Handlarze

.

Piotr Ikonowicz 23.04.2018 r. napisał:

„Handlarze

To mieszkanie zlicytowano w dniu, w którym zmarł mąż pani Edyty, ojciec dwójki małych dzieci. W mieszkaniu jest komornik i pan Bernard, który nabył mieszkanie na licytacji. Towarzyszy mu pięciu innych handlarzy, którzy tak jak on trudnią się kupowaniem mieszkań na licytacjach, wyrzucaniem lokatorów i odsprzedażą mieszkań z zyskiem. Jesteśmy też my, wolontariusze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. To jest eksmisja po licytacji, ale zdołaliśmy wyjednać od miasta mieszkanie socjalne. Niestety trzeba je jeszcze wyremontować. To kwestia kilku tygodni, ale handlarz nie chce czekać. Mówi, że się nie ruszy z mieszkania. Jego kolesie też nie zamierzają wyjść, a już niedługo wracają ze szkoły dzieci w wieku 5 i 7 lat. Na szczęście komornik staje na wysokości zadania i wyznacza ostateczne opróżnienie lokalu na 30 maja. Jednak okupacja trwa. Trwają burzliwe dyskusje z okupującymi mieszkanie mężczyznami. W końcu po kategorycznym oświadczeniu komornika, że w tym dniu jeszcze nie wprowadził właściciela w posiadanie, mogę zagrozić wezwaniem policji. Chcemy za wszelką cenę oszczędzić dzieciom szoku, jakim byłoby natknięcie się na tych facetów. Wreszcie Pan Bernard stawia warunek. Mam oświadczyć na Facebooku, że do 30 maja pani Edyta i jej dzieci opuszczą lokal. Oto to oświadczenie, po którym handlarze wyszli: „Zobowiązuję się, że do dnia 30 maja pani Edyta wprowadzi się do wyremontowanego mieszkania komunalnego przy ul.Walecznych”.

To na szczęście wystarczyło. Musieliśmy się spieszyć, bo za pół godziny miała się w sądzie przy ul. Kocjana odbyć kolejna licytacja mieszkania z lokatorami. Nasza obecność miała temu zapobiec. Pędziliśmy więc moją starą Toyotą najszybciej jak się dało. Zdążyliśmy. Ale przed drzwiami sali sądowej napotkaliśmy dokładnie tę samą ekipę, którą dopiero co nakłoniliśmy do opuszczenia mieszkania matki dwójki małych dzieci. Licytacja na razie okazała się bezskuteczna.

To, co robi Bernard i jego koledzy jest zgodne z prawem, ale sprzeczne z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej. Artykuł 2 Konstytucji RP głosi: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.” Otóż bardzo często ludzie nie łamiąc prawa dopuszczają się łajdactw. I społeczeństwo tak to postępowanie ocenia i ta ocena, te normy, którymi ludzie się kierują w stosunkach wzajemnych to też część naszego porządku prawnego.

Piotr Ikonowicz”

Źródło – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=758774387646650&id=121066958084066 . Komentarze tamże.

.

| | 2 Komentarzy

Łuszczyca

.

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

Łuszczyca. 

     Prosimy pana o podanie na łamach „Dziennika Zachodniego” diety optymalnej na łuszczycę. Lekarze dermatolodzy straszą, iż jest to choroba wrodzona i nieuleczalna. Serdecznie prosimy (piszę w imieniu swoim i mieszkańców osiedla) o pomoc. Jesteśmy załamani. Co mamy jeść i w jakich ilościach, prosimy o krótki „jadłospis”. Pańskie książki są w księgarniach nieosiągalne.
A.G.

 

Odpowiedź:

Przyczyna łuszczycy w oficjalnej medycynie nie jest znana. Choroba może pojawiać się w każdym wieku. Ponieważ „z potraw, które się zjada, powstają wszystkie choroby ludzkie” (Herodot), także i łuszczyca spowodowana jest niekorzystnym odżywianiem. U stosujących żywienie optymalne zachorowań na łuszczycę nie spotyka się. Również w Japonii (dieta japońska) łuszczyca była chorobą niespotykaną. Dopiero gdy Japończycy zaczęli „europeizować się w jedzeniu i piciu”. (Określenie Engelsa dotyczące Anglików), pojawiły się zachorowania na łuszczycę. Spożywanie ok. 1 kg ryb dziennie, chroni przed łuszczycą. Owoce cytrusowe i inne zawierające dużo kwasów organicznych nasilają objawy chorobowe.

Nie spotyka się łuszczycy u stosujących stale „pasterski model żywienia”, czyli żywienie zbliżone do optymalnego.

U znacznej większości chorujących na łuszczycę, po wprowadzeniu Diety Optymalnej  choroba ustępuje, czasem szybko. Bywa, że już po tygodniu choroba znika. Najszybciej ustępuje łuszczyca skóry owłosionej głowy.

Samo rozmieszczenie zmian łuszczycowych na skórze, najczęściej spotykane, już świadczy o tym, że czynnikiem szczególnie ważnym w powstawaniu zmian łuszczycowych, jest gorsze ukrwienie, czyli gorsze odżywienie tych partii skóry, w których najczęściej spotyka się te zmiany.

Na kończynach górnych najsłabiej odżywioną jest skóra na (tylnej) zewnętrznej powierzchni stawu łokciowego, na kończynach dolnych, na przedniej powierzchni stawów kolanowych, u pracujących umysłowo słabiej jest ożywiona skóra głowy. Dlatego w tych miejscach najczęściej umiejscawiają się zmiany łuszczycowe.

Poprawa ukrwienia tętniczego skóry często powoduje ustępowanie zmian łuszczycowych. Ukrwienie skóry poprawia np. światło słoneczne (głównie promienie ultrafioletowe). Dlatego u większości chorych opalanie się jest korzystne w łuszczycy, a choroba najbardziej nasila się zimą.

Znacznie lepiej poprawiają ukrwienie (odżywienie) skóry prądy selektywne, gdyż nie tylko poprawiają ukrwienie samej skóry, ale przez trwałe rozszerzenie całych głównych tętnic, powodują trwałą poprawę odżywiania skóry w obszarze przepływu prądów.

Przy stosowaniu prądów pobudzających układ parasympatyczny na kończyny górne, przy rozłożeniu elektrod dłoń-dłoń, a takie leczenie jest korzystne w chorobie wieńcowej, czy w zbyt szybkiej pracy serca stałej, lub występującej napadowo, spotykałem szybkie ustępowanie zmian łuszczycowych na kończynach górnych i ze skóry w górnej części klatki piersiowej. Ustępowanie tych zmian było dokładnie oddzielone i ograniczone do obszaru unerwienia wegetatywnego (sympatycznego) wspólnego dla kończyn górnych i górnej części klatki piersiowej. Taka reakcja u chorego na łuszczycę na leczenie prądami selektywnymi, które poprawia ukrwienie całych części ciała, w tym i skóry w obszarze ich stosowania, świadczy o zależności między ukrwieniem (odżywieniem) skóry, a rozwojem samej choroby i określonym umiejscowieniu wykwitów.

Samo poprawienie ukrwienia przy pomocy różnych zabiegów, czy nawet prądów selektywnych może zaszkodzić, gdy chory odżywia się bardzo źle.

Wówczas dostarczona w większej ilości krew do określonych tkanek może nawet szkodzić. Borowina, parafina, inne metody fizykalne zwiększające ukrwienie miejscowo, w obszarze ich stosowania mogą powodować, że dostarczona krew zamiast zwiększać i poprawiać zaopatrzenie tkanek, rabuje z nich wartościowe składniki. „Organizm zwierzęcia można przyrównać do państwa dobrze rządzonego” – napisał sam Arystoteles. Organizm człowieka współczesnego jest z zasady przyrównywalny do państwa źle rządzonego.

W organizmie człowieka również istnieją „przydziały” dla równych, równiejszych i pozostałych. Najlepiej zaopatrzonym (odżywionym) narządem u człowieka jest rdzeń kręgowy. Dlatego też jest blisko o połowę krótszy niż kanał kostny, w którym się znajduje, dlatego też u współczesnego człowieka dojrzewa on najpóźniej ze wszystkich tkanek i narządów.

Rdzeń kręgowy u współczesnych ludzi osiąga dojrzałość w wieku 45-50 lat, mózg już w wieku 26-28 lat.

Do tkanek najsłabiej z zasady odżywionych należą niektóre odcinki tętnic, soczewka oka, chrząstki i skóra. Dlatego przy bardzo złym odżywianiu, skóra jest odżywiana jeszcze gorzej, niż pozostałe narządy i bardzo szybko się starzeje. Młode kobiety po kilku miesiącach pobytu w obozach koncentracyjnych miały skórę jak ich babcie.

Aby powstała łuszczyca, skóra również musi być odżywiania w określony sposób źle, aby łuszczyca ustąpiła, należy usunąć jej przyczynę. Żywienie Optymalne powoduje wyleczenie z łuszczycy u ponad 85% chorych, u pozostały powoduje prawie zawsze poprawę. Są chorzy, u których długotrwała choroba spowodowała wystąpienie zmian (uszkodzeń) organicznych w skórze. U tych choroba może nie ustąpić.

W łuszczycy stosuje się typowe Żywienie Optymalne. Należy tylko zwiększyć ilość kolagenu. Najlepsze będą gotowane skórki wieprzowe, flaczki, skórki z drobiu (czym tłuściejsze tym lepsze), szczególnie z gęsi.

Jan Kwaśniewski.”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=737 .

.

| | Dodaj komentarz

KALAMBUR I SYKOFANCI

.

Radosław Czarnecki 20.04.2018 r. napisał:

„KALAMBUR I SYKOFANCI

Dzisiejsze słowo na nadchodzący weekend ponownie jest w jakimś sensie rocznicowe. Otóż 20.04.2018 roku – czyli dziś – mija 60 rocznica pierwszego spektaklu legendarnego Teatru >Kalambur< z Wrocławia.

W Polsce rycerze w polu naprzód się popiszą
A potem w karczmach sobie ciągną trunek
I pić mogą przez całe życie na rachunek:
I gdy im w poprzek jacy przeciwnicy staną,
Mogą przez całe życie tą krwią nieprzelaną
przez całe życie pluć mospanie, w twarze.
I opinie o tym swoje rozgłaszać w pokoju
Na tym słowie oparci tylko: byłem w boju.
Juliusz SŁOWACKI

Bronisław Łagowski, filozof idei, akademik, publicysta i myśliciel z Krakowa zauważył celnie, iż sykofanci zawsze poniżają demokrację, upadlając obywateli, angażując ich emocjonalnie w oskarżycielskie spektakle ([w]: „Władza sykofantów”, PRZEGLĄD z dn. 02.05.2004). Rola sykofantów w dzisiejszej Polsce, od dekady rządzonej przez POPiS jest przeogromna. Mają do swej dyspozycji potężne środki, nie tylko realną władzę (i rząd dusz): prasę, media elektroniczne, w jakimś sensie portale społecznościowe i Internet (tu nagromadzenie quasi – sykofantów sieciowych jest szczególnie nieznośne i agresywne). Sykofanci POPiS-owscy nadają Polsce wizerunek dogłębnie zafałszowany, karykaturalny, kabotyński. Wnoszą doń przykrą woń zgnilizny etyczno-moralnej, niskie instynkty i złe emocje. I to coraz nędzniej brzmiące kombatanctwo: „byłem w boju” (motto). Jest to tym bardziej szkodliwe gdy taki sykofant podejmuje decyzje ważne, mniej ważne, czy nawet błahe – jakiekolwiek – krzywdząc tego INNEGO, rujnując coś co jest wartością pro bonum commune. Kierują nim bowiem zazwyczaj niespełnione marzenia, pokracznie pojmowana etyka (moje na wierzchu i po mnie choćby potop), zawiść. Przedkłada poglądy polityczne i subiektywne sympatie/antypatie nad racjonalną, realistyczną, pragmatyczną ocenę, widząc świat z perspektywy ropuszej („Ropuch ma zawsze ropuszą wizję piękna” – bajka Braci Grimm pt. >O ropuchu<).
* * *
Kim są / byli sykofanci ? To w starożytnych Atenach będących laboratorium demokracji i …… teatru (w dzisiejszym europejskim mniemaniu) dobrowolni, samozwańczy oskarżyciele. Potem ta procedura stała się synonimem donosicielstwa, pospolitych knowań uzasadnionych subiektywnymi, złymi emocjami denuncjacji kierowanych niskimi pobudkami, połączona z kłamstwem, oszczerstwem i upodleniem szanowanego człowieka. Najczęściej z zazdrości wobec jego bogactwa, dorobku intelektualnego, pozycji społecznej. Ofiarami takich niecnych poczynań stali się tak wybitni obywatele Aten jak Sokrates, Teramenes czy Temistokles.
* * *
Oto garść dat i faktów dotyczących zjawiska p/n >Kalambur<, z którego sławne było miasto nad Odrą, stolica Ziem Północnych i Zachodnich jak mawiano w Polsce Ludowej, przez dekady: w roku 1957 powstaje Studencki Teatr >Kalambur<. Jego współzałożycielami są Bogusław Litwiniec oraz Eugeniusz Michaluk. Litwiniec to znany, wieloletni animator, reżyser, a później dyrektor teatru, Michaluk – pierwszy kierownik literacki i autor nazwy teatru >Kalambur<. 20.04.1958 roku ma miejsce pierwszy spektakl >Kalamburu< pt. „Konfiskata gwiazd”. Od 1964 roku >Kalambur< przeprowadza się do własnej, wyremontowanej siłami jego członków, siedziby z własną sceną, w kamienicy przy ulicy Kuźniczej 29a, od 1967. rozpoczyna się cykliczna impreza p/n Międzynarodowy Festiwal Teatrów Studenckich, 1974 – przekształcenie >Kalamburu< w ośrodek kultury o kilku kierunkach pracy programowej, 1975 – V Międzynarodowy Studencki Festiwal Teatru Otwartego, 1979 – >Kalambur< uzyskuje status placówki zawodowej (zmienia jednocześnie nazwę na Ośrodek Teatru Otwartego >Kalambur<), 1983 – inauguracja działalności teatralno-artystycznej kawiarni >Pod Kalamburem< kierowanej przez Halinę Litwiniec, 1994 – brak porozumienia i woli współdziałania pomiędzy władzami samorządowymi Wrocławia, a Zjednoczonymi Przedsiębiorstwami Rozrywkowymi, powoduje rozwiązanie zespołu aktorskiego, wypowiedzenia dostają także pozostali pracownicy OTO >Kalambur<. Tzw. reorganizacja oznaczała faktyczną jego likwidację i zakończenie działalności. W czasie 37 lat istnienia dokonania >Kalamburu< to: 107 premier, 10 festiwali (w których uczestniczyło 177 teatrów z całego świata), 33 wyjazdy zagraniczne. To też ok. 1000 osób współpracujących i współtworzących instytucję p/n >Kalambur<. Osoby zajmujące stanowiska publiczne, a które doprowadziły do likwidacji instytucji tak szacownej, zasłużonej dla polskiej i wrocławskiej kultury, mającej wymiar międzynarodowy o ugruntowanej pozycji, trudno nie porównać do ateńskich sykofantów. Sykofantia i sykofanci zawsze niszczą wszystko co niezależne, co wzniosłe, co niestandardowe i niezgodne z ich ciasnym, „ropuszym” rozumieniem świata i ludzi.
* * *
Prof. Adam Chmielewski, autor zwycięskiej aplikacji dzięki której Wrocław był w 2016 roku Europejską Stolicą Kultury (którego samorządowe władze Wrocławia zaraz po owym zwycięstwie odwołały po to żeby prestiżowe stanowisko szefa ESK Wrocław 2016 mógł objąć ktoś ze swoich, co też jest przykład sykofanckiego myślenia i działania) w wywiadzie opublikowanym w internetowym wydaniu PRZEGLĄDU (https://www.tygodnikprzeglad.pl/o-wroclawiu-kulturze-esk-20…) oraz na kilku lewicowych portalach (m.in. www.lewica.pl czy WWW.PORTALTRYBUNA.PL) mówi:
– (pyt): Wrocławska kultura wielu osobom, nie tylko w Polsce, ale w Europie i na świecie, bezsprzecznie kojarzy się z trzema nazwiskami: Grotowski, Tomaszewski, Litwiniec. Kultura wrocławska, jak wszystko w życiu, jest procesem permanentnego tworzenia. W tej materii nic nie zaczyna się nagle, w formie iluminacji. Wrocław, jego specyfika, unikatowość, tworzona była przez bez mała 70 lat pobytu Polaków i Polski na tych ziemiach, a te nazwiska to kamienie milowe owej unikatowości. I ich zabrakło, a może inaczej – nie były wyartykułowane dostatecznie mocno. Takie jest moje zdanie. Co Pan Profesor może o tym powiedzieć?

– (A.Ch.) „….Trzy nazwiska (…) to legendy kultury wrocławskiej. Istnieje Instytut im. Jerzego Grotowskiego i Teatr Pantomimy, kultywujący tradycję twórczości Henryka Tomaszewskiego. W ramach wrocławskiej stolicy kultury zafunkcjonowały one w różnym stopniu. Zupełnie pominięto ważki dorobek Teatru Kalambur i Festiwalu Teatru Otwartego, będący dziełem kolorowej postaci Bogusława Litwińca. Pomysły Litwińca były bliskie ludycznemu, otwartemu ujęciu kultury, ale zarazem były propozycjami z najwyższej półki pod względem intelektualnym i artystycznym, nowatorskie, inspirujące i pamiętane do dzisiaj. Ściągały nad Odrę ludzi sztuki z całego świata. Na jego festiwale przyjeżdżała m.in. Nele Hertling, szefowa >A Soul for Europe<, wiodącej fundacji kulturalnej w Unii Europejskiej. Nele uważa, iż dzieło Teatru Otwartego jest niesłychanie ważnym elementem kultury europejskiej. Dopytywała mnie, czy istnieją i czy są dostępne archiwa Festiwalu Teatru Otwartego. Zaprzyjaźniony profesor z Nowego Jorku, gdy przebył do Wrocławia na wykłady, poprosił, aby zaprowadzić go do Teatru Kalambur, który pamiętał ze swoich wrocławskich wizyt w latach 70. Zabrałem go do teatralnej sali Kalamburu przy ul. Kuźniczej, tak samo czarnej jak kilkadziesiąt lat temu, ale teraz chłodnej, pustej i niemej. Przykre, że ten dorobek, kojarzący się tak mocno z Wrocławiem, nie znalazł dla siebie miejsca we wrocławskiej stolicy kultury”.
* * *
Cóż można jeszcze w 60-tą rocznicę wystawienia pierwszego spektaklu w >Kalamburze< powiedzieć ? Śmierć przedsięwzięcia >Kalambur<, jak i pominiecie absolutnym milczeniem dorobku oraz postaci Bogusława Litwińca w czasie imprez Europejska Stolica Kultury – Wrocław 2016 jest przykładem tej polskiej małości, miałkości intelektualnej, egzemplifikacją w najlepszym stylu tego naszego „piekiełka” nadwiślańskiego (tu – nadodrzańskiego). Likwidacja w latach 90-tych OTO >Kalambur< jak i pominięcie jego twórcy w czasie tak znaczącego przedsięwzięcia jakim było ESK-Wrocław 2016 mają te same źródła: przekonania polityczne, wynikające stąd sympatie bądź antypatie, kto z kim kiedyś spał na styropianie, kto bardziej eksponował tzw. etos, kto jest „czerwony”, a kto anty-czerwony itd. itp. We Wrocławiu przecież od ponad 25 lat samorządowe władze rekrutują się de facto z tej samej opcji polityczno-towarzyskiej, a różnice i spory sprowadzają się albo do nieistotnych, drugorzędnych kwestii albo do koteryjno-personalnych, zapewniających splendor i dochody roszad w podległych ratuszowi i urzędowi marszałkowskiemu agendach. Bogusław Litwiniec – choć to w rzeczonym przypadku nie może mieć jakiegokolwiek znaczenia w normalnym, cywilizowanym i poważnym systemie politycznym czy w tzw. metodologii sprawowania władzy – nigdy nie krył się ze swoimi lewicowymi, postępowymi, progresywnymi, idącymi w poprzek mentalności tzw. mainstreamu (obojętnie kiedy tworzył i działał) poglądami. Konserwatywna, tradycjonalistyczna, zachowawcza, przaśno-siermiężna władza samorządowa zachowała się jak owi pogardzani w Atenach sykofanci. Otwarcie i jasno nie powiedzieli nigdy co im w duszach gra, bo są niby cywilizowani, niby europejscy, niby otwarci. Dlatego uważam, że Wrocław jest doskonałym tyglem i przykładem tego co nazywam od lat w swej publicystyce tzw. POPiS-em, a czego dowodem jasnym i klarownym jest kandydatura Michała Kazimierza Ujazdowskiego, z rekomendacji Platformy Obywatelskiej, na przyszłego Prezydenta miasta Wrocławia.
* * *
I jak tu profesorze Hartman nie być „symetrystą” ?”

Źródło – https://www.facebook.com/radoslaw.czarnecki1/posts/10208937714839928 .

.

| | Dodaj komentarz

Świętuję

.

Marta Sajewicz 18.04,2018 r. napisała:

„świętuję!

Wzruszenie łamie mi głos. Zimą mój opty-synek przechodził testy w poradni psychologicznej, żeby sprawdzić, czy mu sie należy dodatkowa godzina z matematyki. Aż do tej pory nie odebrałam opinii bo nie miałam czasu, w końcu musiałam bo jutro jest rada pedagogiczna…..

To ten słodki chłopczyk co w brzuchu u mamy jadł parówki i kabanosy…
Napisali tak: inteligencja ogólna w granicach poziomu powyżej przeciętnego i wysokiego. Bardzo bogaty zasób słownictwa, na wysokim poziomie klasyfikuje pojęcia, w górnym przedziale normy określa związki przyczynowo skutkowe na obrazkach, bardzo sprawnie oblicza w pamięci. Pamięć wzrokowa i słuchowa szersza od przeciętnej, bardzo dobra pamięć fonologiczna. Mocną strona jest wysoki poziom spostrzegawczości wzrokowej, oraz integracja procesów analizy i syntezy powiązane z wyobraźnia przestrzenna

Powyżej przeciętnej poziom umiejętności szkolnych w zakresie czytania i pisania, oraz wysoki poziom umiejętności matematycznych;
Czyta w bardzo dobrym tempie, prawidłową technika ze zrozumieniem; ortografia wysoki poziom; sprawność rachunkowa wysoki poziom: 4 działania do stu w pamięci poprawnie i szybko; zna algorytmy działań pisemnych; stosuje odpowiednie strategie rozumowania przy rozwiązywaniu zadań nietypowych i o podwyższonym stopniu trudności; dobra wydolność przy zmęczeniu umysłowym;
Zezwala sie na indywidualny tok nauki lub program uwzględniający wysoki poziom umiejętności matematyczni- logicznych ucznia.”

Nawiasem dodam że teraz je co chce, ale jajek sie domaga histerycznie…”

Źródło – https://www.facebook.com/groups/KlasycznaDietaOptymalna/permalink/1488632047929043/ . Dostępne dla zarejestrowanych na tej stronie Użytkowników, do czego namawiam choćby ze względu na to co jest do poczytania w komentarzach do powyższego wpisu.

Rodzicom Antka gratulacje, Antkowi oczywiście również i szkole też :)  A najsampierw Doktorowi Janowi Kwaśniewskiemu. Panie Doktorze jest Pan Wielki. Miło mieć tego świadomość :)

.

 

| | 1 Komentarz

Marek Markowski: Słonik

.

Marek Markowski 14.04.2018 r. napisał:

„Słonik

Są ludzie pomięci przez życie, poukładani z czarnobiałych kwadracików
Tak, jak ich cały świat, wszystko w szarościach. Dziś bardzo modny kolor
Sponiewierani, odtrąceni, pragnący tylko przytulenia i pogłaskania
Zwykłej miłości, troski, odrobiny ludzkiego ciepła
Są ludzie, co nigdy nie dostali prezentu od Mikołaja, bo w domu ani razu nie było choinki.
Pijana matka, czy ojciec jeżeli w ogóle istniał, w pijackim amoku zapominali, że są święta.
Są ludzie, co nie mają pamiątki z pierwszej komunii, bo nawet nie byli ochrzczeni.
Pewnie myślicie, że piszę głupoty, że to niemożliwe… a oni są między nami.
Razem łazimy, tym samym chodnikiem, po tych samych marketach
To samo słońce będzie ogrzewać nam dzisiaj, nasze twarze
Trudno ich poznać, uśmiechają się i nie płaczą, bo łez już nie starcza.

Kiedyś jedna z dziewczynek kupiła mamie słonika…
Takiego tam… za 5zł
Wypatrzyła go w kiosku. Oglądała codziennie. Uzbierała pieniążki i wreszcie kupiła… na dzień matki.
Tak najzwyczajniej, bo inne dzieci kupowały
Był piękny… taki lśniący. Nawet się trochę uśmiechał
Taka wtedy była szczęśliwa
Czekała z tęsknotą na matkę, kiedy ta wróci, by ofiarować jej tego słonika
Dłużyło się… trochę marzyła… znowu się dłużyło
W zasadzie, jak co dzień
A gdy matka wróciła pijana
Zbiła dziecko… za papier leżący na wycieraczce
I już nigdy dziewczynka nie dała tego słonika… swojej mamusi
I ten słonik stoi do dziś, gdzieś tam na regale
Z ukruszoną trąbą
Stoi, u jednych 5 lat, u innych 50,
Ale stoi

Pozdrawiam
Marek Markowski”

Źródło – https://www.facebook.com/marek.markowski1/posts/1657457170975862 .

.

Polecam: Krótko o więzi – http://www.stachurska.eu/?p=8459 .

.

| | Dodaj komentarz

Pomóżcie Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej pomagać

.

Piotr Ikonowicz 09.04.2018 r. napisał:

„Pomóżcie pomagać

Nasza praca nie ma końca. Telefony bez przerwy dzwonią jak wściekłe. I w końcu padliśmy ofiarą mechanizmu przed, którym staramy się chronić naszych podopiecznych. Nie zapłaciliśmy jakiejś faktury w jednej firm telefonicznych. Bo akurat nie było na koncie, były inne wydatki, wyjazdy. Dług kupiła firma, która specjalizuje się w hodowaniu należności. I po wielu latach konto Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej zajął komornik. Zamiast kilku tysięcy na plusie mamy kilka na minusie. W dodatku dług był już przedawniony, a my w zapale zajęć nie odebraliśmy w porę przesyłki. I zamiast podnieść skutecznie zarzut przedawnienia musimy płacić.

Żeby pomagać musimy mieć lokal, telefon, Internet, znaczki pocztowe, drukarkę, ksero i benzynę, bilety na dojazdy. To wszystko pokrywają nasze składki i wpłaty ludzi dobrej woli. Nigdy, mimo starań, nikt nam nie przyznał żadnego dofinansowania. A mimo to przez kilkanaście lat dajemy radę walczyć, pomagać i to skutecznie. Często zastępując władzę, która nie sprawdza się, albo bywa bezduszna, bywa nawet wrogiem poszkodowanego, słabego obywatela. Gdyby ludzie nas nie wspierali, nie doceniali już by nas dawno nie było. Nie byłoby „ostatniej deski ratunku”.

O naszej sile przebicia świadczy choćby fakt, że wystarczy, że ogłoszę na Facebooku, że zamierzamy blokować jakąś szczególnie kontrowersyjną eksmisję, a jest ona odwoływana. Często jeden telefon wystarczy, żeby niesolidny pracodawca wypłacił komuś zaległe wynagrodzenie. Kiedy stajemy w sądach jako pełnomocnicy procesowi, zwykle wygrywamy sprawy naszych podopiecznych. Nawet licytacje jedynego dachu nad głową naszych klientów potrafimy zatrzymać, przekonując potencjalnych kupców, że nie warto kupować z lokatorem, bo dana rodzina z dziećmi jest pod naszą opieką i nieprędko uda się ja wyrzucić i zarobić na sprzedaży tak nabytego lokalu. Nazywamy to płoszeniem sępów.

Teraz jesteśmy w kłopocie z powodu jednego zapomnianego rachunku i nie dopilnowania spraw Kancelarii z powodu przeciążenia sprawami lawinowo zgłaszających się po ratunek ludzi. Dlatego pozwalam sobie zwrócić się do moich Szanownych Czytelników o wsparcie. Nawet niewielkie kwoty wpłacone na konto Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, pomogą nam dalej pomagać.
Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej 14 1020 1156 0000 7202 0083 2899
Dziękujemy!

Piotr Ikonowicz”

Źródło – https://www.facebook.com/piotr.ikonowicz/posts/10210721829834203 .

.

| | 2 Komentarzy

WIEDZA I PRAWDA, A POGLĄDY

.

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

WIEDZA I PRAWDA, A POGLĄDY (cz. I)

Ciechocinek, 21.01.2005 r.

Szanowni Państwo,
Przy przeglądaniu swojego archiwum znalazłem mój artykuł pt: „Poglądy, wiedza, prawda – wzajemne związki” z 30 października 1985 roku. Ponieważ moja wypowiedź jest nadal aktualna i warta przemyśleń przeczytam Państwu to, co napisałem na ten temat:

W „Polityce” Krzysztof Teodor Toeplitz zamieścił wypowiedź, której fragmenty przedrukowało „Życie Warszawy”. Cała wypowiedź, a w szczególności jej fragment, wymagają odpowiedzi, ponieważ może być i tak, że rozumowanie autora jest fałszywe, a zatem w skutkach szkodliwe.

Moje kategoryczne sformułowania, może niepoważne, a dla niektórych mogą wydać się wręcz głupie, ale czy pozostanie takim po przeczytaniu do końca tej wypowiedzi? Czy nie zmusi do refleksji, do zastanowienia się, że może być, iż „prawdy” uznawane powszechnie za najbardziej oczywiste i niepodważalne, wcale takimi być nie muszą i nie są.

Krzysztof Teodor Toeplitz:

Czy jest normalne, że w społeczeństwie tak różnorodnym, jak nasze, występują rozmaite zapatrywania na kwestie społeczne, polityczne, a nawet ustrojowe?

Oczywiście, że tak i nie wyobrażam sobie, aby to normalnych można było zakwestionować w ramach jakiejkolwiek normalizacji.”

Jeden z wybitnych filozofów stwierdził, że „Wielu rzeczy robić nie wolno, ale ostatecznie można, byle cel był wzniosły.” Mając na względzie właśnie taki wzniosły cel, jakim jest szeroko pojęte dobro narodu polskiego i ogólnie dobro całego rodzaju ludzkiego, twierdzę, że nie tylko można, ale koniecznie trzeba zakwestionować tę „normalność’ w ramach normalizacji, która nazywa się normalizacją rozumu. Powszechnie uważa się, że rozmaitość poglądów, czy rozmaitość zapatrywań, występująca wśród współczesnych ludzi jest zjawiskiem normalnym, pożądanym, zdrowym, że jest gwarancją szeroko pojętej demokratyzacji życia. A pełna demokracja ma być najlepszym lekarstwem na wszelkie bolączki, trapiące rodzaj ludzki. Są to mniemania równie niebezpieczne, jak i fałszywe, a skutki są dla ludzkości, jak dotąd, fatalne.

Nie zawsze większość ma rację, a z zasady – zawsze większość nie ma racji.

Sokrates twierdził, że „Wiedza powinna rozstrzygać, a nie ilość, jeśli rozstrzygnięcie ma być dobre”. O wszelkich zgromadzeniach publicznych, o wszelkich naradach, (czyli można powiedzieć: sejmach, senatach) mówił: „Gdyby tak szerokie koła mogły powodować największe dobro, jak i największe zło, dobrze by to było. Ale one ani jednego, ani drugiego nie potrafią. Ani mądrym człowieka nie zrobią, ani głupim. Ot, robią to, co im się trafi.”

Naiwnością jest sądzić, że mogą im się trafić tylko rzeczy dobre. Naszemu narodowi nic nie jest tak bardzo potrzebne, jak rozstrzygnięcia dobre. A dobre rozstrzygnięcia może zapewnić tylko wiedza, a nigdy ilość. A wiedza, to jest to, co się wie na pewno i to bez żadnych wątpliwości, co zawsze można udowodnić w rozumnie zaplanowanym doświadczeniu. Wiedza, czyli to, co się wie, jest jedna i niepodzielna. Wyklucza ona zupełnie istnienie poglądów i rozmaitość zapatrywań, wyklucza w ogóle możliwość istnienia poglądów. „W sądach czystego rozumu mniemać nie wolno z goła.” – uczył wielki filozof z Królewca Emanuel Kant. Według Platona: „Prawda – jest to zgodność rzeczy z naszą o nich wiedzą.”. „Każda prawda musi się zgadzać z wszystkimi innymi prawdami.” – według Kanta. Znajomość, że zgodność rzeczy z naszą o nich wiedzą, czyli prawda, może być tylko jedna i niepodzielna, bowiem musi się zgadzać ze wszystkimi innymi prawdami.

Rozmaitość poglądów, czy zapatrywań, może jedynie dotyczyć wiary,

ale nie może dotyczyć wiedzy.

Jeśli np. w nauce występuje różnorodność poglądów, czy zapatrywań na jakiekolwiek kwestie, oznacza to zawsze, że taka nauka jest nauką tylko z nazwy, że nie ma ona nic wspólnego z wiedzą, czyli z prawdą – czyli jest fałszywa. Fałszywa nauka nie jest wiedzą, ani prawdą, a zatem proponowane przez nią działania z zasady nie mogą być rozstrzygnięciami dobrymi.

Niektórzy wybitni ludzie w przeszłości właśnie w różnorodności zapatrywań i poglądów widzieli przyczynę wszelkiego zła i wszelkich nieszczęść, trapiących rodzaj ludzki. i Ale byli i inni, może to właśnie oni mieli rację, może im było dane zbliżyć się do wiedzy równoznacznej z prawdą?

Kołłątaj twierdził, że „Wszelkie zło pochodzi z odosobnienia wyobrażeń.” – a „odosobnienie wyobrażeń” – to są właśnie poglądy.

Jeśli to właśnie rozmaitość zapatrywań jest przyczyną wszelkiego zła, to czy wolno jest ludziom szukającym dobrych rozstrzygnięć nie zakwestionować, w ramach normalizacji rozumnej, prawa do rozmaitości zapatrywań?

i To, co już Państwu mówiłem, co mówił na ten temat Sokrates, to już nie będę powtarzał.”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=507 .

.

„WIEDZA I PRAWDA, A POGLĄDY (cz. II)

Czy Kołłątaj się mylił? Może tak, może nie. Trzeba to wiedzieć na pewno lub powstrzymać się od wszelkiego sądzenia. Ponieważ wiem to na pewno, że się nie mylił – czytam dalej.

Jeden z najsprawniejszych umysłów w pisanej historii ludzkości – Stanisław Staszic również wiedział, że rozmaitość poglądów, czy zapatrywań, jest największym nieszczęściem, trapiącym rodzaj ludzki. Pisał tak: „Poglądy, czyli oddzielność w wyobrażeniu zewnętrznego jestwa będzie najszkodliwszą ludziom i będzie nierównie dłużej trapić rodzaj ludzki, aniżeli oddzielność własności.” A co będzie, jeśli Kołłątaj i Staszic mają rację? Może właśnie oni wiedzieli, może oni dysponowali wiedzą równoznaczną z prawdą? Jeżeli właśnie oni uważali rozmaitość poglądów, czy zapatrywań, za przyczynę wszelkiego zła, za coś dla ludzi najbardziej szkodliwego, co ma trapić rodzaj ludzki nawet po zniesieniu oddzielności własności, to czy wolno ludziom poszukującym wiedzy, prawdy i dobrych rozstrzygnięć, opartych tylko na wiedzy, nie kwestionować prawa do rozmaitości zapatrywań, czy poglądów?

Według Platona „Mądrość – jest to wiedza dotycząca tego, co niezmienne, wiedza dotycząca tego, co odwieczne, wiedza, która bada przyczyny rzeczy.” Prościej (moja definicja):

Mądrość, jest to znajomość przyczyn rzeczy.

Jeśli zna się przyczyny rzeczy – można je usuwać zgodnie z potrzebami. Wtedy jest działanie bez poglądów, bez wiary, tylko z wiedzą. W całej pisanej historii ludzkości można znaleźć niewielu ludzi, którzy znali przyczynę najważniejszych dla ludzi rzeczy. Jednym z nich był Mojżesz, drugim był Staszic, bowiem tylko oni umieli potwierdzić w rozumie w zaprogramowanym doświadczeniu na ludziach swoją znajomość rzeczy i znajomość przyczyn rzeczy dla ludzi najważniejszych. Zarówno Mojżesz, jak i Staszic, czy Kołłątaj – znali przyczynę wyższą wszystkich nieszczęść, trapiących ludzi. Zgodnie z wiedzą, równoznaczną z prawdą, co zawsze można sprawdzić w doświadczeniu, różnorodność poglądów i zapatrywań jest rzeczywistą i jedyną przyczyną wyższą, (ale nie najwyższą), wszystkich nieszczęść trapiących ludzi.

Różnorodność poglądów i zapatrywań jest dla ludzkości znacznie bardziej szkodliwą, niż alkohol dla pijaka, czy narkotyki dla narkomana, bowiem nieszczęścia spadające na ludzi za przyczyną poglądów (czy zapatrywań) są daleko większe od spowodowanych alkoholem, czy narkotykami.

Różnorodność poglądów jest przyczyną wszystkich chorób, wszystkich przestępstw, jest przyczyną alkoholizmu, narkomanii, przyczyną perspektywy gwiezdnych wojen i wszelkich wojen, jest przyczyną podziału, jednego przecież gatunku na tak liczne państwa i narody. Jest przyczyną tego, że ludzie dotychczas nie mają nawet jednego wspólnego języka i jednej wspólnej ojczyzny – Ziemi.

Jak dotąd, z przyczyn biologicznych nie jest możliwe, by ludzie potrafili skorzystać z wiedzy zgromadzonej przez Mojżesza, czy Staszica. Ale krokiem siedmiomilowym na drodze, którą przejść trzeba koniecznie, by trafić do „królestwa rozumu” byłoby przynajmniej uświadomienie sobie, że może być i tak, że właśnie rozmaitość poglądów i wyobrażeń, jest największą przeszkodą na drodze ludzkości do znalezienia rozstrzygnięć dobrych, które mogą być, i muszą być, oparte jedynie na wiedzy, i tylko na wiedzy.

Zatem odpowiedź na pytanie: Czy jest normalne, że w społeczeństwie występuje rozmaitość zapatrywań i poglądów? – może być tylko jedna: Nie jest to ani zdrowe, ani naturalne, ani mądre.

Jest to najcięższa choroba ludzkości. A tę normalność nie tylko można, ale i bezwzględnie trzeba zakwestionować w ramach normalizacji rozumnej, opartej na wiedzy, czyli opartej na prawdzie.

Gdyby ludzie nie mieli poglądów, wiary, przekonań, zapatrywań, a w ich miejsce dysponowali wiedzą – znaliby przyczyny nie tylko wszystkich chorób, ale i wszelkiego zła. Gdyby znali te przyczyny, umieliby nie tylko zachować swe zdrowie, ale i umieliby wyeliminować wszelkie zło ze swego życia.

Ponieważ nie umieją ani jednego, ani drugiego – oznacza to, że nie dysponują wiedzą i nie dysponują mądrością, a prawda jest, i na razie musi być dla nich rzeczą niedostępną.

Nie oznacza to wcale, że tak być musi. Może być zupełnie inaczej, ale to „inaczej” – musi być bez poglądów, sądów, zapatrywań, przypuszczeń, czy mniemań. Musi być z wiedzą, która to wiedza (i tylko ona) powinna rozstrzygać, jeśli rozstrzygnięcie ma być dobre.

Z tego, co dotychczas napisałem, uważny Czytelnik powinien wyciągnąć następujący wniosek:

Jeśli rzeczywiście może być tak, że różnorodność poglądów i zapatrywań, czy odosobnienie wyobrażeń, czy oddzielność w wyobrażeniu zewnętrznego jestwa – są przyczyną wszystkich nieszczęść trapiących ludzi, to wystarczy znaleźć ich przyczynę wyższą, usunąć tę przyczynę, a problem zostanie rozwiązany. Będzie to wniosek słuszny.

Jan Kwaśniewski

P.S. Oczywiście „Polityka” nie wydrukowała tego mojego artykułu, jak wielu innych, ponieważ zajmowała się polityką, a nie ludźmi. Dziękuję Państwu za uwagę.”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=509 .

.

| | Dodaj komentarz

Znieczulica

.

Piotr Ikonowicz 04.04.2018 r. napisał:

„Znieczulica

Pani Teresa ma 604 zł. zasiłku stałego. Mieszka w niewielkim mieszkanku socjalnym na warszawskiej Woli. Jest chora na raka i w trakcie chemioterapii. Po zapłaceniu rachunków za mieszkanie zostaje jej na życie 100 zł. Tuż przed świętami zwróciła się do Ośrodka Pomocy Społecznej o zasiłek celowy. Nie wystarcza jej na leki i żywność. Usłyszała, że chyba żartuje.

Teresa jest wolontariuszką Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Mimo choroby znajduje czas i siłę by pomagać ludziom w potrzebie. Kiedy ją poznaliśmy była bezpośrednio po brutalnej eksmisji na bruk. Trauma jaka to spowodowało sprawiła, że zachorowała na depresję. I z tego powodu przyznano jej orzeczenie o niepełnosprawności. Komornik podczas eksmisji wezwał straż miejską i zażądał by uśpili psa. Straż odmówiła, ale wstrząs był wielki.

To prawda, że komornicy i urzędnicy pomocy społecznej działają w granicach prawa. Choć zdarza się, że to prawo naginają albo łamią. Jednak w granicach tych samych przepisów można być człowiekiem albo potworem. I to już jest osobista decyzja każdej takiej osoby. Najgorsze jest szydzenie, wyśmiewanie ludzi, którzy znajdują się w dramatycznej sytuacji. Z osób eksmitowanych czy proszących o pomoc na przetrwanie, na jedzenie, na leki. Nic tak nie rani jak pogarda.

My, wolontariusze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej wiemy co to jest bieda, bo wielu z nas jej aktualnie doświadcza. To paradoksalnie sprawia, że nasza pomoc jest bardziej skuteczna. Bo kto sam doświadczył przemocy finansowej, pogardy, niedostatku, ten wie jak to boli i w jakich realiach przychodzi się bić o godność i przetrwanie. Zdarza się, że nasze dziewczyny jadą do sądu na gapę, bo nie mają na bilet. Ale docierają zawsze, a w sądzie są kompetentne i zabójczo skuteczne.

Jednym ze sposobów walki jest piętnowanie publiczne złych komorników, nieludzkich sędziów czy pracowników pomocy społecznej. Nie ma powodu, żeby ludzie źli, czyniący zło pozostawali zawsze anonimowi, jak owa sędzia, która na rozprawie o eksmisję odmawiając choremu na białaczkę pozwanemu prawa do lokalu socjalnego powiedziała: Ma pan dwie ręce i dwie nogi, wiec może pan pracować. Sędzia już zdążyła awansować do sądu apelacyjnego, a eksmitowany umrzeć.

Piotr Ikonowicz”

Źródło – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=750667588457330&id=121066958084066 .

.

| | Dodaj komentarz

AIDS, CHOROBA REUMATYCZNA, SM

.

Dr Jan Kwaśniewski napisał:

„AIDS, CHOROBA REUMATYCZNA, SM (cz. I)

Ciechocinek, 21.02.2005 r.

Odnalazłem tekst, który napisałem w 1988 r. jeszcze prowadząc Arkadię w Ciechocinku, dotyczący nosicieli wirusa HIV i chorych na AIDS. Chciałem Państwa z tym tematem zapoznać, ponieważ to, co napisałem w 1988 r. nadal jest aktualne i nadal dla zainteresowanych może przynieść bardzo duże korzyści.

W materiałach z konferencji lekarzy w Sztokholmie z grudnia 1987 r. znajdowało się obszerne opracowanie o wirusie HIV i AIDS. Autorzy z 300 pytań dotyczących tych tematów odpowiedzieli na 299. Nie odpowiedzieli na ostatnie pytanie, które brzmiało: Jak skutecznie pomóc nosicielom wirusa HIV i chorym na AIDS?

W ostatnich latach ukazało się wiele nowych materiałów i spostrzeżeń na ten temat. Pojawiły się sugestie, że mechanizm działania wirusa HIV może być taki sam, jaki spotykamy w wielu innych chorobach, które są znane od dawna, których faktycznych przyczyn współczesna nauka nie zna, którym nie umie zapobiec, nie umie ich skutecznie leczyć. Są to choroby z tzw. autoagresji.

Przyczyną wyższą wszystkich tych chorób jest niemożność pokrycia przez organizm potrzeb budulcowych i energetycznych określonych tkanek, czy narządów, czy układów narządów, na przynajmniej dostatecznym poziomie. Z kolei przyczyną wyższą tej niemożności jest określony, ale zawsze nieprawidłowy skład diety.

Prawidłowy model żywienia człowieka jest tylko jeden dla wszystkich ludzi. Model ten nie jest dla większości ludzi znany. Wszystkie dotychczas stosowane przez ludzi modele żywienia były i są, bardziej lub mniej, ale zawsze dla ludzi szkodliwe. W zależności od popełnianych błędów w żywieniu, powstają określone choroby. W zależności od tego, które tkanki zmuszone są do buntowania się przeciw organizmowi, (co prowadzi do wytwarzania przeciwciał skierowanych przeciw buntującym się tkankom), rozwija się określona choroba z autoagresji, taka jak np. choroba Bürgera, Bechterewa, gościec przewlekły postępujący, stwardnienie rozsiane i sporo jeszcze innych chorób.

Pomijam powszechnie dotychczas znane i uznane fakty związane z problemem AIDS, ponieważ okazały się być niewystarczające do rozwiązania tego problemu.

Ostatnie doniesienia wskazują, że rozprzestrzenianie się wirusa może zachodzić przez mleko matki, która stała się nosicielem już po urodzeniu zdrowego dziecka. Wszelkie próby uzyskania skutecznej szczepionki przeciwko wirusowi HIV są jak dotąd nieskuteczne i raczej w przyszłości nie należy oczekiwać na tej drodze poszukiwań korzystnych efektów.

Dotychczas stosowane metody zwalczania chorób infekcyjnych, które sprawdziły się w wielu chorobach pochodzenia bakteryjnego, są mało skuteczne lub zupełnie nieskuteczne w wielu zakażeniach wirusowych. Pojawiły się doniesienia sugerujące, że wirus HIV sam nie niszczy układu odpornościowego organizmu, że tylko zapoczątkowuje procesy prowadzące do autoagresji przeciwko własnemu układowi odpornościowemu. W niektórych chorobach przebiegających w powiązaniu z procesami autoimmunizacyjnymi stosowanie metod leczniczych wzmacniających siły obronne organizmu nasila postępy choroby. Takie zjawiska opisano w stwardnieniu rozsianym.

Dlaczego nie należy oczekiwać skutecznej szczepionki przeciwko wirusowi HIV? Być może z tych samych powodów, dla których nie udało się dotychczas wynaleźć szczepionki przeciw wirusom powodującym zachorowanie na stwardnienie rozsiane – jak niektóre teorie twierdzą – chorobę Bürgera, gościec postępujący, czy inne choroby z autoagresji, rozwijające się bez dodatkowego czynnika zapoczątkowującego procesy autoimmunizacyjne, czy rozwijające się po zadziałaniu swoistego zapalnika, jak w przypadku choroby reumatycznej, dla której zapalnikiem jest toksyna paciorkowcowa, czy – być może – w stwardnieniu rozsianym, w którym takim zapalnikiem może być określony wirus, który może spowodować zachorowanie tylko wówczas, gdy układ antygenowy określonych struktur centralnego układu nerwowego jest podobny do składu antygenowego określonego wirusa.

Leczenie przyczynowe chorób z autoagresji i rozwijających się grup zadziałania swoistego zapalnika polega na szybkiej i znacznej zmianie składu antygenowego, zaatakowanych procesem autoimmunizacyjnym tkanek. Zmianę taką można uzyskać przez radykalną zmianę diety.

Przed 25-30 laty w szpitalach pediatrycznych przebywało bardzo dużo dzieci z ciężkimi nabytymi wadami serca, spowodowanymi chorobą reumatyczną. Obecnie takich dzieci jest kilkanaście razy mniej. Czynnikiem zapoczątkowującym zachorowanie na chorobę reumatyczną jest toksyna paciorkowca. Nie wszystkie dzieci, które chorują na anginy, czy inne infekcje paciorkowcowe, mogące w skutkach spowodować wystąpienie zachorowania na chorobę reumatyczną, chorują na tę chorobę.

Nie wszystkie dzieci chorujące nawet wielokrotnie na anginy, zachorują na chorobę reumatyczną. Choroba reumatyczna rozwija się tylko u tych dzieci, czy osób dorosłych, u których skład antygenowy tkanki łącznej w ogóle, a skład antygenowy zastawek serca i tkanki łącznej serca w szczególności – jest zbliżony do składu antygenowego toksyny paciorkowcowej.

Co jest przyczyną, że skład antygenowy tkanki łącznej jest zbliżony do składu antygenowego toksyny paciorkowcowej tylko u niektórych ludzi?

Co należy zrobić, aby zmienić skład antygenowy tkanki łącznej u osób podatnych na zachorowanie na chorobę reumatyczną, w taki sposób, aby nie mogli zachorować?

  • Choroba reumatyczna jest skutkiem nędzy.

  • Nędza jest przyczyną odżywiania opartego głównie na produktach pochodzenia roślinnego.

  • Takie odżywianie jest przyczyną niskiej wartości biologicznej ludzi,

  • A niska wartość biologiczna ludzi jest główną przyczyną nędzy.

(cdn.)”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=526

.

 „AIDS, CHOROBA REUMATYCZNA, SM (cz. II)

(dalszy ciąg…)

Powstaje błędne koło, z którego nieczęsto tylko nielicznym narodom i tylko okresowo, przeważnie przypadkowo, udawało się wyjść.

Skład antygenowy tkanki łącznej uniemożliwiający w ogóle zachorowanie na chorobę reumatyczną jest skutkiem określonego składu diety.

Przyczynowe zapobieganie i leczenie choroby reumatycznej polega zatem na radykalnej zmianie odżywiania, która spowoduje –

zmiany składu antygenu tkanki łącznej tak, aby stał się on odmienny

od składu antygenowego toksyny paciorkowcowej.

Teoria o wirusowym tle stwardnienia rozsianego budzi poważne zastrzeżenia. Przeczą jej dane epidemiologiczne. Stwardnienie rozsiane jest chorobą występującą wśród ludzi zamieszkujących strefy klimatu umiarkowanego. Nie występuje w krajach o gorącym klimacie. Mieszkańcy Indii zamieszkujący w Anglii chorują na stwardnienie rozsiane rzadko, ale tym częściej, czym dłużej mieszkają w Anglii. Natomiast ich dzieci chorują równie często, jak rdzenni mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Hindusi zamieszkali w Anglii przez pewien okres zachowują model żywienia wyniesiony z dawnej ojczyzny, ale stopniowo upodabniają się w odżywianiu do rdzennych mieszkańców, a ich dzieci odżywiają się podobnie jak dzieci autochtonów, pochodzących z tych biedniejszych warstw społecznych, w których stwardnienie rozsiane występuje najczęściej.

Stopniowe zmiany w odżywianiu powodują stopniowe zmiany składu antygenowego pewnych struktur centralnego układu nerwowego tak, że pojawiają się warunki do rozwoju choroby. Stąd przyczyną wyższą stwardnienia rozsianego jest określony, nieprawidłowy skład antygenowy, spowodowany określonym modelem żywienia, występujący wyłącznie u ludzi o określonym modelu żywienia.

Wirus może być przyczyną sprawczą zachorowania na SM, ale tylko u tych ludzi, którzy żywią się w sposób umożliwiający zachorowanie. W takim organizmie choroba może rozwinąć się bez wirusa, jako swoistego zapalnika, podobnie, jak to spotykamy w chorobie Bürgera, w gośćcu postępującym i w większości pozostałych, a licznych, chorobach z autoagresji.

Podobny mechanizm chorobowy może być przyczyną zachorowań na AIDS i u nosicieli wirusa HIV.

Pierwszy amerykański homoseksualista, który zaraził się od Murzyna we Francji, w okresie kilku lata zaraził wirusem HIV w USA ok. 1500 ludzi, prawie wyłącznie homoseksualistów. Wszystkie jego kontakty zostały dokładnie prześledzone i potwierdzone. Trudno sobie wyobrazić zboczeńca, który w okresie kilku lat utrzymywał kontakty seksualne z tak dużą liczbą partnerów, a jednak tak było.

Z punktu widzenia interesów gatunku ludzkiego każdy homoseksualista jest osobnikiem dla gatunku nieprzydatnym. Nie tylko sam się nie rozmnaża, ale przeszkadza w rozmnażaniu innym.

A społeczeństwo złożone z homoseksualistów umarłoby w jednym pokoleniu.

Skłonności homoseksualne mają swoją przyczynę, jak zresztą wszystko, aczkolwiek współczesna nauka nie zna tej przyczyny i na razie nie może jej poznać.

Nie wszyscy ludzie, którzy mają dostęp do narkotyków, dysponują środkami na ich zakup, stają się narkomanami. Przeciwnie – najczęściej narkomanami stają się ludzie z utrudnionym dostępem do narkotyków i z ograniczonymi środkami finansowymi. U narkomanów narkotyki powodują euforię, ale u innych ludzi mogą powodować dysforię, czyli wybitnie złe samopoczucie, często u nich działają wybitnie uspokajająco, czyli w zależności od tego, jak się człowiek żywi, różnie działają na niego narkotyki.

Współczesna nauka nie wie, jakie są przyczyny tak różnego oddziaływania narkotyków na różnych ludzi. Faktyczna przyczyna narkomanii, czy alkoholizmu ludzi, nadal jest nieznana. Wirusem HIV najczęściej zarażają się narkomani, homoseksualiści i inni osobnicy często zmieniający partnerów. Częsta zmiana partnerów jest również patologią i jak każda patologia – ma swoje przyczyny biologiczne. Nie wszyscy zarażeni wirusem HIV chorują na AIDS, ponadto wystąpienie zachorowania może nastąpić po różnie długim okresie czasu od zarażenia, czasem nie wystąpi nigdy. Każda choroba zakaźna ma dość ściśle określony okres wylęgania choroby, w przypadku AIDS okresu wylęgania choroby przewidzieć nie można. Ta różnica sugeruje, że nie wirus HIV jest główną przyczyną choroby, że istnieją inne, równie ważne czynniki, różne u różnych ludzi, które są bardziej decydujące.

Przed ponad 20 laty prof. Aleksiej Pokrowski – dyrektor Instytutu Żywienia Akademii Nauk Związku Radzieckiego zauważył, że zwiększenie poziomu spożycia białka zwierzęcego u uczniów w internatach szkół moskiewskich, spowodowało szereg korzystnych zmian u tych uczniów, w tym wyraźne zmniejszenie zachorowalności na infekcje bakteryjne, wirusowe, a ponadto znacznie poprawiło wyniki nauczania. Ukazują się doniesienia, że większe spożycie białka zwierzęcego u nosicieli wirusa HIV wpływa korzystnie na ich organizmy, zmniejsza ilość zachorowań na AIDS, opóźnia ujawnianie się choroby, łagodzi jej przebieg, przedłuża życie chorych. Jeśli niewielka korzystna zmiana diety uczniów, czy u nosicieli wirusa HIV, powoduje wystąpienie zauważalnych korzystnych efektów, to –

  • Co będzie, jeśli ta zmiana będzie wielka, jeśli nosiciele wirusa HIV wprowadzą optymalny wzorzec żywienia człowieka?

  • Czy uzyskane wówczas efekty nie okażą się na tyle korzystne, że spowodują nawet zniszczenie wirusa HIV?

  • Czy zablokują możliwość niszczenia układu odpornościowego organizmu przez radykalną zmianę jego struktury antygenowej?

(cdn.)”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=529 .

.

AIDS, CHOROBA REUMATYCZNA, SM (cz. III)

(dalszy ciąg…)

Następujące spostrzeżenia sugerują taką możliwość: wiadomo, że choroby zakaźne praktycznie nie występują wśród długowiecznych pasterzy, nie chorują na te choroby Hunzowie w Indiach – pasterze kóz, mieszkańcy Abchazji, Gruzji, Azerbejdżanu i inni pasterze. Nie chorowali np. Masajowie, gdy chodzili za swoimi krowami i żywili się głównie serem, masłem, śmietaną, mięsem i krwią bydlęcą.

Z drugiej strony wiadomo, że wszelkie infekcje, szczególnie wirusowe, występują u chorych na stwardnienie rozsiane 90 razy częściej niż u przeciętnej populacji. Dotychczas powszechnie nie wiadomo, (ale wiedzą o tym dziesiątki tysięcy ludzi w Polsce, stosujący Żywienie Optymalne (®) informacja z 1988 r.)), że choroby infekcyjne zdarzają się u nich zupełnie wyjątkowo, a u znacznej większości nie pojawiają się wcale, ani wirusowe, ani bakteryjne.

W wielu listach, które otrzymuję od byłych chorych na różne choroby, w tym od chorych na stwardnienie rozsiane, powtarza się niezmienne jedna ważna informacja: ludzie ci nie chorują na katary, przeziębienia, grypy, czy na inne infekcje. Okazało się, że Żywienie Optymalne (®) daje najwyższą odporność na infekcje u ludzi, a w badaniach na zwierzętach – najwyższą odporność na trujące substancje chemiczne. Żywienie Optymalne (®) okazało się być leczeniem przyczynowym w wielu chorobach z autoagresji, zawsze powoduje zatrzymanie postępów choroby i wyleczenie w przypadkach, gdy uszkodzenia spowodowane chorobą jeszcze mogą się zregenerować.

Jeśli założymy, że wirus HIV ma skład antygenowy zbliżony do składu antygenu układu odpornościowego tylko u ludzi z określonym składem diety, będącym przyczyną wyższą narkomanii, homoseksualizmu, alkoholizmu, czy innych dewiacji, przynoszących szkody dla gatunku ludzkiego, wymuszające właśnie taki, a nie inny skład antygenowy w układzie odpornościowym, to radykalna zmiana diety na dietę dla człowieka najlepszą może i powinna zmienić skład antygenowy układu odpornościowego w taki sposób, że niszczenie tego układu zostanie powstrzymane. Przeciwciała przeciwko wirusowi HIV nie będą już przeciwciałami przeciwko strukturom układu odpornościowego. Prawie zupełny brak zachorowań na choroby infekcyjne, choroby szczególnie wirusowe u ludzi stosujących Żywienie Optymalne (®) może sugerować, że nosiciel wirusa HIV po przejściu na Żywienie Optymalne (®) uzyska tak znaczne zwiększenie odporności na infekcje, że jego organizm poradzi sobie z wirusem. Że tak być może – potwierdzają pojedyncze obserwacje braku efektów u dzieci stosujących Żywienie Optymalne (®) przy szczepieniu ospy, czy gruźlicy. Organizm takiego dziecka niszczy każdą bakterię, czy wirus, przy zetknięciu się z nimi, nie pozwala na ich rozmnażanie w organizmie własnym i na rozwój choroby.

Żywienie Optymalne (®) nie jest droższe od przeciętnej diety, często może być znacznie tańsze. Przy umiejętnym kupowaniu produktów zgodnych z wartością biologiczną dla człowieka. Żywienie Optymalne (®) wymaga najniższego zapotrzebowania na białko i energię w stosunku do wszystkich innych modeli żywienia, co dodatkowo obniża jego koszt. W badaniach na ludziach chorych udowodniono, że Żywienie Optymalne (®) nie powoduje jakiegokolwiek szkodliwego wpływu na organizm ludzki, (prof. Henryk Rafalski), a w każdym przypadku przynosi poprawę, i to znaczną.

Cała historia ludzkości, obecny poziom życia, stan zdrowia i czynność umysłów ludzkich dowodzi, że wszystkie inne modele żywienia na pewno ludziom szkodzą. Niezależnie od tego, czy wprowadzenie Żywienia Optymalnego (®) u nosicieli wirusa HIV spowoduje zniszczenie wirusa przez organizm nosiciela, to zmiana w składzie antygenowym układu odpornościowego może zapobiec wystąpieniu zachorowania na AIDS, bo wirus nie będzie niszczył tego układu odpornościowego. Ponadto spowoduje znaczne i korzystne zmiany w psychice i w postępowaniu, w zachowaniu, prowadzące w konsekwencji do ograniczenia kontaktów seksualnych z wieloma partnerami i być może, do ograniczenia lub zaprzestania przyjmowania narkotyków od narkomanów.

Skąd taki wniosek – ponieważ u chorych na chorobę Bürgera, których miałem, wielu, którzy przyjmowali morfinę, czy Dolargan, z powodu silnych bólów spoczynkowych, po ustąpieniu tych bólów (dzięki Żywieniu Optymalnemu (®) ) sami odstawiali narkotyki, czyli nie dla każdego narkotyki są takim ważnym czynnikiem.

Wprowadzenie Żywienia Optymalnego (®) u nosicieli wirusa HIV i u już chorujących na AIDS, może stanowić istotny postęp w zapobieganiu i leczeniu skutków zakażenia wirusem HIV. W latach, które minęły od 1988 r., moich dalszych obserwacji, miałem kilkunastu takich chorych, zarażonych wirusem HIV i u wszystkich Żywienie Optymalne (®) spowodowało bardzo korzystne efekty. Nie badałem tych ludzi, nie robiłem prób, ponieważ oni, jak widzą, że jest już dobrze i nic im nie dolega, to i badać się nie chcą i nie chwalą się tym do innych. Choroba jest wstydliwa, trudno się ludziom dziwić, że nie chcą się zgłaszać na badania. Ale szanse, które już w 1988 roku podałem, jakie są przed chorymi, nie tylko przed nosicielami wirusa HIV, czy przed chorymi na AIDS, ale i przed chorymi na wiele innych chorób, nie tylko, ze są takie jak w 1988 roku, ale są znacznie większe, ponieważ liczba chorych, którzy odzyskali zdrowie liczy się już nie w tysiącach, a w setkach tysięcy, a nawet w znacznie większej liczbie tych chorych. Radzę nosicielom wirusa HIV, aby powiedzieli kolegom, że jest taka możliwość wzmocnienia organizmu i jest szansa, ponieważ nie spotkałem ani jednego nosiciela, któremu by to żywienie nie pomogło.

Dziękuję Państwu.

Jan Kwaśniewski”

Źródło – http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=530 .

.

| | Dodaj komentarz

Zafriendowałem się z Hindusem

.

Piotr Jastrzębski 02.04.2018 r. napisał:

„Zafriendowałem się z Hindusem

Listy cd
Stała się rzecz zaskakująca. Mój Hindus zmienił się o 180 stopni. Już się zastanawiałem czy to nie jakiś cud wielkanocny, ale jako bezwyznaniowiec, doszedłem do wniosku, że raczej przyśniła mu się bogini Wisznu i jedną z dziesiątek rąk dała mu klapsa.

Rzecz wyglądała następująco, pomimo świąt, wczorajszą niedzielę spędziłem w pracy. Gdy tylko – po wielu perturbacjach – udało mi się dotrzeć na miejsce. Zobaczyłem, że oprócz mnie, jednej Litwinki i kilku managerów z moim Hindusem Błyskawicą, na zimnej hali nie ma nikogo.
Zresztą Litwinka też zaraz uciekła, bo cholernie śmierdziało jakąś farbą. Niestety, ja musiałem zostać i wdychać te opary. Okazało się, że nocą coś tam malowali. Znając swoje skłonności i chcąc uniknąć odurzenia, zrobiłem sobie szczelną maskę – kominiarkę.

W hali panował okropny bałagan, nie wiedziałem od czego zacząć. Ale gdy tylko Hindus mnie dostrzegł, momentalnie mnie zawołał i już z uśmiechem wymyślał listę prac do zrobienia „now” czyli teraz – natychmiast.

Przełom nastąpił przy rybach. To nie jest tak, że kompletnie nie znam angielskiego i nie rozumiem o czym mówią. Dotychczas było to jednak wygodne, bo bariera językowa stawiała skuteczną blokadę przed dokładaniem mi nowych obowiązków, zbyt częstym wywoływaniem przez megafon itp. A w razie jakiejś pomyłki mogłem zrzucić na to, że nie rozumiem.

Stał więc Hindus nad rybami i zastanawiał się co z nimi zrobić. To były trzy ogromne łososie. W końcu zawołał jakiegoś ważniejszego managera, Anglika. Rozmawiali chwilę o tym czy należy je wyrzucić, czy też gdzieś przepakować. Bo pękła jedynie skrzynka termiczna i się rozmroziły. Cały czas mój Hindus pytał Anglika, co ma kazać mi z tym zrobić. Przy czym mówił przy mnie, o mnie „on” („he”): „Co mam mu kazać z tym zrobić?” – mniej więcej tak brzmiały jego pytania.
W pewnym momencie – wiem miałem milczeć – ale nuda mnie zżerała gdy tak dyskutowali i postanowiłem się wtrącić. Podczas kolejnego „on” czyli „he”, albo jemu „him” – przypomnę, że stałem obok. Więc gdy znowu usłyszałem to „he” cz tam him”, powiedziałem płynym angielskim – „hey you, my name is Piotr, English pronunciation Peter” – czyli hej ty, mam na imię Piotr, angielska wymowa Piter. Obaj zbaranieli. Hindus Błyskawica patrzył, chwilę nic nie mówił, by w końcu wykrztusić z siebie: „I’am sorry Piter”.

No i cholera znowu stałem się bardziej widzialny, a już wszystko było na dobrej drodze, by ponownie wtopić się do grona niezauważalnych.

Po 10.00 rano zaczęli pojawiać się pracownicy, hala trochę się zaludniła, a ja co chwilę słyszałem wołanie przez megafon, że gdzieś coś się rozlało. Znowu zacząłem udawać, że nie słyszę i nie rozumiem. Hindus już nie dał się nabrać, ale był bardzo miły. Przestał już na mnie gwizdać i wołać, tylko jeśli nie pojawiałem się po komunikacie we wskazanym miejscu, sam podchodził do mnie i tłumaczył gdzie i po co mnie wołają.

Ponieważ jednak praca musiała być wykonana, a w Wielkanoc większość pracowników wzięła sobie wolne. Do pracy stanęli również managerowie. Tym razem on mi zaimponował, facet potrafi zapieprzać. Odpuściłem mu ten Kaszmir. Podczas przerwy, nawet śniadanie zjedliśmy przy jednym stoliku.

To tyle z frontu pracy, teraz muszę popracować nad tym, że ja kompletnie „nichts fersteien” ich język i nazywam się Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, bo tego za cholerę przez megafon nie wypowiedzą

Źródło – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1858047797824390&id=100008575633630 .

.

Polecam stronę Piotra Jastrzębskiego – https://www.facebook.com/profile.php?id=100008575633630 .

.

| | 2 Komentarzy