Cukrzycę można wyleczyć

.

Lek. Przemysław Pala:

„Jestem konsultantem medycznym Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze. Pragnę przedstawić Państwu moją opinię na temat cukrzycy typu II. Zawarte poniżej informacje zgromadziłem dzięki naukom dr. Kwaśniewskiego, a także własnym doświadczeniom nabytym w pracy w Jastrzębiej Górze w latach 1999-2010. Tekst jest przeznaczony głównie dla lekarzy i osób związanych z medycyną, dlatego zawiera fachowe nazewnictwo. Dla pozostałych czytelników pozwoliłem sobie umieścić wyjaśnienia pewnych terminów.

PATOGENEZA CUKRZYCY TYPU II

W moim przekonaniu podejście współczesnej medycyny do tematu cukrzycy jest błędne już od momentu podejrzenia choroby – poprzez diagnostykę, aż do leczenia. Zalecane dla lekarzy postępowanie w cukrzycy od początku wskazuje na niezrozumienie jej istoty oraz zawiera bardzo dużo sprzeczności. Istnieją, jak wiemy utarte schematy postępowania, którymi posługują się diabetolodzy, a odejście od nich wydaje się niemożliwe, ponieważ są przekazywane z pokolenia na pokolenie lekarzy i uchodzą obecnie za aksjomaty. Standardy są tak silnie zakorzenione w postępowaniu medycznym, że wykroczenie poza ich normy jest postrzegane jako błąd lekarski, nawet jeśli nie służą one pacjentowi. W takiej sytuacji zmiana postępowania wobec chorych nastąpić nie może i rozwiązania społecznego problemu cukrzycy nie należy się prędko spodziewać. Sytuacja dodatkowa jest tym gorsza, że we współczesnej medycynie kluczową rolę odgrywa stanowisko autorytetów naukowych, które z gruntu jest nie do podważenia. Niejednokrotnie w dyskusji naukowej lub merytorycznej, przy braku argumentów rzeczowych, słyszy się stwierdzenie ??ale przecież profesor – tu pada nazwisko – twierdzi, że??, albo ??stanowisko PAN jest następujące??. Zwykle zdania takie kończą dyskusję, traktujemy bowiem uznane autorytety jak wyrocznię, a komitety profesorskie postrzegamy podobnie jak nieomylny synod biskupi, nawet jeżeli logika podpowiada coś zupełnie innego.

Obecnie przyjmuje się, że cukrzyca jest chorobą cywilizacyjną, związaną z rozwojem i poprawą bytu współczesnych społeczeństw. W krajach rozwiniętych zapadalność na cukrzycę stale wzrasta, co jednoznacznie przemawia za jej związkiem z postępem cywilizacyjnym. Dla przykładu, w Polsce pod koniec XIX wieku diabetycy stanowili około 0,5%, a w roku 1989 około 2% społeczeństwa, obecnie ich odsetek dochodzi do 5%. Większość lekarzy traktuje jednak cukrzycę jako chorobę o podłożu genetycznym, stąd standardowe pytanie w wywiadzie o przypadki w rodzinie. Odpowiedź ?nie? wcale nie wyklucza możliwości zachorowania, a odpowiedź ?tak? wcale nie daje pewności, że dana osoba zachoruje. Oczywiście żadna z odpowiedzi nie zwalnia lekarza z obowiązku zachowania czujności i dalszej diagnostyki. Należy się zastanowić po co pytać o przypadki rodzinne, skoro przy stale wzrastającej liczbie cukrzyków, większość z nich nie będzie miała chorych przodków.

Brak zrozumienia istoty choroby uniemożliwia skuteczne jej leczenie. Obecne standardy przewidują leczenie najpierw przy pomocy środków zwiększających wrażliwość na insulinę (pochodne biguanidowe) oraz zwiększające wydzielanie insuliny (pochodne sulfonylomocznika), a następnie podawanie insuliny ? leczenie, jak wiadomo, trwa do końca życia. W diecie chorych, węglowodany mają stanowić około 50-60% zapotrzebowania energetycznego. Właśnie to ostatnie zalecenie jest swoistą pułapką, która wpędza chorego w ?błędne koło?. Spożycie dużych ilości węglowodanów wymusza zwiększenie zapotrzebowania na insulinę we krwi, co zmusza chorego do spożywania węglowodanów, aby nie dopuścić do hipoglikemii. Częściowo zapobiec temu mają leki hamujące wchłanianie glukozy, np. inhibitory ?-glukozydazy (akarboza i migitol) oraz zalecenie jedzenia cukrów złożonych. Z doświadczenie wiemy, że udaję się to osiągnąć jedynie w pierwszych fazach choroby i to nie zawsze.

Aby móc prawidłowo i skutecznie leczyć cukrzycę, należy w pierwszej kolejności zrozumieć patomechanizm jej powstawania, którego podłoże jest czysto ekologiczne. Na cukrzycę typu II chorują osoby o określonych upodobaniach kulinarnych, które lubią dużo i dobrze zjeść. Dieta takich osób składa się zarówno z produktów zwierzęcych ? tłustych mięs, jak i roślinnych ? produktów mącznych i owocowych. Dostarczają oni około 40% energii ze zjadanych tłuszczów i podobnie z węglowodanów. Ponieważ wolne kwasy tłuszczowe są wykorzystywane preferencyjnie przez większość tkanek, to pokrywają one prawie całe zapotrzebowanie na energię. Cukry natomiast przetwarzane są przy udziale insuliny na materiały zapasowe. Z tej przyczyny, jeszcze przed wystąpieniem pełnoobjawowej choroby, mamy do czynienia z hiperinsulinemią. Utrzymujący się podwyższony poziom insuliny we krwi powoduje częste niedocukrzenia, nie dopuszczając jeszcze do znacznych wzrostów glikemii. Objawia się to napadami wilczego głodu w 2-3 godziny po posiłku, czyli na szczycie działania endogennej insuliny. Zazwyczaj choroba zostaje wykryta w drugim jej etapie, kiedy to mimo wysokiego stężenia tego hormonu, wzrasta poziom glukozy we krwi, dając już charakterystyczne objawy (częstomocz, pragnienie, wzmożoną potliwość). Jest to spowodowane defektem receptora HIR-A, u chorych na cukrzycę stwierdza się dodatkowo występowanie receptora HIR-B, co zwiększa nieco wrażliwość tkanek. Tak więc w tym czasie mamy wysoki poziom zarówno glukozy jak i insuliny (pierwotne upośledzenie sekrecji hormonu jest rzadkie). Początkowo możliwa jest stabilizacja glikemii pochodnymi sulfonylomocznika, następnie włączyć trzeba (ze wzrostem oporności tkanek) biguanidy. Po kilku, kilkunastu latach trwania choroby poziom endogennej insuliny ulega obniżeniu, co pociąga za sobą stałą hiperglikemię. Jest to spowodowane wyczerpaniem się możliwości kompensacyjnych komórek ? wysp trzustki. Na tym (trzecim) etapie możliwa jest jedynie insulinoterapia. Czwartą fazą choroby, do której nie zawsze dochodzi, jest uruchomienie odpowiedzi immunologicznej przeciwko podawanej insulinie. Sygnałem, że doszło do takiej sytuacji jest raptowne zwiększenie zapotrzebowania na ten hormon. Mechanizmem napędzającym rozwój choroby jest oczywiście spożywanie dużych ilości węglowodanów, co jest jednym z zaleceń leczniczych. Chorym zaleca się oczywiście redukcję masy ciała, ale jest to prawie niemożliwe przy zalecanej diecie, ze względu na silne działanie anaboliczne insuliny, która, jak wiadomo, bardzo przyspiesza lipogenezę. Najprostszym i oczywistym rozwiązanie wydaje się być ograniczenie spożycia węglowodanów przez diabetyków, co wynika z powyższych analiz. Mimo to, węglowodany mają dla chorych stanowić główne źródło energii. Przed wprowadzeniem leków hipoglikemizujących, w leczeniu obowiązywała zasada maksymalnej redukcji cukrów w diecie.

ŻYWIENIE OPTYMALNE W LECZENIU CUKRZYCY I JEGO SKUTKI SPOŁECZNO- EKONOMICZNE

Żywienie optymalne przypomina nieco pierwsze diety cukrzycowe, jednak dzięki poznaniu składu produktów spożywczych, możliwe stało się dokładne zbilansowanie ilości składników odżywczych, co nie narzuca konieczności eliminacji z żywienia wszystkich produktów roślinnych. Podstawowym założeniem diety jest oczywiście ograniczenie spożycia węglowodanów do około 0,8g/kg masy ciała. Przy takiej ilości, czyli 50-70g/dobę, zapotrzebowanie na insulinę wynosi od 6-10 jednostek, co w mało zaawansowanej chorobie pozwala na natychmiastowe odstawienie leków przeciwcukrzycowych. Spadek zapotrzebowania na insulinę może doprowadzić do szybkiej normalizacji glikemii. W ustabilizowaniu stężenia glukozy we krwi bardzo ważną rolę odgrywa również jej antagonista – glukagon. Dzięki obniżeniu stężenia insuliny mamy do czynienia ze zwiększonym wydzielaniem glukagonu. Dochodzi do osiągnięcia równowagi między nimi i zamknięcia wychyleń glikemii w stosunkowo wąskich granicach, między 100 a 140 mg% w ciągu doby. Pozornym paradoksem na żywieniu optymalnym jest występowanie wyższych poziomów cukru na czczo, przed pierwszym posiłkiem. W świetle przytoczonych powyżej faktów staje się to jednak oczywiste. Po wypoczynku nocnym i długim odstępie od przyjęcia ostatniego pokarmu, stężenie insuliny spada, pociągając za sobą wyrzut glukagonu z komórek ? i pobudzenie glikogenolizy. Czynnikiem dodatkowym jest tutaj wzrost produkcji katecholamin, związany z rytmem dobowym. Po spożyciu śniadania obserwujemy spadek poziomu glukozy, ponieważ uaktywniają się komórki ?. Przedstawione powyżej procesy są oczywiście pewnym uogólnieniem, w praktyce mamy bowiem do czynienia z różnorakimi sytuacjami i każdy chory musi być traktowany indywidualnie.

Ważnym elementem, o którym nie można zapominać, jest odpowiednie zbilansowanie pozostałych składników odżywczych, a zwłaszcza białka. Jest ono oczywiście materiałem budulcowym i powinno się go dostarczać tyle, ile jest potrzebne do procesów regeneracyjnych. Według WHO człowiek zużywa na dobę od 0,5-0,7 białka na kg masy ciała. Podaż przekraczająca znacznie tę ilość będzie wymuszała na organizmie uruchomienie procesów glukoneogenezy, co może skutkować rozchwianiem glikemii. Objawem nadmiernego spożycia białka są zazwyczaj znacznie podwyższone poranne poziomy glukozy.

Jak wspomniałem, w prowadzeniu chorych na cukrzycę typu II ważne jest indywidualne podejście lekarza i analiza przypadku na podstawie przynajmniej kilkudniowych profilów glikemicznych. Oczywiście ogromne znaczenie ma tutaj przede wszystkim doświadczenie, które trzeba zdobyć samodzielnie. Trudno jest podać proste zasady odstawienia leków po przejściu za żywienie optymalne. Tempo i skuteczność redukcji leczenia farmakologicznego zależy od kilku czynników. Pierwszym i najważniejszym, a często przeoczanym problemem jest samo podejście chorego. Trzeba pamiętać, że chorzy na cukrzycę typu II są mało zdyscyplinowani i często świadomie nieściśle stosują żywienie optymalne, folgując swoim zachciankom. Są też mało wytrwali i brak im konsekwencji. Zdarza się, że rezygnują z diety, bo nie mogą spożywać ulubionych produktów. Niejednokrotnie okłamują otocznie podjadając po kryjomu, dlatego muszą być dobrze uświadomieni, co do zasad żywienia optymalnego i sami chcieć dokładnie je stosować. Pomijam tu oczywisty fakt, że pacjenci sami powinni umieć stosować dietę. Naukę najlepiej rozpocząć w ośrodku stacjonarnym, jeżeli istnieje taka możliwość. Drugim, ważnym rokowniczo czynnikiem, jest etap choroby w jakim rozpoczęto dietę. Naturalnie im wcześniej, tym lepiej. W ostatnim etapie choroby, gdy mamy do czynienia z reakcją immunologiczną, efekty mogą być niezadowalające. Wbrew pozorom, sposób dotychczasowego leczenia (insulina lub środki doustne) nie determinuje rokowania. Redukcja leków i insuliny powinna odbywać się zawsze pod kontrolą glikemii tak, aby nie dopuścić do przekroczenia progu nerkowego (180 – 200 mg%). Chorzy przyjmujący insulinę nie stanowią dużego problemu w dawkowaniu. Najlepiej odejmować po 4-10 jednostek na dobę, aż do całkowitego odstawienia leku. Niekiedy problem stanowią pacjenci przyjmujący różne rodzaje leków i stajemy przed problemem, który odstawić pierwszy: Diaprel czy Metforminę. Jest to rzeczywiście dylemat, ponieważ nie wiemy w jakim etapie choroby znajduje się pacjent. Z moich doświadczeń wynika, że bezpieczniej rozpocząć od biguanidów, a następnie zrezygnować z pochodnych sulfonylomocznika. Leki spowalniające wchłanianie cukrów można odstawić w dniu rozpoczęcia diety z oczywistych powodów – cukrów w żo jest po prostu niewiele. Zazwyczaj proces leczenia trwa od kilku dni do 3 miesięcy i przebiega w sposób niepowikłany. Nieprzewidziane sytuacje zdarzają się zaledwie u 10-20% chorych.

Według moich szacunkowych obliczeń sam koszt leków (głównie insuliny) wynosi w naszym kraju ok. 1 mln dolarów dziennie. Nie odczuwają tego chorzy, ponieważ jest on prawie w całości pokrywany przez państwo. Te ogromne sumy stanowią tylko niewielki odsetek całkowitych kosztów leczenia, na które składają się: inne leki, absencja w pracy, częste hospitalizacje, wcześniejsze przejście na rentę, wreszcie inwalidztwo spowodowane powikłaniami choroby. Wyleczenie z cukrzycy tylko 10% chorych dawałoby więc dla państwa widoczne oszczędności w budżecie NFZ w wysokości około 40 mln dolarów, czyli 120 mln złotych rocznie. Oszczędności w innych dziedzinach życia mogłyby być nawet kilka razy wyższe!

W Jastrzębiej Górze od marca 2000 r. do stycznia 2004 r. na turnusach 1- i 2- tygodniowych przebywało 1120 osób chorych na cukrzycę typu II. Wśród nich zaledwie 108 chorowało krócej niż 3 lata. W trakcie pobytu w ośrodku całkowite odstawienie leków doustnych i insuliny uzyskano u 67% pacjentów, co należy uznać za wynik bardzo dobry w porównaniu z leczeniem konwencjonalnym.

lek. Przemysław Pala

* Tekst ze zmianami i wyjaśnieniami, przesłany przez Autora

Słownik niektórych terminów medycznych występujących w artykule:

anaboliczne działanie – pobudzające wzrost masy ciała
diabetyk – chory na cukrzycę
endogenna – substancja wytwarzana przez organizm (naturalna)
glukagon – hormon trzustki o działaniu przeciwstawnym do insuliny
glikemia – poziom glukozy we krwi
glikogenoliza – proces rozpadu glikogenu (cukru zapasowego w wątrobie), który prowadzi do wzrost poziomu glukozy we krwi
glukoneogeneza – proces produkcji glukozy w organizmie
hiperinsulinemia – wysoki poziom insuliny we krwi
hipoglikemia – obniżony poziom glukozy we krwi
inhibitory ?-glukozydazy – leki spowalniające wchłanianie glukozy z przewodu pokarmowego
katecholaminy – hormony rdzenia nadnerczy np. adrenalina, mają działanie pobudzające
komórki ? trzustki – produkują glukagon
komórki ? trzustki – produkują insulinę
lipogeneza – proces produkcji tłuszczów w organizmie
odpowiedź immunologiczna – reakcja organizmu polegająca na produkcji przeciwciał przeciwko obcym białkom znajdującym się we krwi
receptory HIR – białko w błonie komórkowej, do którego przyłącza się cząsteczka insuliny”

Źródło – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=news&id=149

Polecam:

http://nowadebata.pl/2011/01/17/%e2%80%9cjak-szybko-i-latwo-zostac-cukrzykiem%e2%80%9d/

– Wielkie dzięki – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4343.0

– DO po przebytej chorobie nowotworowej, obecnie cukrzyca i niedoczynność tarczycy – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4325.0

– Z Australii – http://www.optymalni.com/Listy_i_Odpowiedzi/Cukrzyca_Typu_II/cukrzyca_typu_ii.html .

54 Responses to Cukrzycę można wyleczyć

  1. beata pisze:

    Witam
    Pracowałam dla jednej z firm farmaceutycznych jako przedstawiciel medyczny promując metforminę
    W środowisku diabetologów ruszyło „coś”, mówi się o indeksach glikemicznych produktów, potraw i o diecie niskowęglowodanowej. Wydaję mi się jednak, że jest to zdecydowanie za mało, w szczególności, że sami lekarze nie mają chyba konkretnych pomysłów. Wytyczne co do leczenia i stosowania niektórych leków pod naciskiem firm farmaceutycznych też potrafiono z roku na rok zmieniać.
    Miałam też okazję spotykać się z diabetykami organizując im szkolenia i warsztaty dotyczące ich choroby, zrozumienia jej. Słyszałam opinie chorych, że zalecana dieta jest niesmaczna. A przecież jajeczniczka na boczku, karkówka itd. – to co nie zalecane w cukrzycy – na pewno diabetykom przypadłoby do gustu.
    Jestem też absolwentką kierunku Zdrowie Publiczne i profilaktyka, zdrowy styl życia są mi bardzo bliskie i uważam, że gdyby propagować wśród osób już chorych, ale poprzez nie docierać do ich zdrowych rodzin, znajomych i przedstawiać odpowiednią dietę (optymalną) to zapewne mniej by było tragedii związanych z powikłaniami typu – stopa cukrzycowa, amputacje, itp., itd.

  2. Renia pisze:

    Takie wpisy mnie bardzo cieszą. 😀 Może chociaż część ‚cukrzyków” i potencjalnych „cukrzyków” ustrzeże się przed strasznymi powikłaniami tej choroby…Jest bardzo źle…

    http://fitness.wp.pl/zdrowie/aktualnosci/art700,co-7-sekund-ktos-umiera-z-powodu-cukrzycy-.html

    …ale pojawia się swiatełko w tunulu… 😀

  3. Renia pisze:

    A jak eksperci przekonują chorych? Nie zostawiają złudzeń…

    http://abccukrzyca.pl/pytania/czy-cukrzyce-mozna-wyleczyc-w-polsce-lub-za-granica

    Ile koncerny farmaceutyczne zarabiają na „leczeniu” cukrzycy?

    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/lek;na;cukrzyce;wpedzi;wiele;firm;w;klopoty,137,0,210313.html

    …czy im pasowałoby leczenie i wyleczenie cukrzycy bez leków? Czy oni są instytucją charytatywną?

    A jak jest w praktyce?
    „Już w końcu lat 60, po wyleczeniu dzięki żywieniu optymalnemu kilkunastu chorych z obu typów cukrzycy, zwracałem się do wielu profesorów z prośbą , aby chociaż sprawdzili. Odpowiadali niezmiennie: „Cukrzyca jest chorobą nieuleczalną i wyleczyć jej się nie da”. Nadal jest ona dla medycyny nieuleczalna, chociaż wiele tysięcy chorych na cukrzycę typu I i typu II wyleczyło się z niej. Jedyną nieuleczalną dotąd chorobą jest głupota nauki.”

    dr. Jan Kwaśniewski

    http://www.optymalni.com/Listy_i_Odpowiedzi/Cukrzyca_Typu_II/cukrzyca_typu_ii.html

  4. Ela C. pisze:

    Pani Tereso, dziękuję za podrzucenie artykułu. Dobrze jest zobaczyć światełko w tunelu…

  5. Renia pisze:

    …”liczba chorych na cukrzycę w Polsce ? podobnie jak w innych krajach ? rośnie. Głównym powodem jest wzrost liczby osób otyłych…”

    …a otyłości co jest przyczyną?

    http://www.tvp.info/informacje/ludzie/dzis-swiatowy-dzien-cukrzycy/5666298

  6. Renia pisze:

    Na pewno przyczyną otyłości nie jest wzmożony apetyt ludzi na tłuszcz zwierzęcy, którego już nawet wygląd ludzie prawie zapomnieli. Ze smażenia na smalcu zrezygnowano, ciężko zobaczyć tłuszcz nawet w boczku bo taki jest chudy, łopatkę sprzedają bez słoniny i skóry – tylko chude mięso. Nie wspominając już o indykach i kurczakach…Mięsa chude ludzie grubi…jak to jest?

  7. Gosiak pisze:

    Ludzie tyją niekoniecznie od mięsa, którego w tzw. ”mięsnych produktach” jest i tak coraz mniej, są zastępowane różnymi wypełniaczami, olbrzymi problem jest w produktach zupełnie pozbawionych błonnika, oraz wysokoprzetworzonych. Brak nam na co dzień surowych produktów zawierających dużo błonnika o niskim indeksie glikemicznym. Tak ludzie odżywiali się dawniej, ciężko przy tym pracując. Co gwarantuje sukces? Trochę ruchu, ale codziennie, dużo warzyw i owoców, ale głównie surowych, no i trochę mniej jedzenia, zwłaszcza z półek hipermarketów i tych najbardziej reklamowanych, wierzcie mi to fundowanie sobie cierpienia na starość, która dzięki medycynie jest coraz dłuższa .

  8. Renia pisze:

    Owoce są węglowodanami i zawierają fruktozę (nie licząc środków chemicznych). Jeśli zjemy jeden owoc dziennie to jest OK, ale jeśli więcej to podnosi nam nie poziom insuliny w organizmie, fruktoza w wątrobie zostaje zamieniana na trójglicerydy, a te przyczyniają się do odkładania tkanki tłuszczowej i zapychania tętnic.
    Błonnika nie trawimy, on jest przyczyną wzdęć, niestrawności i choroby nadwrażliwego jelita…Jeśli zjada się wartościowe produkty, które organizm przyswaja i wykorzystuje, to „wymiatacze ” praktycznie nie są potrzebne. Tyle co dostarczamy ich z warzyw w zupełności nam wystarcza. A ruch? jak najbardziej w każdym wieku i każdego dnia… 😀

  9. Renia pisze:

    „… wierzcie mi to fundowanie sobie cierpienia na starość, która dzięki medycynie jest coraz dłuższa .”

    Czy starość musi być cierpieniem? Czy nie można być zdrowym staruszkiem? Chyba już nie wypada…

    Będziemy żyć coraz krócej… :(

    http://odkrywcy.pl/kat,111396,title,Bedziemy-zyc-coraz-krocej,wid,13123219,wiadomosc.html?smg4sticaid=6d648

  10. Gosiak pisze:

    Reniu, jest dokładnie tak jak piszesz, tylko że masa ludzi je owoce, ale tylko wtedy gdy są dodatkiem do deserów lub ciast, a zdrowe jedzenie kojarzy im się ze słodkimi ciasteczkami z dodatkiem np: miodu lub nasion. Natomiast w codziennej diecie przeważają węglowodany pochodzące z białego pieczywa, ziemniaków, rozgotowanych makaronów, oraz sztucznych, napakowanych cukrem prostym przekąsek, wszystko to oczywiście w dużych ilościach no bo czymś trzeba się napakować. Dawniej ludzie jedli proste potrawy gotowane w domu, słodkości bywały głównie od święta lub domowych uroczystości, jeśli ktoś chorował to raczej z niedożywienia, błędy dietetyczne zdarzały się ale tylko w bardzo bogatych dworach i to głównie tam gdzie nadmiar jedzenia wypierał zdrowy rozum, bo obżeranie się w naszej kulturze zawsze było źle widziane :)

  11. Renia pisze:

    Dokładnie. Również błędy były w biednych rodzinach, ale nie z niewiedzy (doskonale wiedzieli co jest zdrowe i co np. choremu podać – jaja, rosół) ale z biedy.
    Jak ja byłam dzieckiem to jabłka jedliśmy w małych ilościach (po jednym dziennie) do „Gwiazdki” wtedy na ogól nasze zapasy w piwnicy się kończyły i do wiosny jedliśmy jedynie kompoty i to najczęściej tylko w niedzielę. Nie znałam chorób ani antybiotyków. Moja mama do smażenia używała smalec, do placków tłuszcz wołowy a do ryb olej. Margaryny do chleba nie używaliśmy tylko masło albo smalec ze skwarkami. Co niedzielę mieliśmy na śniadanie jajecznicę na boczku. Jajka jedliśmy prawie codziennie bo mieliśmy swoje kury i nikt cholesterolem się nie przejmował ani salmonellą. Nikt nie był gruby ani chorowity. Dopiero jak poszłam ‚na swoje’ to wprowadziłam „zdrowe” jedzenie – margarynę zamiast masła, olej zamiast smalcu, kurczaki zamiast wieprzowiny, sporo owoców przez cały rok na okrągło…aż się miarka przelała i wróciłam „po rozum do głowy”…

  12. http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4329.msg148483#msg148483 :

    admin pisze
    2011-12-06, 13:23:16

    „Praktyczna rada – lepiej jest nie dojeść łyżki, niż przejeść się łyżeczką, bo organizm lepiej sobie radzi z minimalnym niedoborem, niż przejedzeniem.
    IG nie zmienia się przy posiłkach białkowych i tłuszczowych. Tłuszcz zmniejsza wybitnie IG przy posiłku tłuszczowo-węglowodanowym.
    Spożycie samych ziemniaków IG około 70, spożycie ziemniaków suto polanych masłem, czy smalcem IG około 15.
    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=517 – takie ziemniaki nie powodują wzrostu IG.
    Dlatego współczynniki IG nie mają żadnego znaczenia nawet przy posiłkach mieszanych, tym bardziej w przyczynowym leczeniu cukrzycy Dietą Optymalną.
    Przy cukrzycy typ II ważne jest, tak sterować proporcją BTW, aby RQ spoczynkowe nie przekraczało 0,8.
    To jako ciekawostki zawodowe podaję.”

  13. Jest ciąg dalszy do powyższego, po kolei od – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4329.msg148582#msg148582 :

    – @ Stat:

    „Najpierw przypomnę, że u mnie jest 6 godzin wcześniej (teraz 2:40 rano). Na czczo wczoraj miałem 169. 2 godziny po żółtkach z masłem nie mierzyłem. Jadłem je o16:00, ale zmierzyłem 0 23:10. Bylo 140. Do tego czasu nic więcej nie jadłem. Wtedy poczułem się dość głodny. Nie bardzo wiedziałem co robić – co zjeść teraz. Przeczytałem wtedy te słowa: „aby tłuszcze mgły się spalać efektywnie, a organizm nie musiał wytwarzać ciał ketonowych, korzystnie będzie, gdy dostarczymy do organizmu około 40-50g węglowodanów, najlepiej przed snem.” Zjadłem te 50 gram węglowodanów w ziemniakach o 23:45 i chyba zrobiłem wielkie głupstwo bo cukier po 2 godzinach poszybował mi na 227. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miał taki wysoki. A mogłem zjeść znów żółtka z masłem. Nie zrobiłem tego bo myślałem o ketonach i skurczach mięśni w nogach. Wybrałem węglowodany, ale dawka 50 g choć to o 10 mniej niż moja ostatnio norma dzienna to jednak zbyt wiele jak na jeden raz dla mnie.”

    – @ Admin:

    „Stat,
    to nie jest zabawa!
    Nie uda mi się ciebie wyleczyć z cukrzycy typ II przez klawiaturę niestety!
    Nie czytasz co piszę, nie stosujesz się, bo masz swoje widzi mi się, choć brak ci kompletnie podstaw fizjologii i biochemii.
    Zawsze coś przez to sknocić musisz.
    Dlatego odszukaj sobie w necie „leczenie cukrzycy typ II głodówką” i uwolnisz się od tego syndromu metabolicznego.
    Może będzie boleśniej, ale równie skutecznie.

    PS
    Ciała ketonowe w cukrzycy typ II zawsze skaczą w pierwszych 12-24h głodówki, czyli znacznie wcześniej niż u zdrowej osoby i nie jest to powód do zmartwiena, bo są wydalane z moczem i wydychane płucami, a zaczynają spadać w drugim, trzecim dniu i jest to zjawisko fizjologiczne, zgodne ze współczesną wiedzą biochemiczną.”

    – @ MariuszM:

    „Ig bez tłuszczu Cie nie przestraszyło
    Baba swoje,”czart” swoje … widzisz i nie grzmisz? ”

    -@ Admin:

    „…Lepiej niech się leczy „głodówką z goooogla”.
    Jak coś będzie nie teges, to na „gooogla” się zwali, a nie na Kwaśniewskiego! ”

  14. Renia pisze:

    Takie leczenie przez Internet jest dla większości chorych zbyt trudne i mogą sobie więcej szkody narobić niż pożytku. Jeśli ktoś jest chory i zależy mu na zdrowiu to musi czas na wizytę lekarską znaleźć. Jeśli nie chce się leczyć do końca życia – bez szans na wyleczenie – to powinien się udać do lekarza optymalnego, a jeszcze lepiej na turnus do arkadii…

    http://infofirma.pl/optymalni_dieta_optymalna/index.php?w_POLSCE_arkadie_producenci_sklepy_wczasy_klubu&dzial=35711

  15. Reniu, to dość dziwna strona – http://www.infofirma.pl/zdrowie/index.php?odkrywanie Mocy&dzial=42747 😉
    Dane pod linkiem od Ciebie z 2005 roku.

    Na stronie OSO jest:

    http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=category&id=36&seo=arkadie

    – kontakt do OSO – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=category&id=31&seo=kontakt

  16. Renia pisze:

    Dobrze, że masz świeższe dane… 😀

    Może jeszcze podam kontakt na specjalne turnusy leczenia cukrzycy (prawdziwego, przyczynowego leczenia a nie niszczenia organizmu tabletkami czy insuliną)…

    http://www.sanatoriumiwonicz.pl/iwonicz_toptymalne.html

  17. W Ciechocinku również, Admin pisał.

  18. Renia pisze:

    Tak jak w tytule: cukrzycę można wyleczyć…

  19. Cytuj z: MariuszM 2011-12-29, 17:57:28
    Panie Tomaszu skoro wróciliśmy do cukrzycy, mógłby Pan wyjaśnić to zdanie.Chyba,że gdzieś jest

    Cytuj
    Cytuj z: admin 2009-02-22, 16:13:30
    zachowanie stosunkowo niskiego wewnątrzmitochondirialnego potencjału fosforylacyjnego przy bardzo wysokim potencjale energetycznym mierzonym poziomem oksydoredukcyjnym nośników łańcucha oddechowego…

    Ciekawostka: przy odwrotności tej sytuacji – produkowane jest ciepło, co nie znaczy, że tylko cukrzykom może być zimno.
    Cukrzycy i nie tylko powinni mieć pod dostatkiem WKT (NADH) i cukru we krwi, a jednak pisze Pan,że może być im zimno. Czy może to mieć związek z oddychaniem (tlenem), homeostaza ATP/ADP, za mało fosforu?? Już kiedyś chciałem sie o to zapytać he he
    awe.mol.uj.edu.pl/~benio/KOSMOS.pdf

    Jeśli znajdzie Pan czas….
    —————–

    @ Admin 2011-12-30, 10:23:52, pisze:

    „Kwaśniewski pisze na ten temat tak:
    „Ciekawostka: sprzężenie łańcucha oddechowego, czyli sytuacja w której proton nie jest kierowany na rodnik tlenowy, a na początek łańcucha oddechowego (charakterystyczny dla brunatnej tkanki tłuszczowej) stymuluje produkcję ciał ketonowych i służy organizmowi do wytwarzania ciepła w spoczynku. W ten sposób mózg dziecka (do wieku około 4 lat) wytwarza aż 40-50% energii niezbędnej do utrzymania ciepłoty ciała. Na tej zasadzie również się gorączkuje, dlatego w większości chorób powodujących podniesienie ciepłoty ciała, pojawiają się w moczu ciała ketonowe i jest to zjawisko fizjologiczne.”

    W syndromie metabolicznym cukrzycy, choć magazyny są pełne substratów energrtycznych organizm metabolizuje jak w głodzie, podobnie jak w otyłości ubogich. W cukrzycy typ I spowodowane jest to zbyt małą podażą aminikwasów egzogennych w pokarmie, co skłania organizm do oszczędzania na syntezie białka enzynatycznego, a nadmiar octanu cukrowego zamieniany jest nie w tłuszcz, a w ciała ketonowe, a w cukrzycy typ II, zawsze wybierany jest tłuszcz jako preferowany substrat energetyczny, a cukier zamieniany jest na triglicerydy i składowany w tlance tłuszczowej. W obu przypadkach cukrzycy organizm oszczędza energię, choć substratów jest pod dostatkiem. Dlaczego tak się dzieje? Tego nie wiem, ale pewnie to te „złe” geny są wszystkiemu winne albo niechęć do ruchu.
    Do produkcji ciepła nie ma konieczności opuszczania przez protony mitochondrium, jak podają w tym ciekawym pdf-e.
    W pracy mięśnie wykazują zaś sprawność wyższą niż silnik parowy, a nieco niższą niż silnik diesla, czyli około 70% energii zamieniane jest na ciepło.

    PS
    leczeniem przyczynowym cukrzycy jest Dieta Optymalna dająca skuteczność około 90% w cukrzycy typ I i 100% w cukrzycy typ II, pod warunkiem poprawnego stosowania zaleceń Dr-a Kwaśniewskiego.”

    Źródło – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4329.msg151656#msg151656

  20. arataj pisze:

    Zupełnie przypadkiem weszłam na tę stronę. I jakże ucieszyłam się.
    Choruję na cukrzycę chyba od dawna, chyba bo ją „odkryto” u mnie 4 lata temu. Miałam b.wysoki poziom cukru ok 300 i od razu zaaplikowano metformax i insulinę. Zawsze duzo ważyłam, zawsze sie odchudzałam i waga wracał. Wtedy wystraszyłam się i zabrałam za odchudzanie wyznaczajac sobie dietę intuicyjnie bez weglowodanów i raczej bez mięś smazonych. Schudłam w 3 mies.prawie 20 kg. Dalej
    duzo wazyłam bo ok 120 kg, ale czułam sie o wiele lepiej i poziom glukozy spadał.Lekarz prowadząca obniżała mi dawki insuliny i wspominała, że byc może w nieokreslonej przyszłosci z niej zrezygnujemy a napewno znacząco ograniczymy. Pózniej niestety
    przyszły duże kłopoty i zaniedbywałam sie coraz bardziej. Ostatnio
    wrócił ranny poziom cukru na czczo przekraczajacy 300, pojawiły sie problemy ze skórą na podudziach, nawet rana. Lekarka chciała mnie
    skierowac do szpitala.Nie zgodziłam się. Znowu sama zabrałam sie za siebie, oczywiscie nie rezygnujac z leków tylko przechodząc na starą dietę: tj eliminując węglowodany. Jem mięso, jarzyny surowe i gotowane, białe sery raczej tłuste,jaja w tym jajecznice na masle, majonez, smietanę itp. i wszystko co nie ma węglowodanów. Nie jestem
    głodna! Schudłam juz w 3 tyg 6 kg. Cukier ranny to 180 a po posiłku
    210 ! Czuję sie lepiej, juz tak nie dysze kiedy sie poruszam, nogi są sprawniejsze, skóra na nich juz tak nie boli i nie piecze, jest jasniejsza.
    Piszę, aby dać jeszcze świadectwo, temu że z cukrzycą można walczyc i
    wygrywać poprzez diete o której pisze Pan Doktor.
    PS Chętnie bym z Panem Doktorem porozmawiała, choćby poprzez wizytę lekarską, ale nie wiem gdzie mam sie zgłosić.
    Anna

  21. Pani Anno,

    Przemysław Pala jest konsultantem medycznym w Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze (znalazłam na stronie internetowej Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Optymalnych – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=gazeta&idart=746 ). Może Pani w OSO jw dowiedzieć się gdzie jeszcze przyjmuje lek. Przemysław Pala, pewnie również dostać nr telefonu, by wizytę umówić.

    Pozdrawiam Panią.

    PS. Jeszcze coś. Na stronie OSO w zakładce sklep znajdzie Pani książki dr Jana Kwaśniewskiego – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 , może się Pani zainteresuje „Żywieniem Optymalnym” i innymi również, bo intuicja to nie jest najlepszy pomysł by się dogadać z fizjologią. Na tut. blogu też znajdzie Pani jeszcze kilka wpisów poświęconych cukrzycy (wyszukiwarka wskaże).

  22. Renia pisze:

    Są jeszcze organizowane – w sanatorium w Iwoniczu Zdroju – turnusy lecznicze z Dietą Optymalną dla osób z cukrzycą. To by było najlepsze rozwiązanie, gdyby Pani mogła z takiego sposobu leczenia skorzystać…

    http://www.sanatoriumiwonicz.pl/iwonicz_toptymalne.html

  23. wieslawa pisze:

    mam pytanie, mamcukrzyce ,ale dobrze wyrownana tzn.srednia z 3 miesiecy 6,4 mg czy w tej sytuacji moge obawiac sie stopy cukrzycowej,bo boli mnie duzy paluch,jest bardzo wrazliwy na dotyk.Prosze o odpowiedz.

  24. Renia pisze:

    Pani na jakim jest żywieniu? Wysokowęglowodanowym?
    mogę tylko zalecić sposób żywienia, który usuwa przyczynę cukrzycy…

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=64

  25. „…Z raportu ekspertów sądowych, który został upubliczniony w kwietniu, wynika, że lek Mediator, przeznaczony do leczenia cukrzycy, ale przepisywany często odchudzającym się pacjentom jako środek hamujący łaknienie, mógł spowodować śmierć od 1,3 tys. do 1,8 tys. osób – z powodu uszkodzenia zastawek serca. Był sprzedawany we Francji w latach 1976-2009…” Więcejhttp://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Wznowienie-procesu-we-Francji-ws-leku-ktory-spowodowal-skandal-medyczny,wid,15665530,wiadomosc.html .

  26. PRZY CUKRZYCY WAŻNYM JEST, ABY DOSTOSOWAĆ ODŻYWIANIE DO TABEL Z TZW. NISKIMI WĘGLOWODANAMI:
    Są to węglowodany, które po spożyciu podnoszą poziom cukru we krwi maksymalnie do 26% wzrostu, czyli nie nadwyrężają trzustki. Jemy niskotłuszczowo, 0% negatywnych toksyn, energetyczne węglowodany wyłącznie nie przekraczające po spożyciu dozwolonej granicy; czyli 26% wzrostu. Pokarmy o właściwym doborze białek, oraz co niezmiernie istotne, nie zawierające toksyn spowalniających i zatruwających nasze organizmy.

    CHORUJĄC NA CUKRZYCĘ POWINNIŚMY ZATEM, REALIZOWAĆ DIETĘ:
    Wg tzw. NISKICH WĘGLOWODANÓW TJ. DO 26% WZROSTU, i nie chodzi bynajmniej o ilość czy o to, że są cukry proste lub złożone. Chodzi o to, aby klasyfikować węglowodany wg wzrostu poziomu cukru jaki powodują we krwi po spożyciu. Nie uwzględniają tego wymienniki ww węglowodanowe, które pokazują wyłącznie ilości węglowodanów jako ilości, a nie uwzględniają jakości.

  27. Renia pisze:

    I co? W ten sposób można pozbyć się cukrzycy? Odstawić leki i/lub insulinę?

  28. Nemer pisze:

    Pani Reniu,
    szkoda fatygi, światowe „kongresy” dotyczące problemów z cukrzycą są sponsorowane przez Coca Colę, PepsiCo, Krafta, Nestle, Danona itd., to czego Pani oczekuje?

    Możliwe, że Olga Curtis z Wrocławia pisze to co pisze w dobrej wierze, bo tak ma wpojone. Jeśli ten swój tekst popełniła z przekonaniem, to nic Pani na to nie poradzi a jeśli coś z tego ma, to tym bardziej.

    Przepisując tekst z polecanej przez siebie strony, na której są porady, które węglowodany spożywać i jak regulować dawki insuliny napisane jest m.in.
    Pamiętajmy, że poziom cukru we krwi nie podnosi ani powietrze, ani woda mineralna, lecz zjadane węglowodany.
    O tym już zapomniała napisać . Niech więc Pani też nie wymaga, by napisała np. że redukcja węglowodanów do poziomu ok 30-50 g na dobę dla przeciętnego cukrzyka (typu II) powoduje, że faszerowanie się insuliną jest zbędne, co z kolei implikuje zanikanie problem z otyłości, który z cukrzycą chodzi w parze.

    Z Coca Colą, Kraftem, Danonem i innymi trucicielami trudno jest wygrać, bo dysponują całymi armiami szkodników takich jak Olga Curtis z Wrocławia.

    Pozdrawiam, Nemer

  29. Renia pisze:

    Dziękuję Panie Nemer, że sprowadził mnie Pan na Ziemię… 😀

  30. Nemer pisze:

    Pani Reniu,
    przepraszam, nie chciałem się wymądrzać. Z zainteresowaniem czytuję Pani teksty (szczególnie te dłuższe, merytoryczne) i jestem pełen uznania dla Pani „żywotności” i rozwijania się jako sposobu samorealizacji.
    Na wielu blogach bywałem tępiony jako rzekomo „zwolennik spiskowej teorii dziejów”, czyli oszołom ale z drugiej strony, jeśli się nie chce „robić” za użytecznego idiotę, to trudno odsuwać od siebie fakty i rzeczywistość, nieprawdaż?
    Pozdrawiam, Nemer

  31. Renia pisze:

    Wcale nie wzięłam Pana wypowiedzi za wymądrzającą się. Taka jest niestety nasza rzeczywistość – zupełnie odmienna od naszych oczekiwań.
    Wiem, że walka z niedopuszczaniem do wyleczenia cukrzycy jest trudna. Pisałam nawet kilkakrotnie w twej sprawie do Ministerstwa Zdrowia, oraz do IŻi Ż i dostawałam zawsze bzdurne, szablonowe odpowiedzi – typu, że to jest nieuleczalna choroba, gdyż tak „autorytety” stwierdziły i Dieta Optymalna, według nich, jest niezdrowa, gdyż nie jest zgodna z ich zalecaniami.
    Ech, pożyjemy zobaczymy. Ja wierzę w to, że świadomość społeczna rośnie i coraz więcej osób (głównie przez niemoc oficjalnej medycyny) będzie próbować DO – gdyż inne metody alternatywnego leczenia nawet nie dają cienia nadziei na wyleczenie z cukrzycy i większości pozostałych chorób. Już widać (po wcześniejszym regresie) ożywienie w tym ruchu: przybywa nowych oddziałów, arkadii i zwolenników tego ruchu…
    Lubię czytać Pana wypowiedzi. Są one rzeczowe, wyważone i wszelkie stwierdzenia w nich są uzasadnione badaniami lub własnym doświadczeniem.
    Pozdrawiam Pana serdecznie – Renia

  32. OPTY pisze:

    A oto treść mojego wpisu pod komentarzami powyższego adresu;

    Trzeba pamiętać już raczej ,że jest uniwersalna dieta dla cukrzyków a zwie się ” dietą optymalną ” dra Jana Kwaśniewskiego , której oficjalna medycyna nie toleruje tak , jak nasz organizm nadmiaru cukrów , które to są jej główną przyczyną . Kto chce skutecznie wyleczyć się z tej i wielu innych chorób uznawanych za nieuleczalne, niech zajrzy do książek rzeczonego Doktora lub/i skontaktuje się z lekarzem optymalnym a skutek gwarantowany. Wiem co napisałem bo praktykuję ten sposób żywienia od ponad 15 lat i dosłownie na nic nie choruję a różnie przed tym bywało , co przyprawia o ból głowy skonfudowanych medyków . I wcale im się nie dziwię , bo niedługo jak tak dalej pójdzie nie będą mieli co robić tzn. zajmą się tym ,czym powinni , skutecznym wyleczeniem, a nie leczeniem do śmierci bez pozytywnych skutków. Nie ma chorób nieuleczalnych , jest tylko niedostateczna wiedza w temacie. Ale ta wiedz już jest, narodziła się w Polsce w Ciechocinku i Polak jest jej twórcą , za co mu wielki dzięki.
    Wybór należy do każdego z nas – choroba albo zdrowie – dieta dla zuchwałych bardzo chcących wyzdrowieć przy czym nikt nikogo do niczego nie zmusza. Warto spróbować, zdrowie i życie jest tego warte.
    Po – zdrawiam .

  33. Nemer pisze:

    @Opty
    Nie odzywałbym się ponieważ mam nieco inne poglądy na kwestie propagowania diety Kwaśniewskiego niż nasza Gospodyni i większość uczestników tej „dietetycznej” części bl0gowiczów z Toba wlącznie.

    Chciałbym jedynie na własnym przykładzie zilustrować Twoje słuszne uwagi np. co do cukrzycy.
    Otóż jako indywiduum, które już musi trochę troszczyć się o swoje zdrowie, raz na rok badam sobie krew dość szczegółowo (za niektóre badania dopłacając). Za każdym razem, od wielu lat mam na czczo dość wysoki cukier, między 115 a 130. Ponieważ te „cukrowe normy” są systematycznie obniżane (tak jak z cholesterolem) i dzisiaj jest już nie 130 jak kiedyś a 99 ( w celu typowania kolejnych frajerów na leczenie), mój lekarz zalecił mi szczegółowe badania cukru na czczo a następnie dwie godziny po posiłku. Co się okazało? Otóż rano najwyższy poziom cukru miałem wtedy, gdy przerwa między posiłkiem (optymalnym) a badaniem była długa, w granicach 16 godzin. Gdy była krótsza, poziom cukru był niższy, poniżej 115. Z kolei po śniadaniu (optymalnym – pięć żółtek i jedno jajko na boczku wędzonym), po dwóch godzinach cukier zawsze był w normie to znaczy między 86 a 92. Budziło to moje zdziwienie i wyłożyłem memu lekarzowi mą amatorską teorię laika.
    Wyglądało to w skrócie tak:

    – mój wygłodniały organizm potrzebując energii powoduje, że komórki alfa mojej zdrowej trzustki wydzielają tym więcej glukagonu „wypłukującego” z mej zdrowej wątroby glikogen im dłuższa jest przerwa między posiłkami i dlatego mam go we krwi dużo na czczo;
    – gdy podjem optymalnie, zyskuję inny rodzaj energii, więc ta wysyłka glikogenu do krwi jest niepotrzebna, praca komórek alfa ustaje a w gotowości są beta, szykując się do produkcji insuliny z tym, że są prawie bezrobotne;
    – gdy wieczorem zjadłem raz kolację z odrobiną węglowodanów, cukier rano był 98. Po prostu trzustka była „bezrobotna”, nie musiała produkować ani glukagonu ani insuliny.

    W moim lekarzu wzbudziłem lekką wesołość ale chyba nie uznał tego mojego wywodu za kompletnie głupi, bo leczyć się mi nie zalecił a wiem, że teraz wmawia się ludziom konieczność „leczenia”, gdy maja rano na czczo cukier powyżej 100.
    To paranoja jakaś.

    Współczuję cukrzykom, którzy nie trafili na diabetologów, którzy nie zadali sobie trudu zapoznania się z dietami wysokotłuszczowymi, że o optymalnej nie wspomnę.
    Jedną z takich ofiar mam w rodzinie. Jest niereformowalna, niestety. I co na to poradzić? Możesz im zakupić książki, podać adresy internetowe – i nic, jak grochem o ścianę.

    Pozdrawiam, Nemer

  34. OPTY pisze:

    Nikogo do niczego nie zmuszamy ,jedynie proponujemy , wybór należy do
    każdego osobiście . Nie to nie, i ja też na to nic nie jestem w stanie poradzić .Niech chorują dalej skoro im z tym dobrze, to dlaczego ludzi leczyć ? nie ma przymusu. Choroba też powoduje swego rodzaju spustoszenia w organizmie to i z myśleniem coś nie tak. Konieczność leczenia wynika z konieczności utrzymania się w tym zawodzie, no bo co niby mieliby robić wśród zdrowych ?

  35. OPTY pisze:

    http://www.youtube.com/watch?v=WJYU5DNbfpo
    No to dowiedzcie się jaki sposób znalazł jeden „uczony” Polak w USA na cukrzycę typuII

  36. Obejrzałam. Dieta wysokowęglowodanowa jest OK!… – http://www.stachurska.eu/?p=9928 . Waga należna nieobecna przy określaniu zapotrzebowania na składniki odżywcze, pan doktor oddziela jedynie kobiety i mężczyzn. Trzy to błonnik – http://www.stachurska.eu/?p=925 . Ani słowa o chorobach z autoagresji – http://www.stachurska.eu/?p=14527 , a te gnębią jaroszy oraz konsumentów nawet zwierzęcego i odzwierzęcego białka o niskiej wartości biologicznej.

  37. mojezo68 pisze:

    Napiszę tutaj Pani Tereso :)

    Zaczęłam przygodę z DO w 2011 roku.
    Cukier bez leków na czczo miałam w granicach 180-300, właściwie nawet po lekach się niewiele zmieniał, a to z powodu diety, która była przecież głównie wysokowęglowodanowa.

    Po tygodniu stosowania żywienia optymalnego zdecydowałam się na całkowite odstawienie wszystkich leków, na nadciśnienie też, na depresję również. Nie polecam tego, to był mój wybór, którego nie żałuję.
    Poziom glukozy praktycznie zaczął spadać od razau, waga również, po jakimś czasie (kilka miesięcy) oscylował na czczo w granicach 130-140, waga około 67 kg.
    I taki stan rzeczy trwał do wiosny ubiegłego roku, waga nie drgnęła, poziom glukozy równiez, ale pojawiło się osłabiebie (teraz wiem, że mam lamblie). Zaczęłam czytac fora, między innymi sąsiednie, przestraszyłam się i zwiększyłam podaż białka. Cukier wzrózł do 170-180, samoczucie ani drgnęło.
    Od czerwca ubiegłego roku wróciłam do „czystej” optymalnej, ważenia, liczenia wręcz farmaceutycznego oraz tzw. IFów – jadłam przez 4 godziny, pozostałe godziny post. Waga spadła do 49-50 kg, cukier z powrotem wrócił do wartości 120-130 na czczo, poposiłkowy i międzyposiłkowy był idealny.

    Po jakimś czasie wycofałam z diety niemal całkowicie produkty mleczne (poza wiejskim serem białym z równie wiejską tłustą śmietaną, którą można niemal kroić nożem) oraz owoce – wcześniej w okresie wakacyjnym zjadałam codziennie kilka sztuk malin, borówek, 3-4 śliwki, kilka truskawek.
    Obecnie jem owoce bardzo rzadko, zmieniłam sposób jedzenia w ten sposób, że na późne śniadanie (czasem i koło 14 tej dopiero odczuwam głód) zjadam białko z tłuszczem i zielonymi warzywami, a po kilku godzinach uzupełniam wegle – placki ziemniaczane, nieco (30 g suchego produktu) kaszy bezglutenowej (rzadko), inne warzywa polane tłuszczykiem. Czasami zjadam kawałek gorzkiej czekolady, z reguły sama ją robię.
    Źródłem białka są dla mnie jaja, mięso – różne, codziennie praktycznie inne, ryby – łosoś, pstrąg, czasami wędzony węgorz, nabiał (jak wyżej). Kiedy nie mam ochoty na miecho w ogóle, jem nieco strączkowych – fasola, soczewica, cieciorka – do 50 g suchego produktu. Czasami zjadam fasolkę szparagową (tylko) w ciągu dnia okraszoną tłuszczem.
    Robię sobie tez deserki z mleka kokosowego z żelatyną, takie niby serniczki, dodaję kakao, nieco cukru/ksylitolu (łyżeczkę) i różne zmiksowane nasionka typu siemię lniane, chia, babka jajowata.
    Czasami jem orzechy, migdały i sezam w formie pasty lub chałwy.
    Obecnie niczego nie ważę, kontroluję jedynie spożywane węglowodany.

    Cukier z regułu na czczo oscyluje w granicahc 90-110. Czasami pojawiają się ciała ketonowe w moczu, ale to z reguły wtedy, kiedy „zapomnę” o węglowodanach.
    Całkowicie odstawiłam produkty glutenowe.

    Nie wiem, czy można to nazwać wyleczeniem, gdyż ja wiem, że gdybym wróciła do dawnego stylu odżywiania się, cukrzyca wróci, ale chyba nie o to chodzi, aby wracać do czegoś, co mi szkodziło.

  38. OPTY pisze:

    Opiszę taki przypadek całkiem spoza środowiska optymalnych.
    Znajomy z pracy ; otyły ,nadwaga ok. 20 kg . 57 l. odżywiający się byle czym – śmieciowo , cukrzyk, brak jednej nerki -usunięta operacyjnie 3 lata temu. Uznał ,że musi coś zrobić z oponą na brzuchu, na 10 dni przeszedł na odżywiania samymi warzywami . Schudł ok.8-10 kg – tak twierdził , zresztą było to widać. Przyszedł do pracy i mówi coś takiego ” badałem sobie cukier i mam normalny jakbym nie miał cukrzycy i nie biorę insuliny od kilku dni – sam bez lekarza , czuje się lepiej niż poprzednio . Niczego mu nie sugerowałem -nie wie o mojej diecie. Ot takie zjawisko samo z siebie.
    Teraz wrócił do starych nawyków żywieniowych , nawet go nie pytałem tylko zauważalny był powrót „oponki” – efekt jojo . No teraz normalnie bierze insulinę – wszystko po staremu . Mówię zrób coś z tym, a on na to przecież na coś trzeba umrzeć, i taka z nim gadka.

  39. Mojezo68,

    a może powrót do korzeni byłby pomocny? Białka z żółtek („Jedz kolagen a nie albuminę” – http://www.stachurska.eu/?p=14752 i „Puste kalorie, czyli niska wartość biologiczna” – http://www.stachurska.eu/?p=14743 ), podrobów, serów i twarogów (jeśli nie szkodzą, bo niktórym osobom tak), wieprzowinę. Tłuszcze zwierzęce i odzwierzęce: szpik, słonina, śmalec, masło, śmietana. Węglowodany ze skrobi (przede wszstkim ziemniaki) oraz warzywa i owoce dla witaminy C – „Synteza kolagenu” – http://www.stachurska.eu/?p=14748 . Żywność ma być gotowana, duszona, pieczona, smażona.

    Zdrowi ludzie mogą mieć więcej „swobody”, ale bez przesady 😉

    Dieta Optymalna – http://www.stachurska.eu/?p=3383 tym się różni od wysokowęglowodanowej – http://www.stachurska.eu/?p=9928 że umożliwia jeść mało bo treściwie i tym samym dostarczać naszym organom dużej ilości ATP, co ma znaczący wpływ również na nasz układ odpornościowy. Moje obserwacje pozwalają stwierdzić że choroby przewodu pokarmowego leczą się stosunkowo najszybciej.

    Jak powyższe się czyta? Mogłaby się Pani zdecydować na próbę? Z liczeniem BTW, żeby było skrupulatnie?

  40. OPTY pisze:

    Miła wiadomość dla Reni i reszty kawoszy takich jak ja skodinąd;
    http://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilaktyka/dluzsze-zycie-milosnikow-kawy/spvpq

  41. OPTY pisze:

    Edgar Cayce – „Śpiący Prorok” (o cukrzycy) oraz parę przydatnych uwag…

    Wpis ten proszę potraktować wyłącznie jako „ciekawostkę”. Porady w nim zawarte nie są mojego autorstwa, lecz opierają się na pracach słynnego mistyka, duchowego uzdrowiciela a przede wszystkim jasnowidza — Edgara Cayce’a, który będąc w głębokiej hipnozie, stąd przydomek „Śpiący Prorok”, odkrył przyczyny swoich własnych dolegliwości, gdyż w wieku 20 lat z zapewne psychosomatycznych powodów, utracił zdolność mówienia. Wydarzenie to okazało się na tyle doniosłym w jego życiu, iż za namową parających się hipnozą psychologów, zaczął regularnie poddawać się hipnozie, podczas której udzielał zgłaszającym się doń pacjentom cennych porad medycznych. Seanse te zaczęto nazywać „ridingami”. Nazywano go cudotwórcą, doktorem i wizjonerem, pomimo iż nie miał wykształcenia medycznego. Pomimo to leczył rozmaite choroby skuteczniej niż lekarze. Można się spierać na temat tego rodzaju metod, nie ulega jednak wątpliwości, że gro z naszych dzisiejszych chorób ma podłoże psychosomatyczne (czego sama doświadczyłam, również lecząc chorobę rzekomo fizyczną za pomocą hipnozy). Ponad 80% przypadków, którymi zajmował się Cayce, znalazło w jego wizjach właściwe zalecenia/rozwiązania. Ale Cayce słynął także z dalekosiężnych wizji nt. naszego świata. Przewidział np. zburzenie WTC w NY, ale to już inna kwestia, można w to wierzyć lub nie.

    Odnoszę się doń z tego względu iż znalazłam w plikach bardzo stare wycinki dotyczące szeroko pojętej medycyny naturalnej. Pomyślałam, że warto je wstawić na bloga, aby nie przepadły. Będę co pewien czas powracać do tej tematyki, zastrzegam tylko, aby nie traktować owych postów jako jednoznacznych porad medycznych, etc. To jedynie ciekawostki, które być może podsuną Wam jakieś rozwiązanie, np przyczynę dla schorzenia, której dotąd nie braliście pod uwagę, oby dla waszego zdrowia, pamiętajmy jednak o rozsądnym stosowaniu znalezionych na necie przepisów i porad. Niemniej zastanawia, dlaczego Unia Europejska – rzekomo w trosce o nasze zdrowie – usiłuje od dłuższego czasu wycofać z obiegu!

    Polecam dwa ciekawe artykuły nt. Edgara Cayce’a:

    1. Problematyczny Edgar Cayce

    2. Polska strona poświęcona E. C.

    Cukrzyca to przewlekła – uważana za nieuleczalną – choroba przemiany materii. Spowodowana jest niedoborem czynnej insuliny, powstałym w wyniku niewydolności komórek trzustki lub obecności ciał antyinsulinowych. Objawia się podwyższonym poziomem cukru we krwi i cukromoczem.

    Generalnie uważa się, że jest to choroba dziedziczna. Ale zdarzają się przypadki cukrzycy nabytej, która może być następstwem chirurgicznego usunięcia trzustki, zniszczenia trzustki przez nowotwór, ciężkiego zapalenia trzustki, nadczynności przysadki, tarczycy, kory nadnerczy, itp. Czynnikami przyspieszającymi rozwój choroby są: otyłość, zakażenia, zatrucia, urazy, niekiedy ciąża, choroby trzustki i niektóre zaburzenia endokrynologiczne.

    Edgar Cayce wykonał 65 ridingów dla chorych z objawami cukrzycy. W żadnym z przypadków nie uznał jej za nieuleczalną. U większości chorych zasadniczą jej przyczynę widział w uszkodzeniach kręgosłupa (urazy, przemieszczenia), a w dalszej kolejności w zaburzeniach trawienia, stanach chorobowych jelita grubego [które z kolei jak wykazują najnowsze badania najczęściej są przyczyną rozwijającego się w j. grzyba Candida Albicans, potocznie zwanego „drożdżycą”], zaburzeniach pracy gruczołów (trzustka, prostata, tarczyca), w kłopotach z wydalaniem, a także w niewłaściwej postawie życiowej.

    W kuracji przeciwcukrzycowej zalecał stosowanie odpowiedniej diety, wykonywanie zabiegów chiropraktycznych czy kręgarskich (osteopatycznych) w obszarze kręgosłupa, jedzenie karczochów oraz zażywanie specjalnie przygotowanej „wody szałwiowej”.

    W niektórych przypadkach zalecał także zażywanie preparatów jodowych, a zwłaszcza atomidiny, środków poprawiających trawienie, robienie irygacji jelita grubego i stosowanie hydroterapii. Przestrzeganie diety jest według Cayce’ego najważniejszym elementem leczenia. To, co należy wtedy jeść pokrywa się z ogólną dietą Cayce’ego, tzn. 80% produktów zasadotwórczych (warzywa, owoce) i 20% kwasotwórczych (produkty skrobiowe, mięso tłuszcze). W tym przypadku zalecał jedzenie większej ilości surowych, liściastych warzyw. Zakazywał jedzenia jakichkolwiek potraw smażonych oraz picia kawy z mlekiem lub śmietanką, jedzenia słodyczy, cukru, potraw skrobiowych i wszelkiego rodzaju czerwonego mięsa, nie wyłączając szynki. Niekiedy zabraniał picia herbaty a czasami także samej kawy, choć na niewielkie ilości tej ostatniej można było sobie pozwolić, słodząc ją miodem lub sacharyną. Sałatki warzywne radził przyprawiać oliwą z oliwek lub innym olejem jako przyprawami wzmagającymi trawienie, a białe pieczywo zamienić na razowe. Szczególnie zwracał uwagę, aby nigdy nie łączyć potraw zbożowych z owocami cytrusowymi lub sokami z nich. Zamiast słodkiego, pełnego mleka, zalecał pićie maślanki lub kefiru.

    Woda szałwiowa

    To mikstura oparta na wywarze z szałwii lekarskiej. Zwykle należało zażywać ją trzy razy dziennie po jednej łyżeczce do herbaty, na ogół przed posiłkami.

    Przygotowanie mikstury rozpoczyna się od wrzucenia 200-250 gramów suszonej szałwii lekarskiej do litra wody destylowanej, a następnie gotowanie powolne mieszanki na małym ogniu, by zmniejszyć objętość. Odwar należy odcedzić i do ciepłego jeszcze dodać w odpowiedniej kolejności poszczególne składniki.

    Najpierw 15 granów ( 1 gran = 0,0648 g) ambry (= obecnie naturalna ambra jest niedostępna ze względu na ochronę kaszalotów. Wytwarzane są jej substytuty syntetyczne lub roślinne, np. produkty otrzymywane z nasion hibiskusa) starannie rozpuszczonej w około 30 gramach spirytusu zbożowego, a następnie cukier w postaci syropu składającego się z 60 gramów cukru buraczanego, rozpuszczonego w 60 gramach gorącej wody destylowanej. Potem zalecano dodanie ok. 125 gramów dżinu, a w następnej kolejności cynamon, zawsze w kawałkach a nie mielony, w ilości 8-12 gramów.

    W leczeniu cukrzycy istotną rolę odgrywała również postawa psychiczna. Oto wyjątki z ridingów, w których powtarzającym się tematem jest intensywne ćwiczenie pozytywnej postawy i woli, aby być zdrowym:

    „… Poznaj siebie, wejrzyj w siebie, tam jest poprawa. Nie użalaj się nad sobą, nie bądź na siebie zły. Gdy występuje pragnienie śmierci i pragnienie życia, to co powoduje, że się żyje? Wola! Życie duchowe, sama istota Boga”.

    Karczochy

    Odgrywały w diecie cukrzycowej bardzo ważną rolę. Cayce uważał je za naturalne źródło insuliny i zalecał jedzenie ich trzy razy w tygodniu, gotowane lub na przemian: gotowane i surowe — a w cięższych przypadkach, codziennie. Powinny być wielkości kurzego jajka i owinięte przy gotowaniu w specjalny pergaminowy papier. Sok wydzielony podczas gotowania należy dodać do karczochów na papkę. Można je doprawić do smaku, unikając jednak masła.

    Chorzy którzy jedli karczochy, mieli sprawdzać poziom cukru we krwi i odpowiednio zmniejszać dawki przyjmowanej insuliny, aż do całkowitego jej wyeliminowania.

    „… Stosowanie dużych dawek insuliny można będzie stopniowo zmniejszać i ostatecznie całkowicie wyeliminować, jeżeli wprowadzimy do diety jednego karczocha dziennie. Powinien on być gotowany wyłącznie w „patapar paper” (rodzaj specjalnego pergaminu), zachowując sok, który należy zmieszać z „sercem” karczocha i przyprawić do smaku. Przyjmowanie insuliny powoduje uzależnienie. Karczochy nie wytwarzają takiego nawyku (…).
    Co najmniej raz w tygodniu należy koniecznie zjeść karczocha. Raz może być ugotowany, a następnym razem surowy – wielkości kurzego jajka lub większy. Najlepiej żeby był ugotowany we własnym sosie – w „patapar paper”. Nie zaniedbuj tego! Koniecznie trzeba je jeść (…), ponieważ dostarczy to organizmowi dostateczną ilość insuliny i (…) pomoże – wraz z innymi wymienionymi składnikami diety – w zmniejszeniu ilości cukru”.

    Ponieważ karczochy nie są jeszcze u nas dość znane i prawie nie ma ich na rynku (Ode mnie: tekst, który wam prezentuje pochodzi sprzed co najmniej 15 lat, obecnie karczochy są już powszechne, polecam przepis!), być może można je zastąpić wyciągiem z karczochów – ziołowym specyfikiem o nazwie cynarex.
    …………………………………………………………..

    A rzecz jest już taka prosta ………….

  42. PaulinaRADZIK pisze:

    ZDECYDOWANIE POLECAM I WSKAZUJĘ, NA NAUKOWĄ WIEDZĘ BIOLOGICZNĄ, ROZSĄDEK ORAZ UMIAR:
    Jemy niskotłuszczowo, 0% negatywnych toksyn, energetyczne węglowodany wyłącznie tzw. NISKIE WĘGLOWODANY TJ. DO 26% WZROSTU.

    POKARMY O WŁAŚCIWYM DOBORZE BIAŁEK, ORAZ CO NIEZMIERNIE ISTOTNE:
    Nie zawierające toksyn spowalniających i zatruwających nasze organizmy. Tabele; Dozwolone oraz Zakazane dopełniają właściwej identyfikacji prawd przyrodniczych.

    TO WŁAŚNIE PRZY PROBLEMACH Z ODŻYWIANIEM, PRZY ZWALCZANIU WSZELKICH CHORÓB / OTYŁOŚCI, RÓWNIEŻ CUKRZYCY TYPU 2:
    Niezmiernie pomocne są tabele z produktami odpowiednio prozdrowotnie, odchudzająco sklasyfikowanymi wg tzw. INDEKSU ŻYWIENIOWEGO TJ. IŻ PRODUKTU. Skuteczne i warto. Ostatnie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego.

    KOD 7 TJ. BIAŁKA, TŁUSZCZE, WĘGLOWODANY, WITAMINY, SKŁADNIKI MINERALNE, BŁONNIK, WODA:
    Wymienione substancje są niezbędne do tego, by nasz organizm funkcjonował prawidłowo, komórki odpowiednio się tworzyły i regenerowały, w przeciwnym bowiem razie nowo powstające, są coraz gorszej jakości, w wyniku czego dochodzi najpierw do dolegliwości, następnie do rozlicznych chorób, szybkiej starości, aż w końcu do przedwczesnej śmierci. Długość życia komórek jest zróżnicowana np. leukocyty (białe krwinki) żyją około 10 dni, niektóre kubki smakowe na języku tylko kilka godzin, komórki mięśni kilka miesięcy, a komórki kości żyją aż 7-8 lat. W naszym organizmie następuje ciągły proces odnawiania się, czyli odbudowy. Aby mógł on przebiegać racjonalnie, musi być dostarczony materiał do budowy tychże komórek. Materiałem są oczywiście związki pokarmowe i składniki odżywcze, pozyskiwane przez nasz organizm wraz ze zjadanym pożywieniem.

    W ODŻYWIANIU PODSTAWOWYM ZAŁOŻENIEM JEST TO CO JEMY, A NIE O KTÓREJ GODZINIE I W JAKICH PORCJACH:
    Organizm zakodowany jest genetycznie tak, aby oddziaływać na spożyty produkt żywnościowy adekwatnie co do składu tego produktu i wobec którego poszczególne narządy organizmu wykonują; zaprogramowane ewolucyjnym życiem na Ziemi reakcje (wyuczone przez miliony lat). Nieistotnym czynnikiem jest godzina, a pomniejszym ilość spożywanego pokarmu: liczy się zawsze skład pierwiastkowy ?produktu? zjedzonego przez człowieka. Wszystkie czynniki inne niż skład mają znaczenia drugorzędne i można je nawet wstępnie pominąć. P. S. Pora spożywania posiłków nie jest istotna, a ich objętość powinna być uzależniona od indywidualnych potrzeb organizmu.

  43. Pani Paulino, polecam:

    – O wartości biologicznej pokarmu – http://www.stachurska.eu/?p=17871

    – „Puste kalorie”, czyli niska wartość biologiczna – http://www.stachurska.eu/?p=14743

    – Nabijanie w geny – http://www.stachurska.eu/?p=7719

    – Cukrzyca – http://www.stachurska.eu/?p=7710

    – Żywienie przy dysfunkcji trzustki – http://www.stachurska.eu/?p=8897 .

  44. OPTY pisze:

    http://superlinia.pl/zwalcz_apetyt_na_cukier/

    „Uzależnienie od słodkości jest równie niebezpieczne jak alkoholizm czy nikotynizm. A czasami jeszcze bardziej szkodliwe w swoich skutkach.
    Cukier to nie tylko ciastka, cukierki i inne słodycze. Większość pokarmów zawiera znaczne ilości ?ukrytego? cukru. Jest dodawany do zup typu instant, sosów, majonezu, keczupu, serów, napojów, herbatek, a nawet syropów medycznych. Dla naszego ustroju czysty cukier jest po prostu toksyną, gdyż po rafinacji występuje w nienaturalnej, trudnej do przyswojenia postaci. Aby był strawiony, potrzebujemy przede wszystkim magnezu i wapnia, które organizm czerpie z kości i zębów. Stąd u osób nadużywających cukru często występuje próchnica, a także łamliwość kości, paznokci oraz osteoporoza i bóle pleców.”

    To też trzeba zrozumieć i zapamiętać.

  45. Filip Wieleba pisze:

    Choruje na cukrzyce typu 2 prawdopodobnie juz wiele lat mimo ze zdiagnozowano ja u mnie 3 lata temu sadze ze byla ona ze mna juz znacznie wczesniej. Nie biore lekow nie wstrzykuje insuliny cukier mam pod kontrola . jak to robie. Jem posilek co 3 godziny wielkosci zacisnietej piesci kasze surowe warzywa ryby i chude mieso. Nie rezygnuje z wieprzowiny ani wolowiny jednak wybieram jej chude czesci. Owoce 1, 2 razy dziennie nie wiecej i to raczej cytrusowe lub melony. I zero problemu nie jestem glodna nie mam napadow wilczego glodu a kiedys mialam z tym ogromny problem. Ale wazne jest aby nie omijac posilkow i niedojadac!!!!!!

  46. Ciekawa jestem jak Pani dieta ma się do – http://www.stachurska.eu/?p=9928 ?

    I drugie pytanie: Czy nie dokuczają Pani inne niż cukrzyca dolegliwości?

    Mogę prosić o odpowiedź?

  47. Jolanta Bujnowicz pisze:

    Czy ktoś w końcu poda jakiś jadłosps na tydzień?

  48. Pani Jolanto,

    czytała Pani książki Dr Jana Kwaśniewskiego? – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 .

    Jakiś jadłospis raczej się Pani przydać nie może, powinien być opracowany dla Pani :) Może Pani nauczyć się Diety Optymalnej, ewentualnie korzystając z pomocy doradcy – http://optymalni.poznan.pl/arkadia-poznan/ .

  49. Ania pisze:

    Witam,
    Przeczytałam wszystko co napisaliście. Podoba mi się dieta optymalna Dr Jana Kwaśniewskiego. Spróbuję to co napisaliście wprowadzić w życie.
    Co jakiś czas napiszę jak mi idzie, czy niestety należę do tych co odpuszczą i przegrają walkę z chorobą.
    Troszkę wyjaśnień.
    Jakieś pół roku temu zrobiłam sobie badania szczegółowe krwi. Wyszło mi ogólnie że jest ok., oprócz troszkę podwyższonych trójglicerydów i cukru, cukier 286 na czczo.
    Dodam tylko iż nie jestem ubezpieczona i do lekarzy nigdy nie chodzę a tutaj szukałam odpowiedzi czy iść do lekarza czy coś innego. Nie uważam, że pójście do lekarza i branie tabletek jest dobrym wyborem i docelowo tutaj się znalazłam.
    więc obecnie mam 36 lat i ważę 107 kg, rok wcześniej 112kg. Nie objadam się cukierkami, czekoladami i ciastami. Nie lubię ich. Lubię dobrze zjeść ale nie tłusto. Nie jadam w restauracjach tylko sama gotuję. Używam produktów bio i różnorakich olejów tłoczonych na zimno. Często jadam sałatki z sałaty lodowej, cebuli, ogórka, pomidora, do tego robię swój sos z ziół, cedru jabłkowego, i 3 rodzajów olejów. Do sałatki chleb własnej roboty z różnych mąk ryżowa, gryczana, kokosowa, kasztanowa, chlep oprószony serem do tego dwie lampki wytrawnego czerwonego wina. To tak 4 razy w tygodniu. Nie kupuję w dyskontach, piję wodę i trochę coca coli ale w szkle butelki 0,2l. Więc nie jest źle. wieczorem do łóżka marchewka do chrupania. Jest mi zawsze ciepło. Nigdy nie marznę. Nawet zimą mogę chodzić w koszulce i jest ok. Regularnie ok 3 razy w tygodniu korzystam albo z saun albo z basenu. Dużo pracuję i się ruszam. Ale i tak robię coś nie tak. Mój cukier obecnie rano to ok 190-230. a po posiłku nawet 300-350. Posłucham was i trochę zmienię nawyki żywieniowe i będę co jakiś czas opisywać czy to mi wychodzi i co z moim cukrem.
    Mam tylko prośbę. Jeśli ktoś zna dobre przepisy z uwzględnieniem diet bardzo proszę o podanie na stronie. Będzie zawsze łatwiej.

  50. Polecam:

    – Cukrzyca – http://www.stachurska.eu/?p=7710
     
    – Gore proszę Pańśtwa – http://www.stachurska.eu/?p=9496
     
    – Zasady Diety Optymalnej w pigułce – http://www.stachurska.eu/?p=16604 
     
    – Żółtka najcenniejsze – http://www.stachurska.eu/?p=1659
     
    – Otyłość – http://www.stachurska.eu/?p=19850 , ze względu na wzór jak się nie przejadać.
     
    – Odchudzanie – http://www.stachurska.eu/?p=17890
     
    – Synteza kolagenu – http://www.stachurska.eu/?p=14748
     
    – Jedz kolagen, a nie albuminę – http://www.stachurska.eu/?p=14752
     
    – Białe białko jaj, eksperyment – http://www.stachurska.eu/?p=19157
     
    – Wątrobę masz tylko jedną – http://www.stachurska.eu/?p=5910
     
    – Źródła energii dla człowieka – http://www.stachurska.eu/?p=3383
     
    – Energia dla mózgu i serca – http://www.stachurska.eu/?p=13441 .
     
    – O wartości biologicznej pokarmu – http://www.stachurska.eu/?p=17871

    – Mity współczesnej dietetyki – http://www.stachurska.eu/?p=2925
     
    – Choroby autoimmunologiczne – http://www.stachurska.eu/?p=14527
     
    – Nadmiar białka kancerogenny – http://www.stachurska.eu/?p=3359
     
    – Skutki niedoboru białka – http://www.stachurska.eu/?p=1441 .
     
    – Z pierwszej ręki – http://www.stachurska.eu/?cat=5027 .

    I jeszcze jak liczyć BTW w posiłkach – przykłady:

    – Gulasz wieprzowy… – http://www.stachurska.eu/?p=19707

    – Nóżki wieprzowe… – http://www.stachurska.eu/?p=10635
     
    Nic się nie da zrobić bez edukacji :) Oczywiście i książki Dr Jana Kwaśniewskiego! – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4
     
    Jeśli jest Pani zainteresowana proponuję się do mnie odezwać via KONTAKT na stronie http://www.stachurska.eu
     
    Powodzenia :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>