Wynagrodzenia, głupcze

.

Pierwszy raz dziś zdarzyło mi się w mediach czytać, że opłacalne dla kraju, dla Polski, są znacznie wyższe niż dotychczasowe wynagrodzenia pracownicze. Moja bezsilność może się choć ustabilizuje… Bo ile ja mogę w koło o tym samym mówić jak do ściany, gdy nawet ludzie pracujący za grosze nie pozwalające im opłacić podstawowych kosztów utrzymania, nie są już w stanie – zaczadzeni propagandą – zobaczyć, że nie tylko ich z rodzinami bieda wyniszcza bezpowrotnie, ale i gospodarkę, i kraj.  Może wreszcie dotrze te parę reguł do decydentów? Ja wszystkich bardzo proszę by mówili, pisali, podawali dalej, rodzinie, sąsiadom, znajomym, gazetom, o tym co poniżej, o stąd – http://biznes.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/wiecznie-pod-kreska,1650957,4199 :

„… Ludzie muszą zarabiać

rozmowa z prof. Jerzym Żyżyńskim z Uniwersytetu Warszawskiego

Zdaniem wielu ekonomistów, płaca minimalna, a już na pewno każdy jej wzrost, szkodzi gospodarce. Tłumaczą tak: wyższe płace powodują wzrost kosztów, wzrost kosztów przekłada się na wzrost cen, wzrost cen powoduje spadek popytu i w efekcie sprzedaży. Jest tak?

– Nie. Twierdzenie, że płaca minimalna szkodzi gospodarce wynika ze słabego wykształcenia ekonomicznego tych, którzy tak mówią. Podstawą rozwoju gospodarczego jest popyt. Niska płaca minimalna powoduje osłabienie popytu, osłabienie popytu jest osłabieniem koniunktury. Przeciwnicy podnoszenia płacy minimalnej widzą w tym tylko koszt, w ogóle patrzą na płace wyłącznie pod tym kątem.

– To jest perspektywa kraju kolonialnego. Kolonialiście potrzebna jest tania siła robocza, bo produkuje po to, by produkt wywieźć z kraju, a nie po to, by zaspokajać potrzeby tubylców. W Polsce znaczna część gospodarki została przejęta przez koncerny zagraniczne, które, siłą rzeczy, są zainteresowane obniżaniem, nie podnoszeniem płac.

– Więc ci, którzy propagują tezę o wysokich kosztach pracy, faktycznie dezinformują społeczeństwo, działając w interesie grup, które są zainteresowane niską ceną pracy w Polsce, po to, by nadwyżkę wytransferować do swoich krajów macierzystych.

– Natomiast z perspektywy kraju normalnie się rozwijającego, ludzie muszą zarabiać – po pierwsze po to, by wydawać pieniądze na zakup dóbr produkowanych przez krajową gospodarkę. Koszt pracy jest źródłem popytu – to, co ludzie zarobią, to wydają. Ponadto wyższe płace to wyższe wpływy podatkowe, silniejsze państwo.

– W Polsce najmniej pieniędzy do budżetu wpływa z podatku CIT, czyli od zysków przedsiębiorstw. Wobec tego, z punktu widzenia budżetu państwa, i wszystkich pracujących w sferze budżetowej, wyższe wpływy podatkowe, i to zarówno z podatków pośrednich jak i bezpośrednich, będą wtedy, kiedy Polacy będą mieli wyższe dochody.

– Rząd chce od stycznia 2012 roku płacę minimalną podnieść do 1500 złotych brutto. To nie zrujnuje polskiej gospodarki?

– Oczywiście, że nie. Mało tego, płaca minimalna powinna jeszcze bardziej wzrosnąć. Polska ma jeden z niższych wskaźników udziałów kosztów pracy związanych z zatrudnieniem, ok. 36 proc., podczas gdy najwyższe są w Szwajcarii i Stanach Zjednoczonych – ok. 60 proc., a w krajach europejskich normą jest ok. 50 proc.

– Przeciwnicy podnoszenia płacy minimalnej podnoszą jeszcze jedno – to, że wzrosną też inne świadczenia z nią powiązane, np. dodatek za pracę w porze nocnej, wysokość odprawy dla zwalnianych w ramach zwolnień grupowych, odszkodowań za mobbing czy dyskryminację itp.

– Na te koszty trzeba popatrzeć nie tylko z punktu widzenia pojedynczego przedsiębiorcy, lecz także z punktu widzenia skutków dla gospodarki – czyli jako ostatecznie wydatków pracowników. Jak powiedziałem, każdy koszt jest czyimś dochodem, dochód to jest wydatek, a wydatki konsumentów to ostatecznie zyski przedsiębiorstw, a dla gospodarki istotne są oczywiście te realizowane na rynku krajowym.

– A czy to prawda, że każda podwyżka płacy minimalnej powoduje zwolnienie z pracy tych, których wartość płacy w firmie jest wyższa od ich wkładu pracy? Chodzi o ludzi o niskich kwalifikacjach.

– To jest przykład rozumowania tych pseudoekspertów o słabym wykształceniu ekonomicznym, nawet jeśli mają jakieś doktoraty. Ekonomię poza tym, że się studiowało, trzeba by jeszcze zrozumieć. Jest w mikroekonomii takie twierdzenie, że płaca pracownika ma się równać krańcowemu produktowi przez niego wytworzonemu i jeśli płaca ma być wyższa niż ten krańcowy produkt, to pracownik zostanie zwolniony.

Oni nie rozumieją, że to jest tylko teoretyczny abstrakt, który w zasadzie nie ma zastosowania w praktyce, bo przedsiębiorstwo trzeba traktować jako organizację, w której ludzie pełnią różne role i za pełnienie tych ról powinni dostać wynagrodzenie, które powinno pokryć na pewnym poziomie ich koszty utrzymania.

– Ludzie o najniższych kwalifikacjach też pełnią jakieś konkretne role – przyporządkowywanie ich pracy określonego kawałka wartości wytworzonego produktu nie ma sensu, że niby jak ta płaca wzrośnie, to się go zwolni.

– Za tę rolę trzeba po prostu więcej zapłacić, bo ten pracownik też ma swoje koszty, swój domowy budżet. Oczywiście, z punktu widzenia pracodawcy zawsze będą lepsze niższe koszty, ale musimy patrzeć w skali makroekonomicznej, na skutki dla całej gospodarki, a z tej perspektywy wniosek jest jeden – trzeba poprzez wyższe płace pobudzić popyt, bo de facto gospodarka stoi na krajowym popycie.

– Ale jest tu jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: konkurencyjności na rynku pracy. Niska cena pracy w Polsce, czyli niskie płace w porównaniu do Unii Europejskiej powoduje, że wielu ludziom bardziej się opłaca wykonywać byle jaką pracę w innych krajach Unii niż pracować w Polsce. Musimy pod względem płacy podporządkować się warunkom określonym przez unijny rynek, bo inaczej tracimy siłę roboczą.

– Przyłączenie się do rynku unijnego i otwarcie granic rodzi ważne konsekwencje. Szczególnie wyraźnie jest to widoczne na rynku specjalistów – na przykład lekarzy, inżynierów, fachowców budowlanych. Niskie płace to utrata kapitału ludzkiego. Fachowcy, zwłaszcza młodzi tutaj wykształceni, emigrują w poszukiwaniu lepszego życia – nakłady poniesione na ten kapitał ludzki procentują w innych krajach – czy to ma sens?

– Po to, by zapobiec temu bardzo niekorzystnemu zjawisku, trzeba stopniowo zmniejszać dysproporcje naszych wynagrodzeń z rynkiem unijnym. Oczywiście, zrównanie nie miałoby sensu i nie byłoby możliwe, ale podwyższanie płacy minimalnej mogłoby być pewnego rodzaju wymuszeniem restrukturyzacji kosztów firm, tak aby większa część tych kosztów przypadała na płace. W ten sposób byłaby szansa na to, że większa część dochodu narodowego zostanie w rękach Polaków.”

Dziękuję Panie Profesorze. Wyrazy uznania również dla TYGODNIKA SOLIDARNOŚĆ oraz portalu INTERIA.PL, teraz to dla mnie zasłużone media. Oczywiście ja opowiadam się za minimalnym wynagrodzeniem w wysokości 60 % średniej płacy jak jest to praktykowane w Europie Zachodniej i jak jest zapisane w Karcie Praw Podstawowych. Inaczej nie przystoi uważać, a już szczególnie parlamentarzystom. I stosowne prawo powinno być obwieszczone najrychlej jak to możliwe, z pewnością przed wyborami. Ludzie tak szybko odchodzą – http://www.stachurska.eu/?p=2712 .

.

Polecam również:

– „My” jesteśmy biedni i to „wasza” wina – http://www.super-nowa.pl/art.php?i=21020 i oczywiście

– Petycja ws likwidacji ubóstwa wśród dzieci – http://www.stachurska.eu/?p=3002

– Minimalne wynagrodzenie a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej – http://www.stachurska.eu/?p=5162 .

63 Responses to Wynagrodzenia, głupcze

  1. Pingback: seo4slask - Może coś drgnie

  2. Pingback: seo4slask - Może by się lepiej

  3. Aśka pisze:

    Obawiałam się wejścia do unii. Byli zwolennicy, którzy tak radowali się kiedyś, że Polska uniknęła kryzysu gospodarczego, teraz chowają uszy głęboko w kapelusze, bo nam szaraczkom pozostanie chyba tylko kosze wiklinowe pleść . . . . .
    , ot , i ja tak naplotłam w tę bezsenną noc z obawy , co jutro przyniesie ?,

  4. lecher pisze:

    Mam cały czas wrażenie, że decydenci nie czytają w ogóle głosów na różnych poważnych forach dyskusyjnych, bardziej są zainteresowani własnymi sprawami i dochodami ( patrz ” Ryszard Kalisz i to z SLD )jak i załapaniem sie na następną kadencję. Trochę się mówi o najniższej płacy minimalnej, a prawie wcale o głodowych rentach i emeryturach, o niebotycznych odprawach dla swoich, o klikach rodzinnych w spółkach SP.

  5. Lecher,

    takie wrażenie jest nieuniknione 😉 przecież nie jesteśmy głupcami: widzimy i słyszymy. Gdyby się politycy interesowali to ich postawy byłyby inne zgoła, jednak nadal mogą się nie interesować, bo tych poważnych wypowiedzi jest po prostu tyle co kot napłakał. Polityków urządza to, że ci którym urządzają życie, nie sprawiają wrażenia szczerze zainteresowanych postawami polityków. Urządzani z miną dziecka przecież zgłaszają, że polityka ich nie interesuje… Mnie się wtedy żołądek ściska!

    W kwietniu 2007 roku ruszyłam zwiedzać internet i nie policzę ile linków, jakimi się dzieliłam w tymże internecie. Tysiące z pewnością. Ale to wymaga czasu, nie każdy go ma. A i niewielu wie że „samemu to się można ogolić” – z Jana Nowickiego w reklamie – jedynie.

    Jest regułą, że bez informacji nie ma organizacji i to jest ten powód, dla którego politycy liczą się ze swoimi prezesami (mogą nie wpisać na listę kanydatów w kolejne wybory, a i z partii wyrzucić również?), nie zaś z suwerenem, czyli wyborcą. Wobec wyborcy wystarcza troszeczkę pozorów czynić. Partie do tych pozorów kierują zaufane i sprawdzone w „nawijaniu” osoby, my zaś jesteśmy im wygodni swoim milczeniem. Źle się dzieje.

    Ja będę dalej nosić linki żeby tworzyć szansę na lepiej, może ktoś dołączy.

    A sprawa rent i emerytur jest zagłuszana warczeniem na ZUS, że podatki na ten cel pobiera, jakby emeryci do tego ZUS-u nie płacili… Trzeba by renciści i emeryci na ten bezwstyd warczeli głośniej.

    Asiu,

    te kosze pleść dla kogo? Na rynku nie ma pieniędzy także na kosze. Żeby były trzeba znaczącego wzrostu wynagrodzeń. Zgodzisz się?

  6. Wprawdzie takze uwazam place minimalna za koniecznosc ekonomiczna, poniewaz wymusza ona zastepowanie pracownikow maszynami i podnosi ogolnogospodarcza wydajnosc pracy, to jednak nie wolno mowiac o nich przymykac oczu na potrzebe polityki gospodarczej rownowazacej wzrost bezrobocia. Placa minimalna wymaga wiec strategii:
    1.
    Placa minimalna plus wspieranie przez rzad robotyzacji (dotacje do robotow przemyslowych, obnizki podatkow za ich stosowanie itp.). Celem jest utrzymanie atrakycjnosci Polski dla inwestorow zagr. oraz modernizowanie kraju. Dodatkowo kolega robot wypracowuje srodki na emerytury i renty, ale nie pobiera zadnych.
    2.
    Likwidacja wywolywanego placa minimalna i robotyzacja bezrobocia: powinny istniec tylko trzy kategorie ludzi: niezdolni do pracy, pracujacy i uczacy sie, czyli zarabiajacy pieniadze, ktore zostana wyplacone po podjeciu pracy. Mozliwym jest to przez przeniesienie rynku pracy do internetu oraz standaryzacji szkolen dla bezrobotnych. Urzedy pracy moga „kupic” taniej hurtowo miliony komputerow w formie gwarancji dla bezrobotnych, ktorzy zdecyduja sie na kupno komputera na raty odciagane od zasilku dla bezrobotnych. Zysk z zakupu hurtowego wyrownalby czesciowo straty wynikajace z niesolidnosci bezrobotnych. Nastepnie czesc kontaktow z bezrobotnymi urzad pracy przenioslby do internetu – emaile i skype oraz np. 1 dzien z 5dniowego szkolenia – oszczednoscia urzad dzieliby sie z bezrobotnym podnoszac o niewielka kwote zasilek dla tych, ktorzy by sie sprawdzili pod tym wzgledem. W internecie powinny byc tez do sciagniecia testy dla bezrobotnych, ktore pomoglyby im okreslic swoj poziom wiedzy i przydatnosc szkolen roznych stopni, aby oszczedzac na powtarzaniu kursow. Oczywiscicie ogloszenia o prace na stronach urzedu pracy oraz standardowe w ukladzie strony bezrobotnych tez w site urzedu pracy z ulatwieniem wyszuliwania dla „bezrobotnych” i pracodawcow. Szkolenia powinny byc zestandardyzowane jak szkolnictwo, ale bardziej elastyczne i prowadzone przez firmy szkoleniowe oceniane przez komisje urzedu pracy i zwiazkowcow plus ocena bioracych udzial w szkoleniach – cos w rodzaju ratingu hoteli czy restauracji. System ulatwialby takze likwidacje obsadzania stanowisk powyzej kwalifikacji.
    3.
    Dodatkowo powstaloby doswiadczenie ulatwiajace przeniesienie sie spoleczenstwa do internetu na wypadek epidemii, ktorej zwalczanie wymagaloby ograniczenia kontatktow miedzy ludzmi – zakupy w sklepach, rozrywka, czesc pracy, szkola dla dzieci itp. przeniesione do internetu zmniejszylyby liczbe zakazen i ulatwily opanowanie epidemii w rodzaju tych znanych z sredniowiecza ratujac zycie milionom ludzi.

  7. Placa minimalna podnosi bezrobocie, a wiec jest mozliwa tylko jesli powstaje wiecej firm kapitalu krajowego i zagranicznego. Madra polityka gospodarcza podnoszaca ilosc firm krajowych i zagranicznych potrafilaby nawet podniesc place minimalna przy pomocy rynku, bez siegania po przepis. Przepisowa placa minimalna bez madrej polityki gospodarczej tworzacej firmy wyrzuci miliony ludzi na bruk.

    Przyklad takiej madrej polityki: rzad moglby wydac prawo zakazujace instalowania w Polsce wiatrakow o mocy mniejszej niz 7.5 MW – obecnie stawiane sa praktycznie tylko wiatraki o mocy 2,3 MW . Taki przepis nic nie kosztuje, a jego efektem bylaby obnizka kosztow energii, bo prad z wiatraku 7.5 MW kosztuje mniej niz z 3 wiatrakow 2,3 MW. Wprawdzie jeden duzy wiatrak wymaga mniej pracownikow niz 3 male, a wiec jego stawianie zwieksza bezrobocie, ale jednoczescie 40 farm wiatrowych po 10 takich wiatrakow zastepuje wydatek na jedna elektrownie atomowa i eliminuje potrzebe astronomicznych kosztow przechowania odpadow radioaktywnych przez 100.000 lat. Dodatkowo istnieja w Polsce tylko kilkaset wiatrakow, a potrzeba kilkanasci tysiecy. Efekt zwiekszania bezrobocia takim przepisem zakazujacym malych wiatrakow, zostalby wiec zkompensowany, z nadwyzka, efektem obnizania bezrobocia przez obnizke innych kosztow producji, tj. kosztow energii. Jesli koszt energii spada, a koszt pracy rosnie, to dla firmy wychodzi na to samo – oczywiscie w tendencji i w skali calej gospodarki, a nie dla kazdej firmy. Duze wiatraki sa tez nowoczesniejsze, zyskowniejsze, co czyniloby je atrakcyjniejszymi dla polskich firm, ktore (gdyby rzad sfinansowal nauke w Poliechnikach) moglyby opracowac polskie agregaty do wiatrakow i postawic te kilkanascie tysiecy wiatrakow w Polsce oraz eksportowac je za granice. Niestety rzad nie sfinansowal programu badawczo-rozwojowego polskich politechnik i przemyslu, tak ze nie istnieja nadal polskie agregaty do wiatrakow, choc Polska produkuje inne agregaty pradotworcze, a polski inzynier nie jest glupszy od hiszpanskiego, ktory z kolei przejmuje pomoc od UE dla Polski przymierzajac sie do dostarczenia Polsce wiatrakow za ponad 12 mld. euro.

    Kto chce zatem redukcji bezrobocia i wzrostu plac, musi stawiac na zastepowanie pracownikow maszynami i obnizke kosztow energii, czyli musi uniemozliwic budowe elektrowni atomowych, ktore oznaczaja przekazanie pieniedzy na taki program za granice (zakup technologii) oraz (po podliczeniu wszystkich kosztow, np. skladowania odpadow radioaktywnych) energie drozsza niz energie z bezplatnych: wiatru, wody i slonca. Takze paliwo atomowe musi byc coraz drozsze, bo jego zasoby na swiecie sa ograniczone. Energie odnawialne moga byc natomiast tylko i wylacznie coraz tansze, poniewaz ich paliwo jest bezplatne, a ich technologia, jak kazda masowa produkcja przemyslowa, moze tylko taniec.

  8. Piotr Kraczkowski pisze:

    Podniesienie placy minimalnej poprzez odrzucenie elektrowni atomowych: http://niezalezna.pl/10490-sejm-przyjal-rzadowy-%E2%80%9Epakiet-atomowy%E2%80%9D#comment-118662

  9. Piotr Kraczkowski pisze:

    Dla nieekonomistow: wyzszy popyt krajowy dzieki placy minimalnej zostanie zaspokojony w ten sposob, ze firmy zwolnia pracownikow i zwieksza produkcje zaspokajajaca ten wyzszy popyt:
    1) wprowadza nocna zmiane na tych samych maszynach,
    2) zastapia pracownikow maszynami (obrabiarkami, koparkami, nowoczesniejszymi pilami, wiertarkami, komnajnami rolniczymi itd.),
    3) zaspokoja czesc tego popytu wywolanego placa minimalna importem z Chin i innych krajow, ktorych place sa tak niskie, ze pokrywaja koszty transportu. Albo, ktorych koszty sa niskie, bo jak w UE zatrudniaja juz od lat roboty, a nie ludzi. Przed importem z UE Polska nie obroni sie clami. Przed importem z Chin takze nie, bo ten import bedzie sie oplacal nawet po ocleniu.

    Samo wprowadzenie placy minimalnej doprowadzi wiec do utraty pracy w ogole i zaspokoi popyt krajowy importem (stworzy wiec miejsca pracy zagranica, ale nie w Polsce) oraz wzrostem wydajnosci pracy w Polsce, co ewentualnie moze czesciowo tworzyc miejsca pracy w eksporcie.

  10. Panie Kraczkowski,

    proszę straszyć się. Płaca minimalna nie może przypominać księzycowego krajobrazu. Czytał Pan to co linkowałam w „Polecam”? Poza tym jest jeszcze możliwość, oprócz sensownych wynagrodzeń, wprowadzenia dochodu gwarantowanego, którego orędownikiem jest np Goetz Werner, niemiecki przedsięborca reprezentujący wielki business, stosowny materiał informacyjny znajdzie Pan tutaj – http://www.stachurska.eu/?p=370 .

    Skutki pańskich przekonań może Pan poznać np tu – http://www.stachurska.eu/?p=2712 , a na stronie „kuchnia stachurska” jest więcej materiałów, które mogą się Panu – zdaje się – przydać.

    Na facebooku jest taka rozmowa:

    „Paweł Krysiński: Najbardziej opłacalny był feudalizm, o niewolnictwie nie mówiąc; oj marzą się wielu tamte czasy, marzą…

    Teresa Stachurska: Wielu, czyli ilu? W porównaniu do liczby poszkodowanych to śmieśznie mała garstka byłaby, gdyby i duża część poszkodowanych nie wyobrażała sobie że się niewolników dorobi, tak? Paranoja, czy jakoś tak?”

    Panie Kraczkowski, opowiadanie się za obecnym poziomem najniższego wynagrodzenia, jak i 99 % wynagrodzeń w Polsce, jest dla mnie kompromitacją opowiadającego się. Jeśli musi się kompromitować to niech przynajmniej się z tym nie obnosi.

  11. grakuz46 pisze:

    Pan Kraczkowski wspomnial mimochodem o zatrudnianiu bezrobotnych przy pracy w internecie – chyba pękne ze smiechu ! Bezrobotny i komputer i oplaty za internet, gdy nie ma na czynsz i chleb !!! Żeby móc zatruniac do pracy w internecie (pomijam „tani” zakup hurtowy komputerow), potrzebna jest wiedza do obslugi tegoż urzadzenia od podstaw. Szanowny pan K. – nie wziął tez pod uwagę,że bezrobocie i bieda sa” dziedziczne”, wiec wykształcenie powyzej przepisowego uczęszczania do szkół jest raczej nie dostępne, a i tez nie wszyscy rodzą sie by zostac Eisteinem. To rola i obowiązkiem państwa jest zapewnienie ludziom pracy – choć by fizycznej i godnej za nia wypłaty. Nie kazdy bowiem inzynier , czy doktor upiecze sam sobie chleb, czy uszyje buty, nie mowiąc juz o kopaniu rowów, czy pracy w rolnictwie. Pozostawianie ludzi bez srodkow do zycia wcześniej, czy później skutkuje potężnym ruchem sprzeciwu, którego skutki będa opłakane. A warto tez przypomnieć slowa „buldoga” z PIS-u – p. Kurskiego, ktory bezczelnie stwierdzil,że zarobki polskich poslów sa ŻENUJĄCO MAŁE !!!

  12. Piotr Kraczkowski pisze:

    Teresa Stachurska pisze: Czerwiec 12, 2011 o 14:36: „Płaca minimalna nie może przypominać księzycowego krajobrazu.”

    1. Przeciez napisalem, ze jestem zwolennikiem placy minimalnej: „takze uwazam place minimalna za koniecznosc ekonomiczna”, ale uwazam za konieczne prowadzenie polityki gospodarczej, ktora bedzie neutralizowac negatywna czesc jej skutkow.
    2. Jesli chodzi o „dochod gwarantowany” (Goetz Werner), lub raczej „obywatelski”, to mozliwy jest chyba dopiero powyzej wydajnosci pracy, ktora maja Polacy. Taki dochod obywatelski oznacza, ze pracujacy musza wyprodukowac tak olbrzymia wartosc, ze wystarcza ona na potrzeby budzetu, place dla pracujacych i dochod dla niepracujacych. Dlatego trzeba czynic wszystko co mozliwe, by modernizowac infrastrukture, bo na niej wyrosna bardziej wydajne firmy. Dlatego nalezy oszczedzac na zbrojeniach poki Rosja walczy z tak olbrzymimi klopotami wewnetrznymi, ze nie moze sobie pozwolic na wojne z NATO lub inne dodatkowe wojny (poza Czeczenia i Gruzja).
    Goetz Werner i inni porownuja naklady na urzad pracy itp. i dochodza do wniosku, ze przy niemieckiej wydajnosci pracy wprowadzenie dochodu obywatelskiego jest w RFN mozliwe, no oszczedtiloby takze na wydatkach an te urzedy – sa jednak tez eksperci, ktorzy obawiaja sie, ze nawet niemiecka wydajnosc pracy moglaby byc zbyt niska, by utrzymac pracujacych i niepracujacych.

    Polakom pozostaje zatem jeszcze dlugo zadbanie o lepsza polityke gospodarcza, ktora nie dopuszczalaby do tak gigantycznego marnotrawstwa jak w Polsce. Dlaczego zaden wiatrak stawiany w Polsce nie ma polskiego agregatu pradotworczego? Gdyby w Polsce budowano polskie agregaty pradotworcze, to przy stawianiu ponad 20 000 poslkich wiatrakow i przy ich eksporcie moznaby dac prace ponad milionowi Polakow. Po PRL odziedziczylismy gigantyczne marnotrawstwo energii – zamiast wydawac ponad 90 mld. zl. na elektrownie atomowe mozna zlikwidowac za te same pieniedze to marnotrawstwo energii – zmniejszyloby to zapotrzebowanie na energie oszczedzajac budowe moze i 10 elektrowni atomowych.
    Ta droga musimy isc, jesli chcemy miec pieniadze na zasilki dla bezrobotnych. I rozliczac politykow za to, ze nie zainwestowali w konstrukcje polskich agregatow do wiatrkow juz ze 3 lata temu, gdy bylo widac, ze w Polsce beda dziesiatki tysiecy wiatrakow.

    grakuz46 pisze: Czerwiec 12, 2011 o 15:45
    1. Nie podzielam panskiej niskiej oceny o rzekomej niezdolnosci bezrobotnych do obslugi komputera. Ci sami ludzie potrafia zdac prawo jazdy i zarabiac jako kierowca lub uzywac komorki – jesli potrafia to, to sa tez wstanie obsluzyc komputer w zakresie szukania pracy lub wyslania emaila do urzedu pracy itp.
    2. Bezrobotni sa tez ludzie, ktorzy mogloby pracowac w domu zamiast w biurze, zadbac o uczestnictow dzieci w szkole online, lub kupowac w sklepach online aby nie umrzec w meczarniach w czasie epidemii. Odizolowanie – czesciowe – np. 10 milionow ludzi przy pomocy internetu mogloby uratowac zycie 30 milionom.
    3. Ci ktorzy nie umieja poslugiwac sie internetem, moga sie tego nauczyc na szkoleniach urzedu pracy dla bazrobotnych. Jesli Polsce brakuje pieniedzy, to dlatego, ze niska jest frekwencja wyborcza, co umozliwilo np. kupno zupelnie niepotrzebnych nam F-16 – gdyby wydano te pieniadze na modernizacje infrastruktury, to byloby dzis o wiele wiecej firm, bezrobocie byloby znacznie mniejsze, a zasilki wieksze.
    4. Nalezy placic poslom i ministrom chocby i 3 razy wiecej niz dzis i wyposazyc ich w taksowki powietrzne, komputery itp., ale jednoczesnie rozliczac z pracy i wybierac najlepszych z najlepszych. Oszczedzanie na placy dla politykow to zle rozwiazanie, bo nie mozna na nich oszczedzic tyle, ile mozna zyskac, gdy za polityke beda sie brali najlepsi.

  13. Oszczędzanie na płacach polityków w porównaniu do najniższego wynagrodzenia? Chyba żart, dziesięć razy więcej to za mało? Polecam – http://www.stachurska.eu/?p=1681 . W Warszawie widać co i jak!

    Dla bezrobotnych pracy nie ma. Bezrobotny może ew. iść do jakiejś firmy i oferować swoją pracę za połowę wynagrodzenia dotychczasowego pracownika. Wie Pan jak by się od tego rynek zbytu na towary i usługi produkowane przez te firmy skurczył? A „szczęśliwiec” który by tą metodą robotę zdobył chodziłby do niej boso i pieszo.

  14. Piotr Kraczkowski pisze:

    Dobry polityk musi pracowac 24 godz na dobe, co narusza jego zycie rodzinne. Wyborca powinien mu w tym pomoc zapewniajac oszczednosci czasu np. powietrznymi taksowkami i bardzo wysokimi dochodami, ktore przyciagna najlepszych i pozwola na kontynuacje swych politycznych idei w czasach politycznie trudnych. Bezrobocie zwalcza sie modernizacja infrastruktury, co umozliwia otwieranie nowych firm i tworzenie nowych miejsc pracy, zamiast wyrywania sobie istniejacych.

    Przejrzalem te dane o nierownosci zamoznosci.
    1. W sytuacji, gdy Rosja eksportuje lacznie ok. 10% eksportu jednej malenkiej Holandii, a rosyjskie wydatki na wojsko wynosza tyle, ile NATO wydaje na znaczki pocztowe, bylo zdrada najbiedniejszych i Polski, ze SLD wydalo pieniadze dla nich od UE plus dlugi zagraniczne, na wojskowe smieci w rodzaju F-16. Srodowisko pani Stachurskiej narzucilo klamliwa propaganda wyborcza prez. Kwasniewskiego, ktory za powyzsze odpowiada, a dla najbiednieszych ze swych demokratycznych wyborcow zbudowal domek dla sluzby przy swym palacu na Mazurach. Wszystsko po to, by przypodobac sie USA. Pretensje wiec moze miec srodowisko SLD tylko do samego siebie – to srodowisko na plecach najbiedniejszych usiluje sobie zbudowac wlasny dobrobyt – po to zapisywali sie do PZPR i to samo robia teraz.
    2. Nauczycielka czy policjant itd. nie moga byc swa praca milionerami, ale ich praca jest nieodzowna dla spoleczenstwa, a oni prywatnie moga byc szczesliwsi od lekko ponad 90% milionerow. Nadmiernie nierownomierny podzial majatku nalezy korygowac, min. podatkiem od spadku, poniewaz utrudnia rozwoj spoleczenstwa, opoznia jego postep technologiczny, gospodarczy, kulturalny, utrudnia moralnosc stosunkow miedzyludzkich. W demokracji sparawa jest bardzo prosta – to wiekszosc uchwala wysokosc podatkow, a wiec moze podatkami, bez zadnych rewolucji, zadbac o nadal motywujacy do wynalazkow i rzetelnej pracy, ale wydajniejszy i sprawiedliwszy podzial dochodu narodowego.
    3. Gdzie byli politycy, gdy nalezalo najpozniej 3 lata temu zlecici politechnikom opracowanie polskiego agregatu pradotworczego do wiatraka? Nie zrobili tego, bo biedni wyborcy nie ida do wyborow – sami sobie winni.

  15. Panie Kraczkowski, pozwala Pan sobie na zbyt wiele. Kłamliwa propaganda może jest pańska, bo nie moja. I pańska jest, bo wciąż dystansuje się Pan od poszkodowanych jakich w Polsce są miliony – http://www.stachurska.eu/?p=3189 . Gdyby Pan taką metodą urządził swoją rodzinę, jak w Polsce urządzono obywateli, to miałby Pan w tej rodzinie nie dość że piekło ( niezadowleni byliby rozgoryczeni?), to jeszcze i wysokie koszty leczenia podupadających na zdrowiu poszkodowanych członków rodziny. To łatwe: jednej osobie w rodzinie realizować eldorado, pozostałym zaś gehennę.

    Politycy w Polsce zajmują się sobą i swoimi rodzinami, nie wie Pan?

  16. Dobry polityk musi pracować 24 godziny? A dobrzy rodzice zarabiający grosze to nie? A ci którzy pracują na emigracji by tu utrzymać dzieci? Docenia Pan inżynierię, a nie wie że jakość mostu ocenia się po najsłabszym ogniwie/przęśle, nie zaś po najmocniejszym. Polska jest w fatalnej kondycji, bo 90 % społeczeństwa jest w trudnej lub jeszcze gorszej sytuacji materialnej. Jeśli nie umie Pan tego zrozumieć to… nie jest Pan pierwszy.

  17. Dostałam mailem:

    „Dzień dobry

    Bardzo dobrze, że znalazł się ktoś taki, kto napisał prawdę o płacach.
    Kapitalistom w Polsce korona z głowy nie spadnie, gdy płace min. będą wynosić co najmniej 50% średniej płacy.

    G. Kołodko w swojej książce „Świat na wyciągnięcie myśli” pisze, że z praktyki ekonomicznej wynika, że 60% średniej płacy, to wartość graniczna, która nie zaburza jeszcze prawidłowo regulowanej gospodarki. Niech więc przestaną straszyć psuciem gospodarki.

    W ogóle, kapitalizm to taki system, w którym zauważa się zyski, a nie zauważa się kosztów. W środowisku naturalnym, klimacie i ludziach.
    Wiele gatunków wymarło lub jest krytycznie zagrożonych, klimat się ociepla, a ludzie – wielu wegetuje lub umiera cicho przez biedę, o której się nie mówi. Nie mówiąc już o niewykorzystanym potencjale, pomysłach, różnorodności, tłumionych przez interesy oligopoli, które narzucają tylko płytkie mody.

    Kapitalizm tworzy, ale znacznie więcej niszczy. Tak uważam. Bilans jest zdecydowanie ujemny.

    Maciek”

  18. Piotr Kraczkowski pisze:

    Teresa Stachurska pisze: Czerwiec 13, 2011 o 09:37
    „Dobry polityk musi pracować 24 godziny? A dobrzy rodzice zarabiający grosze to nie?”

    Dobrych rodzicow nie wylania sie wyborami z udzialem milionow ludzi. Zwiazki rodzinne sa zwiazkami biologicznymi. Dobrym rodzicem mozna byc nie umiejac czytac i pisac, na politykow chcemy miec ludzi o inteligencji grubo powyzej przecietnej, dobrze wychowanych, o dobrym charakterze, posiadajacych spora wiedze – oczekujemy, ze dadza z siebie wiecej, niz gdyby robili prywatnie lepiej platna i mniej obciazajaca czasowo kariere jako przedsiebiorcy, inzynierowie, prawnicy itp.

    Teresa Stachurska pisze: Czerwiec 13, 2011 o 09:30

    „wciąż dystansuje się Pan od poszkodowanych jakich w Polsce są miliony”
    Nie prawda.

    „w Polsce urządzono obywateli”, „jednej osobie w rodzinie realizować eldorado, pozostałym zaś gehennę”.
    Traktuje pani obywateli przedmiotowo, jako nieodpowiedzialnych za siebie poddanych w monarchii lub dyktaturze, jako przedmioty, z ktorymi cos sie robi, a ja traktuje ich jako demokratow, ktorzy sami urzadzaja swoje zycie i ponosza konsekwencje abstynencji wyborczej lub glosowania na prominentow z bylej PZPR, ktora organizowala zapasc cywilizacyjna Polski, a Polakow trzymala w Polsce jako jednym wielkim wiezieniu.

  19. Panie Kraczkowski po tej zapaści 22 lata jest co sprzedawac…. Pan jest zdania że obecni rządzący nie są w stanie podpisać Karty Praw Podstawowych i uchwalić, że najniższe wynagrodzenie w RP wynosi 60 % ynagrodzenia średniego? Ma Pan rządzących za analfabetów? Dla siebie uchwalili wyższe stawki więc trochę liczyć umieją.

    Nie podejmuję się z Panem dalej dyskutować, ale może ktoś spośród Gości zechce :)

  20. Piotr Kraczkowski pisze:

    Pisalem o unikaniu zakazen w czasie epidemii i prosze – genialne rozwiazanie: zywy lekarz jako dusza robota:
    http://www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-68904.html

  21. Mariusz pisze:

    „Ma Pan rządzących za analfabetów? Dla siebie uchwalili wyższe stawki więc trochę liczyć umieją.”
    Jak to tak?! Przecie to elita pracująca 24h ,7 dni w tyg, 365 w roku zwłaszcza przed wyborami. W momencie, gdy biednym potrzeba kiełbasy, kiełbasy wyborczej, wtedy cuda na kiju obiecują… ]:)

    Tak chętnie powołujemy się na kraje z zachodu oraz ich politykę gospodarczą
    Zasiłek dla bezrobotnych:
    „Wysokość świadczenia wynosi 60% bądź 67% wynagrodzenia netto. Wypłata zasiłku w wysokości 67% jest wypłacana w przypadku, gdy ubiegający się o zasiłek lub jego współmałżonek (który podlega nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu) mają dziecko.

    Od 1 stycznia 2005 roku wprowadzono nowy rodzaj świadczenia, w celu pomocy osobom, które nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb (np. zakwaterowanie, wyżywienie) swoich oraz swojej rodziny. Świadczenie to jest pomocą dla osób, które poszukują pracy.

    Kto może ubiegać się o ten rodzaj zasiłku?

    O ten rodzaj świadczenia mogą starać się osoby, które:

    – mają ukończone 15 lat, ale nie ukończyły jeszcze 65 lat

    – są zdolne do pracy oraz

    – są w potrzebie finansowej jak i

    – ich stałym miejscem zamieszkania jest Republika Federalna Niemiec”
    http://www.euro-punkt.pl/zasilki-i-swiadczenia/zasilki-dla-bezrobotnych-niemcy,2,2,153,114,153

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Niemcy-maja-place-minimalna-2323463.html

    Z czym do ludzi.

    Mamy płace minimalną ~1400zł brutto w kraju nad Wisłą-mamy, mamy Chińczyków nad Wisłą budujących drogi za 4-5zł/h-mamy. Drogi powstają jak grzyb op deszczy ….-nie ponieważ nie ma komu robić za te kokosy (nawet Azjaci wypinają się na swoich pracodawców)
    http://gielda.wp.pl/kat,7069,title,GDDKiA-uniewaznila-przetarg-na-odcinek-drogi-s7-beda-kolejne-uniewaznienia,wid,13169926,wiadomosc.html?ticaid=1c7d7 he he.

  22. Paranoja, czy jakoś tak – http://www.polityka.pl/rynek/1516764,1,polskie-biedapensje.read . Pani redaktor Joanna Solska może powinna iść do Naczelnego z wnioskiem, aby Jej i innym pracownikom „Polityki” obniżył wynagrodzenia o połowę, bo to bardzo firmie i Polsce „dobrze zrobi”.

  23. adamel pisze:

    Brawo, panie Piotrze! Nareszcie ktoś pochylił się nad niedolą naszych polityków. Biedactwa, od ponad 20 lat muszą się bez wytchnienia poświęcać! A kto im każe?

  24. Niemcy i ich państwo opiekuńcze – http://www.dw-world.de/dw/article/0,,15224650,00.html

  25. http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/533859,placa_minimalna_podwyzszona_do_50_proc_sredniej_krajowej_projekt_popiera_sld.html . Łatwo trzymać na uwięzi płace tych co bezbronni są choćby poprzez permanentne dręcznie się stałym niedostatkiem… Ja nie rozumiem spokoju osób, ktore uważają za wyczyn propozycję 50 %, gdy Karta Praw Podstawowych mówi: 60 %. Za 60 % też będzie ciężko przeżyć miesiąc!

  26. Ambasada Prusakow pisze:

    Jakze trezba byc infantylnym aby wierzyc i ludzic sie ze przedsiebiorcy w Polsce beda myslec i dzailac w skali interesow narodu i przejmowac sie popytem wewnetrznym? Zaden przedsiebiorca nie mysli i myslec nie bedzie dluzej i dalej jak na jeden milimetr poza dlugosc wlasnego nosa rozumianego jako interews wlasnego biznesu i nikt nie bedzie sie przejmowal problemami w skali calego panstwa.

  27. Renia pisze:

    Nikt , nikt…niech każdy mówi za siebie…Jeśli się przytacza zdanie innych to trzeba mieć jakieś wyniki badań w tym temacie…
    Nie wierzę w to, że wszyscy bogaci patrzą krótkowzrocznie a nie całościowo… Bogaty „rynek” zapewnia zbyt…

  28. O Matko! Wreszcie dotarło – http://biznes.onet.pl/mg-chronmy-polskie-miejsca-pracy-przed-kryzysem,18493,4853327,3030259,42,1,news-detal ? Ciekawe jak prędko pójdzie w niepamięć? W 2007 r. Waldemar Pawlak mówł w wywiadzie chyba dla „Polityki” że wie iż 80 % społeczeństwa żyć musi za mniej niż wynosi minimum socjalne, a jakie ono u nas jest można sprawdzić na stronie Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych – niedostateczne jest.

  29. SLK pisze:

    Ktoś tu cytuje ekonomię socjalizmu, zarobki według potrzeb a nie za wykonaną pracę. Takie idiotyzmy powinny być karana. Już raz przeżyliśmy „dobrobyt” komunistyczny. Dla tych którzy nie pamiętają przypomną:
    – puste półki w sklepach
    – średnia płaca = 20 butelek wódki (czyli dzisiaj ok 600zł)
    Teraz też można dodrukować złotówek i podnieś płace, tylko za tą „wyższą płacę” kupimy tyle samo, resztę zje inflacja.

  30. Z emigrantami nie do końca jest tak, że tylko tracimy na ich wyjazdach. Przez pierwsze lata swojego pobytu za granicą dużo pieniędzy przesyłają oni do kraju. Ci, którzy decydują się wrócić po kilku latach kupują mieszkania, budują domy i tym samym napędzają naszą gospodarkę. Ale jeśli wielu z nich pozostanie na stałe za granicą to nasz kraj straci, widać to już dzisiaj chociażby na przykładzie pielęgniarek, których już teraz brakuje. Z czasem trzeba będzie bardzo podnosić ich pensje, bo nie będzie miał kto pracować w szpitalach.

  31. SLK, to proszę jeszcze przypomnieć liczbę eksmisji z mieszkań bo lokatorów w PRL nie stać było na czynsz :( Nie spotkałam się z takim stanem, ale może Pan/i wie lepiej? Podobnie o bezdomności, o podręcznikach dla dzieci, których one jeszcze w grudniu nie miały? Abo że PRL umył ręce i ani myślał o budowie tanich dla kokatorów mieszkań (wkład do spółdzielni mieszkaniowej wynosił 10 % kosztów budowy mieszkania, obniżony chyba przez Gierka, wcześniej wynosił 18 %). I tak dalej, i tak dalej.

    Może Pan/i zechce również zauważyć że roszczeniowość jest wprost proporcjonalna do osiąganych dochodów, im kto ma większe tym więcej „potrzebuje”, inna rzecz że ma siłę walczyć jako dobrze odżywiony, a nie niedożywiony.

    Polecam Panu/i :W Warszawie widać co i jak – http://www.stachurska.eu/?p=2712 . W PRL było źle, ale czy dla większości obecnie nie jest gorzej?

  32. Więcej refleksji nt najniższych wynagrodzeń – http://www.stachurska.eu/?p=4663

  33. Henryk Lewandowski pisze:

    Szanowny(a) SLK zapomina, że minimalna płaca ma wystarczyć na pokrycie potrzeb elementarnych (żywność, dach nad głową, naprawa obuwia i ubrania, mydło, pasta do zębów, proszek do prania, lekarstwa przepisane przez lekarza oraz podręczniki i przybory szkolne dla dzieci do lat 14). Jeśli pracodawcę nie stać na zapewnienie wynagrodzenia za PRACĘ na poziomie, który pozwoli pracownikowi pokryć koszty wymienionych „luksusów”, to niech sam kopie doły, maluje ogrodzenia, wyładowuje ciężary przywiezione TIREM, sprząta, czy też wykonuje milion innych czynności prostych, nie wymagających dyplomów, praktyki zawodowej, umiejętności, odpowiedzialności i tp. walorów upoważniających do żądania płacy wyższej od minimalnej… albo niech zlikwiduje „działalność gospodarczą”. Kiedy wykorzystuje się po 8 godzin dziennie z czyjegoś życia, czyjegoś czynnego uczestnictwa w tworzeniu swojego prywatnego majątku, to nie ma innego wyjścia, trzeba tak organizować pracę i jej oprzyrządowanie, aby efekty pracy były wyższe od kosztów utrzymania pracownika i jego rodziny. To nie są pomysły socjalistyczne, to są elementarne prawa człowieka, skutek historycznych doświadczeń (bezlitosny wyzysk, rewolucje, wojny) oraz aktualnych tendencji do prawnego zabezpieczenia egzystencji każdemu np. w formie dochodu gwarantowanego, TAKŻE BEZROBOTNYM ! I to nie w Ameryce, ale u naszych sąsiadów…

  34. audionerd pisze:

    Kolejny profesur probujacy nakrecic koniunkture na ‚edukacje’. W Alabamie doswiadczeni rolnicy z Meksyku zarabiaja po $200 dziennie. i zatrudniajacemu sie to bardzo oplaca, bo ci ludzie wiedza co robia. Biali ktorzy probuja wykonywac te same zajecie, nie zarabiaja nawet na benzyne na dojazd. Polski ciesla w Kanadzie wyciaga $100 000 rocznie bez nadgodzin. Co to za idiotyczna idea zeby placic ludziom za ”poziom wyksztalcenia”???

  35. http://wyborcza.pl/1,75248,12326313,Stac_nas_na_mniej_niz_przed_rokiem__Place_rosna_wolniej.html . Ileż to wody w Wiśle upłynęło, a jak nie rozumiano że wolny rynek to rynek konsumencki, u nas nędzny, tak się i nie rozumie. Komisja trójstronna ustala najniższe wynagrodzenie – http://www.stachurska.eu/?p=8594 w interesie jakoby przedsiębiorstw (nie zaś w interesie rynku!, którego jest piewcą), nie rozumiejąc że im to wynagrodzenie niższe tym dla przedsiębiorstw gorzej. Chytry dwa razy miał tracić, czy jakoś tak ?

  36. sprutygolf pisze:

    Mam nadzieję, że dieta dra Kwaśniewskiego jest na drugim biegunie prezentowanych tu komunistycznych poglądów?

  37. – „Największą tragedią, jaka kiedykolwiek dotknęła Polaków, było niewolnictwo chłopów – przekonuje na łamach „Gazety Wyborczej” Arkadiusz Pacholski, eseista i powieściopisarz.

    „Tragedia ta trwała najdłużej, bo około trzech do czterech stuleci, a swoim zasięgiem objęła aż trzy czwarte ludności kraju przez blisko 17 pokoleń. To właśnie ona jako pierwsza zmieniła polskie ziemie – na długo wcześniej, zanim stanął na nim bucior carskiego sołdata, gestapcowca czy enkawudzisty – w krainę bezlitośnie i bezwstydnie zhańbionego człowieczeństwa” – pisze Pacholski.

    Uważa on, że nazywanie chłopów „poddanymi” lub „chłopami pańszczyźnianymi” ma uzasadnienie „w staropolskich realiach prawniczych”. W rzeczywistości są to tylko kłamliwe eufemizmy. „Najwyższy czas, aby polska historiografia, a za nią polska szkoła i polskie elity, nazwała tę zbrodnię głośno i po imieniu – niewolnictwem” – apeluje…” Wiecejhttp://wiadomosci.onet.pl/kraj/pacholski-najwieksza-tragedia-jaka-kiedykolwiek-do,1,5227289,wiadomosc.html .

    .

    – Przedsiębiorstwom popyt na rynku konsumenckim nadal nie jest potrzebny – http://wyborcza.pl/1,75248,12359953,W_Polsce_nikt_nie_bedzie_chcial_pracowac.html?as=1&startsz=x , dziennikarzom również.

  38. Mniszka pisze:

    Zdecydowanie wolę Pani przepisy kulinarne. W praktyce smakują rzeczywiście „palce lizać” – zgodnie z zapowiedziami :-)
    Zaś z Pani logiką ekonomiczną nijak zgodzić się nie mogę, gdyż moja logika przedsiębiorcy dyktuje mi posunięcia zgoła inne, niż Pani zaleca. W obecnych warunkach gospodarczych przez to, że nie mogę obniżyć wynagrodzenia poniżej płacy minimalnej – nie mogę płacić wcale – o Wielki Paradoksie – bo zwyczajnie mnie na to nie stać i muszę moich pracowników zwalniać! Cztery lata temu, gdy zaczynałam, w ciągu roku pensje moich pracowników wzrosły dwukrotnie. Od dwóch lat pensje obniżam aż do poziomu minimalnego, czyli w praktyce – do zwolnienia. A czy nie lepiej by było, gdyby ludzie ci, miast płakać i błagać o zatrudnienie pozaoficjalne, mogli nadal pracować u mnie za niższą pensję niż minimalna, ale pracować, i czekać na cykliczny wzrost koniunkturalny i tym samym wzrost wynagrodzenia? Teraz z dwudziestki zwolnionych ponad połowa z nich siedzi na zasiłku, gdyż nie mogą znaleźć nawet nielegalnej pracy. Reszta pracuje na czarno. Ci pierwsi nie mając pracy – gnuśnieją, nawykają do nicnierobienia i przyzwyczajają się do pobierania darmowego zasiłku (biorą aż 300 złotych miesięcznie!). Drudzy mogliby pracować u mnie dalej, ale nie potrafię zatrudniać na czarno, a w ramach stawek, które byłam w stanie zaoferować – nie wolno mi było…

    Jeszcze raz więc pytam – czy lepiej, gdy przedsiębiorca ma możliwość regulowania płac wg koniunktury i zatrudniania ludzi za mniej niż się wydawać by mogło, czy lepiej gdy ludzie pozostają bez pracy i środków do życia, lub pracują na czarno ? Jestem ciekawa Pani odpowiedzi.

  39. Mniszka,

    nie można oddzielać kondycji ekonomicznej pracownika od kondycji gospodarki w ogóle gdyż to popyt konsumencki stanowi o możliwościach sprzedaży zakładów pracy. Na Zachodzie jest tak – http://www.stachurska.eu/?p=8594 . U nas jest konkurencyjny wyścig do dna? Pracownicy mają nie mieszkać, nie jeść i dzieci nie karmić – http://www.stachurska.eu/?p=4781 ? i jeszcze – http://www.stachurska.eu/?p=2712 . Zostało to zorganizowane dla korzyści zagranicznych korporacji? Nie słyszałam by mikro- i małe przedsiębiorstwa w tej sprawie protestowały no i siedzą na jednej równi pochyłej z pracownikami. Okropne.

    Pracownik też ma wydatki, które musi finansować bez zwłoki. Czy nie myślała Pani by – skoro nie stać zatrudnić za adekwatną do kosztów utrzymania rodziny stawkę – proponować zatrudnienie na część etatu, żeby pracownicy mogli dorobić brakującą różnicę gdzie indziej, albo mieli możliwość, znaczy – czas na to – szukać lepiej płatnej pracy?

    PS. Minimalne wynagrodzenie a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej – http://www.stachurska.eu/?p=5162 .

  40. sprutygolf pisze:

    Przykra sprawa.. Szanowna Autorka niestety jest totalnie porażona doktryną komunistyczną. Uprzejmie proszę o zaprzestanie propagowania komunistycznych poglądów na tym blogu..

  41. „Do tej pory wykonaliśmy 61 proc. zaplanowanego na ten rok deficytu budżetowego, a do końca roku jeszcze trochę czasu zostało. Tymczasem śledztwo dziennikarskie natrafiło na ślad afery, która okazać się może większa od słynnego wycieku Wikileaks…” Więcejhttp://biznes.onet.pl/wideo/deficyt-budzetowy-rozrasta-sie-w-zastraszajacym-te,124815,w.html .

  42. pawel pisze:

    aby więcej wydawać muszę mieć za co ………….

  43. „…Na niekorzystny wpływ elastycznego rynku pracy na popyt konsumpcyjny wiosną tego roku zwracało uwagę dwóch ekonomistów: prof. Andrzej Sławiński z NBP i prof. Jerzy Hausner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Prof. Andrzej Sławiński przypominał: – Liberalizacja rynku pracy ma wiele zalet, ale może też przynieść podobne efekty do tych, które pojawiły się w Niemczech w pierwszej dekadzie XXI wieku. Otóż równocześnie w sposób trwały obniżyło się tam tempo wzrostu płac. Wzrosły więc stopy oszczędności firm, ale popyt krajowy na ich towary i usługi był niski, bo niskie są dochody gospodarstw domowych. Skutkami liberalizacji rynku pracy w Niemczech są więc: dobra sytuacja przedsiębiorstw i słaby popyt krajowy. – mówił prof. Sławiński na spotkaniu Panelu Interpretacyjnego, jaki raz na kwartał organizuje prof. Jerzy Hausner przed publikacją raportów na temat sytuacji mikroekonomicznej przygotowywanych przez zespół ekonomistów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Właśnie na tym spotkaniu prof. Andrzej Sławiński dodał, że uelastycznienie rynku pracy w Polsce może mieć podobny wpływ jak w Niemczech – mianowicie osłabić popyt krajowy. Tak też się dzieje: popyt konsumpcyjny ciągnie nasz wzrost gospodarczy (PKB) w dół…” Więcejhttp://biznes.onet.pl/praca/umowa-czasowa-jako-bat-na-place,18493,5577507,5451429,462,1,news-detal .

  44. „…Według danych Komisji Europejskiej udział wynagrodzeń w PKB wynosi w Polsce obecnie 46 proc. Średnia dla UE wynosi aż 58 proc. Na dodatek w naszym kraju z roku na rok ten udział spada, w ciągu 12 lat aż o 10 pkt proc…” Więcejhttp://biznes.onet.pl/praca/awantura-o-zbyt-niskie-polskie-place,18493,5578414,5451429,468,1,news-detal .

  45. „…Dziś mała część ludzi bogaci się coraz bardziej, a większość staje się biedniejsza – przyznała Anna Grodzka w wywiadzie dla Onetu…” Więcejhttp://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/grodzka-dla-onetu-to-rzecz-ktora-koniecznie-trzeba-zmienic-w-polsce/vbnpm .

  46. „- Wypchnęliśmy młodych ludzi za granicę, nie dając im pracy, mieszkania, opieki społecznej w Polsce. Wyjechało ponad 2 miliony ludzi. Gdyby zostali w Polsce, powiększaliby grupę bezrobotnych, która wynosiłaby dziś pewnie koło 40 procent w grupie osób młodych. Wyeksportowaliśmy więc nasze bezrobocie gdzie indziej. Ale wypchnęliśmy ludzi zdolnych, mobilnych, którzy naprawdę chcieli pracować. Wypchnęliśmy, bo Polska nie miała im nic do zaproponowania – mówi były szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej…” Więcejhttp://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/polacy-masowo-emigruja-napieralski-to-porazka-naszego-kraju/6y43d .

  47. perunshogun pisze:

    Dodam coś od siebie – ani p. Stachurska ani p. Kraczkowski nie mają racji.
    Twierdzenie, że wszystko jest policzalne na pieniądze jest błędne, bo oparte na kapitalizmie – systemie gospodarczym uważającym kapitał za najwyższe dobro.
    I o ile p. Kaczorowski rozumie, że kapitalizm nie może działać w takiej formie jak próbuje go przedstawić p. Stachurska z prostego powodu – to jest nieekonomiczne – to p. Stachurska chce osiągnąć cele społeczne wprowadzając rozwiązania socjalistyczne do kapitalizmu.
    Kapitalizm w momencie, w którym posiadałby niezależnych uczciwych i mądrych sędziów nie miałby żadnych kłopotów. Socjalizm który posiadałby niezachłannych dbających ciągle o dobro innych przywódców, czyniłby ludzi szczęśliwymi (również wbrew ich woli – co jakby zaniża poziom szczęścia ale niekoniecznie).
    Niestety takich ludzi nie ma.
    Każdy ma pragnienia – władzy, pieniędzy, przekazania genów, rozwoju duchowego itp. Możemy to osiągnąć dopiero wtedy, gdy nie będziemy mieli zmartwień takich jak utrzymanie ekonomiczne. Czyli – Światło, Gaz i Ścieki (to nazwa książki sf) oraz pożywienie. Posiadanie ogromnych pieniędzy potrzebne jest w kapitalizmie dla osiągnięcia władzy. W socjalizmie władza potrzebna jest do osiągnięcia pieniędzy. My jesteśmy w kraju (i w cywilizacji) która jest rozrywana pomiędzy tymi dwoma skrajnościami i jest hybrydą tych systemów zdobywania władzy i rozliczania za efekty.
    A ja marzę o czymś innym.
    W trylogii Mars (kolejne książki określone kolorem – jego etapami terraformowania – też sf) Marsjanie (ziemianie kolonizujący i żyjący na Marsie) przyjęli kalorioekonomię – twoja praca jest warta tyle ile zużyłeś kalorii na jej wykonanie plus zysk kaloryczny, który możesz wykorzystać na wypełnienie swoich celów. To nie to samo co zastąpić dolara kalorią – ceny są tworzone sztucznie nie odpowiadają kosztom produkcji – nie chodzi tylko o modę – np. film kosztuje ok. 30 – 40 PLN a jego koszty produkcji i dystrybucji to ok 1-5 PLN reszta to prawa autorskie, gdzie dla samych twórców filmu albo przypada podobnie 1-5 pln pomimo, że już otrzymali wynagrodzenie za wykonaną pracę tj. stracili swój cenny czas przed kamerą.
    Gdyby odrzucić kapitalistyczne podejście i każdemu zapewnić wikt i opierunek to okazałaby się, że jedynym dobrem jakie mamy to nasz wolny czas.
    Robi się z tego zbyt długi esej i mój manifest polityczny a nie wiem czy szanowni państwo są tym zainteresowani.
    Więc skrócę – aby zapewnić rozwój społeczeństwa, konieczna jest natychmiastowa zmiana przelicznika wszystkiego – nie może się opierać tylko na pieniądzu – to musi być całkiem nowy system uwzględniający koszty takie jak, wysiłek fizyczny włożony w pracę i faktyczny czas jej poświęcony.
    Jest to skomplikowane ale możliwe.
    W tej chwili można to zrobić tylko kosztem podniesienia zasiłków i płacy minimalnej, co oczywiście oznacza nasze bankructwo jako państwa – ale myślę, że od tego ucieczki nie ma.
    Nasz czas za socjalizmu został podzielony na pracę sen i odpoczynek – i dlatego właśnie powinniśmy go rozliczać podobnie tzn. 7(podkeślam siedem) * 8h pracy w tygodniu to powinno dać tyle, by móc zapewnić sobie mieszkanie i jedzenie to oznacza 56h tygodniowo – czyli 10,5h na dzień, jeżeli ktoś chce wolne weekendy lub inne wolne święta itp. ta sama kwota powinna przysługiwać dziecku za jego czas nauki (to też praca) a za czas pozostawania pod opieką opiekuna (matki, ojca, guwernantki) ta sam kwota opiekunowi i dziecku. oczywiście ludzie wykonujący pracę fizyczną na zewnątrz lub pod ziemią powinni mieć dodatek – też do określenia – to spowodowałoby, że zaczęto by przeliczać koszty na wydajność pracy. Te godziny pracy mogą być policzone również wtedy, gdy wykonywana jest praca społecznie np: dla stowarzyszeń pozarządowych klubów sportowych i innych niezależnie czy jako działacz, trener czy zawodnik czy jako doradca czy w jakikolwiek inny sposób w innym rodzaju działalności – rozwiązań jest tysiące.
    Osobom starym i chromym powinniśmy zapewniać to samo – nie emerytury – bo powoduje to, że przez przypadek lub inne rzeczy niektórzy maja dziś po 5 tys emerytury i nadal pracują a inni mają po 500 złotych i umierają w bólu i samotności, bo ich emerytura/renta zależała od czasu pracy, wielkości głupoty czy nieumiejętności dostosowania się do reguł i społeczeństwa.
    Zapewnienie podstawy życia zmniejszyłoby przestępczość – bo ludzie wiedząc, że zawsze będę mieli co jeść i gdzie spać i co na siebie włożyć, nie będą z taka łatwością kradli, oddawali się prostytucji itp.
    Ludzie, którzy zejdą na drogę przestępstwa w celu wzbogacenia się inaczej niż poprzez swoją lepszą pracę lub nie chcąc pracować tylko kraść trafią do zakładu bo i tak ich utrzymanie by nas kosztowało i tak. Wtedy okazałoby się, ze jakakolwiek wykonywana przez nich praca byłaby bardziej opłacalna niż żadna – a głupi przepis o nieszkodliwości czynu do jakiejś kwoty byłby widoczny aż nad to – „pracuj na tyle na ile potrafisz, będziesz żył normalnie – pracuj lepiej, zostaniesz lepiej nagrodzony, popełniaj przestępstwo – stracisz swoją swobodę – swój wolny czas”
    Dlatego powinno być zmienione to co rozumiemy pod pojęciem pracy – i o tym pisał pan Piotr – oraz kwota minimalnego wynagrodzenia powinna uwzględniać wszystkie te aspekty które świadczą o tym, że zostało nam zapłącone za naszą nawet najgłupsza zdaniem niektórych pracę tyle, by można było żyć za to i mieć pieniądze na swój wolny czas w takiej samej ilości a każdy kto chce mieć tylko wolny czas powinien mieć tylko tyle by przeżyć i nie marudzić – jego lenistwo i głupotę traktujemy jako jego wkład do gospodarki.
    Obecnie – dziennie koszt najmu łóżka to 15 PLN za dzień (przy długim okresie) i dziennego wyżywienia 15 PLN (przy abonamencie miesięcznym) czyli średnio-miesięcznie 900 PLN zasiłku (jakiegokolwiek) minimalna płaca 1800 PLN za 240 godzin pracy w miesiącu (7,5 netto za godzinę) tyle samo miesięcznie na dziecko.
    Ta kwota nie powinna być w ogóle opodatkowana – każdy podatek zmniejszałby poziom życia.
    Utopia?
    Nie to tylko pokazuje jak bardzo jesteśmy biedni i jakie powinny być nasze minima by żyć.

  48. Perunshogun,

    witam :) Czy zna Pan propozycje Goetza Wernera, niemieckiego miliardera, nt dochodu gwarantwanego – http://www.stachurska.eu/?p=370 ?

  49. perunshogun pisze:

    Cóż, nie ja jeden tak myślę – dla zwolenników kapitalizmu (może trudno w to uwierzyć ale ja popieram JKM) – macie hasło – wolność, równość własność – to jest dokładnie to – ktoś będzie posiadał własność jaką jest kwatera, ktoś przyrządzi obiad dla tego nieroba – w tych cenach, które przytoczyłem jest zawarty VAT – wolność to prawo wyboru – może człowiek który ma co tylko jeść i gdzie spać nie posiada niczego (może poza głosem wyborczym – ale to też nie koniecznie) ale przyczynia się swym istnieniem do zwiększenia dochodu a równocześnie będzie w końcu płacił podatki. jego znudzenie i świadomość, że każdy który robi cokolwiek ma lepiej niż on albo go zachęci do pracy albo niczego nie zmieni – to znaczy, że jego nikt nie zmieni. ba taki człowiek – nie pracujący – nie tylko, że nie otrzyma pieniędzy do ręki, żeby ich nie przepić czy wydać na narkotyki (miejsca i obiady będą sprzedawane w zamian za bony – to utrzyma konkurencyjność tych usług) podobnie z bonami na szkoły czy dostęp do lekarzy – obecnie administracja pożera gros naszych pieniędzy – nie będzie już do niczego potrzebna – policja wojsko, sądownictwo i więziennictwo musi być utrzymane bo inaczej stalibyśmy się łatwym łupem dla mafii, Rosji czy oszustw.
    Co więcej Władza dalej powinna być wybieralna ale nie posiadać żadnych środków na wydatkowanie inne niż wybory i ich wypłaty a zarządzałaby jedynie przepływami pieniądze pochodziłby i tak z Banku Centralnego.
    Kurcze – mam pełną wizję takiego społeczeństwa, świadom wszystkich zagrożeń i nieprawidłowości jakie mogą powstać i dziękuję Pani Tereso, za ten wpis tutaj, bo właśnie uświadomiłem sobie, że powinienem napisać taką właśnie książkę jak p. Goetz Werner ale z konkretnymi wyliczeniami i przykładami.
    Bieżący to taki – jeżeli ktoś mi nie wierzy nasz budżet 267 365 179 tys. podzielony na 34 ooo 000 obywateli daje 7,8 tys złotych na osobę na rok (mówię o przychodach).
    Czy posiadając 650 złotych na miesiąc żyje się godnie? Nie. Czy się umiera? Też nie.
    Czy te pieniądze trafiają do ludzi? – Na pewno nie – trafiają do instytucji. Czy brak mnóstwa instytucji które obecnie mamy zmieniłoby wasze życie? Na pewno nie – bo poza wyjątkowymi sytuacjami jak nagły wypadek, napaść sił obcych na nas czy inny kataklizm i tak opłacamy ścieki, gaz i wodę oraz pożywienie.
    Gdybyśmy te pieniądze otrzymywali jako papier/ zapis elektroniczny czy jakikolwiek z możliwością wydania go tylko i wyłącznie na instytucje to albo byśmy uzbierali ich mnóstwo i nie miałyby dla nas żadnej wartości. Do czasu W. Wypadek, Wojna, Wielkie Wydarzenie. Wtedy okazałoby się, że można tymi bezwartościowymi papierami za to zapłacić. Udzielnie natychmiastowej pomocy medycznej z przyjazdem karetki, badaniami i straży pożarnej na moje oko 10 000 PLN (zaledwie 20 miesięcy) gaszenie pożaru – ok 30 000 (60 miesięcy) złapanie złodzieja nieokreślone ale gdyby była nim wartość tego mienia, mielibyśmy odpowiedź czy się tym zajmą czy nie, złapanie mordercy 100 000 (200 miesięcy) trudna operacja medyczna ratująca zdrowie i życie 300 000 (600 miesięcy – 50 lat ale czy nie warto?)
    Ktoś mówi no dobra ale druga i po ptokach.
    Zapominacie, że to można by było zapłacić też normalnie lub pożyczyć niewykorzystane swoje zapisy od rodzin, przyjaciół lub po prostu ludzi dobrej woli.
    Reszta instytucji musiałby liczyć na dobrą wolę swoich miłośników – jedynym wyjątkiem jest wojsko. Ale o tym może kiedy indziej 😀

  50. Cytuję:

    Czy posiadając 650 złotych na miesiąc żyje się godnie? Nie. Czy się umiera? Też nie.

    Może się przyda:

    – Minimalne wynagdodzenie a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej – http://www.stachurska.eu/?p=5162

    – i dalej – http://www.stachurska.eu/?p=8594

    – Alarmujące statystyki dot. otyłych osób – http://www.stachurska.eu/?p=4914

    – Skutki niedoboru białka – http://www.stachurska.eu/?p=1441

    – W Warszawie widać co i jak – http://www.stachurska.eu/?p=2712

    http://www.plebsbook.pl/szczegoly/post,cmentarz-dla-bezdomnych-w-lodzi-przy-ul-zakladowej,2311.html .

  51. OPTY pisze:

    „…którzy pracują, ale nie stać ich na życie.”

    http://strajk.eu/rynek-przedsiebiorcow/

Dodaj komentarz