tego powodu u Wierzących obserwuje się propagację wiary, która często przyjmuje formy skrajne.”

    z tekstem z forum GW:

    „Zaatakowany argumentami broni się do upadłego, a przyparty do muru wykazuje daleko posuniętą agresję. Powód jest bardzo prosty. Argument logiczny ( prawdziwy ) wywołuje u Wierzącego konflikt – sprzeczność wewnętrzną i burzy świat do którego został uwarunkowany – i bez którego jego własna psyche nie może istnieć. Dlatego Wierzący tak broni się przed logicznymi argumentami, i tak broni wiary i kościoła, ponieważ w przypadku braku tych czynników nastąpiłaby destrukcja jego osobowości. Co ciekawsze Wierzący odczuwa strach, nie strach przed Bogiem, ale strach przed DRUGIM CZŁOWIEKIEM MYŚLĄCYM INACZEJ. Strach ten spowodowany jest właśnie możliwością zachwiania konstrukcji osobowości Wierzącego. W efekcie Wierzący czuje się najlepiej ( najbezpieczniej ) w stadzie Wierzących, podejmuje wszelkie działania aby to stado zwiększyć, i wyeliminować osobniki myślące inaczej. Z tego powodu u Wierzących obserwuje się propagację wiary, która często przyjmuje formy skrajne. Fakt ten doskonale potrafi wykorzystać instytucja nadzorująca Wierzących, w naszym polskim przypadku jest to głównie Kościół Katolicki. Z tego powodu kładzie ona ogromny nacisk na tzw. edukację młodzieży w szkołach oraz na katolicką rodzinę. Są to miejsca w których URODZONY BEZ BOGA, obnażony i chłonny umysł dziecka, zostaje uwarunkowywany. Nie ma lepszej więzi emocjonalnej dziecka niż z rodzicami, a w późniejszym wieku z grupą rówieśników. Uwarunkowani rodzice przygotowują grunt. Później idzie do szkoły w której podobni mu również uczęszczają na tzw. religię. Jeśli nie to dziecko czuje się jak odszczepieniec od grupy – a w tym wieku dzieci są bezlitosne dla „odmieńców”. Odpowiednio tresowane dziecko dorasta i staje się uwarunkowanym rodzicem. CYKL ZACZYNA SIĘ OD POCZĄTKU. 

    To dzięki tej zasadzie Wierzący nie potrafi ocenić świata inaczej niż przez pryzmat religii. Po prostu brak mu konstrukcji myślowych pozwalających na inną percepcję niż ta poprzez wiarę. W tej percepcji świat bez wiary lub Boga nie istnieje. Zaatakowany argumentami broni się do upadłego, a przyparty do muru wykazuje daleko posuniętą agresję. Powód jest bardzo prosty. Argument logiczny ( prawdziwy ) wywołuje u Wierzącego konflikt – sprzeczność wewnętrzną i burzy świat do którego został uwarunkowany – i bez którego jego własna psyche nie może istnieć. Dlatego Wierzący tak broni się przed logicznymi argumentami, i tak broni wiary i kościoła, ponieważ w przypadku braku tych czynników nastąpiłaby destrukcja jego osobowości. Co ciekawsze Wierzący odczuwa strach, nie strach przed Bogiem, ale strach przed DRUGIM CZŁOWIEKIEM MYŚLĄCYM INACZEJ. Strach ten spowodowany jest właśnie możliwością zachwiania konstrukcji osobowości Wierzącego. W efekcie Wierzący czuje się najlepiej ( najbezpieczniej ) w stadzie Wierzących, podejmuje wszelkie działania aby to stado zwiększyć, i wyeliminować osobniki myślące inaczej. Z tego powodu u Wierzących obserwuje się propagację wiary, która często przyjmuje formy skrajne.”

    ze strony: http://forum.gazeta.pl/forum/w,70,137484630,137503425,Re_Nowy_kosciol_na_Warszewie_Decyzja_pewnie_dop.html

    Ten bezczelny złodziej, nie potrafiący sam sklecić ani jednego zdania złożonego by nie popełnić błędu ortograficznego, interpunkcyjnego czy stylistycznego obraża inteligencję chyba każdego, którego iloraz inteligencji nieco przerasta poziom szympansa. Od razu widać, że głąb kradnąc, chce się popisać i niszczy Pani blog. Nie ośmielam się Pani czegokolwiek radzić, ale gdybym ja prowadził jakiś blog, to złodziei tekstów, głąbów obrażających język ojczysty i indywiduów niezrównoważonych psychicznie bym banował. Jeśli by Pani podjęła taką decyzję, to prosiłbym o usuniecie również moich wpisów skierowanych do, czy odnoszących się do tego przygłupa.

    Pozdrawiam i przepraszam, że zabrałem tyle czasu, Nemer

    PS Pani Renia chyba nie do końca ma rację, bo kto by zatrudnił i jeszcze płacił takiemu bucowi i złodziejowi.
    Zaznaczam, że odniesienie mojego wpisu do kogokolwiek z blogowiczów, którzy brali udział w polemice pod „Mitami współczesnej dietetyki”, w tym do Dariusza Karwackiego (nr tel. 503042346), może być nietrafne i przypadkowe.

  416. Nemer pisze:

    Tak prowadzi swój marketing „płaczka”:

    „Przed zastosowaniem diety zakupiłem 2 ksiązki Kwaśniewskiego i wagę i sciśle stosowałem się do zaleceń w nich zawartych.Często płaczę dlaczego byłem tak głupi i zapłacę za to swoim życiem.Nazywam sie Dariusz Karwacki mój nr.tel to 503042346.”

    Płacze płaczka nad swoją głupotą. Chyba słusznie. Czyż nie?

  417. Panie Nemer,

    bardzo dziękuję za powyższe jak i wszystkie poprzednie Pana wypowiedzi. I Reniu, Tobie też bardzo dziękuję.

    Byłby się Pan Karwa pewnie jeszcze długo tu produkował, a tak może zrezygnuje? Podszkolił nas i trudno, choć z drugiej strony może i dobrze. Lepiej wiedzieć… Choć i przykro, że zostaliśmy na tę „prawdę” narażeni.

    Nie byłoby chyba rozsądne usuwanie 66 komentarzy Pana Karwy, świadectwa przecież – się powtórzę – „prawdy” mądrych inaczej, czy jakoś tak.

    PS. Na chwilę relaksu – http://2photo.ru/en/post/26440 :)

  418. karwa pisze:

    Wy nie macie odwagi podać swoich danych,ja podałem by móc udowodnić,że jestem prawdziwy nie wirualny.Faktem jest ,że mam dysortografię-wstyd mi.Bronicie zaciekle swoich racji,ale powtarzam to-każdy przypadek jest inny,wasze nie są moim,ja mam po DO nadciśnienie.Zgadza się wykorzystałem tekst King Crimson i przerobiłem z Gazety Wybiórczej by pokazać co w waszym środowisku się dzieje.Zaczynacie zachowywać się jak kibole tak zaciekle mnie atakujecie.Ja mam realny dramat Nemer tego nie zrozumie bo nigdy tego nie miał i on już wie,że to moja wina(nie ma innej opcji).Po prostu chcę wam pokazać,że możecie się mylić,każdy jest inny i DO może też zaszkodzić!!!!!!!!!!!!!!

  419. karwa pisze:

    Ja już spadam,pichcie się we własnym sosie jak to robicie na innych forach,(gdzie obiektywizm,przy takiej stronniczości?!)ja mam problem(do końca życia nadciśnienie)wy dobrą zabawę…

  420. Renia pisze:

    Skąd ja znam takie „spadanie” :roll: zaraz feniks powstanie z popiołów z nowym nickiem… (byle ładniejszym)

    Pozdrawiam serdecznie Pana Nemera i Teresę i wszystkich, którzy tutaj piszą i są zwyczajnie sobą… 😀
    Takie trolle to wszystkie internetowe dyskusje zaśmiecą i zniszczą.
    Bardzo dobrze moim zdaniem zrobił syn Doktora Kwaśniewskiego – który, na Forum przez siebie prowadzonym wprowadził rejestrację tylko przez pocztę mailowa i trollowanie się skończyło… wcześniej to tez były bardzo podobne wpisy „ofiar Kwaśniewskiego” – toczka w toczkę jak tutaj…pewnie z tych samych szablonów korzystano… 😕

    Jak poznałam DO to własnie takie agresywne ataki na dr Kwaśniewskiego jeszcze bardziej przekonały mnie, że to nie jest jakaś tam zwykła dieta. Wegetarianizm jest wyniszczający i wcale go nie atakują – jeszcze chwalą… 😕 W Wikipedii przed Dietą Optymalną jest ostrzeżenie, że nie jest ona dostatecznie przebadana i w opinii ekspertów może być szkodliwa, a przed np. dietą Dukana nie, chociaż udowodniono jej szkodliwość. Komuś wyraźnie nie pasuje DO….

  421. Renia pisze:

    A w sumie by było raczej dziwne, gdyby nie reagowano na Dietę Optymalną – na zalecanie naturalnego jedzenia do leczenia ludzi, zamiast leków do dożywotniego chorowania. W końcu ktoś ze sprzedaży tych leków się utrzymuje i to nieźle… nikt nie lubi jak mu kasa ucieka, nawet sama myśl o tym może napawać lękiem… 😕

  422. karwa pisze:

    Jak pani Reniu można ignorować,że ktoś miał podobne negatywne wpisy do moich?Przecież ci ludzie mogli stracić zdrowie i życie!!!Na stronie syna Kwaśniewskiego przecież to cenzura(propaganda).Jak można ufać w dobrodziejstwa tej diety skoro wyrzuca się ludzi którzy doświadczyli negatywów-najłatwiej przypiąć im łatkę trolli,agentów farmacji,ludzi źle stosujących tą dietę.Ludzie co z wami!?Gdzie sumienie?!Gdzie odpowiedzialność?Myślenie też o innych!?Tych którym się nie udało.Ja piszę że od tej diety mogę umrzeć(skróciłem sobie życie o jakieś 20 lat!)a wy że moja wina,że jestem trollem,że kłamię.Jestem oburzony tym jak traktujecie INNYCH!!!

  423. karwa pisze:

    Być może pani Reniu tyle kontrowersji wokoło tej diety,bo może jednym pomaga a inny naprawdę szkodzi-tak jak mi -skrajnie.

  424. Renia pisze:

    Miał Pan spadać! Czyż nie? Niech Pan lepiej nie wspomina o sumieniu. „Najlepiej” to straszyć chorych ludzi naturalnym pożywieniem i skazywać ich na chorowanie i cierpienia do końca życia. Jak można wierzyć w moc medycyny konwencjonalnej skoro ona jest bezsilna?!. A każdego, kto już z daleka takie „mobilne ofiary Kwaśniewskiego” rozpoznaje oskarżać, że ma obsesję w „teoriach spiskowych” i pewni coś z głową nie tak. Według pana każdy powinien „łykać jak czapla” to co mówią media i być bezrefleksyjnym…Idź pan lepiej zastanawiać się nad nowym nickiem… może teraz np. „Fenix” jak pan myśli? Lepiej już taki niż „karwa” mieć…

  425. Renia pisze:

    Każdy może wypróbować działanie Diety Optymalnej na sobie i dowiedzieć się, kto z nas mówi prawdę… ale pan woli, żeby nie spróbowali dla „własnego” dobra…
    Panu to nie przeszkadza, że pan się tutaj zbłaźnił i tak za te posty panu zapłacą..
    Dawniej tutaj na DO narzekali dwaj panowie (ofiary) o tym samym numerze IP i też im nie przeszkadzało, że Gospodyni bloga o tym poinformowała. Przecież można zmienić na mobilne, co to jest dla fachowców?

  426. Czy ktoś może wie jakie skutki uboczne mają leki na nadciśnienie? Reniu, może Twój Pan Mąż nie wyrzucił ulotki z opakowania i możesz te skutki uboczne tutaj przepisać?

    Swoją drogą, jeśli komuś nadciśnienie sprawia kłopot to może sprawdzić jak się będzie czuć jeśli będzie jadać :
    – wartościowe białko oraz
    – jedno źródło energii: albo węglowodany – http://www.stachurska.eu/?p=9928 , albo tłuszcze – http://www.stachurska.eu/?p=3383 , w adekwatnej proporcji do białka.

  427. karwa pisze:

    Pani Renacie dieta pomogła,czuje się bardzo dobrze mi zaszkodziła.Kto ma rację i gdzie leży prawda?W tym wypadku po środku.Nie ma czegoś takiego,że coś jest cudownym środkiem dla wszystkich i na wszystko.Do tego zmierzam,niech internauci w przyszłości na podstawie pozytywnych i negatywnych wpisów mają prawo do oceny.Bo w książce pana Kwaśniewskiego też jest(w celach zarobkowych)propaganda sukcesu,co też czyni w spadku na swoich forach jego syn.Prowokuję zwolenników swoją prawdziwą historią by spojrzeli też krytycznie.Powtarzam z mojego doświadczenia polecanie tej diety wiąże się z ryzykiem,że ktoś może mieć skutki uboczne na tej diecie.Trener polecił mi ją na ulicy podczas zwykłej rozmowy,powiedział o samych pozytywach w jego przypadku ,uwierzyłem,ucieszyłem się,zakupiłem Książki zastosowałem i poszło po DO było i chyba jest za późno-nadciśnienie.Przestraszyłem się wpadłem w panikę.Do kogo mam mieć pretensje?Wielbiciele uważają,że tylko do siebie pan Kwaśniewski się nie myli skoro nigdzie nie ma negatywnych wpisów w jego książkach na jego i syna forach,oni czują się świetnie.Pytanie dlaczego na forum syna Kwaśniewskiego jest cenzura!?Odp.bo ewentualne negatywne wpisy mogą dać do myślenia,podważyć w pewnych przypadkach skuteczność DO.I faktem jest,że mój błąd polegał na tym,że bezkrytycznie wszedłem w tą dietę.Jednak doszukuję się drugiego dna tzn.,że jeśli pan Kwaśniewski wiedział o skrajnie negatywnych skutkach u niektórych pacientów i to zataił to ja mając chorobę mam prawo mieć pretensje i mam prawo podważać skuteczność tej diety.Należy pamiętać,że nie widziałem rzadnej książki o dietach w której autor pisze o negatywnych skutkach,z prostej przyczyny nakład byłby dużo mniejszy.Nie jestem żadnym Trollem,agentem,jestem po prostu człowiekiem z nadciśnieniem po Diecie Optymalnej.

  428. Karwa, na forum dr-kwasniewski.pl nie ma cenzury… Co Pan plecie? Czytać Pan może, a jeśli chce się wypowiadać to konieczna jest rejestracja i w tej sprawie trzeba napisać maila do Admina.

    Pisał Pan tu, że miał do czynienia z jedną książką Kwaśniewskiego, to na kardiolo.pl (linkowane przez Pana Nemera) było ich dwie. Pewnie żadnej nie było jak i nie będzie, bo nie są konieczne do powtarzania banialuków jakie Pan wypisuje.

    Że banialuki sprawdzi kto zechce wiedzieć: co i jak, w teorii i praktyce.

  429. Renia pisze:

    Pan jak beton i jak katarynka w kółko to samo. Ile za ten post? 7,50? Dość spory. Za plagiaty też płacą?
    Masz Pan tutaj „skutki uboczne” naturalnego jedzenia jakim jest DO…

    UWAGA: http://www.youtube.com/watch?v=9AXaVJPIQKU

    Czytaj pan sobie skutki uboczne na ulotkach leków…
    Kto to pisał, że spada? :roll: Trudno o inną pracę? Ciężkie czasy?

  430. Renia pisze:

    Kto sponsoruje badania naukowe? Jakie są tego skutki? Kto na tym traci a kto zyskuje?

    http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/medalt/reklama.htm

  431. karwa pisze:

    Ja już wymiękam,wy swoje ja swoje.Was jest więcej do tego się wspieracie.Nie chcecie mnie usłyszeć,wiecie lepiej i już.Dla was jestem Trollem,przygłupem,złodziejem,kłamcą,agentem farmacji.Ja pierdziu w realu pewnie byście spałowali jeszcze, w imię ratowania życia innych!Zastanówcie się jak tekst który przerobiłem z GW trafnie podsumowuje wasze środowisko,wasze zachowanie-jesteście FANATYKAMI!

  432. Renia pisze:

    Miłego czytania skutków ubocznych na ulotkach leków i wymyślania nowego nicku… 😀

    http://www.youtube.com/watch?v=ekVyHbBvBwo&feature=related 😆

  433. otto pisze:

    Panie Karwa,
    przez przypadek wszedłem na to forum bo szukam czegoś o dietach. Jedyna rzecz jaka sie mi nasuwa to po co Pan tą dietę stosował jak NIC Panu nie było, a skoro teraz jest to należy do niej powrócić (tj diety, a może żony). A cała reszta to paplanina i szukanie teorii spiskowych. Raz Pan zaprzecza a potem potwierdza (ale o so chozi). Poza tym, jednemu coś służy, a drugiemu nie (jak papierosy), a tak w ogóle to Polska gola.

  434. Nemer pisze:

    Pani Tereso,
    właśnie czytam, że zmarł senator McGovern, ten współodpowiedzialny za wytworzenie mitów bardzo negatywnie odbijających się na zdrowiu Amerykanów do dziś, i nie tylko zresztą. Dla bliżej zainteresowanych, jak te mity powstały polecam artykuł Mateusza Rolika tutaj: http://polskiemedium.wordpress.com/2012/06/24/mit-cholesterolu-skad-sie-wzial/
    Pozdrawiam, Nemer

  435. Panie Nemer,

    dziękuję. Mateusz Rolik jest autorem wielu ciekawych i ważnych artykułów nt odżywiania na stronie nowadebata.pl , przywoływany przez Pana jest tam pod – http://nowadebata.pl/2011/03/06/nauka-w-komisjach-czyli-polityczne-korzenie-hipotezy-tluszczowo-cholesterolowej/ . Pięknie, że są upowszechniane.

    Pozdrawiam wzajemnie :)

  436. Renia pisze:

    Ale co na tych mitach zarobili tego nikt im nie odbierze…”Cudowne” kremy kolagenowe też się dobrze sprzedają i to po niemałych cenach…A nie lepiej dostarczyć kolagen skórze od wewnątrz w postaci np. zjadanych galaret wieprzowych i wywarów kolagenowych?

  437. Renia pisze:

    Ładne cery są atrybutem Optymalnych… 😀

  438. Renia pisze:

    Napoje gazowane bardziej szkodzą niż naukowcy wcześniej sądzili… :roll: lub jak wcześniej im zlecono sądzić… 😕 Niezależnych naukowców to już chyba w ogóle nie ma…

    http://kobieta.wp.pl/kat,26377,title,Pijesz-napoje-gazowane-Mozesz-dostac-wylewu,wid,15038761,wiadomosc.html?ticaid=1f685

  439. Renia pisze:

    Wszystkie osoby zainteresowane Żywieniem Optymalnym z Wybrzeża i nie tylko, zapraszam na spotkanie w Wejherowie

    Celem tego spotkania ma być głównie wymiana spostrzeżeń, ewentualnych wątpliwości czy radości no i poznania się. Jeśli będzie zainteresowanie dalszymi takimi spotkaniami czy wręcz ich potrzeba – to ustalimy terminy następnych spotkań i ich miejsce. Pierwsze spotkanie ma się odbyć u mnie w domu prawdopodobnie 25 listopada tego roku (niedziela). Ale termin jeszcze się może zmienić – to wspólnie ustalimy. Serdecznie zapraszam.

    Kontakt:
    Regina Ciereszko
    tel. 791 265 156

  440. Renia pisze:

    Owoce są bardzo „zdrowe”… 😕

    http://pajdokracja.pl/index.php/artykuly/zdrowie/611-jabluszko-na-zdrowie

    …a zalecano jabłuszko zamiast mycia ząbków… :roll: dziwne są te nakazy i zakazy…wszystko na odwrót… 😕

  441. Nemer pisze:

    Jest to przykre ale mity funkcjonują, czego ostatnio doświadczyłem podczas wizyty u kardiologa. Rozgniewany jego konkluzją, że stosowaną dietą wpędzam się w kłopoty naczyniowe i kardiologiczne zacząłem poszukiwania jakichś informacji dostępnych nie-fachowcowi by potwierdzić, że to kardiolożka ma rację albo ja ignorując jej zalecenia – a wymaga, bym stosował dietę beztłuszczową, i na cóż się natknąłem? – a np. na to:

    http://www.hsph.harvard.edu/nutritionsource/what-should-you-eat/fats-full-story/
    i na to:
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20071648 .

    Dla tych, którym brakuje czasu, pozwalam sobie przetłumaczyć nieudolnie fragment konkluzji z analizy badań przeprowadzanych łącznie na blisko 350 000 ludzi i to analizy z Uniwersytetu Harward:

    ” ….​​nie ma przekonujących dowodów do stwierdzenia, że ​​diety oparte (bez redukcji znaczy – tak zrozumiałem) na tłuszczach nasyconych powodują zwiększenie ryzyka choroby wieńcowej, udaru mózgu i choroby naczyń.”
    Mit się więc nie obronił w świetle faktów. A co na to nasi specjaliści – kardiolodzy? Im dłużej i intensywniej zalecali szkodliwe diety tym bardziej pewnie będą się upierać, ze maja rację bowiem musieliby sobie samym powiedzieć prawdę, ze szkodzą pacjentom.

  442. Dziękuję Panu.

    Będą się upierać. Jak już „dziecko” będzie wiedzieć że stosowane terapie funta kłaków nie były warte wzruszą ramionami – http://www.stachurska.eu/?p=5463 , albo powiedzą że moda była – http://www.stachurska.eu/?p=9633 . Dramat. I tragedie. Także dla lekarzy, bo na cóż to oni nie chorują? Na serce?

    Sercu można pomóc – http://www.stachurska.eu/?p=1970 .

    PS. Proszę zobaczyć – http://biznes.onet.pl/juz-wiedza-co-jedza,18572,5318400,1,prasa-detal . Wiedzą?

  443. halina28 pisze:

    Panie Nemer tylko koronarografia powie panu o stanie pana żył,być może są zapchane i to na amen.Ale wy po studiach z medycyny wiecie lepiej!

  444. Nemer pisze:

    Szanowna Pani Halino28

    Co Pani powie?
    Dziękuję Pani za informację i troskę ale mam pewne zastrzeżenia.
    Nie jestem medykiem ale z autopsji wiem, że koronarografia jest badaniem tętnic wieńcowych a nie żył. Po jednym z takich badań właśnie wszczepiono mi 4 pomosty , bo niektóre z tętnic wieńcowych miałem – jak to Pani była uprzejma określić -„zapchane na amen” . Trzy z nich to kawałki mojej żyły, którą wypruto mi z nogi (ślad mam od pachwiny po kostkę) i tym sposobem najprawdopodobniej uratowano mi życie, za co ja jestem medykom wdzięczny a badania typu „koronarografia” to sobie czasami fundowałem m.in. dlatego, że zastosowałem się do zupełnie odmiennych zaleceń dietetycznych niż te, które przekazywane mi były przez kardiologów i chciałem się zorientować, czy rzeczywiście sobie szkodzę.
    Po 5 latach okazało się, że jeden z pomostów nie „wypełnia się” niestety ale nie widać, żeby „zatkał się na amen”. Pozostałe się świetnie „wypełniały” i nie są „zapchane”, co potwierdziłem po kolejnych trzech latach zaniepokojony tym jednym, który nie pracuje. Doszedłem do wniosku, że może kardiochirurg robotę spartaczył z tym jednym, więc będę badał dalej co jakiś czas.

    Powiem Pani jedno Pani Halino, za trzy miesiące z kawałkiem minie 10 rocznica tej operacji i 15 od operacji na tętnicy szyjnej po udarze mózgowym (i częściowym paraliżu, przy drugiej tętnicy „zatkanej na amen”). Mija też właśnie ćwierć wieku od czasu, gdy zdiagnozowano u mnie „chromanie przestankowe” , czyli problemy z „zatykaniem” się naczyń krwionośnych. Wtedy zastosowałem się do zaleceń dietetycznych lekarzy, które w skrócie sprowadzały się do tego, by wykluczyć z diety tłuszcze zwierzęce, jaja, tłusty nabiał i oprzeć ja na węglowodanach (warzywka, owoce) a białko, to chude części drobiu, królik itp. Stosowałem się ściśle. Najgorsze było to, że cholesterol na tej diecie mi wzrastał (a były to czasy „przedstatynowe” jeszcze i nie potrafiono metodą niszczenia wątroby blokować wytwarzania przez nią cholesterolu). Stąd wynika moje rozgoryczenie bowiem na tej diecie podupadałem na zdrowiu coraz bardziej. Uważam dziś, że to skutek panujących zresztą do dziś mitów dietetycznych.
    Proszę sobie wyobrazić, że od czasu stosowania się do diety wysokotłuszowej mój stan zdrowia przestał się pogarszać a wydaje się, że jest wręcz przeciwnie. Ja nikogo do niczego nie namawiam bo może pochodzę od innego gatunku małp niż ci, którym służą diety wykluczające tłuszcz zwierzęcy i jaja . OK, ale ja kolejny raz zabijać się już nie dam. W moim przypadku uważam, że nie ma racjonalnych przesłanek, bym rezygnował z jaj (a właściwie żółtek), golonki, wątróbek, tłustych domowych pasztetów i mielonek, kotletów z boczku w miejsce schabu, rosołów tłustych, ryb pływających w maśle i skwarów przy wielu potrawach.
    Zrezygnowałem natomiast ze słodyczy,chleba, ziemniaków, buraków, marchewki, owoców i różnych wynalazków, jakichś tofu, margaryn „antycholesterolowych”, słodzików, napojów-trutek, pseudowędlin nadźganych preparatami sojowymi i skrobią, olejów roślinnych (poza oliwka z oliwek) – i żyję – ku utrapieniu odpowiedzialnych za wypłacanie mi emerytury.
    Wie Pani, nie mam zamiaru ich zadowalać i podbam sobie o zdrowie na swój sposób. A Pani niech myśli, że „zapycham sobie żyły”. Mnie to nie przeszkadza. Niczym się w tym Pani nie różni od wielu – jeśli nie zdecydowanej większości – wykształconych medyków.

    Pozdrawiam Nemer

  445. Nasycone vs nienasycone, kwasy tłuszczowe – http://www.stachurska.eu/?p=10986 .

  446. Renia pisze:

    Naukowcy ciągle nie wiedzą co z tym „biednym” jajkiem zrobić… :roll:

    http://www.dobrzejem.pl/newsy/1148/jaja_moga_zapobiegac_chorobom_serca_i_nowotworom

  447. Renia pisze:

    Dawniej to nawet prości ludzie wiedzieli, że choremu trzeba dać do jedzenia jajka i rosół, żeby wyzdrowiał… a teraz badają i ciągle inne wyniki mają… 😕

  448. halina pisze:

    Mam do państwa pytanie.Jak to jest z tym waszym pełnym misji uzdrawiania narodu panem Kwaśniewskim?W latach swojej aktywności zawodowej palił namiętnie papierosy,a przecież był tak wielkim propagatorem zdrowia przez sposoby zdrowego życia-ruch,zdrowe odżywianie.Papierosy jak wiemy i ich palenie to śmierć.Pan Kwaśniewski często jest przytaczany jako okaz zdrowia ze względu na to jak żyje jak się odżywia.Druga rzecz która mnie nurtuje to peruki pana Kwaśniewskiego?!Dlaczego na okładkach swych Książek na wykładach,filmach nosi peruki?Gdyby na okładce książki Dieta Optymalna był bez włosów i z papierosem w ręce chyba wylans zdrowego stylu mógł spalić na panewce.Wyglądąjąc staro na okładce mógł mniej sprzedać książek.Dalej gdy czytam wasze fora stronniczość i pewność co do swych racji jest porażająca!Gdy ktoś choruje lub dieta mu nie służy wtedy z automatu nie jest ten ktoś na złotych proporcjach.Mam zapytanie a co z odmiennością każdego człowieka ,jego predyspozycjami?Indywidualną reakcją organizmu?Dalej na jednym z linków pan opisuje jak zauważył na przestrzeni lat ,że upadło wiele ośrodków Arkadii.Tak więc jeśli to jest tak wspaniały sposób na uratowanie życia,wyzdrowienie.Dlaczego się tak dzieje?Czyżby nie każdemu te zalecenia służyły?Fakty dają odpowiedź.Dalej pytanie do pani Reni czy propaguje pani dietę optymalną z właściwymi proporcjami,czy po prostu jak się nadarzy coś około tej diety?”Dawniej to nawet prości ludzie wiedzieli, że choremu trzeba dać do jedzenia jajka i rosół, żeby wyzdrowiał… a teraz badają i ciągle inne wyniki mają”A gdzie krytyka tego przez brak proporcji?Dodam jeszcze ,że trudno tą stronę nazwać forum gdyż gdy ktoś ma odmienne zdanie od was zostaje zablokowany a wy się z tego cieszycie jak za PZPR!Cenzurka?Spodziewam się,że gdy już będziecie mnie mięli dość napiszecie ,że jestem tą samą jedyną osobą która wszędzie się podszywa.Ale taka wasza uroda.Po prostu jak u zatwardziałych katolików,kibiców,muzułmanów inny-odmienny to z automatu wróg.”Nie rodzimy się żydami, katolikami czy muzułmanami, tylko przyłączamy się do nich i dajemy im pieniądze, po czym uzyskujemy w ten sposób usprawiedliwienie naszej niechęci do innych.”Pozdrawiam.

  449. Pani Halino, witam :)

    Duzo wątków w Pani wypowiedzi, więc muszę wybrać do czego się odnieść. Może polecę Pani – http://www.stachurska.eu/?p=10956 , bo tam zestawiłam sporo informacji, jak moje poważne kłopoty zdrowotne i to co po zmianie menu, dało dość do myślenia by opowiadać się za porządkiem na talerzu zamiast chybił-trafił. Jak działa chybił-trafił szybko można sprawdzić w kolekturze lotto 😉 Czemu z jedzeniem miałoby być inaczej?

    Papierosy. Mój osobisty dziadek palił je 70 lat i daj Boże każdemu takie zdrowie. Chorował ledwie dwa razy w życiu po trzy dni i raz znacznie dłużej na tyfus na Syberii, ale to skutek niedożywienia przecież, niedoboru białka w menu – http://www.stachurska.eu/?p=2073 i jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=3439 . Ja zapadałam na wszelkie możliwe infekcje i przestałam – http://www.stachurska.eu/?p=8109 .

    Problem papierosowy bierze się z akcyzy do nich. Proszę zauważyć jak orzą kampanie propagandowe na temat „palenie to śmierć” gdy Minister Finansów jest gotów podnieść akcyzę 😆 . Doktor Kwaśniewski o paleniu papierosów pisze, że to głupota, ale czy sam pali nie wiem.

  450. OPTY pisze:

    Witam Pani Halino !
    Dociekliwość jaką Pani tu zapałała co do drobiazgowego poznania prywatnego życia dra Kwaśniewskiego nie dziwi w dzisiejszych czasach, to taka norma obyczajowa w stosunku do osób wystawiających się ” na strzał „. Czy rzeczony pali papierosy, czy może palił je kiedyś – nie wiem, choć można przypuszczać ,że jako młody oficer po WAM w Łodzi mógł palić – to też była wtedy taka norma, znałem wielu takich. Lekarze nie są wolni z automatu od nałogów po mimo wiedzy o szkodliwości takowych. Co do peruki , to odpowiedź jest prozaiczna , facet jak wielu takich jak on stracił przedwcześnie owłosienie na głowie z różnych przyczyn co nie jest jeszcze powodem-objawem choroby a jedynie czasami (nie u wszystkich) dyskomfortu estetycznego i to pewnie spowodowało założenie peruki, że przypomnę bardzo lubianego i popularnego w tamtych czasach Jerzego Połomskiego ( zapewne wie Pani kto zacz ? ).
    Zgadzam się z Panią w kwestii ,że nikt nie rodzi się nikim specjalnym na tym świecie , jedynie kolejnym człowiekiem – przedstawicielem rasy ludzkiej stojącej na jak się uważa na najwyższym stopniu rozwoju inteligentnego projektu ewolucyjnego przyrody lub jak kto woli kreacjonistycznego . Coś z prawdy jest w jednym i w drugim ,ale to temat do zażartych dyskusji a kiedyś nawet do hekatomby ludzkich istnień, więc sobie ją podarujmy. Otóż, dotychczasowe próby dowiedzenia się co powoduje ustawiczną dolegliwość naszych organizmów do zachorowalności na różne i wzrastające wraz z rozwojem cywilizacji choroby spełzły na 99% niewiedzy w temacie.
    Aż wreszcie na cywilizacyjnym zadupiu jakim miała być wtedy Polska znalazł się jeden taki o najpopularniejszym imieniu w kraju nad Wisłą – Jan , taki Jasiek ,Jaś i nie mniej pretensjonalnym nazwisku jak Kwaśniewski , człowiek , który poważył się był podważyć dorobek praktycznie całej cywilizacji w medycynie i farmacji , dokładnie wywrócił ją w swoich książkach do góry nogami . A wg. mnie i wielu , wielu innych, postawił tą cywilizacje na nogi – na razie teoretycznie ale z czasem jak ludzie zrozumieją ( oby nie za późno)o co tu chodzi, będą mu wdzięczni – już dziś są tacy . Żeby zrozumieć o czym piszę trzeba zapoznać się z dorobkiem dra Kwaśniewskiego , a zostawić perukę i domniemane papierosy na boku, zresztą on sam o nich wiele razy wspomina w swoich pracach , kiedy szkodzą a kiedy nie i komu . Nie zaleca palenia nikomu. Powiem tak , to czy ktoś ma w czymś rację powoduje jedynie sprawdzalność teorii w praktyce życia . I tak jest z żywieniem optymalnym . Jeśli komuś przygoda z nim nie pasuje , nie musi się z tym męczyć . Na tym blogu jest sporo ludzi , którzy mają pozytywne relacje z wiedzą dra Kwaśniewskiego. Od siebie powiem ,że nie wszystko jeszcze rozumiem , o czym wspomina Doktor w swoich pracach, tak to już bywa , ale to nie powód do zaniechania poznawania.
    Uczymy się przez całe życie więc jestem spokojny ,że nie będę miał co robić. Kwaśniewski wbrew pozorom nie jest monotematyczny , bo myślą niektórzy ,że co tam, tylko o żarciu. Otóż nie . Nie tyle dieta nie pasuje do powszechnie przyjętych stereotypów żywieniowych, chociaż i ta jest przedmiotem wręcz nieopisanej paniki w środowiskach zarabiających najlepiej na ludzkim nieszczęściu, ale to, czym obudowuje Doktor swoje spostrzeżenia medyczne. Nie wiem czy Szanowna Pani Halina wie ,że Doktorowi dedykowana jest książka napisana przez Polaka zamieszkałego od lat w Kanadzie niejakiego Pawła Szydłowskiego pt. ” Tajemnice Pisma Świętego „, w której dopiero się dzieje , że ho ho , polecam lekturze. Ale to tak nawiasem.
    Optymalni to nie ludzie kwalifikujący się pod jakąkolwiek dotychczasową szufladkę chrakterologiczno-psychologiczno-religijną.
    Propagowanie zdrowego trybu życia opartego na odwrotnych od dotychczasowych stereotypów nie jest ani przestępstwem ani tym bardziej wrogą komukolwiek działalnością. Nikt niczego nie musi , jedynie może. Wybór należy do każdego z nas . Zdrowie albo choroba – wybór należy do ciebie – to wg. mnie jedyne motto takich jak ja.
    Pozdrawiam i namawiam do lektury książek Doktora .

  451. Renia pisze:

    Pani Halino. Nie odnosi się Pani do spraw najistotniejszych, to znaczy do działanie Diety Optymalnej, tylko do prywatnego życia Doktora. Pisze Pani w formie złośliwej. Nikt nikogo nie zmusza do stosowania DO. Informacja jednak rzetelna na jej temat powinna być. Ja bardzo ucieszyłabym się gdybym o niej dowiedziała się 20 lat wcześniej. Nadaremnie bym nie chodziła w kółko po lekarzach i nie chorowałabym niepotrzebnie. Jest za mało informacji na temat tego cudownego i uzdrawiającego sposobu odżywiania. W mediach są sporadyczne wzmianki i to jest to kontekście jej niezgodności i szkodliwości w świetle (nie)wiedzy współczesnej medycyny. Mam nadzieję, że jest Pani zdrowa, Pani Halino, i nie musi Pani żadnych diet stosować. Pozdrawiam – Renia.

  452. Renia pisze:

    Może jeszcze się odniosę do zagadnienia odejścia sporej liczby osób od Diety Optymalnej (właściwie to nie jest dieta tylko prawidłowy sposób żywienia na cale życie). Otóż w ruchu Optymalnych był spory „bum” w latach chyba 90-tych gdy artykuły dr. Kwaśniewskiego o Żywieniu Optymalnym ukazywały się regularnie na Śląsku – w Dzienniku Zachodnim. Potem zaczęły się głosy krytyki ze strony lekarzy (widmo utraty pracy i autorytetu) i mediów, przez co część osób się przestraszyła i odeszła od DO. Straszono podstępną miażdżycą, która miałaby ujawnić się po latach, i czym się dało. Prasa typu „Pani domu” też zrobiła swoje. Jeszcze reklamy (nie)zdrowych produktów dopełniła miarkę. Teraz po okresie regresji następuje znowu rozwój ruchu Optymalnych i powiększa się grono stosujących ten model żywienia. Zainteresowanie DO wzrasta przez nieporadność konwencjonalnej medycyny jak i przez wyniki nowych badań, potwierdzające dobroczynność tłuszczów nasyconych, jaj i w ogóle diet niskowęglowodanowych.

    Np. w Norwegii podobną „pracę” – jak w Polsce wykonał dr. Kwaśniewski – prowadzi profesor Poleszyński…

  453. halina pisze:

    Drodzy mitomani.Pani Renia pisze iż ruch optymalnych zamiera przez nagonkę ze strony środowiska medycznego.Rozmawiałam z kilkoma lekarzami w tym specjalistami i 100% z nich nie ma opinii negatywnej ani pozytywnej,po prostu nie znają tej diety.W mediach też artykułów piętnujących dietę o.nie uświadczyłam.Podawane wpisy,strony,filmiki jako argumenty są często z przed wielu lat.Są to najczęściej rzeczy do 2006r..Ja chciałabym zobaczyć,mieć dowody,że ludzie którzy propagowali ta dietę nadal żyją i cieszą się świetnym zdrowiem.Strony internetowe,fora ,ośrodki wszystko zamiera!Tak więc do czasu gdy pan Kwaśniewski był aktywny propagowanie i fan kluby jeszcze działały.Jeśli głosicie,że dieta optymalna jest tak bardzo skuteczna to dlaczego tak się dzieje?Odpowiedzi jakie się nasuwają to ,że pacjenci p.Kwaśniewskiego byli już wiekowi i poumierali-na choroby i pod wpływem wieku.Dlaczego nie dożywają w zdrowiu ponadprzeciętnych 90 lat?!Pewnie napiszecie ,że jest to skutek zaniedbań przez lata pastwiskowego odżywiania,ale wielu z tych starszych ludzi jadło tłuściej niż teraz się je.Dalej pan Morgano był aktywnym propagatorem i piewcą cudów tej diety,niestety zmarł na nowotwór o którym wielokrotnie pisano na waszych stronach,że dieta optymalna nowotwory leczy?!To nie jest anonimowy jak wielu ludzi leczonych przypadek,to był człowiek który był wizytówką tego ruchu.Zmarł…uupss…bywa,przemilczane.Dalej zastanawia mnie,że przecież są różni ludzie i tak np.jeden ma bardziej sprawna wątrobę,ale choruje na serce u innego jest reumatyzm i miewa zawroty głowy,ale ma w wspaniałej formie układ oddechowy.Więc jak jesteśmy zdrowi zależy w dużej mierze od genów,środowiska,doświadczeń.Jeśli bardzo złożone organizmy poddamy ujednoliconej diecie optymalnej to głosicie,że nie ma innej opcji jak wyzdrowienie prawie wszystkich chorób i dolegliwości!?Toś to cud!Jeśli by tak było zdrowi i aktywni pacjenci w wielkich ilościach występowali by na forach,filmach .Ogromne sale pękały by w szwach,ośrodki nie bankrutowały lecz świetnie prosperowały!Dlaczego tak nie jest!?Dlaczego nie ma nowych wpisów do złotej księgi uzdrowień?Dlaczego są aktywni ci sami ludzie których jest bardzo mało?Dlaczego pani Renia nie pisze o zorganizowanym przez siebie spotkaniu,wielu zadowolonych i zdrowych wielbicieli tej diety?Czyżby dieta nie była aż tak skuteczna i jak każda akcja powodowała nie tylko pozytywne ale i negatywne reakcje?Nie ma w przyrodzie czegoś takiego co działa na wszystko pozytywnie!Często w życiu jest coś kosztem czegoś!Głośno myślę,pozdrawiam.

  454. Pani Halino,

    jakby Pani poczytała więcej forum – http://forum.dr-kwasniewski.pl/ to nie miałaby Pani problemu z zauważeniem, że sporo osób tę dietę chce używać metodą, która ją (dietę) wypacza na wiele sposobów i tym samym na tej diecie nie jest. Ja się naczytałam… Morgano również reguł się zbytnio nie trzymał. Chyba lek. Przemysław Pala napisał, że problem z koncentracją mają cukrzycy, ale mnie się wydaje że nie tylko, że osobom które chorują w ogóle o koncentrację jest trudniej. I o edukację równieź. Można co prawda wciąż udać się do Arkadii, nawet na szkolenie (ja tak zrobiłam), ale i tak to nie wszystko. Dobrze mieć w zasięgu kogoś z doświadczeniem, kto sprawdzi, poprawi. Ja akurat wyleczyłam swoje biedne serce – http://www.stachurska.eu/?p=1970 , więcej – http://www.stachurska.eu/?p=8109 a koleżanka z cukrzycy nie wyszła, bo co i rusz się dopuszczała „wyjątków od reguły” i w sumie jadała akurat tak by cukrzyca była – http://www.stachurska.eu/?p=8897 .

    Jak się tę dietę juz dobrze umie, jak się utrwali nowe nawyki, to ona jest wręcz łatwa, ale trzeba przetrwać „kwarantannę”, ten moment przejścia od wcześniejszych przyzwyczajeń do nowych. Ten moment trwa dłużej niż chwilę i wymaga żelaznej dyscypliny. Moja osobista lekarka pierwszego kontaktu powiedziała przed paroma już laty, że dr Jan Kwaśniewski ma rację, ale ona (lekarka) nie widzi możliwości uczenia pacjentów jak mają jeść, bo ci pacjenci po drodze do domu kupią sobie pączków gdyż im „w oczy wejdą”, a potem nawet gdy się zreflektują, to przecież nie wyrzucą a zjedzą. Opieka zdrowotna u nas jak i w innych krajach jest zorganizowana pod przemysł farmaceutyczny i pacjenci choć im leczenie nie pomaga, a chorób przybywa (skutki uboczne medykamentów) pełni nadziei trwają przy peryferiach do farmacji. Bo medycy w większości są jedynie peryferiami do farmacji jak drukarka do komputera.

    Czytała Pani może „Zdrowie i pieniądze” – http://www.stachurska.eu/?p=10261 ? Nie ruszyło Pani?

    Cieszę się, że mogę więcej, świadomie, o siebie dbać. I że poradziłam sobie, bo moje problemy były uciążliwe na tyle, że zmiana cieszy.

    Pozdrawiam wzajemnie :)

  455. zawiedziona pisze:

    Ja niestety nic pozytywnego o waszej diecie nie mogę napisać.Przez ponad rok na tej diecie była moja ciocia,była oddaną wielbicielką tej diety,przygodę z nią rozpoczęła od 2 tygodniowych wczasów w Jastrzębiej Górze z których przyjechała pełna optymizmu i wiary.Zakupiła książki niejakiego pana Kwaśniewskiego,po miesiącu zaczęła stosować w domu,mówiła ,że czuje się na diecie świetnie,jednak czuła się tak do czasu gdy zaczęła mieć bóle w klatce piersiowej i duszności.Dieta była dla niej rzeczą świętą na imprezach rodzinnych jedzenie miała z sobą to jak mówiła właściwe.Bóle nasilały się,ale twała w diecie.Na wiosnę tego roku doznała rozległego zawału,po tygodniu pobytu w szpitalu zmarła.Zostawiła 3 dzieci,wujek były mąż jest alkoholikiem,dzieci są u babci.Dla dzieci to wszystko jest ogromnym dramatem.Mam zapytanie kto jest winny temu bo na tej diecie miała żyć długo w zdrowiu?!Nie chorowała na serce.Miała 43 lata.Koleżanka która ją na tą dietę namówiła nadal jest w szoku,od śmierci cioci nie jest na tej diecie.

  456. Renia pisze:

    Następna „ofiara diety Kwaśniewskiego”? Naturalne jedzenie zabiło Pani Ciocię? To Pani pisze? Wierzy Pani w to? To jest absurd.
    Takie opinie są korzystne dla świata medycznego i farmaceutycznego – nic z prawdą nie mają wspólnego.
    Właśnie przez takie bzdurne pisania dużo osób boi się Diety Optymalnej. Boją się naturalnego jedzenia a nie boją się suplementów i leków, o których wiadomo, że i tak nie wyleczą a szkodzą.
    Robi Pani „dobrą” robotę…. 😕

  457. Renia pisze:

    Pewna niespójność jest w Pani tekście. Pani ciocia była 2 tygodnie w arkadii a jak wróciła to po miesiącu zaczęła stosować DO? Bzdura. Jeśli ktoś odżywia się 2 tygodnie optymalnie i jest z tego zadowolony to nie wraca do starego sposobu jedzenia i nie czeka miesiąc aby zacząć potem stosowanie Diety Optymalnej. W arkadii (w obydwóch w Jastrzębiej Górze) uczą stosowania DO i dają gotowe jadłospisy do domu. Wymyśl Pani mądrzejsza bajeczkę…

  458. Zawiedziona,

    ja ze swojej choroby serca wychodziłam trzy lata. A zanim trafiłam do Jastrzębiej Góry chorowałam już parę lat. Najpierw długo nie było diagnozy, a jak już byla zalecono mi nitroglicerynę w każdej kieszeni i zero wysiłku fizycznego. Po Jastrzębiej Górze przez 2,5 roku, niestety, stosowałam niewłaściwe proporcje B : T : W. Właściwe dla siebie znalazłam po 2,5 roku na http://www.forum.dr-kwasniewski.pl – 1 : 3 – 4 : do 0,6 i pomogło.

    Koleżanka, która mnie zawiozła do Jastrzębiej Góry i której zawdzięczam życie, niewiele skorzystała ze szkolenia jak i lektury „Diety Optymalnej” dr Jana Kwaśniewskiego. Pisałam wyżej, że szybko ją odeszła chęć skrupulatnego trzymania się diety.

    Problem, bo większość ludzi nie ma jak skorzystać ze stałych konsultacji lekarzy optymalnych, a rodzinni się jej nie muszą uczyć, jak i każdej innej. Choć na innych też ludzie umieraja. Mój brat ledwie pięć lat starszy był od cioci Pani, gdy zmarl. Żal. Z DO nie miał nic wspólnego. Może żyłby gdyby zmienił? Jak ja żyję.

    .

    PS. Nie tylko Jan Kwaśniewski, np: Gary Taubes – http://www.stachurska.eu/?p=7299 .

  459. OPTY pisze:

    A ja tam wcale się nie dziwię takim jak Pani Halina i Zawiedziona- dlaczego ?
    Sprawa jest prostsza niż się wydaje .Ludzie żądają natychmiastowego CUDU , tak CUDU . ” Bądźmy realistami żądajmy niemożliwego ” powiedział ktoś przekornie i miał rację . Ludzie żądają aby natychmiast wszystko zmieniło się samoistnie na lepsze nie wkładając w to żadnego gestu , czynu , pracy. Ale moi drodzy tak nie było nigdy i tak nigdy nie będzie . Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak do tej pory żyli i nawet sam twórca żywienie optymalnego takim nie był przed swoim odkryciem, co musiało mieć istotny wpływ na jego życie . Z nami jest podobnie, kto czyta ze zrozumieniem to co napisał Doktor, ten wie to dokładnie i nie rości sobie pretensji do niego o swoją własną przeszłość oraz za popełniane przez siebie błędy. Nikt przy zdrowych zmysłach ( a niewielu jest takich) nie żąda nastychmiast0wego i cudu od ludzi , którzy przez tysiąclecia popełniali błędy aby natychmiast stali się tymi , którzy ich nie popełniają . Ten proces wychodzenie z wiekowych zapóźnień misi trwać. Wiele pokoleń minie nim ludzi na powrót osiągną stopień człowieczeństwa przewidziany przez naturę . Na tym świecie jest za wiele całkiem nikomu niepotrzebnych śmierci z różnych przyczyn. Ale przyczyną główną jest brak ROZUMU , nie twierdzę ,że ja go w pełni posiadam ,żeby było uczciwie.

  460. OPTY pisze:

    http://ciekawe.onet.pl/wokolnas/jablka-pomagaja-chronic-sie-przed-rakiem,1,5330485,artykul.html
    ————-

    Badania, które przeprowadzili polscy specjaliści z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykazały, że regularne jedzenie jabłek znacznie obniża szansę rozwoju raka jelita grubego i odbytnicy.

    =============
    No i masz babo placek ?!

  461. Renia pisze:

    No nic, już lecę po skrzynkę jabłek… 😉

  462. Kiedyś koleżanka na jabłkach się „pośliznęła”, gdyż kupując po skrzynce i jedząc ich po kilka dziennie (mówiła, że uwielbia) uzyskała wynik dla trójglicerygów – 380. Po odstawieniu owoców na kwartał trójglicerydy wróciły do normy, Ona zaś nie wróciła do jadania jabłek. Co najwyżej jednego jabłka i z rzadka :) Oczywiście już wie, że to trójglicerydy odpowiadają za rozwój miażdżycy.

  463. halina pisze:

    Do pana Opty pisze pan- Nikt przy zdrowych zmysłach ( a niewielu jest takich) nie żąda nastychmiast0wego i cudu od ludzi , którzy przez tysiąclecia popełniali błędy aby natychmiast stali się tymi , którzy ich nie popełniają . Ten proces wychodzenie z wiekowych zapóźnień misi trwać. Wiele pokoleń minie nim ludzi na powrót osiągną stopień człowieczeństwa przewidziany przez naturę.Przecież możliwość tej diety stosowania ma miejsce dopiero od niedawna,od niedawna ludzkość ma tak precyzyjne wagi ogólnodostępne,do tego w Polsce przed okrągłym stołem nie było możliwości zakupu takich ilości jedzenia by zachować dietę optymalną.Przez wieki by przeżyć ludzie jedli to na co było ich stać a większość ludzi było stać na niewiele.Gdyby wszyscy stosowali dietę optymalną wielu poumierało by z głodu!Przecież by wyhodować takie ilości tłuszczu i jajek trzeba by było wyrzucać ogromne ilości mięsa i części jadalnych.Co z warzywami ,owocami na ogromnych powierzchniach ziemi też wyrzucać,zmarnować?Mój pradziadek prawie całe życie jadł tylko chleb,jabłka i chudy żurek,mięso było tylko na święta,cały kurczak był na 8 osób.Dożył 83 lata.Opowiadała mi babcia.W Irlandii ludzie przez setki lat jedli tylko chleb,ziemniaki i popijali mlekiem nie było ich stać na więcej.To jak swobodnie możemy zakupić produkty w historii ludzkości jest ledwie momentem,dzisiejsza cywilizacja pozwala na wybrzydzanie,kombinowanie.Ale jak powiedział Stasiu Lem 4 wojna będzie na pałki i kamienie i wtedy nikt nie będzie myślał o złotych proporcjach tylko będzie jadł co mu w ręce wpadnie.Rok 2130,po upadku wszystkiego…Nie jecie 3 dni w końcu upolowaliście królika i…odkrajacie tylko tłuste części zjadacie trochę mięska by było białko poprawiacie korzonkami wykopanymi z ziemi ,wprawdzie jesteście do bólu głodni aż was mdli…ale wyrzucacie resztę bo przecież proporcje ..Po paru miesiącach nie ma was już tutaj…1790r,Dublin masz liczną dziatwę pracujesz w kopalni nie wiesz za bardzo skąd biorą się dzieci,myślisz że kołtuny we włosach są zaraźliwe wiele niewiadomych w życiu wyjaśniasz aniołami lub diabłami,pewnej nocy masz objawienie pewien pan w dziwnych włosach mówi ci o białkach, węglowodanach , tłuszczach i jakiś proporcjach!? Za wiele z tego nie rozumiesz ,robisz zakupy trochę chleba,mleko,ale zaraz przecież wizja mam jeść dużo tłuszczu!Kupujesz jednak tylko kaczkę(za równowartość której ziemniaków i chleba miałbyś na tydzień) będzie w piecu zapiekana ,podajecie na stół,dzieciaki z ochotą zjedzą takie delicje!Ale zaraz dzieci trochę mięsa na prawdę nie dużo!Wypijajcie ten wytopiony tłuszcz!Zagryście okruszkiem chleba z zeszłego tygodnia tak było w wizji!Co zrobić z mięsem które zostało!?Przecież pan w wizji mówił że więcej nie można jeść bez tłuszczu…Następny dzień rodzina przez kaczkę nic nie jadła są resztki mięsa skąd wziąść pieniądze by było znowu dużo tłuszczu!?Pierdolę co mnie za diabeł podkusił dzieciaki głodne….daję resztki kaczki… przez parę dni nie pojemy,ale jednak trzeba wrócić to chleba ,mleka i ziemniaków,bo zdechniemy z głodu.Dieta Optymalna nie jest naturalną nie opowiadajcie głupot,jest ona wynikiem rozwoju cywilizacji i wraz z nią przeminie lub dużo wcześniej…

  464. Renia pisze:

    Piękny scenariusz na film science fiction pani Halino. 😆

    A to zdanie? „Przecież by wyhodować takie ilości tłuszczu i jajek trzeba by było wyrzucać ogromne ilości mięsa i części jadalnych”.

    Ile jedzą Optymalni? Pani się orientuje? Odpowiem na wszelki wypadek – połowę mniej niż inni, którzy są na diecie tradycyjnej. Mięsa też mniej, bo DO jest to jedzenie niskobiałkowe.
    A biedni zawsze jedli źle, a bogaci dobrze (więcej mięsa, jaj i masła), nawet za króla Sasa „za dobrze”. Taki lekarz, nauczyciel, ksiądz i oczywiście szlachcic – o ile nie przesadzali z jedzeniem i piciem – żyli najdłużej. A jeśli ktoś zachorował z chłopów to go jajkami i rosołem leczyli. Na co dzień większości tego brakowało, to fakt. Mamy teraz piękne czasy. Najlepsze jedzenie jest taniutkie… 😀
    A jakie ilości tłuszczu my jemy Pani się orientuje? Pewnie myśli Pani, że wiadrami pijemy smalec? Tłuszczu w ogóle w naszych posiłkach praktycznie nie widać. Np. w żółtku jest dwa razy więcej tłuszczu niż białka. A jest żółtko tłuste? Chude, nawet do tego pasuje majonez i wtedy jest w sam raz i optymalnie… 😀

  465. OPTY pisze:

    Prawdziwy galimatias intelektualny we wpisie Pani Haliny , która co z przykrością stwierdzam , prawie niczego z tego nie rozumie . A szkoda ! Nie wiem jak z takim przypadkiem postąpić ? – chyba będzie trzeba zaprzestać tłumaczenia jak ” pastuch krowie na rowie „- sorki jeśli urażę . Gdyby szanowna Pani czytała cokolwiek z Doktora to wiedziałby ,że ” program poprawy wyżywienia narodu ” już był gotowy i niewiele brakowało aby go wprowadzić , jednak końcówka dekady Gierka i potem Solidarność i stan wojenny temu skutecznie przeszkodziły . A teraz to dla ludzi najważniejsze jest to, co do garnka włożyć , więc jedzą tym bardziej byle co a skutki nie dają o sobie zapomnieć. Plaga chorób a służba zdrowia – sorry zasadniczo powinna nazywać się służbą chorym bo zdrowi jej nie potrzebują , jest sama w głębokiej zapaści zdrowotnej . I nic już temu nie pomoże, zawali się jak to całe źle zarządzane państwo pod ciężarem głupoty sterników. Szkoda , trochę ludzi w przyspieszonym tempie ubędzie to i wszystkiego dla reszty wystarczy albo na powrót zaczniemy mordercze harce. Polska obłędem stoi , rozum na urlopie nie wiadomo gdzie .

  466. Renia pisze:

    „Służba choroby a nie zdrowia” gdyż służy ona podtrzymywaniu chorób a nie ich pozbywaniu się. Kto wpadnie w jej szpony to na ogół tylko powiększa swoją listę stosowanych leków i zwięsza swoje wydatki na nie – przez co tym bardziej brakuje mu na dobre jedzenie i kółeczko się zamyka… 😕

  467. Maciej Niewiadomski pisze:

    Pani Halino obserwuję od lat fora od tematów polityki,religii po diety,przecież ta strona jest stroną wielbicieli tego sposobu odżywiania.Są tutaj ludzie którzy jak Światkowie Jehowy nie lubią fermentu intelektulnego.Szkoda pani czasu i prądu.Ci ludzie dobrze się czują w swoim towarzystwie,mają swoją prawdę i nie chcą poznawać innych.Wystarczy poczytać ze zrozumieniem co dzieje się gdy ktoś ma wątpliwości lub odmienne skutki od nich.Ci co mają ujemne skutki nie istnieją(najprawdobniej ich wpisy są wytworem jakiegoś wirusa;)) ,lub tak na prawdę nie byli na tej diecie.Przecież to są wyśmienite „doktory”które anatomię,wszelkie zależności między organami,metabolizm,historię medycyny,genetykę,farmację i diety mają w małym paluszku po przeczytaniu paru książek Kwaśniewskiego.Są to lekarze którzy za błędy nie ponoszą odpowiedzialności.Oni namawiają,ale całe ryzyko ponosi namówiony.Szkoda życia…

  468. Panie Macieju, sprawdził Pan? Pani Halina może szuka, a Pan „wie”… choć twierdzi że ferment intelektualny lubi. Dzielę się doświadczeniem, a Pan czym?

  469. Renia pisze:

    Panie Niewiadomski. Nie wiadomo o co Panu chodzi? Uważa Pan, że DO nie pomaga? Ma Pan jakieś argumenty?
    Dieta Optymalna jest jedynym sposobem odżywiania ustalonym na podstawach naukowych – czyli biochemii. Nie jest wiarą tylko wiedzą (teoria potwierdzona praktyką). Medycyna konwencjonalna jest oparta na wierze w cudowna moc leków. Chociaż wyzdrowienia raczej nikomu nie obiecują, a o skutkach ubocznych ostrzegają. Każdy ma prawo (ale nie musi) na sobie sprawdzić działanie Diety Optymalnej i się przekonać. Ja spróbowałam i wyzdrowiałam…

    Przy okazji zapraszam na spotkanie Optymalnych zaplanowane na 3 lutego (niedziela) na godz. 14:00 w coffee time w Gdyni. (Kawiarnia vis-a-vis dworca głównego – Gdynia ul. Starowiejska 56). Wszystkich Optymalnych, i zainteresowanych tym modelem żywienia, z Pomorza – i nie tylko – serdecznie zapraszam.
    Będzie optymalny poczęstunek… 😀

  470. OPTY pisze:

    ” obserwuję od lat fora od tematów polityki,religii po diety „- Pan Maciej N.
    ——————-
    Podobnie jak ja , a do tego b. dużo czytam , nie tylko Kwaśniewskiego, jest wbrew pozorom b.wiele ciekawych pozycji , które doskonale wpasowują się w to, o czym jest napisane w książkach Doktora, niekoniecznie całkowicie. Gdyby szanowny Pan ” coś ” przeczytał z Doktora wtedy jak podejrzewam dyskusja mogłaby być bardziej merytoryczna a nie ślizganie się po po temacie lub na podstawie negatywnych opinii środowisk wybitnie zainteresowanych by wiedza ta się nie rozprzestrzeniała.Wszelkie usiłowania sprowadzenie ludzi stosujących żywienie optymalne do rodzaju jakieś sekty religijnej jest tak prostacki jak sekty , którymi rzeczywiście są wszelkie wyznania religijne razem wzięte do kupy ,że tak powiem, nie tylko wspomniani Ś J .FERMENTEM INTELEKTUALNYM NA DZISIAJ JEST WŁAŚNIE TO , ŻE LUDZIE ZDROWIEJĄ STOSUJĄC ZASADY ŻYWIENIA OPTYMALNEGO . To będzie zaczynem do fermentacji intelektualnej kiedy wszystkie dotychczasowe działanie na polu medycyny wezmą w łeb. Kiedyś taki czas nadejdzie po mimo ,że wielu umrze w tym czasie . Jak na razie żadna metoda nie daje nieśmiertelności. Proszę nie zapominać ,że wszelkie eksperymenty medyczne kryje już dawno ziemia i jest ich zastraszająco więcej niż osób , które błędnie stosowały omawiana tu metodę. I jak trzeba być perfidnym by wyciągać te ” kwiatki ” z za pazuchy . Ale wcale się nie dziwię bo jak fizyce – ” każdemu działaniu towarzyszy przeciwdziałanie „. Każdy z nas ponosi konsekwencje podjętych przez siebie działań , każdy, nawet ci jak Pan wspomina , którzy dali się namówić i niewiele zrozumieli . Nikt nikogo do niczego nie zmuszał jedynie proponował . decyzja zawsze należy do każdego z nas . A czy szanowny Pan też doskonale obeznany jest w tematyce , której nieznajomość nam zarzuca ? – WĄTPIĘ . ALE DZIWIE SIĘ ,ŻE TAK ŁATWO DAJMY WIARĘ SPECYFIKOM CHEMICZNYM NIE WIEDZ,AC O NICH PRAKTYCZNIE NIC . I WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU TAK ?
    Nadal jest to jak powiedział Wolter – ” Lekarze zapisują lekarstwa, o których niewiele wiedzą ,na choroby, o których wiedzą jeszcze mniej , ludziom , o których nie wiedzą nic. „

  471. Maciej Niewiadomski pisze:

    Pani Tereso podzielę się swoim doświadczeniem,napiszę krótko.Jestem chirurgiem naczyniowym z ponad 22 letnią praktyką.Wykonuję około 200 operacji rocznie ,znam około 18 przypadków moich pacientów którzy byli na diecie optymalnej pana Kwaśniewskiego ,w tym aż 8 przed 55 rokiem życia.Wszyscy mieli zaawansowaną miażdżycę.Trzeba było stosować stenty lub bajpasy.Mam do wszystkich samozwańczych „doktorów”prośbę,zamiast bawić się po wierzchu ,po powierzchni wejdzcie do środka-rozetnijcie człowieka wymieńcie zapchane rury na lepsze,zaszyjcie i przestańcie uprawiać demagogię!Większość z tych pacientów miało pretensje do siebie.A ja chcę znać odpowiedź.Kto jest odpowiedzialny za chorobę tych ludzi?Autor?Propagator?Jak udowodnić im winę,przecież nic na piśmie nie podpisywali?Nie wytrzymałem i napisałem (na komputerze w pracy) bo jak was czasami czytam to krew mnie zalewa!!!

  472. halina pisze:

    O trupy z szafy ożyły, a było tak drętwo!Dobrze by było gdyby ktoś po medycynie tutaj pisał.Bo studia medyczne to kawał wiedzy do opanowania.Chociaż lekarze czasem się mylą to jednak mi i mojej rodzinie wielokrotnie pomogli.

  473. OPTY pisze:

    ” Mam do wszystkich samozwańczych „doktorów”prośbę,zamiast bawić się po wierzchu ,po powierzchni wejdzcie do środka-rozetnijcie człowieka wymieńcie zapchane rury na lepsze,zaszyjcie i przestańcie uprawiać demagogię!” – Maciej N.-chirurg naczyniowy
    ———————-
    Ok! – Panie chirurg . Doceniam pracę takich jak Pan – to nie kpiny ale tak właśnie myślę . Tylko jak się Panu wydaje lub jak Pan wie ? Jak dochodzi do tego ,że masz Pan takich pacjentów ? Nie wierzę ,ze byli to tylko odżywiający się optymalnie – zaznaczam optymalnie . Drobna uwaga, gdyby optymalnie to by ich w Pana „objęciach ” nie było . Ja jestem na Ż O już 15 lat i czuje się „jak młody Bóg” chociaż jestem w przedziale wiekowym o jakim Pan wspomina . 8-10 jaj (żółtek dziennie) , kumasz Pan jaki to cholesterol ? 200-240 jaj miesięcznie razy 12 m-cy daje 2400-2880 jaj (żółtek) razy 15 lat – aż boję się mnożyć . Do tego 150g tłuszczy nasyconych dziennie , niewiele białka, niewiele węglowodanów -sam sobie to wyliczyłem oczywiście na podstawie J.K.
    I co ? , jak Pan uważasz ? – powinienem jeszcze żyć ? – nie mówiąc już o tym, by „wpaść w ręce ” takiego jak Pan( bez obrazy), a potem stękać na żywienie , które z rozmysłem bez przymusu przyjąłem jako swoje własne ? Robiłem też takie eksperymenty , zjadłem kiedyś 2 kostki masła w ciągu dnia co daje przy 82,5% zawartości tłuszczu 330g tegoż. Masło jeść mogę krojąc prosto z kostki – tak, lubię to wysokoenergetyczne ” świństwo „. Następnie innego dnia 22 żółtka jaj kurzych do tego wędzonego podgardla 250g. Ale , jest jedno ale , otóż nie jadłem żadnego pieczywa , słodyczy , czyli węglowodanów jedynie herbata bez cukru lub kawa też bez niego(ze śmietaną). Uwielbiam wędzone , słoninę , podgardle , boczek ale metodą tradycyjną – najlepiej jak sam je uwędzę . Znam się na tym . Wysoko tłuszczowa (pow. 30%) śmietana tzw. kremówka jest mi najlepszym napojem o czystej wodzie nie wspomnę .
    Jak jako lekarz – doktor jak kto woli, nazwiesz Pan takie zjawisko ? – nie owijam w bawełnę jak to się mówi , piszę tak jak jest. Od tylu lat nie odwiedziłem żadnego z państwa lekarzy – a cha zapomniałbym, mam znajomego lekarza , który, jak mu opowiedziałem o sobie powiedział ,że pozbawiam go pracy – roześmiał się bo doskonale wie ,że takich jest niewielu. Niedawno bo w ubiegłym roku ciężko zachorował na serce i sam był na półrocznym zwolnieniu lekarskim jak to się u nas mówi – o zgrozo. I niech lepiej Pana szanownego krew nie zalewa bo to przecież do zawału bardzo blisko hehehe
    Pozdrawiam serdecznie

  474. Renia pisze:

    „Od dawna wiadomo, że zastąpienie tłuszczu w diecie węglowodanami powoduje pogorszenie profilu lipidowego poprzez: duży wzrost poziomu trójglicerydów, cholesterolu ogółem i frakcji LDL cholesterolu przy znacznym spadku HDL cholesterolu. Mimo to, lansowana jest wysokowęglowodanowa, niskotłuszczowa dieta light, która jest główną przyczyną otyłości i cukrzycy typu 2.”

    http://nowadebata.pl/2011/04/23/nie-bojmy-sie-cholesterolu/

  475. Renia pisze:

    Masz cholesterol? To będziesz zdrowy!

    Zanim dasz zarobić firmie farmaceutycznej, odrzucisz pachnące masło i zaczniesz chleb smarować margaryną, przeczytaj książkę niemieckiego profesora Waltera Hartenbacha.

    Cholesterol nie ma żadnego wpływu na rozwój miażdżycy czy zawał serca. Wysoki poziom cholesterolu wiąże się dłuższym życiem i mniejszym ryzykiem raka. A zbijanie cholesterolu może prowadzić do zgonu i nowotworów – twierdzi Walter Hartenbach. I dodaje: Obniżanie poziomu cholesterolu we krwi oznacza krociowe zyski dla firm farmaceutycznych, lekarzy i producentów margaryny.

    O kontrowersyjnej książce „Mity o cholesterolu”, wydanej przez Oficynę Wydawniczą „Interspar” w 2007 roku, w Polsce coraz głośniej. Kim jest jej autor? Prof. dr hab. Walter Hartenbach jest specjalistą w dziedzinie chirurgii. Pracował w szpitalu uniwersyteckim w Monachium, był ordynatorem oddziałów chirurgicznych w szpitalach w Wiesbaden. Przez kilkadziesiąt lat badał związki nieprawidłowego odżywiania z nowotworami i chorobami naczyń.

    – I nie udało mu się stwierdzić zależności między stężeniem cholesterolu we krwi a rozwoje miażdżycy – mówi dr hab. Adam Gąsiorowski, prodziekan Wydziału Fizjoterapii Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej w Lublinie, lekkoatleta, autor podręcznika „Anatomii funkcjonalnej narządu ruchu człowieka” dla studentów medycyny.

    Czy istnieje mafia cholesterolowa?

    Prof. Walter Hartenbach twierdzi, że tak.
    Dlaczego?
    Dla wielu lekarzy istotne znaczenie ma fakt, że leki obniżające stężenie

    cholesterolu pozwalają leczonego nimi chorego uczynić „regularnym pacjentem, na długie lata” – twierdzi Hartenbach. Tymczasem prawda jest taka, że poziomu cholesterolu we krwi nie da się na dłuższą metę obniżyć!

    – Ani przy pomocy odpowiedniej diety, ani leków, gdyż zawsze wraca on do swojej wartości wyjściowej – twierdzi Hartenbach.
    Według niemieckiego naukowca światowy przemysł farmaceutyczny naciska na naukowców i lekarzy, a ci zaniżają prawidłową normę zawartości cholesterolu we krwi do 200 mg/dl.

    – Na całym świecie przyjmuje się, że średnia wartość stężenia cholesterolu dla osoby dorosłej wynosi 250 mg/dl – mówi dr Adam Gąsiorowski.
    Stężenie cholesterolu jest zależne od obciążenia organizmu. U niektórych osób może wynosić od 300 mg/dl do 350 mg/dl i jest korzystną oznaką wzmożonej witalności organizmu. A nie znakiem choroby.

    Cholesterol nie jest śmiertelną trucizną, jak wmawiają nam media – uważa profesor Hartenbach. Jest lipidem niezbędnym do życia. Znajduje się we wszystkich komórkach, wpływa na wiele funkcji życiowych.
    Co ma cholesterol do raka?

    Według Waltera Hartenbacha cholesterol jest podstawowym składnikiem wszystkich komórek ludzkiego ciała.
    Lekarze z kliniki uniwersyteckiej w Monachium ustalili, że wszyscy chorzy z nowotworami mieli bardzo niski poziom cholesterolu we krwi!
    – Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi zakłóca całą przemianę materii – dodaje Hartenbach.

    Szkodliwe leki na obniżenie cholesterolu

    Zdaniem niemieckiego naukowca podawanie chemicznych leków obniżających poziom cholesterolu jest całkowicie bezcelowe, często szkodliwe. W pewnych wypadkach może stanowić zagrożenie życia. Tak było w przypadku leku Lipobay, obniżającego poziom cholesterolu we krwi. Wycofano go z obrotu po doniesieniach, że po jego przyjmowaniu zmarło w Stanach Zjednoczonych kilkadziesiąt osób.

    Antycholesterolowe szaleństwo

    Poziom cholesterolu nie zależy od tego, co i jak jemy. Zależy od wątroby, która produkuje go tyle, ile w danej chwili organizm potrzebuje. Mało tego. W trakcie obciążenia organizmu poziom cholesterolu we krwi może wzrosnąć do wartości 400 mg/dl.

    „Ustalenie wartości cholesterolu na poziomie 200 mg/dl, co skutecznie forsuje przemysł farmaceutyczny, oznaczałoby, że wszyscy dorośli na tej ziemi są chorzy”; – czytamy w książce „Mity o cholesterolu”.
    Według Waltera Hartenbacha antycholesterolowe szaleństwo jest największą mistyfikacją stulecia. Sprytnie przygotowaną i prowadzoną przez przemysł farmaceutyczny, niektórych lekarzy i producentów margaryny.

    Jeżeli przy pomocy zaniżonych norm na poziom cholesterolu wmówi się 80 % dorosłych ludzi, że powinni brać leki na obniżenie cholesterolu – zyski „mafii cholesterolowej”; idą w miliardy. A tymczasem górna wartość graniczna poziomu cholesterolu dla osoby w wieku 40-59 lat wynosi 350 mg/dl (dziennik wschodni)

    http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090310/ZDROWIE/787015605

    http://merlin.pl/Mity-o-cholesterolu_Walter-Hartenbach/browse/product/1,829667.html?skad=saqvvfenpn&gclid=CMSB4_K7orQCFcNV3godniUAzg

  476. Nemer pisze:

    Szanowny Panie Doktorze.
    Z tego co Pan był nam łaskaw napisać wynika, że w czasie swojej zawodowej kariery wykonał Pan ok. 4000 operacji jako chirurg naczyniowy. To ogromna liczba, trzeba przyznać. Ma Pan z pewnością spore doświadczenie. Wśród tych 4000 pacjentów mniej niż 0,5% stanowili Ci, którzy stosowali dietę niskowęglowodanową, powiedzmy tzw. Dietę Optymalną Kwaśniewskiego. Czy to dużo czy to mało? – przy założeniu, że na dietę wysokotłuszczową przechodzą przecież nie ludzie zdrowi, którzy w ten sposób wpędzają się w chorobę, tylko ludzie z poważnymi dolegliwościami, w tym większość takich, którzy mieli już istotne problemy z naczyniami i chcą się ratować bo inne sposoby odżywiania zalecane przez lekarzy są nieskuteczne i nie hamują rozwoju choroby?
    Proszę nam powiedzieć szczerze – Czy człowiek zdrowy mógłby się wpędzić w chorobę naczyń stosując dietę Kwaśniewskiego? Czy Pańskim zdaniem wysoki cholesterol jest przyczyną chorób naczyń, czy może być np. skutkiem ich choroby, uszkodzeń, które organizm usiłuje sam „naprawić” m.in. „produkując substancję naprawczą” i stąd wysoki poziom cholesterolu? Co jest przyczyną a co skutkiem? – wie Pan to na pewno?
    Przecież statystyka, którą Pan podaje wskazuje raczej na to, że stosujący ŻO trafiają w Pana ręce chirurga stosunkowo rzadko. Przemawia to raczej „za” a nie przeciw diecie Kwaśniewskiego. No bo ilu miał Pan pacjentów stosujących dietę śródziemnomorską? – a ilu dietę strefową (Zone)? – a ilu wegetarian? – a ilu wegan? – ilu dietę paleo? – ilu dietę Cambridge? (itd. itd.) – a ilu dietę zgodną ze starą a potem nową „piramidę żywieniową”? – wie Pan? Jeśli tak, proszę o podanie statystyk, to wtedy może przemyślę kwestię rezygnacji z „LCHF”. Na razie, to poza sugerowaniem, że DO może szkodzić, to poza próbą ośmieszenia jej zwolenników nie użył Pan żadnego rzeczowego argumentu.
    Skoro jest Pan medykiem, to może jeszcze Pan pamięta ze studiów pojęcie „wyparcia”. Obawiam się, ze wielu z was lekarzy nie potrafi, jest za słaba by powiedzieć sobie prawdę, że często ich zalecenia w konsekwencji przynosiły szkodę pacjentom. Do tego trzeba otwartego umysłu, odwagi i mocnego charakteru. Ilu spotkał Pan lekarzy, swoich kolegów którzy mają wyrzuty sumienia z powodu zalecania pacjentom wybitnie szkodliwej starej „piramidy żywieniowej”? Niektórzy robią to do dziś! – nie chcąc się pogodzić z myślą, że szkodzili pacjentom i wpędzali ich w choroby, bo przecież nie z powodu matołectwa chyba?.

  477. Pani Halino, a’propos – jak Pani pisze – kawału wiedzy. Polecam Pani książkę dr Jana Kwaśniewskiego „Jak nie chorować?” – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=6 . Bibiografia przypublikacyjna do niej zawiera ponad sześćset pozycji, co umożliwia weryfikację zawartych w książce treści.

    Z szaf zaś co i rusz coś wypada od wielu lat, np:

    – Strasznie i (nie)śmiesznie (2) – http://www.stachurska.eu/?p=5463

    – Komu moda w głowie – http://www.stachurska.eu/?p=9633

  478. OPTY pisze:

    Kolejna informacja o niewiedzy medyków w poważnej chorobie.
    —————
    http://zdrowie.onet.pl/fotogalerie/dieta-w-alzheimera,5329118,0,foto-male.html

  479. Do kompletu – http://wiadomosci.onet.pl/wiadomosci/belgia-zlozono-projekt-ws-rozszerzenia-prawa-eutan,1,5357296,wiadomosc.html , chorym dzieciom i – w przyszłości – chorującym na Alzheimera. Nie profilaktyka, nie leczenie, a eutanazja. Którzy chorzy potem?

  480. OPTY pisze:

    Potem znając ludzką ” pomysłowość „, przeciwników politycznych , religijnych , finansowych itd.

  481. Maciej Niewiadomski pisze:

    Gdy dokonywałem tutaj swojego ostatniego wpisu byłem pewien ,że nastąpi krytyka poczynań środowiska medycznego.Nie pomyliłem się.Medycyna tak jak i człowiek jet tematem złożonym i błędy obok sukcesów są rzeczą nieodzowną.Miałem 18 przypadków ludzi którzy przyznali mi się,że byli na diecie optymalnej .Ilu się nie przyznało z takich czy innych powodów?Nie wiem.Faktem jest ,że większość moich pacjentów jest na tradycyjnej polskiej diecie.Nowoczesne „zdrowotne”diety są zjawiskiem młodym.Wśród tych 18 osób były 3 osoby przed 40 rokiem życia,które mogę to swierdzić z dużym prawdopodobieństwem problemów kardiologicznych nabawiły się w bardzo krótkim czasie dzięki diecie optymalnej.Pani Teresa pisze iż uczyła się nie popełniać błędów przez 2,5 roku.Nie wiem czy tych 18 osób popełniało błędy czy nie,ale przykład pani Teresy pokazuje,że jest taka ewentualność.Chcę pokazać wam ,że ryzyko skutków ubocznych przy tym odżywianiu istnieje.Pan Kwaśniewski i pan Przemysław Pala piszą,że miażdżyca naczyń jako proces biochemiczny jest odwracalna.Mówią ,że trwa to w zależności od stadium choroby od kilku do kilkunastu miesięcy i nie ma innej możliwości jak cofanie się tych niekorzystnych zmian.Tak więc 18(tylko moich,w skali kraju więcej)pacjentów jest tego najprawdopodobniej zaprzeczeniem.Pan Kwaśniewski przytacza listy i przykłady wyleczonych z miażdżycy,nadciśnienia nie przytaczając wyników jakichkolwiek badań.Wnioski są wysnuwane na podstawie polepszonego samopoczucia!Podajcie mi choć jeden przykład gdzie pacjent został wyleczony z miażdżycy,gdzie są wyniki to udowadniające przed dietą optymalną i po jej zastosowaniu.Ja takich wyników nie znam.Jeszcze nikt nie udowodnił poprzez badania(nie chodzi mi o podstawowe jak morfologia krwi ,lipidogram czy dno oka,ale o koronarografię lub ultrasonograficzne Dopplera)procesu cofania się arteriosklerozy przez leki, dietę lub co raz bardziej popularną chelatację.Krytykujecie przemysł farmaceutyczny,który do wniosków dochodzi na podstawie lat badań laboratoryjnych i dzięki opinią i oceną podawanym przez lekarzy.Z tych wniosków powstają opisy ewentualnych skutków ubocznych mogących wystąpić podczas podawania leku.W książkach pana Kwaśniewskiego które są radykalną(wywrotową)zmianą sposobu odżywiania opisu skutków ubocznych nie ma,a jestem pewien,że o tym iż występują dzięki latom praktyki pan Kwaśniewski świetnie wie.Przemysł farmaceutyczny uswiadamia pacientów o ryzyku pan Kwaśniewski po prostu stwierdza nie wpisujac takich informacji,że takiego ryzyka nie ma,bo są opisane tylko przypadki ludzi wyleczonych.Pani Teresa 2,5 roku dochodziła do wniosków co do swoich błędów w trakcie diety optymalnej.Ilu pacjentów mogło też je popełnić i spowodować skutki uboczne jak utrata zdrowia lub niestety życia?Napisanie książki o tak radykalnej diecie i nakłanianie ludzi bez indywidualnych konsultacji z lekarzem i dietetykiem optymalnym jest skrajną nieodpowiedzialnością ,nastawiona na szybki i duży zysk ze sprzedaży książek.Zanim pacjent zacznie brać skomplikowany lek musi pojść na konultację do lekarza który ponosi odpowedzialność.Temu służy dokumentacja medyczna by wyciągnać wnioski i by było mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia błędów,dalej obserwuje się indywidualną reakcję pacjenta na substancje czynne.Można także skonsultować się z innym lekarzem.Mamy dostęp do szeregu badań naukowych.Jeśli lekarz pierwszego kontaktu nie jest w stanie poradzić sobie z chorobą pacjenta kieruje do specjalisty.Pan Kwaśniewski stawia diagnozy,konsultuje nie indywidualnie,ale często zbiorowo.Leczy hurtowo na podstawie książek nie ponosząc tego konsekwencji.Komunikował się z częścią pacjentów za pomocą listów.Wiem były organizowanie spotkania i zjazdy optymalnych .Są ośrodki z lekarzami i dietetykami.Jednak wielu stosujących tą dietę nie miało styczności z panem Kwaśniewskim,lekarzami i dietetykami optymalnymi.Tak więc leczyło się na podstawie książek według własnej interpretacji.Pan Kwasniewski leczy wiele skrajnych przypadków tak więc ma wiele specjalizacji.W jednym ciele mamy tak więc wyśmienitego kardiologa,neurologa,pumologa,specjalistę chorób wewnętrznych, diabetologa,okulistę no i dietetyka…Ja popełniam błędy w tak wąskich specjalizacjach jak kardiologia i kardiochirurgia.Aktem odwagi jest leczenie ludzi z tak wielu różnych i skrajnych schorzeń bez obawy popełnienia błędu.Tak więc nie jedynym motorem pana Kwaśniewskiego była chęć pomocy,ale również chęc sprytnego zarobienia.Pozdrawiam i czekam na falę krytyki mojego środowiska medycznego.P.S.Dodam tylko ,że początkowe badania laboratoryjne z lekami przeprowadza się na prostszych formach białka.Pan Kwaśniewski od razu z ludzi i siebie zrobił króliki,świnki morskie,myszki i szczury laboratoryjne.

  482. Maciej Niewiadomski pisze:

    Przepraszam błąd pulmonolog

  483. Renia pisze:

    Nie doczytałam nawet tych Pana bzdur do końca. Znam tą śpiewkę z komentarzy Verbala. Wymyśl Pan lepiej coś nowego a nie skutki uboczne naturalnego jedzenia… 😯 . Pan wierzy w to co pisze? i np. z cukrzycą oddałby się Pan w ręce konwencjonalnych medyków? i liczyłby Pan na cud czy na wegetację?

  484. halina pisze:

    O fajnie!;)Pani króliczyco Tereso,panie szczurku Opty,pani myszko Reniu,z pipety czy w zastrzyku wolicie?;)Ja się boję i zwierzaka którym będę jeszcze nie wybrałam…hhmmm…z drugiej strony jest pewna nieścisłość,przecież chyba mięsko tylko szczurki jedzą.Tak więc są to laboratoryjne wilczki,liski…hmmm…gepardy i lwy.Hihi.

  485. Renia pisze:

    http://www.youtube.com/watch?v=E7xxaNZD8Ns

    http://www.youtube.com/watch?v=_UfEoqASme0

    Panie Niewiadomski na pewno panu wiadomo, że badania nad Dietą Optymalna były robione i są kontynuowane w Akademii Medycznej w Poznaniu i w Warszawie (w internecie są dostępne jeśli w ogóle to Pana interesuje). Doświadczenia na szczurach też były przeprowadzane. Wyniki były bardzo dobre ale Pan to bardzo dobrze wie i specjalnie w kółko miesza pod różnymi nickami, aby ludzie nie „ryzykowali” z tym „zabójczym” sposobem jedzenia, tylko pokornie wsuwali leki z apteki.

  486. halina pisze:

    no tu jest bieda pani,

  487. halina pisze:

    Sukces ma wielu ojców porażka ani jednego.My w życiu to jesteśmy małe trybiki którym czasem wydaje się ,że w machinie jesteśmy wielkim kołem.Wtedy pyszni bawimy się w Bogów!Jednak do czasu gdy cywilizacja przez chciwość upadnie,potem znowu w ofierze kogoś będziemy składać by Boga- przyrodę udobruchać. http://www.youtube.com/watch?v=YWw6BrFtmmA

  488. halina pisze:

    A kiedy jedność nastanie?

  489. Renia pisze:

    Jak ludzie zaczną się odżywiać znowu naturalnie (optymalnie). Tylko zdrowe żywienie daje zdrowe myślenie. bez tego ani rusz. Jedzenie jest coraz bardziej przetworzone, chemicznie i genetycznie zanieczyszczone, a degeneracja fizyczna i psychiczna ludzi postępuje.

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=104

  490. Maciej Niewiadomski pisze:

    Pani Reniu, poproszę linki do badań na szczurach i tych w Warszawie i Poznaniu. Konkrety, a nie ogólniki i filmiki z gadającymi głowami z przeszłości. A pani ignorancja i pycha może kogoś kosztować zdrowie i życie. Proszę wcześniej potwierdzić termin spotkania w Gdyni, jeśli będę miał czas, stawię się z wynikami badań,chociaż mam około 300km!
    Maciej Niewiadomski

  491. MariuszM pisze:

    Jak Pan Maciej nie wie skąd som zatory, niech się dowie
    http://www.nutridesk.com.au/picture/upload/glucose-excess-palmitic-acid-tripalmitin-triglyceride-formation.jpg
    Jak nie rozumie? Niech podrze/zniszczy „papiery”, ponieważ nadają się jedynie jako podpałka, podpałka do pieca.
    Serwus-Wnerwus 😀

  492. Renia pisze:

    Zapraszam do Gdyni… 😀

  493. Renia pisze:

    Leczenie dietetyczne miażdżycy

    Obecnie stosowane leczenie dietetyczne miażdżycy najczęściej oparte jest na ograniczeniu ogólnej ilości kalorii do 1200-1800 na dobę, znaczne ograniczenie tłuszczów pochodzenia zwierzęcego i tłuszczów ogólnych do najczęściej poniżej 20% w przeliczeniu na wartość kaloryczną, zwiększeniu spożycia białka zwierzęcego, tylko teoretyczne ograniczenie cukrów prostych i zastąpienie ich przez skrobię. Ograniczenie cukrów prostych jest tylko w teorii. W praktyce zalecane jest spożycie miodu, owoców, soków owocowych, w których to produktach występuje szczególnie dużo cukrów prostych, a zwłaszcza fruktozy.

    Fruktoza spośród innych węglowodanów ma szczególnie miażdżycorodne działanie
    i znacznie szybciej jest przetwarzana na tłuszcz.

    Leczenie miażdżycy, choroby wieńcowej, otyłości, czy cukrzycy oparte na powyższych zasadach jest nieskuteczne, niefizjologiczne, najczęściej szkodliwe, gdyż nie może być inaczej. Ograniczenie kaloryczne jest zupełnie niedopuszczalne. Powoduje zawsze ogromne szkody dla organizmu i znacznie przyspiesza starzenie człowieka. Każda dieta, w której zalecane jest ograniczenie ilościowe pożywienia jest szkodliwa, sprzeczna z podstawowymi prawami przyrody. Wśród zwierząt nie spotyka się postów, ani ograniczeń pożywienia, zawsze jedzą do syta. Podobnie powinno być z człowiekiem i tak było z człowiekiem. Przyroda wyposażyła wszystkie organizmy żywe w mechanizmy skutecznie zapobiegające nadmiernemu spożyciu pożywienia.

    Jeśli człowiek zjada tyle pożywienia na ile ma ochotę, a jego stan zdrowia i sprawność są niekorzystne, to przyczyny tego stanu rzeczy należy upatrywać nie w nadmiernym spożyciu kalorii, a zawsze w niekorzystnym składzie diety, a ściślej – w niekorzystnych proporcjach między głównymi składnikami odżywczymi w diecie. Zalecane ograniczenie zużycia soli wynika z licznych obserwacji sugerujących szkodliwy wpływ soli kuchennej na organizm, szczególnie w niewydolności krążenia, czy w nadciśnieniu.

    Najlepsza dla człowieka dieta nie wymaga żadnych dodatków z wyjątkiem wody. Sól jest prawie zbędna. Ludzie na diecie optymalnej zużywają dużo mniej soli kuchennej, niektórych produktów w ogóle nie solą, bo nie potrzebują ich solić. Natomiast im bardziej skład diety człowieka odbiega na niekorzyść od optymalnego wzorca żywienia, tym większe jest zapotrzebowanie na sól kuchenną i tym więcej ludzie dosypują soli do potraw. U chorych w ten sposób leczonych przy ograniczeniu tłuszczu występuje znaczne upośledzenie funkcji organizmu, szczególnie narządów uprzywilejowanych, czyli serca, a zwłaszcza mózgu. U chorych leczonych w ten sposób powstaje przewaga układu sympatycznego, nerwica neurasteniczna, zaburzenia rytmu serca i nagłe zgony z tego powodu, zachorowania na choroby typowe dla tego składu diety – nowotwory, białaczki, stwardnienie rozsiane, gościec przewlekły postępujący, choroba Bürgera i szereg innych chorób.

    Zmuszanie chorych i niedożywionych, z powodu miażdżycy narządów, do spalania glukozy w cyklu heksozowym, czy WKT w narządach uprzywilejowanych, wymagających zużycia dużych ilości tlenu, witamin, minerałów i białka – znacznie upośledza sprawność ustroju i skraca życie człowieka.

    · Dieta niskotłuszczowa nie powoduje poprawy w leczeniu hiperlipidemii.
    · Dieta niskotłuszczowa u szczurów powoduje znaczny wzrost poziomu cholesterolu.
    · Dieta z dużą zawartością tłuszczów nienasyconych, stosowana u ludzi przez 8 lat, powodowała u chorych znaczny wzrost zachorowalności na raka. Rakotwórczy wpływ nienasyconych kwasów tłuszczowych został potwierdzony w badaniach na zwierzętach.
    · Na diecie niskotłuszczowej wzrasta poziom trójglicerydów ,

    czyli można mieć miażdżycę prawie nie jedząc tłuszczu. Wystarczy jeść za mało białka niskiej jakości, dużo węglowodanów, żeby organizm musiał przetwarzać dużą część węglowodanów na trójglicerydy i cholesterol, żeby powstawała miażdżyca. Taka jest przyczyna miażdżycy u słoni afrykańskich, które w porze suchej mają za mało paszy i za mało białka.

    · Dieta niskotłuszczowa niskokaloryczna u chorych z hiperlipidemią powodowała:
    o U części z nich spadek poziomu cholesterolu,
    o U części wzrost poziomu cholesterolu,
    o U większości niechęć do ograniczeń kalorycznych.

    · Zaobserwowano znacznie szybsze wymieranie chorych na chorobę wieńcową żywionych dietą z ograniczaniem tłuszczów zwierzęcych, zastąpionych taką samą ilością oliwy, a zwłaszcza zastąpionych nienasyconym olejem kukurydzianym.

    Czyli umiera się dużo szybciej z niższym poziomem cholesterolu lub z takim samym, właśnie na tłuszczach nienasyconych.

    · Dieta niskotłuszczowa (poniżej 20% kcal z tłuszczów – a takie są obecnie zalecane), stosowana u chorych na miażdżycę, rzadko dawała pomyślne rezultaty, często powodowała podwyższenie poziomu trójglicerydów i lipidów, u większości powodowała depresje i ogólne osłabienie.

    (cdn.)

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=467

  494. Renia pisze:

    Dieta bogatotłuszczowa a miażdżyca

    Rozwój miażdżycy, otyłości, cukrzycy, nadciśnienia u człowieka na diecie bogatotłuszczowej jest technicznie niemożliwy. Bez cukru w diecie nie może być ani cukrzycy, ani otyłości, czy miażdżycy.
    Bez przemiany glukozy w cyklu pentozowym nie może powstać cholesterol, nie może rozwijać się miażdżyca. Powyższe twierdzenia potwierdzają liczne dane z piśmiennictwa. Stwierdzono, że:

    · Dieta bogatotłuszczowa –
    o Nie może powodować otyłości, chorób serca i naczyń.
    o Nie powoduje miażdżycy i nie powoduje wzrostu lipidów we krwi.
    o Uniemożliwia rozwój cukrzycy
    o Uniemożliwia rozwój miażdżycy
    o Dieta Sippy’ego, bogatotłuszczowa, stosowana przez wiele lat u chorych na chorobę wrzodową (tj. 05 l śmietany 30% dziennie), powoduje rzadsze występowanie miażdżycy i choroby wieńcowej, niski poziom cholesterolu, a nawet cofanie się zmian miażdżycowych.
    o Powoduje niski poziom cholesterolu (średnio 120 mg%), niskie ciśnienie tętnicze krwi, niewystępowanie miażdżycy, bardzo wysoką sprawność fizyczną, tylko nieznacznie zmniejszającą się z wiekiem.
    o Wpłynęła korzystnie na chorych z ostrym wirusowym zapaleniem wątroby.
    o Bardzo korzystnie wpłynęła na chorych ze zwężeniem przełyku.
    · W hiperlipidemii zależnej od spożycia tłuszczu występuje bardzo niski poziom cholesterolu.
    · Większość chorych z hiperlipemią i hiperglicerydemią, czyli za dużo tłuszczu we krwi i za dużo trójglicerydów, dobrze znosi dietę obfitującą w tłuszcze nasycone, a ubogą w węglowodany.
    · U chorych z hiperlipidemią powęglowodanową znaczne ograniczenie węglowodanów i zastąpienie ich przez tłuszcze, powoduje złagodzenie lipemii i normalizację profilu lipidowego.
    · Poziom tłuszczów w surowicy obniża dieta bogatotłuszczowa przy ograniczeniu węglowodanów do 125-150 g podawanych w postaci skrobi.
    Czyli jeśli zjadamy poniżej 150 g węglowodanów – miażdżyca rozwijać się nie może, a musi się cofać.

    Najwięcej ludzi ponad 100-letnich spotyka się w górskich rejonach Gruzji i Azerbejdżanu, a także w Jakucji – w 1975 r. ludzi ponad 100-letnich było w Jakucji było 140 razy więcej na 1 milion ludności, niż w Polsce, właśnie dzięki temu, że w Jakucji jest dieta bogatotłuszczowa, rozwinięta hodowla – masło, ser, śmietana. I co ciekawe, stwierdzono, że dieta bogatotłuszczowa, wprowadzona nawet u ludzi dorosłych, znacznie przedłuża życie człowieka. Stwierdzono, że wśród przesiedlonych do Jakucji po rewolucji Ukraińców i Rosjan, liczba osób ponad 100-letnich była taka sama, jak wśród ludności miejscowej.

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=468

  495. halina pisze:

    Pani Reniu tak jak wolność jest modnym nadużyciem bo dopóki mamy ciała to dopóty mamy swoje potrzeby by przeżyć.Żywność naturalna ?Ki diabeł?Naturalne to było to co się udało upolować i zebrać,potem to co udało się wyhodować zasiać i zebrać.Zależne to było od pogody ,klimatu różnego w różnych częściach globu,żyzności gleby,umiejętności przechowania,zasobności sakiewki a teraz porfela,pracowitości,pomysłowości i przypadku.To dostępność produktów dyktuje to co jest naturalne a to jest wypadkowa wielu czynników.Naturalne w przypadku żywności jest cały czas zmienne.Globalizacja i postęp trochę to usystematyzowały,ale nie na długo.W nagłówku jest napisane Mity współczesnej dietetyki,pisząc naturalna żywność jest to tworzenie następnego mitu bez pokrycia.Niedługo napisze pani,że sam Jezus panią poinstruował .Jak powiedział mój znajomy psychiatra gdy ktoś modli się do Boga to jest zdrowy ,gdy słyszy głos pana to już schizofrenia.Te MariuszM.ciebie też Anglosasi podbili mentalnie?Filmu nie zobaczysz bez zjedzenia popcornu? Ojczystego języka zapomniałeś?Nic nie rozumiem.Trzymajcie się hihi to jest dobre,zwierzaczki.

  496. Renia pisze:

    Po co pani, pani Halino z bogiem tutaj „wyskakuje”? My musimy sami dbać o siebie a nie liczyć na boży cud. Jakość naszego pożywienia w dużym stopniu zależy od nas samych. Przystępność jest bardzo dobra, nie musimy polować. A portfel? Często właśnie tanie produkty spożywcze są zdrowsze od drogich. Tłuściejsze kawałki mięsa są tańsze od chudych, jajka też są taniutkim i zdrowym produktem. Można robić sobie galarety, kupować tanią wątróbkę, jest sporo niedrogich i smacznych oraz zdrowych możliwości – wystarczy zajrzeć do kuchni Gospodyni blogu… Więcej optymizmu Pani Halino, życie wcale nie musi być ciężkie i smutne…
    Ja kupuję jak najmniej przetworzoną żywność. Jajka z targowiska – wiejskie, od czasu do czasu kupujemy ze wsi świniaka, a teraz nawet dzika zamówiliśmy i sami zrobimy wędliny. Jak się chce to można, trzeba tylko chcieć…

  497. halina pisze:

    Pani Reniu trochę tego pani wkleiła.Czytam i mam pytania.Cóż to za cudo ta dieta Sippyego?Jak rozumieć określenie dieta bogatotłuszczowa?Czy mają złote proporcje pana Kwaśniewskiego?Gdy ktoś ma brak poprawy lub ujemne skutki to nie jest na diecie optymalnej,a tutaj jest?Czy Gruzini i Azerbejdżanie też jedli w zgodzie proporcji diety optymalnej ,czy bliżej im do diety Atkinsa?Jeśli nie ma stwierdzonych proporcji w tych dietach to co ma to wspólnego z dietą pana Kwaśniewskiego?Bo w wielu miejscach mówi się o zachowaniu proporcji a w innych,że to jest sprawa w jakiś sposób indywidualna.Brak tutaj konsekwencji.Dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.

  498. Renia pisze:

    Proporcje oznaczają stosunek do siebie poszczególnych składników odżywczych (białka, tłuszczu i węglowodanów). Żywienie Optymalne, jest odżywianiem niskobiałkowym, bogatotłuszczowym i niskowęglowodanowym. W podobnych proporcjach odżywiały się (obecnie przez cywilizacje to zanika) narody pasterskie, u których ani mięsa, ani masła ni serów nie brakowało. Oni na ogół jedli bardzo mało węglowodanów o należeli do najzdrowszych i długowiecznych narodów.

    Zna Pani zasady Żywienia Optymalnego?

  499. Renia pisze:

    Na wszelki wypadek…


    ABC Żywienia Optymalnego.
    Żaden organizm nie potrafi zapewnić sobie tak idealnego składu chemicznego spożywanych pokarmów, aby wszystkie jego komórki tkanki otrzymywały zawsze tylko to, co jest dla nich najlepsze, tj. najlepsze składniki budulcowe i najlepszą energię, i w takiej ilości, w jakiej organizmowi jest to potrzebne. Dlatego odżywianie się człowieka jest kompromisem między tym, co jest, a tym, co być powinno. Chodzi o to, aby to, „co jest”, było jak najbardziej zbliżone do tego, „co być powinno”.

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

  500. OPTY pisze:

    Szczurek optymalny – no , no ładnie się zaczyna. To ma być argument ? Chyba na patologiczne myślenie.
    Pani Halino , sili się Pani a guzik z tego wychodzi. Galimatiasem umysłowym nazwać trzeba takie pomieszanie pojęć , faktów i w ogóle tematyki tej sprawy. Nie posiada Pani żadnych argumentów przeciw żywieniu optymalnemu , jedynie wymysły nie podparte niczym prócz złośliwości okraszonej stekiem bzdur i pokracznego rozumowania skłaniającego mnie do określenia tych wypocin patologią umysłową .Chory umysł tworzy chore teorie , których w żaden sposób zweryfikować nie można . Można całymi stuleciami budować dom na piachu ale i tak się kiedyś zawali bez solidnych podstaw. Takimi są co rusz to nowe teoryjki pseudonaukowe w temacie chorób , o których współczesna medycyna prawie nic nie wie.
    Bardzo bym prosił aby Pan chirurg naczyniowy podał nam co wie w temacie przyczyn chorób , które nękają ludzi od dawna. Jakie jest oficjalne stanowisko medycyny w sprawie przyczyn chorób . Dobrze byłoby aby nie mylić objawów i skutków z przyczynami . Cała DOTYCHCZASOWA MEDYCYNA JEST NASTAWIANA NA WALKĘ Z TYM CO SKUTKUJE ZACHOROWANIEM NA JAKĄŚ JEDNOSTKĘ CHOROBOWĄ , JEST TO LECZENIEM SKUTKOWYM . CO WIADOMO MEDYCYNIE O LECZENIU PRZYCZYNOWYM I JAKIE MA OSIĄGI ? JAKĄ CHOROBĘ UDAŁO SIĘ MEDYCYNIE SKUTECZNIE WYELIMINOWAĆ TAK ABY JUŻ WIĘCEJ LUDZIOM NIE ZASZKODZIŁA ? Jak do tej pory medycyna jest skuteczna jedynie w nazewnictwie chorób , co do leczenia ma tyły niesamowite. Jak to jest ,że chorób ustawicznie przybywa ? Od lat czytamy o skutecznych lekach na raka , cukrzycę , i wiele innych i potem czytamy o nowych wykluczających te cudowne i tak w kółko. Co się stało z ” osiągnięciami ” prof. Tołpy ?( nie tylko jego , takich przykładów jest znacznie więcej) – tyle kasy poszło na marne tylko dlatego ,że ukierunkowanie – założenia były niewłaściwe a zasadniczo całkowicie fałszywe ! Ile jeszcze takich idiotycznych podpartych naukowym autorytetem badań będzie prowadzonych tylko dlatego, że zapewniają komfort życia, prestiż , stanowiska , tytuły , aureolę chwały , dobre pieniądze i w końcówce niezwykle mizerne efekty ?
    Na koniec , jakiego to majątku dorobił się dr Kwaśniewski ? I jeszcze po Ludwiku Dornu – ” lekarzu pokaż co masz w garażu ” !?
    W moim mieście dzielnica zamieszkała(pokaźnej wielkości wille) przeważnie przez środowisko lekarskie ale nie tylko, dołączyło do nich prawnicze ,nieoficjalnie już dawno temu nazwana została mianem ” ZŁODZIEJOWO „. Znamienne co ?

  501. Panie Niewiadomski,

    zachęcam Pana do przecytania „Jak nie chorować?” dr Jana Kwaśniewskiego. Choćby z uwagi na osoby, które stosowały, jak Pan pisze, tradycyjną polską dietę. Moje obserwacje wskazują że operowanie taką zbitką słów niczego nie wyjaśnia, bo co jedzą i w jakich proporcjach Pana pacjenci? Moja „tradycyjnie” zywiąca się ciocia lubi słodycze i ich sobie nie odmawia, efekt (widoczny) to żylaki. Ten sam problem miała moja babcia i – zaskakujące? – również gustowała w cukrach przy niedoborze białka. Koleżanka, zaś która gustowała w sałatkach, także z niedoborem białka, szczególnie kolagenu, nabawiła się osteporozy.

    To raz, a dwa, że problem polega na tym że mainstreamowi lekarze bazują na wystawianiu recept, które z choroby nie wyprowadzają. I nie kojarzą zawartości talerza ze stanem zdrowia. Tu polecam: Dziennik EliC – http://www.stachurska.eu/?p=7137 . I przy okazji: skutki niedoboru białka – http://www.stachurska.eu/?p=1441 oraz: autoagresja – http://www.stachurska.eu/?p=6790 .

    Otyły lekarz wie czemu zawdzięcza swoją sylwetkę? Lekarze i sobie pomóc nie umieją… A tyje się od tłuszczu wyprodukowanego w osobistej wątrobie z nadmiaru węglowodanów, białka, alkoholu, octu, które osobisty organizm zamienia na octan. Słów parę o alkoholu – http://www.stachurska.eu/?p=8609 .

    Mój przykład dowodzi, że książki dr Kwaśniewskiego nie są do szybkiego czytania… – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4622.0 . Przykładów na nonszalancję znajdzie Pan mnóstwo na http://www.forum.dr-kwasniewski.pl . Mnie się udało dzięki temu forum, nie zaś pomocy mainstreamowych lekarzy. Mainstreamowa medycyna szacuje swoje możliwości pomocowe na 10 % potrzeb – patrz paradygmamat Lalonde’a na e-pacjent. Czego tu jeszcze nie rozumieć?

    Przy okazji: Dieta wysokowęglowodanowa jest OK!… – http://www.stachurska.eu/?p=9928 , ale wysokotłuszczowa – http://www.stachurska.eu/?p=3383 lepsza, co objaśnia po trosze – http://www.stachurska.eu/?p=5910 . Tymczasem jako „dania lekkie” wśród lekarzy i dietetyków funkcjonują owsianki i kleiki oraz 5 x wio.

    .

    PS. Polecam również:

    http://nowadebata.pl/2012/04/27/zywieniowy-stan-wyjatkowy/

    http://nowadebata.pl/2011/03/06/nauka-w-komisjach-czyli-polityczne-korzenie-hipotezy-tluszczowo-cholesterolowej/ .

  502. MariuszM pisze:

    Te halinko, jak Pan dr nie rozumi po polsku -przeanalizował dorobek dr Jana kwaśniewskiego, podobnie jak Ty, może zrozumicie po anglosasku! 😀

    Do kina nie chodzę-sama papka dl chlebowych „niewolników” :P. Coś na styl „Kina 60 krzeseł” i owszem 😀

  503. MariuszM pisze:

    A to tak prosto jest napisane po „Kwaśniewsko-polsku” 😉
    Brr straszne :)
    „Rolę glukozy, jako źródła tlenu potwierdzają badania nad zachowaniem się enzymów cyklu heksozowego i pentozowego w warunkach niedotlenienia mięśnia sercowego. W ognisku martwiczym w zawale szybko znikają enzymy cyklu heksozowego (o ile były), natomiast znacznie wzrasta poziom enzymów cyklu pentozowego. Poziom dehydrogenazy glukozo-6-fosforanu wzrasta powyżej 1000% w dziesiątym dniu od zawału, a to oznacza 10-krotny wzrost przemiany glukozy w cyklu pentozowym. A ponieważ w ognisku martwiczym brakuje szczególnie energii, a glukoza spalana w cyklu pentozowym praktycznie nie daje energii, niż ta sama glukoza spalana w cyklu heksozowym, zwiększenie przetwarzania glukozy w cyklu pentozowym w ognisku martwiczym, energetycznie mniej korzystne, może być tylko dowodem świadczącym o roli glukozy przetwarzanej w cyklu pentozowym, jako źródła tlenu.”
    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&cat=5&nx=40

  504. halina pisze:

    Dzień dobry.Pan Maciej niczym jasnowidz Jackowski przewidział co dalej na forum będzie.Oj nie lubicie lekarzy nie lubicie!Ale łykając te skóry z kurczczka i tak się z lekarzami spotkacie z nadzieją ,że coś poradzą, lub na łożu śmierci.Zadziwia mnie wasz upór,że nie przyjmujecie ludzi pokrzywdzonych przez to jadło?!Z wami coś nie gra!Przecież to jest skrajne.Przykład jak Morgano od razu jest wrzucony do worka nie będących na diecie!Bardzo to prostackie,nie przyjąć innych przypadków.Pan Maciej chciał wyniki badań na szczurkach i dowody w postaci wyników badań na tą wyleczoną miażdżycę a tu ta sama woda leci w kółko ten Kwaśniewski brak innych nazwisk brak wyników badań w postaci skanów.Skoro to takie cudo i po tylu latach to jakieś badania powinny być? A tu listy z przed lat no i wasze wpisy.Nie podejrzewam was o pisanie nieprawdy,ale wrzućcie wyniki badań waszych,Np.tomokomputer,rezonans magnetyczny-był guz dietka nie ma guza ,zawał żyły zapchane cyk badanko co pan Maciej pisał i już są namacalne dowody.Skoro to takie cudo napiszcie dlaczego nie ma nowych wpisów w złotej księdze!?Cisza…Ja chcę dowodów by móc przejść,mam swoje choroby i co raz bardziej się was boję…Coś z wami nie gra,ta zaciekłość wasza w stosunku do inaczej myślących lub do negtywnych przypadków.

  505. Renia pisze:

    Same bzdury Pani Halinko, same bzdury… 😆

  506. OPTY pisze:

    Kobieto Halino ! – przecież Ty nadal niczego nie kumasz . Zadałem wam tzn. Tobie i Panu doktorowi parę zasadniczych dla tematu pytań , i co ? A Ty utknęłaś na śmierci Morgano i chyba ci spieszno do niego , wtedy może uzyskałabyś odpowiedź dlaczego stało się z nim jak się stało. ” Trzeba z żywymi naprzód iść…….”. Nie rozumiesz podstawowej rzeczy ,że tylko zdrowa i oparta na ” złotej proporcji „, ludzka, naturalna dieta – odżywianie gwarantuje w przyszłości ludziom zdrowe i bezkonfliktowe życie . O tym napisane jest we wszystkich książkach dra J. Kwaśniewskiego i to potwierdzone jest setkami jeśli nie tysiącami przypisów z książek autorów z międzynarodowej sceny medycznej ale nie tylko. Trzeba jedynie odrobinę dobrej woli aby się o tym dowiedzieć. Nie chcesz ok ! – twoja sprawa. My natomiast, optymalni wiemy swoje .

  507. Renia pisze:

    Po co byśmy stosowali Dietę Optymalną gdyby była zła?

  508. Renia pisze:

    Większość osób je zgodnie z zalecaną piramidą „zdrowia” i choruje.
    Ale koncerny farmaceutyczne nie narzekają… :roll:

  509. zawiedziona pisze:

    Pani Teresie chciałam podziękować za to jak mi fajnie odpisała.Pani Renia to jest dosyć dziwna postać,neguje historię mojej cioci.Pan Opty pisze-„Sprawa jest prostsza niż się wydaje .Ludzie żądają natychmiastowego CUDU , tak CUDU . ” Bądźmy realistami żądajmy niemożliwego ” powiedział ktoś przekornie i miał rację .”Proszę pana tak się składa ,że w książkach Kwaśniewskiego są opisy przypadków wyleczenia które są cudami!Nadciśnienie-w parę tygodni wyleczone bez brania leków,cukrzyca po pewnym czasie wyleczona ludzie nie biorą insuliny,na diecie nie ma nowotworów,cofa się miażdżyca.Przecież to są opisy nieuleczalnych chorób które są wyleczone,przez lekarzy nieuleczalne.Przecież w tych książkach jest obietnica-będziesz zdrowy,wyzdrowiejesz,nie będziesz chorował.Nie ma wzmianki o nieudanych wyleczeniach,nic nie ma o skutkach ujemnych,o ryzyku.To jest cud przecież panie Opty!Dalej pan pisze-” Ludzie żądają aby natychmiast wszystko zmieniło się samoistnie na lepsze nie wkładając w to żadnego gestu , czynu , pracy”Sugeruje pan,że ciocia nie gotowała,nie przeczytała?Ona tym żyła,pokładała w tym ogromną nadzieję.Zanim podjęła się stosować tą dietę po Jastrzębiej Górze studiowała te książki,bała się błędów.Gdy była pewna ,że już wszystko rozumie zaczęła ją stosować.”Z nami jest podobnie, kto czyta ze zrozumieniem to co napisał Doktor, ten wie to dokładnie i nie rości sobie pretensji do niego o swoją własną przeszłość oraz za popełniane przez siebie błędy”.Sugeruje pan,że moja ciocia nie potrafiła czytać ze zrozumieniem?Moja ciocia miała bolesne i częste migreny które po pół roku jej przeszły,ale zapłaciła największą cenę!Umarła!Nie ma jej!Marna pociecha pani Tereso,że na innych zwykłych dietach ludzie też umierają!To był człowiek z migreną,ale zdrowym sercem! Ale widzę,że jeśli was ta sprawa nie dotyka to nic sobie z tego nie robicie.Namawiacie różnych ludzi,pewnie jakby im coś złego się stało to wytłumaczycie to ich winą niezdrową przeszłością,błędami,niezrozumieniem,usprawiedliwicie się.Tak jak przeczytałam wpis lekarza Macieja.Rodzi się pytanie.Kto weźmie odpowiedzialność?Pani Renia i pan Opty na pewno nie to już widać jakiej klasy są to ludzie.Tak jak pan Maciej i pani Halina prosi wklejcie wyniki badań z podpisami lekarzy.Może uda mi się namówić koleżankę cioci by tutaj napisała,bo ona ma ogromne poczucie winy nie śpi po nocach.P.S.Panie Macieju świetna analiza” ruchów”i błędów pana Kwaśniewskiego.Pani Halinko zgadzam się z mitem- żywność natyralna-optymalna!Ale optymalni nic z tego nie zrozumieli,zbyt skomplikowane.Pozdrawiam pana Macieja,panią Teresę i panią Halinkę

  510. halina pisze:

    Myślę,że piszących tu optymalnych intencją jest chęć podzielenia się tym,że sami nie chorują i są przez to szczęśliwi.Z tego wniosek,że im dieta pomaga jest skuteczna.Na przykładzie 75 lat pana Kwaśniewskiego widać,że można żyć na optymalnej długo.Czy pan Kwaśniewski „zaginął” bo już nie domaga i mógłby stać się żywą antyreklamą tej diety?Zgadzam się,że chciwość ludzka spacza wiele rzeczy.Jak wielokrotnie piszecie farmacja ,przemysł spożywczy są nastawione na szybki zysk.Jedzenie jest dalekie od naturalnego.Człowiek chciał okiełznać głód także i choroby,ale jak to człowiek znowu błędnie poszedł za daleko.Myślę,że ludzkość chorowała przez wieki wstecz,nie mamy statystyk z tamtych czasów.Wzrosła wykrywalność chorób, trochę przez medycynę ludzie zrozumieli.Jeszcze 100 lat temu przeciętna rodzina miała ok.6-8 dzieci z czego do 20 roku życia dożywało dwoje dzieci.Ludzie częściej umierali z głodu,przez wojny,z biedy.Teraz przez to ,że mamy zdolność produkcji,konserwacji jedzenia nie marnujemy w takim stopniu żywności,ale i tak chorujemy.Człowiek jak wszystko się zużywa jesteśmy tak zaprogramowani i tak nie oszukamy śmierci.Kwaśniewski umrze tak jak Atkins,jak my wszyscy.Ludzie od wieków szukali cudownego eliksiru zdrowia i młodości.Oszuści od wieków na tym pragnieniu zarabiali i zarabiają.Jak patrzę na ułomności ludzkie to nie wierzę,że ta dieta jest wolna od wad tak jak nie każdemu służy jedzenie owoców np.cytrusowych bo jednych za bardzo może zakwaszać powodować zgagę a u innych nie ma skutków ubocznych.Mawiają,że już jest wykryty lek na raka,ale czy tak jest?Niemożliwym jest wyleczyć tym samym lekiem wszystkich.Pan Kwaśniewski szukał sposobu na szczęście w zdrowiu.Ale jeśli ta dieta potrafi okiełznać tak skomplikowane choroby i taką ilość to myślę,że jak to w życiu bywa jest druga strona tego sukcesu.Muszą tu być uruchomione ogromne siły które mogą pomagać,ale niewłaściwie zastosowane lub w niewłaściwym przypadku myślę,że mogą szkodzić.Tak jak w przypadku raka tak ogromne siły uruchomione w chemioterapii mogą zabić raka,ale zabijają też zdrowe komórki.Jest to balansowanie kto pierwszy padnie.Rak czy nasze ciało?Jeszcze do niedawna potrzebowaliśmy Boga by wytłumaczyć niezrozumiałe,teraz postęp poprzez naukę także i medycynę trochę pozwolił nam zrozumieć okiełznaliśmy parę zjawisk.Przez naukę i jej racjonalne wyjaśnienia odchodzimy od Boga bo nie jest nam na ten czas potrzebny.Gdy żądze i chciwość zniszczą nasz dorobek i się cofniemy cywilizacyjnie(a mamy to pewne)wtedy znowu wrócimy do Boga by wyjaśnić naszą głupotę.Ja mam raka nie wiem ile czasu mi zostało.Błądzę w ciemności strachu przed nieznanym jak my wszyscy i ci na diecie i bez niej.Nie mówcie na pewno bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie…

  511. zawiedziona pisze:

    Jezu!Pani Halinko wyrazy współczucia!Proszę sie trzymać!Nie wiem co napisać?Jezu a ta Renia swoje…jak jakiś zaprogramowany robot…jakby powtarzanie tego zaklęciem miało być.

  512. Renia pisze:

    Jaka ta Renia głupia! 😯 😆

  513. Renia pisze:

    „Ofiary Kwaśniewskiego”, żal mi Pań… 😕 Jak ludzie mogą takie trujące jedzenie polecać i ludzi zatruwać?! 😯
    Trzeba jeść 5 razy dziennie warzywa i owoce (ze środkami ochrony roślin), chleby pełnoziarniste (z dodatkami chemicznymi), mięso z kurczaka (faszerowanego sterydami i hormonami) i ryby (z metalami ciężkimi z Bałtyku) do tego soczki owocowe (strasznie zdrowe)… i chorować i leki kupować. Dobrze, że każdy ma wybór…Straszcie Panie (lub panowie z różnymi nickami) dalej. Farmacja pewnie nieźle za to płaci…
    Dobrze, że nie każdy musi chorować…
    A tutaj są ludzie, którzy „kłamią”, że się wyleczyli Żywieniem Optymalnym…

  514. MariuszM pisze:

    Bla,bla,bla jesteście dorośli? Takkk? W takim razie pretensje do siebie, tylko i wyłącznie,dorośnijcie OK?! Zawsze jest wyjście, tylko które jest właściwe. Nic nie musisz, możesz tylko chcieć… [amen] 😀

  515. OPTY pisze:

    Pani Halino , może się trochę uniosłem w takim razie przepraszam , tak wypada. Otwartością na otwartość , skoro odważyła się Pani zdradzić nam ,że jest chora na raka to opiszę Pani taka historyjkę , która jest prawdziwa bo dotyczy mojego nieżyjącego od 3 lat taty. Też wydawało mu się , że stosuje się do diety optymalnej a jednak zmarł i to raka przewodu pokarmowego łączącego gardło z żołądkiem , nie wiem jak to się fachowo nazywa. Pewnego dnia dowiedział się od lekarza ,że ma raka . Pojechał na operację , wycięto mu ten przewód i podszyto żołądek do górnej części tego co tam zostało. Wytrzymał dokładnie 11 m-cy i 20 dni , teraz w styczniu, 4- go będzie rocznica kolejna śmierci. Ale , właśnie jest jedno drobne ale , które wyjaśnia dlaczego tak się stało. Nie potępiam nikogo, zwłaszcza własnego ojca , a dra Kwaśniewskiego i jego dietę , za co ?
    Otóż, mój tata był nałogowym palaczem tytoniu od 40 lat , popijał też piwko, będąc na diecie – nie zaglądałem mu na co dzień do talerza. Po operacji , kiedy wyszedł ze szpitala w Poznaniu , poczuł się lepiej z czego byliśmy wszyscy zadowoleni , bo wiadomo 72 lata to nie wiek na umieranie. Ale poczuł się na tyle lepiej ,że po mimo ostrzeżeń Profesora go operującego wrócił do palenia i popijania, i to go zgubiło w przeciągu 4 m-cy. Nie pomogła żadna dieta i nie pomoże żadna jeśli sami robimy na przekór zdrowemu zdawałoby się rozsądkowi. Rak powrócił i rozprzestrzenił się gdzie się dało , tato zmarł w ciężkich bólach na koniec zostając jeszcze morfinistą.
    Proszę mi w związku z tym powiedzieć , co powoduje, że zapadamy na takie paskudztwa jak rak ? – odpowiedzi nie są takie proste. Całokształt naszego życia jest składową naszego końca. Doktor J. Kwaśniewski , jednoznacznie daje na to odpowiedź , bo na podstawie swoich badań ,praktyki lekarskiej , znajomości literatury skomponował przepis na niechorowanie . Ale ten stan jest obecnie nieosiągalny przez żadnego , który nie odżywia się optymalnie od urodzenia i co więcej nie pochodzi od rodziców optymalnych , to proces który musi potrwać nie ma cudów . Odnowa biologiczna gatunku ludzkiego może nastąpić jedynie wtedy, jeśli ludzie zrozumieją ,że innej drogi nie ma jak zgodne z naturą odżywianie i w konsekwencji życie. To nie jest rzecz będąca przedmiotem wiary , poglądów czy czegoś tam podobnego. To jest wiedza , która my optymalni sprawdziliśmy na sobie , czasami niektórzy przypłacając życiem własne niekonsekwencje. Nie można producenta doskonałej marki samochodu winić za nieudolność prowadzenia kierowcy. Dostaliśmy doskonały produkt ludzkiego zdrowego umysłu , gwarantujący szybkie zdrowienie( z wyjątkiem stanów tak zaawansowanych ,że wykluczających skuteczność diety) i długie zdrowsze życie. Teraz od nas zależy czy przyjmiemy to w całości czy będziemy eksperymentować, co jak przypadku mojego taty zakończyło się tragicznie. Od siebie dodam ,że staram się zachowywać standardy wyznaczone przez Doktora , nie zawsze mi to wychodzi ale jestem świadom swoich błędów. Nie obwiniam go swoimi grzechami żywieniowymi – tak ,nauczeni jesteśmy zwalać odpowiedzialność na wszystkich, tylko nie na siebie . Wiem też , że przeważająca liczba ludzi nie rozumie w ogóle tego co napisał Kwaśniewski , nawet utytułowani mają z tym kłopoty ( zwłaszcza ci , im się wydaje ,że zjedli wszystkie rozumy) a co dopiero reszta. Ale właśnie często wśród tej reszty jest dużo takich co przyjęli w praktyce i zrozumieli po skutkach – to są optymalni. Nie jestem proweniencji lekarskiej , jedynie praktyki od 15 lat i wiem po sobie ,że to nie szkodzi a jeśli szkodzi to sam temu jestem winien. Napisałem w jednym z poprzednich wpisów jak jem i to wg. aktualnej „niewiedzy” medycyny powinno już dawno mnie zabić , a jednak tak nie jest.
    Co do roli Boga , lub Natury (jak kto woli) to dała nam pełne predyspozycje do długiego i zdrowego życia ale w pewnym okresie dziejów zatraciliśmy tą możność . Doktor jedynie jakoby ponownie odnalazł i ujawnił światu na czym ta cała rzecz polega. On sam o tym pisze , że posklejał strzępy wiedzy rozrzucone, to tu, to tam, po świecie i odtworzył naturalny bieg rzeczy w materii instrukcji obsługi własnego naszego ludzkiego organizmu .Ja mu ufam , a po tylu latach praktyki już wiem ,że to jest wiedza prawdziwa , bo skutkuje pozytywnie i to tyle i aż tyle .
    Zacytuję Doktora z jego bestseleru na skalę światową pt. ” Jak nie chorować ” .
    ” Dobrze by było , gdyby ludzie wreszcie potrafili zrozumieć ,że wszystkie organizmy żywe , w tym ich własny organizm podlegają tym samym prawom , które mają zastosowanie technice. ” -str. 96

    Pani Halino życzę pogody ducha w nieciekawej dla Pani sytuacji , trzeba się zastanowić czy aby są jeszcze jakieś możliwości uniknięcia najgorszego ? Pozdrawiam .

  516. Renia pisze:

    Jeżeli chorują osoby , które odżywiają się zgodnie z zaleceniami „piramidy zdrowia”, to nie roszczą żadnych pretensji do jej twórców. A jeżeli ktoś chory (bo inni na ogół nie przechodzą na DO) był parę miesięcy na Diecie Optymalnej i mocniej zachorował czy nawet umarł, to już „wiadomo” od razu, że to jedzenie go zabiło. Bezsens.
    A co z wyleczonymi, a co z tymi, którym DO poprawiło komfort życia? To nic? Dla mnie wiele.

  517. OPTY pisze:

    Reniu bo oni myślą ,że skoro coś w oczywisty sposób przeczy oficjalnej nauce nie może być niczym innym jak cudem , dlatego też wymagania co do cudu są wygórowane. Co prawda jest ” Księga cudów ” – tak ją nazwano aby uzmysłowić ludziom ,że nie ma chorób nieuleczalnych , jest tylko dużo niewiedzy w tym temacie. Okazuje się ,że – jak wiele zależy od właściwego odżywiania organizmu. Trzeba sobie uzmysłowić czym jest ODŻYWIANIE a nie żarcie co popadnie wg. niezliczonej ilości tzw. diet cud. Trzeba stanowczo odrzucić to , czego natura nie przysposobiła dla nas i zaakceptować to , co dla naszych organizmów biologicznie najkorzystniejsze. Ta wiedza jest właśnie w książkach dra Kwaśniewskiego – praktycznie za darmo , ale ludzie nauczeni są nie doceniać tego co darmowe bo niby bez wartości . No cóż, nastaje czas ” przewartościowania wszystkich wartości”, jak mawiał F. Nietzsche. Doktor nie powołuje się na niego ale sens jego dłuższej narracji jest ten sam co do sensu zmian.

  518. Renia pisze:

    Ale i tak mamy wielkie szczęście, że zrozumieliśmy tą Wiedzę, zastosowaliśmy i jest dobrze. Nawet można powiedzieć, że – jest bardzo dobrze. A jeżeli jest coś, co przeczy wiedzy tzw. autorytetów, to zawsze będzie to powodowało agresję. Siła oddziaływania „autorytetów” jest jeszcze wielka (chociaż maleje przez ich sprzeczne wnioski z badań). Nikt nie chce słuchać o tym, że jest w błędzie, woli ślepo zaprzeczać i oczerniać tych, co mówią inaczej. Samo życie… A to jest takie proste, aby w krótkim czasie się przekonać kto ma rację. Wystarczy zastosować – zamiast słuchać sprzecznych informacji…i się oburzać. Gdybym nie pisała o działaniu Diety Optymalnej, to byłoby to postępowanie nieetyczne. Ludzie (głównie chorzy) powinni mieć prawo świadomego wyboru…

  519. Pani Halino,

    jest Pani w trudnej sytuacji… Może polecę Pani – http://www.stachurska.eu/?p=992 , oraz – http://www.stachurska.eu/?p=5764 ? Jeśli może się Pani udać do lekarza optymalnego to warto. Dieta optymalna może nie dać rady wyciągnąć Panią z choroby, ale będzie Pani silniejsza, bo DO wzmacnia układ odpornościowy. Problem, że w szpitalach karmić będą Panią glukozą (!!!) w kroplówkach, kleikami, kaszą manną, kisielami, bo mainstream się umówił że to dania „lekkie” choć prawdy w tym za grosz nie ma – http://www.stachurska.eu/?p=5910 . Lekkie to żółtka, masło, rosoły, itp. gdyż przy ich trawieniu organizm nie musi się narobić jak przysłowiowy koń. Na diecie wysokotłuszczowej organizm ma do dyspozycji dużo ATP – http://www.stachurska.eu/?p=3383 .

    Jeszcze a’propos chorowania/umierania na DO/ŻO. Co z lekarzami? Nie chorują? Nie umierają? Nawet ich własne specjalizacje nie chronią – http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Szczeklik . Niestety.

    PS. Dr Atkins zginął w wypadku komunikacyjnym?

    PPS. Decydujac się na dietę optymalną należy się do niej stosować. Jeśli wyokotluszczowo to nie wysokowęglowodanowo, proporcji między GSO nalezy pilnować.

  520. Renia pisze:

    Ale Teresa, jeśli ktoś był w życiu na 10 dietach i nadal ma sporą nadwagę i/albo choruje, to z reguły jest tak, że „na pewno” Dieta Optymalna mu zaszkodziła. Przynajmniej tak przekonują pacjenta lekarze… 😕

  521. Kiddo1980 pisze:

    Kłóćcie się dalej, wystarczy spojrzeć na buddyjskich mnichów i Wasze teorie związane z dietą optymalną „sięgają bruku”…

    Jedno jest pewne i niepodważalne, wspólne dla tych „skrajnych” sposobów odżywiania- przetworzona, zanieczyszczona żywność to pokarm dla raka i tzw. „chorób cywilizacyjnych”, a lekarze nie leczą, tylko napędzają biznes firmom farmaceutycznym, badania i kampanie społeczne sponsorują koncerny spożywcze, więc są mało wiarygodne i często naciągane lub nawet fałszowane.

    Dostępne w sklepach „jedzenie” coraz mniej przypomina żywność, mięso jest naszpikowane azotanami, antybiotykami i czort wie czym jeszcze a najwięcej toksyn zbiera się w tkance tłuszczowej zwierząt, tak więc odżywianie optymalne mięsem nieekologicznym ( do którego dostęp mają wszyscy w przeciwieństwie do tego drugiego) to wyrok śmierci na samego siebie.

    Dziękuję za uwagę.

  522. Renia pisze:

    Z wszystkim się zgadzam, ale proszę pokazać jakieś linki do badań, gdzie pisze, że najwięcej jest toksyn w tłuszczu. Niektórzy twierdzą, że najwięcej jest w wątrobie. A ja twierdzę, że najlepiej to kupować mięso wiadomego pochodzenia od rolników, a jeszcze lepiej dziczyznę. Ale przy takim podejściu to już nic by nie wolno było jeść. Warzywa i owoce są pełne chemii, nabiał jest z chemią, o cukrze i chlebie to już nie ma co wspominać… Ale zawsze jeśli się kupi mięso i samemu robi wyroby – zamiast sklepowych kiełbas – to sporo chemii się unika. Należy wybierać to najmniej szkodliwe, o całkiem naturalnej żywności to już chyba możemy zapomnieć…:?

  523. Renia pisze:

    Teorii bez pokrycia jest pełno – liczą się efekty w praktyce…

  524. OPTY pisze:

    ” Kłóćcie się dalej, wystarczy spojrzeć na buddyjskich mnichów i Wasze teorie związane z dietą optymalną „sięgają bruku”… – Kiddo1980
    ————————————
    Nie rozumiem o co chodzi ?
    „Wystarczy spojrzeć na buddyjskich mnichów ” i dojść do wniosku ,że coś w głowach mają raczej niepoukładane. Jak każda religia tak i buddyzm na przestrzeni wieków uległ „modyfikacjom” odległym od tego co głosił jej ” założyciel ” – on niczego nie zakładał podobnie jak Jezus. Opierając się jedynie wybiórczo na naukach tych osób powstały religie odległe od swych podstaw tak dalece , że nie sposób tego nawet nie zauważyć czytając księgi tychże.

  525. Mareku pisze:

    Kwaśny ten od diety powinien siedzieć w więzieniu a nie dostawać Nobla jak pisują jego oddani kretyni,za zniszczenie życia mojego kuzyna 27 lat 3 latka na tej dietce i zapchane żyły w 95%,śmierć samobójcza po diagnozie i konieczności bajpasów,sąsiad mojej babci na tej dietce 7 lat rak żołądka,obecnie przerzuty do wątroby walczy lat 53 ,na rencie,załamany,znam ludzi co na tym czymś żyją i jakoś bez szkody nie rozumiem tego.Tak więc pan Kwaśny to nie jest samo zdrowie tak jak piszą ludziki sprawa indywidualna a nie same wyleczenia.Nigdy nie tknę tego dziwoląga.

  526. Macieju pisze:

    Nienawidzę tego dziadka Kwaśnego za to co zrobił i może innym zrobić,zarobił kupę forsy na nieszczęściach ,sprzedając książki.Jeśli ktoś ma do dziadka namiary to bardzo proszę o nie ,chcę by miał świadomość zła jakie wyrządził i może wyrządzić.

  527. Renia pisze:

    No dobrze, że panowie nas ostrzegli, że naturalne jedzenie zabija… 😆

  528. Mareku & Macieju,

    jeśli Panowie są braćmi to nie uzgodnili swoich opowieści? Jeśli zaś ww nicki to ater ego jednej osoby, to czego szukają? Korzystam z opracowań dr Jana Kwaśniewskiego od 7,5 roku przestrzegając zasad z pożytkiem dla siebie. Gdyby Doktor książek nie napisał nie byłoby to możliwe.

  529. Macieju pisze:

    Ja czułem,że coś jest nie tak z moim kuzynem w momencie gdy po zakupach w Macro miał w lodówce po 10 kostek smalcu i masła i po jakimś niedługim czasie on to zjadał i jechał na zakupy ponownie.Te ogromne nienormalne ilości smalcu i masła wtedy zacząłem się zastanawiać,że nikt normalny przeciętny tak nie żyje nie robi tego.Ćwiczył kulturystykę i na tej diecie miał rzeźbę,jak coś robił to robił to na maksa.Zabił się bo kochał życie nie mógł być chory,to już go nie cieszyło.Jakie naturalne jedzenie gdzie 3/4 lodówki wypełniały te kostki?Kwaśny jest sprytny narobił kasę ma dom,na czymś tak kontrowersyjnym,jak 20 kostek tłuszczu w krutkim czasie przepuszczonych przez ciało i potem jeszcze i i jeszcze to samo i tak samo.

  530. Macieju, spóźnił się Pan o wiele lat. Proponuję przeczytać – http://nowadebata.pl/category/odzywianie/ . Może Pan zauważy, że miażdzyca to nie jest wynik jadania tłuszczów, a cukrów (fruktoza?) . Zdarza się, że komuś się zdaje że jada optymalnie podczas gdy uznaje za stosowne jeść (jakoby dla dobra mózgu) 100 – 150 g cukrów.

    Może kuzyn Pana faszerował się nadmiarem węglowodanów, albo jak często kulturyści mają w zwyczaju, nadmiarem białka?

    PS. Dlaczego pozwala Pan sobie na przekręcanie nazwiska doktora Kwaśniewskiego?

    PPS. Z Włoch – http://www.stachurska.eu/?p=1386 .

  531. Renia pisze:

    Panie Macieju – smalec jeść kostkami? to nie jest Dieta Optymalna. My rozpuszczamy smalec i pijemy go wiadrami… 😛

  532. OPTY pisze:

    Tak się zastanawiam ,że z niektórymi optymalnymi to bywa tak, jak z przestrzeganiem Dekalogu przez ludzi mieniącymi się być chrześcijanami . Gdyby zachowywać skrupulatnie jedne i drugie zasady nie mielibyśmy problemów na świecie , a że tak nie jest, więc o co chodzi ? Zresztą gdyby żywienie ludzi było na wykazanym naukowo przykładzie Doktora te drugie zasady (Dekalog)byłyby zbyteczne. To też udowodniono już teraz ale niestety przychodzi nam żyć w świecie urządzonym najmniej rozumowo jaki byłby do pomyślenia w innym przypadku , który opisany jest w Biblii jako Królestwo Boże . Zabrzmi to może staroświecko , jednak coś w tym jest bo ustawicznie dążymy do innego stanu niż ten , który zafundowano nam ekonomizując każdą dziedzinę życia. Procesy historyczne są z zasady procesami długotrwałymi , a jak to z nierozumnymi ludźmi bywa , historia jak na razie niczego nas nie nauczyła – a powinna. Dlaczego ? – odpowiedź zawarta jest w książce ” Jak nie chorować ” . Zaznaczę nieskromnie (bo i tak by tak myślano) ,że do tego trzeba mieć krztę rozumu .

  533. Renia pisze:

    Ale tak mnie zastanawia jedno…jeżeli osoby w życiu stosowały np. 10 diet (m.in. i DO) i są nadal chore, albo otyłe, to najczęściej właśnie z DO robią one winowajcę, nawet gdyby ją stosowali zaledwie 3 miesiące, a jedzenie tradycyjne 30 lat. Miliony osób w Polsce (i nie tylko w Polsce) choruje na cukrzycę i inne choroby cywilizacyjne; osoby te są w różnym stanie: niektórym lekarze „muszą” obcinać kończyny, innym robić inne operacje czy zabiegi np. usuwanie woreczka żółciowego, czy nerki (lub przeszczep) z powodu kamieni, czy wstawianie by-passów…inne osoby po prostu zażywają leki aby złagodzić objawy chorób, a jeszcze inni umierają…Czy te chore osoby obwiniają twórców „piramidy zdrowia” za swój stan zdrowia (raczej choroby)? Raczej obwiniają geny, stres, czy po prostu los…A dr. Kwaśniewski, który tysiącom ludzi uratował zdrowie – a nawet życie – jest tak często „opluwany”. Wiem, że niektórym nie pasuje taka sytuacja, aby ludzie przestali chodzić do lekarzy, skończyliby z kupowaniem leków i chorowaniem…ile osób zarabia na chorobach… 😕 Ile osób zarabia na reklamowanej „zdrowej” żywności? Ile osób zarabia na dietetyce?
    O co w tym wszystkim chodzi?

  534. Reniu, może ktoś tu kiedyś napisze w czym rzecz? OPTY ma rację mówiąc że ze stosowaniem diet jest tak samo jak ze stosowaniem Dekalogu. Diety na dokładkę często są księzycowe, niczego nie uzasadniają, nie uwzględniają potrzeb fizjologicznych -stąd wilczy głód, czy efekt jo-jo. Dieta dr Kwaśniewskiego jest opisana ze szczegółami… Ale lekarze uczyć się diet nie chcą, co trudno mi uznać za uzasadnione. Odsyłanie do dietetyka to nieporozumienie, szczególnie że i lekarze chorują nic nie mniej od ich pacjentów. Lekarz nie leczy, lekarz odsyła: do farmaceuty i/lub do dietetyka. Ten zawód się wynaturzył?

  535. Renia pisze:

    To już jest chyba dewiacja, jeśli lekarz częściej szkodzi pacjentowi niż pomaga… 😕
    Tylko, że najczęściej lekarz działa w dobrej wierze…właśnie „wierze” a nie „wiedzy”… 😕

  536. OPTY pisze:

    I wracamy do źródeł z jakich wywodzi się słowo lekarz – to ten, który przepisuje leki . Natomiast reszta świata jak się zdaje używa powszechnie słowa doktor, które bardziej pasuje. No cóż , nie chodzi w sumie o to jak go zwał tylko żeby ludzi skutecznie leczył. Odkąd z wykonywaniem tego zawodu wiążą się duże pieniądze i szacunek społeczny odtąd ludzie go uprawiający podchodzą do niego w sposób daleko odbiegający od etyki (oczywiście są wyjątki) ale podobnie jak biednego księdza tak biednego lekarza nie widziałem. Dzisiejsze czasy niestety nie rokują poprawy w tej materii będzie raczej jeszcze gorzej.
    Patrząc na to wszystko co się wyprawia ze służba zdrowia w naszym kraju można nabrać przekonania ,że społeczeństwo chyba celowo prowadzone jest na zagładę i jedna medialnie wypromowana operacja na Madzi tj. jej serduszku nic nie zmieni.

  537. OPTY pisze:

    Rewolucja w służbie zdrowia. Nadchodzi eWUŚ

    dzisiaj, 07:12

    Od dziś oficjalnie uruchomiony zostaje system elektronicznej weryfikacji uprawnień pacjentów, czyli w skrócie eWUŚ. Dzięki niemu wystarczy nam jedynie dowód osobisty i numer PESEL, by dostać się do lekarza. – To bardzo ważna zmiana, korzystna dla pacjentów, którzy będą mogli przyjść do lekarza bez żadnych zaświadczeń, wystarczy dowód osobisty – zapewnia minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rewolucja-w-sluzbie-zdrowia-nadchodzi-ewus,1,5382445,wiadomosc.html

  538. halina pisze:

    Jak dla mnie po dzisiejszej akcji jaka tu miała miejsce -cenzura na wypowiedzi ,tracicie na wiarygodności,skąd ludzie mają wiedzieć ile tutaj już wywalono niewygodnych informacji.W kraju jest większa cenzura w oficjalnych mediach niż za PZPR-u i wy też tak ta wolność postrzegacie.Szkoda!Mówicie o wałkach w medycynie w wynikach badań,ale wy też swoje uprawiacie,przykre to jest.

  539. Renia pisze:

    Jaka cenzura? To, że Gospodyni napisała, że Pan Maciej i Pan Marek to jest jedna i ta sama osoba? To świadczy o rzetelności Prowadzącej, a o zakłamaniu tych ” oburzonych Panów” …

  540. Renia pisze:

    Zresztą to nie jest pierwszy raz, że tutaj „oburzone” osoby piszą z tego samego komputera. Widocznie są tak mocno wzburzone, że aż wychodzą z siebie i stają obok… 😯 😆

  541. Renia pisze:

    Co prof Cichosz pisze o „diecie Kwaśniewskiego”?

    „Dieta Kwaśniewskiego zapewnia wszystkie składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu „.

    Tutaj… „Najcenniejsze składniki diety człowieka to mięso, jaja, mleko i produkty mleczarskie, ryby (najlepiej tłuste zimnowodne), owoce i warzywa. One wszystkie wspomagają nasze zdrowie a także intelekt”.

    http://nowadebata.pl/2011/04/23/nie-bojmy-sie-cholesterolu/

    Jednak szkoda, że prof. Cichosz nie zna dokładnie zasad DO i pisze o obciążaniu wątroby, które występuje przy zbyt wysokim poziomie spożywanego białka – jak np. w diecie Dukana. Dieta Optymalna jest dietą niskobiałkową i na pewno nie obciąża wątroby.

  542. halina pisze:

    Pani Reniu,tak jak po zabiegu usunięcia guza w piersi i chemioterapii jedna pacjentka żyje pół roku a inna 3 lata, tak w przypadku waszej diety,mogą być różnice w odbiorze przez organizm.Więcej empatii dla tych którym się nie udaje!Myślicie, że nie ma poszkodowanych lub nie wyleczonych.Była pani na krawędzi życia i śmierci?Nie można ignorować tych negatywnych.Jesteście szczęśliwi dzięki tej diecie,ale też mogą być chorujący.Nigdzie na waszych stronach wyleczeni i lubiący Optymalną nie wyrazili współczucia,ba nie przyjmują do wiadomości,że może być w pewnych przypadkach brak wyleczenia lub też postęp choroby ,lub wywołanie całkiem nowej.Co jeśli przez tą dietę jednak ludzie szybciej umierają?Wy zaraz odpiszecie ile to umiera na innych dietach lub leczonych przez lekarzy.Jesteście dorośli w życiu są dwie strony.Pan Niewiadomski słusznie napisał,że leczenie przez książki to szczyt ignorancji zrobiony w celu szybkiego zarobku,bez potraktowania indywidualnie pacjenta,bez obserwacji reakcji jego organizmu.Lekarz do każdego podchodzi indywidualnie pan Kwaśniewski to Kaszpirowski-wszystkich na jeden sposób.To po cholerę te ośrodki,dietetycy i lekarze optymalni?Jedno przeczy drugiemu.Tak więc nie zapominajcie jak bogaty o biednym.

  543. OPTY pisze:

    Pani Halino , uparcie brnie Pani w swoim zaślepieniu lub ignorancji a może nawet jednym i drugim razem wziętymi w ślepą uliczkę niewiedzy. Niem już jak z Panią dyskutować , nie posiada Pani żadnej wiedzy o temacie jedynie wolne skojarzenia ujemnie skierowane ostrzem bezmyślnej krytyki w dzieła naukowej pracy człowieka skromnego i oddanego ludziom bezinteresownie. Zadałem już kiedyś pytanie – proszę odpowiedzieć – jakiego wg. Pani majątku dorobił się Kwaśniewski , co to niby miałoby być ? – gdzie ? , co ? , jaka suma wchodzi w grę ?
    Opisałem sytuacje mojego taty – widać ,że nie zrobiło to na Pani żadnego wrażenia , jak grochem o ścianę.
    Wspomina Pani o jakimś współczuciu , otóż wyrazem współczucia dla chorujących na potęgę ludzi Doktor opracował metodę pozwalającą w , którymś pokoleniu na usuniecie chorób z pola widzenia nas ludzi . Ludzie w dobie dzisiejszej , na tej czy innej diecie umierać będą . Dieta optymalna ma pomóc w wyjściu mniej bolesnym z tego co zafundowała nam cywilizacja – nie na darmo gros chorób określanych jest jako cywilizacyjne – trzeba ten termin tylko zrozumieć dobrze.

  544. Renia pisze:

    Pani Halinko, zgorzknienie, narzekanie, stękanie…tego jest dosyć w realu i w internecie. Jeśli ja dołączę do tych narzekających „na zły los” komu to pomoże? Jeśli ja pozbyłam się chorób własnie przez Dietę Optymalną, to uważam, że najwięcej mogę pomóc chorym właśnie przez pisanie o tym.
    Może nie wszystkich DO wyleczyła…niektórzy już mieli tak zaawansowane choroby, że sytuacja była nieodwracalna. Niektórzy nie stosują DO tak jak należy, jedzą tłusto, a do tego chleb albo sporo słodyczy i twierdzą, że są na DO…Ja już blisko 5 lat jestem na Żywieniu Optymalnym, poznałam w arkadiach sporo osób również żywiących się optymalnie i nie mam już żadnych wątpliwości co to cudownego działanie tego sposobu jedzenia. Większość osób nie ma pojęcia jak ważnie jest prawidłowe jedzenie, a tym bardziej , że dieta wysokotłuszczowa czyni „cuda” tak cuda, bo medycyna konwencjonalna twierdzi, że większość chorób jest niewyleczalna, a na DO ludzie się ich pozbywają. Najbardziej „spektakularne” to jest szybkie wyleczenie cukrzycy…ale pewnie niektórzy napiszą, że ja bredzę…trudno, ich strata…
    A tylko jeszcze jedno, Pani Halinko, prawidłowo stosowana Dieta Optymalna nikomu nie szkodzi, a wręcz odwrotnie…
    Doktor Pala o tym pięknie mówi…

  545. Pani Halino, na forum.dr-kwasniewski.pl znajdzie Pani błędów w stosowniu DO aż po czubek głowy. Nie każdemu chce się uczyć i oduczać. Nie każdemu po drodze ze skrupulatnością. Dla przykładu – http://www.stachurska.eu/?p=8609 . Wyrwać z kontekstu że ma być wysokotłuszczowo to stanowczo za mało. Ksiązki są pomocne, zainteresowanym, skoro gotują sobie sami, nie zaś stołują się u lekarzy. Swego mózgu w cudzej głowie się nie trzyma.

    Pan Niewiadomski nawet ksiązki prof. Hartenbacha nie znał… Wyobraża sobie Pani, bo mnie trudno?

  546. Nasze Szkraby pisze:

    Polecam lekturę gazety http://www.nasze-szkraby.pl jest tu też sporo informacji o tym jak żywić dzieci w zgodzie z naturą

  547. Nasze Szkraby,

    obejrzałam to pismo i stwierdzam z przykrością że nic nowego. Polecam:

    – Z Bawarii – http://www.stachurska.eu/?p=10202

    – Żywienie kobiet ciężarnych i dzieci – http://www.stachurska.eu/?p=5829

    – Inteligencja zależy od odżywiania – http://www.stachurska.eu/?p=6400

    i może jeszcze:

    – Gary Taubes – http://www.stachurska.eu/?p=7299 .

  548. halina pisze:

    Pan Kwaśniewski pominął tak podstawowa sprawę jak genetyka -spadek po przodkach.Czy moi przodkowie byli tacy sami jak wasi?Nie.Czy mieszkacie w moim mieszkaniu oddychacie tym samym powietrzem,żyjecie w tym samym środowisku?Nie.Czy mięso, jaja ,smalec są identyczne u was w sklepie czy gospodarstwach,jak u mnie?Nie!Jeśli podajemy lek o identycznym składzie,dlaczego wywołuje jednak różne reakcje?Z grubsza podobne,ale nie identyczne.Jednego,drugiego trzeciego pacjenta leczy,ale dziewiątego z podobnymi objawami nie.Teraz weźmy jajko.Jeśli kury odżywiane są różnie ,mają rożne predyspozycje genetyczne też , kury są różne od siebie,znoszą podobne ale nie identyczne jaja.Podamy jajka od różnych kur różnym ludziom,każdy ma inną twarz, inne odciski palców ,inaczej położoną wątrobę ,inaczej serce innej wielkości trzustkę,inną ilość włosów,inne zęby,inaczej trawi i w innym czasie jedno jajko.Jeden człowiek przeziębia się przy klimatyzacji drugi nic nie odczuwa.Jeden do pracy chodzi na piechotę a inny samochodem jeździ.Tak więc według tego co głosicie to nie ma wpływu-wszyscy różni jedzący różne jajka,mięso(w wewnętrznym składzie),żyjący w różnym środowisku,potrzebujący różną ilość snu by być wypoczętym po różnej pracy są identyczni!Bo muszą reagować na dietę jak wy!Nie ma innej możliwości!?Wystarczą podobne proporcje tłuszczów,białek i węglowodanów?!By te różnicę stały się jednością- identyczne.W boczku pani Reni pani Teresy w plastrze pięciogramowym jest tyle samo tłuszczu o tym samym składzie,ze zwierzęcia na innej paszy żyjącego w innym miejscu o nie identycznej budowie i predyspozycjach według was jest to samo i wywoła to identyczną reakcję u tak różnych ludzi,robiących różne dania z książek Kwaśniewskiego.Nie ma miejsca na błąd na złą reakcję np.u co dziewiątego człowieka!?To są normalnie jaja!Pani Renia jest identyczna jak pan opty i pani Tereska bo mają podobne dobre skutki po tej diecie.To co głosicie kupy się nie trzyma niestety.Zacznijcie myśleć , bo wpatrując się w jeden punkt nie widzicie całości!Zgadzam się w medycynie jest wiele niewiadomych,wiele grup interesów,wiele błędów,ale nie piszcie,że wy już wszystko wiecie!…bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie-Biblia.

  549. Pani Halino, czy może Pani napsać co ma na względzie? Ja dzielę się doświadczeniem wynikłym ze zmiany zasad odżywania. Pani?

    Doktor Kwaśniewski, co było tu cytowane, poszkukał tego co będzie najbliższe potrzebom naszych organizmów. Tylko tyle i aż tyle. Dla mnie okazało się to pomocne. Bardzo.

  550. halina pisze:

    Pani Tereso i bardzo fajnie,że tak jest .Nie wątpię w pani dobre intencje i pani uzdrowienie.Proszę jednak pomyśleć ile ludzi tyle niewiadomych,dlatego lekarze nie znają i nie poznają wszystkich odpowiedzi.Człowiek to już wielki indywidualny kosmos,do tego dochodzi środowisko-różne,jedzenie zawsze różne,emocje różne-to wszystko ma wpływ na odbiorcę,przodkowie-różni.Cały czas twierdzicie,że to nie ma wpływu,że jest już wszystko jasne!Wystarczy zachować proporcje i cyk czary mary!Wy nie słuchacie wcale tych zawiedzionych,macie ich gdzieś!Na wielu forach tak macie.Dlatego nie myślcie ,że optymalnych będzie przybywać wy się kurczycie jest was coraz mniej.Jeśli to jest tak skuteczne to powinno was przybywać,nowych stron,nowych wpisów,nowych filmów(zwłaszcza bo już telefony pięknie nagrywają), nowych ludzi.Trzeba szukać prawdy,dla was prawdą jest skuteczność tej diety,dla tych zawiedzionych prawdą jest nieskuteczność,proszę podać gdzie jest prawda dla was wszystkich?Nie tylko dla wyleczonych?

  551. Renia pisze:

    Pani Halinko właśnie to co Pani pisze (jak Pani się wyraziła) kupy się nie trzyma. Kto i gdzie pisał, że wszyscy są identyczni?, że wszystkie produkty o tej samej nazwie są identyczne? i ze na wszystkich wszystko tak samo działa? Kto w którym miejscu to napisał? Bo tak paplać aby paplać to nie ma sensu.

  552. Pani Halino,

    niech Pani poszuka wyleczonych na innych dietach, jak też wśród leczonych „klasycznie” via apteka. Więc co Pani ma na względzie? Odradzić mi DO? Nie zechcę.

  553. Renia pisze:

    Pani Halinko widzę, że jest Pan i bardzo „zorientowana” co do liczby osób Optymalnych. Pewnie jakiś rejestr Pani prowadzi. Podziwiam.
    W latach 90. gdy artykuły Doktora Kwaśniewskiego ukazywały się regularnie w „Dzienniku Zachodnim” na Śląsku, Optymalnych przybywało w bardzo szybkim tempie. Potem zaczęły się ostrzeżenia medycyny oficjalnej (bez zrobienia badań) i wpisy w internecie podobne to tych Pani i tych dwóch Panów z jednym numerem IP i sporo Optymalnych się wycofało, przestraszyło, a niektórym po prostu nie chciało się dalej uważać na dietę skoro poczuli się lepiej. Teraz znowu liczba Optymalnych się powiększa, wzrasta prenumerata czasopisma „Optymalni”

    http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=category&id=39&seo=prenumerata

    zawiązują się nowe grupy i przybywa nowych członków w Stowarzyszeniu Optymalnych. W internecie tez coraz więcej osób pisze, które są zadowolone z tego sposobu jedzenia. A niektórzy nie spróbują tylko biadolą…

    Pani Halinko Pani próbowała DO?

  554. OPTY pisze:

    I co Pani Halinko ,znowu kulą w płot ?, znowu bark odpowiedzi na moje pytania ? , znowu te same pokrętne ścieżki utrudzonego i spaczonego umysłu ? , znowu to same dyrdymalenie , czyli dreptanie w intelektualnym miejscu ?
    Nie pokwapiła się Pani na zapoznaniem się z dziełem Doktora( brak czasu , co ?) i chwytając się nieczystych jakże prostackich sposobów próbuje Panie mącić i nawet to Pani idzie tak nieudolnie ,że aż ……. nie powiem, szkoda słów. Oceniać to jakiś sposób żywienia jest dobry czy zły mogą tylko ludzie , którzy przestrzegają jego zasad a nie ci , którym się coś wydaje po ustawicznym zmienianiu diet na te czy tamte a potem pretensje do optymalnych , ładnie to tak ? My optymalni mamy prawo powiedzieć , że nasza dieta jest dobra bo skutkuje , ci którym nie skutkuje znaczy ,że na nie nie byli , jedynie tak mówili , zresztą jak to u ludzi bywa , co innego mówią a co innego potem robią , to i nie dziwota ,że efektów brak lub są przykre. Napisałem już ,że gdyby ludzie przestrzegali zasad dokładnie , nie byłoby problemów ,ale że ludzie uważają jak zwykle po swojemu to mają jak mają . Radzę przeczytać coś z Kwaśniewskiego ze zrozumieniem a potem dyskutować .

  555. Renia pisze:

    Jeżeli medycyna konwencjonalna z większością chorób sobie nie radzi to co ludziom pozostaje? Chorować albo wypróbować Dietę Optymalną. Innej alternatywy nie ma. ja przynajmniej nie znam…

  556. Renia pisze:

    Po co niektórzy internauci korzystają z kilku „nicków? Dla zabawy? Czy mają w tym interes? :roll:

    http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_zatrudnie_trolla_-_czyli_jak_manipulatorzy_zatruwaja_zycie_normalnym_internautom.html

  557. halina pisze:

    Pani Reniu.Przecież wy(pani Renia i Teresa,pan opty) i pan Kwaśniewski piszecie,że wszyscy są identyczni !Przez to ,że są tylko uzdrowieni na tej lub dzięki tej diecie optymalnej!Inaczej ludzkie organizmy nie zareagują jak tylko wyzdrowieniem,przez cudowne proporcje!To wy wykluczacie zawiedzionych,niewyleczonych,chorujących.Tłumaczę jak dalece to nie jest takie proste,ale nic nie dociera.Piszę o możliwych różnicach.Pani udaje ,że nie rozumie?Taka prowokacja?;)Dobre!Panie Opty jak zwykle ci którym nie wyszło na diecie nie byli,straszne uproszczenie.Popatrzcie na waszą pokrętną i sprytną logikę.Tak jak były tu wcześniejsze wpisy sceptyków,tak żaden,ale to żaden nie mógł się przebić.Proszę zacznijcie myśleć lub chociaż udawajcie,że tak jest.Wasze teorie spiskowe od lat uprawiacie,tak samo można przyjąć,że listy w książce pana Kwaśniewskiego są spreparowane.Nadal nie ma wyników badań.Czytałam książkę,nie byłam na diecie.

  558. Pani Halino. żadna inna dieta nie była badana, a ta owszem – była. I to nie raz. A co do naszego podobieństwa proszę zauważyć, że jesteśmy o wiele bardziej do siebie podobni niż się różnimy. Te różnice są uwzględnione w Diecie Optymalnej. Dla zdrowych jest Zywienie Optymalne. Pani wybaczy, ale czuję się przymuszona napisać że Pani komentarze „kręcą się w kółko”. Nie liczy Pani chyba na to że ktoś tu zrobi Pani wykład na 300 stron? Każde z nas uczyło się od podstaw i Pani – jeśli jest Pani zainteresowana – nie zostaje nic innego. Są lekarze optymalni, są doradcy żywieniowi, jest http://dr-kwasniewski.pl/ , jest – http://forum.dr-kwasniewski.pl/ , jest strona http://www.optymalni.org.pl , są strony kilku Arkadii, są ksiązki.

    Jest tu – dla przykładu – tekst @ MariuszaM – http://www.stachurska.eu/?p=9837 , żeby Pani mogła zobaczyć ile się ludzie praktyczni uczą, żeby osiągnąć cel, żeby się nie pogubić. Nie ma potrzeby układać w głowie Doktora Kwaśniewskiego, jest potrzeba by poukładać we własnej!

  559. Renia pisze:

    Pani Halinko czy Pani przeczytała chociaż jedną książkę Doktora Kwaśniewskiego? Czy Pani wie na czym Dieta Optymalna polega? Czy Pani zna inną dietę, która pozwala na wyjście z większości chorób?
    Pani upiera się przy tej „inności”…dobrze, osoby z bardzo zaawansowaną chorobą mogą się całkowicie nie wyleczyć, mogą jednak poprawić swój stan zdrowia i poprawić komfort życia…Każdy powinien(szczególnie chorzy) stosować tą Dietę w innych trochę proporcjach i ilościach w zależności od trybu życia, chorób, jakości pożywienia itp….

    „Generalną zasadą Żywienia Optymalnego jest zachowanie właściwych proporcji między tymi składnikami. Jako ogólną zasadę można przyjąć: 1 : 2,5-3,5 : 0,5. Oznacza to, że na 1 gram spożytego białka powinno przypadać w diecie 2,5 do 3,5 grama tłuszczu i 0,5 grama węglowodanów. Taka proporcja przy założeniu, że białka i tłuszcze są głównie pochodzenia zwierzęcego zapewnia prawidłową pracę organizmu w początkowym okresie Żywienia Optymalnego Po przystosowaniu się organizmu do nowej diety zapotrzebowanie na białko zmniejsza się. Zmniejsza się również, gdy spożywa się białko o najwyższej wartości biologicznej. Wówczas proporcja między białkiem i węglowodanami jak 1 : 0,5 nie obowiązuje. Może być 1 : 1 lub nawet 1 : 1,5.

    Od tej zasady mogą być pewne odchylenia zależnie od właściwości psychofizycznych człowieka, warunków środowiskowych i chorób, na jakie człowiek cierpi. I tak np. otyli powinni w pierwszych miesiącach diety zmniejszyć ilość tłuszczu do l-2 gramów na 1 gram białka, gdyż intensywnie spalają własne tłuszcze, jako że dieta optymalna jest najlepszą z możliwych diet odchudzających „.

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

  560. Renia pisze:

    A jak to jest np. z cukrzycą „(nie)leczoną” konwencjonalnie, a leczoną za pomocą Diety Optymalnej?

  561. Renia pisze:

    Pani Halinko pisze Pani, że bardzo się boi Pani Diety Optymalnej. Pocieszę Panią, że nikt Panią do niej nie zmusza. Pisze Pani tak:
    „Ja chcę dowodów by móc przejść,mam swoje choroby i co raz bardziej się was boję…”

    Można wiedzieć jakich chorób „dorobiła” się Pani na tym „tradycyjnym” modelu żywienia? Czy może inny Pani stosuje, np. wegetariański? Nie pisała Pani jak się odżywia… Skoro Pani nie służy obecny sposób jedzenia, to dlaczego Pani się boi DO? (nie namawiam – informuję tylko o „TYM” co mi pomogło)

  562. OPTY pisze:

    Proszę Państwa , dajmy sobie z tą panią spokój . Nie , to nie . Nikt nikogo do niczego zmuszać nie powinien i nie może . Wystarczy . Nikt nas do niczego nie zmuszał , zrobiliśmy to na własną odpowidzialność , to wystarczyć powinno. Zdrowie albo choroba , wóbór należy do ciebie.

  563. Renia pisze:

    Co racja to racja. Więc OK… 😀 😐

  564. Maciej Niewiadomski pisze:

    Droga pani Halinko.Proszę dać sobie spokój z logicznym uświadamianiem tego środowiska.Szkoda pani zdrowia i czasu w tym stanie.Proszę poczytać (na górze tej strony)o sposobie prowadzenia dyskusji pani Reni z innymi ludźmi ,mającymi logiczne argumenty.Od lat sposób pojmowania tej pani nie uległ zmiane.Ona wie,nie trzeba myśleć.Życzę dużo zdrowia pani Halinko i pozdrawiam.

  565. Renia pisze:

    Panie Niewiadomski, Pan tutaj jest od niedawna (chyba, że od dawna pod innymi nickami), a zna mnie od wielu lat. Miło mi. 😀

  566. Maciej Niewiadomski pisze:

    Rozumowanie to stan wyjątkowy.Poruszanie się dogmatami nie stymuluje myślenia.Fanatyzm,bez zadawania pytań wiele już zła uczynił w historii ludzkości.Tutaj w przypadku” szczęśliwie doświadczonych”(a przez to oświeconych)racjonalizm jest pojęciem obcym,wykładnikiem jest doświadczenie.Inne doświadczenia niż dobre nie istnieją ,są wykluczone.Tak więc jak pisze pani Halinka-na diecie optymalnej wszyscy stają się identyczni w ostatecznie dobrych reakcjach organizmów,złe nie istnieją ,nie ma ich…amen…

  567. Panie Niewiadomski,

    „poruszanie się dogmatami” faktycznie nie stymuluje myślenia… Jest Pan skłonny je sprawdzić? Dużo ich. Coś dla przykładu – http://www.stachurska.eu/?p=925 .

  568. Maciej Niewiadomski pisze:

    Cytaty z pani linku-„Rezultatem tego może być wystąpienie choroby”,”Można odnieść wrażenie, że spożycie błonnika wywołuje te choroby”.Nic nie jest pewne,bo wiele czynników ma na to wpływ.Nie do końca wiadomo jaki jest wpływ błonnika,lipidów,witamin ,minerałów,węglowodanów ,tłuszczów i białek na pacjentów.Jest to temat dalece złożony,jeszcze wiele lat badań przed nami.Nigdy nie znajdziemy paneceum na jedną chorobę dla wszystkich,tak i nigdy nie znajdziemy panaceum na wiele chorób dla wszystkich,jestem tego pewien.Dieta Kwaśniewskiego może pewnej grupie pomagać,ale może pewnej grupie nie pomagać lub szkodzić.

  569. OPTY pisze:

    ” Dieta Kwaśniewskiego może pewnej grupie pomagać,ale może pewnej grupie nie pomagać lub szkodzić.” – M. N.
    ———————–
    Tutaj się wyjątkowo zgadzam z Panem Doktorem , prawda :
    ” Można uleczyć każdą chorobę , ale nie każdego człowieka ” – B. Broning

  570. Ateista pisze:

    – Niech rozsądzi nas kapusta,

    – Co? Kapusta? Głowa pusta.

    A kapusta rzecze smutnie.

    – Moi drodzy, po co kłótnie,

    po co wasze spory głupie –

    wnet i tak zginiemy w zupie.

    – A to feler jęknął seler. Mojsza jest prawda bardziej niż twojsza.Twojsza jest rzadna,śmieszna niż mojsza.Mojsza prawda jest naszjsza fajniejsza niż wajsza!!!!I tak czy na cudach błonnika czy na tłustym żarciu, nie oszukujcie siebie -wszyscy idziemy do piachu.Kwaśniewski zniknął bo też już witalności brak.10 lat temu był zaprzeczeniem dobrodziejstwa tej diety,sepleniący-bez zębów,łysy,cichy i powolny…nic nie ma Jane Fondy,co najpierw sie odessała,wygładziła operacyjnie zmarszczki ,a potem aerobik wylansowała,ale fakt poruszała się szybko,miała energię.http://www.youtube.com/watch?v=MeQrLvOauCg

  571. OPTY pisze:

    Panie Ateisto jeśli jast tak , jak napisaleś to co to jest ;
    http://www.youtube.com/watch?v=1pOcB8Xs7Rg
    2005 rok

  572. OPTY pisze:

    Panie Ateisto jeśli jast tak , jak napisaleś to co to jest ;
    http://www.youtube.com/watch?v=1pOcB8Xs7Rg
    2005 rok
    i to – http://www.youtube.com/watch?v=Oli_gRWV7B8

  573. Renia pisze:

    Te różne nicki piszące źle o Diecie Optymalnej i Doktorze Kwaśniewskim mają podobny – niegrzeczny, złośliwy i prześmiewczy styl. Wszystkie są do siebie podobne (na jedno kopyto i w kółko to samo). Żadnych sensownych argumentów, tylko straszenie ludzi skutkami „ubocznymi” DO. Jedzenie naturalne „zaszkodzi”. A nie lepiej by było, żeby chorzy sami spróbowali i ocenili?(oczywiście, ci którzy chcą być zdrowi). Czemu tym „Panom” tak bardzo zależy na tym, aby ludzi zniechęcić do tego modelu jedzenia? Dlaczego obawiają się tego, że ludzie przestaną „leczyć się” lekarstwami (które i tak nie dają nawet nadziei na wyleczenie). Czyżby posadki ich (jego) były zagrożone?

  574. halina pisze:

    Coś dla otwartych umysłów-http://www.youtube.com/watch?v=uckWskOHRTo

  575. Nemer pisze:

    Szanowna Pani Reniu,
    i może słusznie, że przepisują coca-colę. Mnie pewien mechanik poradził, bym colą traktował zapieczone śruby, które nie chcą się odkręcić. Sprawdziłem, to działa! Skoro więc rozpuszcza takie straszne „zapiekanki” to i z gównianymi kulkami osadzonymi na jelitowych „gwintach” musi sobie poradzić chyba. Dzięki za linka, raz na miesiąc zaaplikuję sobie małą flaszeczkę w ramach profilaktyki. A co mi tam!
    Pozdrawiam, Nemer

  576. Renia pisze:

    Panie Nemer, zastanawiają mnie jednak te kulki z włókien owoców, warzyw i zbóż… Niby błonnik to taki zdrowy wymiatacz a zapycha….
    Ale sporo jest takich medycznych paradoksów…
    Pozdrawiam Pana serdecznie – Renia.

  577. Dorcia K pisze:

    Witam, ja próbowałam stosowac diete 3krotnie. Za każdym razem czułam sie świetnie, ale narzekałam na potwiornie nieświeży oddech Przy pierwszych 2 razach po odstawieniu diety problem znikał, ostatnim razem niestety nie – od paru miesiecy sie z tym mecze, dopiero od niedawna widze poprawe. Uaktywniło mi sie też jakieś zapalenie tarczycy. Musze uczciwie napisac, że nie do końca była to dieta optymalna bo nie jem miesa, jedynie ryby, ale proporcje trzymałam bardzo skrupulatnie. Robiłam różne próby, aby wyeliminowac ten „zapach” – wiecej wegli, mniej wegli, mniej białka – nic nie pomagało, jedynie ograniczenie tłuszczu i znaczne zwiekszenie weglowodanow (czyli powrót do normalnego stylu żywienia :/) rozwiązywały problem, aż po kolejnej próbie już nawet to nie pomagało. Wiem, że początkowo mogą uwalniac sie jakies toksyny, ale z tego co czytałam u tych osób u których problem nieświeżego oddechu sie pojawił to nie ustepował mimo wieloletniego nawet stosowania diety. Nie wiem co o tym myślec, bo znam osoby które wyleczyły sie z ciezkich schorzeń – koleżanka z reumatoidalnego zapalenia stawów i kolega twierdził, że wyleczył wade serca, ale ostatnio okazało sie że wcale nie – poprawa była przez jakiś czas, a potem choroba zaczeła ponownie sie rozwijac. Do tego ten sam kolega cierpi na dne moczanową i dieta mu w tym w ogóle nie pomaga. Inny kolega który stosował diete bardzo krótko, razem ze mna (ale jadł mieso) też nagle dostał ataku dny, choc od wielu lat go nie miał. Generalnie ja żałuje, że stosowałam diete, bo przez pare miesiecy kontakty z ludźmi były dla mnie koszmarem, zmarnowałam kase i czas na diagnostyke, znalazłam tylko tą tarczyce, która wcześniej była w porządku i dalej mam z tym problemy. Uznałam też, że dieta ta nie jest tak idealna jakbyśmy chcieli, mimo że początkowo sama byłam jej wielkim entuzjastą. Myśle, że rzeczywiście w naszym codzinnym żywieniu mamy niedobór tłuszczy i nadmiar weglowodoanów oraz nieprawidłowo łączymy pokarmy, dlatego byc może dieta ta początkowo daje takie rewelecyjne rezultaty, ale takie ilości tłuszczu przez całe życie to chyba nie jest naturalne i zdrowe To moja opinia, ale wiele osób sie z nia nie zgodzi.

  578. Pani Dorciu K,

    ja na diecie jestem prawie osiem lat, mam się cudnie. Proszę napisać jakie propocje Pani stosowała oraz z czego pochodziły tłuszcze, jakie białka poza rybami Pani używała, oraz ile i jakie węglowodany Pani preferowała. Może da się zlokalizować problem?

  579. Te kulki noszą nazwę kamieni kałowych, a leczy się je metodą „czym się zatrułeś tym się lecz”, czyli zaleca więcej błonnika. W mainstreamowej medycynie.

  580. Renia pisze:

    I ludzie nie boją się spożywania leków, a boją się jeść naturalną żywność. Jak te media potrafią ludziom w głowach poprzewracać… 😯

  581. Renia pisze:

    Żyjemy coraz dłużej? Czy coraz krócej? :roll:

  582. No przecież: W Warszawie widać co i jak – http://www.stachurska.eu/?p=2712 .

  583. halina pisze:

    Ludziki marne umieranie jest naturalną konsekwecją życia.Choroby towarzyszyły człowiekowi od wieków.W pewnym wieku po 60 roku życia większość choruje na coś bo się zużywamy ,jak odkurzacz,telefon ,jak samochody jak pies,koń, krowa ,świnia.Wy tu tworzycie mity i legendy.Jarek jadł błonnik i zachorował.Teresa lubiła owoce o proszę po latach pracy w firmie- lewe oko źle widzi.Waldemar ma problemy z erekcją bo jadł pastwiskowo, lubił pączki aż 3 razy w tygodniu!!!!Krzysztof lubił wypić po kolacji-Jezu ile węglowodanów!!!Może ten alkohol go uspokajał,może te pączki sprawiały rozkosz wielką przyjemność na podniebieniu, której nie ma po smalcu.Może ktoś po prostu lubił zjeść jabłko bo mu to smakuje.Ale nie agenci diety optymalnej doszukają się głębszego zła,jedzenie jako sens istnienia.Licz kalorie ,licz proporcje,nie jedz na co masz ochotę bo to cię kiedyś zabije!Nie jedz na oleju bo wyłysiejesz.Nie spożywaj chleba bo zaraz czyha rak,zawał i chora tarczyca.Czy wy czasem siebie czytacie,macie problem z jedzeniem czegoś innego niż z ksiąg Kwaśniewskiego.Śledzicie z uporem maniaka co ludzie jedzą….a oni jedzą przez wiele lat co im smakuje,co fajnie pachnie,po czy świetnie się czują.A wy- zaraz ludzie myślcie liczcie co jecie!!!Zwariowaliście,że jecie na co was stać!?Zwariowaliście,że jecie co lubicie to was zabija.MY światłe umysły optymalne ograniczając sobie przyjemności w skali 65 lat będziemy żyć dłużej od was!!!o! i w zdrowiu!Aż o 3 lata dłużej!OOO!Ale co stresy z liczenia i złotej regułki nie przekroczenia to wasze.

  584. Pani Halino,

    tylko co pisałam komentarz w wątku – http://www.stachurska.eu/?p=4781 , ma Pani więc dowód że nie mam za dobre polityce w Polsce iż ludność choruje z niedożywienia. A co do pozostałej części Pani wypowiedzi to może trzeba żebym już miała Pani za złe, że nie poinformowała mnie Pani jakieś czterdzieści lat temu o Diecie Optymalnej, bo juz wtedy była? Wiedziałabym że jest wybór…

    Po drugie wielu żywiących się optymalnie też się gimnastykuje w ramach swego budzetu żeby wydatki na żywność sfinansować. Osób, które nie mają problemów finansowych w Polsce jest może mniej niż 1 %? Bo nie dość, że zarobki są w większości podłe, to jeszcze obciąża je spłata kredytów.

    Nie odniosę się do Pani zwrotu „ludziki marne”, niech zostanie przy Pani, czy jakoś tak.

  585. Renia pisze:

    Pani Halinko my mamy problem czy Pani? Dlaczego Pani tak agresją pała do Diety Optymalnej i do osób Optymalnych? Czym ta dieta Pani zagraża? Jedz Pani sobie jak chcesz, każdy jest kowalem własnego losu i ma takie choroby jakie sobie wyhoduje. Może Pani spokojnie jeść pączki i popijać je coca colą. Zdrówka życzę.

  586. MariuszM pisze:

    Nie karmić trola ,buu do budy :)

  587. Renia pisze:

    Tutaj na tym blogu chyba wszystkie „ofiary” Diety Optymalnej i zaciekli jej wrogowie, którzy jej nigdy nie wypróbowali, albo nawet dokładnie jej nie znają, są jedną i tą samą (góra dwie) „ofiarą”. Ten „Pan Stefan” teraz „próbuje” DO i pewnie wróci za parę dni „pokiereszowany”… 😆 To jest niepoważne, jeśli ktoś chce faktycznie zdrowie sobie poprawić to podchodzi do tego zagadnienia znacznie poważniej i bez agresji…
    Wyniki leczenia medycyny oficjalnej są tak marne, że alternatywy nie ma…

  588. halina pisze:

    „Wyniki leczenia medycyny oficjalnej są tak marne, że alternatywy nie ma…”Pani Reniu ,o czym pani pisze?Gdybym chciała wam zaufać i nie podjęła bym leczenia klasycznego na podstawie jakich dowodów mam wam zaufać?Pokażcie dowody w postaci badań na wyleczenie nowotworów,tarczycy,cukrzycy,nadciśnienia,miażdżycy,stwardnienia rozsianego,kamienie nerkowe,zapalenia płuc(bez antybiotyków) i wielu innych chorób.Medycyna milionom ludzi pomaga i leczy.W przypadku mojego nowotworu wyleczalność i przeżywalność powyżej 5 lat wynosi ok.65%.W przypadku diety optymalnej podajcie wyniki procentowe przeżywalności na nowotwory.Macie jakieś liczby ,fakty,statystyki?Wy macie filmiki z przed lat i listy które można spreparować,nic konkretnego.Kiedyś miałam zapalenie płuc-lekarze mnie wyleczyli.Miałam kamień nerkowy znowu lekami przyspieszono się jego pozbycie,miałam chorą tarczyce wyleczono ją.Mój tata ma miażdżycę od 12 lat żyje po operacji bajpasów,moja mama gdy była młoda miała kamienie nerkowe które usunięto operacyjnie, żyje po tej operacji 40 lat.Moja siostra miała naczyniaka kręgu co groziło złamaniem kręgosłupa i paraliżem jest po 2 operacjach wstrzyknięcia gipsu i pozbycia się naczyniaka,gdyby nie te zabiegi jeździłaby na wózku inwalidzkim.Moje dziecko urodziłam przez cesarskie cięcie było owinięte pępowiną, gdyby nie lekarze podczas klasycznego porodu mogło umrzeć.Mam 8 zębów wyleczonych przez dentystów(kanałowo też).Gdyby nie medycyna moja mama,mój tata , moje dziecko i ja moglibyśmy już dawno nie żyć.To są fakty a nie mity garstki ludzików.Teraz wasze teorie spiskowe przecież Mariusze,Renaty,Teresy pan Opty to może być ta sama osoba np.pan Kwaśniewski,podaliście swoje dane, nr.telefonów?Zanim zaczniecie się czepiać medycyny,zacznijcie myśleć to nie boli….Tu jest wpis pani Sara2012 po tej diecie- http://forum.kardiolo.pl/temat242.htm .

  589. Pani Halino,

    może zainteresuje Panią – http://idb.nowyekran.pl/post/63324,wspolczesna-medycyna-dr-jerzy-jaskowski-cz-i ?

    To dobrze dla Pani, że nie jest skłonna brać leczenia na wiarę. Dociekliwość jak i skrupulatność są bardzo ważne, wiem po swoich doświaczeniach z chorowaniem. Choć dziś muszę stwierdzić, że nie zawsze tak było, bo chodziłam „po sznurku” lekarz – aptekarz, a o tym że mam wpływ na swoją kondycję poprzez zarządzanie zawartością własnego talerza nie pomyślałam. Nie pomyślałam to się i nie dowiadywałam. Stanowczo za dlugo chorowałam i stanowczo za bardzo moja kondycja podupadła. Lepiej byłoby tego nie doświadczyć.

    Prosiłam, by ” swoich ludzików” Pani tu nie przynosiła? Ponawiam. Po co się Pani nakręca? To zdrowiu nie służy, a i dociekliwość uniemożliwia.

  590. Renia pisze:

    Pani Halinko, Pani nie musi nam ufać i nie musi stosować DO. Jest tak jak Pani pisze. Ludzie w większości stosują się do zaleceń lekarzy, jadzą tak jak każe piramida „zdrowia” i chorują. Wtedy się leczą i poddają operacjom. Też tak można… biznes się kreci…Lekarze mają poważanie i dobrze płatne posadki i przemysł farmaceutyczny nie narzeka. W czym problem?

  591. halina pisze:

    Pani Tereniu jak tu się nie nakręcać?Jak gra idzie o życie,to nie jest zabawa!Tak jak walczy o życie Sara2012 po waszej diecie której link przesłałam.Kto jej pomoże i ją pocieszy?Ratuje życie sobie operacyjnie-konwencjonalnie.Kto poniesie odpowiedzialność za jej stan?KTO?!Nikt,napiszecie ,ze nie była na diecie i po sprawie.Wasza dieta to w 90% wiara potwierdzona waszymi przypadkami,dla mnie to za mało.Badania,jeszcze raz badania ,fakty a nie dyrdymały!

  592. Renia pisze:

    To dlaczego Pani tak się czepia. Ludzie zachorowali przez stosowanie Diety Optymalnej? Głupoty Pani wypisuje. Dobrze stosowana dieta optymalna nie może zaszkodzić a zawsze pomaga. Naturalne jedzenie ludzi leczy a nie zabija. pani skutków ubocznych leków się nie obawia? Źle zrobionej operacji też nie? Powrotu choroby też nie?
    Czy Pani ten wykład chociaż wysłuchała? Czy Pani tylko tak chce tutaj zrzędzić, aby ludzie nie wypróbowali tego sposobu odżywiania i oddali się w ręce lekarz? Co Pani z tego ma? Pani sposób jest lepszy i dorobiła Pani się nowotworu? 😯

    http://www.youtube.com/watch?v=9AXaVJPIQKU

    Czy Pani może się do tego wykłady merytorycznie odnieść?

  593. halina pisze:

    Pani Reniu problem w tym ,co wy robicie gdy ktoś nie jest zdrowy na tej diecie lub nabył się nowych chorób?!Dlaczego namawiacie nie mając dowodów?Pisze pani ,że medyczny biznes się kręci,a pan Kwaśniewski to książki rozdawał za darmo.W Arkadii w Jastrzębiej Górze tydzień pobytu poza sezonem od osoby 1200zł!Biznes aż miło!Kasa,kasa,tylko proszę nie piszcie,że nie!

  594. Renia pisze:

    W Jastrzębiej Górze to jest biznes Dr. Kwaśniewskiego? Idź Pani lepiej jedz te swoje pączki i zapijaj coca -colą niż tutaj bredzić. W razie czego lekarze Panią wyleczą…
    Trolli, trolla… 😆

  595. Pani Halino,

    żadna dieta nie była tyle badana co Dieta Optymalna. Na tym blogu były zamieszczane w tej sprawie informacje. Ostatnie badania robiono w PAN-ie w Poznaniu. I Warszawie też, i w Łodzi. Owszem było i tak, że 30 profesorów podpisało się pod listem straszącym dietą optymalną, ale to „zamierzchła przeszłość”. Czy Pani wie, że lekarze którzy na własny użytek żywią się optymalnie swoim pacjentom jej polecać nie mogą, bo mają procedury, a w nich leki do zalecania? Niech Pani nie liczy na to, że wiedza w tej sprawie na Panią spłynie cudem. Na mnie też nie spłynęła. I błędy też robiłam. Trzeba się sporo uczyć, pisałam już. Jeśli czegoś można żałować to tego, że mainstreamowi medycy, stosunkowo łatwo dostępni, na temat odżywiania wiedzą mało, albo i zgoła nic, i tam Pani pomocy nie dostanie. Lekarze chorują nie mniej niż ich pacjenci, na wszystko co możliwe, na nowotwory też. I bywa, że pomocy szukają u znachorów. Żyją krócej od pacjentów, ale leków kto wie czy nie zjadają więcej. Czytuje Pani o skutkach ubocznych medykamentów?

    Niech Pani da sobie spokój. Diety nie są dla każdego. Nie każdy chce dyscypliny, edukacji itp. Pani nie edukacji szuka, A gdyby jednak było inaczej, to najpierw trzeba przeczytać ksiązki, potem popytać o szczegóły, znaleźć pomoc. Gry na fortepianie, czy matematyki też się ludzie od samych siebie nie uczyli?

    Polecana przez Panią wypowiedź @ Sary czego dowodzi? Moim zdaniem niczego. Gdybym przy swoich błędach trwała to dawno by mnie nie było. Miażdżyca na ZO jest niemożliwa, a jeśli ktoś decydował się na zmianę żywienia bo już na tę miażdżycę chorował to ma szansę na wyleczenie, pod warunkiem że się DO nauczy naprawdę, a nie aby-aby. Powtarzam się… Umówmy się: ta strona to zajawka dla osób, które chcą zmiany, szukają alternatywnej pomocy i są gotowe się uczyć oraz skłonne zasad dopilnować by się zrealizowały. I też nie każdy ma możliwość. Nie wtedy gdy w szpitalu karmią kleikiem i kisielkiem, a rodzina przynosi łakocie.

    Ludzie nie mają pretensji że chorują na dotychczasowym wikcie. Ciekawe czemu? I ciekawe do kogo by mieli, gdyby jednak… Mój błąd polegał na tym że o to co jest odżywcze nie dowiadywałam się, że uważałam że to wszystko jedno co zjem.

  596. Renia pisze:

    Teraz zdrowym być nie przystoi. Takie czasy. Człowiek po 40-tce „musi” skrzypieć 😉 taka jest powszechna mentalność i ją powielają lekarze m.in. własnym przykładem 😕

    Oda do starości:

    Co to za życie bywa w młodości ?!
    Nie czujesz serca… wątroby… kości…
    Śpisz jak zabity, popijasz gładko…
    I nawet głowa boli Cię rzadko.
    Dopiero człeku Twój wiek dojrzały !
    Odsłania życia urok wspaniały…
    Gdy łyk powietrza z wysiłkiem łapiesz…
    Rwie Cię w kolanach… Na schodach sapiesz…
    Serce jak głupie szybko Ci bije…
    Lecz w każdej chwili czujesz, że żyjesz !
    Więc nie narzekaj z byle powodu,
    Masz teraz wszystko, czego za młodu
    nie doświadczyłeś,ale dożyłeś !
    Więc chociaż czasem w krzyżu Cię łupie,
    Ciesz się dniem każdym ! Miej wszystko w d….!!!

  597. OPTY pisze:

    Pani Halina w swojej epistole wymieniła wszystkie choroby leczone przez konwencjonalną medycynę ze zmiennym powodzeniem, a które wg. dra Kwaśniewskiego, gdyby ci ludzie właściwie się odżywiali na nie nigdy by nie zapadli . O to tajemnica wiaaaaaaaaryyyyyyyyyyy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Pani Halina nie rozumie zupełnie tego ,że tylko od tego co i jak jemy wpływa na na zdrowie lub powstawanie chorób . Jeśli tego się nie rozumie , to zrozumienie czekolowiek innego przychodzi z wielkim trudem. Każda choroba jak pisze Kwaśniewski ma swoje podłoże umysłowe ,tzn. jak odżywiony mózg takie myśli . I nic tu nie pomoże żadne medyczne zaklęcia i chemiczne specyfiki nie pomogą bo nigdy nikomu nie pomogły , jednie uśmierzyły objawy i ból organizmu. A człowik jak chorował tak choruje . Pani Halina nie przyjmuje do wiadomości ,że liczba chorób rośnie lawinowo i końca nie widać. Trzeba dotrzeć do źródła chorób i dopiero potem brać się za skuteczne zwalczanie a zadaniczo przeciwdzialnie zachorowaniom na cokolwiek.
    Takim panacemum jest Żywienie Optymalne – my optymalni to udowadniamy po mimo ,że wielu nie trzyma się zasad i przypłaca to zdrowiem a zasadniczo jego brakiem a nawet śmiercią przedwczesną. Medycyna konwencjonalna jest odpowiedzoialna za miliokrotnie wiecej zgonów niż żywienie optymalne a prawdę powiedziawszy jego brak i nikt z tego powodu nie wyje na forach , nie mąci , nie oczernia lekarzy tylko biegusiem daje do apteki po kolejne uzależniacze i tak do ” u…..ej śmierci ” koniec kropka.

  598. Renia pisze:

    Jakoś twórcy obecnej piramidy „zdrowia” nikt nie podaje do sądu…a tyle ludzi przez nią niepotrzebnie choruje… 😕

  599. halina pisze:

    Ja nie twierdzę,że ta dieta tylko szkodzi,ja mówię,że może pomagać lecz nie wszystkim, mówienie,że zawsze pomaga jest bajaniem,pobożnym życzeniem.Wy od lat ignorujecie ludzi nieuleczonych na diecie optymalnej,to bije po oczach.Przesyłam wam wpis z chorą osobą po tej diecie,a wy na to ,że niczego nie dowodzi!Szkoda słów,kobieta cierpi,a wy to macie gdzieś tak jak wpisy tutaj przesłane.Ignorujecie to dla mnie jest to świadectwo nieodpowiedzialności i stronniczości.Napisałam wam już tyle razy ,że każdy jest inny,a wy dalej swoje,jak mantrę-lekarze zabijają,szybciej umierają niż ich pacjenci,leczą tylko dla kasy itd.itp..Wy też na łożu śmierci jeszcze po pomoc do białego fartucha pobiegniecie.Nie twierdzę,ze medycyna jest nieomylna i to samo dobro,tak jak nie twierdzę ,że ta dieta to samo zło.Wyśrodkujcie,a nie fanatyczne oddanie.To jak odrzucacie ludzi pokrzywdzonych jak ich obrażacie(trolle,agenci)świadczy źle o waszym środowisku,niestety.”Polecana przez Panią wypowiedź @ Sary czego dowodzi? Moim zdaniem niczego. Gdybym przy swoich błędach trwała to dawno by mnie nie było.”Czyli pani Tereniu niedociągnięcia po książkach,niezrozumienie mogły panią zabić?Tak więc bazowanie na tych książkach bez konsultacji i opieki lekarza optymalnego jest niebezpieczne,może zabić-sama pani tak pisze.Dziękuję za szczerość.Tak więc tworzy pani stronę ,gdzie namawia do przejścia na dietę,która gdy popełnia się błędy(trudno sprecyzować jakie)może zaszkodzić lub zabić.Gratuluje szczerości,ale i pomysłu na „zbawianie ludzi”.Leczę się konwencjonalnie,zabieg i naświetlenia i dzięki temu jeszcze żyję i mogę popolemizować sobie w internecie.Ps.”W Jastrzębiej Górze to jest biznes Dr. Kwaśniewskiego?”U pani Reni to jest charakterystyczne nie skupia się na sensie wypowiedzi tylko przyczepia się by coś udowodnić-odbijając piłeczkę,ale tak robi od wielu wpisów.Dla pani Reni raz jeszcze -z książek pan Kwaśniewski nieźle zarobił(chyba,że wpisy w internecie gdzie podawano 2mln.wielbicieli są fałszywe).2mln razy niech ma pan Kwaśniewski 10zł od sztuki książki daje kwotę 20mln zł. W ośrodku zarabiają jego właściciele,nie wiem czy wykupywali licencję na prowadzenie u pana Kwaśniewskiego?Myślę,że pani tego też nie wie.1200zł razy przyjąwszy np. 20 osób daje kwotę 24tyś.zł na tydzień razy 4 wychodzi 96 tyś. zł na miesiąc, 12 miesięcy razy 96tyś.zł daje kwotę 1152000zł w skali roku.Powtarzam biznes ,aż miło!

  600. Pani Halino, zanim przeszłam na dietę optymalną byłam ciężko chorym człowiekiem. I kto tu czyta nieuwaznie? Błędy jakie robiłam na początek w diecie powodowały że moja marna kondycja stała w miejscu. Poprawienie błędów dało odczuwalną poprawę w dość szybkim czasie.

    To raz. A dwa, że mogę dzielić się swoimi doświadczeniami, ale nie osób o których nie wiem na ile dokładnie się nauczyły DO. Pisałam Pani, że na http://www.forum.dr-kwasniewski.pl naczytałam się dość by wiedzieć co to jest nonszalancja użytkowników. Tamto forum ma już lata i pomysłów było tam bez liku na nieskuteczne próby „adaptacji” DO do własnych pomysłów. Wyobraża Pani sobie że ma pretensje do fabrykanta fortepianów, że nie gra jak Chopin, choć instrument kupiła?

    Dalej nie wiem o co Pani chodzi… Bo nie pomocy, prawda? Udowodnić chce Pani, że o DO wie więcej niż osoby ktore z powodzeniem z niej korzystają? Nie widzi Pani, że dziś o tym że wysokotłuszczowa dieta jest najzdrowsza piszą różne osoby i nie tylko z Polski, dla przykładu Gary Taubes? Już nie tylko Kwaśniewski! Polecałam Pani stronę http://www.nowadebata.pl ?

    Wątku nt dochodów dr Kwaśniewskiego ze sprzedaży książek nie podejmę. Gdybym sama się zdecydowała wydać książkę to byłabym zadowolona gdybym do niej nie musiała dołożyć. Rynek mamy trudny, bo biedny. Wydawca ma koszty i najpierw te koszty sfinansuje. Wie Pani ile kosztuje projekt (techniczny) książki, jej skład, potem papier, druk, itd?

  601. Renia pisze:

    Pani Halinko, a ta Pani znajoma „ofiara Kwaśniewskiego” ile lat była na DO? A ile lat na diecie tradycyjnej?

  602. Renia pisze:

    Pani Halinko, a tak w ogóle to ja przestaję z Panią dyskutować. Pani ma swój (lub narzucony przez zleceniodawcę) punkt widzenia i do Pani nic nie dotrze. Pani w kółko będzie klepać, że skutki naturalnego jedzenia mogą zabić, a leków nie. Lecz się Pani gdzie chcesz a i tak Pani nie wyleczy się , likwidując skutki a nie przyczynę choroby. Pani mentalność jest bardzo płytka – jeść byle co i się w kółko leczyć. Prewencja jest nieistotna. Tępota. Pani sama nie wie co Pani chce. Teresa ładnie napisała, że ta strona jest dla osób, którym medycyna oficjalna nie może pomóc i szukają alternatywy. Chcą poznać zasady Diety Optymalnej. Innej możliwości wyleczenia nie ma, wiemy to po sobie i wielu innych wyleczonych. Uważamy dzielenie się tą wiedza z innymi za swój moralny obowiązek. My wiemy po sobie i nie tylko , że to jest jedynym panaceum na większość chorób. Dieta Optymalna wzmacnia system odpornościowy a ten likwiduje choroby.
    Ale niektórzy choroby kochają… 😕

  603. MariuszM pisze:

    N-i-e karmić trocha, to sam zde…. ]:-b

  604. OPTY pisze:

    Cześć MARIUSZ ! Jam też OPTY – Mariusz . Pozdrawiam imiennika ! Masz racje , nie karmić trolla , trudno, jeśli kobieta sama nie chce to nie.

  605. MariuszM pisze:

    Witam imiennika, 😀
    Zde…. oznacza oczywiście zdezerteruje 😉 he he

  606. halina pisze:

    „Lecz się Pani gdzie chcesz a i tak Pani nie wyleczy się , likwidując skutki a nie przyczynę choroby. Pani mentalność jest bardzo płytka – jeść byle co i się w kółko leczyć. Prewencja jest nieistotna. Tępota.”-pani Renia.MariuszM-„N-i-e karmić trocha, to sam zde…. ]:-b”.”Polecana przez Panią wypowiedź @ Sary czego dowodzi? Moim zdaniem niczego.”Dziekuję wam za złożyczenie i obrażanie mnie!!!Maski na reszcie opadają i pod płaszczykiem misji wychodzi prawda o was.Jesteście jak przez wieki kościół co palił innowierców na stosie w imię miłości Chrystusa.Podajcie mi badania.Np.przebadano 1000osób w ciągu 5 lat, byli oni chorzy na różne choroby.Wyzdrowiało(jak twierdzicie-a to jest cud)1000 osób.Wyniki specjalistycznych badań przed dietą i po.Podpisy lekarzy.Dowody na wyleczenie raka.Przecież to nie jest tak wiele!Dowody!Nie filmiki,wpisiki z książki pana K..Dlaczego pod listami wyleczonych w Jego książkach nie ma wyników badań?Ksera.Przed dietą i w trakcie.Przecież takie dowody,pokazują ,ze może to działać.Dlaczego pan Kwaśniewski do końca nie przekonuje,takie wyniki badań do jest reklama.Tak jak kłamstwo o wstąpieniu Chrystusa do nieba.Jeśli zmarł i zmartwychwstał to dlaczego uciekł zaraz potem do nieba?Jeśli najlepsze świadectwo to to ,że dalej mógł żyć tu na ziemi i swoją obecnością nawracać,a nie nieobecnością.

  607. Renia pisze:

    …amen…

  608. OPTY pisze:

    Dominus vobiskuuuuum …..aaaaaaaaaaaaaaaammmmeeeeeeeeeeen

  609. Pani Halino,

    dr Agata Płowecka – http://www.stachurska.eu/?p=7701 . Swoją droga w zakładce „W kwestii formalnej” jest 146 wpisów. Może gdyby Pani zależało na edukacji to już by Pani dotąd wszystkie przeczytała?

    Chcąc – nie chcąc Pani pretensje zmuszają do myślenia o celowości tych pretensji. Ja „w pretensjach” nie byłam i może dlatego dałam radę sobie pomóc? Ma Pani dostępną stronę http://dr-kwasniewski.pl/ ?

  610. zawiedziona pisze:

    No cóż bywam tutaj czasami by zrozumieć(dla siebie)jak to się stało z moją ciocią ,że umarła.Czekam też na jakieś konkrety.Niestety nic tu nie znajduję-ściana lanej wody.Fakt badań nie ma żadnych ,które udowadniają skuteczność.Nie jeden zdesperowany człowiek w dietę może wejść.Oby nie ze skutkiem mojej ciotki-śmierci.Faktem jest,że ludzie optymalni nadmiarem kultury nie grzeszą,myślenie też z trudem przychodzi podczas wpisów.Strasznie zaśniedziałe,zatwardziałe jest towarzystwo optymalnych.Może wpisujący jak Renia,Opty,Mariusz ,Teresa czują się dobrze na diecie optymalnej.Ale to co Halinka stara się im przekazać,że nie ma czegoś takiego jak 100%skuteczność,wcale nie dociera.Dziwne ,chyba piszą tutaj dorośli ludzie?Mojej cioci koleżanka co namówiła ją na dietę nadal ma „doły”,ale mówiła ,że kiedyś coś tu napisze.Poczekamy -zobaczymy.

  611. OPTY pisze:

    Tak, Zawiedziona wygląda na to ,że w 100% nie pomaga bo też nie może tego zrobić . Namawiamy do czytania , ale wy uparcie bronicie się przed tym . Gdybyście postudiowali a jeszcze tak jak my przestrzegali diety( trzeba najpierw na nią przejść ) nie mielibyście takich problemów . Gdybyście znali treści tego co napisał Kwaśniewski oraz lekarze optymalni a także ludzie , którzy maja pozytywne doświadczenie , wiedzielibyście na czym cały widz polega. Nigdy nie jest tak, że ludzie , którzy przez całe dziesięciolecia zatruwali swoje organizmy ,żądać mogą potem od Kwaśniewskiego cudów , nagle wydaje wam się ,że w jakiś magiczny cudowny sposób dieta odwróci wszystkie wasze zaniedbania i nieodwracalne skutki dotychczasowego życia . O nie, tak nigdy nie było i nie będzie . Wydawałby się ,że ludzie w miarę inteligentni sami powinni na to wpaść , no właśnie ….. i bez urazy czy obrazy. Nikogo tutaj nie staramy się obrazić ale czasami i nasza cierpliwość ma swoje granice , jesteśmy tylko ludźmi a nie przemienionymi przez Kwaśniewskiego a raczej jego żywienie na ” demony zdrowia” jakimi nas tu robicie . Nie pomoże nikomu ta dieta , kto tak dalece za puścił swój organizm ,że teraz to już tylko zostaje Opatrzność lub Bóg, jak kto woli .
    Pani cioci przypadek , jest nam znany jedynie o tyle , jak się zakończył i o czym tu dyskutować ? – przecież z my nic poza tym nie wiemy. Pisałem już o przypadku mojego ojca ( niech Pani wróci do tego mojego wpisu ) , też nie powinien zemrzeć a jednak, i co ? , Kwaśniewski jest temu winien ? To byłoby najprostsze myślenie ale nie u mnie bo ja doskonale orientowałem się o stanie zdrowia mojego taty i tylko jego własna niekonsekwencja spowodowała przedwczesną śmierć . I nie ma to tamto , tylko ludzie sami sobie są winni jeśli nie przestrzegają zasad. Jeśli jedziesz po drodze samochodem i jest nakaz skrętu w prawo a ty skręcisz w lewo to rezultat może być łatwy do przewidzenia .

  612. halina pisze:

    Gdybyście postudiowali a jeszcze tak jak my przestrzegali diety( trzeba najpierw na nią przejść ) nie mielibyście takich problemów”.Skąd ta pewność,przecież ja nie jestem panem a pan nie jest mną?!Pani Renia nie jest ciocią zawiedzionej,karwa nie jest panią Tereską.Znowu po raz setny uproszczenie-wszyscy są tacy sami bo gdy jest się na tej diecie to tylko się zdrowieje toż to utopia,marzenie!Facet ile masz lat?15?Skąd Opty wie jakie właśnie mający schorzenia ludzie swoje własne i jak ich ciało na to zareaguje?Pan wie jak pana ciało reaguje,ale pan to nie wszyscy.Ufa pan i ma potwierdzenie w podobnie dobrych reakcjach tu piszących,ale wcale nie czyta pan i nie słucha ludzi o innym doświadczeniu,jakby byli z innej planety bo nie są panem.Upraszczanie i generalizowanie,bezmyślność,tworzenie mitów bez cienia wątpliwości.

  613. Renia pisze:

    Opluła się Pani… 😕

  614. OPTY pisze:

    Renia , trafnie zauważyła , może chusteczki potrzeba ? Cudaki to takie ludzie co to na wierze w cuda żyją i niech tak pozostanie .Basta.

  615. OPTY pisze:

    Wyniki badań PAN w Częstochowie

    Czynniki ryzyka miażdżycy u osób długotrwale odżywiających się dietą wysokotłuszczową.

    Celem badań była ocena czynników ryzyka miażdżycy u osób długotrwale odżywiających się tzw. „dietą Kwaśniewskiego”.

    Ta niskowęglowodanowa, wysokotłuszczowa, ketogenna dieta jest uważana za miażdżycorodną i szkodliwą dla zdrowia – chociaż nie opublikowano żadnych badań dotyczących jej wpływu na organizm ludzki.

    Grupę badaną stanowiło 30 zdrowych mieszkańców Częstochowy (17 kobiet, 13 mężczyzn, wiek 50,6+/-2,9 lat), które oświadczyły, że stosują „dietę Kwaśniewskiego” od co najmniej 1 roku (średnio przez 5,0+/-0,5 lat). W surowicy osób badanych stwierdzono podwyższony poziom kwasu beta-hydroksymasłowego (289+/-44 mM/L), bardzo wysokie stężenie cholesterolu całkowitego (282+/-9 mg/dL) i cholesterolu LDL (192+/-8 mg/dL), ale zarazem wysokie stężenie cholesterolu HDL (69+/-3 mg/dL) i niski poziom triglicerydów (103+/-8 mg/dL) oraz glukozy (89+/-1 mg/dL). Stężenia insuliny (6,5+/-0,7 mU/mL), homocysteiny (10,5+/-0,6 mM/L) i białka C-reaktywnego (2,7+/-0,8 mg/L). Stężenie triglicerydów było ujemnie skorelowane z poziomem cholesterolu HDL (r=-0,54, P=0,004), a dodatnio z poziomem insuliny (r=0,75, P<10exp-5). Chociaż w badanej grupie cholesterol całkowity i cholesterol HDL były wyraźnie podwyższone, to godne podkreślenia jest, że były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy w grupie badanej. W wyniku podwyższonego cholesterolu HDL współczynnik aterogenności (iloczyn [cholesterol całkowity]/[cholesterol HDL]) wynosił u osób badanych 4,2+/-0,2, co nie wskazuje na zwiększone zagrożenie miażdżycą.

    Podsumowując, omówione badania nie potwierdzają hipotezy o miażdżycorodności "diety Kwaśniewskiego".

    Grieb P, Kłapcińska B, Smol E, Pilis T, Pilis W, Sadowska-Krepa E, Sobczak A, Bartoszewicz Z, Nauman J, Stańczak K, Langfort J. Long-term consumption of a carbohydrate-restricted diet does not induce deleterious metabolic effects. Nutr Res. 2008;28(12):825-33.
    ——————————–
    Czy osoby ze sceptycznym podejściem do diety opty… rozumieją jakie jest znaczenie zdania końcowego ?

  616. OPTY pisze:

    Wyleczyłam się z choroby nowotworowej

    Szanowni Państwo,

    Chciałabym opowiedzieć Państwu historię mojego spotkania z Żywieniem Optymalnym.

    W tym roku (2012) minie 9 lat odkąd je stosuję. Żywienie optymalne stało się moją wręcz ostatnią deską ratunku i nadzieją na wyzdrowienie.

    Mając 27 lat w sierpniu 2003 roku spadła na mnie jak grom z jasnego nieba wiadomość, że mam raka. Cała historia zaczęła się niewinnie w marcu 2003 r. Pojawiła się wtedy nieduża zmiana na języku po lewej stronie, która pobolewała przy jedzeniu i mówieniu, wyglądała jak zwykła afta. W Poradni Chorób Śluzówek stwierdzono, że to nadżerka i polecono stosować żel do smarowania, który miał złagodzić i wyleczyć powstałą zmianę, płyn do płukania oraz maść antybiotykową. Zmiana powoli zmniejszała się i coraz mniej dokuczała. Wydawało się, że w końcu zniknie całkowicie. Jednak tak się nie stało. Zaczęła się powiększać i znów pobolewać.

    W sierpniu 2003 r. chirurg-stomatolog skierował mnie natychmiast do Poradni Chirurgii Szczękowo-Twarzowej do Kliniki w Poznaniu. Tam niestety przeprowadzone wstępnie badanie wycinka języka wykazało, że to coś złego. Dodatkowo stwierdzono powiększone węzły chłonne szyi. Drugiego dnia postawiono diagnozę: nowotwór złośliwy języka z przerzutami do węzłów chłonnych szyi po lewej stronie. Było to czymś dla mnie niewiarygodnym, niczym zły sen, z którego myślałam, że zaraz się obudzę. Niestety…

    Przeprowadzono operację – ekstyrpacja guza języka strony lewej oraz limfadektomia nadgnykowa, mówiąc prościej – usunięto mi 1/3 języka po stronie lewej wraz z całym guzem oraz zaatakowane także węzły chłonne szyi po lewej stronie. Po operacji miałam trudności w mówieniu, język był twardawy niczym kołek, nie mogłam normalnie jeść. Karmiono mnie przez sondę żołądkową przez kilka dni.

    Na żywienie optymalne przeszłam zaraz po powrocie do domu ze szpitala. Namówiła mnie do tego moja mama, która stosowała je jako jedyna w naszym domu od 2001 roku. Kolejnym etapem leczenia było skierowanie we wrześniu na radioterapię do Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu. Naświetlano tylko szyję po lewej stronie. Otrzymałam 30 naświetlań. Radioterapię zniosłam nadzwyczaj dobrze, stosując już nowe żywienie, pomimo ostrzeżeń lekarzy przed skutkami ubocznymi. Na szczęście, co było widoczne na zewnątrz to tylko zmiana koloru skóry szyi na ciemno czerwony, a wewnątrz jamy ustnej – lekki odczyn popromienny. Czułam się cały czas dobrze, byłam kilkakrotnie badana przez lekarza laryngologa.

    W trakcie wizyt w Wielkopolskim Centrum Onkologii udało mi się raz spotkać i porozmawiać z Panią Doktor -ówczesną ordynator oddziału radioterapii ogólnej. Po krótce przedstawiłam jej swoją historię. Pani Doktor zachęciła mnie do dalszego stosowania żywienia optymalnego. Wspomniała, że pacjentom będącym na tym oddziale podaje się żółtka – co łagodzi skutki naświetlań i wzmacnia organizm w walce z chorobą nowotworową. Nie miałam już wątpliwości, że to najlepsza droga ku wyzdrowieniu i wyleczeniu.

    W Ośrodku Żywienia Optymalnego „ARKADIA” w Poznaniu Pan Doktor Garbień ustalił mi proporcje żywieniowe białka, tłuszczów i węglowodanów. Początkowo przez pierwsze dwa tygodnie: Białko: 70-80g, Tłuszcze: 170g i więcej, Węglowodany: 40g. Po tym okresie: Białko: 40-50g, Tłuszcze: 170g, Węglowodany: 40.

    Podstawowymi składnikami mojego żywienia są: żółtka jaj – dziennie 4-5 sztuk, masło, smalec wieprzowy, śmietana 30%, mięso – głównie wieprzowina, tłuste rosoły, warzywa kapustne, ziemniaki, buraki, od czasu do czasu ryby, wątróbka drobiowa i wieprzowa. Z owoców głównie grapefruity, truskawki, maliny..

    Na chwilę obecną dziennie spożywam około 40g Białka, powyżej 120g Tłuszczu, Węglowodany: przez pierwsze 4 lata ok. 40-50 g, teraz zwiększyłam do ok.70g. Powodem tego były co jakiś czas bóle głowy, które po większym spożyciu ilości węglowodanów ustępowały.

    Częste kontrole w szpitalu od momentu zachorowania jak dotąd przynoszą cały czas dobre wieści – nie ma wznowienia choroby, nie ma przerzutów i rokowania są obiecujące. Niestety zachorowalność na ten rodzaj nowotworu z roku na rok jest coraz wyższa. W Poradni na ostatniej wizycie kontrolnej dowiedziałam się, że jestem tutaj jedyną osobą, u której w ciągu ostatnich 5 lat nie stwierdzono nawrotu tej choroby.

    Obecnie nie biorę żadnych leków, po wyjściu ze szpitala stosowałam przez krótki czas antybiotyk w celu wyleczenia ran pooperacyjnych. W trakcie radioterapii i po, także nie przyjmowałam żadnych leków, w moim przypadku nie było takiej potrzeby. Zauważyłam, że przeziębienia, które kiedyś nękały mnie dość często i trwały minimum tydzień – teraz występują rzadko, co bardzo mnie cieszy, średnio 2 razy w roku a ich przebieg jest łagodny, szybko mijają po około 4-5 dniach. Nie ma potrzeby zażywania leków a tym bardziej antybiotyków. Odporność mojego organizmu niezwykle się podniosła.

    Cały czas współpracuję z Panią Logopedą, co dało i daje bardzo znaczące efekty w przywróceniu poprawnej wymowy. W chwili obecnej mówię normalnie.

    W czerwcu 2004r., a więc po niecałym roku od operacji, wróciłam do pracy zawodowej. Mój pracodawca wiedział o mojej chorobie, cały czas czekał na mój powrót, dodawał otuchy, podobnie jak koleżanki z którymi pracowałam. Było to bardzo miłe i dodatkowo dodawało sił i nadziei. Praca zawodowa trwa, zapału do nowych wyzwań nie ubywa , wręcz przeciwnie. Dostałam drugą szansę na życie, więc trzeba je dobrze wykorzystać i przede wszystkim nie poddawać się.

    Chciałabym bardzo gorąco podziękować Panu Doktorowi Janowi Kwaśniewskiemu twórcy Żywienia Optymalnego oraz Panu Doktorowi Garbieniowi. Ponadto serdeczne podziękowania kieruję do Pani Doktor Teresy Chudzińskiej, Pani Zuzanny Rzepeckiej i do Pana doradcy żywieniowego Zdzisława z Poznańskiego Ośrodka „ARKADIA” za okazaną mi wielką, fachową i nieocenioną pomoc, życzliwość oraz liczne słowa otuchy.

    Wierzę i już wiem, że Żywienie Optymalne jest panaceum na wszelkie choroby, które nas dziś niestety tak często dotykają i daje nadzieję na ŻYCIE.

    Joanna z Poznania

    W czerwcu 2011 roku Joanna miała wykonanie badanie PET(pozytonowa, emisyjna tomografia komputerowa – jest czysta, żadnych zmian nowotworowych w całym ciel nie stwierdzono.

  617. OPTY pisze:

    Krystyna Waszyńska 02.06,2009 – moja droga do zdrowia

    Od prawie zawsze chorowałam, przeziębiałam się, jestem po trzech operacjach: wycięcie woreczka zółciowego i dwukrotne czyszczenie przewodów żółciowych. Zawsze kochałam słodkie, bułeczki, pszenne chlebki, wszelkiego rodzaju ciasta. Byłam gruba, przy wzroście 153 ważyłam 86 kg. Nie mogłam patrzeć na siebie, ciężko było mi się ruszać.

    Tak było do 2003 roku, wtedy natknęłam się na reklamę o żywieniu optymalnym, chodziłam na prelekcje, zaczęłam wprowadzać ten sposób żywienia, ale z różnych powodów przerwałam to. Jednakże ponownie natrafiłam na artykuł Bractwa Optymalnych o żywieniu optymalnmym i od sierpnia 2008 roku ściśle przestrzegam zasad żywienia optymalnego. Z dnia na dzień następowała poprawa, zdrowiałam i chudłam, teraz ważę 65,5 kg. Czuję się świetnie, lekko, stawy w kolanach przestały boleć, nie przeziębiłam się tej zimy, nie mam chrypki. Wszystkie dolegliwości zniknęły. Od 1997 roku chorowałam na cukrzycę typu II, najpierw były tabletki a po ostatniej operacji insulina, bo rana się nie goiła. Od dwóch tygodni przestałam sobie wstrzykiwać insulinę. Wyniki mam świetne. Choć ciągle się uczę żyć bez insuliny, robię różne błędy, ale wiem, że już nigdy nie odstąpię od żywienia optymalnego.

    Jestem teraz członkiem Bractwa Optymalnych w Poznaniu, p. Zdzisław bardzo mi pomógł i opracował sposób żywienia na dwa miesiące. Powiem wprost – na początku byłam bardzo głodna, kusiły mnie inne produkty. Czasami nawet coś podjadłam. Ale za teraz głodu nie czuję i nie ciągną mnie wszelkie słodkości z czego bardzo się cieszę. Do Klubu Optymalnych na Wierzbięcicach w Poznaniu zaglądam, prelekcji chętnie słucham by się więcej dowiedzieć i doskonalić. Jestem szczęśliwa i dumna z siebie, że pomogłam sobie i swojemu zdrowiu. Szkoda, że tak dużo ludzi cierpi i nic nie robią w kierunku, by sobie pomóc, by być zdrowym.

    Najbardziej tyłam w święta, bo słodkie jadłam 4 razy dziennie. Wstrzykiwałam sobie dodatkowe dawki insuliny by jeść słodkie. Przed przejściem na żywienie optymalne było to 38 jednostek teraz „0”. Dzięki ludziom, którzy mi w Klubie Optymalnych w Poznaniu pomogli jestem chudsza o 10 kg i chce mi się żyć. Skorzystałam również z zabiegów prądami selektywnymi dofinansowanych przez Komisję Zdrowia ZG OSBO. Jestem szcześliwa i pełna zycia.

    Krystyna Waszyńska, lat 64, Kiekrz k. Poznania

  618. OPTY pisze:

    Doktorze Kwaśniewski to jest fenomenalne

    Jak zacząć dietę po raz tysięczny, nie obawiając się, że po diecie znowu przytyję?
    Z drugiej strony zaczynam się zastanawiać w jaki sposób przekonać obcą osobę do takiej właśnie diety?
    Sądzę, że trzeba samą siebie zapytać, czy jestem zadowolona ze swojej własnej sytuacji. Proszę mi wierzyć, nikt nie czuje się dobrze, jeżeli nie jest zdrowy.

    Jak zacząć dietę po raz tysięczny, nie obawiając się, że po diecie znowu przytyję? Z drugiej strony zaczynam się zastanawiać w jaki sposób przekonać obcą osobę do takiej właśnie diety? Sądzę, że trzeba samą siebie zapytać, czy jestem zadowolona ze swojej własnej sytuacji. Proszę mi wierzyć, nikt nie czuje się dobrze, jeżeli nie jest zdrowy.

    Najlepszy przykład: JA! Agnieszka Janiak – lat 24, mam więcej doświadczenia z dietami niż niejedna 80-latka.

    W wieku młodzieżowym próbowałam wielu diet: jedząc połowę tego co normalnie, diety warzywne itp. Szczerze – diety zdawały egzamin ale na krótko – kilogramy zawsze powracały. Sukces trwał krótko. Do tego jeszcze paliłam i brałam pigułkę.

    Dziś wiem, że to zabójcza mieszanka. Problem polega na tym, że myślałam, że jestem i zawsze będę wiecznie zdrowa. Lecz pewnego dnia, mając 22 lata znalazłam się w szpitalu, lekarze stwierdzili u mnie „zawał płuc”. Moje życie błyskawicznie się zmieniło, a mój świat się rozpadł. Po półtorarocznym pobycie w szpitalu byłam nerwowo i psychicznie przy końcu sił. Dwóch z trzech problemów pozbyłam się od razu. Rzuciłam palenie i przestałam brać pigułkę. Pozostał natomiast problem z nadwagą.

    Po wyjściu ze szpitala miałam 170 cm wzrostu i ważyłam 74 kg a ponieważ ta cała historia nie była dla mnie w tym momencie jeszcze zakończona, ogarnął mnie ogromny strach. Ja przeżyłam, ale miałam wielu patronów. Opowiadam tę historię aby Państwo lepiej zrozumieli dlaczego się zdecydowałam na „dietę Kwaśniewskiego”.

    Po takiej chorobie moje nerwy były na dnie. Słabe charaktery (takim ja wtedy byłam) wszystko w sobie zamykają i szukają wyjścia z problemów w jedzeniu. Tak jak ja.

    Rok później po wyjściu ze szpitala zdecydowałam się na studia z dala od rodzinnego domu. Jedni potrafią inni nie. Ja się przeprowadziłam i zaczęłam jeść w końcu ważyłam 107 kg!!!

    Powracam do pytania, które zadałam na początku tego listu, czy ja się czuję dobrze? Nie! Więc ponownie zaczęłam dietę, liczyłam kalorie i uprawiałam bardzo dużo sportu.
    Wydawało mi się, o tak!
    To jest to! Niskokalorycznie = odchudzanie!!
    A jednak nie.

    Celulit na moim ciele rósł jak na drożdżach. Miałam go dość, a tu coraz więcej dochodziło. Czyż w takiej sytuacji nie jest się zwątpionym?. O tak, ja byłam. Mając 24 lata inaczej się wyobraża życie młodej kobiety.

    Dzięki moim rodzicom, którzy też zwątpieni próbowali wszystkiego bym straciła na wadze, dowiedziałam się o „diecie Kwaśniewskiego”. Stanęłam w bieliźnie przed lustrem i ujrzałam morsa lub prośną lochę z nadwagą, nie obrażając morsa ani lochy – źle wyglądałam. Rozmiar spodni 50, a ogólnie to XXL a nawet XXXL!. W mojej szafie znajdowały się jeszcze ubrania z czasów, gdy byłam chudsza. I wtedy coś się stało, coś mi mówiło ”osiągniesz tą wagę”. Miałam cel, który chciałam w 100 % zrealizować.

    Zaczęłam „dietę Kwaśniewskiego”. Muszę przyznać, że ta dieta leczy też organizm i przy okazji regeneruje go. Ma też fajne działanie uboczne – traci się na wadze!

    No dobrze, cel przed oczyma, teraz tylko jeszcze brakuje informacji kiedy, co i jak jeść. Niestety tylko przez telefon miałam okazję poznać Pana Zdzisława z Poznania – doradcę żywienia optymalnego, którego zawsze mogłam zapytać o radę. On powiedział: Agnieszka, będziesz jadła, dużo jadła, nie będziesz głodna. Byłam bardzo sceptyczna, ale dostosowałam się i jadłam tak jak Pan Zdzisław kazał.

    Zaczęłam 17-tego marca tego roku. Pierwszy miesiąc przestawiania się na dietę był straszny. Pan Zdzisław za każdym razem, gdy do niego telefonowałam powtarzał, że jeżeli będę go słuchała to latem będę szczęśliwa, ale mam go słuchać i jeść tylko to co każe.

    Mój dzienny jadłospis wyglądał następująco: osiem żółtek, trochę niskosłodzonego dżemu, ser biały, masło. Na cały dzień? Nie! To tylko śniadanie!
    Wieczorem do 18:00 godz. kawałek mięsa z warzywami. To wszystko? Nie! Przed spaniem miałam jeść ziemniaki na sucho.

    Proszę mi wierzyć, płakałam, bo nie mogłam tego wszystkiego zjeść, za dużo tego było. Za dużo jak na jeden raz, a ja zawsze chętnie jadłam.

    Nie zapomniałam o swoim celu i dalej szłam tą drogą, a właściwie dietą, cierpiałam. To cierpienie sama sobie zawdzięczam. Kto chce być zdrowy i piękny musi pocierpieć. W końcu to chyba by było za łatwo Nie chcę odstraszać, ale na początku miałam bóle i zawroty głowy, byłam zmęczona i w złym humorze. Ale to tylko było przestawienie.

    Po pierwszym miesiącu Pan Zdzisław dał nowy jadłospis i dzięki Bogu trochę mniej musiałam jeść. Ale i tak było za dużo. Po krótkim czasie samopoczucie było zupełnie inne. Byłam zadowolona, dzięki temu, że konsekwentnie stosowałam się do zaleceń, chudłam i w ciągu dnia nie byłam głodna.

    Po 55 dniach stosowania diety schudłam 21 kg.

    Proszę mi wierzyć, to bardzo dobre uczucie, zaczęłam powoli czuć jak coś się we mnie zmienia. Dotychczas zawsze miewałam migrenowe bóle głowy, brałam tabletki przeciwbólowe. Od rozpoczęcia diety, po przestawieniu się, już nigdy nie miałam bólów głowy. Na stopach miałam dwie kurzajki, zniknęły bez śladu. Blizna (bliznowiec) na klatce piersiowej także zniknęła. Moja cera się zmieniła, zawsze miałam zabrudzoną cerę, dziś jest czysta. Wszelkie bordowe rozstępy na brzuchu i nogach zrobiły się jasnoróżowe, a niektóre już całkiem zaniknęły. Męczące mnie zgagi i bóle żołądka też zniknęły. Dobre samopoczucie umacniało się i wzrastało. Po szpitalu po przebytym zawale płuc musiałam brać dwie tabletki „Marcumar” zawsze w strachu, by nie dopuścić do skaleczenia czy wypadku pod groźbą wykrwawienia się.
    Dzięki „diecie Kwaśniewskiego” nie muszę tego leku brać, ponieważ mój krwioobieg jest w najlepszym stanie. A co najważniejsze, zanim zaczęłam dietę, przez 9 miesięcy nie miałam menstruacji, a przecież nie byłam w ciąży. Teraz mam menstruację, regularnie i krótko. Kiedyś boleśnie dziś nie. Wszystko co Pan Zdzisław obiecał się wydarzyło.

    W lipcu ważyłam już 72 kg.

    107 kg a 72 kg to dwa światy. Czułam się bardzo dobrze.

    Muszę się przyznać, że latem miałam trochę osobistych problemów, dużo stresu, nie byłam już tak konsekwentna i odrobinkę przytyłam. Nie przestrzegałam proporcji bo uczestniczyłam w wielu imprezach. Proszę nie myśleć, że całkowicie zrezygnowałam z diety. Nie! Nadal ją stosuję i nadal czuję się bardzo dobrze. Życie odwdzięczy się nam zawsze. Zapomniałam dodać, że nadal regularnie uprawiam sport, ale teraz się nie pocę. Mój program sportowy: 5 minut rozgrzewka, potem godzina na siłowni (wszystkie części ciała). Ta kombinacja diety ze sportem czyni cuda.

    Chcę bardzo podziękować Panu Zdzisławowi, że we wszystkich dla mnie ciężkich chwilach wspierał mnie, pocieszał i pomagał osiągnąć mój cel. Proszę nie myśleć, że moi rodzice tego nie próbowali, no ale rodziców rzadko się słucha.
    Gdybyście Państwo mieli zamiar zdecydować się na tą dietę, to proszę się zastanowić i zapytać samego siebie, czego się naprawdę chce, czy będziecie konsekwentni. Jeżeli nie, to radzę nie zaczynać. Doktorze Kwaśniewski ta dieta jest fenomenalna. Trzeba zrozumieć zasadę, co się za tym kryje i mieć swój cel.

    Na koniec dodam. Że od dziecka wraz z rodzicami mieszkam w Niemczech, jestem studentką i wydaję 80 euro na jedzenie, z tego najwięcej kosztuje woda mineralna. Ta dieta nie jest kosztowna.

    Jeszcze małe słówko dla wszystkich otyłych, którzy czytali ten liścik. Proszę nie odkładać kartek z dietą optymalną, bo wydaje się wam zbyt skomplikowana czy trudna. Jesteście leniwi, nie chce się wam wstać chwilę wcześniej żeby usmażyć jajecznicę. To tylko wymówki!!. I proszę nigdy nie mówcie, że jako otyli czujecie się dobrze. Oszukujecie samych siebie. Ośmieszacie się w oczach innych!. Nigdy nie czujemy się dobrze, gdy nie osiągnęliśmy własnego ideału.

    Z pozdrowieniami
    Agnieszka Janiak

    Agnieszka Janiak od 3 roku życia wraz z rodzicami mieszka w Niemczech. Z p. Zdzisławem Kędzierawskom kontaktowała się tylko telefonicznie – wszystkie jego uwagi oraz zapisane menu potraktowała bardzo poważnie, co poskutkowało tym, że dzisiaj jest młodą, piękną i pełną optymizmu kobietą.

    Zuzanna Rzepecka
    —————————–
    Wystarczy niedowiarkom, czy trzeba jeszcze …. ale już nie wiem sam czego ?

  619. A’propos linka wklejonego przez Panią Halinę 14.01. o godz. 17:48 polecam: Bruce Lipton – Geny nie kontrolują tego kim jesteś – http://www.swietageometria.info/filmy/171 .

    Obejrzałam dotąd pierwszy wykład, w którym autor stwierdza że genami sterują przekonania. To jedyna kwestia, która mnie nie… przekonuje. Chyba, że rzecz w tym że przekonania decydują jakich paliw używamy, a także jakich białek – budulca!!! – dostarczamy komórkom. Że to o ten rodzaj przekonań chodzi. Obejrzę pozostałe wykłady.

    OPTY, dzięki.

  620. halina pisze:

    Z tekstu od pana Opty-„Chociaż w badanej grupie cholesterol całkowity i cholesterol HDL były wyraźnie podwyższone, to godne podkreślenia jest, że były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy w grupie badanej.”Super!Jedyne czynniki!Gdzie są dwa czynniki-1 cholesterol całkowity,2 cholesterol HDL!Zdanie jest sprzeczne ze sobą.Przecież nie powinno być żadnych czynników!Do tego pan Kwaśniewski mówi ,że miażdżyca cofa się tu udowadnia się ,że nie jest miażdżycorodna czemu przeczy cytowane zdanie.Gdzie badania na cofanie się miażdżycy,dlaczego ich od 30 lat nie ma!?Skoro nie ma innych metod na cofanie się miażdżycy!?Sami często podajecie,ze cholesterol jest nie groźny i jego poziom nie ma wpływu na miażdżycę,to jednak badanie mówi co innego,więc co przyjmujecie cholesterol ma wpływ czy nie?Bo można się zagubić w niekonsekwencji.Sami lekarze nie są pewni do końca które współczynniki mają największy wpływ na to,że jest miażdżyca.Stwierdzono,że ludzie mający właściwy poziom dobrego cholesterolu do złego i właściwy poziom trójglicerydów też mogą mieć miażdżycę.Wystarczy,że ktoś ma chropowate żyły do których blaszki przyczepiają się.Stany zapalne żył i organizm by miejsca chore w żyłach chronić nawarstwia tam blaszkę miażdżycową.Dajcie jakieś badanie gdzie nie podaje się w wątpliwość działania diety,bo w tym badaniu wątpliwości są (jeśli ktoś czyta ze zrozumieniem). Teraz dalej ,wpisy wyleczonych można spreparować .Jeśli przyjąć wasz tok myślowy ,że nie wyleczonych i chorych nie ma(bo nie stosowali proporcji czyli nigdy na diecie nie byli)lub ich organizmy są identyczne przez identyczną uzdrowieńczą reakcję.Jak to piszecie często w odpowiedzi na negatywy-te wpisy niczego nie udowadniają!Można pójść dalej w toku myślowym pani Reni i wtedy należy przyjąć ,że pani Renia pan Opty i pani Tereska to pan Kwaśniewski któremu nudzi się w domu i chce koniecznie zaszkodzić środowisku medycznemu.Agent Troll Jan.JEŚLI SIĘ BAWIĆ TO NA WASZYCH PARANOIDALNYCH ZASADACH!:)Podsumowując pani Teresa pisze,że gdyby dalej błędnie stosowała dietę Kwaśniewskiego to by nie żyła(2,5 roku zajęło jej dochodzenie do wniosków!). Czyli dieta jest bardzo trudna w zrozumieniu i niebezpieczna w przypadku niezrozumienia.Pan Opty nie przejmuje się,że tata umarł poniekąd na diecie optymalnej bo grzeszył i był sam sobie winien,pogratulować dobrego samopoczucia!Nie słyszałam o tym ,ze grzeszki podczas różnych innych diet mogą zabić.Dalej mamy badanie na nie miażdżycorodność gdzie 2 czynniki ryzyka mówią,że ryzyko miażdżycy jest zwiększone-” były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy w grupie badanej”. Piszę parokrotnie bo znając waszą bezmyślność ,może nie dotrzeć co do was piszę.Życzę myślenia!

  621. Pani Halino, pisałam że DO zaczynałam jako ciężko chora osoba. I poczekałam dłużej na poprawę niżbym chciała ze względu na błędy. Nie ustrzegłam się, ale do czasu. Edukacja pomogła.

    Jak Pani myśli: przed chorobą nie jadłam w ogóle, czy jadłam dla siebie szkodliwie?

    Obejrzałam jeszcze dwa filmy z wykładami Bruce Liptona. Ani białkom – budulcowi, ani źródłom energii uwagi nie poświęca.

  622. halina pisze:

    Cieszę się pani Tereso,że pani żyje.Czekam ,aż w końcu się odniesiecie do przytoczonego badania przez pana Opty i cytatu z tego badania–”Chociaż w badanej grupie cholesterol całkowity i cholesterol HDL były wyraźnie podwyższone, to godne podkreślenia jest, że były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy w grupie badanej.”Ale coś czuję,że będzie to przemilczane,lub ktoś mnie powyzywa lub obrazi z braku logicznych argumentów.Utniecie dyskusję jak to było wcześniej.Na tym forum się nie dyskutuje,bo nikt się nie zastanawia,wszyscy już wszystko wiedzą z optymalnych.Ps.Czekam na kolejne podobnie nie udane przykłady skuteczności tej diety w postaci badań.Może to jakoś czytajcie i potem stosowne dla waszych tez wklejajcie?W sumie panie Opty dzięki za szczerość i wklejenie całości,to jest coś!

  623. Pani Halino, długowieczni ludzie mają wysoki cholesterol. Polecałam Pani książkę prof. Waltera Hartenbacha – http://merlin.pl/Mity-o-cholesterolu_Walter-Hartenbach/browse/product/1,829667.html?skad=saqvvfenpn&gclid=CKLssNX16rQCFYdd3godYXIAog ?

    Polecę jeszcze innego autora – http://merlin.pl/Cholesterol-naukowe-klamstwo_U-Ravnskov/browse/product/1,708779.html .

    Poza tym czy odróżnia Pani cholestero endogenny od egzogennego?

    Miażdżyca to wynik konsumpcji fruktozy, która na DO nie jest zalecana. Polecałam Pani stronę Nowej Debaty – http://nowadebata.pl/category/odzywianie ? Jest tam dość artykułów na ten temat by Panią uspokoić.

  624. halina pisze:

    Czyli sprytne posunięcie pani Teresko,najpierw nikt nie protestuje,że wklejone badanie na to czy DO jest miażdżycorodna przez pana Opty jest nieprawdziwe przez badanie poziomu cholesterolów.Po czym gdy wykazuję nieścisłości w tym badaniu i dowody na możliwe miażdżycowe działanie o którym napisali prowadzący lekarze,to pani się odcina i od razu twierdzi ,że poziom cholesterolu nie ma wpływu na miażdżycę.To pokazuje pokrętne myślenie,cwane.Proszę pani Teresko napisać do pana Opty ,że to badanie na skuteczność lub nieszkodzenie jest nic nie warte i można sobie je na śmietnik wywalić.Tak więc prawdziwość tego badania sama pani obaliła,dziękuję.Po raz kolejny brak dowodów na lecznicze działanie lub nieszkodzenie tej diety w przypadku miażdżycy!

  625. halina pisze:

    i jeszcze-Ciekawe kto wywalił kasę na takie badanie i potem przez lata stosował jako argument(zresztą co wykazuję błędny)?Optymalni,Kwaśniewski?Sami do końca lekarze nie wiedzą jak to jest, jest pełno teorii,a ja powtarzam każdy jest inny.Każdy chce ugrać swoje dla kasy.

  626. Renia pisze:

    Jedno szczęście, że każdy jest inny, bo gdyby wszyscy byli tacy jak Pani – Pani Halinko – to ten świat na pewno straciłby swój urok… 😕

  627. OPTY pisze:

    Pani Halino , nie jestem w stanie udowodnić ,że Ziemia jest kulista , nie jestem w stanie udowodnić prawdziwości teorii Einsteina , nie potrafię wytłumaczyć szczegółów działania TV, nie znam się na budowie silników rakietowych i innych , nie wiem co to całka i różniczka lub asymptota , nie wyjaśnię zasady działania licznika Geigera -Millera , zupełnie nie wiem co znajduje się w powszechnie stosowanych lekach, ( ludzie w swej znakomitej większości tego też nie wiedzą) nie wiem kto skonstruował to czy tamto , wiele rzeczy używam a nie znam się na tym . Ale jedno wiem , wiem ,że to jakoś działa , funkcjonuje i jest dobre , więc nie prowadzę dochodzeń w tym kierunku tylko żyję z tym na codzień i dobrze mi tak. Podobnie jest z żywieniem optymalnym , ja wiem , że to działa i wiem też ,że wszystkie organizmy ludzkie są identycznej konstrukcji i dlatego na wszystkie dieta ta może działać podobnie . Wszystko zależy tylko od właściciela tego organizmu jego stanu zdrowia , wieku , wagi , charatkteru pracy , środowiska , i wielun innych czynników.
    Co do interpretacji wyników badań , które podałem to proszę zwrócić się do podpisanych pod nimi ludzi , to naukowcy utytułowani , więc jak myśle odpowiedzą Pani na wszelkie wątpliwości. Ale i tak Pani to nic nie da , dlaczego ? – bo szanowna Pani również nie jest naukowcem w tej dziedzinie i każda jak mniemam odpowiedź będzie mogła być zakwestionowana. Pani już tak ma , ot co !
    A tak w ogóle to nie musi Pani tej diety używać , niech Pani da sobie spokój i nam też . My wiemy swoje i niepotrzebnie strzępimy sobie języki . Pani i tak tego nigdy nie zrozumie . Do tego trzeba być na diecie odpowiednio długo aby kumać cokolwiek . To jest tak , jak z moimi nizanajomościami tego czy tamtego( pisałem powyżej) , nie dyskutuje na temat tego, na czym się nie znam . Szanowna Pani też na żywieniu optymalnym się nie zna a wygaduje tu tyle głupot ,że głowa boli . Ja już Pani szanownej dziękuje , nie to nie, łaski bez.

  628. OPTY pisze:

    Pani Halina niech od tej pory jako lekarstaw niech zacznie zjadać pieniądze, – murowane ,że pomoże !!!!!!!!!!!!!!!! na każdą chorobę – KASA . Biedna schorowana kobieta ze spiniężonym sumieniem – to też choroba i to przytłaczającej większości ludzi obecnie na świecie .

  629. zawiedziona pisze:

    Renia i Opty przyciśnięci logicznymi wywodami halinki już miękną,mają dosyć.Pozostało im-„Jedno szczęście, że każdy jest inny, bo gdyby wszyscy byli tacy jak Pani – Pani Halinko-to ten świat na pewno straciłby swój urok.”Szanowna Pani też na żywieniu optymalnym się nie zna a wygaduje tu tyle głupot ,że głowa boli ,”.Niestety dużo mądrości i logiki we wpisach halinki.Jeszcze parę wpisów halinko gdzie nie będą mogli logicznie odpowiedzieć i pani wyleci z tego forum,optymalni tak robią.Mogą też panią powyzywać, obrażać,aż będzie pani miała dosyć.Tak robili z tymi na górze tej strony.Ja tu już wiele poczytałam.Optymalni jak Inkwizycja,gdyby mogli spalili by panią na stosie….za myślenie!O mojej cioci nawet nie wspomną,nie zastanowią się,przykre to dla mnie bo jej już nie ma.

  630. Renia pisze:

    Tutaj każda „ofiara DO” powstaje na nowo jak Feniks – tylko nick się zmienia… 😕

  631. zawiedziona pisze:

    halinko i po dyskusji,teraz po fazie obrażania następna faza teorii spiskowych,kalka w kalkę jak już tutaj było.Potem wyparcie innych historii wywalenie niewygodnych i można pisać dalej i wklejać starocie sprzed lat,bez swojego myślenia.Reniu nie jestem tą samą osobą co halinka zapytaj Teresę.Historia mojej cioci to prawdziwy dramat.Na onecie ostatnio gdzieś było o nadciśnieniu i tam też były wpisy negatywne na temat tej diety,pomału worek pęka.

  632. halina pisze:

    Do pani Zawiedzionej.Ja też wiedziałam ,co mnie może czekać na tym forum.Walczę o życie i patrzenie na świat mi się zmieniło.Chcę argumentów,dowodów ,gdy coś dostaję to to jest wielkie nic.Widzę jacy to są ludzie,można ich przeczytać jak prostą książkę bo są liniowi,słabo kumający.Ja się ich nie boję.Ja boję się co oni mogą uczynić innym.Ja jestem na krawędzi życia i śmierci.Ja już tu pisałam zwycięstwo ma wielu ojców,przegrana jest sierotą.Nikt tutaj pani Z. nie napisze,że im pani ciotki szkoda,to nie są tacy ludzie.To nadludzie a jedzący pastwiskowo to podludzie,taki system tworzył Adolf H..Oni jako nadludzie twierdzą ,że ich mózgi pracują lepiej,są lepsi bo poznali prawdę objawioną,nie mają prawa chorować,a cała reszta podludzi to są głupki-niech zdychają,bo nie wiedzą co dobre.Proszę poczytać to wynika z ich wpisów.Wszyscy lekarze to debile ,marionetki farmacji,chciwi złodzieje,bandyci,manipulanci,naciągacze.Pan Kwaśniewski to za darmo leczący anioł ,a Arkadie to sam szlachetność też nie leczą dla pieniędzy.Mity i kity.Pieniądze na tym były i są duże,ja dzwoniłam do Jastrzębiej Góry i tam rezerwacja 2 miesiące przed.Wykazałam w skali miesiąca to ponad 90tyś zł.Dużo u nich jadu.Zero wyników badań,zero nowych wyznawców, tutaj stara załoga.Mi jeszcze jakoś tam daje do myślenia ten lekarz Przemysław Pala,on coś sobą reprezentuje.Ale filmy z nim to są sprzed wielu lat i on wtedy miał 4 letnie doświadczenie,jak na lekarza to mało.Pozdrawiam.

  633. Pani Halino, gdyby ktoś wobec Pani użył epitetów jak wyżej, to co by Pani powiedziała?

  634. OPTY pisze:

    Co Ty kobieto wiesz o Inkwizycji ? – gdybyś wiedziała to napisałabyś kolejnej głupoty. I tak co zdanie to głupstwo , mniejsze lub większe . Głupota głupotę głupotą pogania . ” Bo głupi wszystko wie , oprócz tego że jest głupi .” – prof. Sedlak

  635. Renia pisze:

    Ale Pani Halinka się oburzała, że Teresa podała fakt, iż panowie tutaj wylewali swoje gorzkie żale na DO, z jednego i tego samego numeru IP. Według tej Pani to powinno być tajne i jedna osoba w wielu „wersjach” powinna mieć prawo „ostrzegać ludzi przed śmiercionośnym zagrożeniem jakie daje Dieta Optymalna”… Zagrożenie to może i jest, ale głównie dla medycyny akademickiej i przemysłu farmaceutycznego.

    Leki leczą „skutecznie” bez skutków ubocznych…

  636. Renia pisze:

    Zaraz się zjawi „Władzia” z „Jadzią” i napiszą, że ich kot umarł przez DO… 😕

  637. Lekarze, dietetycy, kucharze mogą tak innym jak i sobie pomóc mając większą świadomość nt odżywiania. Umiejętność policzenia białka, tłuszczu i węglowodanów w posiłku oraz zachowanie zasady iż źródło energii powinno być jedno (patrz choroby cywilizacyjne) może lekarzom itd zaszkodzić? To brak tej umiejętności wiedzie w przysłowiowe maliny. Lekarz itd chorując np na cukrzycę nie ma możliwości „złapać” jej przyczyny jeśli nie zauważa niekonsekwencji na swoim talerzu, tym samym nie będzie w stanie pomóc choremu pacjentowi.

    Lekarzom i dietetykom, płacą ich pacjenci i klienci, a podporządkowali się interesom firm farmaceutycznych, czy to jest fair?

    Jestem pewna, że bardziej świadomi pacjenci to większa szansa na bardziej racjonalne relacje z ich lekarzami.

  638. Nemer pisze:

    Szanowna Gospodyni nasza, Pani Reniu, Panie Opty.
    Racja nie jest niestety po Waszej stronie. Pani Halina słusznie zauważa, że nie można ufać człowiekowi, który prawdopodobnie jest łysy i chyba nosi peruki (patrz wpis – Grudzień 13, 2012 o 19:07 ). Jakoś dieta mu na łysinę nie pomogła! No, chyba że go Indianie oskalpowali gdy był w Ameryce na jakimś „optymalnym” spędzie. Ale wtedy skóra tez powinna mu odrosnąć na DO i nowe włosy wyrosnąć, nieprawdaż?
    Pani Halina (we wpisie – Styczeń 11, 2013 o 09:53) mówi, że ma 8 zębów, na dodatek wyleczonych, w tym kanałowo nawet też. Czy na DO wyrosną jej nowe? – i będzie mogła zrezygnować ze sztucznej szczęki skoro Kwasnieśwskiemu nawet głupie włosy nie wyrastają po wyłysieniu?
    Czy można ufać komuś kto napisał książki? Taka np. Joanne K.(za przeproszeniem) Rowling. O jakichś kretyńskich czarodziejach nachrzaniła dla pieniędzy i teraz dzieciaki wyskakują z okien w przekonaniu, że jak bardzo zechcą, to mogą latać. Kompletny brak odpowiedzialności – nieprawdaż? A taki Sienkiewicz, nafałszował się historii, że aż łeb boli. A Reymont, tak się nachlał że Nobla nie zdołał odebrać, bo leżał nieprzytomny, zapity i wykorkował z tego opilstwa. Czy więc piszącym książki można ufać w ogóle np. łysemu w peruce dotkniętemu za młodu nałogiem nikotynizmu? Czego to tacy nie zrobią dla pieniędzy, nawet książki piszą!Zastanówcie się Wy, Optymalni tacy.

  639. Panie Nemer,

    jak zawsze ma Pan rację, ale nie jestem w stanie przestać czytać. Choć wszystkiego nie zdążam. Reymonta czytałam, a J.K.Rowling nie, jeszcze nie. Kwaśniewskiego też przeczytałam, jakżeby inaczej. Zaufanie to u mnie co najwyżej w kredycie, wymaga sprawdzania. Sprawdzić zaś Panią Halinę byłoby trudno, więc poniechałam. Nie Ją jedną, wszak więcej osób tu stale zaciera za sobą ślady… 😆 Może dlatego że nie lubią cholesterolu, a chore sterole jak najbardziej? Zgodzi się Pan, że nie mogę tego sprawdzić? W odróżnieniu od DO, którą sprawdziłam.

    Pozdrawiam Pana!

  640. halina pisze:

    Panie Nemer daleko idące uproszczenie w postaci konsekwencji jeśli chodzi o pisanie książek o fikcji i fikcyjnych bohaterach.Te książki nie nakłaniają do diametralnej zmiany w codziennym życiu w postaci codziennego odżywiania.O czym ty facet piszesz?!”Czy można ufać komuś kto napisał książki? Taka np. Joanne K.(za przeproszeniem) Rowling. O jakichś kretyńskich czarodziejach nachrzaniła dla pieniędzy i teraz dzieciaki wyskakują z okien w przekonaniu, że jak bardzo zechcą, to mogą latać. Kompletny brak odpowiedzialności – nieprawdaż?”Czy ty facet rozróżniasz literaturę fantasy(total fantazję ,fikcję) od książek dokumentalnych,literatury faktu,książek historycznych a tym bardzie książek o diecie?Dieta uczy jak( tu i teraz nie w fikcyjnych światach) przewartościować swoje jedzenie jak inaczej żyć,uczy jak wprowadzać pewne złożone chemicznie substancje do swojego organizmu.Konsekwencje tych substancji są bardzo duże!Leczy niby cukrzycę,miażdżycę,raka!To ogromne konsekwencje!Czy Rowling pisze pewna swoich racji co należy połykać?Co jeść na śniadanie ,obiad i kolację!!!????Mówi że po przeczytaniu jej książek i zastosowaniu,przestaniesz chorować na śmiertelne choroby!!!???Nie!!!Ona pisze o szkole czarodziejów książki przede wszystkim dla dzieci o wybujałem fantazji.Kwaśniewski leczy ludzi na odległość,nie obserwuje ich,nie wyciąga wniosków nie poświęca im swojego czasu.Idzie na skróty dla kasy.Jest łysy,sepleniący, bez werwy,bez polotu w wypowiedziach.”A taki Sienkiewicz, nafałszował się historii, że aż łeb boli. A Reymont, tak się nachlał że Nobla nie zdołał odebrać, bo leżał nieprzytomny, zapity i wykorkował z tego opilstwa. Czy więc piszącym książki można ufać w ogóle np. łysemu w peruce dotkniętemu za młodu nałogiem nikotynizmu?”Panie kochany ci panowie posiłkowali się historiami społecznymi,historycznymi,ale jednak tworzyli fikcyjnych bohaterów.Pan Kwaśniewski ma brzemię odpowiedzialności igrając ludzkim życiem.Jak można tak upraszczać by coś udowodnić?Nie ma wyników badań gdy proszę o nie pan Opty wkleja badanie na niemiażdżycorodne działanie diety optymalnej,które jest samo w sobie zaprzeczeniem,którego wyniki i słuszność obala pani Teresa,gdyż to badanie między innymi opiera się na jak twierdzi micie cholesterolowym.Dajcie fakty -dowody nie mity.Teraz się zjednoczyliście by odeprzeć słuszne logiczne i mądre argumenty.Nic nie macie.Tylko pierdzielenie o Harrym Potterze i o fikcyjnie chorych na DO.Wiem prawda boli.

  641. Renia pisze:

    My nic nie mamy, a Pani na swojej diecie ma…chorób od metra i ciut ciut… 😛
    P.S. Znowu troszeczkę Pani się opluła… 😕

  642. halina pisze:

    Pani Renia to pewnie taka niepozorna bogobojna starsza pani co spod łba oczkami wygląda,z różańcem w dłoni z miłosierdziem na utach,ale z jadem i trucizną w sercu.Włącza swoją stara śpiewkę.Bo my to wiecznie żyć będziemy!Bo my to nadludzie!Podludzie nie znający prawdy zdychajcie w bólu za to,że jecie bo jesteście głodni,że pijecie gdy jesteście spragnieni.Zdychajcie za to,że myślicie,że myślicie inaczej niż my,że jesteście inni niż my.Zdychajcie ,że macie inne reakcje niż my!Jakie to Polskie pani Reniu…Jakie to Polskie…

  643. Pani Halino, czy może Pani powściągnąć swój język? Nie jest Pani tu sama.

  644. zawiedziona pisze:

    Jezu co ten Nemer pobiera?!Butapren?Maryśkę?Gdzie on odleciał,na miotle?Zero logiki.Pani Terenia ta sama od lat śpiewka o spisku farmacji i lekarzy,Renia o fikcyjnych wpisach.Jezu dajcie odpowiedzi na zadane pytania.Dajcie badania,wykażcie argumenty.Może Kwaśniewski to taki Harry Potter, w którego czarodziejską moc uwierzyła grupka ludzi i która za cholerę nie chce przestać fantazjować i zacząć myśleć ,bo bez tych czarów ich życie będzie bez sensu.W ich głowach nieuleczeni to fantazja,brak dowodów to nic ,to pestka!Dorośli ludzie? Realnie myślący to halinka ,Verbal,karwa i pan Niewiadomski.Reszta to paczka Harrego na miotełkach. Moja ciocia umarła na tej diecie,ona może być niedopracowana do potrzeb każdego człowieka.Kwaśniewski oddaj życie mojej cioci!Ona tobie bezgranicznie zaufała!Teraz jej rodzina cierpi.Renia,Opty,Nemer,Tereniu można się mylić.Szanujcie ludzkie życie ,nie obrażajcie chorej halinki!Dodam tylko, że dzięki tej stronie zrozumiałam czym jest bezmyślny ślepy fanatyzm.To jest czyste zło.Kościół palił na stosie,gdy ktoś w prawdziwy sposób udowadniał błędne myślenie kościoła.W obawie przed straceniem autorytetu ,władzy,pieniędzy i strefy wpływów kościół pod pretekstem szatana palił myślących na stosie,w imię miłości Jezusa i bliźniego.Człowiek to najgłupsze zwierzę na ziemi.Zabijał realne życie by podtrzymać mity o bogach pod postacią religii.By utrzymać fantazję zabijał prawdziwych ludzi,ale tak na prawdę chodziło o władzę nad ludźmi i pieniądze z tego.Nie wierzę w zakłamany kościół i jego czyste intencje,tak jak nie wierzę w ślepy kościół wyznawców Kwaśniewskiego.

  645. Renia pisze:

    Pani Halinka na pewno robi to w dobrej wierze. 😉 Rozchorowała się na diecie tradycyjnej a przed Dietą Optymalną ostrzega… 😆

  646. Renia pisze:

    Obydwie Panie piszą na tą samą modłę, karwa, Verbal też. Identycznie pisze jeszcze „skorpion” na Forum FiM. Pewnie to taki jego sposób w różnych nickach odreagowywać swoje frustracje i zaśmiecać Teresie blog.

  647. MariuszM pisze:

    Panie kardiolog (Nemer) zagadka dla Pana od lekarza,że stażem -10 lat czyli żadnym

    „The results suggested that the large majority (82–91%) of the isotopomer distribution in [ 13 C 1 ]- and [ 13 C 3 ]glucose could be ascribed to gluconeogenesis via OAA and that, by difference, triose recycling made a minor contribution. :) Between 92 and 95% of the apoB-100 alanine derived from glycolysis, :) and as a consequence the recycling of PEP derived from OAA into the pyruvate responsible for the synthesis of apoB-100 alanine was negligible. A slightly (84–90%) but nonsignificantly lower proportion of plasma lactate derived from glycolysis. However, the hepatic free alanine pool was clearly of mixed origin, with 52–65% being derived from gluconeogenesis and 35–48% from glycolysis.
    :) następnie poszperać w głowie, w której goszczą poglądy na temat arteriosclerosis and apoB-100 apoB-48 :) mua

  648. Renia pisze:

    Teresa, moim zdaniem nie powinnaś tutaj pozwolić na chamskie zachowanie tych „Pań”, które wyśmiewują i obrażają Doktora Kwaśniewskiego, który przyczynił się do wyleczenia i uratowania życia tylu ludzi. Taki skromny Lekarz dokonał najważniejszego odkrycia dla ludzkości (nie ma bowiem nic ponad zdrowie) a takie tutaj (na pewno opłacane osobniki – bo kto za darmo cały czas by takie bzdury pisał i odstraszał chorych, którym zwykli lekarze nie mogą pomóc i którzy chcieliby spróbować tak jak my wyleczyć się Dietą Optymalną) „Panie” przekroczyły już wszelkie granice dobrego smaku i kultury osobistej… 😕

  649. Reniu, zgadzam się z Tobą. Moja wina. Muszę wybrać: zamknąć możliwość komentowania wpisów, czy nie. Jak zamknę to ktoś w potrzebie nawet pytania nie będzie mógł postawić… Porozmawiam z Panem Adminem…

  650. Renia pisze:

    Ja bym wyrzucała chamskie wpisy z szacunku dla Doktora Kwaśniewskiego.

  651. zawiedziona pisze:

    Pani Renia z panią Tereską ustalają czy cenzurować forum.Pod płaszczykiem dobra w przyszłości wyleczonych i dobrego imienia pana Kwaśniewskiego. Dobre.Kultury to pani Renia powinna się nauczyć bo w obrażaniu ludzi to jest pierwsza gdy brakuje jej argumentów.Czyli będzie rejestracja, filtracja ,sterowanie,manipulacja.I nadal będzie to coś nazywane forum.Ale chyba Admin to syn pana Kwaśniewskiego? Tak więc naczynia są połączone.Ujawniają grupę interesów.Jezu wszędzie jest jakieś drugie dno..Teraz mi to się zaczyna w głowie układać.Biedna ciocia pewnie w grobie się przewraca.

  652. MariuszM pisze:

    Mnie już dawno wszystko ułożyło się w głowie, największy „beton” to nieudacznicy, co sobie „krzywdę” zrobili stosując ŻO, DO. „Krzywdę” przez bałagan w głowie/szarych komórkach oraz niepoukładanie tego i owego. :)

    Ja np. mam 7 żyć, stosując ŻO skorzystałem już z 3 😀 😆
    Oby cioci ziemia lekką była i się Tobą nie martwiła. :) Amen

  653. zawiedziona pisze:

    Jestem dziewczyną której ciocia na diecie optymalnej zmarła i trochę myślę jak do tego doszło.Dlatego tutaj bywam.Czytam wpisy i już zaczynam mieć klarowny obraz,jacy są ci optymalni,dzięki myśleniu pani halinki.

  654. Nemer pisze:

    halina pisze (Styczeń 16, 2013 o 15:29) o Janie Kwasniewskim:
    „Jest łysy,sepleniący, bez werwy,bez polotu w wypowiedziach.”

    I słuszna Pani racja, czy ktoś łysy, sepleniący i bez polotu w wypowiedziach może mieć rację? Oczywiście że nie może. Bo rację może mieć tylko owłosiony wysoki, umięśniony troglodyta, który absolutnie nie sepleni bo ma wydatne, dobrze rozwinięte szczęki. Skoro tak, to niech Pani spróbuje nawiązać kontakt z Ridżem Foresterem. On z pewnością lepiej niż Kwaśniewski wie jak ludzie powinni się odżywiać.

    MariuszM pisze (Styczeń 16, 2013 o 19:00)
    „Panie kardiolog (Nemer) zagadka  …”
    Panie Mariuszu
    Nie kardiolog tylko kardiologiczny pacjent!- któremu język angielski medyczny jest zupełnie obcy, niezrozumiały, stąd zagadki nie podejmuję się rozwiązać. Ledwo sobie przetłumaczyłem z literatury medycznej, że po przeanalizowaniu badań prowadzonych na 350 tysiącach pacjentów nie można wysnuwać wniosków, że tłuszcze nasycone szkodzą ani też, że są przyczyną udarów mózgu, choroby wieńcowej czy atakom serca:
    ” Bad Fats 
    There’s been controversy brewing over the past decade about just how bad saturated fat is for health. Fueling the debate, in part, has been the resurgence of the Atkins Diet, which eschews carbs but allows liberal use of high-fat foods, including foods high in saturated fat—butter, bacon, steak, cheese, and the like. More recently, several studies seemed to suggest that eating diets high in saturated fat did not raise the risk of heart disease—a finding that ran counter to decades of dietary advice. One highly-publicized report analyzed the findings of 21 studies that followed 350,000 people for up to 23 years. Investigators looked at the relationship between saturated fat intake and coronary heart disease (CHD), stroke, and cardiovascular disease (CVD). Their controversial conclusion: “There is insufficient evidence from prospective epidemiologic studies to conclude that dietary saturated fat is associated with an increased risk of CHD, stroke, or CVD.”

    Skoro już nawet w Harwardzie padają takie stwierdzenia (że nie wspomnę o Skandynawach z ich LCHF) to wiem jedno -Dieta Optymalna najprawdopodobniej mi nie zaszkodzi a raczej mi służy, więc drugi raz na jej porzucenie żadnym lekarzom namówić się nie dam. W moim przypadku Dieta Optymalna bardzo szkodzi ale nie mnie tylko ZUS-owi bo zaraz mi minie 15 lat od udaru z częściowym niedowładem i 10 od by-passów. Czy się wyleczyłem? – NIE – bo nie ma cudów i ich nie oczekuję jak niektórzy „zawiedzeni” przywołujący imię boże nadaremno.

  655. Zawiedziona,

    Panów i Pań Adminów jest w Polsce może i sto tysięcy. Pani insynuacje są żenujące.

  656. halina pisze:

    Wyniki badań PAN w Częstochowie
    Czynniki ryzyka miażdżycy u osób długotrwale odżywiających się dietą wysokotłuszczową.
    Celem badań była ocena czynników ryzyka miażdżycy u osób długotrwale odżywiających się tzw. „dietą Kwaśniewskiego”.
    Ta niskowęglowodanowa, wysokotłuszczowa, ketogenna dieta jest uważana za miażdżycorodną i szkodliwą dla zdrowia – chociaż nie opublikowano żadnych badań dotyczących jej wpływu na organizm ludzki.
    Grupę badaną stanowiło 30 zdrowych mieszkańców Częstochowy (17 kobiet, 13 mężczyzn, wiek 50,6+/-2,9 lat), które oświadczyły, że stosują „dietę Kwaśniewskiego” od co najmniej 1 roku (średnio przez 5,0+/-0,5 lat). W surowicy osób badanych stwierdzono podwyższony poziom kwasu beta-hydroksymasłowego (289+/-44 mM/L), bardzo wysokie stężenie cholesterolu całkowitego (282+/-9 mg/dL) i cholesterolu LDL (192+/-8 mg/dL), ale zarazem wysokie stężenie cholesterolu HDL (69+/-3 mg/dL) i niski poziom triglicerydów (103+/-8 mg/dL) oraz glukozy (89+/-1 mg/dL). Stężenia insuliny (6,5+/-0,7 mU/mL), homocysteiny (10,5+/-0,6 mM/L) i białka C-reaktywnego (2,7+/-0,8 mg/L). Stężenie triglicerydów było ujemnie skorelowane z poziomem cholesterolu HDL (r=-0,54, P=0,004), a dodatnio z poziomem insuliny (r=0,75, P<10exp-5). Chociaż w badanej grupie cholesterol całkowity i cholesterol HDL były wyraźnie podwyższone, to godne podkreślenia jest, że były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy w grupie badanej. W wyniku podwyższonego cholesterolu HDL współczynnik aterogenności (iloczyn [cholesterol całkowity]/[cholesterol HDL]) wynosił u osób badanych 4,2+/-0,2, co nie wskazuje na zwiększone zagrożenie miażdżycą.
    Podsumowując, omówione badania nie potwierdzają hipotezy o miażdżycorodności "diety Kwaśniewskiego".
    Grieb P, Kłapcińska B, Smol E, Pilis T, Pilis W, Sadowska-Krepa E, Sobczak A, Bartoszewicz Z, Nauman J, Stańczak K, Langfort J. Long-term consumption of a carbohydrate-restricted diet does not induce deleterious metabolic effects. Nutr Res. 2008;28(12):825-33. Jeszcze jedna rzecz jest dającą do myślenia mianowicie skoro-"Chociaż w badanej grupie cholesterol całkowity i cholesterol HDL były wyraźnie podwyższone, to godne podkreślenia jest, że były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy w grupie badanej"Sformułowanie "to godne podkreślenia jest, że były to jedyne zwiększone czynniki ryzyka miażdżycy"pokazuje ,że dwa czynniki sprowadzono do jednego.Świadczy to o stronniczości badania w celu osiągnięcia pożądanych wyników.Tak więc mając to zdanie mówiące o 2 podwyższonych czynnikach ryzyka miażdżycy jak całkowity cholesterol i hdl,lekarze napisali-"Podsumowując, omówione badania nie potwierdzają hipotezy o miażdżycorodności "diety Kwaśniewskiego.Nie dość ,że samo w sobie zdanie z -jedyne zwiększone czynniki gdzie są 2 jest sprzeczne z sobą,to do tego podsumowanie pozytywne jest sprzeczne ze zdaniem o 2(jedynych)podwyższonych czynnikach ryzyka miażdżycy.Mówi nam to o tym ,że ten kto wyłożył pieniądze na badania zażyczył sobie ostateczną tezę.Tak więc pokazał nam pan Opty jak stronnicze mogą być badania.Pani Reniu proszę o linka gdzie pisze osławiony przez panią-"skorpion” na Forum FiM,to mnie zaintrygowało,tam jeszcze nie byłam a z chęcią poczytam.

  657. halina pisze:

    Dziękuję panie Opty za obiektywizm i szczerość ,nareszcie!Pan Pala podaje ,że do 3 lat zmiany w naczyniach się cofają.To jednak nie.Ludzie oczekują cudów na tej diecie bo w tym tonie są książki pana Kwaśniewskiego i listy wyleczonych.

  658. OPTY pisze:

    Obiektywnie rzecz biorąc Pani Halina rozumie wybiórczo tzn. to co chce zrozumieć to rozumie , a czego nie to już nieważne albo błędne.
    Aby rozumieć wiedzę Kwaśniewskiego w pełni trzeba po pierwsze praktykować ją właściwie, zapozanć się z bibliografią w temacie , być lekarzem optymalnym lub doradcą żywienieowym i mieć na swoim koncie pozytyne wyniki leczenia . Lekarze mają akademickie podstawy medyczne ,reszta doznała dobrodziejstwa działania diety – żywienia. Jak zwykle bywa b. dużo zależy o pacjentów , którzy czasami nie widzieć dlaczego mówią co i innego i robią też co innego a potem mają pretensje do wszyskich tylko nie do siebie. Osoby takie jak Nemer , które jak myślę wiedzą co napisały o swoim zdrowiu nie zaniechają tego stylu odżywiania za nic w świecie i nie pomogą żadane zaklęcia przeciwnikow tego żywienia .
    Jeśli poważnie chora osoba za jaką podaje się Pani Halina, prowadzi dyskusję w sposób wyluczający jakąś chorobę a nawet dyskusję to mnie zasatanawi co che osiagnąć czepiajac sie jakich nie wiadomych dla niej wskaźników pomiarowych badań w Częstochowie prowadzonych prze PAN , w podpisie osoby odpowioedzialene z to badanie. Proszę zwrócic sęe do nich , nie do nas o wyczerpującą odpowiedź , ale pani i tak tego nie zrozumie bo sama nie jest do tego odpowiednio przygotowana . Więc po co darcie szat ? Nasuwa się jedno skojarzenie- komuś bardzo zależy na mąceniu w tej sprawie. Tylko płonne wasze nadzieje , optymalni ,którzy doświadczyli dobrodziejstw tego żywienia nie dadzą wyprowadzić się w pole . Co to, to nie drodzy parweniusze medycycy i poszkodowani przez dotychczasowe odżywianie. Sami sobie łyżką i widelcem kopcie grób i jak powiedział L.Tołstoj – „Pan Bog dał ludzim pożywienie a diabeł kucharzy „.

  659. Renia pisze:

    Pani Halinka to jest ciekawy przypadek. Pisze, że straciła zdrowie na diecie tradycyjnej, a Dietę Optymalną obwinia. „Kowal zawinił cygana powiesili”. Nie wierzę w ani jedno z tych jej (jego) pokrętnych słów. Jeśli broni oszustów piszących jako dwie osoby na jednym IP, to o czym to świadczy? Ano, że manipulacje i fałsz nie są dla niej (jego) niczym złym.
    Jak można być taką osobą bez sumienia i straszyć ludzi Dietą Optymalną, jeśli medycyna konwencjonalna nie ma im nic do zaoferowania. Ale odwrotnie tak…Jeszcze można z chorych pieniądze wyciągnąć…

  660. OPTY pisze:

    Reniu , masz rację i trzeba zrobić jak już wcześniej napisałem , dać sobie z tą panią spokój .Bo będzie tak jak z tą świnią w przysłowiu ,na które powołał się Doktor w jedenj ze swoich książek. Przypomnę – nie ucz świni spiewu bo co najwyżej ją wkurzysz „.

  661. Renia pisze:

    Ale obrażać Doktora Kwaśniewskiego też nie ma prawa… Niedługo wyskoczy z nowym nickiem jak diabeł z pudełka… 😆 i z nową historią science fiction…

  662. OPTY pisze:

    Szybko się na takim forumowiczu -czce poznamy i nie będziemy dyskutować, ot co !

  663. Renia pisze:

    Otóż to… 😀

  664. halina pisze:

    Wkleja pan panie Opty bez czytania ze zrozumieniem badanie.Wytykam w nim błędy , nieścisłości i stronniczość,czarno na białym.I co dzieje się na forum?Woda w usta,wszyscy nie wiedzą o co chodzi?Odbijanie piłeczki.To pokazuje,że podajecie tą dietę jako skrajne przewartościowanie i super skuteczność,jeśli wykaże się błędy i możliwość miażdżycorodności to czy w waszym środowisku jest ktoś kto ma odwagę ponieść odpowiedzialność?Odpowiedź brzmi nie.Świadczy o tym łatwość w stawianiu tezy,że jeśli ktoś nie wyzdrowiał to nie stosował proporcji tak więc na tej diecie nigdy nie był.Pokazano w tym badaniu, że jest możliwość choroby będąc na tej diecie,ale nie wy w zaparte.Albo czytacie coś z podstawowym zrozumieniem używacie mózgów,albo używacie dogmatów,a gdy coś nie idzie po waszej myśli wypieracie to i udajecie ,że tego nie ma.Ja będąc chorą mam takiemu podejściu zaufać,kiedy czarno na białym widzę wasze metody?Pisałam łatwo was przeczytać.Wasze wpisy są świadectwem,nie to co chcecie usłyszeć tylko prawda.Chcecie pomóc pomogliście sobie,pomyślcie też czy może nie każdy wyzdrowieje,jeśli komuś to zaszkodzi i na przykład umrze.Badanie pokazuje jest zwiększone ryzyko miażdżycy.Być może kogoś coś takiego może zabić.Pokazuję,że pan Kwaśniewski pewne znany mu fakty w celach komercyjnych mógł zamieść pod dywan.Pokazuję,że pieniądze są tu nie małe do zarobienia i wtedy warto naginać fakty.Pamiętajcie namawiacie,bez znajomości skutków ubocznych które bez wątpienia były i są.Waszym obowiązkiem jest czytanie badań które publikujecie ze zrozumieniem,by być mądrzejszym,a nie całą wie