WĄTROBĘ MASZ TYLKO JEDNĄ – wirus C

.

Lek. Agata Płowecka:

„„Zawierzyłam wiedzy zdobytej w Akademii Medycznej i przez 20 lat raczej szkodziłam pacjentom, zamiast im pomagać”.
dr Ewa Pietkiewicz-Rok

Te słowa jednej z lekarek doskonale odzwierciedlają sytuację, jaka towarzyszy leczeniu dużej grupy schorzeń wątroby. W tym temacie medycyna w dalszym ciągu niewiele ma do powiedzenia i często nie znajduje innego sposobu, jak tylko przeszczep.

Wątroba jest jednym z najbardziej wrażliwych narządów w organizmie człowieka. Można powiedzieć, że narząd ten ponosi konsekwencje wszelkich błędów w żywieniu oraz wprowadzania do organizmu wszelkich trucizn, związków chemicznych, farmakologicznych leków oraz nadmiaru alkoholu.

Wątroba jest miejscem aktywnych przemian metabolicznych – jej funkcją jest wytwarzanie, magazynowanie i uwalnianie zasobów glukozy w zależności od potrzeb metabolicznych. W narządzie tym odbywa się także przekształcanie węglowodanów i białek w tłuszcze, synteza lipoprotein (LDL i HDL), fosfolipidów, cholesterolu, kwasów żółciowych. W zakresie przemiany białek wątroba ma funkcje niepowtarzalne – bierze udział w wytwarzaniu protein osocza, czynników krzepnięcia. Wątroba jest końcowym etapem przemian aminokwasów – tu odbywają się procesy rozpadu metabolicznego białek. Są one rozkładane do mocznika, który jest wydalany dalej przez nerki. Narząd ten gromadzi witaminy A, D i B12 oraz żelazo. Wszystkie trucizny i leki wchodzące do organizmu muszą być przerobione i zniszczone właśnie przez wątrobę.

W medycynie chińskiej wątroba to podświadomość, serce to umysł, a śledziona to świadomość. Podświadomość rejestruje wszystko, czego doświadcza, bez analizy i oceniania i bez świadomości tego procesu. Dobrze pracująca wątroba to właściwa jakość umysłu i świadomości. Właściwie pracująca wątroba to dobra jakość snu. Gdy nie jest w równowadze, sny są meczące.

Z szerokiej grupy schorzeń wątroby najczęstszymi i nastręczającymi medycynie najwięcej problemów są: wszelkiego rodzaju żółtaczki, wirusowe zapalenia wątroby i marskość, stłuszczenia wątroby i alkoholowe uszkodzenia wątroby, także polekowe i toksyczne uszkodzenia wątroby.

Wątroba, jak wcześniej zostało wspomniane, płaci za wszystkie błędy popełnione w odżywianiu i nie tylko. Jest obciążona wszelkim nadmiarem spożywanych pokarmów, szczególnie niebezpieczny jest tu nadmiar węglowodanów i białek. Wbrew powszechnie przyjętej opinii najmniej szkodliwy jest nadmiar tłuszczu, co wykazuje doświadczenie dużej grupy optymalnych pacjentów. Optymalni, pomimo zjadania dużej ilości tłuszczów, jakoś nie tylko nie chorują na schorzenia wątroby, a nawet pozbywają się ich. Często słyszę następujące relacje: przed rozpoczęciem żywienia optymalnego, po zjedzeniu jajka z majonezem, odczuwałem bóle wątroby, po prostu mi „puchła”, teraz zjadam 5 jajek dziennie i jest spokój – nie czuję, że mam wątrobę. Czy tłuszcze rzeczywiście szkodzą i obciążają wątrobę, czy też, jak twierdzimy my, optymalni, pomagają jej? Jak mówi powszechnie znane porzekadło, „wątroba to też osoba” i wobec tego należy o nią zadbać.

Czy żywienie optymalne i zdrowa wątroba pasują do siebie, jak dobrze ułożone puzzle? Prześledźmy to w teorii i na przykładzie pacjentów.

Czy wątroba lubi tłuszcze, czy też odżywianie chude? Czy wątroba regeneruje się? Tłuszcze zwierzęce nie są kierowane do wątroby, a bezpośrednio do krwi, gdyż tylko one nadają się dla wszystkich tkanek. Wszystkie pozostałe związki chemiczne muszą być przetwarzane przez wątrobę. Tłuszcze po zjedzeniu ulegają emulsyfikacji w dwunastnicy przez wydzielaną żółć, a następnie po rozdrobnieniu łańcucha tłuszczowego ulegają wchłonięciu przez nabłonek jelita cienkiego. Stamtąd ulegają wchłonięciu do przewodów chłonnych i do krwi, a następnie bezpośrednio do tkanek i komórek ciała. Dlatego tłuszcze wątroby nie obciążają! Wątroba nie znosi natomiast nadmiaru białka, ponieważ musi je przetworzyć i rozłożyć. Jeżeli już otrzymuje białko, to musi być ono białkiem o najwyższej wartości biologicznej, czyli musi być to np. żółtko jaja lub białko zawarte w podrobach. Są one bowiem podobne do białek zawartych w naszym organizmie i nie wymagają dużego nakładu pracy i energii dla dostosowania do potrzeb naszego organizmu. Im mniej wartościowe białko, to znaczy np. białka roślinne z fasoli czy grochu lub białka z chudego sera lub chudego mięsa, tym więcej wymagają od wątroby pracy, energii, witamin i składników mineralnych. A to kosztuje… Organizm staje się słaby, podatny na zakażenia wirusowe i bakteryjne, chorowity. Im więcej człowiek spożywa białek, tym bardziej obciąża wątrobę pracą.

Najkorzystniejszym sposobem żywienia dla wątroby jest oczywiście żywienie optymalne, z najlepszym źródłem białka zwierzęcego oraz jednolitym źródłem energii – najwydajniejszym i najłatwiej spalanym. Jak żywienie optymalne w praktyce komponuje się ze schorzeniami wątroby? Zobaczmy, jak wygląda to na przykładzie konkretnych pacjentów.

Pan Marek M. zgłosił się we wrześniu 1999 roku z powodu znacznego osłabienia, załamania, depresji, załamania odporności w postaci częstych infekcji układu oddechowego oraz znacznego spadku wagi. Szczegółowe badania laboratoryjne wykazały infekcję wirusem typu C, co spowodowało jeszcze większe załamanie psychiczne u pacjenta (z tego powodu, że jest to choroba uważana powszechnie za nieuleczalną). I tak jest. W istocie wirusowe zapalenie wątroby powoduje w skali społecznej większe szkody niż inne schorzenia spowodowane wirusem, jak choćby zespół niedoboru odporności AIDS czy grypa. Epidemiologicznie notuje się olbrzymie rozpowszechnienie WZW, ponieważ przenoszone jest ono poprzez krew w czasie rozmaitych ingerencji medycznych, takich jak zabiegi chirurgiczne, inwazyjne badania diagnostyczne, iniekcje. Liczba tych zabiegów jest coraz większa, stąd coraz powszechniejsze są zachorowania na wszczepienne zapalenia wątroby. Istnieje kilka typów wirusów zapalenia wątroby nazywanych literami A, B, C, D, E. Z tych podtypów najczęściej spotykana jest żółtaczka typu A, jest to żółtaczka tzw. brudnych rąk, przenoszona drogą pokarmową. Żółtaczka typu B jest to wirus przenoszony poprzez krew, który w niewielkim procencie przypadków może ustąpić samoistnie, nawet bez żywienia optymalnego. Przeciwko wirusom zapalenia wątroby typu A i B istnieją szczepionki, dzięki którym można uodpornić się przed tymi infekcjami. Wirus zapalenia wątroby typu C jest znacznie groźniejszy, ponieważ nie istnieje przeciwko niemu żadna szczepionka i nie zdarzają się przypadki samoistnego ustąpienia tego schorzenia. Paradoksalnie, w porównaniu z o wiele łagodniejszym wirusem typu B, przebieg choroby jest znacznie łagodniejszy. Przy zapaleniach spowodowanych wirusem typu B przebieg choroby może być piorunujący, przy wysoko podwyższonych wartościach badań laboratoryjnych, choć wirus jest generalnie mniej zjadliwy. Przy zakażeniach wirusem typu C przebieg choroby jest nieco łagodniejszy, pozornie, gdyż parametry biochemiczne nie są ostro podwyższone, choroba przebiega falowo rzutami z okresami pogorszenia i polepszenia. Szybciej jednak doprowadza do trwałego uszkodzenia wątroby i nieznane są w medycynie przypadki samoistnego ustąpienia tego wirusa. Wirus leczony jest za pomocą bardzo drogiego leku interferonu, który doprowadza do wyleczenia w niewielkim tylko odsetku przypadków i powoduje duże działania uboczne w organizmie, podobnie jak leczenie nowotworów chemią często doprowadza do konieczności przeszczepów wątroby. Wracając jednak do naszego pacjenta, wyniki badań laboratoryjnych w momencie przejścia na żywienie optymalne wyglądały następująco: bardzo niskie wskaźniki morfotyczne krwi, praktycznie na granicy przeżycia – Hb 6,2 g/dl (norma 12-17), erytrocyty, czyli ciałka czerwone krwi, 1650 000 (norma 3900000 – 6500000), białe ciałka krwi 2700 (norma 4000 – 11000). Wystąpiło zażółcenie całej skóry. Próby wątrobowe nie były znacząco podwyższone, co jest charakterystyczne dla wirusa typu C, kształtowały się na poziomie ALAT 49 ASPAT 79. W tym stanie pacjent odmówił hospitalizacji i rozpoczął żywienie optymalne, w którym królowały głównie żółtka i boczek. Bardzo szybko, w ciągu dwóch miesięcy, parametry laboratoryjne uległy poprawie. W grudniu 1999 roku poziom hemoglobiny wynosił 13,2 g/dl, erytrocyty osiągnęły 3600 000. Pacjent poczuł się znakomicie i nie chciał prowadzić dalszego leczenia w poradniach specjalistycznych. Niestety po roku wystąpił ponownie bardzo ostry rzut choroby z powodu… zarzucenia przez pacjenta żywienia optymalnego. Miało to miejsce z powodu załamania spowodowanego sprawami rodzinnymi, a szczególnie odejściem małżonki. Tym razem rzut choroby był znacznie gorszy, wystąpiło czterokrotne podwyższenie biochemicznych parametrów stanu wątroby, ALAT i ASPAT oraz bilirubiny. Wartości hemoglobiny były podobnie niskie jak poprzednio, pacjent był na tyle słaby, że nie wstawał z łóżka, wystąpiła także silna żółtaczka. Praktycznie była to już prawie całkowita niewydolność wątroby. Wystąpiło także bardzo duże nasilenie zmian łuszczycowych na skórze. Praktycznie umierający człowiek znowu rozpoczął żywienie optymalne, pomimo prawie całkowitego braku nadziei, co do poprawy stanu zdrowia….”

Więcej – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=med&id=5

Polecam również zakładkę Aktualności ze strony Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Optymalnych im. Adama Jany – http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=newsy&id=32&seo=aktualnosci

,

Zamieszczono w kategorii: a. W kwestii formalnej

Oznaczono tagami: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

177 odpowiedzi na „WĄTROBĘ MASZ TYLKO JEDNĄ – wirus C

  1. Renia pisze:

    Teresa, to jest wspaniała sprawa, to co robisz :D
    Osoby chore przynajmniej dowiadują się, że mają szansę na wyleczenie, u lekarza tego nie usłyszą… :?

  2. Nemer pisze:

    Szanowne Panie,
    właśnie teraz, bardzo bliska mi osoba jest w trakcie leczenia z powodu wykrycia u niej chyba najbardziej zjadliwego wirusa(B-1) żółtaczki typu C, który zdążył już dość znacznie wątrobę zniszczyć . Sam robię jej zastrzyki z interferonu. Równolegle zażywa rybawirynę i jest „prowadzona” przez specjalistów ze szpitala zakaźnego.
    Czy ja mam jej teraz zalecać przerwanie kuracji jeśli spotykam w trakcie rutynowych wizyt w szpitalu osoby, które z powodzeniem kończą tę roczną kurację?
    Przykro mi ale tego nie zrobię.
    Po, czy w trakcie kuracji „żywienie optymalne” OK, ale zamiast kuracji? To by chyba była lekka przesada, nie uważacie Panie?
    Pozdrawiam, Nemer

  3. Renia pisze:

    Dieta Optymalna nie wymaga rezygnacji z terapii konwencjonalnych, jeśli one dają wyzdrowienie. Można to stosować razem, przez co są zmniejszone skutki uboczne leków. Niektórych chorób bez leków nie można się pozbyć (np. pasożytów). Niestety – DO może dużo – ale nie wszystko.
    Pozdrawiam serdecznie – Renia

  4. Renia pisze:

    Trochę poezji: 8)

    Cukier czy tłuszcz

    Zewsząd wołają jedzcie warzywa
    Jedzcie owoce ktoś inny wzywa!
    To jakaś mania jest albo poza
    Chcesz być jak koza to jedz jak koza.
    Bardzo przewrotnie zadam pytanie
    Pomyślcie Państwo! Panowie, Panie!

    Czym są warzywa albo owoce?
    Na to pytanie ja już ad vocem:
    Woda i cukier ciut celulozy.
    To jest jedzenie w sam raz dla kozy.
    Duża objętość i mało treści
    Mało pożytku to w sobie mieści.

    Bo jeść warzywka to taka moda,
    W nich i owocach jest głównie woda.
    Białka tam mało a tłuszczu wcale
    A ile tłuszczu ma zwykły smalec!
    Ale grubasy grubną niestety
    Stosując różne, bez tłuszczu diety.

    Zresztą owoce oraz jarzyny
    To nie aż takie jeszcze przyczyny
    Różnych problemów co psują zdrowie
    Cukier najgorszy! Ot co wam powiem!
    Podstępny cukier jest tak szkodliwy.
    Jaki słodziutki – taki zdradliwy.

    Węglowodany inaczej skrobie
    To też są cukry! Pomyślcie sobie!
    Tych jest najwięcej w ciastach i kluchach,
    W kaszach i bułach – to nie podpucha!
    A dla przykładu te dla cukrzyka
    Są jak trucizna! Niech ich unika!

    Jak wytłumaczyć różnym kretynom:
    Nie da się gasić ognia benzyną!
    Tu bez ogródek wszystko wyłuszczę
    Winien jest cukier a ganią tłuszcze.
    O wszystko tłuszcze są obwiniane
    Sami zobaczcie co tu jest grane.

    Niechaj uwagę każdy wysili:
    Cygan zawinił lecz powiesili
    Za to kowala – przysłowie znane!
    To węglowodan jest tym cyganem!
    Można powiedzieć to bez wahania
    Zdrowo unikać jest tego drania.

    Miast kopy pyrów czy sterty chleba
    Smalcu czy masła więcej zjeść trzeba!
    Ty pewnie jeszcze nie czaisz bazy?
    Tłuszcz da energii aż osiem razy
    Więcej niż cukier tej samej miary
    To jest biochemia! Nie żadne czary!

    Z tłuszczu energia czysta pochodzi
    A węglowodan w komórkach smrodzi,
    Zostawia fuzle oraz odpady,
    Wreszcie organizm nie daje rady.
    Potem choroby, z tuszą kłopoty…
    Wszystko to z naszej, zwykłej głupoty!

    A kto nie wierzy niech się popyta
    Książkę niech kupi i „se” przeczyta
    Gdzie Jan Kwaśniewski, doktor, nasz rodak
    Pisze o skutkach i o powodach
    Cukrzyc, zawałów a nawet raka.
    W dobrej księgarni jest książka taka.

    Podstępny cukier… Tak by się chciało
    Wcinając słodkie mieć szczupłe ciało!
    Szczupłe i zdrowe razem w komplecie
    Lecz kto tak mówi ten głupstwa plecie.
    Pogodzić sprzeczność proszę ja ciebie
    To pewnie da się acz tylko w niebie.

  5. Panie Nemer, nie czuję się siłach doradzać Panu w tak poważnej sprawie. Jednak znam kogoś kto kuracji interferonem przeszedł trzy, a wyleczenia nie ma…

    O skutkach ubocznych czytałam tu – http://www.prometeusze.pl/terapia_skojarzona.php .

    Gdybym była w Pana sytuacji to może próbowałabym rozmawiać również z dobrym lekarzem optymalnym, co dwie głowy to nie jedna. Można ew. telefonować do OSO po kontakt do lekarza w pobliżu Pana miejsca zamieszkania, albo szukać lekarza najlepszego. O! Można jeszcze telefonować do Arkadii w Ciechocinku, tam mogą poradzić w sprawie lekarza optymalnego.

    Współczuję Państwu!
    I trzymam kciuki :)

  6. Nemer pisze:

    Szanowna Pani Tereso,
    bardzo dziękuje, drogę do lekarza „optymalnego” znam, chyba do dr Mariusza G. o ile się ni mylę, mamy najbliżej. Korzystałem z jego porad dwukrotnie przy okazji korzystania z „prądów selektywnych”, które w moim przypadku okazały się skuteczne. Co do żywienia optymalnego, to literatury mamy „cały worek” ale przymieramy się raczej do „wywczasów” w Jastrzębiej Górze a nie w Ciechocinku, bo moja lepsza połowa kocha morze i spacery po plaży, byle bez tłumów. Zobaczymy, bo na razie sił jej chyba brakuje. Jeszcze raz dziękuję, a stronę „prometeuszy” bardzo dobrze znamy, będziemy wojować.

    Pozdrawiam, Nemer

  7. Panie Nemer, nie odkładałabym spotkania z doktorem MG. Kuracja interferonem nie może kolidować z DO, gdyż DO oszczędza wątrobę i wzmacnia system odpornościowy. Tego to akurat sama doświadczyłam.

    Pozdrawiam,
    Teresa

  8. Nemer pisze:

    Jeszcze raz dziękuję Pani Tereso, spróbuję namówić właściwą osobę do wizyty ale musi Pani wiedzieć, że ona należy do tego gatunku, który zawsze wie wszystko najlepiej, tak, że ja nawet googli nie potrzebuję, bo zawsze się mogę zapytać mojego „vis a vis” . Jak się uda, to zaraz doniosę.
    Serdecznie pozdrawiam, Nemer

  9. Panie Nemer, pozostaje liczyć na ciekawość właściwej osoby :) Dotychczasowa terapia Jej nie wzmacnia, ale osłabia. DO może wzmocnić, czyli dodać sił.

    Trzymam kciuki!

    PS. Proszę zobaczyć jak może przebiegać myśl – http://zdrowie.onet.pl/newsy/leczenie-ostatniej-szansy-wstrzasajace-ale-skutecz,1,4965118,artykul.html

  10. Nemer pisze:

    Łoj! Ależ mnie Pani wystraszyła tym linkiem Pani Tereso. Do tej pory myślałem, ze nikogo i niczego się nie boję z wyjątkiem dentysty u którego muszę systematycznie bywać a tu jak w powiedzonku mojej mamy, która w momentach cierpienia mówiła, że gdyby człowiek był pewien, ze to pomoże, to by nawet g…o zeżarł . Straszne!

    Pani Tereso kochana, jest dobrze, osiągnąłem „kompromajz” Jest decyzja, że wprawdzie nie jutro ale zaraz po Nowym Roku zapisujemy się na wizytę do dr MG. Nie ukrywam, że usiłując przekonać wiadomy obiekt, powoływałem się też na Panią i argumentację z Pani bloga, w tym m.in. wczorajszy wpis Reni z 20.48 .
    Pozdrawiam, Nemer

  11. Panie Nemer, więc jest dobrze i jest szansa że będzie lepiej.

  12. Qwinto pisze:

    Przecież to takie proste…. ZOSTAWCIE WĄTROBĘ w spokoju! Dajcie jej odpocząć i wszystko będzie ok…
    NIE ŹREĆ TYLE I STOSOWAĆ GŁODÓWKI!!

  13. Renia pisze:

    Wystarczy aby się jadło tylko te produkty, które nie obciążają wątroby.
    Np. tłuszcze nasycone w ogóle ją omijają. Niedobry jest dla niej nadmiar białka, węglowodanów i wszelka chemia dodawana do produktów spożywczych…

  14. Waldemar pisze:

    Pani Tereso! Miło przeczytać coś mądrego. Jestem naukowcem- prawnikiem, od 10 lat (początkowo z konieczności) pasjonatem profilaktyki zdrowia i rozumnego nie chemicznego leczenia i życia. Hipokrates już stwierdził: Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a lekarstwo powinno być pożywieniem! Stajemy się, od pierwszego aptecznego kwasu foliowego, w łonie matki oczyszczalnią chemicznych (syntetycznych, nie znanych ludzkiemu rodzajowi) związków! W promocji, za darmo, wnosimy w nasz organizm całą walizę skutków ubocznych, od których dopiero zaczyna się chorować! Od poczęcia jesteśmy narażeni na brak zdrowia. A kto zna definicję choroby? Ta najprostsza, niektórzy nawet twierdzą – jedyna, Choroba to brak zdrowia! itd
    Konkludując należy podkreślić, że KAŻDY z nas jest odpowiedzialny za siebie i swoje dobra czyli i zdrowie! Każdy żyjąc w społeczeństwie informatycznym zna podstawy utrzymania stanu zdrowia ( dieta, aktywność fizyczna, spokój ducha, umysłu lub wypoczynek). Każdy musi być wojownikiem we własnej sprawie i znaleźć coś dla siebie. Sport, rekreację, zimne prysznice, oleje i oliwy, soki, diety, medytacje, suplementy diety wszelkiego rodzaju byle pochodzenia naturalnego w 100% byle być w tym systematycznym, skrupulatnym. Pamiętać, że żyjemy codziennie więc codziennie musimy zrobić wiele dla naszego organizmu! Polecam umiar w rozumnym jedzeniu, gimnastykę i ekstrakty w formie suszu z warzyw, owoców i jagód pozbawione cukru i glutenu(www.juiceplus.pl)! Wypróbowane na samym sobie i wielu innych, oficjalnie polecane już przez 5. 000 lekarzy i dietetyków w samej Europie!
    Gorąco polecam przynajmniej zapoznać się ze stroną internetową! dr n. prawnych Waldemar Rodakiewicz

  15. Panie Waldemarze, polecam więc: Żółtka najcenniejsze – http://www.stachurska.eu/?p=1659 oraz: Źródła energii dla człowieka – http://www.stachurska.eu/?p=3383 .

  16. OPTY pisze:

    ” A kto zna definicję choroby? Ta najprostsza, niektórzy nawet twierdzą – jedyna, Choroba to brak zdrowia! itd ” – Waldemar
    ———————–
    My ludzie lubimy wszystko definiować , tak już nas nauczono i tak jest . Skoro choroba to brak zdrowia , można równie dobrze parafrazować to , że zdrowie to brak choroby. I nie będzie w tym żadnego błędu czy kłamstwa . Sęk w tym ,że wielekroć zdarza się tak ,że ludzie zdrowi nie wiedzą ,że są chorzy ( cukrzyca- tak wynika z oficjalnych badań) i ludzie chorzy ,że są zdrowi ( pobieranie leków na różnego typu dolegliwości z przyzwyczajenia (znam takich ).
    Czy my obecnie jesteśmy w stnie prawidłowo zdefiniować to pojęcie ?
    Myślę ,że na razie nie . Muszą minąć całe pokolenia ludzi , którzy nie chorowaliby na nic, wtedy można pokusić się o definicję ZDROWIA. Tylko do czego ona będzie potem potrzebna ? ONO będzie.
    ” Szlachetne zdrowie,
    Nikt się nie dowie,
    Jako smakujesz,
    Aż się zepsujesz, ” – Jan Kochanowski
    No cóż , trzeba wiedzieć co robić aby tego zdrowia nie popsuć. A ,że ” wszystkie choroby powstają z tego co się zjada” , wiedzieli starożytni , my jakoś o tym zapomnieliśmy przy wznoszeniu ” gmachów cywilizacji ” . Stąd i choroby zw. cywilizacyjnymi. Czyż to nie paradoks swego rodzaju ,że najpierw tracimy zdrowie aby posiąść pieniądze a potem wydajemy je aby na powrót posiąść zdrowie ? , co potem czasami już nie jest takie proste.
    Faktycznie ,że miło poczytać człowieka , który podjął trud myślenia nad zdrowiem w oparciu o własny rozum a nie o dotychczasowe domniemania o zdrowiu. I widać ,że jest kolega blisko prawdy na ten temat. Zapoznam się z podaną stroną bo wszystko co zdrowia dotyczy mnie osobiście ciekawi . Mam wtedy świeże i wielopłaszczyznowe spojrzenia na tą najdonioślejszą stronę naszego życia , które oby w zdrowiu koledze upływało , czego serdecznie życzę .

  17. polip pisze:

    Oj naczytalem sie przez ostatnie 3 dni o tej diecie. Od jutra zaczynam! Czy wytrzymam? Nie wiem czy sie nie wystrasze ale problemy z /chyba/ watroba i jej skutkami sa duze. Mam jakis dziwne czerwone plamy na ciele, zaczerwienione dlonie, raz mniej raz wiecej, bole pod zebrami w centrum i na prawo, nacisk watroby na worek jakis tam, zmeczenie totalne, wzdecia, mroczki /albo cos/ obnizony puls,beznadziejna kondycje i cos tam jeszcze :)
    Napisze za tydzien i potraktujcie mnie jak krolika doswiadczalnego:) Oj sie bedzie dzialo.

  18. Renia pisze:

    Powodzenia i wytrwałości życzę. Przy chorej wątrobie na jedzeniu optymalnym pozytywne skutki powinny być szybko zauważalne… :D

  19. Polip, dieta to poważna sprawa :) Ma Pan możliwość przeczytać ksiązki doktora Kwaśniewskiego? Kontakt z lekarzem optymalnym?

  20. polip pisze:

    Nie bylbym soba gdybym nie dozucil lyzki dziekciu. Na wstepie dieta ta a priori wcale mi sie nie podoba. Na pierwszy rzut oka jest nielogiczna ale to tylko moje zdanie. Tylko po kilku artykulach moge zarzucic niekonsekwencje, np. w jednym z artykulow prof. kwasniewski mowil o tym ze alkohol w zasadzie nie szkodzi a ludzie choruja na watrobe nie dlatego ze pija ale dlatego ze przy tym zle sie odzywiaja. W innym artykule odpowiada na pytanie; jezeli pan chce zyc musi pan przestac pic. Gdzie tu logika? Albo, proporcje co do spozywania bialek do tluszczow i weglowodanow, w kazdej pubikacji /widzialem cztery/ sa inne proponowane proporcje. Roznica np. w bialkach to od 0,5 do 1,25, roznica kolosalna. Boje sie tej diety bo jak wyjdzie cos nie tak to bedzie to ciezko naprawic.
    Niestety nie bo jestem w Hiszpani, to konieczne taki zakup?
    Co mam o tym myslec?

  21. Polip, niewiele Pan dotąd przeczytał, więc musi Pan mylić wiele spraw. Po pierwsze co innego ŻO, czyli Żywienie Optymalne – dla zdrowych, co innego DO – dla chorych. Po drugie ma znaczenie czy ma Pan nadwagę oraz co w kondycji jest do naprawy.

    Nie ma Pan w kraju rodziny, kogoś kto mógłby Panu kupić w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Optymalnych ksiązki Doktora? Zanim co może Pan przeczytać teksty z zakładki „W kwestii formalnej” na tut. stronie z uwzględnieniem tych atrykułów które są w tych tekstach linkowane. Może Pan robić notatki, bo to dobry sposób by więcej pamiętać. Może Pan tu trochę pytać, najwyżej odeślę do literatury jeśli nie da się w kilku zdaniach dać odpowiedzi.

  22. polip pisze:

    Wielkie dzieki za odpowiedz wszystkim a w szczegolnosci Pani Teresie.
    Faktycznie nie wiedzialem nawet ze istnieje jakies DO.
    Widze z tego ze nie mam co zaczynac diety bez przeczytania ksiazki?
    Jezeli tak to jaka ksiazke mam kupic i jak to zrobic przez internet gdyby bylo za daleko do sklepu /Zywiec/
    Nadwage mam, waze okolo 120 kg przy 183 cm wzrostu.
    Czy jestem chory? Nie wiem, wiem ze mam obtluszczona watrobe + wyniki krwi ktore mowia ze duzo pije co jest nie prawda bo pilem z umiarem ale zle sie odzywialem to fakt, duzooooooo slodyczy kilogramy na tydzien :( a reszta jedzenia niewiele zdrowsza wg. diety ZO, np. jadlem duzo chleba.
    Z tego co czytalem to objawy ktore mam /w pierwszym poscie/ moga swiadczyc o poczatku marskosci watroby a to sie konczy wiadomo jak:(
    W kondycji to ogolnie nic wyszczegolnionego, szybkie meczenie sie oraz po wiekszym /jak dla mnie/ wysilku moge byc wykonczony nawet 4-5 dni z bolami w klatce. Powstaje to po marszo-biegu jezeli troche forsuje rytm. Mam 47 lat wiec mlodzikiem juz nie jestem ale dawniej uprawialem sport i wiem jak sie odnawial organizm po wysilku. Nie ma juz powrotu do tamtych czasow ale wiem ze niektorzy ludzie zaczynaja w tym wieku biegac maratony a ja po roku prob zrobilem male postepy.
    Nie chce cie dalej zameczac ale jesli moglabys mnie ukierunkowac ogolnie, w pojedynczych slowach, bylbym wdzieczny!
    Ze swej strony moge zaproponowac jakas pomac z Hiszpanii, jesli ktos cos potrzebuje z Hiszpani to sluze pomoca:)
    Ps. wyjatkowo dlugo wgrywa sie Pani stronka nie wiem czemu.
    Z gory dziekuje.

  23. Polip, ksiązki można zamówić w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Optymalnych – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=productsList&iCategory=4 . Proponuję by się Pan skontaktował ze Stowarzyszeniem via mail – biuro@optymalni.org.pl wskazując które książki Pana interesują (może „Żywienie Optymalne”, „Dieta Optymalna” i „Jak nie chorować?”) oraz zapytując o koszty przesyłki. Dzwoniłam w tej sprawie do OSO i dowiedziałam się, że zamówienia z zza granicy są realizowane po uiszczeniu wpłaty za książki oraz kosztów przesyłki, co zresztą jest również zapisane na stronie – http://optymalni.org.pl/sklep/?p=p_1 .

    W międzyczasie sugeruję by czytał Pan jak już polecałam wcześniej to co ma Pan na kuchni stachurskiej. Oczywiście może Pan też studiować zawartość – http://dr-kwasniewski.pl/ . Wszystka ta wiedza nie wcześniej to później się Panu przyda.

    Wątroba, jak się już Pan pewnie domyślił nie lubi nadmiaru węglowodanów i nadmiaru białka. Zdrowy człowiek potrzebuje białka 30 – 50 gram, chory może o 20 gram więcej. Ja tłuszczu jadam w proporcji do białka jak 1 : 3 – 4 g. Jeśli trzeba zgubić nadwagę to tłuszczu należy jeść mniej przez tzw okres przejściowy, czyli dostosowawczy. Może 1 : 2 ? Ciekawa jetem jak znosiłby Pan jeden dzień głodówki (tylko woda) w tygodniu?

    Węglowodanów ja zjadam b. niewiele, ca 20 gram. Np 1 stugramowy ziemniak i 100 g warzyw. Używam pasków Keto-Diastix do badania ketonów w moczu, żeby wtedy gdy się okaże że ketonów jest na 3 krzyżyki dojeść 10 g węglowodanów.

    Przepisy kulinarne ma Pan w zakładce „Na moim stole”. Przede wszystkim należy jeść dużo żółtek, potem podroby, nabiał, galaretę (kolagen na potrzeby układu kostnego i tkanki łącznej), salceson. Z tłuszców masło, smalec, śmietanę, słoninę. Jeśliby Pan robił sobie dania wg moich przepisów to musiałby Pan Pan pamiętać iż skoro jest ode mnie wyższy (ja 160 cm) to potrzebuje więcej białka, no i więcej dodatkowo ze względu na to że jest Pan chory. Tłuszczu dwa razy tyle. Wagę kuchenną musi Pan mieć i liczyć się nauczyć również trzeba. Zeszyt założyć, zapisywać obliczenie, obserwować własny organizm. Te rachunki zajmują z 10 minut dziennie początkującemu, potem znacznie mniej.

    Reasumując: na śniadanie żółtka (jajecznica, omlet, naleśnik z żółtym serem i np pieczarkami ), na obiad (wieczorem?) np raz w tygodniu wątróbka, raz w tygodniu jakaś zupa kolagenowa lub galareta/salceson, raz w tygodniu jakiś kotlet, raz np boczek pieczony (albo sznycel z boczku lub podgardla), dwa razy tortilla, i jeszcze raz jakieś danie z wątróbki – na kuchni stachurskiej ma Pan cztery przepisy na smaczną wątróbkę.

    Do pracy może Pan zabrać pasztet, sernik, serek fromage, żółty ser i kubek śmietany, kotlet mielony, kotlet z karkówki, boczek pieczony.

    Może być?

    Jak Pan jadał do tej pory? Wiemy o słodyczach i chlebie, a ile białka na dobę? I ile tłuszczu?

    Współczuję Panu choroby!

  24. polip pisze:

    Na wstepie wielkie dzieki za odpowiedz!
    Czytalem ze nie wazna jest ilosc ale proporcje prawda?
    Moje proporcje powinny byc: B- T- W, / wg. Wikipedii 1- 2,5-3,5- 0,8/ czyli: 83, 210-290, 66gramow. Pytanie? /moze glupie ale jestem ze wsi, na usprawiedliwienie:)/ Czy jezeli patrze w tabele http://www.dobradieta.pl/tabele.php : orzechy wloskie, to zeby zaspokoic moje zapotrzebowanie na tluszcz w danym dniu /210-290 gramow/ potrzebuje zjesc /orzech wl. 60 g. tluszczu na 100 g produktu/ 60 · 4 = 240, zakladajac ze tego dnia nie jem nic wiecej z tluszczem. Dobrze kalkuluje?
    Co do proporcji to nigdy na to ne zwracalem uwagi. Jadlem jak popadnie ale b. zle ostatnie 4 lata, nawet zwazywszy na jakiekolwiek zalecenia. Raczej calymi seriami albo w tydzien cala noge swinska tzw. pata de negra specjal hiszpanski albo chleb z kielbasa pomidor cebula / dawniej na kolacje to podstawa/ albo zupy, dawniej podstawa na obiad to schabowy ziemniaki i ciut surowki, czasem kurczak czasem cos innego, malo makaronu, malo ryzu, duzo chleba, malo tlusczu, chyba ze w miesie.
    Teraz od tygodnia jem mniej niz 400 gram produktow na dzien, nie mam laknienia, wszystko stoi a brzuch napuchniety.
    Czy jest jescze jaks roznica roznicy miedzy ZO a DO oprocz zwiekszonej ilosci bialka? ja czytajac wiecej na ten wemat wychwycilem tylko jedna, jesc wiecej w czasie choroby. Akurat w moim przypadku /watroba/ mam watpliwosci co do tego.
    Jesli chodzi o zaproponowane dania to mi pasuje wszystko :) Pytanie czy mojej watrobie tez?
    Dzieki za namiary.
    Ps gratuluje bloga.

  25. Polip, chce Pan zgubić nadwagę? Jeśli tak to tłuszczu ma być mniej żeby organizm mógł spalić ten który ma Pan na sobie samym? Dla Pana dobrą proporcję mają żółtka, nie orzechy włoskie. W 100 g żółtek jest 16,3 g białka, oraz 31,9 g tłuszczu. Może Pan ugotować jajka (na miękko, na twardo) i zjeść z nich same żółtka. Żółtek może Pan zjeść w ciągu dnia i kilkanaście. Jeśli nie będzie Pan nadużywać węglowodanów to krzwydy Pan sobie nie zrobi, przeciwnie – Pan sobie pomoże.

    Jadł Pan i mnóstwo węglowodanów, i mnóstwo bałka. I tłuszcz też, ten w mięsie. I dużo cukrów prostych. Co to znaczy „brzuch napuchnięty”? Wzdęcia?

    DO to Dieta Optymalna, dla chorych. Przy chorej wątrobie 1 g białka na kg należnej masy ciała (nmc) może być wielkością niekorzystną/za wysoką. Pisałam: trzeba wnikliwie obserwować własny organizm, w tym celu zaś notować i liczyć. Może niech się Pan wybierze do Arkadii np w Ciechocinku na wczasy z dietą optymalną?

    Blog to marne miejsce na porady… Przyjęłam że skoro jest Pan bardzo chory to nie mogę powiedzieć, że nie poradzę bo tu nie miejsce, a i na dokładkę ja nie lekarz, tym bardziej optymalny. Sama nie chciałabym być tak potraktowana wówczas gdy było ze mną źle. Powiedziałam co wiedziałam, ale Pan to musi zweryfikowąć, bo problem Pana dotyczy i Pan musi wszystko starannie sprawdzać. Wątrobie nadmiar białka zaszkodzi. Orzechów Panu nie doradzałam! Ma Pan jeść najwyższej jakości białko (żółtka, podroby itd) żeby jeść go możliwie jak najmniej. Białko roślinne nie jest białkiem najwyższej jakości, proszę je omijać z daleka. Tłuszcze też powinny być najwyższej jakości.

    Za gratulacje dziękuję.


    PS. Na Dobrej Diecie zdaje mi się propagują dietę niskowęglowodanową, ale wysokobiałkową więc nie polecam. Tabele może mają jak należy. Robiąc zakupy trzeba czytać informacje na opakowaniach! Jak informacji nie ma ja nie kupuję. Z pewnymi wyjątkami, jak jajka :) , bo nie można z zewnątrz dodać do nich np soi.


    PPS. Swoją drogą szkoda, że do książek nie jest dołączany (ani sam się nie dołącza) Anioł Stróż, co by amatora zdrowienia od wszelkiej nonszalancji upilnował, prawda?

    Coś Panu jeszcze polecę – http://www.stachurska.eu/?p=2190

  26. polip pisze:

    Po przeczytaniu dzisiaj objawow marskosci watroby na roznych forach i porownaniu, niestety zgadza sie:( Jutro lekarz, potem analiza potem spejalista potem dodatkowe badania potem mooooooze diagnoza. Wszysko ok 2 mcy. do tego czasu…… Symptomy mialem juz ze 3 lata temu bylem u 6-8 roznych lekarzy /ostatni raz 4 mc. temu/ a wyglada na to ze jestem pirwszym ktory sobie postawil diagnoze, zobaczymy ja jestem tego pewien na 99%.
    Przyklad orzecha byl pytaniem technicznym a nie ze chce jesc orzechy, niezrozumienie.
    Brzuch napuchniety, podejrzewam wodobrzusze.
    Ciekawe co Pani mysli o tym? http://www.resmedica.pl/uklad-trawienny/dieta-w-marskosci-watroby w porownaniu z DO. To napisali ludzie ktorzy stale pracuja z chorymi. Kto sie myli i gdzie? Szok, komu zawierzyc?
    No wlasnie, gdzie jest moj aniol stroz? :)
    Pozdrawiam.

  27. Renia pisze:

    Jestem pewna, że Pana anioł stróż czuwa nad Panem. Inaczej nie trafiłby Pan na ten blog. :D

    Marskość wątroby jest chorobą wyleczalną na Diecie Optymalnej. Przy prawidłowym odżywianiu organizmu wątroba się regeneruje.
    Jeśli przy tej chorobie stosuje się do zaleceń lekarzy konwencjonalnych to finisz jest smutny…

    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=690

  28. Renia pisze:

    Polecam również relację osoby, która też miała poważne problemy z wątrobą. Teraz jest już kilkanaście lat na DO i na zdrowie nie narzeka…

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4495.msg147526#msg147526

  29. Renia pisze:

    Kolejna relacja z wyzdrowienia z chorób układu pokarmowego…

    http://www.youtube.com/watch?v=4z1KdO1go-8&feature=related

  30. W linkowanym przez Pana artykule:

    1. „Przyczyny rozwoju tej choroby to przede wszystkim duże spożycie alkoholu oraz leków i zły sposób odżywiania. Marskość wątroby może być również konsekwencją wirusowego zapalenia wątroby oraz chorób dróg żółciowych. W wielu przypadkach medycyna nie jest jednak w stanie określić powodu rozwoju tej choroby.”

    Alkohol, leki i zły sposób odżywiania. Pan wie najlepiej ile czego było. Z tego co Pan pisze było mnóstwo białka i mnóstwo węglowodanów i tłuszcz też był, jednak znacznie mniej niż białek i węglowodanów. Cukrów prostych również wiele. Zaszkodził Panu ten nadmiar. W dalszej części cytowanego przeze mnie zlnkowanego przez Pana artykułu na resmedica.pl zalecają 70 g cukrów prostych (równowartość 14 łyżeczek cukru!, zgroza!) i 120 g białka, i 400 g węglowodanów (cukier to też węglowodany). Akurat podobnie do tego co dotąd Pan jadł. Jak już będzie Pan umiał liczyć białka, tłuszcze i węglowodany na talerzu, to może Pan sprawdzić. Doktor Kwaśniewski zaleca odwrotność i trudno się dziwić, że odwrotność może postawić chorego na nogi. Polecam – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=688 . To w uzupełnieniu do linkowanych tekstów przez Renię.

    Musi Pan wiedzieć że w uczelnie medyczne nie uczą żywienia. Żywienia lekarze się uczą od czort wie kogo – http://www.stachurska.eu/?p=2925 , może od przemysłu przetwórczego skoro potrafią zalecać oleje, margaryny, cukry proste (glukozę, fruktozę. inne). Prof. Szeklik, słynny kardiolog, zmarł na zawał… Obawiam się, że lekarze zanim zaczną nam wmawiać te 5 x wio (warzywa i owoce) dziennie oraz np margaryny to wcześniej muszą nieźle zmanipulować w to wio i tę margarynę siebie samych. Dramat. I sami tę medycynę mają za nic, skoro piszą, że lekarz ma pacjenta zabawiać, aż system odpornościowy pacjenta chorobę sam zwalczy – http://www.stachurska.eu/?p=2190 . Teatr dla umysłowo ubogich, bo niedouczonych? A rekwizyty sprzedaje nam apteka? Tych w teatrze to się nie je… te w aptece mają dać wielki Zysk.

    2. „Marskość wątroby polega na zniszczeniu budowy zrazikowej wątroby i uszkodzeniu miąższu przez nadmierny rozwój tkanki łącznej. Skutkiem jest utrudnienie odpływu żylnego i odpływu żółci oraz zaburzenia w funkcjonowaniu wątroby.”

    Jeśli „nadmierny rozwój tkanki łącznej” to ja się pytam czy coś takiego mogłoby się zdarzyć bez nadmierngo spożycia budulca tej tkanki łącznej? Pisał Pan o całej nodze świńskiej całymi seriami więc może pasować? Skoro może Pan mieć w ten sposób przedobrzone to ja odwołuję radę by Pan jadał zupy kolagenowe i galarety. Nie teraz. Przynajmniej dla siebie bym uważała, że trzeba zachować ostrożność. W takiej nodze jest też od licha białka. Ile taka jedna waży?

    3. „Dieta powinna być bogatobiałkowa. Zwiększenie ilości białka jest niezbędne do uzupełnienia niedoborów białek tkankowych, białek osocza oraz procesów regeneracyjnych. Zaleca się spożywanie w ciągu dnia 1,5 g białka/kg masy ciała. Należy dbać o to, aby przynajmniej 1/2 białka (do 2/3) było pochodzenia zwierzęcego. Jego źródłem powinny być przede wszystkim mięso, drób, ryby, mleko i przetwory mleczne oraz jaja.”

    Najlepiej od końca, najpierw jaja, żółtka z jaj. Białka jaj choremu nie! Żółtek dużo, nawet kilkanaście na dzień. Może być na śniadanie jajecznica, na drugie śniadanie (do pracy) żółtka z jaj ugotowanych zabrane ze sobą, na obiadokolację tortilla lub omlet? Dania z wątróbki, sznycle z boczku. Żadne 1,5 g białka/kg masy ciała. Tak to już Pan miał. Białek jak najmniej, ale żeby się nie wynszczać w przeciwną stronę – http://www.stachurska.eu/?p=1441 . Dlatego lepiej jeść więcej tłuszczu żeby się głodnym nie czuć, czyli nie popaść w wilczy głód. Nawet tymczasem nie chudnąc, bo ma Pan większy problem jeśli to marskość wątroby.

    4. „Źródłem łatwo przyswajalnej energii powinny być węglowodany, których ilość w diecie ma wahać się w granicach od 330 do 400 g. Przekroczenie 400 g na dobę nie jest wskazane z powodu możliwości wystąpienia objawów nietolerancji węglowodanowej.”

    Jak węglowodany mogą być łatwo przyswajalną energią, skoro wątroba musi się narobić jak koń żeby je przetworzyć na tłuszcz? Można zjeść gotowy tłuszcz i roboty wątrobie nie zadawać. Pan wie że 400 g węglowodanów to galopująca miażdzyca i choroby układu krążenia – http://www.stachurska.eu/?p=5726

    5.”Należy ograniczyć ilość cukrów prostych do najwyżej 70 g na dobę. Ich źródłem jest cukier używany do słodzenia napojów, cukier w wyrobach cukierniczych, słodyczach, a nawet w owocach.”

    Cukry proste. Już się dziwowałam, w uzupełnieniu – http://www.stachurska.eu/?p=6400

    6. „W wątrobie następuje magazynowanie witaminy A, D i K. Dlatego duże znaczenie ma odpowiednia ilość witamin z powodu możliwości wystąpienia ich niedoborów.
    Spośród witamin należy zwrócić szczególną uwagę na witaminę C i witaminy z grupy B. Zapotrzebowanie na witaminę C wzrasta do 500, a nawet 1000 mg na dobę. Dla porównania zapotrzebowanie na nią u człowieka zdrowego wynosi około 60 mg. Zapotrzebowanie na witaminy z grupy B to: na witaminę B1 30-50 mg, B2 5-10 mg, na witaminy PP 100 mg. W przypadku witaminy A podaż powinna wynosić 5000 j.m.
    Aby pokryć tak duże zapotrzebowanie na witaminę A i C, należy włączyć do diety dużą ilość warzyw i owoców obfitujących w beta-karoten (prowitaminę A) i witaminę C.
    Źródłem witamin z grupy B mogą być drożdże piwne oraz produkty zbożowe.”

    Wszystkie witaminy z wyjątkiem witaminy C ma Pan w żółtkach – http://www.stachurska.eu/?p=1659 .

    O witaminie C – http://www.stachurska.eu/?p=3507

    Witamina A – http://www.stachurska.eu/?p=5267

    7 .”W marskości wątroby zdarzają się również niedobory składników mineralnych. Najczęściej dotyczy to wapnia i cynku. Źródłem wapnia w diecie powinny być produkty mleczne. Cynk z kolei jest obecny w chudym mięsie, drobiu i rybach.”

    Składniki mineralne są w żółtkach.

    8. w niewyrównanej marskości wątroby: „Ilość energii i białka powinna być taka sama jak w przypadku wyrównanej marskości wątroby. Jeśli jednak objawy niewydolności nasilają się, należy wtedy ograniczyć ilości białka.”

    Ech! Gdyby ono jak i węglowodany było ograniczone od dawna to choroby by nie było.

    9. w niewyrównanej marskości wątroby: „Nie ma konieczności ograniczania ilości tłuszczu w diecie.”

    No proszę. Od tego należało zacząć.

    10. w niewyrównanej marskości wątroby: „Z powodu obrzęków i puchliny brzusznej niezbędne jest ograniczenie ilości sodu do około 1200 mg na dobę. Jest to tzw. dieta łagodna ubogosodowa. Oznacza to, że należy zrezygnować z solenia przygotowywanych potraw oraz wyeliminować produkty zawierające duże ilości sodu, takie jak żółte sery, konserwy, wędzonki.”

    Optymalni soli jedzą mało, prawie wcale. Konserw nie używam, wędzonek niemalże nie używam. Żółte sery owszem ale w niewielkich ilościach. W wielkich jest masło i smalec oraz żółtka.

    11. w niewyrównanej marskości wątroby: „Innym składnikiem mineralnym, na który należy zwrócić uwagę, jest potas, bowiem z powodu stosowania leków moczopędnych może dochodzić do jego niedoborów. Aby temu zapobiec, należy włączyć do diety bogatopotasowe produkty roślinne, takie jak pomidory, ziemniaki, banany. Warto również sporządzać mocne wywary z warzyw, które dostarczają dużej ilości potasu.”

    Latem robię przeciery z pomidorów i potem mam z czego zrobić zupę pomdorową, albo taki przecier piję, czasem z dodatkiem wody,czasem bez. Banany na drzewo :-) I tym wesołym akcentem kończę. Ale dodam: proszę o siebie zadbać, bo nikt nie jest władny zrobić tego lepiej od Pana. Tym lepiej na ile więcej się Pan wyedukuje. Tak po prostu jest. Ja poszłam tą drogą – http://www.stachurska.eu/?p=6635#comment-3900 ,

    Życzę Panu zdrowia.

  31. polip pisze:

    Renia, wielkie dzieki za wsparcie.
    1- wypadek /link/- nie wiadomo czy pacjent przezyl.
    2- ten czlowiek mial obtluszczona watrobe i pirwsze problemy a nie mial marskosci.
    3- to samo to mobglo byc wszystko tym bardzie ze ona nic nie mowi o marskosci.
    Ale i tak dzieki :)

  32. Renia pisze:

    „1- wypadek /link/- nie wiadomo czy pacjent przezyl.”

    To wszystko zależy od pacjenta. Jeśli ma dobre wskazówki to tylko on sam decyduje o tym, czy się do nich zastosuje…czy jest marskość wątroby czy jeszcze jej nie ma…

    Chyba nie masz alternatywy…

  33. polip pisze:

    Witam.
    1-Przeczytalem pierwszy link, wniosek; ze dr. Kwasniewskiemu sie wydaje ze znalazl jakis kamien filozoficzny. Moze tak moze nie nie wiem. Dobre sa tylko jego prady i jego dieta, nic innego, huummmmmm, jestem sceptyczny do takich ludzi.
    2- Taka noga wazy z 7,8 kilo minus kosci i skora. problem nie w tym ze jadlem i duzo problem w tym ze jadlem calymi seriami to albo cos innego bez urozmajcenia.
    3- Kilkanascie jajek dziennie? lol.
    Najpierw napisalas o bialku, „Zaleca się spożywanie w ciągu dnia 1,5 g białka/kg masy ciała.” potem: „Żadne 1,5 g białka/kg masy ciała.” Nie zrozumialem.
    6- zalecane produkty zbozowe zaraz, czyz chleb nie jest calkowicie zabroniony w tej diecie? /+ maka/
    9- Hummm. Ja nie mam nic przeciwko tluszczom a moja watroba zobaczymy.
    10- Tez prawie nie sole od dawna.
    Oto co dzis zjadlem na obiad:
    watrobka gotowana z sercem kura: 130gr b-t-w—22-8,5-1
    1 zoltko: 10gr—1,5-2,8-0
    salata: 35gr—0,6-0,1-0,7
    maslo: 32gr/82%/—0-27-0
    kiwi: 75gr—0,3-0,2-10
    Razem: b-24—t-38,5—w-12 gramow.
    a- co o tym sadzisz?
    b- czy mogla bys sprawdzic ten jeden jedyny raz ta diete z tabelami czy nie zrobilem jakiegos duzego bledu? / chodzi o techniczny aspekt/.
    Dzis bylem u lekarza, na razie nie podziela moich obaw /ale to hiszpan:) a poziom maja ze ho ho/ w czwartek krew nastepny wtorek wyniki+ lekarz i bedzie wiadomo czy jedna noga jestem TAM :)
    Dzieki za zyczenia rowniez zdrowia zycze.

  34. Sceptycznym można być i wobec własnych – pośpiesznych – ocen, co mogłoby wyjść na zdrowie?

    Nie jajek, a żółtek.

    Białka jak najmniej, tłuszczu w diecie ma być zdecydowanie więcej. 1,5 g białka na kg masy ciała zalecano Panu w artykule, który Pan tu linkował, a który ja cytowałam i się do niego odniosłam. Czy się wytłumaczyłam?

    Produktów zbożowych nie zalecałam. Jednak w porównaniu do kiwi to 10 g mąki byłoby lepsze. Skrobia jest lepsza od fruktozy. To tak gwoli przypomnienia.

    Policzone jest dobrze. Ale w miejsce kiwi lepszy byłby ziemniak pzrygotowany np jak tu – http://www.stachurska.eu/?p=1931 .

  35. polip pisze:

    Pani Tereso wielkie dzieki za za pomoc.
    Prosze rowniez o wybaczenie mojej sceptycznosci. Ale taki juz jestem, nic na to nie poradze. Mysle ze nawet tacy ludzie sa potrzebni bo gdyby nie oni na tym swiecie nic by sie nie zmienialo :) stalibysmy w miejscu.
    Strasznie mi pani pomogla i jak mam sie odwdzieczyc?

  36. OPTY pisze:

    ” Pani Tereso wielkie dzieki za za pomoc.” – polip
    ————–
    Pani Teresko wielkie dzięki za cierpliwość ! – hehehe
    ==================
    ” Musi Pan wiedzieć że w uczelnie medyczne nie uczą żywienia. Żywienia lekarze się uczą od czort wie kogo –” Tereska
    ————————
    Zapytać ” czorta ” hehehe , czyli nikogo. Uczelnie uczą jak leczyć ludzi , czyli zgodnie z nazwą ,przepisywać leki . Jak sama nazwa wskazuje lekarz to człowiek znający się na przepisywaniu leków jako antidotum na choroby. Dlatego też , mówimy i piszemy ,że dieta optymalna jest dziełem nie lekarza , ale doktora Kwaśniewskiego. On nikomu żadnych leków nie zaleca – przepisuje. On zaleca właśnie jak leków nie używać wcale a jedynie jeść zgodnie z naturą ludzkiego oraganizmu a leki będą zbędne. Nasze ciała mają wspaniały wbudowany w nasz organizm układ immunologiczny (odpornościowy) , który przy właściwym żywieniu sam sobie radzi z atakami obcych nam chorób.
    ——————-
    ” Strasznie mi pani pomogla i jak mam sie odwdzieczyc?” – polip
    Jak już pan wydobrzejesz to bedzie najwięsza dla Tereski zapłata. Sorry ,że za Ciebie piszę ale chyba się nie pomyliłem co ?

    Pozdrawiam pana Polipa i Tereskę ” cierpliwościankę ” hehehe
    No to na zdrowie i do diety.

  37. Polip, niech Pan zadba by Pana „sceptycyzm” Panu nie zaszkodził i dla mnie będzie prawie dosyć. Dość będzie jeśli wyjdzie Pan z niebezpiecznego zakrętu na jakim się Pan znalazł. Proszę się starannie wyedukować.

    OPTY, na ile starcza mi cierpliwości na tyle i nie starcza gdy się jej nadużywa ;)

  38. polip pisze:

    Opty, blysnales.

  39. tadek pisze:

    Widze ze jet polemika, to lubie.
    Do wszystkich zwolennikow Dobrego Zywienia, pytanie?
    Czy znacie kogos kto z ta dieta dozyl chocby do 120 lat?
    Czy macie DOWODY na to ze ta choroba wyleczyla nieuleczalnie chorych, w tym wypadku marskosc watroby.
    Ciekay jestem odpowiedzi:)

  40. Tadek, tymczasem najczęściej na Dietę Optymalną decydują się ludzie przyparci do muru ciężką chorobą i z pewnością – jak mnie – cieszy ich to że się tej ciężkiej choroby pozbyli, albo choć w jej znoszeniu ulżyli. Dieta ma około 40 lat, więc 120 lat raczej tu stosowana być nie mogła zważywszy na działalność przemysłu reklamowego na rzecz przemysłu spożywczego i farmaceutycznego. Obecnie są już osoby które choć zdrowe to żywią się optymalnie, także kobiety w ciązy, potem niemowlęta, więc może tym niemowlętom będzie te 120 lat dostępne? Poznałam taką rodzinę – lekarz i jego żona oraz córcia lat 3 – 4. Z Warszawy. Lekarz w wieku 30 – 40 lat.

    Może Pan być pewien, że amputowana (cukrzycy) noga nie odrośnie, ale można sprawdzić czy nie uda się z amputacji zrezygnować i dietą nogę wyleczyć, bo to możliwe.

    Miałam powiększoną wątrobę od 12-ego roku życia, i mniej więcej po półtora miesiącu diety okazało się że już nie jest. Kamień z nerki też się sam wyprowadził, co kosztowało mnie parę godzin siarczystego bólu, ale mąż koleżanki miał operowane dwie nerki z tego powodu i żadna po operacji pracy nie podjęła. Dializy. Dusznica bolesna, najgorsza ze wszystkich moich przypadłości, już mi nie dokucza,

    Artykuł „Wątrobę masz tylko jedną… ” został napisany przez lekarza.

  41. tadek pisze:

    Zazdroszcze ludzim wierzacym! w cokolwiek.
    Ciesze sie!!! ze jest Pani wyleczona, cos w tym chyba jest, skoro pani pomoglo i innym, nie neguje ale czy ta dieta jest lekiem na cale zlo?
    Dlaczego na necie nie ma ludzi chwalacych wyleczeniem sie z tej czy takiej choroby wielu pewnie sie cieszy i zapomina chorobe ale zawsze powinen zostac pewien procent ktorzy by chcieli sie podzielic z innymi.
    Z powazaniem Tadek.

  42. Renia pisze:

    Witaj Tadek. To nie są bajki. Tutaj są wyleczeni tą dietą. Ona „tylko” wzmacnia układ odpornościowy organizmu, a ten leczy…

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?board=10.0

    I tutaj są wypowiedzi osób wyleczonych z różnych chorób…

    http://www.youtube.com/watch?v=CvtYDgFqc6M&feature=related

  43. OPTY pisze:

    ” Czy macie DOWODY na to ze ta choroba wyleczyla nieuleczalnie chorych, w tym wypadku marskosc watroby.” – tadek
    ——————–
    Ok, Tadek . Dowódów na skuteczność , zywienia optymalnego zw. dla ułatwienia rozumienia dietą optymalną bo taka jest powszechna konotacja takowej , jest aż tyle ,że ludzie uleczeni a zasadniczo uzdrowieni zalożyli stowarzyszenie „non profit ” pn. Ogolnopolskie Stowarzyszenie Optymalnych. Gdyby ten sposob wychodzenie z chorób był tylko przedmiotem wiary , to uwierz mi ,ja bym tego za dobrą monetę nie wiął , bo zdrowie ludzkie nie może być przedmiotem wiary ale wynikiem wiedzy – nauki sprawdzonej w praktyce – życiu.
    Jest w powszechnym niemaniu przekonanie wtłaczne od lat nam wszystkim w głowy ,że prawie wzsystkie choroby są czymś normalnym i przyczyny ich są nam jak na razie nie znane. Otóż tak nie jest, jak dowiódł ponad wszelką watpliwość dr J. Kwaśniewski . Jest tylko jedna rzecz , o której oficjalna medycyna nie chce wiedzieć , trzeba poznać przyczyny chorób i wtedy sprawy się wyjaśniają . Medycyna walczy ze skutkami nie znając rzeczywistych przyczyn chorób, ot co! A sprawa jest prostsza niż się komukolwiek wydawalo ,sęk w tym ,że my poprzez złe odżywinie organizmów powodujemy obniżenie możliwości zwalczania chrób przez układ odpornościowy i przez to powodujemy obniżenie wartości biologicznej samego człowieka i zwiększamy podatność na wszelkie choróbska toczące nas w coraz większym stopniu. No , kurde, krócej nie można !
    Ale znalazł się taki , który to spostrzegł i wprowadził w życie i to się na wielu tysiącach ludzi powiodło. Tylko to , jest całkowiecie odwrotne od tego co głosi oficjalna dietetyka i medycyna i to powoduje ,że wiedza ta nie może przebić się do szerszej wiadomości społecznej. Gra interesów stoi tu na przeszkodzie , ale o tem potem.
    Najlepiej zajrzeć do stosownych książek , spróbować zastosować na sobie i poczekać na efekty, czego Ci serdecznie życzę.

  44. Kiedyś poniosło mnie przy czytaniu diagnozy zdrowotnej naszego społeczeństwa oraz wniosów z niej wynikających i to zapisałam – http://www.stachurska.eu/?p=2712 , dziś znalazłam więcej nt dzieła Marca Lalonde:

    Promocja zdrowia – proces umożliwiający jednostkom i grupom społecznym zwiększenie kontroli nad uwarunkowaniami zdrowia w celu poprawy ich stanu zdrowia, oraz sprzyjający rozwijaniu zdrowego stylu życia, a także kształtowaniu innych środowiskowych i osobniczych czynników prowadzących do zdrowia.

    Pojęcia promocja zdrowia po raz pierwszy użył Henry Siegerist w roku 1945. umieszczając promocję zdrowia jako jeden z głównych czterech filarów medycyny obok zapobiegania chorobom, leczenia chorób i rehabilitacji. Utożsamiał wówczas promocję zdrowia z szeregiem działań prowadzących do zapewnienia odpowiednich warunków życia, pracy, kształcenia, kultury fizycznej oraz wypoczynku i rekreacji.

    Promocja zdrowia wyłoniła się jako ruch społeczny w drugiej połowie XX w. zawdzięczając swój naukowy początek odkryciom epidemiologicznym, które wyłoniły indywidualne zachowania ludzi jako główny czynnik determinujący zdrowie jednostek. Wskutek badań takich jak Framingham Heart Study czy Alameda Study stopniowo zmieniano sposób rozumowania zjawisk zdrowotnych z tradycyjnego paradygmatu biomedycznego do podejścia holistycznego, uwzględniającego biopsychospołeczny kontekst uwarunkowań zdrowia ludzi. Poszukiwaniu nowych sposobów oddziaływania na zdrowie w skali globalnej w końcu lat 70-tych XX w. przyświecał także fakt pogarszania się standardów zdrowotnych na świecie, mimo 30-letniej działalności Światowej Organizacji Zdrowia.

    W 1973 roku Bluma i Lalonde stworzyli modele holistycznego determinantu zdrowia, a rok później opublikowano raportu A New Perspective on the Health of Canadians, a working document przez piastującego wówczas funkcję ministra zdrowia Kanady Marca Lalonde’a. Dokument ten wprowadzał koncepcję pól zdrowia, stanowiących cztery nadrzędne kategorie determinant zdrowia, pośród których największe znaczenie dla kształtowania zdrowia ma
    - styl życia ludzi (55%)
    - środowisko życia (20%)
    - czynniki biologiczno-dziedziczne (15%)
    - organizacja opieki zdrowotnej (10%).

    Przełomem było oszacowanie stopnia wpływu poszczególnych czynników a także uznanie – zgodnie z koncepcją holistyczną – znaczącego udziału czynników związanych z uwarunkowaniami psychospołecznymi, w tym dostępnością do opieki zdrowotnej zorientowanej na promowanie zdrowia. W dokumencie tym zawarto tezy o konieczności nawiązania współpracy wielosektorowej na rzecz zdrowia populacji wraz z uruchomieniem szerokiego wsparcia finansowego i administracyjnego w celu wzmacniania potencjału zdrowotnego społeczeństw. Teza ta została później przyjęta przez Deklarację z Ałma Aty w roku 1978, wyraźnie wskazującą odpowiedzialność finansową, logistyczną i organizacyjną rządów państw za przeprowadzenie koniecznych przemian na rzecz zdrowia obywateli.

    W 1984 roku Biuro Regionu Europejskiego WHO wydało dokument zatytułowany Promocja Zdrowia, w którym zaproponowano koncepcję systemowych działań w ramach polityki promocji zdrowia. Uznano bowiem zdrowie jako wartość jednostek, zasób społeczności lokalnych i państwa, musi stanowić obszar aktywnych działań ze strony państwa poprzez inwestowanie w warunki życia. W dokumencie tym przyjęto koncepcję społeczno-ekologicznych uwarunkowań zdrowia (rozwiniętą później w dokumencie Hancocka), a także zwrócono uwagę na konieczność kształtowania nowego wielosektorowego podejścia do realizacji polityki zdrowia publicznego, której celem powinna stać się obrona środowisk wspierających zdrowie, umożliwienie społecznościom lokalnym i jednostkom uzyskanie pełnego potencjału zdrowotnego oraz mediacja w środowisku zróżnicowanych interesów na rzecz zdrowia.

    Za akt instytucjonalizacji promocji zdrowia uznaje się Kartę Ottawską (Ottawa Charter) uchwaloną w 1986 roku, definiującą promocję zdrowia jako „proces umożliwiający ludziom kontrolę nad własnym zdrowiem oraz jego poprawę przez podejmowanie wyborów i decyzji sprzyjających zdrowiu, kształtowanie potrzeb i kompetencji do rozwiązywania problemów zdrowotnych oraz zwiększanie potencjału zdrowia”.

    Karta Ottawska wyróżnia pięć kierunków działań, których podjęcie uznaje się za konieczne dla stworzenia efektywnej strategii promocji zdrowia. Są to:
    1.określenie zdrowotnej polityki społecznej w państwie (m.in. poprzez ustalenie i sukcesywną realizację programów prozdrowotnej polityki społecznej, przy zapewnieniu realnych źródeł finansowania);
    2.tworzenie środowisk wspierających zdrowie (osiągane poprzez rozwijanie wiedzy i umiejętności działań na rzecz zdrowia, angażowanie członków społeczeństwa poprzez sieć struktur społeczności lokalnych do aktywnego uczestnictwa w sprawach dotyczących zdrowia);
    3.wzmacnianie działań społecznych;
    4.rozwijanie umiejętności osobniczych;
    5.reorientacja świadczeń zdrowotnych (odejście od modelów ekonomiki szpitalnej w kierunku holistycznego ujmowania korzyści zdrowotnych, ekonomicznych i rozwojowych całego kraju).

    W praktyce zadania promocji zdrowia realizowane są poprzez jej podstawowe składowe: edukację zdrowotną i prozdrowotną politykę publiczną”

    Źródło – http://pl.wikipedia.org/wiki/Promocja_zdrowia

    ————————————————-
    U nas – http://www.stachurska.eu/?p=2190

    Są pytania?

  45. Renia pisze:

    Dobrym miejscem do poznania ludzi wyleczonych Dietą Optymalną są arkadie leczące tym sposobem jedzenia (i prądami selektywnymi). Przy okazji można tą Dietę „wypróbować” na sobie…Ja na początku mojego zdrowienia z DO właśnie z takich wczasów leczniczych skorzystałam i tam nauczyłam się poprawnie stosować zasady DO.
    Tutaj jest wykaz arkadii w Polsce:

    http://optymalni.org.pl/index.php?dzial=category&id=36&seo=arkadie

  46. polip pisze:

    Coraz ciekawiej jest na tym blogu:)

  47. Blog, jak blog. Rzeczywistość „ciekawa”, że aż dech zapiera.

    Jak badania?

  48. OPTY pisze:

    Bardzo pouczający artykuł ;
    —————-
    Prawdziwe przyczyny chorób serca
    Opublikowano: 08.03.2012 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

    My, lekarze, po tym, jak już mamy za sobą lata praktyki, wiedzę i uznanie, częstokroć obrastamy w tak wielkie Ego, że z trudem przychodzi nam przyznać, że się myliliśmy. A trzeba to zrobić. Niczym nie przymuszony, ja osobiście przyznaję, że nie miałem racji. Jako kardiolog z 25-letnią praktyką w zawodzie, który wykonał ponad 5000 operacji na otwartym sercu, dzisiaj muszę oddać sprawiedliwość temu, co uważałem za błędne, w oparciu o fakty medyczne i naukowe.

    Przez wiele lat uprawiałem swój zawód przy współpracy z innymi ważnymi lekarzami, jakich tytułowano “autorytetami w dziedzinie wydawania opinii”. Bombardowani byliśmy literaturą naukową, uczestniczyliśmy wciąż w różnych seminariach naukowych, w wyniku czego, my, twórcy powszechnych opinii, twierdziliśmy, że choroby serca biorą się po prostu z faktu nadmiernej ilości cholesterolu we krwi.

    Jedyną akceptowalną terapią, jaka wchodziła w grę, było wypisywanie medykamentów w celu obniżenia poziomu cholesterolu i dieta, polegająca na wielkim ograniczeniu przyjmowania tłuszczów. Ta dieta miała oczywiście, tak uważaliśmy, obniżyć poziom cholesterolu i zapobiegać chorobom serca. Odstępstwa od tych zaleceń zwykliśmy uważać za herezję, która mogłaby doprowadzić do możliwego przyjęcia złego modelu leczenia.

    Ale to w ogóle nie działa!

    Tych zaleceń dłużej nie da się bronić ani naukowo ani tym bardziej będąc w zgodzie z własnym sumieniem. Odkrycie sprzed kilku lat, że stan zapalny ściany arterii jest prawdziwą przyczyną chorób serca powoli przekształciło się w zmianę paradygmatu, jak należy leczyć choroby serca i inne chroniczne dolegliwości.

    Od dawna utrwalone w nauce zalecenia dietetyczne doprowadziły do stworzenia epidemii otyłości i cukrzycy, a konsekwencje tego przyćmiewają inne historyczne plagi w porównaniu skali śmiertelności, ludzkich cierpień i tragicznych skutków gospodarczych.

    Pomimo, że 25% populacji zażywa kosztowne lekarstwa statyczne i mimo tego, że udało nam się zmniejszyć zawartość tłuszczów w naszych dietach, w tym roku od chorób serca umrze więcej amerykanów niż w latach ubiegłych.

    Statystyki American Heart Association przedstawiają dane, że 75 milionów amerykanów obecnie cierpi na różne choroby serca, że mamy 20 milionów cukrzyków, a 57 milionów ma stan przedcukrzycowy. Te powikłania dotykają z każdym rokiem coraz młodsze jednostki.

    Mówiąc po prostu, bez istnienia w organizmie stanu zapalnego, nie ma sposobu, aby cholesterol odkładał się w ścianach naczyń krwionośnych i powodował chorobę serca, a następnie zawał. Bez zaistnienia stanu zapalnego, cholesterol swobodnie przepływałby przez organizm tak, jak to wymyśliła natura. To właśnie stan zapalny powoduje, że cholesterol zostaje zatrzymany w organizmie.

    Stan zapalny nie jest czymś skomplikowanym, to po prostu naturalny sposób obrony twojego ciała przed obcym najeźdźcą, jak bakteria, toksyna czy wirus. Cykl stanu zapalnego jest doskonały w chronieniu twego ciała przed tymi obcymi bakteriami czy wirusami. Jednakże, jeżeli chronicznie wystawiamy nasze organizmy na wywołanie szkody przez toksyny albo pokarmy, to inna sprawa, bo ciało ludzkie nie zostało zaprojektowane tak, aby reagować na coś, co nazwać można chronicznym stanem zapalnym. Nieustanny stan zapalny jest w takim samym stopniu szkodliwy, jak ostry, ale rzadki stan zapalny jest dla organizmu ludzkiego korzystny.

    Czy więc myślący człowiek dobrowolnie wystawiałby się na powtarzalne szkody wywoływane pokarmem czy innymi substancjami, gdyby wiedział o tym, że wywołują one szkody dla ciała? No może palacze, ale chociaż robią to z własnego wyboru.

    Reszta z nas zwyczajnie poszła za głosem rekomendowanej przez mainstream diety, która ma mieć mały poziom zawartości tłuszczów, a wysoką zawartość tłuszczów wielonienasyconych oraz węglowodanów, nie wiedząc, że to spowoduje wielokrotne przysporzenie szkody naszemu krwiobiegowi. Ten stan ciągłego szkodzenia samemu sobie tworzy chroniczny stan zapalny prowadzący do chorób serca, zawału, cukrzycy i otyłości.

    Pozwólcie, że powtórzę: szkodzenie i stan zapalny w krwiobiegu jest wywołany przez dietę niskotłuszczową, jaka była przez lata rekomendowana przez medycynę mainstreamu.

    Jacy są najwięksi winowajcy chronicznego stanu zapalnego? To dość proste, są to pokarmy zawierające w nadmiarze proste, wysoko przetworzone węglowodany (cukier, mąka i wszystkie produkty, jakie z nich się wytwarza) oraz nadmierne spożywanie olejów roślinnych omega-6, jak sojowy, kukurydziany i słonecznikowy, jakich wiele znaleźć można w przetworzonych pokarmach.

    Wyobraźcie sobie tarcie sztywną szczotką po miękkiej skórze aż staje się zaczerwieniona i prawie krwawi. A róbcie to kilka razy dziennie przez pięć lat. Jeśli nawet zniósłbyś bolesne tarcie, to i tak doprowadzisz do krwawienia, stworzysz zakażone miejsce, które coraz bardziej będzie się jątrzyć przy każdej kolejnej próbie. To dobry przykład, żeby wyobrazić sobie proces powstawania stanu zapalnego, który może mieć miejsce w twoim ciele nawet w tej chwili.

    Niezależnie od tego, gdzie ma miejsce proces tworzenia się stanu zapalnego, czy na zewnątrz czy w środku, ma on zawsze taki sam charakter. Miałem wgląd w wiele tysięcy naczyń krwionośnych. Zarażona chorobą arteria wygląda jak gdyby ktoś wziął szczotkę i tarł nią wiele razy jej ścianę. Kilka razy dziennie, dzień po dniu, pożywienie, jakie jemy, wyrządza małe szkody, ale zbierając to wszystko razem powoduje szkodę wielką, powoduje, że ciało reaguje wciąż i we właściwy naturalny sposób jak na stan zapalny.

    Gdy będziemy delektować się zwodniczym smakiem słodkiej bułki, nasze ciała zareagują alarmująco, jak gdyby dostał się do nich obcy najeźdźca i ogłosił wojnę. Pożywienie napakowane cukrami i prostymi węglowodanami albo przetworzone z użyciem olejów omega-6 z długich półek sklepowych było filarem diety Amerykanów przez 60 lat. Takie pożywienie powolutku zatruło każdego. W jaki sposób zjedzenie zwykłej słodkiej bułki może doprowadzić do wytworzenia kaskady stanów zapalnych i do choroby?

    Gdy wyobrazisz sobie wylanie syropu na klawiaturę, będziesz miał obraz tego, co dzieje się wewnątrz komórki. Gdy spożywamy proste węglowodany takie, jak cukier, poziom cukru we krwi gwałtownie rośnie. W odpowiedzi, twoja trzustka wydziela insulinę, której zasadniczym celem jest wprowadzić cukier do każdej komórki, gdzie jest on składowany na potrzeby energetyczne. Jeśli komórka jest pełna i nie potrzebuje glukozy, dostawa jest odrzucana, aby uniknąć możliwości zapchania zakładu przetwórczego. Gdy wasze napełnione komórki odrzucą dodatkową glukozę, rośnie poziom cukru we krwi wytwarzając przez to jeszcze więcej insuliny, a glukoza zamieniana jest w odłożony tłuszcz.

    Co to wszystko ma wspólnego ze stanem zapalnym? Poziom cukru we krwi jest kontrolowany w bardzo wąskim zakresie. Dodatkowe cząsteczki cukru przywierają do różnorodnych protein, co właśnie z kolei uszkadza ścianę naczynia krwionośnego. Takie powtarzające się uszkodzenia w naczyniach tworzą stan zapalny. Gdy gwałtownie podnosisz swój poziom cukru we krwi kilka razy dziennie, dzień za dniem, to dokładnie tak, jakbyś używał papieru ściernego wewnątrz delikatnej struktury naczyń krwionośnych.

    Mimo że nie jesteś w stanie zaobserwować tego, niech wystarczy ci, że ja dam takie zapewnienie. Widziałem to w ponad 5000 przypadków u pacjentów poddanych operacji w przeciągu 25 lat, z których wszyscy mieli jeden wspólny mianownik – stan zapalny arterii.

    Wróćmy do słodkiej bułki. Ten niewinnie wyglądający cukiereczek nie tylko zawiera cukry, ale wypieczono ją w jednym z wielu olejów omega-6, jak np. olej sojowy. Czipsy i frytki są nasączone olejem sojowym; przetworzone produkty spożywcze wytwarza się z użyciem olejów omega-6, żeby dłużej mogły stać na półkach. O ile omega-6 są składnikiem ważnym – są bowiem częścią błony przepuszczającej każdej komórki, a błona ta odpowiada za to co wchodzi i opuszcza komórkę – musi on być we właściwej równowadze z omega-3.

    Jeśli zaburzamy równowagę poprzez spożywanie nadmiernych ilości omega-6, membrana komórkowa wytwarza chemikalia nazywane cytokinami, które bezpośrednio odpowiadają za powstanie stanu zapalnego.

    Obecna promowana w mainstreamie amerykańska dieta wytworzyła ogromną nierównowagę pomiędzy tymi dwoma tłuszczami. Stosunek nierównowagi sięga od 15:1 do 30:1 na korzyść omega-6. A to straszliwie wielka ilość cytokin powodujących stan zapalny. W naszym obecnym środowisku żywieniowym stosunek 3:1 byłby optymalny i zdrowy.

    Co gorsza, wzrost wagi ciała, jaki następuje na skutek jedzenia tych pokarmów powoduje, że powstają przeładowane tłuszczem komórki, które wypuszczają wielkie ilości chemikaliów służących powstaniu stanów zapalnych, co dodatkowo wpływa na szkody wywoływane przez wysoki poziom cukru we krwi. Proces, jaki zaczyna się od niewinnej słodkiej bułki zamienia się z upływem czasu w niebezpieczny cykl, który doprowadza do chorób serca, nadciśnienia, cukrzycy, wreszcie do Alzheimera, gdyż proces zapalny trwa nieprzerwanie.

    Od tego się nie ucieknie, im więcej spożywamy pożywienia przygotowanego i przetworzonego, tym bardziej podsycamy stan zapalny, po trochu, dzień po dniu. Ludzkie ciało nie potrafi, ani też nie było zaprojektowane do tego, żeby spożywać żywność nasyconą cukrami i nasączoną olejami omega-6.

    Jest tylko jeden sposób załagodzenia stanu zapalnego, jest nim powrót do żywności w stanie bliższym jej stanowi naturalnemu. Aby budować mięśnie, jedz więcej protein. Wybieraj węglowodany, jakie mają bardzo skomplikowaną strukturę, jak różnorodne owoce i warzywa. Drastycznie zmniejsz albo wyeliminuj przyczynę stanów zapalnych, tłuszcze omega-6, jak olej sojowy oraz żywność przetworzoną z ich udziałem. Jedna łyżeczka oleju kukurydzianego zawiera 7,280 mg omega-6; sojowego 6,940 mg. Zamiast nich, używaj oliwy albo masła.

    Tłuszcze zwierzęce zawierają mniej niż 20 % omega-6 i są o wiele mniej prawdopodobną przyczyną stanów zapalnych niż rzekomo zdrowe oleje wielonienasycone. Zapomnijcie o „nauce”, jaką wtłaczano wam do głowy przez dziesięciolecia. Nie istnieje w ogóle taka nauka, która twierdzi, że sam tłuszcz nasycony powoduje choroby serca. Nauka, która twierdzi, że tłuszcz nasycony podnosi poziom cholesterolu we krwi jest również dosyć słaba. Odkąd dowiedzieliśmy się, że cholesterol nie jest przyczyną chorób serca, cała troska skupiona na tłuszczach nasyconych w ogóle wygląda na jakiś absurd.

    Teoria cholesterolowa doprowadziła do powstania zaleceń beztłuszczowych lub niskotłuszczowych, które z kolei stworzyły warunki powstania typów pożywienia, jakie teraz stały się powodem istnej epidemii stanów zapalnych. Medycyna mainstreamowa popełniła straszny błąd, gdy doradzała ludziom unikać tłuszczów nasyconych na korzyść jedzenia o wysokim pułapie tłuszczów omega-6. Więc teraz mamy epidemię stanów zapalnych naczyń krwionośnych, co prowadzi do chorób serca i istnienia innych cichych zabójców.

    Należy powrócić do typów posiłków, jakie dawała wam babcia, a nie tych, które dostawaliście od mamy, wracającej ze spożywczaka wypełnionego przetworzoną żywnością. Przez wyeliminowanie pokarmów wywołujących stany zapalne i przez dodanie zasadniczych składników żywieniowych ze świeżej nieprzetworzonej żywności, możecie odwrócić lata szkód wyrządzanych waszemu krwiobiegowi i całemu organizmowi przez spożywanie typowej amerykańskiej diety.

    Autor: dr Dwight Lundell
    Tłumaczenie: wMordechaj
    Źródło oryginalne: http://www.thetruthseeker.co.uk
    Źródło polskie: Stop Syjonizmowi

    O AUTORZE

    Dr Dwight Lundell był ostatnio Szefem Zespołu lekarzy oraz Szefem Chirurgii w Banner Heart Hospital, Mesa, AZ. Jego prywatna praktyka znajduje się w Cardiac Care Center was in Mesa, AZ. Ostatnio dr Lundell zostawił chirurgię na rzecz dietetycznego leczenia chorób serca. Jest założycielem Healthy Humans Foundation, która promuje zdrowie ludzkie poprzez pomoc dużym firmom w popieraniu dobrej kondycji pracowników. Jest również autorem książek „The Cure for Heart Disease” oraz „The Great Cholesterol Lie”.

  49. Dr Lundell zrobił krok do przodu, ale jeszcze wiele przed nim tych kroków. Jeszcze mu warzywa i owoce (wio) chodzą po głowie, chcąc nie chcąc zaleca też nadmierne spożycie białka. Nieprzetworzona żywność to za mało. Potrzebna jest jeszcze świadomość różnicy między źródłami energii – patrz ATP.

    Zalecanie jadania fruktozy (owoce) gdy się wie, że cukier szkodzi jest co najmniej komiczne.

    Dzięki OPTY :) Powyższy artykuł dowodzi że mainstream może w ciągu kolejnych pięćdziesięciu lat odrobi straty umysłowe w kwestii poprawnego żywienia i nie przyjdzie mu (mainstreamowi) to łatwo, gdyż długo jeszcze będzie niewolnikiem własnych przyzwyczajeń. Strasznie naukę o żywieniu zaśmiecono. A zdecydował o tym amerykański Senat na wniosek senatora Georga McGoverna – http://nowadebata.pl/2011/03/06/nauka-w-komisjach-czyli-polityczne-korzenie-hipotezy-tluszczowo-cholesterolowej/ .

  50. polip pisze:

    Witam.
    Badania zrobione ale wyniki chyba we wtorek.
    Przez 2 i pol dnia na diecie /jeszcze z bledami/ czulem sie zle nagle wieczorem 3 dnia dostalem jakiegos „kopa” energii. Przypadek? Niewierze w przpadki, co to oznacza zobaczymy po paru dniach.
    Jakie sa najlepsze produkty weglowodanowe w tej diecie oprocz ziemniaka?

  51. polip pisze:

    Acha dzis to dopiero 4 dzien diety DO.

  52. OPTY pisze:

    Polip , spoko , spoko i miną 2 tyg. wtedy mam prośbę ? – opisz swoje samopoczucie oraz wszystko to , co Twoim zdaniem wyszło na „lepsze” lub ” gorsze „, bo zakładać trzeba ,że jakoweś będy popełnić możesz. Kiedy na DO przechodzi człowiek zdrowy w miarę, to tak tego zbytnio nie odczuwa, natomiast gdy schorowany , powinien odczuć jakieś zmiany. Acha ! – gdybyś czasami miał bardzo poważne dolegliwości( myślę o czasie przed wprowdzeniem diety) , radzę skontaktować się z lekarzem optymalnym , nie kombinować samemu bo przeważnie na złe to wyjdzie. Przestrzegam !!! Ja akurat ,że tak powiem tryskałem zdrowiem kiedy powziąłem decyzję o zmianie żywienia na optymalne. Po prostu po przeczytaniu książek dr J. Kwaśniewskiego uznałem ,że
    ich treść , wiedza i argumenty są zgodne z moimi wcześniejszymi niczym nie podpartymi przeczuciami osobistymi oraz życiowym doświadczeniem i znalazłem wreszcie odpowiedzi na pytania , które nurtowaly mnie od wielu lat. Cała moja najbliższa rodzina jest na tym żywieniu i nie narzekamy ,że się tak kolokwialnie wyrażę. Minęło już 13 lat od tej chwili i mogę z całą stanowczościa powiedzieć ,że wiedza Doktora sprawdza się znakomicie. Teraz coraz częściej w zachodniej prasie czytamy ,że znajduje jego wiedza naukowe potwierdzenie i oczywiście z tego powodu jest przedmiotem niewybrednej parakrytyki ze względów wiadomych(kasa) .
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości a efekty będą zachwycające.

  53. polip pisze:

    Opty.
    Niestety jestem za granica i nie mam nawet ksiazki a co dopiero lekarza, i co bys zrobil na moim miejscu? Kieruje si tym co wyczytam np. artykul na temat marskosci /ewentualnej jeszcze/ ktory zaleca nie 1 gr. bialka a 0,5-0,8, tluszcz tez nie zmniejszac ja bi0re ok. 2 i weglowodany biore 0,8. I nie wiem czy gdzies nie popelniam bledu ale nie mam mozliwosci konsultacji/ o jakich komplikacjach piszesz?/

  54. Renia pisze:

    Książki niektóre są w pdf.
    http://chomikuj.pl/zensan/Ebooks/dr+Kwa*c5*9bniewski+Jan/Dieta+optymalna,22685978.pdf

    Może mógłbyś zamówić książki ze sklepów internetowych?
    A „powikłania” (gorsze samopoczucie przy błędach) tutaj omawia dr. Pala…

    http://www.youtube.com/watch?v=9AXaVJPIQKU&feature=related

    (8 części)

  55. Polip, węglowodany najlepiej ze skrobi. Ziemniak, ryż, kasza gryczana, oczywiście w ilościach optymalnych. Mąka do dania w optymalnej ilości też może być. Warzywa w niezbyt dużej ilości, jakieś 100, może 150 gram dziennie, najlepiej duszone na tłuszczu. Na maleńkim ogniu. Ja węglowodaów jadam (pisałam już) mało. Jeśli zjem 100 g ziemniaków – 15 g W, jeśli użyję 200 ml śmietany (kwaśna) czy śmietanki (słodka) – 6 g W, jeśli uduszę 100 g warzyw – 5 do 7 g W (lub wypiję 100 g przecieru pomidorowego) to mam W dostatecznie.

  56. Renia pisze:

    U mnie jest podobnie, tyle, że węglowodany dochodzą jeszcze (od czasu do czasu) z deserów optymalnych (najczęściej jest to sernik) i czasami jakiś owoc nieduży zjem lub kawałek gorzkiej czekolady…Zjadam ich (węglowodanów) teraz w granicach 40 – 50g dziennie.

  57. Renia pisze:

    Polip mam coś dla Ciebie na „pokrzepienie serca”, abyś nie obawiał się jej działania (DO) np. w okresie długofalowym. Tutaj mam świeże wypowiedzi kobiety, która stosuje Żywienie Optymalne od 14 lat:
    Dawniej:
    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=683.0
    Teraz:
    http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=19064&postdays=0&postorder=asc&start=60

  58. polip pisze:

    Wiekie dzieki za pomoc dla Teresy Opty i Reni.
    Probowalem sie dodzwonic do Arkadi z Ciechocinka ale ten numer ktory podaja na stronie intrnetowej nie kontaktuje.
    Dzis przeczytalem w ksiazce dr, Kwasniewskiego o ucisku na glowe w czasie lezenia w marskosci watroby, dopiero teraz zrozumialem moje narastajace dosc szybko bole glowy i z kad sie to bierze. Jesli sie nie myle to jest juz zle ze mna. :( We wtorek sentencja.
    Apropo z tej samej ksiazki w „ksiedze codow” ani jednego przypadku wyleczenia z tego. W ksiazce pisze ze wiekszosc z marskosci moze sie wyleczyc a le trzeba duzo wiedziec i konsultowac z lekarzem. Kilka zdan wczesniej ze ciezka zastoinowa marskosc watroby jest nieuleczalna /moze chodzilo mu ze w tradycyjnej medycynie/ bo dalej podaje przyklad „prawie” pelnego wyzdrowienia. ZGLUPNAC MOZNA. Nic nie kumam.

  59. Renia pisze:

    Przy takiej poważnej chorobie konieczny jest kontakt z lekarzem optymalnym. Chyba jeszcze nie masz wszystkich wyników doiagnozujacych chorobę?
    Mam nadzieję, że u Ciebie nie jest jeszcze bardzo zaawansowany stan chorobowy. Pamiętam, że dr. Kwasniewski pisał, że przy niezaawansowanych marskościach wątroby jest możliwy powrót do całkowitego zdrowia. Natomiast w przypadku ostrym i przewlekłym, zawsze jest możliwość poprawy zdrowia, chociaż nie zawsze powrót do całkowitego zdrowia. Jednak zawsze można dzięki DO poprawić sobie komfort życia i jego długość.
    Wiem, że w Ciechocinku powstała nowa Arkadia (też Państwa Suchowieckich). Może mają nowy numer. Tutaj mam „namiary”, które powinny być aktualne:

    „Arkadia Ciechocinek WILLA OBYWATELSKA 87-720 Ciechocinek ul. Lorentownicza 7, tel. 54 – 283 20 21. http://www.ciechocinek-arkadia.q4.pl , e-mail: arkadia1@neostrada.pl

    W razie jakbyś nie mógł się dodzwonić to napisz na e-maila.

    pozdrawiam serdecznie – Renia

  60. Dr Agata Płowecka też (patrz wyżej) daje nadzieję na uratowanie się z marskości wątroby. Ale choroba jest b. poważna i trzeba się wobec niej zachowywać adekwatnie. Dlatego pisałam, by sceptycyzmowi dać spokój, a i nonszalancję odłożyć głęboko ad acta.

    Gdyby nie Ciechocinek, to może:

    Jastrzębia Góra (dr Pala) lub Warszawa (dr Mariusz Głowacki).

    Dr Agata Płowecka przyjmuje w Częstochowie. Na temat chorób wątroby w misięczniku „Optymalni” wypowiadała się wielokrotnie. Można w OSO poprosić (kupić) numery archiwalne „Optymalnych”.

    Dr Ewa Łukaszek-Gwóźdź – http://www.optymalni-katowice.pl .

    Wczasy lecznicze z żywieniem optymalnym: Dom Wczasowy Globus Ustroń Jaszowiec: http://www.globusustron.pl .

    Wczasy optymalne w Ustroniu – http://www.pensjonat.zrodelko.pl .

    Arkadia na Wybrzeżu Szczecińskim w Międzyzdrojach: http://www.zdowo-szczesliwie.blog.onet.pl .

    Arkadia w Poznaniu: zuzanna-rzepecka@wp.pl

    Powyższe kontakty wzięłam z misięcznika „Optymalni”.

  61. polip pisze:

    Witam, obiecalem wiec pisze. Wyniki lab. najgorsze z nich;
    asido urico/chyba kwas moczowy- 15.4 – norma max 7.2!!
    holesterol- 259 norma- max 200
    holesterol HDL- 29- norma minim. 35, jest ponizej nie powyzej nie rozumiem
    holesterol LDL- 208, norma max 150
    GGT gamma glutamil transferas- 100 norma max 64
    ciala ketonowe – ++++
    hemoglobina- 17.7 norma max 16.5
    na szczescie bilirubina w normie ale podniosla sie z 0.4 na 1.0 tylko 2 dziesiate przed norma.
    albumina 46.1 na max 50
    Lekarz; swiadczy to o powiekszonej watrobie + potezne ilosci kwasu moczowego ktore moga doprowadzic do kamieni lub i podagry. Przepisal alopurinol 1 na 24 h/100mg/ zalecil pic min 3 litry wody a ja mam dosc po 2 ch litrach. Powiedzial ze w takim przypadku kal jest jasno brazowy /zgadza sie/ i siusiu ciemno zolte /juz sie nie zgadza/ ale ja od momentu diety ustabilizowalem mocz w jasnym kolorze. zapomnialem zapytac czy z tym moczem mogl byc to tylko jakis epizod jednorazowy.
    Zapytalem sie go czy moge powtorzyc badania za 3 tyg powiedzial ze nie ze dopiero za 2, 3 miesiace i tutaj jest problem bo boje sie ciagnac tyle czasu tej diety bez mozliwosci kontroli przy wysokich wskaznikach holesterolu. Moge zrobic prywatnie jakies 100e, ale malo to nie jest. Musze zdecydowac w 2 dni.
    Objawy na dzis. Prawie przeszedl bol podzebrowy /moze zasluga TEJ diety albo zasluga JAKIEJKOLWIEK diety lepszej od tego gowna ktore jadlem wczesniej/ ale „posrodku” watroby jeszcze ja czuje np. jak mi sie beknie to taki bol na 3-5 sekund i jescze wrazenie jakby watroba trawila wolniutko. Jakies plamy na twarzy, przeczerwienienie ale chyba zmniejszajace sie na dloniach, czerwone plamki w gornej czesci ciala bledna ale pojawiaja sie nowe, lamliwosc wlosow, lekki bol glowy jak sie poloze coraz wiekszy myslalem ze puchniecie mozgu z powodu zlego ukrwienia ale lekarz powiedzial ze nie, ogolne samopoczucie troche lepsze.
    Zastanawiam sie czy ciagnac ta diete czy nie mam 2 dni.
    To czego sie nauczylem przez ostatnie dni to tego ze nasz uklad pokarmowy to nie smietnik i nalezy jesc a nie zrec, czyli; jesc malo, czesto, dobre produkty, naturalne, lub jak najmniej przetwozone, roznorodnie wszystkiego po trochu, nie powtarzac jedzenia tego samego nastepnego dnia. Amen:)

  62. Polip, do niektórych wyników mogę się spróbować odnieść. Dobrze, że ma pan taki cholestrol całkowity – http://www.stachurska.eu/?p=1546 , ale HDL za niski! Dieta Optymalna pomoże. Ocywiście jeśli Pan będzie ją dobrze stosował. Jest tu teraz wątek „Dziennik EliC” – http://www.stachurska.eu/?p=7137 , który może być Panu pomocny.

    Żeby zmniejszyć ilość ciał ketonowych w moczu należy dojeść 10 – 20 g węglowodanów ze skrobi. Ketonów powinnobyć mniej niż 3 krzyżyki. Wskazany jest też wysiłek fizyczny, ale bez forsowania się ponad siły. Spokojny, powiedzmy.

    Kamieni to ja się akurat na DO pozbyłam, a nie ich dostałam.

    Jeśli będzie Pan pilnował Diety i czuł się coraz lepiej to badań może Pan przecież nie robić. Natomiast trzeba siebie obserwować i porównywać samopoczucie z konkretami na talerzu. Zdaje mi się, że już pisałam: założyć dziennik i zapisywać co i ile Pan zjadł. Wątrobę ma Pan chorą i trzeba ją bardzo oszczędzać, żeby pomóc jej się zregenerować. Ponieważ w tym stanie rzeczy powinien Pan jeść jak najmniej białka to powinien Pan to białko brać głównie z żółtek oraz podrobów. Białko z żółtek jest znakomicie przyswajalne i jest najlepszej jakości – http://www.stachurska.eu/?p=1659 .

    Myli się Pan co do tej różnorodności. Wielu cięzko chorujących ludzi tak jada i nic dobrego dla nich z tego nie wynika. Ważne jest, by nie jeść tego co szkodzi, a jeść to co organizmowi służy. Organizmowi trzeba niewiele białka, dużo dobrego – zwierzęcego – tłuszczu i niewiele węglowodanów.

    Ciekawa jestem jakby się Pan czuł po tygodniu jedzenia żółtek (kilkanaście sztuk dziennie), tłuszczu (masło, śmietana – kwaśna, smalec) i węglowodanów ze skrobi (ziemniak, ryż gotowany, w takiej ilości by krzyżyków w badaniu moczu było mniej niż trzy. Paski do mierzenia ketonów są do nabycia w aptece, w Polsce sprzedawane są Keto – Diastix firmy Bayer, w Hiszpanii jakieś też powinny być dostępne. Ich cena nie jest wysoka. Wysiłek fizyczny też się przydaje, byle się Pan nie przeforsowywał.

    Aha. Nie dziwi mnie Pana nastrój. Każdy w takiej sytuacji czułby się skotłowany i skołowany.

  63. POLIP pisze:

    Witam.
    Ale jak poprawic HDL?

  64. POLIP, jeść żółtka, masło, smalec śmietanę, podroby i niewiele węglowodanów. Na ile to możliwe uprawiać sporty. Organizm się wzmocni i HDL będzie dobry.

  65. polip pisze:

    Dzieki Teresa.
    1- Wiem ze watroba potrzebuje duzo wit c. mozna brac ze 2 tygodnie w tabletkach?
    2 slyszalem ze na watrobe dobrze dziala wypicie jednej cytryny z woda na cieplo, co wy na to?
    Z dobrych wiadomosci to taka ze mi znika czerwony promieñ na dloni /chyba/ i cisnienie jest juz prawie blisko normy.
    Ze zlych to rosnace cycki/feminizacja?/ wzrastajacy bol glowy i dalej ciezkostrawnosc.
    USG w piatek. Na ra. 3 majcie sie.

  66. Renia pisze:

    Wątroba jest tak wygodna, że nic nie lubi. Lubi odpoczywać i jak najmniej pracować. Żadnej chemii nie lubi, więc ta witamina C w tabletkach na pewno jej nie posłuży. Wskazane są tłuszcze zwierzęce nasycone, gdyż one omijają wątrobę (nie muszą być w wątrobie nasycone wodorem jak to jest z tłuszczami roślinnymi) nie męcząc jej, dostają się do krwi i są źródłem potrzebnej nam energii. Wątroba również nie lubi dużej ilości węglowodanów, bo ich nadmiar musi przerabiać na trójglicerydy…a to ją męczy i nie służy zdrowiu…

  67. Renia pisze:

    Tak sobie pomyślałam, że niektóre osoby (może i większość) czytając mój wpis, mogą sobie pomyśleć (tak jak ja dawniej byłam przekonana), że tłuszcze są ‘ciężkie’ na wątrobę i po nich źle się czują. Tak jest w rzeczywistości, pod warunkiem, że do tłuszczu zje się sporo węglowodanów np. w postaci chleba lub ziemniaków. Jeśli ktoś by chciał to sprawdzić na sobie (ja już się dosyć nasprawdzałam ) to może się przekonać, że jeśli zje jajecznicę na boczku i do tego np. dwa kawałki chleba, to będzie się źle czuł (mogą być bóle wątroby, jeśli ona jest osłabiona) i dość szybko będzie znowu głodny. Jeśli natomiast tą samą jajecznicę (raczej taką samą :lol: ) zje bez chleba, to będzie się czuł lekko i długo będzie najedzony…Mój mąż długo nie chciał w te „herezje” wierzyć…aż życie go do tego zmusiło, a raczej zdrowie, a właściwie choroba…

  68. Polip,

    Witamina C – http://www.stachurska.eu/?p=3507 . Od suplementów lepsze owoce jagodowe. Jakieś 30 – 50 g czarnej porzeczki (mrożona tez może być) z kwaśną śmietaną może potrzeby organizmu zabezpieczyć. Nie należy zapominać przy tym o proporcji B : T : W, czyli owe owoce w bilansie uwzględniać.
    Witaminę C ponoć zawiera również wątróbka, proszę rozejrzeć się za informacjami na ten temat. Niedobór witaminy C objawia się krwawieniem dziąseł. Nie krwawią?, to może wit. C nie brak?

    Możliwe, że głowa boli od nadmiernego obciążania wątroby białkiem i/lub węglowodanami. Co Pan dziś zjadł?

    Wielka szkoda, że nie ma Pan kontaktu z lekarzem optymalnym.

    Przypomnę: przede wszystkim żółtka ze względu na ich najwyższą jakość biologiczną, dzięki czemu białka się zjada wówczas najmniej.

  69. Nemer pisze:

    Renia pisze:
    Marzec 14, 2012 o 22:30 – „Jeśli natomiast tą samą jajecznicę (raczej taką samą ) zje bez chleba, to będzie się czuł lekko i długo będzie najedzony…”

    Szanowna Pani Reniu
    do słowa „lekko” się zgadzam, bo stosuję to od lat choć preferuję skwary a nie boczek ale ta dalsza część zdania, to mnie niestety nie dotyczy i trochę rozśmiesza.
    Pozdrawiam, Nemer

  70. Panie Nemer, a gdyby Pan tę jajecznicę zrobił z jednego jajka, 100 albo i więcej gramów żółtek i masło – ile weźmie jajecznica. Na próbę. Na ile czasu by takie danko starczyło. Można wziąc mój przepis na jajecznicę ze szczypiorkiem i dać więcej żółtek i proporcjonalnie więcej masła. Sprawdzi Pan?

  71. polip pisze:

    Dzieki za odpowiedzi.
    Wlasnie jak pojechalem szczoteczka to poszlo troche krwi czyli jedna jest brak wit. C.
    Sprawa bolu glowy narasta nie jest jeszcze duzy problem ale w takim tepie to moze sie stac.
    Mam smietane 18% salatkowa ale nigdzie nie pisze ze jest kwasna. Czemu kwasna jest lepsza?
    Szkoda ze nie mozna miec konsultacji z lekarzem przez Skype.

  72. Nemer pisze:

    Szanowna pani Tereso
    Wiem, że się Pani o mnie troszczy, za co jestem wdzięczny i powiem Pani, że tę Pani jajecznicę to już mam „obcykaną” od dawna, fura masełka, szczypiorek, jedno jajko i 5 żółtek. Jem bez chlebka. Może błąd, że z samego rana wypijam kubek zbożówki ze śmietanką (36% oczywiście), co jest jeszcze poprzedzone łykiem oleju z ostropestu (ekstra mi się po nim te wszystkie wskaźniki wątrobowe poprawiają), którym popijam przydział prochów na „pompkę”.
    Te jajecznice są różne, codzienne, ale apetyt mam na nie jakiś taki „falowy”. Ostatnio, może z przyczyn pory roku, to preferuję taką trochę „sadzoną”, jak mówią na Bałkanach – „jaja na oko”, na słoninie z której skwary szykuję sobie co tydzień na cały tydzień. Jak mi zostają, to są ekstra w papryce spożywane na przekąskę czy jako „ciasteczko” (przy pomocy wykałaczki).
    Na ten mój apetyt to chyba nic nie poradzimy. Ten typ jak ja, to po prostu „tak ma” i już.
    Gorzej, że czasami przesadzam z białkiem, bo uwielbiam flaki na przykład albo cynaderki, wątróbki różniste i pierogi z mięsa wołowego, porosołowego. Stąd trudno mi utrzymać właściwą masę ciała, bo kocham dobrze zjeść.
    Pozdrawiam wdzięczny za zainteresowanie, Nemer

  73. Polip, w śmietanie 30 i więcej % ma Pan więcej tłuszczu i to przemawia na jej korzyść. Czy w Hiszpanii można nabyć śmietanę 30 lub więcej %-ową? Kwaśna śmietana jest kwaśna w smaku, a śmietanka jest słodka. Jest tu przepis na koktajl waniliowy ze słodką śmietanką – http://www.stachurska.eu/?p=2020 , proszę sprawdzić czy będzie Panu smakował.

    Czemu kwaśna? Właściwie nie wiem… Jaka Panu lepiej smakuje?

    Ja bym poszukała przyczyny bólu głowy na talerzu. Pisałam: zapisywać co Pan zjadł zważone i policzone (waży się surowe, bo tak ma Pan w tabelach składników odżywczych w produktach spożywczych). Przy okazji: czy w Hiszpanii opakowania produktów zawierają informacje o zawartości BTW w 100 gramach tego produktu?

  74. Panie Nemer, ja z ciężkiej choroby serca wyszłam dzięki – http://www.stachurska.eu/?p=1970 . Nie mam żadnych, ale to żadnych tabletek :) Może ten Pana apetyt to skutek uboczny lekarstw? Nie odradzam ich brania, ale skonsultować z lekarzem optymalnym to warto.

    Oleje u mnie na indeksie. Ich zalety widzą głównie marketingowcy, któych pensje zależą od wielkości sprzedaży. Tak to widzę.

    Ile tej śmietany w zbożówce? Próbował Pan kakao na śmietance 30 %? Może posmakuje?

    Pana „ciasteczka” podobają mi się :) Nie są zbytnio wysmażone? Dopytuję się, bo chciałabym takie zrobić. A żółtka można jeść w różnej postaci, wszystkie dobrze smakują. Polecam też koktajl – http://www.stachurska.eu/?p=2020 . I omlety. I tortille.

    Ja też lubię wątróbki, flaczki, itp. Żeby ich za dużo nie zjeść najpierw raczę się śmietaną lub śmietanką. Ponad dwa lata od rozpoczęcia DO mojemu sercu kondycja się nie poprawiała. Nie zrezygnowałam z niej, bo w innych dolegliwościach pomogła. Jak zastosowałam B : T : W = 1 : 3 – 4 : do 0,6 to pomogła i sercu. Czego i Panu życzę.

  75. Polip, może tu jest dla Pana pomoc – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4642.0 ? Kontakt do Pana Daniela jest na stronie – http://dabo-daniel.pl/index.php . Może Pan do niego pojedzie lub on do Pana się uda i łatwiej Panu będzie nauczyć się DO?

  76. polip pisze:

    Witam.
    Oczywiscie ze wszystko waze i przeliczam wg. tabel oraz spisuje.
    dzis mam proporcje BTW; 42- 120- 47
    Tu tez sa ilosci BTW na produktach, jak w calej Uni Eur.
    No tak ale ten pan Daniel nie jest lekarzem.
    Cytryne waze w calosci i tak licze wg tabel choc wypijam tylko sok. Dobrze robie?

  77. Nemer pisze:

    Szanowna Pani Tereso
    z tymi „ciasteczkami” to ja sobie takie żarty trochę stroję. Po prostu raz na tydzień wyprawiam się po słoninę, kupuję do 2 kg, wycinam te grubsze, atrakcyjniejsze kawałki, kroję takie duże skwary, szescianiki o krawędziach ok, 1,5 cm i na ceramicznej patelni i kuchni indukcyjnej powoli smażę a w zasadzie wytapiam z nich smalec aż staną się jasno brązowe. Wtedy, jeszcze bardzo gorące (żeby dobrze obciekły) odcedzam szumówką na płaską miskę i posypuję ostrą papryką a czasami chili ( w zależności od nastroju, czy chcę mieć większy czy mniejszy wiatr w gębie). Jak ktoś ma bardziej „wyparzoną” gębę niż ja, to może użyć łagodniejszej papryki. Wieczorkiem, gdy mi już posiłek nie przysługuje, po zrobieniu (kefiru) z grzybka tybetańskiego (podobno super na trawienie, kichy, wątrobę, ciśnienie i inne cuda), do tego kubka serwuję sobie kilkanaście takich skwarek, które wkładam w paszczę przy pomocy wykałaczki, by nie tłuścić sobie paców obsługujących klawiaturę czy pilota-remota. Ot i całe „ciasteczka” wieczorne.
    Z pozostałej części słoniny robię skwarki mniejsze i nieregularne, jak wypadną, do bieżącego użycia, głównie w symbiozie z jajami, których pochłaniam sporo i pierogami, czy to mięsnymi, czy ruskimi. Mam wrażenie, że dobrze wpływają na, ten tego, no -stosunki białkowo-węglowodanowo-tłuszczowe.
    Generalnie, to z nadmiarem węglowodanów nie mam problemów, bez mała mógłbym się bez nich obejść. Z owoców, to piję jeden-dwa kieliszki soku noni rozlewanego gdzieś na Tahiti, np. jedną grzankę gruboziarnistego tosta z furą masła, ziemniaczek lub dwa na dobę i chwatit.

    Co do tłuszczów roślinnych, to tylko extra cnotliwa oliwka z oliwek i właśnie olej z ostropestu, którymi też polewane są sałatki czy pomidor. Ostropest podobno jest podstawą silimarolu, leku na wątrobę. Słyszałem, że w Austrii bardzo dobre rezultaty przynosi podawanie preparatu z tego zioła dotkniętym wirusem C.

    Pani Tereniu, dość długo faszerowany byłem pokaźną dawką statyn i rozwalono mi trochę wątrobę a teraz jest super, wróciła do normy. Nie wiem co to zadziałało, czy ŻO czy te cuda, które sobie aplikuję, czy może wszystko naraz, ważne że działa.

    Nie dziwię się też, że ŻO pozwoliło Pani na pozbycie się dolegliwości sercowych, bo ja 9 lat temu, świeżo z nowymi rurami wszczepionymi u Garlickigo nie mogłem bez przystanków przejść 50 metrów bez dolegliwości zamostkowych, które Pani dobrze zna. Badam się, latam jak kretyn po tej bieżni podłączony do prądu i co roku jest lepiej, by-pass’y czyste, nie zarastają się. Nie jest źle ale tez przyznam się, że pół roku po operacji zaaplikowałem sobie 30 wlewów EDTTA, czy jak tam się ten chelatujący kwas nazywa. Złogów w naczyniach mam jednak cały czas dużo i doktory nie potrafią mi jednoznacznie określić po koronarografiach, czy się redukują czy nie. Ja w każdym razie, dzisiaj czuję się lepiej niż np. rok po operacji i to pewnie powoduje, że z dyscypliną, to u mnie trochę nie teges.
    O właśnie, niebawem wychodzę na kulki i walnę sobie Hainekena. Nie mogę się powstrzymać bo kiedyś należałem do tych co piwa i pacierza nie odmawiają nigdy a teraz piwa nie odmawiam tylko raz w tygodniu.

    Acha, witaminę C uzupełniam sobie wyciągiem z aceroli, to coś dla Polipa ale ani nie mam dostatecznej wiedzy ani odwagi by komukolwiek, cokolwiek doradzać, dlatego piszę tylko o swoich doświadczeniach.

    Pozdrawiam, Nemer

  78. Polip, gdyby Pan tę cytrynę zjadał to należałoby ją zważyć po obraniu. Ile W zawiera sok z cytryny nie wiem. Może gdzieś jest taka informacja?

    Jeśli Pan do 12:00 zjadł 42 g białka to zjadł go Pan dużo. Pani doktor Płowecka w marcowym numerze „Optymalnych” pisze:

    „…Przy schorzeniach wątroby… podstawowe znaczenie ma ich (produktów, dopisek TS) ilość. Podstawowe znaczenie, o wiele większe niż w innych schorzeniach, ma ilość spożytego białka. Jedną z ważniejszych funkcji wątroby jest deaminacja aminokwasów, czyli odłączanie od cząsteczki aminokwasu, z których składają się białka, reszty azotowej NH3 i przekształcenie jej w mocznik w drodze odpowiednich reakcji chemicznych. Następnie mocznik jest wydalany przez nerki. Przy schorzeniach wątroby, w sytuacji nadmiernego spożycia białka, dochodzi do upośledzenia tej funkcji odtruwającej wątroby i zatrucia organizmu resztą azotową NH3, czyli amoniakiem. Doprowadza to do objawów zaburzenia funkcji ośrodkowego układu nerwowego czyli do encefalopatii wątrobowej mózgowej (splątanie, zaburzenia świadomości,drgawki, a nawet śpiączka). Prawidłowa ilość białka przy schorzeniach wątroby to 25 – 30 g, tłuszczu 70 – 100 g, węglowodanów 40 – 60 g…”

    Marcowego numeru „Optymalnych” w zasadzie jeszcze nie czytałam, dzień za krótki. Cud że go dziś przekartkowałam, i ze zrozumiałych względów artykuł Pani Płoweckiej przeczytałam.

    Przypomnę: przede wszystkim żółtka! Każdy chory człowiek powinien jeść ich dużo. W 100 g żółtek jest 16,3 g białka.

    Pan Daniel jest wieloletnim Optymalnym i zdaje się, że maratończykiem.

  79. Panie Nemer, „bogata” ta Pana dieta, z tzw „marketingowymi wynalazkami”. Ja nie ufam im za grosz… Używam jedynie diety pilnując białka i węglowodanów, a tłuszczu się nie boję. Pana skwarki sprawdzę jak tylko któregoś dnia będzie więcej czasu :) , podobają mi się. Dziękuję.

    Miałam chyba więcej szczęścia, bo na statyny się nie zdecydowałam.

    Może Pan spróbuje pokontrolować białko? No i węglowodany. W 0,5 litra piwa prawdopodobnie ma Pan ponad 20 g W.

  80. Renia pisze:

    Bardzo miło czytało mi się wpis Pana Nemera. Powrót do zdrowia jest radosny… :d a tak rzadko o nim słychać…
    Teraz to już praktycznie nie ma chorób wyleczalnych – oprócz sezonowych przeziębień. Większość z nich ma podłoże nieznane i stosuje się „leczenie” objawowe…A i tak nawet ciężko chorzy boją się Dity Optymalnej. Siła autorytetów jest wielka…

  81. polip pisze:

    Dzieki Teresa.
    Dzieki za podanie proporcji i ilosci. Te racje sa glodowe ale jak sie nie szanowalo to sie ma. To co podalem wczesniej to bylo za caly dzien jednak okazuje sie ze i tak za duzo.
    Z ta cytryna to jest dziwna sprawa no bo nikt raczej nie je skorki tak jak i z pomaranczy a podana jest w tabelach „cytryna” czyli cala. Na logike ten kto ukladal tabele to wiedzial i podal wartosci odnosnie miaszu, to samo pomarancza czy mandarynka. Tak kombinuje ale pewnosci nie mam dlatego pytalem.
    Szkoda ze nie moge przeczytac tego artykolu:(
    Pozdro.

  82. Polip, nie ma dziwnej sprawy. BTW dla każdego produktu określone jest dla tej jego części którą się konsumuje. Jeśli ziemniak zostaje przed włożeniem do garnka obrany to waży się go po obraniu i oblicza jego BTW. To samo jest w każdym przypadku. Jak jajko to bez skorupki, jak żółtko to bez skorupki i bez białka. Jak mięso to bez kości.

    A co do artykułu, to istotne przepisałam. Proponuję żeby Pan wrócił do artyułu, który ma Pan na górze strony, czyli „Wątrobę masz tylko jedną…”

    Jak samopoczucie? Jeśli zmniejszy Pan białko to może głowa po paru dniach przestanie boleć?

  83. polip pisze:

    Czesc Teresa.
    Nie chce sie za bardzo spierac ale wartosc BTW w soku wstosunku do wartosci BTW w skorce chyba nie jest taka sama i jezeli mam racje co do tego to Twoj wywod bylby wtedy nielogiczny.
    Dzieki za rady.
    Dzis po badaniu usb, na szczesci „tylko” stluszczona choroba i jakis polip! w kiszce chyba tluszczowy. Marskosci nie ma /PRZYNAJMNIEJ TAK MOWIA:/ UFF z reszty mozna wyjsc. Wiele sie wyjasni po nastepnej analityce za 2 mce, zero alkoholu + dobre odzywianie cos czuje ze wyniki powinny byc lepsze o ok 30 %.
    3mac sie:)

  84. Polip, że też się Pan nie martwi o swoje nielogiczności ;) Cytrynę się używa i ze skórką (kroją ludzie w plasterki do napojów), i bez skórki, więc „czort znajet” co przyjęto w tabelach. Przez dwa miesiące jeśli będzie Pan pilnował diety powinien Pan z choroby wyjść. Wątroba umie się regenerować jeśli dostanie – konsekwentną, oczywiście! – szansę. Jak potem Pan wróci do starych nawyków to choroba też wróci. Samo życie.

    Proszę poczytać wątek: Dziennik EliC i następny: Bieganie. Z linkami :)

  85. polip pisze:

    I tak Tereso Cie lubie:)

  86. polip pisze:

    Tereso, ile czasu bylas na diecie do momentu kiedy kamienie Ci wyszly?

  87. Polip, parę tygodni. Nie starałam się zapamiętać, bo nie przyszło mi na myśl, że to będzie istotna informcja. I nowe się nie pojawiły :)

  88. Verbal pisze:

    Polip , kamienie ludziom „schodzą” bez żadnej diety

  89. Verbal pisze:

    A w cytowanym linku „obserwowano ustąpienie utrwalonego migotania przedsionków” tzn ile było zgonów?

  90. Długo Pana nie było, Panie Verbal. Miesiąc minął dwa dni temu. Urokliwy urlop? Czy może choroba?

  91. Verbal pisze:

    Urlop , pani Tereso :) Przykro mi.

  92. Urlop przykry? Czasem się zdarza… Oby następne były udane :)

  93. Verbal pisze:

    Napisałem „przykro” a nie „przykry” :)
    Pytania , jak zwykle bez odpowiedzi :) .Trudno uwierzyć ,że wierzy Pani w to ,że kamień „schodzi” pod wpływem jakiejś diety skoro to prosta hydraulika w sumie. Bo o „ustępowaniu przewlekłego migotania” to już nie będę nawet powtarzał :)

  94. Renia pisze:

    Teresa nie warto Panu Verbalowi odpowiadać. Przychodzi tylko tutaj mieszać. Nie podoba mu się to, że ludzie po DO zdrowieją. Ciągle będzie szukał dziur w całym…Szkoda czasu…niech sobie szuka, a kto chce to spróbuje DO na sobie i się przekona. Mi już ta jałowa polemika się sprzykrzyła… :?

  95. Renia pisze:

    Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Pan Verbal był na urlopie opłacanym przez firmy farmaceutyczne… :?

  96. polip pisze:

    No no troszke tutaj zlosliwosci widze.
    Verbal, nie wiem czy poprawa mojego zdrowia to zasluga „tej” diety czy moze zmniejszenia ilosci zarcia albo cos innego ale wiem ze dzieki niej ucze sie ze watroba to nie smietnik i nie wzuca sie tam byle czego byle jak i byle kiedy. Dobre i to.

  97. polip pisze:

    Verbal, a propo kamieni, moja matka je miala i dostala takiego ataku po ktorym tylko operacja. Same wczesniej nie „splynely”.

  98. Verbal pisze:

    test

  99. polip pisze:

    Verbal Ty masz jakis problem ze saba?

  100. Polip, jak Pana samopoczucie? I ile wczoraj B, T i W?

    Polecam – http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1657236,1,cukier-uzaleznia,index.html . Jeszcze jest „trzy po trzy” o tłuszczach, ale kiedyś dojdą i do tego, że nie w nich problem.

  101. polip pisze:

    Witam. Samopoczucie niezle, dzieki ale moglo by byc lepsze. Napisze wam jaki jest poziom medycyny tutaj, budynki fajne ale lekarze… Mialem wynik kwasu moczowego na 15,4, norma max 7, poniewaz powiedzial mi ze siusiu w takim wypadku jest ciemne a kupka jasna to tak bylo ale po tygodniu diety sie to ustabilizowalo wiec wpadlem na pomysl zrobienia w moim zakresie tego badania i wyszlo… Podczas wizyty ponownej u lekarza zazylem go troche i zapytalem czy tak wysoki stan kwasu moczowego mogl pochodzic od jakiegos chwilowego, kilkudniowego stanu, powiedzial ze nie, nastepne pytanie moje czy po tygodniu brania tabletek na kwas mogl sie zmienic stan kwasu, powiedzial ze niemozliwe, wtedy wyciagnolem badanie na ktorym jest wynik 7,2 czyli prawie w normie, goscia zatkalo na dluzszy czas. Zeby mu zaoszczedzic porazki sam pociagnolem temat dalej. Szok.
    Sluchajcie czytalem ze ryz jest niemile widziany w tej diecie a ja jem co 2, 3 dni ze 100 gram mam nadzieje ze nie jest to wielkie wykroczenie, owoce tez jem bo na samym ziemniaku i wazywach nie dobijam do 60 gramow.
    Wpadlem na pomysl smazenia ziemniakow na tej samej patelni co boczek albo podgarle, najpierw ziemniak a potem razem zeby nie tracic czasu i energii. Chyba nie jest to zle?

  102. Polip,

    o węglowodanach miał Pan:

    - 09.03. godz. 23:21
    - 15.03. godz. 21:17 – węglowodanów 40 – 60 g. 40! Zwiększyć trzeba w przypadku 3 i więcej krżyżyków na pasku do badania ketonów w moczu.

    W 100 g ryżu ma Pan ca 80 g węglowodanów… Lepiej żeby dał Pan radę upilnować te białka, tłuszcze i węglowodany :) Zgoda? Niech Pan się swoją kondycją trochę poprzejmuje, bo może łatwiej wtedy przyjdzie Panu zadbać o jej (kondycji) poprawę.

    A lekarze? Różni. W Polsce też. Mówił Pan swemu jak Pan obecnie je?

  103. polip pisze:

    Fajnie ze mi wykasowalas posta :)
    Wlasnie mam nie 3 ale 4 plusy, dwa, na watrobe kurujaca sie potrzeba wiecej wit C a ta jest w owocach i warzywach. Z tym ryzem to dziwna sprawa bo kupuje mieszanke w ktorej glownie jest ryz a na opakowaniu w 100g jest tylko 14 g weglowodanow.
    Tutejszego lekarza nie interesuje co sie zjada, on patrzy w tabelki z wynikami badania krwi. Nie amen.

  104. Polip, nie kasowałam posta. Zdarza się, że czasem któryś idzie w kosmos, mój też może. Proszę go powtórzyć.

    Co jeszcze jest (B, T, W) w 100 g tej mieszanki? Co oprócz ryżu się w tej mieszance znajduje? Może informacje na opakowaniu zawierają błąd?
    Lepiej pewnie ugotować 2 dag czystego ryżu?

    Na DO/ŻO witaminy C trzeba niewiele. Mnóstwo to jej trzeba na wysokowęglowodanówce, bo organizm jej wówczas mało przyswaja. Dawałam link do tekstu na ten temat.

  105. Renia pisze:

    Ryż należy ważyć przed gotowaniem. W 100g ugotowanego ryżu może być 14 g węglowodanów.

  106. polip pisze:

    Teresa wlasnie watroba potrzebuje duuuzo wit C w fazie rekuperacji. Slowa dokt. Kwasniewskiego z ksiazki z 2000r.
    W mieszance jest 41% ryzu a ma 14% na 100 weglowodanow, dodatkowo kurczak marchew groszek cebula por papryka.
    Renia czegos tu nie rozumiem, w gotowaniu ulatnia sie 66 % weglowodanow? Jesli to prawda to po co mam wazyc i obliczac wg. tabel weglowodany skoro w rzeczywistosci spozyje jej duzo mniej po gotowaniu?
    Gdzie tu sens i logika?
    Najwieksze problemy to mam z bialkiem zawsze gdzies mi wyjdzie troche wiecej od szablonu, mysle jednak ze do 10 % wiecej czy mniej nie ma to az takiego znaczenia bo gdyby moje zdrowie i zycie zalezalo od 10 gramow w ta czy w ta, to to wolabym sie powiesic :)

  107. Renia pisze:

    Po ugotowaniu 100g ryżu waży znacznie więcej, bo w trakcie gotowania wchłania on wodę. Dlatego produkty waży się przed gotowaniem. Oznacza to, że 100g ryżu ma przed gotowaniem tyle samo węglowodanów co po gotowaniu, tylko waży znacznie więcej. W 100g gotowej potrawy jest węglowodanów znacznie mniej. Tak samo sprawa wygląda z kaszami. Nie wiem czy to jasno wytłumaczyłam?

  108. polip pisze:

    Aha Renia masz racje gdzies sie pogubilem.

  109. Polip,14 % to nie jest 14 gram. Lepiej niech Pan kupuje produkty na których skład podają w gramach.

    Białko powinien Pan jeść najlepsze, czyli żółtka i podroby, ew. nabiał. Gdzie tu widzi Pan kurczaka? I to jeszcze z jakiejś mieszanki… Czy to taki problem ugotować trochę ryżu i zrobić do jego sadzone żółtka, czy jajecznicę z 1 jajka i kilku żółtek? Albo udusić na patelni wątróbkę, czy nerkę? Albo zrobić koktajl z żółtek i smietanki? I tłuszczu pilnować by go nie było za mało. Czy w Hiszpanii aktualnie są do nabycia owoce jagodowe? 50 g dziennie (choćby mrożonych) może Pnu wystarczyć dla witaminy C.

    Proszę Pana o uwagę w przygotowywaniu sobie jadła. Ostrożność jest niezbędna.

  110. Renia pisze:

    Panie Polip, z początku trudno się w tym liczeniu połapać, a przy chorobach powinno się liczyć w miarę dokładnie. Najłatwiej to jest zaczynać Dietę Optymalną w arkadii, gdzie podają „pod nos” gotowe, zbilansowane dania i jeszcze uczą samodzielnego ich obliczania do domu. No ale nie każdy jest takim szczęśliwcem, że może do takiej arkadii się udać. Drugim dobrym wyjściem z sytuacji jest kupienie sobie, albo ściągnięcie w wersji pdf Książki Kucharskiej 700 potraw J.T. Kwaśniewskich. Tam jest podany obliczony jadłospis na pierwsze 30 dni Diety… :D

    http://chomikuj.pl/Goferek/Dieta/Dieta+optymalna+dra+Jana+Kwa*c5*9bniewskiego+-+Ksi*c4*85*c5*bcka+kucharska+700+przepis*c3*b3w+kulinarnych,454374190.pdf

  111. polip pisze:

    Chodzilo oczywiscie o 14 gram a nie procent, sorry zle napisalem. z 50 g mieszanki mrozonej + ziemniaczek albo warzywa inne to i tak nie wyciagne do 60 ciu. Musze dodac pomarancz albo kiwi bo je lubie ale nie chce byc monotematyczny i od czasu do czasu cos zmieniam.
    Dzieki Renia.
    Apropo przed chwila rozmawialem z czlowiekiem chorym na Stwardnienie Rozsiane, byl na diecie 3 mce i nic mu sie nie polepszylo ani nawet nie zatrzymalo. No coz, codow nie ma.

  112. polip pisze:

    Renia, niestety nie moge sciagnac jest za zlotowki.

  113. Polip, trzy miesiące i się zdegustował? Ja czekałam na poprawę ponad dwa lata… Mogłam jej się doczekać szybciej, ale jadłam za dużo węglowodanów, akurat ca 60 g na dzień. I białka też za dużo – 50 g. I zalecił mi to specjalista… Dopiero na forum.dr-kwasniewski znalazłam informację, że w chorobach serca B : T : W ma wynosić 1 : 3 – 4 : do 0,6. Zastosowałam się. Pomogło.

  114. Renia pisze:

    Polip, możesz poprosić kogoś w Polsce, żeby Ci książkę kupił i wysłał…

  115. polip pisze:

    Teresa jak mi powiesz ze ta dieta leczy SM chocby w polowie przypadkow to albo mi to udowodnij albo przestane myslec o tym powaznie.

  116. Nemer pisze:

    Polip,
    dieta optymalna nie jest panaceum na wszystkie choroby ale z pewnością pomaga w przypadku tych dolegliwości, które biorą się głównie z niewłaściwego sposobu odżywiania. Tę osobę, która cierpi na SM, niech pan zapyta, czy słyszała o terapii dra Zamboni polegającej na angioplastyce żył odprowadzających krew z mózgu, bo w 80% przypadków przyczyną SM jest zła gospodarka solami, które nie są właściwie odprowadzane z powodu wad tych żył. (Tak słyszałem). Metoda jest skutecznie stosowana ale bez rozgłosu, bo jej cena stanowi tylko ok. 20% rocznych kosztów leków na tę chorobę, więc byłby to dość bolesny cios dla koncernów farmaceutycznych, gdyby straciły tak dobrych klientów.
    Pozdrawiam, Nemer

    PS. Po operacji by passów, chirurg, który dokładał mi kilka dodatkowych rur powiedział mi 9 lat temu, że mam naczynia w strasznym stanie, porównywalnym do osoby po osiemdziesiątce a miałem niewiele ponad 50. Przejąłem się, napisałem testament i pozałatwiałem szereg innych spraw, które uważałem za względnie pilne, by zbyt wielkiego bałaganu po sobie nie zostawić. Ponieważ wcześniej stosowałem się do zaleceń lekarzy i propagowanego przez nich „zdrowego modelu odżywiania” bo miałem już wcześniej zdarzenia naczyniowe (chromanie przestankowe, udar mózgu – niedokrwienny). Wierzyłem im i „załatwiłem się” na amen. Właściwie z rozpaczy – znając nieco DO z literatury (także Atkinsa, Montiniaqa, Lutza) jako mający niewiele do stracenia postanowiłem olac zalecenia dietetyczne medyków i zastosowałem się w zasadzie, do porad dra Kwasniewskiego z tym, że z wrodzonego lenistwa tylko sobie szacuję proporcje, żeby było tak mniej-więcej i jest nieźle po latach. Jestem w zdecydowanie w lepszym stanie zdrowia niż przed 10 laty. Fakt, że trochę bardziej dbam o siebie, wystrzegam się chorób na ile mogę. Statystycznie pochłaniam ok 7 żółtek dziennie od kur biegających, skwary ze słoniny dzień w dzień, jeśli grzanka, to z masłem prywatnym i grubo najwyżej jedna do dwóch dziennie. Nie jem ani nie pije niczego słodzonego, chyba że 36% tortową śmietaną. Owoców prawie żadnych, w lecie garstkę oberwanych z krzaków w ogrodzie. Sporo jem sałatek, np z sałaty, pomidorów, papryki z tłustą mozarellą, polanych oliwką albo z olejem z ostropestu (lekarstwem na wątrobę). Czasami na przekąskę pomidor z kawałkiem tłustej (80%) gorgonzoli. Doraźnie orzechy laskowe i włoskie.
    Porzuciłem kotlety schabowe, (no chyba że karkówka0, na rzecz takich samych z boczku. Fajne też są z podgardla (to dzięki „Kuchni Stachurskiej”). Zażeram się golonkami podsmażanymi po ugotowaniu, bez żadnych bułek, tylko z niewielką ilością przypraw. Uwielbiam szpik z wołowych kości i pierogi mięsne z dużą ilością łoju wołowego w składzie.
    Polip, to mi służy!

    Po latach odzwyczaiłem się od słodkości. Budzą we mnie niechęć, lody tylko w domu bez cukru na bazie śmietany tortowej. Jedyna rzecz, za co mnie nasza nieoceniona Teresa karci, to piwko raz w tygodniu (rzeczywiscie indeks glikemiczny straszny) ale wiadomo, wszystko co dobre jest niemoralne, nielegalne albo powoduje tycie (Murphy).

    Pozdrawiam, Nemer

  117. Polip, link – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=263.0 . Na forum.dr-kwasniewski można w wyszukiwarkę wpisać „stwardnienie rozsiane” i czytać więcej informacji na ten temat. Chory na SM niech się postara skontaktować z dr Mariuszem Głowackim, albo dr Pala.

    Panie Nemer, dzięki za dobre słowo :)

  118. polip pisze:

    Ciesze sie Nemar ze ci sluzy ta dieta. Ja jeszcze niestety nie wiem. Wiem po 5 dniach ze nie sluzy mi smazone i bede smazyl tylko raz w tygodniu, reszta gotowane. Jezeli kaka wychodzi zadka to niestety jest to znak ze watroba nie daje rady.

  119. Polip, znowu ja :) Trzeba byłoby uściślić znaczenie terminu „smażyć”. W wielu przypadkach ludzie na patelni smażą używając wysokich temperatur. Ja nie. Ja na małym ogniu robię jajecznice, omlety, duszę warzywa, wątróbkę. Może Pan zajrzeć do moich przepisów by sprawdzić, że wciąż pisałam o małym ogniu. Temperatura duszenia może nie jest wyższa niż przy gotowaniu, za to się odbywa to duszenie w maśle/smalcu, a nie w wodzie. Bo masło i smalec wątrobie są najmilsze. Jo?

    Trzeba się kontrolować, czyli uważać. Na wszystko co ma związek z jadłem, czyli naszym przewodem pokarmowym. Z czasem to tak dobrze wchodzi „w krew” że się dzieje samo, automatycznie. W tłumaczeniu „na nasze”: nie muszę już zaglądać do książki żeby zobaczyć jak zrobić sobie jajecznicę (dzisiejsza była z zielonym groszkiem na maśle), czy wątróbkę z cebulą i pomidorem (teraz z puszki) na smalcu.

    Nieustająco trzymam kciuki za powodzenie zdrowienia Pana wątroby.

  120. polip pisze:

    Dzieki Teresa.
    Jezali moja watroba protestuje w ten sposob to znaczy ze jej to szkodzi! Smazylem malo i na wolnym ogniu. Wniosek z tego ze nie wszystko jest dobre dla mnie z tej diety. Teraz staram sie jesc alcachofe, tutaj akurat nie ma z tym problemu, chc smak ma wredny. Wcinam tez ostopest. Slyszalem ze switne sa na watrobe dziala rzodkiewka czarna tzw. kultywar lub nawet rzodkiew normalna.
    Dzieki za zyczenia, wzajemnie.

  121. Nie brałabym ani tego alcachofe, ani ostropestu, ani nawet rzodkwi czy rzodkiewki. Brałabym żółtka, masło, śmietanę, podroby, smalec, ziemniak, kapkę ryżu lub gryczanej kaszy na zmianę z owocami jagodowymi (dla wit. C). Po co miałabym się zaśmiecać? Te śmieci na pewno nie szkodzą chorej wątrobie? Marketingowcy wymyślają różne karkołomne zbitki słowne, byle sprzedać towar, ale nikt nie musi takiej indoktrynacji być posłuszny.

    Proszę przeczytać: Mity współczesnej dietetyki – http://www.stachurska.eu/?p=2925 . Przecież ze współczesną farmacją i parafarmacją nie jest inaczej.

  122. Renia pisze:

    Mój mąż w pierwszych dniach DO też mówił, że tłuste i smażone mu nie służy. Ale organizm szybko się dostosował do nowego jedzenia i teraz mu wszystko służy łącznie ze mną… :lol:

  123. polip pisze:

    Renia i Teresa, mialem jz ustabilizowana kupke przed ta dieta, tydzien pod rzad smazone i sraczka, doslownie i to totalna. Teraz w 2 dni bez smazenia i juz zaczyna byc lepiej. Chyba byl bym idiota zeby nie posluchac organizmu. Jem wszystko co napisalas ale nie smazone! Smazyc bede raz w tygodniu i koniec, reszta gotowana lub mikrofalowka. Zmniejsze ilosc tluszczu ale z niego nie zrezygnuje a warzywa, owoce codziennie. Amen :)
    A oto co wyczytalem:
    z mojego własnego podwórka – miałem dotychczas kontakt z 3 pacjentami z chorobą wieńcową, którzy po epizodach wieńcowych, koronarografiach z założeniem stentu, a jeden po by-passach, stosowali dietę Kwaśniewskiego. Wszyscy trzej kiepsko na tym wyszli, choroba poszła jak burza i jakoś nie pomogła im ta cudna dieta, jak i prądy selektywne tak szeroko reklamowane…
    - dieta Kwaśniewskiego jest sprzeczna z całą dotychczasową wiedzą na temat odżywiania, wg której 60% energii powinniśmy uzyskiwać z węglowodanów gł. złożonych, do 30% z tłuszczów i 10-15% z białek; takie proporcje zapewnia w przybliżeniu dieta śródziemnomorska, której prozdrowotne właściwości są udowodnione ponad wszelką wątpliwość.

    Wybaczcie, ale nie mam siły dłużej pisać. Nazywanie tej diety optymalną, jest szczytem bezczelności i paramedycznego chamstwa. Dla mnie jako lekarza najgorsze jest to, że dietę Kwaśniewskiego promują niektórzy moi koledzy, legitymujący się takim samym dyplomem, jak ja.
    lek. Mirosław Kiedrowski, Szpital Grochowski, Warszawa
    Takich kwiatkow jest duuuzzzo wiecej.

  124. OPTY pisze:

    ” teraz mu wszystko służy łącznie ze mną… ” – Renia
    ————————-
    ” Takieeemu to doobrze , taaakieeemu doobrze , kariera się przed nim oootwiera ” – hehehehe

    http://kierowca123.wrzuta.pl/audio/a2ng8lAHNwX/wojskowe_-_zolnierskie_-_jozef_nowak_-_takiemu_to_dobrze

  125. Renia pisze:

    :lol: Pozdrawiam Cię OPTY… :D

    Panie Polip wolny mamy k-raj i wolny wybór… Każdy ma prawo stosować DO lub nie, chorować albo nie…Najważniejsze jest to, żeby była rzetelna informacja a nie tylko jednostronny przekaz medycyny konwencjonalnej i oficjalne jej oświadczenia, że przyczyny chorób są nieznane, a wyleczenia niemożliwe… :?
    Pozdrawiam również – Renia na „chorej” Diecie optymalnej ;)

  126. OPTY pisze:

    ” Wybaczcie, ale nie mam siły dłużej pisać. Nazywanie tej diety optymalną, jest szczytem bezczelności i paramedycznego chamstwa. Dla mnie jako lekarza najgorsze jest to, że dietę Kwaśniewskiego promują niektórzy moi koledzy, legitymujący się takim samym dyplomem, jak ja.
    lek. Mirosław Kiedrowski, Szpital Grochowski, Warszawa
    Takich kwiatkow jest duuuzzzo wiecej. ”
    ==============
    No tak to jest „kwiatek ” rzeczywiście, ale u korzucha medycyny jak ją tam jeszcze zwą alopatycznej ?
    Doktor Kwaśniewski pisał , mówił nic na siłę , nic bez głowy , wszystko z głową. I odnoszę wrażenie ,że panu Polipowi brakło głowy, bez obrazy, braklo odwgi aby udać sie do lekarza optymalnego i skonsultować swoją sytuację. Zadam takie pytanie ” panie lekarzu ” , 1 .Jak to jest ,że wy lekarze dożywacie na tych waszych wszystkich wspaniałościach medycznych tylko 57 lat średnio w waszym zawodzie ?
    2. Jak to jest ,że nie znacie przyczyn prawie żadnej choroby ? 3. Jak to jest ,że nie znając odpowiedzi na drugie pytanie w ogóle bierzecie się z leczenie ludzi ?
    I wreszcie pytanie ostatnie , dlaczego żywiemnie optymalne pomogło skutecznie setkom tysięcy osób ?
    Odpowiem za pana . Bo ci ludzie zrozumieli na czym leczenie przez odpowiednie żywiemie polega i jej właściwie zastosowali, w odwrotności do pana.
    I jeszcze jedno tak juz poza leczeniem, acha lekarz to taki człowiek który leczy ludzi zapisując im lekarstwa – skutki doświadczacie min. na sobie.
    Nikt nie zrezygnuje z pięknych teorii tylko dlatego ,że są nieprawdziwe szczególnie wtedy, gdy przynoszą ogromne dochody. Do przemyślenia dla medyków wszelkiej maści i farmakofili. Dzisiaj te dwie dziedziny idą ręka w rekę i trzepią niebotyczną kasę a ludzie jak cierpieli tak cierpią bo mówiac klasykiem – ” Medycena nie zna tajemnicy wyleczenia ale zapewnia sobie umiejętność przedłużania choroby. ”
    oraz ;
    ” Lekarze zapisują lekarstwa , o których niewiele wiedzą , na choroby , o których wiedzą jeszcze mniej , ludziom , o których nie wiedzą nic. ” – Wolter

    Nic od tamtych czasów się nie zmieniło oprócz technicyzacji zawodu lekarskiego , chorób przybywa a wiedzy u was jak na przysłowiowe lekarstwo. Jednie można znowu użyć klasyka , że ” Badania w dziedzinie medycyny dokonały tak olbrzymiego postępu, że dziś praktycznie biorąc – nikt już nie jest zdrowy.”
    Zapewne zna pan powiedzenie ojca medycyny – wy lekarze ślubujecie wg. jego słów – Hipokratesa – ” Niech żywność będzie wam lekarstwem”. Mniemam ,że niewiele pan lekarzu z tego rozumie , Lekarze powinni być na świecie chodzącymi okazami zdrowia , a co jest ? Co jest panie doktorze , lekarzu medycyny ? Właśnie tak się znacie na medycynie i ludzie dzięki wam tylko cierpią i ponoszą gigantyczne wydatki na utrzymanie uczonych – niewiedzących.
    ” Bóg dał człowiekowi pożywienie , a diabeł kucharzy ” – L. Tołstoj
    Tylko trzeba wiedzieć co to jest POŻYWIENIE a leki będą zupełnie zbyteczne .
    ” Lekarz przyszłości nie będzie dawać lekarstw, a zainteresuje pacjenta odpowiednią dietą . ” – T. Edison
    Dla mnie i jeszce wielu innych już taki się pojawił , jest nadzwyczaj skuteczny . Jeśli komuś to nie pasuje to droga wolna .
    ” Nikt nie choruje na tłuszczycę a wielu ludzi choruje na cukrzycę . ”
    Pozdrawiam i nie liczę na zrozumienie.

  127. Renia pisze:

    Tutaj jest dzisiejsza wypowiedź „kristana” z Forum dr. Kwaśniewskiego…
    „No właśnie , w środe ide na pogrzeb ,tego, którego żona na moment nie potrafiła zrozumieć ,że ani on ani nikt inny chorować nie musi. Ileż było gadania i tłumaczenia, nic z tego – woda na młyn. Kiedyś to co ksiądz powiedział było „święte”- dziś lekarz .
    Bo on chleb musi jeśc, żeby jelita mu lepiej pracowały… no i zapracowały się…nie tylko jelita. Cześć Jego pamięci.”

    http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=377.100 :(

    …wolny kraj…

  128. Polip, lekarz Jan Kwaśniewski wykonał niewyobrażalnie ogromną pracę. To co wiedział 30, nawet 40, lat temu dziś jest potwierdzane na świecie, a w Polsce niegdyś bardzo przeciwni DO profesorowie medycyny przestali się ogłaszać krytykami DO i ŻO. Panu jak mnie dobrze było przyjść na gotowe. Ja się uratowałam, jak Pan podejdzie do sprawy – własnego zdrowia – nie wiemy. Jest Panu trudno, bo nie ma Pan na miejscu w Hiszpanii wsparcia ni lekarza optymalnego, ni doradcy żywienia optymalnego, ja to rozumiem.

    Lekarz optymalny to lekarz po Akademii Medycznej, bywa że z doktoratem, ze specjalizacjami, tyle że jakoś tak uznał że dr Jan Kwasniewski ma rację – może nawet skutkiem osobistych kłopotów ze zdrowiem – i się douczył jeszcze i DO. Zdaje mi się, że Renia linkowała Panu filmiki z wykładami dr Pali.

    Niech Pan przeczyta wywiad z Gary Taubesem – http://www.stachurska.eu/?p=7299 .

  129. polip pisze:

    Do opty.
    Wszyscy trzej tutaj /Teresa Renia i opty specjalnie z malej litery jako ze zademonstrowal mi brak szacunku wiec traktuje go tak samo/ ktorzy bronicie tej diety, dobrze robicie bo jesli sie w cos wierzy to trzeba sie tego trzymac i tego bronic. Jest jedna jedna wielka roznica miedzy Nimi a toba. One jak mialem pytania badz watpliwosci pomagaly, ukierunkowywaly zyczyly dobrze, interesowaly sie. Ciebie nie bylo. Teraz sie objawiles tylko po to by szczac jadem i brakiem tolerancji. Szczerze mowiac spodziewalem sie ataku jakiegos oszoloma i nie pomylilem sie. One sa zawiedzione moja postawa ale odpisaly z klasa.
    Najlatwiej schowac sie za Woltera, puknac pare cytatow ni z gruszki ni z pietuszki i pomyslec o sobie ze sie jest nieomylnym wzorem do nasladowania. Po co ustosunkowac sie do moich krotkich doswiadczen i juz problemow z ta dieta a jednak konkretow, /smazenie/po co to wyjasnic, lepiej sobie popiepszyc trzy po trzy.
    Pozdrawiam i nie licze na odpowiedz.

  130. Polip, proszę napisać co „ugryzło” Pana w wypowiedzi OPTY?

    Mark Twain sugerował ostrożność – http://www.stachurska.eu/?p=2600 i
    Strasznie i (nie)śmiesznie – http://www.stachurska.eu/?p=2190 .

  131. OPTY pisze:

    Co ugryzło Polipa w moim poście ? – no kurna , a za co ludzie się najwięcej gniewają ?????
    Ja się za nikim nie ukrywam , cytaty moje mają zupełnie inne znaczenie niż jest mi imputowane. Ano takie jak w odpowiedzi na pytanie – są prawdziwe i nie ważne kto to stwierdził tylko ,że stwierdził celnie i zgodnie z rzeczywistością . Nigdy nie było moim zamiarem obrażanie kogokolwiek jedynie uzmysłowienie mu gdzie się myli. A jeśli czuje się Polip obrażony to nie będę się chował , tylko przepraszam . Nie wiem za co ale skoro tak trzeba to niech będzie.
    Lubię cytaty ale tylko te , które wnszą coś ożywczego i są od wieków przejawem mądrości osób jej wypowiadających.
    A sprawę można ująć tak ;
    ” Problem z ludźmi nie polega na tym ,że nie mają wiedzy , ale na tym ,że w większości ich wiedza mija się z prawdą . ” J. Billings (Encyklopedia Inteligencji i Mądrości „)
    Oszołom pozdrawia

  132. Renia pisze:

    Ja również w wypowiedzi OPTY nie znalazłam nic obraźliwego (same cenne i mądre spostrzeżenia i porównania), czego niestety nie mogę powiedzieć o wypowiedzi Pana Polipa… :?

  133. OPTY pisze:

    ” ktorzy bronicie tej diety, dobrze robicie bo jesli sie w cos wierzy to trzeba sie tego trzymac i tego bronic.” – Polip – lekarz
    ——————-
    Właśnie tak to jest z całym światem lekarskim zamiast wiedzic i być pewnym swojej wiedzy , oni podobnie jak księża w coś wierzą i o zgrozo ludzie nauki mówią o wierze !? Wiara z wiedzą ma tyle wspólnego co piejący kogut ze wschodem słońca , myśli ,że ono tylko dlatego ” wstaje” bo on swym pieniem oznajmia i przywołuje je do ” wstania”.
    Prawda jest tą rzeczą , której ludzie na tym świecie najwięcej się boją, mam na myśli prawdę o żywieniu i zdrowiu człowieka. Inne prawdy również skutecznie są zakłamywane ale to już inny temat.

  134. Renia pisze:

    Wiedzą jest teoria zweryfikowana empirycznie. Ja Dietę Optymalną wypróbowałam na sobie i mam na ten temat wiedzę…
    Lekarze ciągle wierzą w nieomylność medycznych dogmatów, chociaż praktyka jest przerażająca… :?

  135. polip pisze:

    Ze smutkiem stwierdzam ze Renia dolaczyla poziomem do optiego.
    Czym obrazil mnie? prosze:
    Caly tekst upstrzony personalnymi prztykami.
    „Zadam takie pytanie ” panie lekarzu ”.
    -Ten gosc nawet nie zrozumial ze ja uzylem tylko cytatu pewnego lekarza odnosnie tej diety! A postawienie w cudzyslowie /jego, moich, moich, jego/ umiejetnosci to kwestionowanie dorobku jakiegos lekarza ktorego on w ogole nie zna a ktorego dorobek byc moze jest wiecej wart w miesiac niz jego caly.
    „I odnoszę wrażenie ,że panu Polipowi brakło głowy, bez obrazy, ”
    -Jezeli to nie jest bardzo slabo zakamuflowana forma nazwania mnie glupkiem to Pani Reniu zabraklo chyba umiejetnosci czytania miedzy wierszami badz inteligencji.
    „braklo odwgi aby udać sie do lekarza optymalnego i skonsultować swoją sytuację.”
    -A zkad ty mozesz wiedziec cos o tym. Gdybys czytal ze zrozumieniem moje posty to wiedzialby ze wydostac sie z Hiszpanii nie jest tak prosto i tanio i nie da sie tego zrobic w dwa dni na lau capu. I co ty oszolomie mozesz wiedziec o mojej odwadze?
    „Bo ci ludzie zrozumieli na czym leczenie przez odpowiednie żywiemie polega i jej właściwie zastosowali, w odwrotności do pana.”
    -Znowu odnosnik do moich mozliwosc intelektualnych bo z setek diet istniejacych na swiecie nie smialem przekonac sie do tej JEDNEJ JEDYNEJ SLUSZNEJ. Ten gosc przypomina mi raczej inkwizytora sredniowiecznego ktory gdyby nie czasy wspolczesne wsadzlby mnie na stos i podpalil, na szczesce dla mnie nie ma takiej wladzy. Tzw. tolerancyjny inaczej.
    „Pozdrawiam i nie liczę na zrozumienie.”
    -Zastosowalem sie do tego i nie zrozumialem.
    Moj cytat:
    „Pozdrawiam i nie licze na odpowiedz.”
    -Nie zastosowal sie pan i odpowiedzial, po co?
    I tak nic ciekawego od pana sie nie dowiem poza tanimi cytatami ktore widac niektorym sie podobaja. Ja jak bede chcial je uslyszec to pojde na wyklad z filozofii lub kupie sobie ksiazke na ten temat.
    Problem ktory poruszylem w poprzednich dwoch postach o szkodliwosci smazenia a ktory doswiadczylem na wlasnej skorze a jest tak wazny /smazenie/ w diecie optymalnych nie zostal przez nikogo poruszony. Po co? Lepiej sobie pipitolic o wszystkim w okolo a nie o konkretach no bo jest to niewygodne.
    opty, napisze jeszcze raz moze tym razem pan zrozumie:
    Pozdrawiam i nie licze na odpowiedz.

  136. Renia pisze:

    :( bardzo smutne…

  137. OPTY pisze:

    Smutny człowiek pitoli sobie wg. własnej recepty;
    ” Lepiej sobie pipitolic o wszystkim w okolo a nie o konkretach no bo jest to niewygodne. ” -Polip
    —————
    ” I co ty oszolomie mozesz wiedziec o mojej odwadze? „- jw
    Nic nie mogę powiedzieć bom nic nie widział odważnego w twoim wykonaniu, to też smutne jest.
    ————–
    ” -A zkad ty mozesz wiedziec cos o tym. Gdybys czytal ze zrozumieniem moje posty ” – jw

    SKĄD ? – ano stąd !

    ———————
    Wybaczcie, ale nie mam siły dłużej pisać. Nazywanie tej diety optymalną, jest szczytem bezczelności i paramedycznego chamstwa. Dla mnie jako lekarza najgorsze jest to, że dietę Kwaśniewskiego promują niektórzy moi koledzy, legitymujący się takim samym dyplomem, jak ja.
    lek. Mirosław Kiedrowski, Szpital Grochowski, Warszawa
    ————-
    Bez cudzysłowu można uznać za twoje ? można, no i stało się . Pretensje do siebie.
    A filozofię raczej zostaw w spokoju bo to łamigłówka dla nie posiadających – ” moich mozliwosc intelektualnych ”
    Gdyby lekarze mieli wybitne osiagi w swoich dorobkach leczniczych to jak mniemam ludzi chorych powinno ubywać , a jest odwrotnie. To co to za osiągi ? – kasowe , o tak !
    A tak poza tym wszyscy zdrowi.

  138. polip pisze:

    żAL.

  139. tadek pisze:

    Ciekawie sie zrobilo :)
    Poczytalem te wypowiedzi i sie troche posmialem:)
    Mam takie wnioski (nie jedyne)
    - Polip dwa razy poprosil Opty zeby mu nie odpowiadal a ten dwa razy to zrobil.
    - Polip dwa albo trzy razy podniosl watek smazenia a i nikt nie podjal tematu, za trudny? niewygodny?
    - Cytaty i kwieciste porownania moze sa i dobre ale NIC nie wnosza do dyskusji.
    - Czepianie sie literowki badz bledu i to kogos kto mieszka dlugo za granica (cos wiem na ten temat) i powiedzial o tym, swiadczy o malostkowosci. Ty Opty tez zrobiles bledy! Wiesz chociaz jakie?
    Ogolnie bardziej mnie przekonuja argumenty Polipa.

  140. tadek pisze:

    I jeszcze jedno Opty. Zarzucasz Polipowi brak cytatu ale przeciez napisal wyraznie: „A oto co wyczytalem:” potem jeszcze podal imie nazwisko lekarza a sam podpisuje sie Polip. Jaki by to mialo sens.
    Ty po prostu masz problemy ze zrozumieniem tego co czytasz.
    Wiecej mi sie nie chce pisac bo szkoda mi czasu na edukacje „starego konia”.

  141. Renia pisze:

    Tadek – jak dobrze, że się odezwałeś i wszystko wyjaśniłeś… 8)

  142. Tadek, o smażeniu napisałam ja. Pan Polip jest ciężko chorym człowiekiem i jak każdy w takiej sytuacji jest wrażliwy na zadraśnięcia. Nawet takie, których gdyby był zdrowy to by nie widział. Zwykła psychologia, wszak człowiek ma układ psychologiczny podobnie jak układ krwionośny, nerwowy, kostny, pokarmowy. Psychologiczny chodzi w parze z innymi. To z jednej strony, mam nadzieję że nie nazbyt kwieciście, a z drugiej gdyby Pan Polip jak proponowałam prowadził starannie zapiski ze swego żywienia to miałby szansę „złapać” czy mu szkodzi nadmiar białka, czy nadmiar węglowodanów. Poza tym Pan Polip zazywa jakieś dodatkowe cuda wianki, o których skutkach ubocznych może nie wie – w każdym razie nic na ten temat nie pisał.

    Nie powinnam wyręczać lekarza optymalnego i radzić jak jeść, uznałam jednak że fakt iż nie ma Polip dostępu do lekarza w Hiszpanii stawia mnie pod ścianą i podzielić się własnym doświadczeniem powinnam. Pan Polip, jak wiele osób chorych, może mieć problem z koncentracją (patrz wyżej) i ja nic na to poradzić nie mogę poza tym co już było. Koncentracji sprzyja DO – konkretnie ATP – http://www.stachurska.eu/?p=3383 – ale trzeba ją stosować starannie.

    Na miejscu Pana Polipa przede wszystkim ratowałabym wątrobę, odchudzanie zostawiłabym na później i też dietą nie zaś jakąś durnowatą chemią, co to nie ma kłopotu z jej nabyciem w Hiszpanii. Róznica między mną a Panem Polipem jest taka, że ja swoje siedem lat DO odrobiłam, a On jeszcze nie. Wyszłam też z bardzo ciężkiej choroby i paru innych też uciążliwych z którymi nauczyłam się jakoś żyć. Jakoś. Lepiej bez nich.

    Nie dziwi mnie postawa Pana Polipa. Chory się zachowuje jak może i tyle. Może się Pan rozejrzeć w swoim otoczeniu by się o tym dowiedziec w szczegółach?

  143. tadek pisze:

    Renata, to bylo zlosliwe?
    Teresa, alcachofa, lub rzodkiewka wg. Ciebie jest cudawiankiem i ma wieksze skutki uboczne jak inne warzywa srednio biorac? To bardzo ciekawe.
    Nie zauwazylem zeby Polip mial wieksze problemy z koncentracja od Ciebie nie wspominajac juz o Opty ktory „kuma inaczej”.
    Mowisz ze pisalas o smazeniu a jak jemu szkodzi i jest na to zywym dowodem to co ma dalej smazyc? Nawet w odz. opy. zalecane jest zeby nie robic nic na pale a odpowiedzi jakie dostal to od Renaty to ze jej mezowi to robi dobrze, co to za argument?
    Poza tym mam wrazenie ze wy trzej tutaj Teresa Renata i Opty sie znacie osobiscie i jest to raczej towazystwo wzajemnej adoracji gdzie z argumentami to raczej sie nie przebije. Wyciagacie zdania z kontekstu i odpowiadacie na nie polprawdami.
    Tuszczyk nie jest zly ale isc w zaparte to glupota, nawet dr. Kwasniewski( z tego co wiem) mowil kedys ze jaja sa be a po paru latach ze sa najwspanialsze tlumaczac sie naiwnie ze dawniej kurka znosila zle jajeczka. Teraz pewnie powrocila na wlasciwa droge (kura).

  144. tadek pisze:

    Towarzystwo oczywiscie prostuje bo sie zacznie czepiac.

  145. Renia pisze:

    Przecież nikt nie jest zmuszany do stosowania Diety Optymalnej. Ważne jest to, że jest taka informacja, i że nam ona pomogła. Każdy sam wybiera.

  146. Panie Tadku, tak – cuda wianki. Węglowodany mają być ze skrobi. Jeśli rzodkiewka to nie surowa, wszak Pan Polip ma chorą wątrobę. A alcachofa to, jak znalazłam w internecie, karczoch. O azotanach w warzywach Pan słyszał? Jak Jemu skodzi to niech nie je. Ja dzielę się swoim doświadczeniem.. Dla Pana wiadomości pisałam dlaczego. Proszę się podzielić swoim, może Pan Polip uzna za lepsze?

    Do wypowiedzi Pana o tym że Pan „wie” o ŻO i DO proszę jeszcze wrócić – gdy faktycznie będzie Pan wiedział.

    Głupotą to niech się każdy zajmie własną, ok? Pan, znaczy, swoją, skoro już wywołuje Pan ten problem.

  147. tadek pisze:

    No widzisz dopiero teraz sprawdzilas co to jest alkachofa a wypowiadalas sie o niej juz wczesniej i to jest wlasnie glupota.
    Azotany: „Azotany to ważne molekuły odpowiedzialne za kurczliwość i prawidłową strukturę komórek budujących naczynia krwionośne. Wcześniejsze badania potwierdzają, że niskie stężenie azotanów w organizmie połączone jest z patologią w obrębie układu naczyniowego. Dlatego właśnie azotany powinny być wykorzystywane w leczeniu chorób naczyniowych.

    Azotany powstają na skutek syntezy argininy i jednego z enzymów. Okazuje się, że po uszkodzeniu naczynia krwionośnego w organizmie zakłóca się produkcja niezbędnych składników budulcowych naczyń. Jednak równowaga zostaje przywrócona poprzez wygenerowanie azotanów pochodzących z żywności. Zatem dieta bogata w azotany zmniejsza ryzyko uszkodzeń i przyspiesza regenerację naczyń krwionośnych.

    Należy jednak uważać, aby nie spożywać zbyt dużych ilości żywności bogatej w azotany, ponieważ dostarczanie zbyt dużej dawki tych składników może wpływać na powstawanie molekuł sprzyjających tworzeniu nowotworów”.
    Jak zwykle problem tkwi w szczegolach.
    Mowi Ci cos stwierdzenie: Tylko krowa nie zmienia zdania?

  148. Renia pisze:

    Panie Tadziu, krytykuje Pan nas, również Doktora Kwaśniewskiego, słowami kłamliwymi (jeśli Pan uważa, że tak nie jest to poproszę o link temu zaprzeczający) pisząc, że ” nawet dr. Kwasniewski( z tego co wiem) mowil kedys ze jaja sa be a po paru latach ze sa najwspanialsze tlumaczac sie naiwnie ze dawniej kurka znosila zle jajeczka. Teraz pewnie powrocila na wlasciwa droge (kura).”
    To jest totalną bzdurą wyssaną z palca. Piszmy poważnie, albo wcale. Jeśli Pan uważa, że Dieta Optymalna jest złym odżywianiem, to niech Pan wskaże alternatywę, która daje szansę wyleczenia z chorób, z którymi medycyna konwencjonalna sobie nie radzi. Co Pan może zaoferować Panu Polipowi?

    Ja nie piszę tutaj dla zabawy, ale po to, żeby chorzy, którym lekarze nie dają szansy na wyleczenie, mogli spróbować Diety Optymalnej i sami ją ocenić – bez korzystania z opinii takich „znawców” jak Pan.

  149. Tadek,już pisałam: proszę się zająć zdaniem swojej krowy. Polipowi to jeszcze tylko nowotworu trzeba.

    Bez odpowiedzi, proszę.

  150. polip pisze:

    Widze ze nie jestem sam w swoich watpliwosciach. Dzieki Tadek. Ja nie jestem przeciw ja szukam, sprawdzam, gdybym wirzyl we wszystko co mi mowia to bylbym albo Pisowcem ganiajacy Tuska z widlami albo komunista niereformowalnym albo ksiedzem z mieczem wojujacym albo cos tam jeszcze. Szukam.

  151. Polip, myślałam że Tadek to ktoś kto korzysta z tego samego komputera co Pan, ale teraz już uważam że się Pan bawi w mistyfikacje. Więc jw: bez odpowiedzi, proszę.

  152. tadek pisze:

    Moze jeszcze dr. Kwasniewski nie wypowiadal sie zle o ziemniakach? a teraz ziemnaki sa podstawa weglowodanow w waszej diecie!

  153. Nemer pisze:

    Szanowna Pani Tereso
    Próbowała Pani pomóc, na ile to było możliwe z Pani strony, niepomna na słowa Stephen’a Kinga – Żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary
    ;-)
    Pozdrawiam, Nemer

  154. tadek pisze:

    Do Teresy.
    To kto korzysta z tego komputera to nie Pani sprawa a korzysta kilka osob i niektore maja wspolne zainteresowania, troski lub problemy.
    Po drugie ja uszanowalem prosbe i nie odezwalem sie, Pani natomiast nie uszanowala wlasnego postanowienia zeby ze mna nie prowadzic dalszej polemiki. To moze napisze to co napisal Polip do Opty:
    Pozdrawiam i nie licze na odpowiedz.
    Chociaz watpie czy Pani zakuma bo juz raz Pani byla niekonsekwentna.
    Przypomina mi to wszystko Pisowsko mocherowe towarzystwo.
    Chociarz… to Pani blog, skoro tu nie jestem mile widziany to zegnam!
    Ps. do Reni. Zarzucic komus klamstwo bez udowodnienia tego to szczyt bezczelnosci. Poniewaz nie zamierzam wiecej wejsc na tego bloga to niech tak to zostanie.

  155. Renia pisze:

    Jaka miła wiadomość z samego rana Panowie Polip i tadek -korzystający z tego samego komputera – nas tutaj opuszczają. Kto teraz będzie źle mówił o nas, o Diecie Optymalnej i o dr. Kwaśniewskim? Może panowie wrócą teraz z nowymi nickami i z nowym IP? Zastanawiam się nieraz dlaczego zawsze znajdą się osoby, które nie stosowały DO, a chcą przed nim uchronić świat? Czyżby to były takie „dobre duszki”? Nic innego logicznego nie przychodzi mi do głowy jak myśl, że osoby te są powiązane ze światem medycznym i mają w tym po prostu interes…Może to jest tylko garstka osób, której zadaniem jest wchodzenie na wszystkie fora i blogi dietetyczne i ostrzeganie ludzi przed „śmiertelnym” zagrożeniem naturalnym jedzeniem? Ludzie mają brać leki i suplementy diety i wybić sobie z głowy jakiekolwiek wyleczenie…Straszne to jest, czy ci ludzie nie mają sumienia?

  156. polip pisze:

    Sie porobilo.
    A wszystko przez „opty”malnego oszoloma.
    Reni zarzucono szczyt bezczelnosci za posadzanie o klamstwo, nawet a ta nawet sie nie zajaknela na ten temat, interesuje ja natomiast kto korzysta z jakiego komputera, zalosne.
    Na zakonczenie chcialbym wyjasnic ze jestem oplacany przez koncern medyczny w celu dezinformacji bowiem dieta ta jest ogromnym zagrozeniem dla interesow tychze. Rowniez jestem zlym czlowiekiem ktory z balkonu ciska kamieniami w przechodniow dla czystej satysfakcji. Sumienia nie mam bo jest ono wykorzystywane tylko do produkcji dietooptymalnych i PiSowcow i tylko tam wystepuje.

  157. OPTY pisze:

    ” Przypomina mi to wszystko Pisowsko mocherowe towarzystwo.
    Chociarz… to Pani blog, skoro tu nie jestem mile widziany to zegnam!
    - tadek
    ———————–
    CHOCIAŻ bym nie wiem co napisał to będzie tak, jak wyraził się klasyk – ” nie ucz świni śpiewać bo ją tylko wk..isz. „

  158. OPTY pisze:

    ” Sie porobilo.
    A wszystko przez „opty”malnego oszoloma. – polip
    —————
    No się porobiło ,że nawet niektórzy jak na spowiedzi swoje grzechy wyznają , że się patrzy.
    Poli(t)(p)owania godne , głodne kawałki wciskasz nam tu ale wygłodzone umysły tak zawsze mają .
    Optymalny oszołom , no fajnie się składa , nie gniewam się . O co ? O to ,ze ktos nie wie co to slowo znaczy ?

  159. OPTY, dzięki za wsparcie :)

  160. polip pisze:

    opty, ty jestes zwykly prostacki cham.

  161. Renia pisze:

    …cham, cham, cham, mniam, mniam, mniam… :lol:

  162. Panie Polip, proponuję by się Pan swoim poczynaniom przyjrzał. Jeśli mogę prosić ;)

  163. OPTY pisze:

    ” zwykly prostacki cham.” – polip
    ————–
    No, no ,no !? zwykły tzn. jaki ? ,prostacki to już nie zykły ,może nadzwyczajny ? Cham. Zastanawiam się czy człowiek będący ogólnie rzecz biorąc chamem może być jeszcze w jakiś sposób przymiotnikowlnym ? – okazuje się ,że może. Cham to za mało w hierarchi wartościującej chamstwo , trzeba koniecznie dookreślić jaki to typ chamstwa jest. No i dowiadujemy się ,że nawet w chamstwie jest różnicowalność wartościująca jego stan. Zwykły cham , to taki nieszkodliwy bo chyba na najniższej półce chamstwa ,przecież w domyśle może być cham niezwykły – czyli jakiś wybitny ,cham – a to już jest coś . Jak profesor zwyczajny i nadzwyczajny. Ale cham to cham.
    Prostacki, to chyba podgrupa w zwykłym, bo przecież do niej może tylko pasować . Coś jak jest zwykłe to zasadniczo zawsze też prostym jest , mamy zbiegające się znaczeniowo przymiotniki dookreślające.
    No, a, cham to cham . Przyjmuję do wiadomości, żem chm takim jakim żeś mnie określił . Nawet mi do….. , że takowe przymioty względem mojej skromnej osoby oscylują.
    Pozdrawiam

  164. Jamila pisze:

    Witam,

    kilka lat temu wykryto u mnie przeciwciala wirusa wątroby typu C. Kilkukrotne badania genetyczne HCV RNA wyszły negatywnie. Według specialistów hepatologow miałam wirusa C, lecz mój organizm sam go zwalczył i pozostały przeciwciała. Podobno 3% ludzi takie wyzdrowienia się udają. Czy osoba pisząca artykuł mogłaby się do tego odnieść jakoś?
    Dziękuję i pozdrawiam,
    Jamila

  165. Jamila, dzień dobry :) Artykuł pochodzi ze strony http://www.optymalni.org.pl więc ewentualnie tam można kierować pytania tyle że odpowiedzi dają na łamach miesięcznika „Optymalni”. Z drugiej strony tak chorobę jak i wyleczenie uzyskuje się w konkretnych warunkach. Ja wiem jak bardzo uważałam że bez znaczenia jest to co człowiek je, jak ciężko wskutek tej nonszalacji zachorowałam i jak się wyleczyłam – http://www.stachurska.eu/?p=8109 .

  166. Jamila pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. Mnie poprostu chodzi o to by informować ludzi rzetelnie. Ja jestem przykładem , że są samoistne wyleczenia z wirusa C, więc dlatego się odezwałam:)
    Niestety nie wiem jak i kiedy to się stało, bo nie wiedziałam w ogóle, że go mam. Nie byłam na żadnej diecie, nie odżywiałam się jeszcze wtedy rozsądnie, więc dziękuję tylko Opatrzności, że tak się stało.
    Pozdrawiam:)

  167. Jamila, więc dobrze że Pani rzetelności szuka. Parę lat temu koleżance lekarz orzekł że jej poważne problemy zdrowotne wynikają z toksoplazmozy, którą laboratoryjnie wybadano (chyba z krwi). Wybrała się do Arkadii w Ciechocinku uczyc się tak jeść by problemy się skończyły. I się skończyły, na Diecie Optymalnej.

    Jest Pani pewna, że osoby z wirusem C wątroby nie mają żadnych dolegliwości ?

  168. Renia pisze:

    Czytałam (nie pamiętam już gdzie), że niewytłumaczalne, samoistne remisje praktycznie wszystkich chorób już odnotowano (łącznie z AIDS i wszystkimi rodzajami nowotworów). Sądzę, że wytłumaczenie tego zjawiska jest tylko jedno – silny organizm z silnym układem immunologicznym. A głównym czynnikiem wpływającym na taki stan jest prawidłowe odżywianie… :D

  169. http://zdrowie.onet.pl/fotogalerie/kuracja-oczyszczajaca-watrobe,5218667,12619463,foto-male.html?code=AQD0y38cDUywi50pVPMnjXtCAYCOVf7JTbnqbqfW1ZPeG035r0zRV_z4GcZiL_o_jG_V2ncwG2eUFDsQoTZjpNKC7LqXm5zZGQHqZeaOKB0JRcXZg3dFODCgUgoUAmqsJUBCu45YQs58NFpsaaSbhV0aa .

    Mamy propozycję, by zjadać nawet 7 dag cukru dziennie, co stanowi 70g cukrów prostych! 7 dag to 14 łyżeczek cukru! Następnie by zjadać kilogram warzyw, a jednocześnie by wszystkie posiłki dziennie nie ważyły więcej niż 88 dag . Czemu autorzy tych opracowań nie sprawdzą (na sobie) co proponują?

    Popatrzmy na tę wątrobę – patrz artykuł dr Agaty Płoweckiej . Ona rzeczywiście nie lubi zajmować się „utylizacją” nadmiaru węglowodanów i/lub nadmiaru białka. Ona woli wytwarzać ATP – źródło energii dla mózgu, serca i innych naszych organów, do tego głównie jest – http://www.stachurska.eu/?p=3383 . Każdy może sprawdzić na którym wzorze funkcjonuje sprawniej. Z całą pewnością warto się fizjologią interesować.

  170. martan pisze:

    Droga Pani.

    Przyznaje ze nie doczytałam do końca o cudownych skutkach diety. Dlaczego ? Ponieważ w kilku zdaniach wstępu, zobaczyłam nieprawdę lub nierzetelną informację więc z przykrością muszę stwierdzić, że od tego momentu przestaje wierzyć całej reszcie Pani koncepcji.

    Naprawdę proszę się jednak doedukować z chorób wątroby lub znaleźć bardziej rzetelne zródło informacji polecam stronę np. prometeusze.pl

    Nie chce punktować każdego zdania ale chce tylko zaznaczyć
    HCV – jest uleczalne , ale to nie znaczy że pozostałości działalności kilkuletniej wirusa wraz z wyeliminowaniem go z organizmu znikają.
    W przypadku zarażenia wirusem typu C około 20% ludzi samoistnie go eliminuje.

    Edukacja jest bardzo istotnym czynnikiem informowania społeczeństwa o nieuświadomionych zagrożeniach, wirusowe zapalenia wątroby z pewnością do nich należą. Wydaje mi się jednak, że niezwykle ważna jest rzetelna informacja, poparta badaniami naukowymi, a nie na zasadzie ze nam się tak wydaje. Może to niektórych wprowadzić w błąd.

    Pozdrawiam

  171. Dzień dobry :)

    Zajrzałam na Pani stronę i przeczytałam:

    „Roczny raport (18 lipca 2012)

    Za kilka dni minie rok od zakończenia terapii. Myślę że przyda się małe podsumowanie tego co się wydarzyło w tym czasie.

    Pierwsze miesiące to była totalna euforia i psychiczna i fizyczna, organizm uwolniony od męczącej chemii nabrał rozpędu. Czułam się tak jak nigdy w życiu. Zdarzały się dni gorsze i owszem ale nie przysłaniało to ogólnego radosnego nastroju, że już po wszystkim

    Pół roku Jeszcze przed informacją o tym że jednak wirusa się nie pozbyłam, miewałam powroty do stanów sprzed terapii o czym pisałam zresztą na blogu. Objawiające się spadkiem totalnym formy. Było to zazwyczaj 2-3 dni, najczęściej po jakiś większych wysiłkowych akcjach. Ogólnie jednak bardzo pozytywnie, samopoczucie lepsze niż przed terapią.

    9-10 miesiąc mniej więcej w tym okresie miałam dłuższy kryzys. Trwający około 5 tygodni. Naprawdę koszmarnie się czułam, czasami porównywalnie z tym co się działo na terapii. Ponieważ niepokoiły mnie pewne sprawy. Zaczęłam więc biegać po lekarzach prywatnie. Wydałam 700 zł i czego moi drodzy się dowiedziałam

    Gastrologicznie – od terapii miałam napady biegunek, wreszcie trafiłam na dobrego gastrologa dzięki temu wykluczyłam pewne obszary
    - jestem wolna od wszelkich pasożytów
    - że biegunki nie są tła alergicznego
    Za to zapewne mam po terapii pamiątkę w postaci Zespołu Jelita Drażliwego. Na pocieszenie napiszę że czym dalej od leczenia tym lepiej w tym obszarze i leki które mi rzeczony gastrolog zaproponował były strzałem w dziesiątkę. Właściwie od tej wizyty nie miałam ani jednego większego ataku. Co mnie ogromnie cieszy.

    Ginekologicznie- w czasie terapii moje okresy były jak w zegarku, napiszę więcej jak nigdy w życiu :) Jednak po leczeniu kiedy mijały kolejne miesiące wszystko zaczęło się rozregulowywać. Czym bardziej wypłukiwał się interferon tym moje hormony szalały coraz bardziej. Nawet te spadki formy zaczęłam przypisywać właśnie tym hormonalnym huśtawkom. Zaproponowałam badanie poziomu hormonów i niestety okazało się że nie jest najlepiej. Jest na tyle źle że aby nie wpaść w menopauzę (mam obecnie 38 lat) muszę przejść na hormonalną terapię zastępczą. Zrobię wszystko żeby w nią nie wejść tak wcześnie. Z wiadomych leczniczych i wątrobowych aspektów. Ciekawe tylko czy moja wątroba wytrzyma następny atak terapii hormonalnej. Po poprzednim było naprawdę źle.

    Z dziwnych rzeczy w czasie tego kryzysu 5 tygodniowego miałam leukocytozę, może nie ogromną ale jednak niepokojącą lekarzy. Nie umieliśmy dojść jakie tego jest powód. Samo przeszło wraz z powrotem do lepszej formy.

    Tuż po terapii badałam mój poziom trójglicerydów z którymi już walczę od kilku lat. Bez leków obniżających poziom lipidów, bo przerwałam je na czas leczenia, dziwnym trafem wróciło to wszystko do wymaganych norm. Ot tak samo z siebie :) Pisałam zresztą o tym. Zgadnijcie co się teraz dzieje? Oczywiście po prawie roku zaczynają znowu rosnąc. Wątroba ponownie sobie nie radzi z przetwarzaniem tłuszczy.

    Moje ciśnienie w czasie terapii było idealne a właściwie za niskie. Spokojnie pewnie mogłabym odstawić leki na nadciśnienie, które wrzucam w siebie od kilku lat. Obecnie wróciło do normy czyli jest takie na granicy z częstym zawyżonym tym dolnym parametrem.

    Morfologię na dzień dzisiejszy mam wspaniałą, szczególnie cieszy, naprawdę to wygląda jak fatamorgana, ta hemoglobina 14,8 :D Ogólnie poza momentami kiedy mi np. na 2-3 godziny odcina prąd i nie jestem w stanie nawet ust otworzyć, jest naprawdę dobrze.

    I jest jeden efekt długofalowy terapii. Ogromny apetyt na życie. Wydaje mi się że wszystko mogę i wszystkiemu podołam. Łapie się stu rzeczy i wszędzie widzę szansę, wszystko jawi mi się w pozytywnych kolorach. To naprawdę kopniak którego się nie spodziewałam. I nie umiem odpowiedzieć czy to powrót do lepszego samopoczucia dał taki efekt , czy może po prostu trochę organizm, w tym układ nerwowy, odpoczął od wirusa. W każdym bądź razie dostałam się na dwa nowe kierunki studiów, stoję przed przyjemnym dylematem który wybrać. Będę na starość znowu się edukować, a to mnie tak ogromnie cieszy, że nawet nie dopuszczam myśli że choroba mi pokrzyżuje plany :) I chociażby dlatego, mimo że nie była udana ta terapia, warto było spróbować i wylądować w tym punkcie w którym jestem.

    Moje plany co do następnej terapii? Czekam aż trzeci lek będzie ogólnodostępny. Chodzę regularnie na kontrolę do hepatologa i sobie gawędzimy o tym i o tamtym. Nie czuje jednak że tracę jakąś szansę, że natychmiast muszę się leczyć ponownie. Zrobię sobie może Fibroscan bo w Warszawie jest już dostępny i będę w miarę kontrolować stan mojej wątroby. Mam jednak ciekawsze rzeczy do zrobienia niż zamartwianie się tym co się aktualnie ze mną dzieje. Stąd moja chwilowe milczenie na blogu. Odcięcie się od problemów zdrowotnych bardzo dobrze mi robi :)
    Autor: martan ”

    .

    Nie mnie przesądzać, ale może lepiej było wpis „Wątrobę masz tylko jedną…” jednak doczytać? Pośpiech nie ma wysokich notowań… Kiedyś się na braku uważności „przejechałam” to wiem – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4622.0 .

    .

    Polecam rownież:

    - O drobnoustrojach – http://www.stachurska.eu/?p=2073

    - Dogmat o błonniku – http://www.stachurska.eu/?p=925

    - Nadciśnienie – http://www.stachurska.eu/?p=6787

    .

    PS. Wątroba z przetwarzaniem tłuszczów radzić sobie wręcz nie musi :) – fizjologia nie zmusza. To nadmiar węglowodanów, szczególnie prostych. tworzy trójglicerydy. Proszę zobaczyć nową – mainstreamową – dietę dla diabetyków: bez owoców i innych cukrów prostych – http://www.stachurska.eu/?p=12340 .

  172. PRAWDA O HCV pisze:

    CO DO BIOPSJI TO WYGLĄDA TAK KŁADZIESZ SIĘ NA ŁÓŻKO WYGINASZ SIĘ JAK BANAN LEKARZ STRZYKAWKĄ PRZEBIJA CI SKORE WCZEŚNIEJ JĄ MROŻĄC I NA ŻYWCA WBIJA SIĘ W WĄTROBĘ I WYCIĄGA STRZYKAWKĄ KAWAŁEK WĄTROBY. POTNIEJ JĄ WYSYŁAJĄ W MOIM PRZYPADKU DO WROCŁAWIA I CZEKASZ 1.5 MIESIĄCA NA WYNIKI CZY MASZ RAKA I JAKI JEST WIRUS TZN. W STOPNIU – SILNYM CZY SŁABYM – JAK SŁABYM TO NFZ DA CI KASĘ NA LECZENIE I CZEKASZ DO 5 LAT JA CZEKAŁEM 3 LATA JAK SILNY WIRUS TO NFZ NIE DA CI KASY I ROB CO CHCESZ !!!. CO DO BIOPSJI TO TYLKO TAK STRASZNIE NAPISAŁEM SPOKOJNIE WĄTROBA NIE JEST W CALE UNERWIONA I NIC NIE CZUJESZ – A CO DO WĄTROBY TO DODAM CYT. TO NIE PRAWDA ŻE WĄTROBA WAS BOLI – WYGLĄDA TO TAK JAK WĄTROBA ŹLE SIĘ CZUJE TO SIĘ POWIĘKSZA I UCISKA NA INNE NARZĄDY W BRZUCHU I TO ONE WAS KUJĄ I BOLĄ A NIE WĄTROBA PAMIĘTAJCIE !!!. TERAZ DO MNIE JESTEM MUNDUROWY I PRACUJE MAJĄC HCV DLACZEGO GDYŻ TO UKRYWAM BO JAK BYM POWIEDZIAŁ PRAWDĘ TO JUŻ BYM NIE PRACOWAŁ A JAK TO UKRYWAM NOSZE ZAŚWIADCZENIA JAK SĄ BADANIA PROFILAKTYCZNE I JAK SIĘ CZEPIAJĄ ŻE MAM WYSOKI ALT I BILUBIRYNE TO PRZEDSTAWIAM ZAŚWIADCZENIE ŻE PODJĄŁEM LECZENIE W PORADNI HEPATOLOGICZNE I GÓWNO ICH TO INTERESUJE CZY MAM WIRUSA CZY NIE ICH INTERESUJE MOJA PODKŁADKA !!!. CO DO MOJEGO LECZENIA RYBARYWINA I INTERFERONEM TO WYGLĄDAŁO TAK – PIERWSZY ZASTZRYK ROBISZ W SZPITALU ABY SIĘ NAUCZYĆ NATOMIAST POZOSTAŁE W DOMU. PO PIERWSZYM STRZALE PO OK. 5 GODZINACH DOSTAŁEM TEMPERATURY OK 37.5 ALE DOSTAŁEM NA ZBICIE I PO WSZYSTKIM OD RAZU TEMPERATURA ZESZŁA – PÓŹNIEJ ROBIŁEM ZASTRZYKI W DOMU I CO MIESIĄC JEŻDŻĘ DO SZPITALA NA 3 DNI NA KONTROLE – TERAZ JESTEM W 18 TYGODNIU ZASTRZYKÓW I WYGLĄDA TO TAK JESTEM NERWOWY STRASZNIE ŁAPIE DEPRESJI MYŚLI DZIWNE STRASZNE ALE PO GODZINIE TO PRZECHODZI T TAK DALE I TAK DALEJ – UWAGA MI POMAGA PICIE DUŻO ZIELONEJ HERBATY WAM TEŻ POLECAM – DOBRZE PRZECHODZĘ KURACJE !!!. NADAL SIĘ LECZĘ WIEC O KOŃCOWYCH EFEKTACH NIE BĘDĘ SIĘ OPISYWAŁ – TRZYMAJCIE SIĘ WIRUS-OWCY Z HCV !!!.

  173. Kangur pisze:

    Lek. Agata Płowiecka:
    „Przeciwko wirusom zapalenia wątroby typu A i B istnieją szczepionki, dzięki którym można uodpornić się przed tymi infekcjami.”

    No więc szczepić? czy nie szczepić? skoro chroni przed infekcją? Kangur nie wie, czy ktoś Kangura oświeci?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>