Minimalne wynagrodzenie, a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej

.

Dostałam mailem – Henryk Lewandowski :

„Po roku 1989, kiedy zmieniliśmy ustrój w naszym kraju, system płac został uwolniony od centralnego sterowania, a poziom wynagrodzeń zaczął być kształtowany głównie przez podaż i po­pyt na rynku pracy. Mechanizmy rynkowe nie mogą jednak regulować wynagrodzenia minimalnego, które rządzi się specyficznymi prawami.

Wynagrodzenie minimalne nie jest ani kategorią ekonomiczną, ani polityczną. Pożądany poziom wynagrodzenia minimalnego zależy od obiektywnych faktów oraz naukowo uzasadnionych parametrów, na które nikt nie ma wpływu. Zarówno warunki biologiczne, jak i cywilizacyjne, w których żyjemy nie zależą od decyzji politycznych, czy ekonomicznych. Rozpoznanie, opisanie i normalizacja elementarnych potrzeb każdego człowieka, było przedmiotem badań naukowych już w XVIII wieku. Obecnie dokładnie wiadomo, jakie warunki powinny być spełnione, aby rodzina człowiecza mogła normalnie funkcjonować. Dlatego minimalne wynagrodzenie ? zamiast przedmiotem przetargów politycznych ? powinno być funkcją kosztów utrzymania rodziny. Przestrzeganie tej zasady jest nie tylko mia­rą racjonalnego humanitaryzmu, ale także gwarantem spokoju społecznego, nakazem dzisiejszych czasów, kiedy rozwój wymaga nieustannego twórczego wysiłku, a nie destrukcyjnej walki ?o przeżycie (która zresztą jest zwykle traktowana, jak awantura o prymitywnym, politycznym podłożu).

Minimalne wynagrodzenie jest kategorią prawną. Stało się przedmiotem ustaw na skutek światowych doświadczeń historycznych takich, jak strajki, rewolucje, czy wojny. Niespełna pół wieku temu podjęto zobowiązania międzynarodowe uznając, że godna egzystencja każdego człowieka jest jednym z elementarnych praw formalnie uznawanych przez państwa, które ratyfikowały Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dnia 16 grudnia 1966 roku. Od tego czasu poziom minimalnych wynagrodzeń za pracę w cywilizowanych państwach Świata powinien być określany w ustawach i z mocy prawa nie powinien być niższy od ustalonego progu. W Polsce ustawa o minimalnym wynagrodzeniu za pracę obowiązuje od 1. stycznia 2003 roku (Dz. U. nr 200 z 2002 roku, poz. 1679).
Także w Unii Eu­ropej­skiej mamy stosowne postanowienia: Europejską Kartę Społeczną (1966 r.) oraz Kartę Praw Podstawowych z gru­dnia 2000 roku.

Poziom minimalnego wynagrodzenia za pracę ustala się u nas z udziałem Trójstronnej Ko­misji do Spraw Społeczno-Gospo­dar­­czych, któ­ra posiłkując się szeregiem przygotowanych przez Rząd informacji formułuje swoje postulaty, dbając głównie o to, aby poziom płacy minimalnej był z każdym rokiem nominalnie wyższy i aby stanowił odpowiednią relację do średniej płacy w gospodarce narodowej. Docelowo planuje się podwyższenie mi­ni­malnego wynagrodzenia do połowy płacy śred­niej.

Wyznaczanie poziomu wynagrodzenia minimalnego jako odpowiedniej części płacy średniej zostało bezkrytycznie przejęte z wyników badań budżetów gospodarstw domowych, wy­konanych na zlecenie Ra­dy Europy przez Profesora Jean-Pierre Deloz?a w latach siedemdziesiątych XX wieku. Formułowanie obowiązującego u nas postulatu na podstawie tych badań jest jednak obarczone ryzykiem po­ważnych błę­dów. Głównie dla­tego, że wynagrodzenie pracowników, utrzymujących rodziny badane, mogło być wielokrotnością minimalnych kosztów utrzymania, a w Polsce tak nie jest.

Ponadto analiza wydatków pozwala jedynie stwierdzić, jak by­ło(?), to znaczy na jakie wy­datki było stać badane gospodarstwa domowe ? ale w ramach środków, którymi rodziny dys­po­no­wa­ły (!) Ta okoliczność wcale nie upoważnia do odpowiedzi na pytanie: ja­ki­mi środkami powinny dysponować rodziny pracownicze aby pokryć niez­będ­ne koszty utrzymania?

Zatem bez określenia aktualnego poziomu rzeczywistych kosztów utrzy­mania trudno w ogóle dyskutować o niezbędnym poziomie mini­malnego wynagrodzenia za pracę. Natomiast w polskiej ustawie o minimalnym wynagrodzeniu… nie ma żadnej wzmianki o kosztach utrzymania rodziny pracowniczej.

Mamy więc sytuację paradoksalną: formalnie interes pracownika jest chroniony prawem, ustawą zlik­wi­dowa­no stosowanie wolnorynkowych, zbyt niskich (w czasie wy­so­kiego bez­robo­cia) wynagrodzeń za pracę, ale jest to ochro­na pozorna, bowiem ustawowa procedura określania po­ziomu najniższej płacy nie uwzględniania kosztów utrzy­mania. Większość uczest­ników Komisji Trójstronnej skutecznie od lat utrzymuje ten fatal­ny stan rzeczy:


– strona rządowa, bowiem zależy jej na zmniej­sza­niu wydatków publicz­nych, a sze­reg świad­­czeń społecznych (a także wiele innych zobowiązań finansowych państwa i obywateli) ustala się w relacji do po­ziomu wynagrodzenia minimalnego;

– pracodawcy, bo prawnie regulowany poziom wynagrodzenia mini­malnego wpływa na koszty pra­cy i (jak twier­dzą) obniża rentowność firm, uzyskiwaną nie w wyniku racjonalnej organizacji pracy i nowoczesnych technologii, ale – bez żadnego wysiłku – kosztem poziomu życia pracowników i ich rodzin.

Przedstawiciele pracowników (Związków Za­wodowych) są więc w mniejszości, czyli z reguły przegrywają spra­wy rozstrzygane w Komisji metodą głosowania. Co więcej, nawet jeśli bez­pośrednio zainteresowani, czyli przedstawiciele pracodawców i pracowników ustalą poziom minimalnej płacy zadowalający obie strony, to i tak Rząd, wykorzystując ustawowe upraw­­nienia, może określić poziom wynagrodzenia minimalnego wedle własnego uznania (z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w roku ubiegłym).

W publikacjach dotyczących minimalnego wynagrodzenia za pracę spotykamy różne definicje takich pojęć, jak ?wynagrodzenie spra­wied­liwe?, ?płaca godziwa?, ?minimum egzystencji?, ?minimum socjalne?, ?minimum biologiczne?, ?granica ubóstwa?, ?ubóstwo subiektywne?, ?ubóstwo względne? itd, itp. W dalszej części będę używał jedynie trzech pojęć elementarnych i wykażę, że do określenia relacji zawartej w tytule opracowania wystarczy jedynie przyjąć, że:

– minimum socjalne ? to poziom dochodów z pracy, który zapewnia ? ?takie warunki bytowa­nia, aby na każdym etapie biologicznego rozwoju człowieka umoż­liwić re­pro­dukcję jego sił życiowych, posiadanie i wychowanie potomstwa oraz utrzymanie więzi społecznych w procesie pracy, nauki i wypoczynku? (zob.: Deniszczuk L. Wzorzec konsumpcji społecznie niezbędnej, ?Studia i Materiały? Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych nr 10(66),

– minimum egzystencji wyznacza taki poziom dochodów z pracy, który pozwala zaspokoić jedynie potrzeby najpilniejsze, których rodzina pracownicza nie może odłożyć w czasie, czyli t. zw. dobra bieżącej konsumpcji, jak: żywność, leki i środki higieny, utrzymanie i eksploatację mieszkania oraz podstawowa edukacja dzieci. (por. Deniszczuk L., Sajkiewicz B. Kategoria minimum egzystencji w: Golinowska S. Polska bieda II. Kryteria ? Ocena ? Przeciwdziałanie, IPiSS, Warszawa, 1997).

– minimum biologiczne – w literaturze przedmiotu używane jest zamiennie z minimum egzystencji. Proponuję, aby minimum biologicznym nazywać wyłącznie najniższy poziom niezbędnych wydatków na wyżywienie rodziny przede wszystkim dlatego, że minimum egzystencji obejmuje swoim zakresem także dobra, które z biologią niewiele mają wspólnego. Minimum biologiczne w proponowanym przeze mnie znaczeniu pozwoli określić postulowane poziomy zarówno minimum socjalnego, jak i minimum egzystencji ponieważ koszt żywności jest najważniejszym, dokładnie procentowo określonym, składnikiem tych parametrów.

Instytut Pracy i Spraw Socjalnych przekazuje Komisji Trójstronnej informacje o poziomie minimum socjalnego i minimum egzystencji. Niestety, wyniki uzyskiwane przez naukowców nie mają zasadniczego wpływu na decyzje o poziomie minimalnego wynagrodzenia za pracę. Są to opracowania ?o charakterze poznawczym, a nie decyzyjnym? ? jak stwierdzono w sejmowej Ocenie funkcjonowania ustawy o minimalnym wynagrodzeniu… (por. druk nr 1064 V Kadencji Sejmu).
Marginalizację ustaleń IPiSS w pew­nym sensie mogą tłumaczyć dwa główne zarzuty odnośnie sto­sowanej przez tę zasłużoną placówkę naukową metody badawczej, opartej na wycenie t.zw. koszyka towarów i usług.

Po pierwsze uważam, że zbędna jest nadmierna szczegółowość tej metody (kilkaset pozycji tworzy ów ?koszyk?). Oponentom łatwo jest odrzucić nawet bardzo trafne ustalenia, po­przez zakwestionowanie ja­kie­goś fragmen­tu, który ma charakter subiektywnego wyboru. Trudno uniknąć takiego zarzutu, jeś­li ustala się np. codzienne racje pokarmowe, normy zużycia skład­ników garderoby, limi­ty zakupu bi­letów na przejazdy, czy do kina, zakupu gazet, książek, itd. itp. Decyzje tego typu mają charakter arbitralnej ingerencji w indywidualne preferen­cje rodzin pracowniczych, zależne od potrzeb, warunków, zwyczajów, upodobań, czy gustów.

Drugim mankamentem tej metody jest nieporównywalność ?koszyków?? z różnych okresów cza­­su, ponieważ ich ?zawartość? nie jest identyczna. Zmienia się z konieczności, bowiem oferta rynku w wyniku postępu jest ciągle powiększana o nowe towary i usługi. Uważam, że każda modernizacja ?zawartości? ko­szy­ka? dyskwalifikuje badania porównawcze, a szczególnie te, które wykorzystywane są do oceny sytua­cji materialnej społeczeństwa. Oceny opar­te na różnych kryteriach są nieporównywalne. Nie można np. raz twierdzić, że rodzina żyje dostatnio, bo ma co ?włożyć do garnka?, a innym razem, że jej sytuacja uległa poprawie, bo ma dostęp do internetu (ale np. żyje o chlebie i wodzie).

Wymienione zarzuty nie powinny jednak deprecjonować ustalonych przez IPiSS wartości minimum socjalnego i minimum egzystencji. Jak dotąd stano­wią one jedyne źródło wiedzy o kosz­tach utrzymania. Dlatego błędem jest pomijanie tych ustaleń w decyz­jach o poziomie najniższego wynagrodzenia, które w wyniku stosowania obowiązujących przepisów, nadal ? w XXI wieku! ? nie wystarcza na utrzymanie rodziny.

Oto fakty: W 2010 roku minimum egzystencji ustalone przez IPiSS dla czteroosobowej rodziny pracowniczej (przypominam, że ? zgodnie z zaleceniem Rady Europy ? tego rodzaju wyliczenia należy wykonywać dla rodziny o strukturze: M + K + dwoje dzieci), kształtowało się na poziomie 1607,93 zł. Środki do dyspozycji na tym poziomie zapewniało wynagrodzenie w wysokości 2212,00 zł (brutto). Płaca minimalna wynosiła natomiast zaledwie 1317,00 zł (brutto), a ?na rękę? pracownik otrzymywał 984,00 zł, czyli o 623,93 zł mniej od poziomu minimum egzystencji w wysokości obliczonej przez państwowy Instytut.

W roku przyszłym (2012) płaca minimalna ma wzrosnąć do 1500,00 zł. (brutto). Jeśli nie zmienią się obowiązkowe składki na ZUS i NFZ oraz przepisy podatkowe, to pracownik otrzyma zaledwie 1112,00 złotych, czyli o 495,93 zł mniej niż wynosiło minimum egzystencji w roku 2010 !!!.
Taki jest skutek dotychczasowej ?ochrony? interesów pracownika i jego rodziny przez ustawę o minimalnym wynagrodzeniu za pracę !

Minimum biologiczne (rozumiane – zgodnie z moją propozycją – jako poziom niezbędnych wydatków rodziny pracowniczej na żywność) pozwala określić zarówno poziom minimum egzystencji, jak i minimum socjalnego i to bez szczegółowej wyceny innych (poza żywnością) produktów i usług, na które powinno stać każdą rodzinę pracowniczą, nawet o najniższych dochodach z pracy. Struktura wydatków powinna zależeć od konkretnych warunków i potrzeb rodziny, która jest najlepiej zorientowana, czego dorosłym i dzieciom potrzeba, aby wszyscy mogli w miarę normalnie funkcjonować.

W 2010 roku ? według danych IPiSS ? wydatki na żywność w minimum egzystencji kształtowały się na poziomie 789,16 zł. Zatem, poza kosztami prawidłowego odżywiania (poza minimum biologicznym) pozostawało do dyspozycji rodziny o dochodach minimalnych (tj. gwarantowanych ustawą) zaledwie 194,84 zł miesięcznie (984,00 ? 789,16). Pośród wydatków bieżących w każdej rodzinie są jednak takie, których nie można odłożyć w czasie. Nie można dzisiaj funkcjonować np. bez mieszkania, prądu, lekarstw, środków higieny itp. ? wydatki tego typu rodzina o minimalnych dochodach pokrywa zwykle kosztem prawidłowego odżywiania. Skutek jest oczywisty: niedożywienie, czyli zagrożenie zdrowia i zdolności do pracy osób dorosłych oraz zakłócenie rozwoju fizycznego i intelektualnego dzieci w wieku szkolnym.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (Mały Rocznik Statystyczny Tabl. 17 System wag?) można łatwo obliczyć, że w roku 2010 wydatki rodziny pracowniczej na żywność stanowiły 38,45% wszystkich tych wydatków, których nie można odłożyć w czasie (odzież i obuwie, użytkowanie mieszkania i nośniki energii, zdrowie i higiena osobista oraz podstawowa edukacja). Wykorzystując ten wynik można obliczyć koszty utrzymania na poziomie minimum egzystencji w następujący sposób: (odmienny od metody ?koszyka??)

Minimum egzystencji = (Minimum biologiczne x 100) : 38,45 = (789,16 x 100) : 38,45 = 2052,43 zł.

Gdyby taki był poziom płacy minimalnej, to kwota do dyspozycji rodziny byłaby równa 1496,65 zł (netto), czyli jeszcze wprawdzie mniej, niż wynosił poziom oficjalnego minimum egzystencji (1607,93), ale różnica 623,93 zł (1607,93 ? 984,00) zmniejszyłaby się do 111,28 złotych (1607,93 ? 1496,65).

W analogiczny sposób, na podstawie minimum biologicznego, można ustalić poziom minimum socjalnego. Nie będę jednak prezentował tego wyliczenia, aby nie komplikować opracowania…

Czas najwyższy, aby celem polityki społecznej było doprowadzenie do sytuacji, kiedy minimalne wynagrodzenie za pracę zrównoważy koszty utrzymania rodziny pracowniczej, określane w oparciu o naukowe normy i realne fakty. Operowanie wskaźnikami doskonale ilustruje stany i procesy w skali makroekonomicznej. Natomiast ocenianie budżetu rodziny pracowniczej porównywaniem wskaźników nosi znamiona podejrzanej manipulacji. Tylko rzeczywiste koszty utrzymania mogą stanowić kryterium obiektywnych ocen sytuacji materialnej polskich rodzin. Bez obiektywnego kryterium (poziomu odniesienia), nawet nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy nominalny wzrost płac (nie tylko najniższych) świadczy o rzeczywistej poprawie sytuacji.

Tak więc, jeżeli ktokolwiek uznaje nominalny wzrost płac za poprawę sytuacji materialnej rodzin pracowniczych, to w najlepszym przypadku wygłasza jedynie ocenę subiektywną, która ma wartość poznawczą ulicznych sondaży, wykorzystywanych powszechnie do ?uzasadniania? dowolnych twierdzeń, nawet najbardziej absurdalnych. Najczęściej jednak mija się z prawdą.

(Październik 2011) ”

.

Polecam:

– Minimum egzystencji – http://www.ipiss.com.pl/www_me_2010_sr.pdf

– W Warszawie widać co i jak – http://www.stachurska.eu/?p=2712

96 Responses to Minimalne wynagrodzenie, a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej

  1. Ten artykuł jeszcze raz potwierdza moja teze, ze tylko podatki i parapodatki (ZUS) mocno progresywne i przeliczane na liczbe osob pozostajacych na utrzymaniu podatnika maja sens. To by oznaczalo, ze pracownik nisko zarabiajacy z rodzina nie placilby w ogole zadnych podatkow, co jest zjawiskiem calkiem oczywistym w normalnych panstwach. W rodzinach wielodzietnych mogloby to oznaczac koniecznosc dodatkow rodzinnych wyrownujacych do wysokosci minimum socjalnego okreslonego sensownie a nie glodowo.
    Nie ma innego wyjscia.
    Obywatele o wysokich dochodach musza dawac propoprocjonalnie o wiele wiecej do kasy wspolnej. No i trzeba opodatkowac mocniej kapital (gielda) i majatek (podatek spadkowy, katastralny, od luksusu) a nizej prace.
    Jednym slowem precz z podatkiem liniowym, bo to podatek nie prosty
    ale PROSTACKI jak slusznie mowi prof. Kolodko.

  2. Henryk Lewandowski pisze:

    W komentarzu Pani T. Jakubowska wspomina o minimum socjalnym, które jest znacząco wyższe od wymienionego w przykładzie poziomu minimum egzystencji i może stanowić np. poziom wynagrodzenia godziwego w naszych polskich warunkach, a nie wynagrodzenia minimalnego. Stosując opisaną wyżej metodę (odmienną od metody ?koszyka…?) oraz fakt, iż koszt żywności w stosunku do wszystkich niezbędnych wydatków przeciętnej polskiej rodziny kształtował się w roku 2010 na poziomie 21,8% (Zob. Tabl. 17, Wagi… GUS) oraz fakt ustalony przez IPiSS, iż koszt żywności dla czteroosobowej rodziny w 2010 roku wynosił w minimum socjalnym 930,70 zł otrzymujemy wynik z prostej zależności:
    Rzeczywiste minimum socjalne = (930,70 x 100) : 21,8 = 4259,27 złotych.
    Wprawdzie jest to więcej od ustalonego przez IPiSS poziomu minimum socjalnego w roku 2010 (3018,57 zł) aż o 1240,70 zł , ale różnica ta wynika zapewne z odmiennych metod stosowanych przez wymienione instytucje państwowe (GUS i IPiSS).

  3. Ela C. pisze:

    Ciągle tłumaczyć, że to nie jest normalne, aby człowiek pracujący był taki biedny, że nie stać go na kupno ubrania (musi zaopatrywać się w lumpeksie), nie można iść z rodziną nawet do kina, czy na lodowisko, nie może kupować interesujących go książek i czasopism itd, itp, Zresztą – co tam czasopism, gdy nie stać go np. na porządny kawał wołowiny na obiad… To aż dziwne trochę w cywilizowanym kraju…

  4. Renia pisze:

    Pani Elu ma Pani całkowitą rację. Tak nie powinno być – nie wspominając już o rodzinnym wyjeździe wakacyjnym, o którym to sporo osób pracujących nawet nie śni… 😕

  5. Krzysztof pisze:

    Artykuł bardzo interesujący. Nie jestem ekonomistą ale ogólnie interesuję się zagadnieniami na styku ekonomi i socjologi.
    Mam jeszcze w domu gdzieś schowane wydawnictwa NSZZ Solidarność z lat 80-81 i w jednym z nich był artykuł, w którym przedstawiano minimum socjalne dla obywatela jednego z państw zachodnich. Wiem, że dzisiaj chciałbym mieć takie dochody aby móc zapewnić sobie i rodzinie życie na takim poziomie. Dzisiaj ten Związek nie zajmuje się takimi drobiazgami. Pracodawcy wykorzystują swą przewagę i płacą tyle ile chcą a nie tyle ile by mogli. Wiadomo, że polscy pracodawcy mają średnio jedną z najwyższych stóp zwrotu
    z kapitału zainwestowanego w pracownika i to mimo tego, że obciążenia fiskalne są tak duże. Z racji wykonywanej pracy wiem jak kształtują się zarobki netto pracowników różnych branż i działów na terenie całej Polski. Można powiedzieć, że dla 80% są to zarobki do 2000 zł netto. Dla poziomu życia 4 osobowej rodziny w dużym mieście, jeśli 2 pracujące osoby zarabiały by razem ok. 4000 zł netto to nie było by to za dużo, ale dałoby się przeżyć. Natomiast wiele rodzin w tym i moja musi się zadowolić mniejszymi dochodami. Trzeba dokonywać istnych cudów aby zamknąć budżet domowy bez popadania w długi. Jeszcze przed 89 rokiem zastanawiałem się czy dożyję czasów gdy sklepy będą jako tako zaopatrzone. Teraz jednak już nie wierzę, że doczekamy się tego, że przeciętny Polak na luzie przeżyje od wypłaty do wypłaty.

  6. Panie Krzysztofie,

    na luzie od wypłaty do wypłaty? Jest w większości rodzin dramatycznie. Piotr Ikonowicz policzył – http://www.stachurska.eu/?p=3189 , ja się też odniosłam ne raz i nie dwa, np:
    http://www.stachurska.eu/?p=2712
    http://www.stachurska.eu/?p=3176
    http://www.stachurska.eu/?p=5187

    Państwa dobrobytu broni się nie u nas, a w Austrii – http://www.stachurska.eu/?p=4754 . U nas mamy do czynienia z okrucieństwem w wynagrodzeniach. Ludzie, którzy strukturalną biedę spowodowali też nie byliby w stanie się za 1386 zł brutto utrzymać, może również utraciliby i mieszkania, albo nigdy ich się nie dorobili, a jednak (nie wątpię w świadomość stanu rzeczy) z uporem wartym lepszej sprawy trwają przy dotychczasowych rozwiązaniach.

    PS.Niemiecki miliarder Goetz Werner proponuje dochód gwarantowany każdemu od urodzenia do końca życia – http://www.stachurska.eu/?p=370 .

  7. Henryk Lewandowski pisze:

    Opracowanie pt. Minimalne wynagrodzenie, a koszty utrzymania… wymaga istotnego uzupełnienia. Nie miałem zamiaru dołączyć do osób wyrażających swoje niezadowolenie z tego, że płaca minimalna jest za niska. Ten fakt jest powszechnie znany. Miałem na celu wykazanie, że błędy metodologiczne popełniane podczas przygotowywania decyzji o poziomie płacy minimalnej powodują, że sytuacja rodzin pracowniczych z upływem lat wcale się nie poprawia. Wręcz przeciwnie. I nie jest to skutek kondycji naszej gospodarki.
    To jest skutek błędów procedury. Nie można abstrahować od kosztów utrzymania, a przede wszystkim od biologicznych i cywilizacyjnych norm oraz od realnych faktów, czyli cen generujących konkretne koszty. Obowiązująca w Komisji Trójstronnej dopuszcza np. ustalanie poziomu minimalnego wynagrodzenia metodą głosowania. To jest tak, jakby ktoś metodą głosowania chciał decydować, że samochód ma jeździć bez dostarczania paliwa (lub innego źródła energii), albo że ma jechać nawet wtedy, kiedy ulegnie poważnej awarii i nie stać nas na naprawę. Głosowaniem nie przesądza się warunków koniecznych!!!
    Podobny ?walor? metodologiczny ma decydowanie o poziomie minimalnego wynagrodzenia poprzez porównanie z częścią płacy średniej, określoną w wyniku badań wydatków rodzin pracowniczych. Jest to przykład wykorzystania rozumowania przez analogię. Ale elementarny kurs logiki wystarczy, aby wiedzieć, że jest to rozumowanie zawodne! Struktura wydatków zależy od tego, czym dysponujemy. Jeżeli mamy do dyspozycji tyle, że starcza nam na wszystko, co niezbędne i jeszcze pozostaje na oszczędzanie, to struktura wydatków będzie zupełnie odmienna od tej, którą spotykamy w rodzinach ubogich. Niedostatek środków powoduje, że głównie dbamy o to, aby przeżyć. Nikt nie myśli o innych wydatkach, jeśli nie starcza na chleb. Oczywisty jest fakt, że 50% średniej płacy np. w Niemczech, to nie to samo, co 50% średniej płacy w Polsce. Nie tylko nominalnie, ale i strukturalnie!!! Inna jest struktura wydatków w państwach o wysokim standardzie życia, a zupełnie inna w państwach, gdzie gospodarka zrujnowana wojną była przez 44 lata ?królikiem doświadczalnym? ekonomii politycznej socjalizmu, gdzie dbano tylko o to, aby tempo wzrostu cen nie było wyższe od tempa wzrostu płac… Niedostatek był gwarantem pokory i spokoju społecznego, na całe dziesięciolecia… Ten system płac obowiązuje nadal!!!
    Struktura przeciętnego wynagrodzenia w krajach zamożnych, gdzie na wydatki bieżące wystarczało 50%, czy 60% wszystkich środków, jakimi dysponowały rodziny badane (a reszta środków była odkładana ?na czarną godzinę?), nie upoważnia do przenoszenia tej proporcji do Polski, gdzie wynagrodzenie przeciętne kształtuje się poniżej kosztów utrzymania na poziomie minimum socjalnego!!!
    Celem polskiej polityki płac powinno być doprowadzenie do sytuacji, w której najniższe wynagrodzenie będzie wielokrotnością kosztów utrzymania. Tego nie da się osiągnąć bez
    zmiany sposobu określania poziomu minimalnego wynagrodzenia za pracę, a w konsekwencji całego systemu wynagrodzeń. Propozycja, aby koszty utrzymania obliczać wykorzystując średnią cenę wartości energetycznej artykułów spożywczych, typowych dla polskiej kuchni może radykalnie uprościć obowiązują procedurę (opis algorytmu zamieściłem na stronach Nowej Lewicy).

  8. Roman pisze:

    Witam,

    Czy orientuje się Pan, czy są jakieś dane opublikowane o tym, jaki % Polaków żyje poniżej minimum socjalnego? Nie mogę nigdzie znaleźć takich danych dla roku 2010/2011, a nawe 2009. Znalazlem info o tym, że 5,7% żyje poniżej minimum egzystencji, ale nie wiem ile poniżej minimum socjalnego. Będę bardzo wdzięczny za aktualne dane na ten temat.

    Pozdrawiam

  9. Henryk Lewandowski pisze:

    Niestety, nie znam danych oficjalnych. Według moich obliczeń wykonanych na podstawie publikacji Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych na temat minimum socjalnego i minimum egzystencji w 2010 roku ( http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html ), danych GUS o ilości zatrudnionych w poszczególnych działach gospodarki (Tabl 3(83) oraz o przeciętnych miesięcznych wynagrodzeniach brutto (Tabl 3(97), opublikowanych w Małym Roczniku Statystycznym 2011
    ( http://www.stat.gov.pl/gus/roczniki_PLK_HTML.htm ) – sytuacja jest tragiczna! Wynagrodzenie poniżej minimum egzystencji otrzymuje 4,83% zatrudnionych (677 tys. pracowników), oraz poniżej minimum socjalnego 91,04% zatrudnionych (12 764,4 tys. pracowników) a tylko 4,13% zatrudnionych (597,5 tys. pracowników) powyżej minimum socjalnego. Minima (socjalne i egzystencji) obliczone przez IPiSS traktowałem, jako kwoty netto (bo tylko takie mogą w rodzinach spełniać rolę niezbędnych środków utrzymania) – czyli wyniki dotyczą wynagrodzeń brutto, które gwarantują uzyskanie dochodów do dyspozycji na poziomie wyliczonym przez IPiSS. Zaznaczam, że rodzina pracownicza (robotnicza) jest czteroosobowa (M+K+2D do 14 lat).

  10. Pani Tereso…
    … mamy powód do satysfakcji! Bruksela zwróciła wreszcie uwagę na problem płacy minimalnej. Zamierza zająć się zwiększaniem popytu poprzez „sugerowanie” konieczności wyraźnego zróżnicowania standardu życia pracujących i bezrobotnych (mam nadzieję, że poprzez racjonalne określanie poziomu płacy minimalnej, a nie obniżanie zapomóg i innych form pomocy dla poszukujących pracy).

    Pozdrawiam.

  11. Deipnosophist pisze:

    Mam tylko jedno pytanie:
    mamy powód do satysfakcji! Bruksela zwróciła wreszcie uwagę na problem płacy minimalnej. Zamierza zająć się zwiększaniem popytu poprzez ?sugerowanie? konieczności wyraźnego zróżnicowania standardu życia pracujących i bezrobotnych (mam nadzieję, że poprzez racjonalne określanie poziomu płacy minimalnej, a nie obniżanie zapomóg i innych form pomocy dla poszukujących pracy).

    Kto na to wszystko ma pracować?

  12. Henryk Lewandowski pisze:

    @Deipnosophist
    Na to już pracują polscy pracownicy. Jest tylko ?zwichnięta? proporcja poziomu wynagrodzeń do zysku pracodawcy. W Raporcie Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej można przeczytać o wynikach badań PricewaterhouseCoopers (pozostawiam je bez komentarza):
    ?Jak wynika z danych PwC, w ubiegłym roku, gdy przeciętne wynagrodzenie wyniosło w polskich przedsiębiorstwach 66,7 tys. zł (i było najwyższe w naszym regionie), udział wydatków płacowych nie przekraczał u nas 10 proc. przychodów firm. To dwukrotnie mniej niż w skali całej Europy, gdzie koszty płac sięgały przeciętnie jednej piątej przychodów. Z każdej złotówki wydanej na pracownika pracodawca przeciętnie uzyskuje złotych:
    w Rumunii ? 1,10
    w Wlk.Brytanii ? 1,14
    w Belgii ? 1,16
    w Portugalii ? 1,16
    w Danii ? 1,17
    we Francji ? 1,17
    w Niemczech ? 1,18
    w Norwegii ? 1,18
    we Włoszech ? 1,19
    na Węgrzech ? 1,20
    w Holandii ? 1,21
    w Finlandii ? 1,22
    w Hiszpanii ? 1,24
    w Austrii ? 1,25
    w Czechach ? 1,26
    w Szwecji ? 1,28
    w Szwajcarii ? 1,29
    w Irlandii ? 1,29
    w Bułgarii ? 1,36
    w USA ? 1,53
    w POLSCE ? 1,71?

  13. Deipnosophist pisze:

    A jak Pan myśli, z czego to wynika? Z zachłanności polskich pracodawców? :)

  14. Nemer pisze:

    Szanowny Panie Deipnosophist

    Proponuję na początek zapoznanie się z http://wyborcza.pl/1,99495,11793108,Wikileaks_to_pikus__czyli_kto_tworzy_miejsca_pracy_.html#ixzz1wYiDyIDI

    Uważam, że jeśli ktoś sądzi, że koniunkturę da się nakręcić obniżając koszty pracy przez ograniczanie wynagrodzeń i praw do godnego wynagrodzenia za pracę, to nie tylko się myli ale jest po prostu idiotą! – takim jak np. niejaki Mordasewicz.
    Zgadza się Pan?

    Pozdrawiam, Nemer

  15. Deipnosophist pisze:

    Zapoznałem sie.
    Niestety, w dalszym ciągu nie uważam, żeby pieniądze rosły na drzewach. Żeby wydawać pieniądze, trzeba je zarobić. Jako wredny kapitalista, albo zatrudniony przez wrednego kapitalistę najemnik.
    Mordasewicza nie znam.

  16. audionerd pisze:

    Ani ”kapitalista” ( co to za pojecie? ) ani „klasa srednia”, ani nawet „niewidzialna reka” nic nie tworza. To jest myslenie magiczne.
    Z tabeli wynika ze polskich pracownikow oplaca sie zatrudniac, skad wiec bezrobocie? Od siebie moge zauwazyc ze Polska jest slabo reprezentowana w takich dochodowych sektorach jak high-tech, turystyka, kultura.

  17. Deipnosophist pisze:

    Nie podoba się Panu słowo kapitalista? :) To od „kapitał”, który każdy, komu się chce w to „bawić” kapitalista, inwestuje w swój biznes. Kapitalista oczywiście tworzy, np. strony internetowe :) Mogą być foteliki dla dzieci albo dajmy na to długopisy. Myślę, że przeklikując tę stronę korzysta Pan z myszki wyprodukowanej przez jakąś firemkę gdzieś tam, a nie przez Państwowe Zakłady Produkcji Myszy Komputerowych.

    A co do drugiej części wypowiedzi, to zależy w porównaniu z jakim krajem. Od siebie dodam, że opłaca się coraz mniej, co wkrótce odczujemy wszyscy, w tym Pan. ZUS w przeciągu roku wzrósł całkiem sporo, a teraz planowana jest całkiem spora rewolucja (czytaj wzrost świadczeń). Wydrenowane pieniądze nie pójdą na płace minimalne, tylko na dziurę budżetową, ale efekt będzie ten sam, czyli mniejsza konkurencyjność i więcej niczemu winnych ludzi na bruku.

  18. audionerd pisze:

    Nie mieszkam w Polsce. Prosze nie mylic pojecia ‚kapitalista’ z pojeciem ‚przedsiebiorca’. Sam pan daje przyklad.

  19. Deipnosophist pisze:

    Fakt Pana mieszkania w Polsce bądź nie nie ma wpływu na definicję ogólnie przyjętą. Proszę wykazac, jaka jest różnica.

  20. Henryk Lewandowski pisze:

    Nie mogę nie reagować na nieporozumienie.
    „Z tabeli wynika ze polskich pracownikow oplaca sie zatrudniac, skad wiec bezrobocie? ” – pisze audionerd widocznie zasugerowany wysoką opłacalnością inwestowania w Polsce (za 1 złotówkę inwestor otrzymuje 1,70 zł). Szkopuł polega na tym, że ta relacja odnosi się do wynagrodzeń za pracę! Taki „zysk” uzyskują pracodawcy nie przez stosowanie nowych technologii, racjonalnej organizacji pracy, czy w temu podobny sposób, ALE W WYNIKU WYKORZYSTYWANIA FATALNEJ USTAWY O MINIMALNYM WYNAGRODZENIU ZA PRACĘ, która dopuszcza zaniżanie wynagrodzeń do poziomu niższego od minimalnych kosztów utrzymania czteroosobowej rodziny.

  21. A bezrobocie jest stąd że pracownika po opłaceniu rachunków za utrzymanie mieszkania i rat zadłużenia nie stać nawet na adekwatną żywność – http://www.stachurska.eu/?p=2712 , w uzupełnieniu – http://www.stachurska.eu/?p=4781 .

    Rynek konsumencki jest płyciutki, nie ma komu sprzedawać potencjalnej produkcji wyrobów i usług. Tym samym pracownicy i ich pracodawcy siedzą na tej samej równi pochyłej, bo firemki padają jak „muchy”.Gdyby pracownicy lepiej zarabiali to firmy miałyby możliwość zwiększenia sprzedaży swojej produkcji i w związku z tym zwiększenia zatrudnienia. Bo to naczynia połączone są.

  22. audionerd pisze:

    Jedyny skuteczny sposob na podniesienie zarobkow to stworzenie duzej ilosci miejsc pracy, tak zeby wytworzyl sie rynek pracobiorcy.

    @
    Deipnosophist

    Kapitalista to twor z propagandowych plakatow. Najwiecej kapitalu maja fudusze emerytalne nalezace do pracownikow wielkich korporacji.

  23. Henryk Lewandowski pisze:

    Warto wspomnieć o powszechnych stereotypach, że np. praca jest towarem (a więc im taniej się ją kupuje tym lepiej), albo że istnieje odwrotna zależność: im mniej za pracę ? tym więcej w kieszeni pracodawcy i tp. Te pozorne ?prawdy? nie mogą jednak odnosić się do wynagrodzenia minimalnego, którego wysokość określają OBIEKTYWNE WARTOŚCI: od nikogo niezależne normy zapotrzebowania naszych organizmów na składniki podtrzymujące nasze życie i zdolność do pracy (z których odpłatna jest przede wszystkim żywność) oraz ukształtowane przez cywilizację standardy (mieszkanie, odzież i obuwie, środki higieny i ochrony zdrowia, podstawowa edukacja, czas pracy itp). Poziom minimalnego wynagrodzenia, to nie jest temat ani do dyskusji, ani do arbitralnych decyzji ? to ma być wynik prostych działań arytmetycznych, wykonanych na takich wartościach, jak NORMY (kilokalorie) i CENY (detaliczne, artykułów spożywczych) oraz np. relacja kosztów żywności do pozostałych niezbędnych (tj. takich, których nie można odłożyć w czasie) wydatków każdej rodziny pracowniczej. (Prosty opis uproszczonej metody obliczania kosztów utrzymania rodziny można znaleźć na moim blogu http://henryk-lewandowski.blog.onet.pl/).

  24. http://biznes.onet.pl/kuke-w-maju-upadly-82-firmy,18543,5150733,1,news-detal .
    Rynek konsumencki leży – http://www.stachurska.eu/?p=7857 , więc firmy upadają. Ciekawe ile upada tych które zatrudniają do 9 pracowników, gdyż GUS ich nie ewidencjonuje. Śmieciowe widać…, czy jakoś tak.

  25. audionerd pisze:

    @
    Henryk Lewandowski

    To panstwo, a nie zatrudniajacy powinno zapewniac minimum socjalne. Zatrudniajacy to ( na ogol ) ani maz, ani tata.

  26. Tezy na rzecz europejskiej polityki płac minimalnych – http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=2_1 .

  27. Deipnosophist pisze:

    To panstwo, a nie zatrudniajacy powinno zapewniac minimum socjalne. Zatrudniajacy to ( na ogol ) ani maz, ani tata.

    A jaka jest różnica? I tak zapłacą ci sami ludzie….

  28. grakuz46 pisze:

    To też dotyczy wynagrodzeń
    Przeczytałam i szlag mnie trafił :
    Wprost

    Minister: płaca minimalna nie będzie zróżnicowana

    Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak?Kamysz nie zgadza się na regionalne różnicowanie płacy minimalnej – informuje Newseria.pl.

    Jego zdaniem, części przedsiębiorców i ekonomistów zróżnicowanie mogłoby dać impuls do inwestowania w regionach biedniejszych. Kosiniak?Kamysz twierdzi, że taka zmiana spowodowałaby przenoszenia się firm z regionów o wyższej płacy do tych o niższej.

    Grażyna(grakuz46) A Waszym zdaniem? Czy chodzi o to żeby „prowincję” szlag trafił a inwestycje były tylko w wielkich aglomeracjach? Czy moze lepszym wyjsciem bylo by różnica w pracy minimalnej, gdzie „tańsza” sila robocza, mogla by „rozruszać” mniejsze- uboższe regiony, a moze to zróżnicowanie spowoduje to, ze w jakimś zadupiu zamiast tablicy z miejscowością :ZADUPIE – postawi sie tablicę : Koniec swiata – nie wjeżdżać !

  29. Lewicowe brednie pisze:

    Niech najpierw w Polsce zapanuje wolny rynek jak w latach 1989-1991 gdzie powstał ogrom miejsc pracy, niech nastąpi prawdziwa swoboda umów pracowniczych, niech praca nie będzie opodatkowana a wszelkie dochody budżetowe należy przeznaczać na specjalny fundusz emerytalny i spłacanie długów. Czas skończyć z tym socjalistycznym zabobonem.

  30. A, to polecam Dr Kardaszewskiego nt neoliberalizmu – http://www.stachurska.eu/?p=10236 . I jeszcze prof. Grzegorza Kołodko: Nadwiślański neoliberalizm nie służy Polsce – http://www.stachurska.eu/?p=6143 . I @ Trystero: Czy można dyskutować o wynagrodzeniach – http://www.stachurska.eu/?p=9798 .

  31. sprutygolf pisze:

    Pani Teresa to taka fajna Pani, która nie ma własnego zdania, tylko w zanadrzu tysiąc linków do lewackich wypowiedzi: a to Ikonowicz, a to Żyżyński.. czemu nie Lenin i Mao??

  32. grakuz46 pisze:

    „Wałkowany” od lat temat zarobków, dajacych możliwość utrzymania sie rodzinie, choćby najmniejszej, ze nie wspomne o rencistach,emerytach, samotnie wychowujacych dzieci rodzicach. Co raz media „wstrzelają” sie z nośnym medialnie tematem np. nagród – a co ja na to ? O co chodzi ? – A o to !
    Cały problem z p.Nowicką , tak na prawde dotyczy proporcji w dochodach społeczeństwa. Rozumiem, że nasi parlamentarzyści maja o wiele niższe płace niż palamentarzyści innych krajów, ale zawsze jest to ALE. Porównując dochody najnizej zarabiajacych, czyli rencistów i emerytów, takie dodatkowe przyznawane nagrody, po prostu krzyczą. Od lat powtarzam i przypominam, że powinno sie wrócić do podstawowego koszyka socjalnego, co dawalo mozliwośc przezycia, dokonywania opłat za czynsz i media, kupienia przysłowiowego łacha na grzbiet i leków. Niestety, tak bardzo nasz parlament brzydzi się przywróceniem czego kolwiek, co bylo dobre i słuszne w czasach tej „obrzydliwej komuny”. Nikt , kto dostał sie do sejmu nie pamieta, że ma bronić tych, którzy ich wybrali. Ale co tam ja mogę ?- poklikać i tyle mojego…..

  33. grakuz46 pisze:

    Do: sprutygolf – na prawdę jesteś tak spruty, by nie zrozumieć, o czym pisze p.Teresa ?

  34. Witaj Grazyno,

    polecam CI „Rozrzutny PRL” – http://www.stachurska.eu/?p=12259 .

  35. grakuz46 pisze:

    Dzięki Tereso – czytałam i zalać się łzami nam przyjdzie. Ciekawe tylko, kiedy nas – ludzi zaczną prywatyzować – selekcja chyba wchodzi w rachubę ? <:(

  36. „Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci sklepów Biedronka zatrudniający ponad 40 tys. osób w całej Polsce, zdecydował podnieść płacę minimalną do poziomu 2000 zł brutto, poinformowała spółka w komunikacie. W efekcie najniższa pensja podstawowa w Biedronce będzie o 25% wyższa od krajowej płacy minimalnej.

    Jeronimo Martins Polska jest największym pracodawcą prywatnym w Polsce zatrudniającym obecnie ponad 40 tys. osób. Z informacji uzyskanych przez agencję ISBnews wynika, że podwyżka płacy może dotyczyć około kilkunastu procent wszystkich zatrudnionych w sieci pracowników. Do tej pory najniższa pensja w Biedronce wynosiła 1870 zł brutto. Z kolei najniższa krajowa płaca w Polsce to obecnie 1600 zł brutto…” Więcejhttp://biznes.onet.pl/biedronka-podnosi-place-minimalna-podwyzki-dla-kil,18490,5467999,1,news-detal .

  37. Deipnosophist pisze:

    http://www.rp.pl/artykul/10,1026160-Panstwo-bierze-duzo–ale-daje-malo.html

    Kilka podstawowych faktów. Do przeczytania, przemyślenia i zrozumienia.

  38. Niech te koszty – jak w Niemczech – zostaną uwzględnione w wynagrodzeniach pracowniczych przemysłu, by społeczeństwo na energię było stać – http://biznes.onet.pl/wideo/wzrosna-ceny-energii,132868,w.html .

  39. Deipnosophist pisze:

    http://biznes.onet.pl/wideo/wzrosna-ceny-energii,132868,w.html .

    Już chyba wiemy, jak obniżyć koszty energii – jak to zrobiła Szwecja :)

  40. OPTY pisze:

    http://biznes.onet.pl/fakt-mamy-najgorsze-pensje-w-europie,18490,5575215,1,prasa-detal
    ….. i najmniejszy przyrost naturalny, co skutkuje wszystkimi niepożądanymi i niedobrymi ale materialnie uzasadnionymi poczynaniami społeczeństwa ,biedniejącego w zastraszającym tempie. Nie będzie pieniędzy , nie będzie wzrostu dzietności . Tak jest ze wszystkim w zekonomizowanych strukturach społecznych , skoro na coś nie masz to po prostu tego nie masz , no chyba że ukradniesz – sic! Oczekiwania ,że Bóg da dzieci to i na nie da są nie do spełnienia i pozostają jedynie aktem niczym nieuzasadnionej wiary, która jak wiadomo nic wspólnego z wiedzą nie ma. ” Jakośtobędziejstawo ” jest w takim przypadku pójściem na intelektualną łatwiznę potęgującą ogrom i tak w zastraszającym tempie postępującej nędzy tak materialnej jak i umysłowej. Polska obłędem stoi.

  41. OPTY pisze:

    Oto co może czekać nasze społeczeństwo jeśli dalej kultywowany będzie obecny model gospodarczy ;
    ” Bieda jest przyczyną całego zła. ”
    http://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/zabijesz-albo-zostaniesz-zabity/3sx3q

  42. Horror. Przytoczę więc cytat z Alice Munro: „…matki ze slumsów rzadko bywają zawzięte, są na to zbyt zmęczone i zdezorientowane.” Jako dziecko mordowała… Oczywiście dorastanie w tych warunkach (bieda, upokorzenie) musi się znacznie przedłużyć?

  43. OPTY pisze:

    Przypomniałem sobie taki cytat z Gandhiego doskonale współbrzmiący z wcześniejszym ;
    ” Najbardziej śmiertelną formą przemocy jest bieda. ”

    Równowaga biologiczna jest podstawą prawidłowego rozwoju ekosystemów przyrodniczych , dlaczego człowiek poniekąd część składowa tychże nie przyjmuje tej jakże mądrej zasady w życiu społecznym ? Bo się najbardziej zdegenerował jak twierdzi Doktor nie bez racji. Teraz mamy problemy i będziemy je mieć tak długo, jak długo nie zrozumieją ludzie ,że dotychczasowy styl życia jest ” chorobą śmiertelną ” a bieda immanentną częścią tego stylu. Bez niej nie istnieje bogactwo . Równość na wszystkich poziomach to hasło na przyszłość , którą żeby nie zatracić się w kultywowaniu głupoty trzeba zacząć wdrażać w życie już teraz. Człowiek nie powinien być ani na tyle bogatym aby móc kupować drugiego człowieka , ani na tyle ubogim – biednym aby musieć dawać się sprzedawać. Człowiek tak naprawdę posiada to , co jest w nim, nic więcej posiąść nie jest w stanie – o zrozumienie tego nie posądzam większości ludzi na tym ” padole łez „.
    Niczego właścicielami nie jesteśmy przychodząc na ten świat i niczego nie posiądziemy odchodząc z niego, bo jak zauważył Prudhon – „własność to kradzież”. Toczymy boje za życia tylko po to, by je sobie obrzydzać i takim ono w konsekwencji jest , nawet jeśli nas bezpośrednio ta walka nie dotyczy , w co wątpię, w takim świecie jaki mamy dzisiaj.

  44. Biotymalny pisze:

    Więcej ludzi umiera z nadmiaru pożywienia niż z biedy.

  45. „…”Ten przypadek dotyczy polskiej firmy Blato SP, pracującej jako podwykonawca niemieckiego przedsiębiorstwa Lindner, które zerwało kontrakt ze szpitalem w Genewie” – powiedział agencji France Presse sekretarz generalny związku zawodowego Unia, Alessandro Pelizzari.

    Polscy robotnicy przebywają legalnie w Szwajcarii od października 2013 roku. Według Pelizzariego dziewięciu Polaków jest obecnie w Genewie, a czterech z nich rozpoczęło w poniedziałek strajk, aby odzyskać należne pieniądze, szacowane na 60 tys. franków szwajcarskich (50 tys. euro).

    „Szef Blato groził im” – twierdzi związkowiec z Unii. Dodał, że robotnicy wnieśli skargę zarówno w sprawie karnej jak i cywilnej.

    Jak pisze AFP, związek zawodowy Unia, który twierdzi, że polska firma odmawia robotnikom zapłaty, zażądał od genewskich władz, aby zastąpiła pracodawcę i wypłaciła należne pieniądze.”Więcejhttp://biznes.onet.pl/praca/syndykat-potepia-dumping-placowy-wobec-polskich-ro,18493,5600489,5451429,462,1,news-detal .

  46. Jotes pisze:

    Nie jestem ekonomistą, szczerze mówiąc to jestem robotnikiem po zawodówce pracującym za niewiele ponad najniższą pensję. Chciałbym jednak przedstawić co myślę i może ktoś pokaże mi gdzie błądzę. Ad rem, przypuśćmy, że jutro Sejm wprowadza najniższe wynagrodzenie w wysokości takiej jak chce autorka bloga. Jakie będzie mieć to skutki? Według mnie pracodawca/wytwórca czegoś/usługodawca-jak zwał tak zwał, będzie musiał obciąć swoje dochody (jeżeli to możliwe a wielu przypadkach wątpię aby tak było), podnieść cenę wytwarzanych dóbr albo zrezygnować z interesu i posłać pracowników na bezrobocie. Mylę się? Idźmy dalej, jeżeli KAŻDY pracownik ma zarobić więcej, to również koszt wytworzonych przez nich produktów chyba wzrośnie? Tak więc, będziemy mieć w kieszeni więcej pieniędzy ale jednocześnie więcej zapłacimy za chleb, masło wędlinę, prąd, gaz, wywóz śmieci, itd.itp. Jak już pisałem, jestem słabo wykształcony ale wydaje mi się, że to logiczne następstwa podnoszenia minimalnych wynagrodzeń do oczekiwanych przez państwa. Proszę mi powiedzieć gdzie popełniam błąd w założeniach, nawet możecie nazwać głupcem. Nie obrażę się, nie każdy musi być wykształcony i mądry. Każdy powinien myśleć, dostrzegać swe błędy i starać się nie popełniać ich dalej. To tyle.

  47. Jotes,

    udział kosztów osobowych nie stanowi 100 procent w kosztach produkcji towarów, a i usług. Lista kosztów jest długa i przedsiębiorca nie musi iść po najmniejszej linii oporu i oszczędzać do granic wytrzymałości – i dalej, patrz owe minima – http://www.stachurska.eu/?p=4781 – akurat na zdrowiu pracownika (brak środków na adekwatne do potrzeb organizmu wyżywienie ten organizm wyniszcza – http://www.stachurska.eu/?p=2712 ). To raz.

    Dwa, że Polska wciąż nie podpisała Karty Praw Podstawowych – http://www.stachurska.eu/?p=8594 .

    A trzy że zaniżone wynagrodzenia to zaniżony popyt na rynku konsumenckim na towary i usługi przrdiębiorstw – http://www.stachurska.eu/?p=15975 , więcej – http://www.stachurska.eu/?p=3176 .

    Polecam Panu jeszcze trochę danych o skandynawskim modelu gospodarczym – http://www.stachurska.eu/?p=6146 , tam pracowikom nie brakuje do pierwszego.

    W 1989 roku w Polsce przygotowano na ten temat raport i możliwe było wprowadzenie tego modelu i u nas. Stało się inaczej, polecam książkę prof. Tadeusza Kowalika na ten temat pt „www.polska transformacja.pl” – http://muza.com.pl/szukaj?controller=search&orderby=position&orderway=desc&search_query=tadeusz+kowalik&submit_search=Szukaj .

  48. Pozwalam sobie uzupełnić informację Pani Teresy o dwa aspekty: 1)
    podwyższenie płacy minimalnej do poziomu kosztów utrzymania rodziny czteroosobowej zlikwiduje praktycznie bezrobocie, bo dzisiaj co najmniej dwie osoby muszą pracować na utrzymanie rodziny. Czyli pracować będzie ten, kto będzie chciał, a nie ten kogo bieda zmusza do poszukiwania pracy. Konsekwentnie zatem pracodawca zrobi wszystko aby pracownika nie zwalniać. 2) Przed swobodną zwyżką cen ochroni nas konkurencja. Dziś, kiedy rynek jest przeładowany towarami, podniesienie cen doprowadzi producenta do bankructwa. Będzie zatem robił wszystko, aby produkować więcej i taniej – ale nie kosztem płac (bo im zamożniejszy pracownik, tym większy popyt na towary i usługi).

  49. „…Dane ekonomiczne przeczą także obiegowym tezom, głoszącym, że przez wysokie koszty pracy przedsiębiorcy nie mogą zwiększać zatrudnienia i są zmuszeni zawierać z pracownikami umowy na czas określony i umowy cywilnoprawne. Z godzinowym kosztem pracy na poziomie 7,2 euro Polska zajmuje w UE piąte miejsce od końca ? przed Bułgarią, Rumunią, Litwą i Łotwą. Jest to ponad trzykrotnie mniej niż wynosi średnia dla całej Unii (23,6 euro), dwukrotnie mniej niż na Słowacji i o 3,5 euro mniej niż w Czechach. Między innymi z tego względu, jak podaje raport firmy konsultingowej PricewaterhouseCoopers pt. Saratoga HC Benchmarking 2012, w 2011 r. wskaźnik udziału wynagrodzeń i świadczeń w przychodach polskich firm wyniósł zaledwie 10,8%, podczas gdy w krajach UE i w USA oscylował wokół 20%, a w krajach skandynawskich sięgał jednej trzeciej. Co więcej, wskaźnik stopy zwrotu z inwestycji w kapitał ludzki w Polsce w tym samym roku wyniósł 1,71, tzn. że z każdego złotego zainwestowanego w pracownika, polskie firmy otrzymywały zwrot w wysokości 1,71 zł. Dla porównania, średnia dla Europy od lat nie przekracza 1,2, w USA wskaźnik ten oscyluje w granicach 1,4-1,5, a w gronie kilkudziesięciu krajów objętych badaniem wyższą od Polski wartość miała tylko Rosja…” Więcejhttp://lewica.pl/?id=29439&tytul=Jakub-Grzegorczyk,-Grzegorz-Konat:-Postulaty-związkowe-a-ekonomia .

  50. OPTY pisze:

    ” Proszę jednak pamiętać, że ja byłem komunistą i wystąpiłem przeciwko swoim partyjnym kolegom. Ani przez sekundę się nie wahałem, ja byłem bowiem komunistą po to, aby się ludziom lepiej żyło. ”

    http://www.lewica.pl/?id=29558&tytul=Jacek-Kuro%F1:-P%F3jd%EA-przeciwko-kolegom

  51. Deipnosophist pisze:

    http://polish.ruvr.ru/news/2014_12_01/Na-Krymie-powstanie-wolna-strefa-ekonomiczna-0017/

    ostanie wprowadzana zerowa stawka podatku dochodowego. Ponadto inwestorzy będą mogli bez uiszczania cła wwozić na terytorium półwyspu towary importowe, a także części zamienne i urządzenia.

    O proszę, a niedawno na stachurska.eu czytałem, że proputinowscy rebelianci walczą z kapitalizmem.

  52. Deipnosophist pisze:

    Szwajcaria, ostatni bastion demokracji i rozsądku w coraz bardziej zidiociałym świecie, nie przestaje zadziwiać. Ostatnio Szwajcarzy zadziwili odrzucając w referendum inicjatywę związkokracji wprowadzenia płacy minimalnej CHF22/h. Bardziej zadziwiające niż samo odrzucenie tego socjalistycznego bękarta jest styl w jakim został on odrzucony. Był to ambarasujący dla lewactwa nokaut. Ponad 77% głosujących głosowało przeciw jak również zdecydowana większość kantonów: 24 na 26.

    Niech by tak w jakimś kraju EU, nie mówiąc już o Polsce, odbyło się takie referendum! Wynik nietrudno przewidzieć ? przeważająca większość byłaby za. W Polsce pewnie z 70 procent, może nawet lepiej? Najprawdopodobniej nawet większość z zaglądających na ten blog byłaby za (?), ulegając latom socjalistycznej indoktrynacji i zarzekając się jednocześnie że nie są socjalistami? 😉

    Czego więc nie wie reszta Europy a co najwyraźniej wiedzą Szwajcarzy że głosują tak jak głosują, wbrew podszeptom wszelkiego autoramentu lewactwa? Czyż ?godna? płaca minimalna nie jest postępem i istotną zdobyczą proletariatu w walce z kapitalistycznym wyzyskiem? Czy zapewnienie takiej płacy wszystkim pracującym nie jest zaszczytnym obowiązkiem każdego rządu i czy rząd szwajcarski czasem nie oszalał doradzając ludziom odrzucenie tej postępowej inicjatywy?

    Wyjaśnienie wydaje się proste ? Szwajcarzy po prostu myślą i mogą sami decydować. Reszta w Europie natomiast została skutecznie odzwyczajona od myślenia, a o decydowaniu o czymkolwiek szkoda nawet mówić. Zostały jedynie echa retoryki marksistowskiej walki klasowej. No bo co to w końcu szkodzi bogatej firmie sypnąć trochę grosza ubogim robotnikom tak aby każdy związał koniec z końcem, nieprawda? Mniejsza o to że prawdziwym powodem trudności związania końca z końcem są najczęściej nadmierne podatki i ZUS?

    Otóż często nic to nie szkodzi i dlatego firmy sypią groszem bez oglądania się na rząd. Mediana płacy godzinnej brutto w Szwajcarii jest w końcu w rejonie 33 franków, o połowę więcej niż proponowane minimum. Taki Roche czy Novartis nie ma pewnie w Szwajcarii jednego pracownika który zarabiałby mniej niż CHF22/h! Gospodarka jest jednak skomplikowanym mechanizmem w którym każda odgórna ingerencja państwa, taka właśnie jak narzucenie z góry płacy minimalnej, ma swoje konsekwencje. W tym przypadku są one wyjątkowo destrukcyjne choć występują z opóźnieniem a przez to są trudne do obserwacji. To nie Roche czy Novartis ale system jako całość doznaje szkody dekretowaną odgórnie płacą minimalną ? im mniejsza kompania tym ciężej jest jej konkurować i tym ciężej jest młodym znaleźć zatrudnienie. To nie wielkie firmy dają zatrudnienie dużej większości pracujących ale właśnie małe i średnie ?misie?.

    Cena pracy nie może przekraczać tego co ta praca jest warta, tyle jest jasne. Socjaliści nie rozumieją jednak przyczyny dla której Roche czy Novartis nie płacą swoim pracownikom minimalnej stawki CHF22 ale z własnej i nieprzymuszonej woli dają im dwa razy tyle, i więcej. Jeśli się tego nie rozumie łatwo jest postulować administracyjne podniesienie poprzeczki dla wszystkich. Otóż Roche czy Novartis mogą płacić wyższe pensje ponieważ są one już wynikiem wcześniej poczynionych inwestycji które te wyższe płace umożliwiają. O tym kto płaci więcej a kto mniej jednak decydować powinien rynek, a nie rząd. ?Misie? natomiast niekoniecznie mają takie możliwości jak Novartis i nie zawsze mogą z nim konkurować wysokoscią uposażeń. Dlatego są ?misiami?, a nie Novartisami czy Roche.

    Jeżeli teraz mamy gościa który nie jest w stanie wyprodukować produktów czy usług wartych pewne minimum to nie ma możliwości zapłacić mu więcej. Inaczej mamy socjalizm. Takiego gościa narzucona odgórnie płaca minimalna skaże jedynie na permanentne bezrobocie, mimo że byłby on chętny do pracy za mniej. Jest to szczególnie istotne w przypadku osób młodych, bez doświadczenia, wchodzących dopiero na rynek pracy. Ich zatrudnienie wiąże się często z procesem doszkalania i ?training on the job?. Osoba taka, mówiąc wprost, może nie być początkowo warta narzuconej z góry płacy minimalnej. Im większe bariery narzucane administracyjnie przez państwo tym większe jest ryzyko pracodawcy i tym mniejsze są jej szanse na rynku.

    Narzucona odgórnie płaca minimalna zwiększa ? on the margin ? bezrobocie, nie ma innej możliwości. Jeśli byłoby inaczej czemu nie zadekretować płacy minimalnej $100/h i uszczęśliwić nią każdego?

    http://dwagrosze.com/2014/05/szwajcarzy-odrzucaja-place-minimalna.html

  53. Deipnosophist pisze:

    Media wyciągają z przemówienia Putina tylko rzeczy dotyczące polityki międzynarodowej i Ukrainy. Oglądałem to przemówienie na żywo i zebrałem całkiem ciekawe rzeczy ktore ogłosił Putin:
    – przypomniał, że wolność, własność prywatna, wolność gospodarcza, patriotyzm, te konserwatywne wartości sprawią, że Rosja będzie wielka. Podkreślił szczególnie potrzebę wolności gospodarczej.
    – dwa lata bez podatków dla wszystkich nowych firm
    – zapowiedział reformę systemu podatkowego zaznaczając jednocześnie, że ważna dla przedsiębiorców jest przewidywalność systemu podatkowego. Tym samym więc zapowiedział, że nowy system podatkowy nie będzie zmieniany przez następne 4 lata
    – podkreślił, że kontrole skarbowe w firmach muszą być transparentne więc od przyszłego roku wszystkie kontrole będą jawne. Powstanie specjalny portal na którym będzie można sprawdzić szczegóły przeprowadzonej kontroli oraz jej rezultaty. Jak zaznaczył Putin to pozwoli zwalczyć nieuzasadnione kontrole którymi są nękani przedsiębiorcy przez urzędników
    – jeśli przez trzy lata wyniki kontroli w firmach były pozytywne to przez następne trzy lata przedsiębiorca nie będzie nękany żadnymi kontrolami
    – pełna amnestia podatkowa dla wszystkich Rosjan i rosyjskich biznesów powracających do Rosji które wcześniej uciekły do rajów podatkowych zagranicą
    – Putin podkreślił, że przykład Cypru (słynne opodatkowanie lokat bankowych) pokazuje, że Rosjanie mogą być obrabowani zagranicą dlatego wprowadza amnestię podatkową dla wszystkich którzy wrócą ze swoim kapitałem do Rosji.
    – już ogłoszona specjalna strefa ekonomiczna na Krymie (zero podatku dochodowego i ceł przez następne 25 lat z możliwością przedłużenia) zostanie poszerzona o naukę, turystykę i rybołówstwo. Strefa z czasem może być rozszerzana na inne regiony Rosji.
    od moraine: Sprawdza się stara prawda, że gdy już nie ma innego wyjścia to ludzie zaczynają zachowywać się rozsądnie.

  54. OPTY pisze:

    Tak , ale wszystko pod dyskretną kontrolą odpowiednich służb państwa ( o czym nie było mowy ), to jest ten ichnieszy model funkcjonowania państwa i wszystkiego tego o czym wspomniałeś. Zaufanie i kontrola , nie ma jak na razie innego modelu, który przeciwdziałał by lepiej lub gorzej wynaturzeniom. Zresztą , pażyjom ,pasmotrim !?
    Czyli Putin nie pozwoli kompletnie nikomu sobie w kaszę dmuchać. A że komentarze będą jakie będą , zawsze jakieś są. Trzeba Rosji życzyć powodzenia.

  55. Deipnosophist pisze:

    Tylko tyle z tego wyniosłeś :) Rozpaczliwe i na siłę próba dopasowania życia do teorii :) Otóż Kolego, Rosja nie jest krajem idealnym, ale co ją wyróżnia, to pragmatyzm. Nikt natomiast nie snuje utopijnych i rozpaczliwie głupich bajek o socjalizmie „ludzi mądrych”, bo czekiści, jacy by oni nie byli, wystarczająco długo napatrzyli się, jak im Zachód (i nie tylko) odjechał pod względem ekonomicznym i wiedzą mniej więcej, co sprawi, że dość szybko standard życia ludzi może się poprawić (niezły przykład mają też za wschodnią granicą). Bez demoralizowania socjalem, bo tego akurat mieli w Sowietach pod dostatkiem i wiedzą, co to oznacza. Tylko nie wszyscy Polacy zdążyli się przez kilkadziesiąt lat nauczyć.

  56. OPTY pisze:

    Nie tylko tyle ale właśnie ten kontrolowany pragmatyzm . Tylko tyle z mego wpisu zrozumiałeś ? Zresztą i tak za dużo i niepotrzebnie.
    To, co ja tutaj sobie „snuję ” to jest moje poletko idealizacji ustroju , który mam na myśąli , chyba nie zabronisz mi mieć takich marzeń ? Ja doskonale wiem jak daleko jest do takiego typu ustroju i nie raz o tym piszę , trzeba tylko uważnie czytać a nie wykpiwać lub szydzić.
    Na pewno jest częś takich uzytkowników , którzy to rozumieją ale i takich jak Ty , którzy robią szyderę. No cóż , wolno ci. Ale pozwolisz ,że od czasu do czasu puszczę wodze fantazji i posnuję sobie to i owo o „niebiańskiej przyszłości ” ? Tyle mi zostało .

    A co Rosji , to spokojna Twoje rozczochrana , ona sobie bez nas doskonale poradzi ale czy my bez niej to już nie jestem taki pewien.

  57. Deipnosophist pisze:

    Po Twoim wpisie widać, że nie znasz się choćby minimalnie na ekonomii. Największe wałki zawsze odchodzą przy podatku dochodowym i tego dotyczy większość kontroli. Jeśli podatek dochodowy wynosi 0, to oznacza, że nie będzie większości kontroli, bo nie będzie czego kontrolować. Oczywiście homo sovieticus, ukształtowany przez lata Sowiet, tak łatwo z Rosjan nie da się wypędzić, bo co socjalizm potrafi, to jedynie nauczyć ludzi kraść i być leniwym (czytaj: być roszczeniowcem). I tak jest z Rosjanami niestety. Więc jakieś kontrole się przydadzą, ale na pewno nie w takiej skali jak z istniejącym podatkiem dochodowym, czyli np. w Polsce.

    Co do Twoich wizji, papier, a tym bardziej Internet, wszystko przyjmie. Tylko mam wrażenie, że czasem wymagasz, by ktoś Cię traktował poważnie, ale po niektórych deklaracjach, np o „socjalizmie mądrych ludzi”, po prostu nie sposób.

  58. Henryk Lewandowski pisze:

    @ Deipnosophist 4.12.2014

    „…czemu nie zadekretować płacy minimalnej $100/h i uszczęśliwić nią każdego?” – to zapytanie – stwierdzam z przykrością – świadczy o absolutnym niezrozumieniu istoty płacy minimalnej i dyskwalifikuje dość obszerny wywód na ten temat, zainspirowany decyzją Szwajcarów.
    Poziom płacy minimalnej jest funkcją kosztów utrzymania, czyli norm i cen! Zależy więc od OBIEKTYWNYCH wartości, a nie od widzimisię jakiegoś decydenta…

  59. OPTY pisze:

    „Po Twoim wpisie widać, że nie znasz się choćby minimalnie na ekonomii. ”
    No czymże , kimże jestem ja jeśli przy Tobie Kołodko ” wysiada „hahaha, co za megalomania hahaha homo liberalus popierdolonus katastofalus inteligentus w zaniku.

  60. Deipnosophist pisze:

    * popierdolonus

    Nie moja wina, że nie masz bladego pojęcia, co jest głównym powodem kontroli skarbowych. Kołodko to raczej wie, idiotą nie jest. Przekleństwa tego nie zmienią :)

  61. Deipnosophist pisze:

    * to zapytanie ? stwierdzam z przykrością ? świadczy o absolutnym niezrozumieniu istoty płacy minimalnej i dyskwalifikuje dość obszerny wywód na ten temat, zainspirowany decyzją Szwajcarów.
    Poziom płacy minimalnej jest funkcją kosztów utrzymania, czyli norm i cen! Zależy więc od OBIEKTYWNYCH wartości, a nie od widzimisię jakiegoś decydenta?

    Wyjątkowo zabawna wypowiedź, która upraszczając sprowadza się do tego, że socjaliści uważają, że pieniądze rosną na drzewach. Otóż Szwajcarzy nie wprowadzili płac minimalnej (i to zwykli obywatele, którzy, jak widać, rozumieją więcej, niż polscy, pożal się Boże, ekonomiści), ponieważ doskonale wiedzą, że jej wprowadzenie nie pozostanie bez wpływu na ceny właśnie, które nie są stałe (przedsiębiorca MiŚ-a kwotę różnicy, którą będzie musiał dopłacić najmniej zarabiającemu pracownikowi do płacy minimalnej potraktuje jako podatek i wrzuci w cenę produktu). Tak więc zadekretowana przez decydentów na podstawie OBIEKTYWNYCH wartości płaca minimalna będzie miała mniejszą wartość nabywczą niż w momencie jej ustalania (wyższe ceny, ta sama płaca), czyli znowu trzeba będzie ją podwyższyć na podstawie OBIEKTYWNYCH wartości :) Cykl będzie się powtarzał, a socjaliści dalej będą walczyć z problemami nieznanymi w innych ustrojach, wierząc, że pieniądze rosną na drzewach i wystarczy je zerwać i sprezentować wybranym przez siebie „wykluczonym”.

    Płaca minimalna będzie miała też wpływ na rynek pracy, czyli zwiększenie liczby tych, którzy nagle będą potrzebować pomocy państwa, bo ich praca nie kosztuje tyle, ile wynosi tzw. płaca minimalna, a małym uczciwym szwajcarskim firmom, w przeciwieństwie do homo sovieticus, nie będzie chciało się bawić w kombinacje w „szarej strefie”.

  62. Panie Henryku,

    nie każdemu logika niezbędna, wielka szkoda. Dziękuję Panu za wypowiedź.

  63. OPTY pisze:

    „bo co socjalizm potrafi, to jedynie nauczyć ludzi kraść ”
    Kapitalizm to kradzież ,prafazując Prudhona.
    Ty chyba znasz zupełnie inną historię gospodarczą świata dlatego taki stek głupot tu wypisujesz.
    Co robiło United Kingdom przez ok.300 lat ? – grabiła świat dosłownie ze wszystkiego niosąc cywilizację zachodnią „ogniem i mieczem”,podstępem i kłamstwem, oszustwem i wyłudzeniem, korupcją i zakłamaniem, hipokryzją i etyką wyzysku , i na tej podstawie powstał kapitalizm współczesny . Tak świetnie opisany przez Marksa. Ty tego nie jesteś w stanie pojąć boś zaskorupiał już w swojej neoliberalnej głupocie.
    A jakie to są podstawy kapitalizmu ?, co ?, jak nie zawłaszczanie przemocą wszystkiego i tworzenie prawa i ekonomii tylko dla bogatych , bo przez nich i ich popleczników tworzonej i na ich użytek .
    A konstytucja ?, czymże jest jak nie spisem pobożnych życzeń i deklaracji nigdy nie spełnionych marzeń , parawanem do nadużyć , deformacji i wszelkich patologii . Przecież w naszym kraju tak jest co najmniej od 25 lat jak napisałem. Zostawmy na razie to , co było przed tym, komuna se ne wrati. „Jezus był pierwszym komunistą , ja natomiast ostatnim „, powiedział M.Gorbaczow.

    Napisałem Ci kiedyś sentencję Diodora Sycylijskiego aleś ani zająknął się o niej( zresztą o wielu innych również , co świadczy o Twojej niedojrzałości do tematu ), a wiesz dlaczego ? , bo taka jest prawda , której nie wiem jak zawiłymi i poprawnymi intelektualnie wywodami nie jesteś w stanie obalić. (” Kto trzęsie drzewem prawdy ma tego spadają same obelgi ” – Konfucjusz ) To nie udało się jeszcze nikomu.
    Gdybyś jeszcze znał Kropotkina , Stirnera , Le Bona – wiem , napiszesz zaraz że znasz, ale g…o znasz podobnie jak A.d.T. Ty się nimi podcierasz.
    Powiedziałem i powtarzał będę , próba leczenia choroby trucizną , która doprowadziła do choroby jest bezprzedmiotowa.
    Oczywiście tego też nie jesteś w stanie przełknąć hahaha. Masz oczy ale nie widzisz , masz uszy ale nie słyszysz i poraził Cię Pan otępieniem …. itd. Najpierw trzeba zrzucić klapki neogłupoty ekonomicznej a dopiero potem udawać ,że się cokolwiek wie, bo wszystko źle. Kołodkę chcesz betonować ? – no q…a sam się do tego pchasz.
    W takim ustroju jest tak , jak w zdaniu Michaela Ellnera, ” Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami; lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, ,główne media niszczą informację, a religie niszczą duchowość. ”

    Dobrze by było gdyś , jak nie masz nic mądrego do powiedzenia ( jak na razie nie masz) zamilknął .
    Dość zakłamywania rzeczywistości przez akolitów spaskudzonego sytemu wyzysku człowieka przez człowieka zw. kapitalizmem.

    ” Gdy humaniści są bezrobotni robi się niebezpiecznie”

  64. Deipnosophist pisze:

    Napisałem Ci kiedyś sentencję Diodora Sycylijskiego aleś ani zająknął się o niej( zresztą o wielu innych również , co świadczy o Twojej niedojrzałości do tematu )

    Na tym, co napisałeś, też się nie zająknę, bo… :) Mój wpis zostałby również usunięty przez niewidzialną rękę niekoniecznie rynku, a zresztą stężenie niewiedzy i obelg jest zbyt duże, bo doczytałem tylko do połowy :) Czytaj Kołodkę, koniecznie więcej Kołodki :)

    * podobnie jak A.d.T. Ty się nimi podcierasz.

    :) :) :) I weź tu z Optymalnymi rozmawiaj, jak to zwykła (post)komunistyczna żulia

  65. OPTY pisze:

    Tu już nie o optymalność chodzi , a Twoją całkowitą ignorancję w temacie . Zaślepienie o najwyższym poziomie ściemy.

  66. Deipnosophist pisze:

    * Dobrze by było gdyś , jak nie masz nic mądrego do powiedzenia ( jak na razie nie masz) zamilknął .

    Doczytałem, poza banałami i tradycyjnym besserwisserstwem, niczym nie popartym, nic nowego. Ten postulat również nie jest nowy. Może go nawet spełnię, bo rozmowa z postkomuną coraz mniej dostarcza mi rozrywki, niczym wiekowi klauni wasz repertuar jest do znudzenia powtarzalny.

    http://www.bialystokonline.pl/gfx_artykuly/201110/61540.jpg

    I wybacz, pytanie personalne. Tą osobą na pierwszym planie, któremu przygląda się p. Stachurska, nie jesteś przypadkiem Ty? A nawet jeśli nie, to foto wydaje mi się idealną ilustracją tej strony :)

  67. Henryk Lewandowski pisze:

    Obawiam się, że bardziej zabawne stanowisko prezentuje homo dogmaticus, niż homo sovieticus… (epitety wprawdzie nie zastąpią logiki, ale czasami inaczej się nie da).
    Opłacalność efektów pracy za płacę minimalną zależy głównie od organizacji pracy, stosowanej technologii, a przede wszystkim od trafności wyboru produktu, czy usługi.
    Dogmatyczna ekonomia podwyżki płac łączy z inflacją. Obawa przed tak zwanym „nawisem inflacyjnym” usprawiedliwiona była (np. w PRL) fatalnym stanem podaży towarów i usług. Dziś takiej groźby nie ma. Ceny utrzymywane są na w miarę stabilnym poziomie przez konkurencję…
    Dogmatyczna ekonomia głosi także, iż podwyżka płacy minimalnej zwiększa bezrobocie – w sytuacji, kiedy zależność jest oczywiście odwrotna: im niższa płaca, tym więcej poszukujących pracy (bo jedna osoba nie jest w stanie zarobić na utrzymanie rodziny!).
    Dobrze jest czasami postrzegać daną sytuację z odmiennego punktu widzenia. Na przykład, czy decyzja Szwajcarów nie była przypadkiem spowodowana ich przekonaniem, że za 22 franki na godzinę nie da się pokryć kosztów utrzymania pracownika i jego rodziny?

  68. Deipnosophist pisze:

    homo sovieticus nie dotyczyło akurat Pana, jednak akurat fakt, że podniósł Pan akurat ten argument, pokazuje stopień zrozumienia tekstu czytanego.

    Reszty właściwie nie ma co komentować. Szczególnie zabawne jest pytanie:

    czy decyzja Szwajcarów nie była przypadkiem spowodowana ich przekonaniem, że za 22 franki na godzinę nie da się pokryć kosztów utrzymania pracownika i jego rodziny?

    Jeśli za 22 franki na godzinę nie da się pokryć kosztów utrzymania, co suponuje autor, to dlaczego akurat taką kwotę zaproponowano? Czy tym razem OBIEKTYWNE czynniki, na podstawie której anonimowy dobroczyńca ludzkości ją oszacował, zawiodły? Czy to oznacza, że Szwajcarzy skazują na skrajne ubóstwo tych współobywateli, których niższe niż 22 franki na godzinę zarobki spowodowały, że w ogóle wysunięto postulat płacy minimalnej? :) :) :) Takie ci to rozumowanie, szczególnie absurdalne dla tego, kto zna szwajcarskie realia gospodarcze :)

    * Obawa przed tak zwanym ?nawisem inflacyjnym? usprawiedliwiona była (np. w PRL) fatalnym stanem podaży towarów i usług. Dziś takiej groźby nie ma. Ceny utrzymywane są na w miarę stabilnym poziomie przez konkurencję?

    Zaraz, zaraz… To PRL i socjalizm lepszy czy kapitalizm, gdzie firmy wymuszają w miarę niskie ceny?

    A wracając do absurdalności tego rozumowania, ceny wzrosną proporcjonalnie, bo wszystkich działających na polskim rynku będą obowiązywały te same przepisy. Tak jak ceny rosną po wzroście cen energii. Ot, kolejny zwykły podatek.

  69. Deipnosophist pisze:

    I taki mały passusik, który oczywiście nie jest znany dyskutantom na temat płacy minimalnej w Szwajcarii:

    Many small-and-medium sized businesses, which generate two-thirds of employment, couldn?t afford to pay employees more, the government said. Switzerland?s jobless rate as measured by the International Labor Organization was 4.1 percent late last year, compared with 11.8 percent in the euro area.

    przy której absurdalnie wygląda dogmat:
    im niższa płaca, tym więcej poszukujących pracy (bo jedna osoba nie jest w stanie zarobić na utrzymanie rodziny!).

    Dlaczego zatem w państwach w strefie euro, gdzie obowiązuje przeważnie płaca minimalna, bezrobocie jest wyższe?

    Poza tym, czy zadali sobie Państwo pytanie, jakie zadał sobie rząd szwajcarski powyżej i jakiej Pastwo odpowiedzi udzielili. Rozumiem, że wielu szwajcarskich małych i średnich przedsiębiorców nie stać na spełnienie tego kryterium, a polskich będzie stać :)

  70. OPTY pisze:

    Trzeba jak wynika z wpisów nieuka ekonomicznego, raczej degenerata, poczynić mu swego rodzaju przedświąteczne ( bo taki czas) rekolekcje ekonomiczne aby nabył ździebko rozumu , ale tylko małe ździebełko ,więcej się nie pomieści w zaczadziałym umyśle .

    Wypisy pochodzą z jego(Kołodki) ostatniej „trylogii ” interdyscyplinarnej o podbudowie ekonomicznej nauki społecznej stosowanej we współczesności, jak widać z katastrofalnymi skutkami dla miliardów ludzi na świecie.

    ” Obecny kryzys nie mógł się zrodzić w krajach ze społeczną gospodarka rynkową. Jego korzenie tkwią głęboko w neoliberalnym modelu anglo-amerykańskiego kapitalizmu. ”
    „…niedostrzeganie CZŁOWIEKA jako centrum procesu reprodukcji.”

    ” …podczas gdy to właśnie państwo jest fundamentalną, obok rynku superinstytucją współczesnej gospodarki.”

    ” Celem polityki jest zrównoważony rozwój .” – no nie to co teraz.

    „Kryzys przetacza się przez pięć sprzężonych ze sobą sfer; -finansową, produkcji, społeczną,polityczną, i sferę wartości. ”

    ” Neoliberalizm sprzyja tworzeniu swoistej „gospodarki kasyna „. ”

    ” Sukcesywne osłabianie instytucji państwa i niekontrolowana, destruktywna deregulacja prowadziły do narastania w gospodarce świata irracjonalności , która musiała zaowocować- jeśli o owocach można tu mówić- KRYZYSEM.”

    ” …gdyż nie jest to bynajmniej ostatni kryzys, jaki przetacza się przez świat. Będą następne.” Że zaklnę, q…a ! jak długo jeszcze ???

    ” Lansowany jest przez neoliberalizm system gospodarczy podporządkowany jest interesom zamożniejszych warstw i to do nich trafia coraz większa część dochodu narodowego ,nieekwiwalentna z punktu widzenia ich własnego wkładu.” – ot sprawiedliwość ?!

    „Co gorsza, istota kryzysu jest taka ,że obarcza on swymi ciężarami przede wszystkim nie tych , których idee i polityka – oraz krótkowzroczność i zachłanność – doń doprowadziły.”

    ” Neoliberalizm uczynił z chciwości cnotę, ze wzbogacania się jednych , mniejszości , kosztem innych, większości, pożądaną wartość. Wartości bowiem wcale nie musza być pozytywne. Bywa ,że są jednoznacznie negatywne.” – tak jak teraz się dzieje.

    ” Maksymalizacja zysku bez zwracania uwagi na jej uboczne konsekwencje dla dezintegracji społecznej czy skażenia środowiska naturalnego to też wartość, tyle że nieprzyświecająca ekonomistom, których teoria ma służyć postępowi cywilizacyjnemu.”

    ” Zachodnie, deklaratywne zatroskanie o postęp i demokrację , o rozwój i dobrobyt społeczeństw posocjalistycznych , jest przede wszystkim retoryką przysłaniającą troskę o własne interesy elit bogatych krajów. Również polityczne, ale głównie ekonomiczne ,zwłaszcza finansowe.” – czy to jest zrozumiałe dla ” Deidupka ” ekonomicznego ?

    ” Skala oderwania się sektora finansowego od realnej gospodarki, w której świadczy się usługi i wytwarza dobra niezbędne do życia, była tak wielka ,że niezbędna korekta musiała dokonać się poprzez kryzysowy wstrząs.”

    ” Jeśli świat kapitału tego nie zrozumie i nie zaakceptuje wynikających stad przewartościowań, to zderzy się jeszcze raz ze zrewolucjonizowanym światem pracy .”
    – kuma Dei….?

    ” Neoliberalizm nie po to walecznie zabiega o „małe ” państwo, daleko posunięta deregulację rynków finansowych i rozluźnienie rządowego nad nimi nadzoru, a także niskie podatki, by ułatwić ekspansję gospodarczą i sprzyjać rozkwitowi uczciwej przedsiębiorczości, lecz przede wszystkim w celu przechwycenia jak największej części owoców wzrostu wydajności cudzej pracy ,rosnącej wraz z postępem technicznym i organizacyjnym oraz lepszymi kwalifikacjami pracowników. ”

    ” Tam , gdzie są większe podatki i wydatki , tam jest znacznie mniejsza skala nierówności w podziale , i odwrotnie ; tam gdzie podatki są relatywnie niższe, skala nierówności dochodowych, i w konsekwencji majątkowych, jest większa. Natychmiast dodajmy ,że badania porównawcze dowodzą , że tam gdzie jest mniej nierówności , tam jest wyższy poziom satysfakcji życiowej. ” – czy łapie łolama ekonomiczna jak to jest ?

    ” Neoliberalizm bowiem ze swej istoty jest nieuczciwy, gdyż nie służy poprawie efektywności i zwiększaniu wartości do podziału, lecz równocześnie ideologią , systemem ekonomicznym i sposobem uprawiania polityki gospodarczej ,służy wzbogacaniu jednych kosztem drugich.” – czysty marksizm co ? papudraku ekonomiczny ?

    ” I to właśnie to – prywata, chciwość i nieuczciwość,choćby na mała skalę – stanowi jedną z fundamentalnych przyczyn, dla których gospodarki nie można pozostawić samej sobie. ”

    „Jeśli idzie o cały świat i cała ludzkość , to demokracja nadal pozostaje łabędzim śpiewem przyszłości . ” – A.d.T , też o tym pisał aleś nie doczytał tłuku.

    ” Adam Smith (1723-90) w grobie się przewraca , jak słyszy , co rynkowi fundamentaliści z organizacji nazwanej jego imieniem opowiadają o rynku i państwie, przypisując swemu patronowi rozmaite niedorzeczności .”

    ” Jak swego czasu zauważył Fryderyk Engels(1820-95), ” jeżeli pomieszać zło i dobro, kończy się wszelka moralność i każdy może robić , co mu się żywnie podoba.” – co wziął przecież od Akwinaty (do wiadomości Dei… ) i potem jeszcze Owsiak „róbta co chceta” .

    ” Wniosek, jaki się nasuwa na tym tle, to niezbędność przewartościowania zasad , na których ma się opierać gospodarowanie w przyszłości , oraz przeformułowanie celów , którym ma ono służyć. Jak powiadają, tak dłużej być nie może. ” – jarzysz bucu ekonomiczny ? A o czym stanowią moje wpisy powołując się na Nietzschego i wielu innych ?

    ” Chyba najbardziej smutną konstatacją jest to, że ludzkość po tysiącach lat inteligentnego niby funkcjonowania- albo, jak by to powiedzieli ekonomiści, świadomego rozwoju społeczno-gospodarczego – wciąż nie panuje nad swoją przyszłością .” – zapachniało J. Kwaśniewskim co ? Gargamelu ekonomiczny ? Ale skąd Tobie to wiedzieć ?

    ” Oczywiste jest ,że zanim będzie lepiej, to jednak wpierw raz jeszcze będzie gorzej( także w dalszej przyszłości lepiej będzie się przeplatać z gorzej). Obawiać się można, że w perspektywie dwu pokoleń – przed 2050 rokiem – nadejdzie Jeszcze Większy Kryzys , w którym na znaczące perturbacje gospodarcze nałożą się poważne zaburzenia demograficzne , ekologiczne i polityczne. ” – i dlatego twierdzę ,że elity kasy wiedzą to doskonale i dlatego są wyznawcami zasady ” a po nas choćby potop” , patafianie ekonomiczny.

    I to by było na tyle , jak mawiał niezapomniany profesor mniemanologii stosowanej S.M.Stanisławski .
    Ale żeby nie było bez wątku dietetycznego, Kołodko jest na tyle przewidujący na ile chyba na razie nie wie ,że nie myli się co do tego ,że od żywienia uzależnione jest praktycznie wszystko na tym świecie. I napisał tak :

    ” Kiedyś potrzebne było tyle , aby przeżyć na podobnym poziomie jak rok wcześniej, teraz – im więcej tym lepiej. Ale czy naprawdę lepiej ?
    Ilekolwiek by wyprodukować , ilekolwiek by konsumować , choć się więcej. Powiadają ,że apetyt rośnie w miarę jedzenia, no to panoszy się EKONOMICZNE OBŻARSTWO BEZ UMIARU , a wraz z nim gospodarcza otyłość i liczne stąd społeczne patologie.

    GOSPODARCE POTRZEBNA JEST ZDROWA DIETA , TAK JAK JEST ONA NIEZBĘDNA SPRAWNIE FUNKCJONUJĄCEMU ORGANIZMOWI.
    GOSPODARCE PRZYSZŁOŚCI POTRZEBNY JEST UMIAR.

    I to wszystko Ci zasponsorował ( jak to się modnie teraz mówi) i dedykuje , absolwent „AKADEMII ZDROWIA ” im. Doktora Jana Kwaśniewskiego I „UNIWERSYTETU ŻYCIA ” im. Stanisława Staszica w POLSCE.

    W suplemencie;

    ” Wiele tematów dla całej ludzkości ciągle jest tabu, między innymi dlatego są bogaci i mogą dysponować przytłaczającą większością majątku społeczeństwa ludzkiego , a inni, ilościowo dużo większa grupa, mogą tylko zostać zjadaczami chleba. Brak równowagi w podziale bogactwa nęka ludzkość od samego początku mimo różnych prób poszukiwania rozwiązań w całej historii. ” – prof. Zhao Gang

  71. OPTY pisze:

    Co do powyższego . Liczę się z pełnym niezrozumieniem oraz różnymi pod moim adres nietaktownościami , mówiąc eufemistycznie – daruj sobie ,ja wiem już kim jestem .

  72. OPTY pisze:

    LEWICA: SOCJALIZM ALBO KAPITULACJA

    archiwum autora
    Piotr Ikonowicz

    Trzeba zaproponować rozwiązania systemowe stanowiące logiczną, spójną alternatywę dla obecnego chaosu.
    Zaczęło się od zrównania komunizmu z faszyzmem. Okazało się, że ideologie oparte na równości i na nienawiści rasowej są równie zbrodnicze. I nikt nie zadał sobie trudu porównania myśli Saint-Simona, Owena, Marksa z pismami Giovanniego Gentile, Georges?a Sorela czy Nietschego. ?Kapitału? z ?Mein Kampf?. Wystarczyło stwierdzenie, że w imieniu jednej i drugiej ideologii popełniano zbrodnie przeciwko ludzkości. Zupełnie tak jak gdyby w imię Boga Wszechmogącego, demokracji, praw człowieka, amerykańskiego stylu życia, nie mordowano, nie zrzucano napalmu. Nie torturowano i nie eksterminowano milionów pogan, muzułmanów, innowierców, kacerzy, czy po prostu biedaków, którzy znaleźli się na linii ognia naszych dzielnych wojsk.

    Nikt jednak nie upomniał się o komunizm. Lewicowcy, anarchiści, socjaliści i socjaldemokraci uznali, że komunistyczną utopię można poświęcić po to żeby spokojnie zająć się przekształcaniem globalnego kapitalizmu w duchu socjaldemokratycznego państwa dobrobytu. Zwłaszcza, że jednym ruchem delegalizowano największego wroga demokracji ? faszyzm.

    Lewica w Polsce i nie tylko uznała, że warto zrezygnować z otwartego dążenia do socjalizmu, ustroju opartego na zasadzie sprawiedliwości społecznej, równości, współpracy, na rzecz polityki reformowania kapitalizmu. Działacze odwołujący się do lewicy pogodzili się z upowszechnianym coraz bardziej przekonaniem, ze dążenie do socjalizmu to też rodzaj totalitaryzmu. Uwierzyli też, że kapitalizm jest reformowalny i że w ramach tego systemu można równie dobrze realizować lewicowe wartości.

    Odrzucenie czerwonego sztandaru i socjalistycznego, komunistycznego ideału ustrojowego, oznaczało ideową kapitulację lewicy, która przeszła do obozu prokapitalistycznego. Im bardziej kapitalizm okazuje się niereformowalny, im większe rozwarstwienie, władza kapitału nad pracą, przewaga siły pieniądza nad siłą kartki wyborczej – tym bardziej skuteczny sprzeciw wobec tego systemu wymaga zaprezentowania ustrojowej, ideologicznej alternatywy.

    Liberalizm prawa zastąpił wolnościami, a same prawa zaczął zwalczać jako przywileje. W ten sposób owoce ponad stuletniej walki ruchu robotniczego w języku debaty publicznej stały się nienależnymi przywilejami odziedziczonymi po erze totalitarnej. Reliktem totalitaryzmu stało się wszystko co wspólne, od spółdzielczości, przez ogródki działkowe, po państwowe zakłady. Przejawem wolności zaś własność prywatna. Wynikający z niej ucisk ekonomiczny to teraz przejaw działania prawa naturalnego opartego na dobrowolnej wymianie rynkowej. Sprzedając siebie na kapitalistycznym rynku niewolników, jesteśmy wolnymi jednostkami podejmującymi suwerenne decyzje, za które my sami ponosimy pełną odpowiedzialność. Niewolnictwo wraca w miarę, jak praca staje się towarem podlegającym prawom podaży i popytu, jak każdy inny towar. Niska płaca jest prezentowana jako dobrodziejstwo, bo można jeszcze nie dostać żadnej pracy i nic nie zarobić.

    Rosnące cierpienie mas powoduje jednak coraz większe niezadowolenie. Jedyną ideologią, po abdykacji ideologii lewicowej, pozostaje więc nacjonalizm, który nic sobie nie robi z totalitarnych konotacji i oskarżeń o neofaszyzm. Atakując frontalnie wartości liberalne, wyrasta on na jedyną siłę polityczną o możnej ideologicznej podstawie, która przeciwstawia się rynkowemu zniewoleniu. Państwo narodowe oparte na tradycyjnych, konserwatywnych wartościach stało się nową Walhallą zbuntowanych proletariuszy, którzy coraz bardziej przechodzą spod czerwonego, osieroconego przez partie lewicowe sztandaru, pod sztandar narodowy o coraz bardziej brunatnym odcieniu.

    Lewica jest przez nich postrzegana, i słusznie, jako część neoliberalnego establishmentu, lekceważącego potrzeby tych, którzy w rynkowym wyścigu szczurów przegrywają.

    Sto tysięcy uczestników Marszu Niepodległości to wyraźny znak, że sztandarem buntu przeciw systemowi opartemu na prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat. będzie sztandar narodowy. Polscy nacjonaliści nie wykształcili jeszcze wprawdzie jakiegoś inteligentnego projektu politycznego w stylu Marine Le Pen i jej Frontu Narodowego, który wygrał ostatnio we Francji eurowybory.

    To nam, socjalistom, lewicy społecznej daje trochę czasu, ale niezbyt wiele. Najważniejsza decyzja do podjęcia polegać musi na opuszczeniu obozu reformatorów kapitalizmu i konstruowaniu lewicowego projektu ustrojowego. Taki projekt z natury rzeczy przelicytuje w swym radykalizmie polityczne projekty narodowców, które nie są w stanie wyzwolić się z okowów mieszczańskiej, właścicielskiej mentalności. Przelicytowanie oferty, polegającej na zastąpieniu obcych wyzyskiwaczy rodzimymi, nie będzie trudne. Zwłaszcza, że ceną za rządy narodu będzie autorytaryzm, drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich.

    Osią lewicowego projektu nowego systemu powinno być odzyskanie kontroli demokratycznie zorganizowanego społeczeństwa nad pieniędzmi i zasobami oraz ich podziałem i inwestowaniem. Kryterium sprawności takiego ustroju będzie nie poziom wzrostu PKB, lecz stopień zaspokojenia potrzeb społeczeństwa. Wiadomo, że przy takim dochodzie narodowym jak nasz, nie musi być głodnych dzieci, bezdomnych, ani wielomiesięcznych kolejek do lekarza. Dobrze zorganizowane państwo, przy odpowiednich rozwiązaniach ustawowych, może te najpilniejsze potrzeby zaspokoić w stosunkowo krótkim czasie.

    Wystarczy odpowiednio opodatkować sektor przedsiębiorstw. Osiąga on wielkie zyski, które są w minimalnym tylko stopniu opodatkowane. Wymaga to jednak woli politycznej. Chodzi oczywiście o firmy zatrudniające powyżej 50 pracowników. W tym zagraniczne. Ten bowiem segment gospodarki osiąga zyski sięgające 100 miliardów złotych rocznie. Dla porównania – na zasiłki z pomocy społecznej wydajemy rocznie niewiele ponad 1 miliard zł. Gdyby te zyski opodatkować na poziomie zbliżonym do państw starej Unii, uzyskalibyśmy środki potrzebne nie tylko na przyzwoitą pomoc społeczną, ale i na podniesienie poziomu służby zdrowia i budowę mieszkań czynszowych pod wynajem.

    Opór wobec podnoszenia podatków i zwiększania sfery publicznej wiąże się ze stosunkiem do socjalizmu. Jest on przez prostych ludzi postrzegany jako zamach na wszelką własność prywatną. Takie postrzeganie stało się możliwe, gdyż na scenie politycznej nie ma żadnego silnego podmiotu, który by się do socjalizmu przyznawał. Największe nawet głupstwa wypowiadane na ten temat pozostają więc bez żadnej sensownej silnej odpowiedzi. Socjalizm jako demokratyczna kontrola społeczeństwa nad gospodarką nie jest obecny w debacie publicznej.

    Dodatkowo sprawę komplikuje celowe pomieszanie małych firm rodzinnych z wielkim kapitałem. W sytuacji kiedy 96 procent firm prywatnych zatrudnia do 9 pracowników, każda propozycja sięgnięcia po zyski korporacji międzynarodowych napotyka na opór ze strony tych, którzy już dziś podlegają nadmiernemu opodatkowaniu, drobnych przedsiębiorców, którzy gospodarują na granicy opłacalności, a jednocześnie zatrudniają bardzo znaczącą część siły roboczej w kraju.

    Tak oto możni i bogaci, którzy małych i biednych wypierają z rynku, potrafią się jeszcze nimi zasłaniać w obronie prawa do niepłacenia uczciwych podatków w kraju, w którym realizują ogromne zyski. Powstaje sztuczna solidarność w ramach fikcji ?wszyscy jesteśmy biznesmenami?. Biznesmeni ?koledzy Kulczyka? prowadzący w osiedlach mieszkaniowych budki warzywne nie osiągają często nawet płacy minimalnej. Paradoks ten potęguje tradycyjną niechęć ludzi lewicy społecznej do ?prywaciarzy? , którzy wprawdzie oferują wiele miejsc pracy, ale bardzo lichych. W kraju, w którym praktycznie nie można się utrzymywać z zasiłków pomocy społecznej, łatwo ludzi przestraszyć, dowodząc, że każde podniesienie podatków pozbawi ich nawet mizernych zarobków, jakie osiągają w mikrofirmach.

    Dlatego w dążeniu do nałożenia daniny publicznej na zyski tam gdzie one są, należy dążyć do przeciągnięcia na stronę lewicy właścicieli i pracowników sektora drobnotowarowego. Duża część tych przedsiębiorstw powstała jako obrona przed bezrobociem i bez wsparcia władzy publicznej nie ma szans na przetrwanie we wrogim otoczeniu wielkich korporacji.

    Jakkolwiek egzotycznie by to nie brzmiało, projekt socjalistyczny powinien zapewnić sobie wsparcie podupadającej klasy średniej, która z trudem próbuje przetrwać na zglobalizowanym rynku.

    Modne są ostatnio takie pojęcia jak ?prekariat?, ?salariat? czy klasa średnia. Wszyscy oni jednak w relacji z wielkim kapitałem korporacyjnym są aktualnym lub potencjalnym proletariatem, tylko większość z nich o tym nie wie.

    Na rynku nie mają ze swoim przeciwnikiem żadnych szans. Mogą go jednak przegłosować jako obywatele. W tym celu musi tylko i aż powstać socjalistyczny projekt polityczny, który wspólnie we własnym dobrze pojętym interesie poprą.

    Wiem, że słowa te spotkają się z zarzutem braku realizmu. Wiadomo, że lewicowy projekt napotka na barierę ?fałszywej świadomości?. Żeby ją przełamać trzeba jednak zaproponować rozwiązania systemowe stanowiące logiczną, spójną alternatywę dla obecnego chaosu, w którym większość obywateli nie ma żadnych szans na życiowy sukces.

  73. Vera pisze:

    @Opty
    Przykro mi ale prace Marxa i socjalistów to prce teoretyczne. Praktyczną realizację analizuje Materializm i Empiriokrytycyzm Lenina. A ten można jednak porównywać z Mein Kampf. Choć brak mu niemieckiej systematyczności, zakres i głębia nienawiści są tu chyba takie same. Nie można też socjalizmu traktować niezależnie od wyczynów Stalina, Mao Tse Tunga, Castro, Pol Pota, Kim Ir Sena czy Chiaveza. Tak samo kończyły też chyba wszystkie ruchy wyzwoleńcze Afryki (ostatnio padł niestety proces Keniatty o zbrodnie). Po prostu każdy system totalitary, prawicowy tak samo jak lewicowy, wcześniej czy później dostanie się w łapy szaleńca i zbrodniarza. Niestety. Po prawej stronie to samo. I nie wolno zapominać o tym niebezpieczeństwie kiedy się skrobie o odnowieniu starych idei.
    W ostatnim czasie i mnie zaświtało w głowie, że czasy komunizmu to samo zło. Komuniści przeorali mocno polskie społeczeństwo dając perspektywy rozwoju 90% społeczeństwa, które wcześniej tylko strzecha i lampa naftowa. Niestety, nie poradzili sobie z przeoraniem historii. I kiedy widzę dzisiaj powrót 19-wiecznej mentalności i dorywania się do władzy klasy dawnego hrabiwostwa wspieranego przez czarne sukienki, to chwilami aż dziw, że czystki komunistów za szybko się skończyły. To bardzo zaciemnia perspektywy demokracji.
    Na szczęście ci z awansu rozwiązują problemy inaczej. Tylko Deidupkom z prawej jest wszystko jedno kiedy ktoś (biedny) zdycha z głodu pod płotem. Podobno sam sobie winien.

  74. OPTY pisze:

    @Vera
    A czy ja mówię, że tęsknię za tym co dziś się zwie komuną ? – nie.
    Jedynie uważam z pomocą niezwykle rozsądnego ekonomisty za jakiego uważam Kołodkę, że trzeba trochę umiaru, równowagi. Ale co ja tam sobie mogę mówić ! Pewnie będzie tak , jak przepowiada to Profesor, którego tak obszernie ale i tak niewystarczająco zacytowałem we wcześniejszym wpisie z dedykacją .Od kryzysu do kryzysu ,aż w końcu szerokim strumieniem poleje się krew. To jest to , na co nas głupich ludzi stać od tysiącleci .
    Dobrze napisałaś , doskonale wiem że tak było i nie mam złudzeń ,że będzie znacząco lepiej. Dlatego też szykuje się wielką ogólnoświatową rozpierduchę pod nazwą wojny , z numerem III. To nie jest tylko moje i odosobnione zdanie. A będzie jak będzie . Mówią ,że dobrze to już było.
    ?Jeśli idzie o cały świat i całą ludzkość , to demokracja nadal pozostaje łabędzim śpiewem przyszłości . ? Pewnie nie za naszego pokolenia spisanego na straty.

  75. Deipnosophist pisze:

    * I kiedy widzę dzisiaj powrót 19-wiecznej mentalności i dorywania się do władzy klasy dawnego hrabiwostwa wspieranego przez czarne sukienki, to chwilami aż dziw, że czystki komunistów za szybko się skończyły.

    * Tylko Deidupkom z prawej jest wszystko jedno kiedy ktoś (biedny) zdycha z głodu pod płotem

    Czasem zastanawiam się, co u Pani jest cechą dominującą: głupota czy bezczelność . Ale stwierdzam, że jedno znakomicie uzupełnia drugie :)

  76. Deipnosophist pisze:

    Zainteresowany promowaniem tutaj niejakiego Kołodki postanowiłem mu się przyjrzeć. Wnioski nie są zbyt ciekawe. Na początek pierwszy fakt z „bogatej” kariery tego „specjalisty”.

    Oto skutek rozporządzenia przygotowanej przez tego „geniusza”, podpisany już przez jego następcę:

    http://polskabieda.com/index.php?opcja=graf&nr=19

    CDN

  77. OPTY pisze:

    „… promowaniem tutaj niejakiego Kołodki …”

    Nikogo tutaj nie promuję , czy to jest jasne ?
    Przytaczam jedynie cytaty z książek Profesora odnośnie obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej świata. Żeby zrozumieć jego wiedzę teoretyczną trzeba zapoznać się z nimi , a w nich nie raz daje do zrozumienia ,że w praktyce pełniąc rządowe funkcje musiał bo był zmuszany odstępować (modyfikować – zniekształcać ) od tego co mu podpowiadał rozum, wiedza i własny dorobek. Realna polityka będąca sumą koniecznych czasami zgniłych kompromisów ( oznaka bezsilności sytuacyjnej) ni jak czasami nie pasuje do tego czym powinna w rzeczywistości być. W książkach jest to świetnie opisane .
    Trzeba to rozumieć a nie szukać jak zwykle dziury w całym.
    Czym innym jest teoretyczny opis ekonomii jako nauki społecznej (ale nie tzw. ścisłej), a czym innym realia spowodowane dyktatem siły-przemocy( pod jakąkolwiek postacią) i przykrych następstw/skutków dla większości ludzi. To trzeba umieć rozgraniczyć aby zrozumieć.
    Poza tym jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości ,wskazane byłoby wejść w osobisty kontakt z Profesorem na jego blogu , na który on wszelkiej postaci malkontentów zaprasza. Tam mogłoby się jednak okazać ,że się ma niewiele do powiedzenia.

  78. Deipnosophist pisze:

    Żeby zrozumieć jego wiedzę teoretyczną trzeba zapoznać się z nimi , a w nich nie raz daje do zrozumienia ,że w praktyce pełniąc rządowe funkcje musiał bo był zmuszany odstępować

    To śmiało, co proponował, a co nie udało mu się przeforsować w związku z opodatkowaniem firm w tym konkretnym przypadku? Takie rzeczy dyskutuje się w Sejmie, na Komisjach, Sejm RP takie rzeczy archiwizuje, czekamy na genialne rozstrzygnięcia, które nie udało się wcielić w życie, tylko ten gniot.

    * Poza tym jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości ,wskazane byłoby wejść w osobisty kontakt z Profesorem na jego blogu , na który on wszelkiej postaci malkontentów zaprasza. Tam mogłoby się jednak okazać ,że się ma niewiele do powiedzenia.

    Bardzo chętnie to zrobię, choć widać, jak profesor „dyskutuje” z Internautami:

    http://www.wykop.pl/link/1565021/jak-grzegorz-kolodko-dyskutuje-z-internautami/

  79. Vera pisze:

    Deidupek, niezły z Ciebie komuch. I to kościelny. Dzisiaj przejrzałam Twój wpis o Szwajcarii i prostowanie wypełniłoby 2 tomy.
    Piszesz, że „Jeżeli teraz mamy gościa który nie jest w stanie wyprodukować produktów czy usług wartych pewne minimum to nie ma możliwości zapłacić mu więcej. Inaczej mamy socjalizm.” To prawda i zgoda. Ale co jeśli mamy 600 małych zakładów produkujących to samo i z tego 580 stać na płacenie pracownikom a 20 nie stać bo są dupowaci albo okradają pracowników. Według Ciebie mają do tego prawo bo… I to jest skurwysyński socjalizm w najgorszym Twoim wydaniu.
    Nigdy nie jest tak, że ktoś jest sam jeden na rynku. Zawsze jest konkurencja określająca też ceny zbytu, jeśli taki nie daje sobie rady to według ciebie ma prawo do „dzielenia się” cudzymi zarobkami.
    A według mnie kapitalizm polega na tym, że taki powinien zniknąć z rynku i lepiej i taniej dla państwa by było, żeby żył z zapomogi. Bo on blokuje dochody i rozwój lepszych i pogarsza wydajność pracy co ma kolosalny wpływ na całą gospodarkę. Fatalne skutki tego są dzisiaj w Polsce bardzo widoczne bo te nędzne firmy blokują innym rozwój i opóźniają rozwój całego państwa. I nie ględź o jakimś doszkalaniu.
    Chcesz przykład: Jakieś 15 lat temu powstały w Niemczech pierwsze maszyny do zbierania szparagów. Zastępowały 2 ludzi. Ale napłynęła chmara tańszych Polaków i rozwój do dzisiaj się zatrzymał. A ci pracują za 5 Euro i wyrabiają opinię takim jak Ty. A cała Europa ląduje właśnie także przez to w kryzysie i tracone są miliony miejsc pracy. Podobnie zresztą w Hiszpanii. A o problemach Niemców z tanimi Turkami wie każdy. To skutek myślenia jak Twoje.

  80. Vera pisze:

    Kochany Deidupek
    A Szwajcaria. Powodem odrzucenia płacy minimalnej była przede wszystkim próba zablokowania napływu obcych. Serbów, Albańczyków czy Kosowarów. Szwajcaria i tak żyje z dochodów banków a mniej z podatków dlatego powoływanie na nich to oszustwo. Szczególnym kłamstwem jest twierdzenie, że dochód minimalny spowoduje wzrost bezrobocia. Najmniejsze dochody w Szwajcarii to 15 SF (dostają Polacy) a w Niemczech niema pensji minimalnej. Mimo to w Niemczech bezrobocie jest 2,5 razy większe.
    I mamy inne zjawisko: Ci, którym wiecznie źle sprowadzili dochody do poziomu 4,5 a nawet 1,8 Euro/godz. Szczególnie fryzjerzy w byłym DDR się wycwanili. Pokaż mi, jak to tam doszkalalą a włosy szybciej od tego i tak nie rosną. Ale nie tylko, już 20% pracowników jest opłacana poniżej minimum życiowego. W efekcie dochody z podatków spadły a państwo wydaje prawie 100 miliardów euro na dopłaty mieszkaniowe i ogrzewanie bo ludzi na to nie stać. Ostatnio kilku największych cwaniaków zostało oddanych do sądu i muszą po prostu zwrócić te oszczędności na pracownikach i podatkach.
    Właśnie CDU i SPD wprowadzają minimalny dochów 7,5 Euro. Wiadomo, że spowoduje to chwilowo wzrost bezrobocia ale zwiększy dochody państwa i bardzo polepszy stosunki pracy, przez co zmniejszy bezrobocie.

    Bardzo mi przykro, ale próby przeprowadzania dowodów ekonomicznych metodą wyobrażania sobie tego, co zrobi pan Kowalski możesz sobie wsadzić gdzie już nawet napisać nie mogę. Kochany Deidupku.

  81. Deipnosophist pisze:

    * 20 nie stać bo są dupowaci albo okradają pracowników.

    Błąd logiczny już na samym początku. Nie muszą być dupowaci, albo kraść. Mogą po prostu przegrywać konkurencję i próbować ją wygrać niższymi cenami produktów, co skutkuje niższymi płacami dla pracowników (ale konsumenci mogą mniej zapłacić i wartość nabywcza pieniądza jest wyższa!). Pani tymczasem chce wszystkich ukarać za 20 proc. rynku. Każdy problem, który skutkuje problemami finansowymi firmy, które się zdarzają zawsze i są naturalne (te z 80 proc.), wpędza ją w długi, w szarą strefę lub prowadzi do bankructwa. Rynek staje się mniej elastyczny. Konkurencja i tak zapewnia adekwatne pensje, ale Pani chce utrudnić życie pracodawcom, żeby zamiast np. na innowacyjności skupili się na kreatywnej księgowości.

    * Według Ciebie mają do tego prawo bo? I to jest skurwysyński socjalizm w najgorszym Twoim wydaniu.

    Kapitalizm jest wtedy, kiedy zgadzasz się na coś dobrowolnie, podpisujesz dobrowolnie umowę. Socjalizm jest wtedy, kiedy rząd kierowany jakimiś pobudkami, każe wszystkim zawierać pewne umowy. Jeśli Pani każe teraz wszystkim zawierać określone umowy, bez oglądania się na sytuację na rynku, bo tak Pani się podoba, to jest to czysty socjalizm.

    * A według mnie kapitalizm polega na tym, że taki powinien zniknąć z rynku i lepiej i taniej dla państwa by było, żeby żył z zapomogi.

    Najsłabsi i tak znikną. Nikt, jak w socjalizmie, za pieniądze innych, nie będzie ich ratował. Niech próbują sił w innej branży.

    * Bo on blokuje dochody i rozwój lepszych i pogarsza wydajność pracy co ma kolosalny wpływ na całą gospodarkę.

    Kolosalny wpływ na gospodarkę ma konkurencja. I to pozytywny, a nie negatywny. Jeśli ustawowo chce Pani zakazać działania firmom, których nie stać na dopłacanie do pensji minimalnej najniżej wypłacanym pracownikom, to pogarsza pani konkurencję. Ci trochę lepsi nie czują oddechu słabszych. Lepsi nigdy nie będą lepsi na wieki, zawsze się może okazac, że ci, zmuszeni początkowo do płacenia mniejszych pieniędzy pracownikom na początku, wpadną na efektywniejszą technologię, co umożliwi im płacenie więcej pracownikom, przy wciąż niższych cenach. Dlaczego mają płacić więcej pracownikom? Ponieważ cały czas trwa konkurencja o jak najlepszych pracowników, więc przy pełnym wolnym rynku zwyczajnie nie opłaca się płacić grosze, bo będzie się skazanym na najgorszych pracowników.

    * Fatalne skutki tego są dzisiaj w Polsce bardzo widoczne bo te nędzne firmy blokują innym rozwój i opóźniają rozwój całego państwa.

    Winny jest chory system podatkowy (podatek dochodowy, wysokie opodatkowanie pracy), który zabetonował rynek (nie wspominając o pozostałościach po komunie, gdzie pewne branże są, nazwijmy to, resortowe). Jeśli ktoś nawet przebije głową ścianę, wykańcza go chore i sprzedajne państwo, czyli przypadek Kluski, którego załatwiły służby pastwowe.

    * Jakieś 15 lat temu powstały w Niemczech pierwsze maszyny do zbierania szparagów. Zastępowały 2 ludzi. Ale napłynęła chmara tańszych Polaków i rozwój do dzisiaj się zatrzymał.

    bardzo ciekawe, tylko to nie jest absolutnie przyczyna. Gdyby tak było, Japonia, Korea Płd, a teraz Chiny na zawsze pozostałyby na poziomie jakim były po transformacji z socjalizmu, czyli wytwarzaniu prefabrykantów, czy produktów najniższej jakości. Tymczasem wolny rynek wymusza innowacje, by płacić jak najlepiej najlepszym pracownikom i jednocześnie walczyć cenowo.

    * A cała Europa ląduje właśnie także przez to w kryzysie i tracone są miliony miejsc pracy. Podobnie zresztą w Hiszpanii.

    Problemem Hiszpanii czy Grecji nie jest wyzysk, tylko socjalizm. Wystarczy przejrzeć ustawodastwo Unii Europejskiej, żeby zobaczyć, czym jest ten dziwny twór. Jeśli rolnicy nie mogą produkować, ile chcą, nawet jeśli im się opłaca, jeśli ludzie dostają pieniądze od państwa na jakieś śmieszne projekty, które lądują w koszu po zakończeniu projektu, bo celem było wyłudzenie dotacji, to nie jest na pewno wolny rynek. Do tego dochodzi poroniony pomysł waluty Euro, którą prof. Kołodko chciał wprowadzić już w 2006. Zresztą długo by pisać.

    * A Szwajcaria. Powodem odrzucenia płacy minimalnej była przede wszystkim próba zablokowania napływu obcych. Serbów, Albańczyków czy Kosowarów.

    * A o problemach Niemców z tanimi Turkami wie każdy.

    Sama Pani sobie wyjaśnia. Każde Państwo opiekuńćze generuje szereg problemów, a jednym z nich jest napływ imigrantów (kto nie chciałby dostawać pieniędzy za nicnierobienie), co w połączeniu z ideologią multi-kulti tworzy mieszankę wybuchową. Chwała Szwajcarom, jeśli nie ulegają presji.

    * Szwajcaria i tak żyje z dochodów banków a mniej z podatków dlatego powoływanie na nich to oszustwo.

    Obiegowa opinia. Oczywiście to, że w Szwajcarii ulokowane są banki, to prawda, ale 2/3 miejsc pracy tworzą małe i średnie przedsiębiorstwa. Tak niskie podatki funkcjonują również w krajach azjatyckich, które nie bez powodu przeżywają boom gospodarczy. bez niskich podatków, bez płący minimalnej, bez chorego ustawodastwa gosp. nie byłoby w Szwajcarii tylu miejsc pracy, co skutkowałoby znacznie wyższym bezrobociem.

    * Najmniejsze dochody w Szwajcarii to 15 SF (dostają Polacy) a w Niemczech niema pensji minimalnej. Mimo to w Niemczech bezrobocie jest 2,5 razy większe.

    W Niemczech panuje eurosocjalizm. Oczywiście na tym blogu jest sporo artykułów, w których zachwala się socjal w Niemczech, a jak przychodzi do opisywania problemów, to przypomina się, że panuje tam wolny rynek :) Przypominam, że średnia stawka podatków jest dwukrotnie wyższa w Niemczech niż w Szwajcarii.

    * Szczególnie fryzjerzy w byłym DDR się wycwanili. Pokaż mi, jak to tam doszkalalą a włosy szybciej od tego i tak nie rosną. Ale nie tylko, już 20% pracowników jest opłacana poniżej minimum życiowego. W efekcie dochody z podatków spadły a państwo wydaje prawie 100 miliardów euro na dopłaty mieszkaniowe i ogrzewanie bo ludzi na to nie stać. Ostatnio kilku największych cwaniaków zostało oddanych do sądu i muszą po prostu zwrócić te oszczędności na pracownikach i podatkach.

    Były DDR to typowy przykład eksperymentu socjalistycznego. na początku w wydaniu sowieckim, teraz niemieckim, czyli ogromne dotacje z zachodniej części. W przeciwieństwie do Zachodu nie zdążyli nauczyć się kapitalizmu, a zaraz przesterowano ich na euroscjalizm, pogarszając sytuację transferami socjalnymi.

    * Bardzo mi przykro, ale próby przeprowadzania dowodów ekonomicznych metodą wyobrażania sobie tego, co zrobi pan Kowalski możesz sobie wsadzić gdzie już nawet napisać nie mogę. Kochany Deidupku.

    Nic nie trzeba przewidywać, bo wszystko zostało przećwiczone przez ostatnie kilkaset lat. Przy opodatkowaniu pracy zawsze rosną ceny. Nieważne, czy każe się więcej płacić pracownikowi, czy wyższe rachunki za prąd. Cena wzrośnie, co odczuje konsument, a im biedniejszy, tym bardziej. Dlatego wszelki socjalizm jest największym oszustwem, bo pod płaszczykiem pomocy biednym najbardziej im szkodzi.

  82. Henryk Lewandowski pisze:

    Wydaje mi się, że spór ma podłoże ideologiczne. Dotyczy hierarchii wartości. Niestety, kapitalizm preferuje powiększanie kapitału. W każdy możliwy sposób. Ostatnio najłatwiej realizuje się taki cel przez spekulacje finansowe, gry giełdowe i inne manipulacje (jak np. lichwiarskie oprocentowania kredytów), a nie jak wówczas, kiedy głównym sposobem pomnażania majątku była produkcja dóbr i świadczenie usług. Wysokie zyski z operacji kapitałowych stwarzają szanse powiększania majątków bez troski o produkcję czegokolwiek, co jest przydatne społeczeństwu. Nie potrzeba martwić się o takie sprawy, jak: materiały, energia, park maszynowy, załoga, magazyny, transport, sprzedaż i dziesiątki innych spraw ?wystarczy być stosunkowo zamożnym i włączyć się do ekskluzywnego kręgu ?graczy? giełdowych.

    Sytuacja taka rodzi jednak wiele niepożądanych skutków. Z jednej strony mamy rzesze bezrobotnych oraz pracujących nędzarzy (którzy pracują za przysłowiową miskę ryżu), a z drugiej tych, którzy nie tylko za wszelką cenę eksploatują pracowników obniżając ?koszty pracy?, ale także nadmiernie eksploatują przyrodnicze zasoby Ziemi. Wszystko po to, aby jak najszybciej dołączyć do ekskluzywnego kręgu czerpiących korzyści z posiadanego kapitału. Zarówno nadmierny wyzysk, jak i bezrefleksyjne, rabunkowe zużywanie zasobów naturalnych, charakteryzuje dzisiejsze zachowania dążących do bogactwa za wszelką cenę.

    Etos pożytecznej pracy został zastąpiony przez etos gry, nie zawsze uczciwej. Gra jest pewną formą walki. Jeśli ta forma relacji społecznych zastępuje współpracę, to trudno się dziwić tym, którzy swoje osobiste interesy przedkładają nad przyzwoitość i poszanowanie humanitarnych reguł (paradoksalnie ukształtowanych w krajach klasycznego kapitalizmu!). W tej grze przegrywają zwykle ci z nas, którzy mają skrupuły, kierują się empatią i uznają hierarchię wartości, w której na miejscu honorowym znajduje się człowiek i współpraca, a nie kapitał i walka…

  83. Deipnosophist pisze:

    * Wydaje mi się, że spór ma podłoże ideologiczne

    jeśli się nie potrafi ustosunkować do konkretnych argumentów, to najlepiej wszystko zwekslować na ideologię, gdzie można wypisywać dowolne rzeczy, niekoniecznie ad meritum. O czym zresztą poniżej.

    * Z jednej strony mamy rzesze bezrobotnych oraz pracujących nędzarzy (którzy pracują za przysłowiową miskę ryżu)

    Termin miska ryżu wziął się z państw azjatyckich, gdzie przeprowadzono eksperyment socjalistyczny, który tradycyjnie się nie powiódł. Dziś w Chinach nie pracuje się za przysłowiową miskę ryżu, a w Polsce jak najbardziej. Euroscjalizm doprowadza do ruiny gospodarki znajdujące się w przyzwoitej sytuacji, jak portugalska i hiszpańska.

    * nadmiernie eksploatują przyrodnicze zasoby Ziemi.

    Proszę nie żartować. Największe spustoszenie w środowisku powodowała energochłonna, przestarzała gospodarka socjalistyczna, bo nikogo to nie obchodziło. Przykładów jest mnóstwo, mam podawać, czy umie Pan znaleźć?

    Tu jeden z najbardziej spektakularnych przykładów:
    http://www.nople.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=32:jezioro-aralskie-wyscho-w-90&catid=13:eko-wiadomoci-wspolne&Itemid=50

    * W tej grze przegrywają zwykle ci z nas, którzy mają skrupuły, kierują się empatią i uznają hierarchię wartości, w której na miejscu honorowym znajduje się człowiek i współpraca, a nie kapitał i walka?

    Mowa-trawa. Tylko ciekawe dlaczego, ci ludzie, którzy znajdowali się w tak komfortowej sytuacji, czyli w demoludach, gdzie humanizm i empatia były najważniejsze, nie mogli się doczekać, aż wyjadą zagranicę :) Ciekawe dlaczego paszporty, przepustki etc. są stosowane w krajach socjalistycznych – no chyba, żeby ci szczęśliwcy nie zwariowali z nadmiaru szczęścia?

    * Niestety, kapitalizm preferuje powiększanie kapitału.

    I pan nawet nie wie, że słowo kapitalizm nie pochodzi od kapitału?

    * Etos pożytecznej pracy został zastąpiony przez etos gry, nie zawsze uczciwej.

    To proszę podać przykład z historii, czyli z przejścia z socjalizmu do kapitalizmu, abyśmy zobaczyli, że wtedy było uczciwie i sprawiedliwie i do tego wszyscy byli zadowoleni, a teraz jest nieuczciwie.

  84. Henryk Lewandowski pisze:

    ….”w demoludach, gdzie humanizm i empatia były najważniejsze” – tak Pan uważa?
    A to ciekawe…

  85. Deipnosophist 07.12.2014 r. pisze:

    „Oto skutek rozporządzenia przygotowanej przez tego ?geniusza?, podpisany już przez jego następcę:

    http://polskabieda.com/index.php?opcja=graf&nr=19

    .

    Otóż rozwiązanie takie funkcjonuje od zawsze i prawdopodobnie „na całym świecie”. Dotyczy sytuacji gdy zakupy materiałów księguje się bezpośrednio po zakupie w koszty działalności, zaś ich sprzedaż zalicza do przychodów. Nie rozlicza się w ten sposób towarów ewidencjonowanych w regularnych magazynach ze stosowną ewidencją zapasów i obrotu. W pierwszym przypadku (całość zakupów zaliczona do kosztów działalności nie zaś na magazyn) podlega korekcie ewidencjonowanych kosztów w oparciu o inwentaryzację zapasu który ani nie został zużyty do produkcji, ani nie został sprzedany. Powyższe to ułatwienie dla rozliczeń. Komu niwygodne może wydzielić magazyn i prowadzić w nim ewidencje. Zalicza się wówczas do kosztów nie cały zakup materiałów a tylko tę część która jest zużyta/sprzedana. Zapas na magazynie podobnie jak środki pieniężne ewidencjonuje się w aktywach firmy, zaś wynik finansowy na działalności w pasywach, znaczy musi wyjść na zero :) Aktywa muszą się równać pasywom, znaczy.

  86. Deipnosophist pisze:

    Cóż za czytelna wykładnia. Na „całym świecie”? Wolne żarty. O właśnie, „dzięki” takim „klarownym” wykładniom polscy przedsiębiorcy wolą prowadzić zagranicą, np. w Anglii, bo rozliczenie firmy tam to chwila, a tutaj… Do tego niespodziewane wizyty w US, bo każdy płatnik podatku dochodowego to potencjalny oszust. Wszystkich się nie przesłucha, ale próbować warto.

    http://ksiegowosc.infor.pl/wiadomosci/143685,Skomplikowane-przepisy-podatkowe-utrudniaja-biznes.html

  87. Deipnosophist pisze:

    ?.?w demoludach, gdzie humanizm i empatia były najważniejsze? ? tak Pan uważa?
    A to ciekawe?

    Niezrozumienie ironii ostatnią deską ratunku? :)

  88. OPTY pisze:

    wtorek 6 styczeń 2015 11:53
    PODATKI CZYLI RES PUBLICA

    archiwum autora
    Piotr Ikonowicz

    Podatki są istotą państwa, solą demokracji. Podobnie jak powszechne, obowiązkowe ubezpieczenia na wypadek choroby i starości.
    Obniżanie podatków, prywatyzacja usług społecznych, demontaż systemu ubezpieczeń to w istocie próba powrotu do czasów średniowiecza, kiedy to monarchowie i książęta narzucali swoją wolę siłą oręża. W tysiąc lat po upadku Cesarstwa Rzymskiego jedyne przyzwoite drogi w Europie to wciąż te zbudowane przez Rzymian, którzy łożyli na nie ze swoich podatków.

    Historia powstawania państw nowożytnych to nieustająca walka o daninę publiczną, której wielmoże nie chcieli płacić. A bez niej nie można było utrzymywać regularnej armii, budować dróg ani egzekwować prawa. Co roku świętujemy Dzień ?Konstytucji 3 Maja?, ostatniej próby uratowania naszej państwowości. Sejm czteroletni rozpoczął obrady od poszukiwania nowych źródeł dochodów. Rozpoczął jednak nie od uchwalenia nowych podatków, a od wezwania do ?dobrowolnej ofiary na cele naglące potrzeby ojczyzny?. Odzew nie był wystarczający, toteż kolejno uchwalono m. in.:

    podatek od nieruchomości
    podymne ? od każdego ?dymu? (domu), który teoretycznie stanowił przymusową pożyczkę dla Państwa
    dodatkowe podymne od posesji o wyższej wartości niż 10 tys. zł
    podatki dochodowe od osób fizycznych:
    ofiarę 5. grosza ? ryczałt 20 proc. od przychodów osób duchownych
    ofiarę 10. grosza ? ryczałt 10 proc. od przychodów szlachty z ziemi, nie licząc np. zysku z manufaktur i lasów (podatek ten miał być podatkiem nieprzerzucanym na poddanych)
    Niestety, nieprecyzyjnie sformułowano określenie podstawy opodatkowania: ?stałego i pewnego dochodu?. Reforma systemu podatkowego nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Choć Sejm przyjął ustawy, to jednak w praktyce wykonanie ich spotkało się z dużym oporem.

    Mało kto chce dziś pamiętać, że Polskę wymazano na 300 lat z mapy z powodu niechęci jej zamożnych obywateli do płacenia daniny publicznej.

    Znakiem powrotu do mrocznych czasów średniowiecza jest w USA prywatyzacja więziennictwa czy prywatne armie w rodzaju firmy Blackwater, zastępujące rekrutów w prowadzeniu działań wojennych za granicą. Zamiast publicznych autostrad budowanych z podatków jako część potrzebnej infrastruktury mamy drogi prywatne, na których prywatni właściciele pobierają myto. W Polsce najwyraźniej to widać w służbie zdrowia, gdzie groteskowo długie terminy oczekiwania na wizytę u lekarza zmuszają ludzi do korzystania z prywatnych usług medycznych, co sprawia, że leczą się tylko zamożni, a biedni umierają.

    Pomysł, że ludzie będą zaspokajać wszystkie swoje życiowe potrzeby z dochodów osobistych na wolnym rynku forsują ci, których dochody są wystraczająco wysokie, aby za wszystko zapłacić cenę rynkową. Ilu ich jest? Według KPMG do kategorii ?bogaci i zamożni? czyli osób, które mają dochody na poziomie 5 tys. zł netto i więcej, należy w Polsce zaledwie 790 tys. ludzi. Trudno jednak sobie wyobrazić, żeby dochód rzędu 5 tys. a nawet 7 tys. zł. wystarczył na obsługę kredytu hipotecznego, wykształcenie dzieci i ewentualne leczenie oraz odłożenie na emeryturę. Według KPMG firmy badającej rynek artykułów luksusowych prawdziwa zamożność zaczyna się tam, gdzie pojawiają się środki na regularne zakupy dóbr o charakterze ewidentnie luksusowym (a więc niekoniecznych, nadmiarowych, budujących status i pozycję społeczną), na realizację pasji, ale także inwestycje i akumulację bogactwa. Trudno tu podać konkretny próg dochodów, ale musi to być przynajmniej od kilkunastu do 20 tysięcy złotych miesięcznie brutto. To poziom dochodów bardzo dobrego specjalisty, menedżera lub dobrze radzącego sobie przedsiębiorcy. Do grupy bogatych analitycy KPMG zaliczają osoby, które mają przeciętny dochód miesięczny powyżej 20 tys. zł brutto (oraz aktywa płynne o wartości powyżej 1 mln dolarów: gotówkę, lokaty, obligacje). Ich liczbę szacuje się w Polsce na około 50 tys.

    I to z pewnością ci bogaci, bo już na pewno nie zamożni, skorzystają na likwidacji ZUS-u, obniżaniu podatków, prywatyzacji służby zdrowia i edukacji. A reszta zwolenników prywatyzacji i demontażu państwa? Reszta to pożyteczni idioci.

    Pan profesor Leszek Balcerowicz słusznie się oburza, że jesteśmy ponad miarę zadłużeni. Ma nam o tym przypominać zegar długu ustawiony w centrum Warszawy. Balcerowicz sądzi, że deficyt finansów publicznych to efekt nadmiernych wydatków państwa na sferę budżetową, politykę społeczną itp. I tu się myli. Państwo polskie jest wyjątkowo skąpe tak dla swych mniej zamożnych obywateli, jak i dla nauczycieli, policjantów a nawet urzędników niższego szczebla. W kraju, w którym sektor przedsiębiorstw co roku notuje zyski na poziomie 100 miliardów złotych, na zasiłki z pomocy społecznej wydajemy zaledwie niewiele ponad 1 miliard. A 87 proc. bezrobotnych nie ma prawa do zasiłku, który i tak nie wystarcza na życie. To nie wydatki są za duże, ale dochody budżetu za małe.

    Państwo nie przejawia bowiem woli politycznej, aby ściągać podatki od olbrzymich zysków, jakie osiągają firmy prywatne, a zwłaszcza międzynarodowe korporacje handlowe, finansowe, bankowe. Woli emitować obligacje, zaciągać zobowiązania stosunkowo wysoko oprocentowane na światowym rynku finansowym. A ich spłatą obciążą znowu raczej biednych niż bogatych. Dowodem jest skandalicznie niska kwota wolna od podatku, co, jak wskazała Pani Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz sprawia, że podatki ściąga się od ludzi, których dochody nie gwarantują nawet minimum egzystencji.

    Żaden budżet nie wytrzyma powszechnie stosowanej zasady prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat. Rzeczpospolita, Res Publica, oznacza dobro wspólne i jeżeli kiedyś znowu upadnie, to tak jak przed wiekami. Z powodu prywaty.

    ———————

    ” A reszta zwolenników prywatyzacji i demontażu państwa? Reszta to pożyteczni idioci.”

    To dedykuję wszystkim podobnym do głupola o deidupwatym rozumku a zasadniczo jego namiastce ,pozwalającej jedynie na brużdżenie ,” rżnięcie głupa ” i szyderstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>