Leczyć, jak to łatwo powiedzieć

.

„…Kilkanaście lat temu wycięto mi pierś i węzły chłonne, ręka jest odtąd  niesprawna. Ale wtedy o wycinaniu samego guza mało kto słyszał. Dziś dużo  dziewczyn ma wycinane tylko guzki – mówi Wanda Tyszkiewicz, amazonka z Zielonej  Góry. Czy dziś lekarze uratowaliby pierś pani Wandzie? Ile byliby skłonni wydać na jej terapię? To zależy, w którym województwie by się leczyła.

Takie zaskakujące wnioski przynosi analiza danych o 104 tys. chorych na raka  piersi z lat 2004-10. Nigdy wcześniej nie prześwietlono tak dokładnie fragmentu  polskiej ochrony zdrowia.

Wybrano raka piersi, bo to jeden z  najczęstszych nowotworów. Co roku odnotowuje się ok. 15 tys. nowych zachorowań. NFZ wydaje na leczenie prawie 0,5 mld zł rocznie.

Analizę danych  przeprowadzili: szef Polskiego Towarzystwa Onkologicznego prof. Jacek Jassem,  ekspert w ochronie zdrowia dr Adam Kozierkiewicz, prezes NFZ Jacek Paszkiewicz  oraz Andrzej Śliwczyński z departamentu polityki lekowej NFZ…”

I dalej:

„Pierwsze wnioski? – Różnice w średnich wydatkach na jedną chorą sięgają nawet 50  proc.! Nie przekłada się to jednak na skuteczność leczenia. We wszystkich  województwach jest ona zbliżona – mówi Kozierkiewicz.

Najbardziej jaskrawy przykład to zestawienie województw śląskiego i podlaskiego.  Pierwsze od lat jest w grupie leczących taniej. Za jedną pacjentkę zdiagnozowaną w 2010 r. śląski NFZ płacił najmniej w Polsce – tylko 29 tys. zł rocznie.  Podlaskie leczy raka piersi najdrożej – za średnio 44 tys. zł.

Różnica w  wydatkach jest więc ogromna. Ale – co sensacyjne – efekty są jednakowe. Odsetek  chorych, które żyją ponad pięć lat od postawienia diagnozy, jest w obydwu  województwach taki sam – waha się między 69 a 72 proc….”

Więcej…  http://wyborcza.pl/1,75248,11771388,Cena_raka.html#ixzz1vba7H000 .

Przedczoraj oglądałam u Pani Moniki Jaruzelskiej – http://bezmaski.pl/rozmowa-z-magda-prokopowicz-cz-1/ i następne odcinki wywiadu też, oczywiście. Zostawiłam tam komentarz, który wklejam poniżej w całości:

Teresa Stachurska pisze:Twój komentarz oczekuje na moderację.

„Wyleczyłam się z kilku przypadłości przewlekłych i uciążliwych, z którymi nauczyłam się jakoś żyć, dopiero wówczas gdy zdałam się – że tak powiem – na bio-, rezygnując ze wszelkich anty-bio-, także szczepionek, których i w dorosłości dostałam mnóstwo, a które również nie pomogły. Zastosowałam – http://www.stachurska.eu/?p=1970 , w czym zawiera się i problem odporności na infekcje – http://www.stachurska.eu/?p=2073 . Znaczy nie tylko na infekcje…

Od siedmiu lat korzystam z ww metody i układ odpornościowy sam się pozbył gnębiących mnie schorzeń. Najbardziej spektakularna jest zmiana reakcji na przeziębienia. Kiedyś co takiego doświadczyłam, to długo nie byłam w stanie z niego wyjść. Zdarzyło się też kilkakrotnie że przechodziło w zapalenie oskrzeli lub zapalenie płuc. W ostatnie 5 lat przeziębiłam się dwa razy i za każdym razem chorowałam tylko jeden dzień. Za pierwszym razem rano nie smakowała mi kawa, funkcjonowałam znośnie choć czułam się jakoś niewyraźnie i w końcu koło południa zmierzyłam sobie temperaturę. 39 z kreskami na termometrze odebrałam jako niewiarygodne więc poszłam po drugi termometr. Powierdzone pozwoliło uznać że mogę uwzględniając samopoczucie poczekać z interwencją. Spokojnie dotrwałam do wieczora (póżnego), normalnie spałam i następnego dnia rano – proszę wyobrazić sobie moje zdumienie – miałam 37 i parę kresek, co uznałam za koniec choroby. I tak było, bo w południe temperatura była już całkiem normalna. Żadnych leków nie brałam wyłącznie dlatego, że nie czułam się na tyle źle, aby uważać je za konieczne.

Następnym razem, jakieś dwa lata póżniej, sytuacja się powtórzyła. Koło południa wiedziałam że jest ponad 39 stopni i będąc ciekawa czy poprzednie doświadczenie się powtórzy spokojnie czekałam jutra. Kawa znowu nie nadawała się do picia, ale – bezmyślnie – pojechałam z przyjaciółmi na obiad (te trochę świeżego powietrza żeby wsiąść i wysiąść z ogrzewanego (zima!) samochodu – uznałam – zaszkodzić nie może. I szok, bo w restauracji nie dałam rady przełknąć niczego, bo każde danie było tak gorzkie jak tylko być mogło. Nie chciałam opowiadać „o termometrach”, więc bylam w kłopocie. Ale do domu wróciłam normalnie i następnego dnia znowu jak poprzednio miałam 37 stopni i dwie, czy cztery kreski. Wniosek: nie wiedziałam jak smakuje przy wysokiej temperaturze jedzenie, bo poprzednim razem nie miałam apetytu i po prostu niczego nie jadłam.

Jestem pewna, że odporność organizmu – jeśli jej nie będzie na talerzu – to jest nie do znalezienia. Uratowałam się jak tu – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=4622.0 uzyskując przekonanie że dieta może być bardziej pomocna od farmacji, czyli i medycyny mainstreamowej, która i sama nie daje nam powodów do nadziei jakie w niej na ogół pokładamy – http://www.stachurska.eu/?p=2712 , skoro czuje się na siłach wziąć na siebie ca 15 % naszych problemów zdrowotnych. Nie tylko u nas, że się odwołam do Marca Lalonde – http://www.pzh.gov.pl/przeglad_epimed/57-3/573_14.pdf .

Nie bylam informowana przez żadnego lekarza o powyższych „prawdach” i nie znam też nikogo kto był. Dla mnie sprawa „wypłynęła” przy okazji artykułu dr nauk med. Leszka Szenborna na stronie http://www.lewica.pl przy okazji zachwalania szczepień przeciw grypie. I utwierdziła, że

– Życie to białko – http://www.stachurska.eu/?p=3439

– Żródło energii zaś – jak i białka – musi być najlepsze – http://www.stachurska.eu/?p=3383 . Szczegolnie, gdy kto chory.

Skutki naedoboru bialka to choroby z autoagresji, zaś nadmiar bialka organizm ogromnym wysiłkiem musi (fizjologia!) przetwarzać na węglowodany. Zbędnym wysiłkiem, wszak węglowodany są łatwo dostepne, a do tego ich nadmiar również nam szkodzi – http://www.stachurska.eu/?p=2845 .

Wahałam się: komentować, czy nie. Jednym zdaniem nie sposób, a ich wiele może odstręczać od czytania. Ale jeśli by ktoś dzięki temu że się odezwę, poobserwował swój talerz w zestawieniu z własną kondycją, to trzeba było. Bo lepiej jadać świadomie.” Koniec cytatu.

Komentarz nadal oczekuje na moderację…

Polecam również:

– Naukowcy nowotwór chcą leczyć cukrem, zatrutym – http://www.stachurska.eu/?p=5764 .

– Choroby autoimmunologiczne – http://www.stachurska.eu/?p=14527 .

 

14 Responses to Leczyć, jak to łatwo powiedzieć

  1. Maciej Wiśniowski: Kobieta królik – http://www.nie.com.pl/art26233.htm .

  2. OPTY pisze:

    I to ma być medycyna ? – To raczej ” mendy – szczyna ” !
    Bo ludzie i ich zdrowie a zasadniczo jego brak , napędza koncerny farmaceutyczne i kasobiornych konowałów. Nie liczy się człowiek , liczy się kasa . Ekonomizacja wszystkich dziedzin życia społecznego prowadzi do degeneracji tych dziedzin i zaniku zdrowego myślenia o człowieku i jego życiu. Powszechna patologia zdrowotna przyniesie tak ogromne szkody ,że apokaliptyczne przepowiednie jawić się będą jako ” mały pikuś ” w porównaniu z tym na co stać zdegerowane jednostki wobec swoich ” współplemieńców „. Pieniądze w dzisiejszych czasach odbierają ludziom resztki rozumu.

  3. Renia pisze:

    Ważniejsze jest zdrowie niż niemarnowanie jedzenia. Przecież jak nałożymy sobie za dużo to nie będziemy tego zjadać tylko po to aby się nie zmarnowało. Białka jaj też nie zjadamy na siłę tylko nadmiar wyrzucamy…
    Najważniejsze jest zdrowie, ile je trzeba cenić ten tylko się DOwie… 😉

  4. „…World Medical Association jest międzynarodową organizacją zrzeszająca 9 milionów lekarzy z ponad stu krajów, w tym Naczelną Izbę Lekarską. Głównymi zadaniami WMA jest wyznaczanie międzynarodowych standardów w zakresie edukacji medycznej, nauki, sztuki medycznej oraz etyki i opieki zdrowotnej dla ludzi na całym świecie. Więcej o WMA na stronie http://www.wma.net …” Więcej http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1683342,1,narodowy-program-zwalczania-grypy-w-nurcie-dzialan-world-medical-association,index.html . Grunt to organizacja…

  5. „Magda, Miłość i Rak Magdalena Prokopowicz CZ 2″ , i lekarz –
    http://www.youtube.com/watch?v=hgDHWY8Krd4&feature=youtu.be&t=12m42s .

  6. http://biznes.onet.pl/w-polsce-dziala-100-tys-znachorow,18567,5607911,1,news-detal , komentarze:

    plodkaż 10.03.2014 r. pisze :

    „Lekarze to akwizytorzy firm farmaceutycznych .
    Lepiej przypomnieć sobie sprawdzone kuracje naszych babć .

    ŁUPIEŻ – nic z apteki mi nie pomagało ( a moja ciotka jest właścicielką 2 aptek i różne cuda mi dosyłała ) .
    Pomogła zwykła czarna rzepa z mojego ogrodu , która ucieram na surowo i jem ze śmietaną , co parę dni mała porcję.
    BEZSENNOŚĆ i WĄTROBA zrywam pod okolicznym lasem dziurawiec , suszę na zimę i piję 2 razy w tygodniu wieczorem herbatę , efekt fantastyczny ,polecam,
    UPORCZYWY KASZEL (nic mi nie pomagało z apteki ,antybiotyki , balsamy , syropy itp bez skutku ) .
    Pomogła zwykła babka lancetowata , trzeba zaparzyć herbatę ze świeżych pociętych zielonych liści i pić na ciepło przez kilka dni , pomaga super .

    Jest jeszcze wiele innych skutecznych przepisów na drobne dolegliwości którymi można się wyleczyć bez odwiedzania lekarz i aptek .
    Pozdrawiam serdecznie .”

  7. Nową obiecującą metodę terapii nowotworów testują naukowcy z Instytutu Paula Ehrlicha i Kliniki Uniwersyteckiej w Tybindze. Próbują oni niszczyć komórki raka, zarażając chorych wirusem odry. Jak to działa?

    Medycyna notowała takie przypadki od dawna – chory na raka pacjent przypadkowo zarażał się jakimś typem wirusa. Po pewnym czasie, dzięki infekcji wirusowej, odzyskiwał zdrowie, a po nowotworze nie zostawał nawet ślad.

    – W laboratorium tworzymy specjalnie zmodyfikowane wirusy odry o wysokim powinowactwie do komórek nowotworowych. Wirus intensywnie namnaża się we wnętrzu guza, niszcząc go od środka. Proces ten nazywamy onkolizą – tłumaczy uczestniczący badaniach prof. Ulrich Lauer z Kliniki Uniwersyteckiej w Tybindze….” Więcejhttp://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1697147,1,niemiecki-sposob-na-raka,index.html .

  8. Chemioterapia, radioterapia, osłabienie organizmu, o jedzeniu by wzmocnić organizm ni słowa – takie nieważne! – http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/zycie-z-rakiem-jelita-grubego/chmgr .

    Skądinąd wiemy, że lekarze, a rodziny chorych jak i oni sami „korzystając” z upowszechnionego mitu karmią ciężko chorych ludzi kleikami i kisielkami w przekonaniu że są one „lekkie” zamiast że są puste, czyli bezwartościowe biologicznie. Wartościowe są przede wszystkim żółtka – http://www.stachurska.eu/?p=1659 .

    Nie tylko u nas. List z Niemiec – http://www.stachurska.eu/?p=10202 .

Dodaj komentarz